Brenna: Brutalny napad na księdza. Jest areszt dla podejrzanych

W Brennej (województwo śląskie) napadnięto na księdza. Zamaskowani sprawcy weszli do domu duchownego, a następnie pobili go i ukradli gotówkę oraz sprzęt elektroniczny. Policja aresztowała już podejrzanych: to dwóch mężczyzn i kobieta. Grozi im 12 lat więzienia.

Do rozboju, którego ofiarą padł ksiądz, doszło 19 marca na terenie parafii w Brennej (woj. śląskie). – Z relacji duchownego wynikało, że został on zaatakowany w swoim mieszkaniu przez nieznane mu osoby. Zamaskowani napastnicy podstępem zmusili duchownego do otworzenia drzwi, a następnie go pobili i związali, po czym ukradli gotówkę oraz sprzęt elektroniczny. Pokrzywdzony nie był w stanie opisać przestępców, ponieważ mieli założone kominiarki – opisują zajście cieszyńscy policjanci.

Dzięki wysiłkom mundurowych, udało się wpaść na trop kobiety i dwóch mężczyzn. Cała trójka została szybko zatrzymana – przy młodszym z mężczyzn znaleziono narkotyki. Przestępcy usłyszeli już zarzuty popełnienia rozboju, a sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu ich na okres trzech miesięcy. Za popełnione przestępstwo grozi im nawet 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Łódź: 82-letnia kobieta oszukana metodą „na policjanta”. Zatrzymano podejrzanego

Do 12 lat więzienia grozi 40-latkowi, który „metodą na policjanta” oszukał jedną z mieszkanek osiedla Dąbrowa w Łodzi. Kobieta – przekonana, że pomaga policji – przekazała mężczyźnie ponad 23 tys. zł. Jeszcze w niedzielę ma zapaść decyzja, czy 40-latek zostanie aresztowany. Poinformował o tym Adam Kolasa z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Jak wyjaśnił, do zdarzenia doszło w piątkowe popołudnie. Policjanci idąc ul. Tatrzańską w Łodzi zauważyli nietypowo zachowującego się mężczyznę. Prowadził on rozmowę przez telefon, rozglądając się przy tym, czy nikt za nim nie idzie. W pewnym momencie podszedł pod jeden z balkonów skąd wyrzucono niewielki pakunek. W pośpiechu wziął torebkę i zaczął się szybko oddalać.

Policjanci nabrali jeszcze większych podejrzeń i zaangażowali do pomocy swoich kolegów. Dotarli do mieszkania skąd chwilę wcześniej wyrzucono paczkę. Okazało się, że były to pieniądze dla rzekomych policjantów, którzy prowadzą jakąś akcję.

Mężczyzna został zatrzymany. W jego plecaku znajdowało się ponad 23 tys. złotych, które 82-letnia kobieta wyrzuciła przez okno. Chwilę przed przekazaniem pieniędzy rozmawiała telefonicznie z osobą podającą się za policjanta. Mężczyzna przekonał ją, że policjanci prowadzą ważną akcję i do jej zakończenia muszą zabezpieczyć gotówkę będącą w dyspozycji pokrzywdzonej. Kobieta zgodziła się przekazać oszczędności. Miała je wyrzucić przez balkon, gdy biorący udział w rzekomej akcji mężczyzna podejdzie pod blok i da sygnał.

Jak poinformował Kolasa zatrzymany 40-latek w przeszłości odpowiadał m.in. za przestępstwa przeciwko mieniu. Teraz odpowie w warunkach recydywy. Grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności. Jeszcze w niedzielę sąd ma zadecydować, czy podejrzany zostanie tymczasowo aresztowany.

Kolasa przypomina również, że prawdziwi funkcjonariusze policji nigdy nie informują o prowadzonych przez siebie działaniach telefonicznie. Nigdy przez telefon nie wypytują o dane personalne oraz o oszczędności i miejsca ich przechowywania. Nigdy nie proszą o przekazanie pieniędzy nieznanym osobom lub pozostawienie ich we wskazanym przez nich miejscu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Napad na stację paliw w Sędzinku. Po pościgu zatrzymano 30-latka

Policjanci podczas pościgu postrzelili mężczyznę, który w nocy napadł na stację benzynową w Sędzinku koło Szamotuł w Wielkopolsce. 30-latek jest w szpitalu. Życiu mieszkańca Świebodzina nic nie grozi. Mężczyzna nie był notowany przez policję.

