Posts Tagged “12 osób”

Co najmniej 12 osób zginęło a 50 zostało rannych w samobójczym zamachu, który miał miejsce we wtorek w miejscowości Peszawar w północno-wschodniej części Pakistanu. Ataku dokonano podczas przedwyborczego wiecu Narodowej Partii Awami (ANP) – poinformował szef miejscowej policji Jamil Qazi.

Wiec partii ANP, skupiającej islamistów, został zorganizowany w akcie protestu przeciwko Talibom. Ugrupowanie to było głównym celem talibskich ataków przed wyborami w 2013 roku. Wówczas, także w zamachu samobójczym, zginął lider tego ugrupowania Bashir Bilour. We wtorek zginął jego syn Haroon Bilour, który miał startować w najbliższych wyborach do pakistańskiego parlamentu.

25 lipca odbędą się pierwsze wybory od czasu pozbawienia w ubiegłym roku funkcji publicznych premiera Nawaza Sharifa w wyniku związanego z Panama Papers śledztwa w sprawie zarzutów korupcyjnych dotyczących Sharifa i jego rodziny. Również minister spraw zagranicznych Khawaja Asif, bliski współpracownik Sharifa, w kwietniu musiał złożyć dymisję w związku ze złamaniem reguł wyborczych.

Pod koniec maja AFP podkreślała, że liczba osób zabijanych w Pakistanie przez ekstremistów oraz z powodów politycznych spadła w ostatnich latach o 70 proc. W dużym stopniu zażegnany został poważny kryzys energetyczny; powstało wiele nowych dróg, otwarto nowy międzynarodowy port lotniczy w Islamabadzie.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Funkcjonariusze z bydgoskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali pięć osób podejrzanych o handel kokainą, marihuaną oraz MDMA. W prowadzonym blisko rok śledztwie zarzuty usłyszało już 12 osób.

- Pięciu osobom zatrzymanym w ostatnich dniach prokurator ogłosił m.in. zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków – mówi komisarz Iwona Jurkiewicz z CBŚP i dodaje, że to efekt żmudnego śledztwa, które swój początek miało w sierpniu 2017 roku.

Miał przy sobie 2 kg MDMA

Blisko rok temu policjanci dostali informację, że w hotelu na terenie powiatu mogileńskiego zameldował się 44-latek zamieszany w międzynarodowy handel środkami psychotropowymi. Policja znalazła przy nim 2 kilogramy MDMA, z którego można było wyprodukować około 12 tabletek ekstazy, wartej na czarnym rynku prawie ćwierć miliona złotych.

- Mężczyzna usłyszał zarzuty przemytu tego narkotyku z Niemiec do Polski. Wszystko wskazuje na to, że planował rozprowadzać je na terenie powiatu inowrocławskiego – dodaje kom. Jurkiewicz.

44-latek był tzw. kurierem i współpracował z grupą, która od 2016 roku przemycała do Polski oraz do Wielkiej Brytanii środki odurzające. Szacuje się, że mogło to być nawet 39 kilogramów używek: kokainy, MDMA oraz marihuany, wartych około 1,7 mln złotych.

Możliwe dalsze zatrzymania

Dzięki kurierowi, jak po sznurku do kłębka, policjanci dotarli do członków narkotykowego gangu. W styczniu zatrzymany został m.in. 36-letni Jacek W., mieszkaniec powiatu mogileńskiego, którego śledczy uważają za organizatora przemytu. – Usłyszał zarzuty kierowania grupą przestępczą – informuje kom. Jurkiewicz.

Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy przedstawiła wtedy zarzuty jeszcze pięciu członkom grupy, zajmującym się rozprowadzaniem narkotyków. Rzeczniczka CBŚP zapowiada jednak, że to nie koniec śledztwa. – Zbierany przez nas materiał dowodowy może skutkować dalszymi zatrzymaniami osób zaangażowanych w dystrybucję narkotyków – zdradza kom. Jurkiewicz.