30-latek około 2 w nocy wszedł z nożem na stację benzynową i zażądał pieniędzy. Pracownicy uciekli – on wygarnął z kasy gotówkę i odjechał.

Policjanci zauważyli jego samochód w okolicach Nowego Tomyśla Próbowali zatrzymać pojazd, na sygnale gonili go ulicami miasta. Po wyjeździe poza zabudowany teren zdecydowali się użyć broni. Strzelali w opony. Jedna z kul niegroźnie zraniła ściganego w łopatkę.

Teraz pilnowany przez funkcjonariuszy 30-latek czeka w szpitalu na przesłuchanie. Okoliczności sprawy będą szczegółowo wyjaśniane przez policję i prokuraturę. Za rozbój kodeks karny przewiduje do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Żużlowiec Rafał Sz. aresztowany na trzy miesiące. Usłyszał zarzuty

Rafał Sz., który w ubiegły wtorek doprowadził do wypadku drogowego w Rybniku, został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Były żużlowiec ROW-u usłyszał dwa zarzuty. W tej chwili grozi mu do 12 lat więzienia.

– Odbyło się już posiedzenie sądu, na którym zapadła decyzja o tymczasowym aresztowaniu 38-letniego mężczyzny na okres trzech miesięcy – poinformowała nas Bogusława Kobeszko, rzecznik prasowa rybnickiej policji.

Były żużlowiec ROW-u Rybnik usłyszał dwa zarzuty – spowodowania wypadku drogowego, którego skutkiem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu innej osoby (art. 177 par. 2 Kodeksu Karnego) oraz nieudzielania pomocy poszkodowanej w zdarzeniu (art. 162 par. 1 Kodeksu Karnego).

– Mógł pomóc poszkodowanej, która znajdowała się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, ale postanowił zbiec z miejsca zdarzenia – dodała Kobeszko.

Sz. grozi kara pozbawienia wolności do 12 lat. Może się jednak okazać, że były żużlowiec usłyszy kolejne zarzuty. Policja i prokuratura dalej nie znają wyników badań krwi, jakie przeprowadzono u 38-latka po wypadku. Ten nie poddał się bowiem badaniu alkomatem.

– Z autopsji wiem, że na te wyniki możemy czekać nawet tydzień – zaznaczyła rzecznik rybnickiej policji.

Sz. we wtorkowy wieczór jechał swoim Volkswagenem z Raciborza w kierunku Rybnika. Na ul. Raciborskiej, nie upewnił się co do tego, czy posiada wystarczająco miejsca, aby dokonać manewru wyprzedzania pojazdu marki Renault. W efekcie zderzył się czołowo z nadjeżdżającą z naprzeciwka Mazdą, kierowaną przez 33-latkę z powiatu raciborskiego. Znajduje się ona w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 3 w Rybniku w stanie krytycznym.

38-latek zbiegł pieszo z miejsca zdarzenia. Policjanci złapali go kilkaset metrów dalej. Wówczas ten zwyzywał funkcjonariuszy, podawał im też błędne dane odnośnie swojej tożsamości i miejsca zamieszkania.

Sz. żużlową licencję zdobył w roku 1998. Swego czasu uznawany był za jeden z większych talentów w polskim żużlu, co potwierdzał licznymi sukcesami w gronie juniorskim. W trakcie swojej kariery reprezentował kluby z Rybnika, Równego i Częstochowy. Po raz ostatni w meczu ligowym wystąpił w sezonie 2017.
Źródło info i foto: sportowefakty.wp

Żędowice: 71-latek trafił do aresztu za podpalenie domu. Mógł zabić sześcioro dzieci

Na trzy miesiące trafił do aresztu 71-latek z Żędowic pod Strzelcami Opolskimi, który – zdaniem śledczych – podpalił dom. W środku znajdowało się sześcioro wnucząt mężczyzny. O tymczasowym aresztowaniu 71-letniego mężczyzny zdecydował Sąd Rejonowy w Strzelcach Opolskich – podaje nto.pl. Stanisław Bar, rzecznik prasowy opolskiej prokuratury poinformował w rozmowie z serwisem, że mężczyźnie grozi kara nawet 12 lat więzienia, stąd wniosek o areszt.