Za międzynarodowy handel środkami odurzającymi i substancjami psychotropowymi grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 3 lata.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Dwanaście osób, które należały do tej samej rodziny, zginęło dzisiaj w ataku dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS) na wioskę położoną na północy Iraku – poinformowały lokalne władze. Wśród ofiar są kobiety i dzieci. Wicegubernator prowincji Salah ad-Din, Ammar Hekmat, potwierdził atak na miejscowość Al-Farahatija. Dotychczas nie ustalono, dlaczego rodzina była celem ataku.

Armia iracka oczyściła z bojowników Państwa Islamskiego praktycznie całe terytorium kraju, jednak dżihadyści nadal przeprowadzają sporadyczne ataki, wymierzone najczęściej w przedstawicieli sił bezpieczeństwa.

“Nie wiemy, czy jeden z członków (zaatakowanej) rodziny był policjantem, ale Państwo Islamskie jest nadal obecne w pustynnych regionach takich jak Salh ad-Din, Mosul i Dijala”

- powiedział cytowany przez Associated Press przedstawiciel irackiego wywiadu, proszący o anonimowość.

“Atakują w wioskach położonych w pobliżu miast, by przestraszyć całe rodziny i przypominać im, że nie zniknęli”
- dodała ta osoba.

W lecie 2014 r,, podczas błyskawicznej ofensywy, Państwo Islamskie opanowało jedną trzecią Iraku, w tym drugie co do wielkości miasto Mosul, zagrażając istnieniu państwa irackiego. Na opanowanych terenach oraz na kontrolowanych obszarach Syrii islamiści ogłosili samozwańczy kalifat. Przy wsparciu międzynarodowej koalicji kierowanej przez Stany Zjednoczone siły irackie rozpoczęły kontrofensywę, aby odzyskać utracone ziemie. W grudniu 2017 r. władze w Bagdadzie ogłosiły, że Państwo Islamskie zostało w Iraku pokonane.
Źródło info i foto: niezalezna.pl

Comments Brak komentarzy »

Ponad 54 tys. podrobionych artykułów zabezpieczyli w Wólce Kosowskiej stołeczni policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą i funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej. Zatrzymano 12 osób. Zatrzymani usłyszeli zarzuty dotyczące wprowadzania do obrotu towarów z podrobionymi znakami towarowymi. Może za to grozić do 5 lat pozbawienia wolności.

Ponad 200 funkcjonariuszy

W akcji zatrzymania i zabezpieczenia podrobionych produktów wzięło udział niemal 200 funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji i Krajowej Administracji Skarbowej.

- Na ponad 60 stoiskach prowizorycznego targowiska usytuowanego na jednej z ulicy w Wólce Kosowskiej funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 54 tys. sztuk odzieży, obuwia, galanterii, kosmetyków i biżuterii, opatrzonych logiem markowych firm – poinformował rzecznik komendanta stołecznego policji kom. Sylwester Marczak.

Według funkcjonariuszy szacunkowa wartość zabezpieczonego towaru to 10 mln zł.

Mogą być szkodliwe

Służby podkreślają, że podrobione produkty mogą być czasami szkodliwe dla zdrowia. “Badania laboratoriów celno-skarbowych wykazują, że do produkcji takich artykułów wykorzystywane są często niebezpieczne materiały i substancje” – powiedziała rzeczniczka prasowa Izby Administracji Skarbowej w Warszawie Anna Szczepańska. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Mazowiecki Urząd Celno-Skarbowy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Miał być interes życia, a wyszedł szwindel! Właściciele kantorów Andrzej K. (63 l.) i Andrzej Z. (60 l.) mieli na Mazurach stawiać apartamenty na wynajem. Pieniądze na biznes pożyczali od majętnych znajomych, obiecując zyski. Oszukali 12 osób na prawie 6 mln zł.

Ten duet był bardzo wiarygodny, bo z powodzeniem prowadził kantory w Śródmieściu. Pieniądze na apartamenty na Mazurach zaczęli pożyczać w 2011 r. Przez pięć lat naciągnęli 12 osób, obiecując udziały w zyskach ze sprzedaży i najmu luksusowych mieszkań. Podpisywali umowy lub wydawali pokwitowania na zaciągnięte długi. Znajomi zaczęli się upominać o zwrot pieniędzy, gdy zorientowali się, że plany Andrzeja K. i Andrzeja Z. nie wyszły poza sferę marzeń.

- Pokrzywdzeni zawiadomili policję. Z zebranych dowodów wynika, że oszuści pożyczyli co najmniej 5 mln 845 tys. zł. Pieniądze nie zostały zainwestowane w nieruchomości. Zniknęły – mówi kom. Joanna Węgrzyniak. Prokurator wydał nakaz zatrzymania naciągaczy. Wpadli w policyjne sidła na ulicy Waryńskiego. Jeden w drodze do kantoru, którego jest właścicielem, a drugi w środku. Andrzej K. usłyszał 10 zarzutów przywłaszczenia pieniędzy, a jego wspólnik pięć zarzutów.

- Decyzją sądu podejrzani zostali tymczasowo aresztowani – mówi kom. Węgrzyniak. Śledczy podejrzewają, że oszukanych może by więcej.
Źródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci CBŚP, pod nadzorem Prokuratury Krajowej ustalili, że podejrzani mogli zarobić na sprzedaży narkotyków co najmniej 2,5 miliona złotych. Dotychczas w sprawie zatrzymano, a następnie aresztowano 12 osób. Podczas działań policjanci CBŚP z Lublina zlikwidowali plantację konopi, zabezpieczyli 30 litrów płynnej amfetaminy oraz 4 kilogramy marihuany. Nielegalna substancja trafiła do Polski z Holandii w specjalnej skrytce samochodowej. Śledztwo jest nadal rozwojowe.

Policjanci z Zarządu w Lublinie Centralnego Biura Śledczego Policji prowadzą śledztwo dotyczące rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie zajmowali się przemytem znacznych ilości substancji psychotropowych, wytwarzaniem amfetaminy oraz udziałem w obrocie znacznymi ilościami amfetaminy, kokainy, tabletek ekstazy, MDMA oraz uprawą marihuany. Według ustaleń śledczych grupa działała od 2016 roku na terenie województw: dolnośląskiego, podkarpackiego i małopolskiego, a nawet poza granicami kraju tj.: w Holandii, Niemczech i Słowacji.

Pierwszą realizację mającą na celu rozbicie grupy policjanci CBŚP przeprowadzili w czerwcu 2017 roku, kiedy to zatrzymano dwóch jej członków. Wówczas funkcjonariusze odkryli specjalnie zamontowaną skrytkę w samochodzie, która była ukryta w zbiorniku paliwa. Jak się okazało podejrzani przewozili w niej 30 litrów płynnej amfetaminy z Holandii do Polski.

Kolejne działania doprowadziły do zlikwidowania nielegalnej uprawy konopi indyjskich oraz zatrzymania prowadzących ją czterech osób. W trakcie tej realizacji zabezpieczono specjalistyczny sprzęt do uprawy konopi oraz 4 kilogramy gotowego narkotyku.

W trakcie następnych realizacji policjanci CBŚP z Lublina zatrzymali kolejnych sześciu mężczyzn, którzy są podejrzani o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i wprowadzenie do obrotu znacznych ilości narkotyków.

Łącznie w sprawie policjanci zabezpieczyli 30 litrów oleju amfetaminowego i 4 kilogramy marihuany. W trakcie śledztwa zatrzymano 12 osób wobec, których sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Grozi im odpowiedzialność za udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przemyt, produkcję i wprowadzenie do obrotu znacznych ilości narkotyków.

Z ustaleń śledczych wynika, że członkowie grupy wprowadzili do obrotu narkotyki w ilości nie mniejszej niż 120 litrów substancji, z którego można było wyprodukować 360 kilogramów amfetaminy oraz wprowadzili na rynek 9 kilogramów kokainy, kilogram MDMA i kilogram marihuany. Ze sprzedaży takiej ilości środków mogli uzyskać co najmniej 2,5 mln złotych.