Mężczyzna usłyszał wcześniej zarzut spowodowania pożaru mogącego zagrażać życiu wielu osób oraz mieniu wielkiej wartości.

Strażacy wezwanie do pożaru domu w Żędowicach otrzymali w czwartek w nocy. W płonącym budynku znajdowało się sześcioro małych dzieci (w tym niemowlę) oraz ich matka. Strażakom udało się wydostać wszystkich przez okno na pierwszym piętrze, bo płomienie obejmowały już schody i korytarz wejściowy. Cała siódemka trafiła do szpitala z zatruciem tlenkiem węgla i gazami pożarowymi. Ich życiu nic nie zagraża. Śledczy uważają, że to 71-latek jest sprawcą podpalenia domu, w którym też mieszkał. Mężczyzna jest dziadkiem dzieci i teściem ich matki.

– Gdyby nie błyskawiczna i rozważna akcja strażaków z OSP, mogłoby dojść do tragedii – podkreślił w rozmowie z Radiem Opole Piotr Zdziechowski, rzecznik straży pożarnej w Strzelcach Opolskich.
Źródło info i foto: wp.pl

Ełk: Zabójstwo przed barem z kebabem. Tunezyjczyk skazany prawomocnym wyrokiem

Na 12 lat więzienia skazał w środę Sąd Apelacyjny w Białymstoku Tunezyjczyka, oskarżonego o zabójstwo 21-latka k. baru z kebabem w Ełku (woj. warmińsko-mazurskie). Sąd odwoławczy utrzymał karę, choć uznał, iż sprawca działał z zamiarem nie bezpośrednim, a ewentualnym zabójstwa.

Orzeczenie jest prawomocne.

Skazany był kucharzem w tym ełckim barze; to od awantury w lokalu zaczęło się całe zajście w noc sylwestrową 2016/2017. Gdy z baru wybiegł młody mężczyzna, zabierając bez płacenia dwie butelki napojów, w pościg ruszył Tunezyjczyk oraz właściciel lokalu, z pochodzenia Algierczyk. Gdy dogonili 21-latka, doszło do szarpaniny, podczas której chłopak został pchnięty nożem. Wskutek odniesionych obrażeń zmarł.

12 lat więzienia

Właściciel lokalu został oskarżony o udział w bójce i nieudzielenie pomocy rannemu; już wcześniej dobrowolnie poddał się karze roku więzienia w zawieszeniu.

Tunezyjczyka oskarżono o zabójstwo i udział w bójce z użyciem noża; do takiego zarzutu nie przyznał się przez całe postępowanie. W czerwcu 2019 roku Sąd Okręgowy w Suwałkach skazał go na 12 lat więzienia. Orzekł też, iż skazany ma zapłacić matce i siostrze 21-latka, które miały w sprawie status oskarżycielek posiłkowych, w sumie 70 tys. zł zadośćuczynienia.

Jego obrońca w apelacji wnioskował o uniewinnienie, ewentualnie uchylenie wyroku i zwrot sprawy do pierwszej instancji lub o łagodniejszą karę. Apelację złożył też pełnomocnik rodziny zmarłego; chciał kary 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zakonnik wysyłał 13-latkowi zdjęcia pornograficzne. Jest śledztwo prokuratury

Sprawę opisał portal gorlice24.pl. Jeden z duchownych franciszkańskiego Zakonu Braci Mniejszych w Bieczu (województwo małopolskie) miał wysyłać pornograficzne zdjęcia 13-letniemu ministrantowi, który służył w parafii św. Anny. Prokuratura w Gorlicach sprawdza, czy doszło do popełnienia przestępstwa ze strony kleryka.

Jak nieoficjalnie podaje portal gorlice24, duchowny miał zostać już przeniesiony do innego klasztoru prowadzonego również przez franciszkanów.

Chłopiec pokazał zdjęcia kolegom ze szkoły. Prokuratura wszczęła śledztwo

O sprawie prokuraturę powiadomiła nauczycielka ze szkoły w Bieczu, do której uczęszcza 13-letni ministrant. Chłopiec – jak donosi portal gorlice24 – miał pokazać zdjęcia, które otrzymał od duchownego, swoim kolegom. Oni z kolei poinformowali o tym kadrę nauczycielską.