Śledztwo jest prowadzone pod nadzorem Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Sprawa jest rozwojowa i policjanci nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Z udziałem kanclerz Niemiec Angeli Merkel odsłonięto dziś w Berlinie pomnik ofiar zamachu, w którym rok temu zginęło 12 osób. Ich nazwiska, w tym polskiego kierowcy Łukasza Urbana, uwiecznione zostały na schodach prowadzących do kościoła Gedaechtniskirche.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Islamski terrorysta Anis Amri, który rok temu w Berlinie zabił 12 osób, był na długo przed zamachem intensywnie obserwowany przez niemieckie służby – podał dziennik “Welt am Sonntag”. Nie wiadomo, dlaczego go nie aresztowano.

Inwigilacja Amriego rozpoczęła się dużo wcześniej i była znacznie bardziej intensywna niż początkowo przyjmowano – piszą autorzy materiału w niedzielnym wydaniu “Die Welt” po przeanalizowaniu akt sprawy.

Federalny Urząd Kryminalny (BKA) i jego regionalna filia w Nadrenii Północnej-Westfalii (LKA) zarządziły w listopadzie 2015 roku obserwację Amriego przez informatora policji o pseudonimie “Murat”. Agent informował swoich przełożonych wielokrotnie o radykalnych poglądach Amriego, co spowodowało objęcie w grudniu 2015 roku jego telefonów podsłuchem.

Dzięki temu policja wiedziała, że islamista ściąga z internetu instrukcje budowy bomb. W lutym 2016 roku policja zarejestrowała jego rozmowę telefoniczną z bojownikami Państwa Islamskiego (IS) w Libii, w której oferował on swoje usługi jako zamachowiec samobójca.

“Welt am Sonntag” podaje w wątpliwość stanowisko centralnych służb niemieckich – BKA i Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji(BfV), które twierdzą, że nie podejmowały żadnych operatywnych czynności w sprawie Amriego. Redakcja dotarła m.in. do analizy terrorysty sporządzonej przez BfV w styczniu 2016 roku, podpisanej osobiście przez szefa kontrwywiadu Hansa-Georga Maassena.

BKA przekazał kontrwywiadowi ponad 12 tys. informacji dotyczących Amriego. W berlińskim LKA do monitorowania jego sprawy oddelegowano specjalną urzędniczkę.

“Welt am Sonntag” pisze, że powody, dla których policja nie aresztowała Amriego, są niejasne. Zdaniem redakcji nie można wykluczyć wpływu służb innych krajów, które liczyły na to, że dzięki Amriemu dotrą do jego mocodawców z IS w Libii.

Wieloletni poseł partii Zieloni, ekspert do spraw służb Hans-Christian Stroebele, uważa, że nad Amrim “czuwały” amerykańskie służby policyjne bądź wojskowe. Kilka tygodni po śmierci Amriego amerykańskie lotnictwo przeprowadziło atak lotniczy na bazę IS w Libii, w której prawdopodobnie znajdowały się osoby, z którymi kontaktował się Amri.

Pochodzący z Tunezji terrorysta Anis Amri 19 grudnia 2016 r. zastrzelił w Berlinie polskiego kierowcę Łukasza Urbana i wjechał jego 40-tonową ciężarówką na świąteczny jarmark na śródmiejskim placu Breitscheidplatz, zabijając 11 osób i raniąc ponad 70. Udało mu się zbiec do Włoch, gdzie w cztery dni po zamachu zginął w czasie wymiany ognia z policją.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Szef MSW Niemiec Thomas de Maiziere powiedział w poniedziałek w wywiadzie dla gazet wydawanych przez Funke Mediengruppe, że rok po zamachu w Berlinie, w którym zginęło 12 osób, Niemcy stały się bezpieczniejsze dzięki zmianom w prawie i reorganizacji policji.

“Podjęliśmy szereg działań: w prawie dotyczącym deportacji i wydalania z kraju, w tworzeniu wspólnych banków danych w Europie. Mamy więcej ludzi, nową organizację pracy i lepsze wyposażenie policji. Takie konsekwencje wyciągnęliśmy z zamachu terrorystycznego w Berlinie