Jeżeli okaże się, że zakonnik wysyłał 13-latkowi pornograficzne zdjęcia, może grozić mu nawet do 2 lat pozbawienia wolności – jak wynika z artykułu 202 Kodeksu Karnego. Z kolei jeżeli były to pornograficzne zdjęcia dzieci , wówczas kara może liczyć nawet 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

20-latek oskarżony o rozpowszechnianie pornografii dziecięcej

Akt oskarżenia przeciwko 20-letniemu mieszkańcowi powiatu ostrowskiego, któremu zarzucono posiadanie i rozpowszechnianie zdjęć i filmów z pornografią dziecięcą, skierowała do sądu Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce (Mazowieckie). Za zarzucany oskarżonemu czyn grozi do 12 lat więzienia.

Jak poinformowała w czwartek ostrołęcka prokuratura, mężczyźnie zarzucono „posiadanie i rozpowszechnianie treści pornograficznych z udziałem małoletnich, w tym z prezentowaniem przemocy oraz posługiwaniem się zwierzęciem”.

Według prokuratury 20-latek miał ponad 2500 zdjęć i ponad 1000 filmów pornograficznych. Treści pornograficzne z udziałem małoletnich były zapisane na kontach internetowych i elektronicznych nośnikach danych. Od stycznia 2017 r. do maja 2018 r. oskarżony miał je rozpowszechniać za pośrednictwem internetu.

Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Rejonowego w Ostrowi Mazowieckiej. Za zarzucany 20-latkowi czyn grozi do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Pedofil ze Świdnicy skazany na 12 lat więzienia za gwałt na 5-letnim chłopcu

Ten groźny i obrzydliwy zboczeniec długo pozostanie za kratami! Wczoraj Sąd Okręgowy w Świdnicy (woj. dolnośląskie) skazał Tomasza Ł. (29 l.) na 12 lat więzienia za skrzywdzenie 5-letniego chłopczyka. To już drugi wyrok dla pedofila.

O Tomasz Ł. głośno było dwa lata temu. Wtedy ujawniliśmy, że pedofil, skazany na 6 lat więzienia za gwałt na dziecku, przebywa na wolności. Stało się tak dlatego, że mężczyzna jest chory na stwardnienie rozsiane, porusza się na wózku i podobno nie było w w Polsce więzienia, w którym mógłby być skutecznie leczony. Dlatego został wypuszczony zza krat. Litowanie się nad bestią skończyło się tragicznie. Bo wkrótce po opuszczeniu zakładu karnego, Tomasz Ł. zgwałcił 5-letniego chłopczyka. To był syn sąsiadki. Zboczeniec skrzywdził chłopca, wszystko nagrał na telefon, a gwałtem chwalił się w sieci innym zwyrodnialcom. Dopiero, kiedy opisaliśmy ten skandal, znalazło się więzienie (z opieką medyczną), do którego trafił Tomasz Ł.

A wczoraj Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał go na 12 lat więzienia za gwałt na 5-latku. – To surowy i sprawiedliwy wyrok – mówi prokurator Marek Rusin, który oskarżał zboczeńca. – Oprócz tego, że Tomasz Ł. trafi do więzienia, to po jego wyjściu przez 10 lat nie będzie mógł zbliżać się do swojej ofiary. Tak długi wyrok daje też szansę na to, że ten człowiek już nigdy nikogo nie skrzywdzi – dodaje.

A nawet, jak minie mu kara, to wcale nie będzie oznaczało, że wyjdzie na wolność. Sąd wtedy zastanowi się, czy Tomasza Ł. nie umieścić w specjalnym ośrodku dla bestii, gdzie pozostałby do końca swych dni.
Źródło info i foto: se.pl

Gwałt na nieletniej w Tucholi. Podejrzany krewny

Mężczyzna podejrzany o zgwałcenie nieletniej w Tucholi trafił do aresztu tymczasowego – podaje „Gazeta Pomorska”. O areszcie dla mężczyzny zadecydował Sąd Rejonowy w Tucholi. Podejrzanym jest bliski krewny dziewczynki, mieszkający w Bydgoszczy.

„W toku śledztwa okazało się, że nie był to jedyny czyn wobec poszkodowanej, ostatni miał miejsce w sierpniu 2019 roku, wcześniejsze – w poprzednich latach” – powiedział gazecie prokurator Marcin Przytarski.

Zawiadomienie w tej sprawie złożył ojciec dziewczynki. Podejrzanemu grozi 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl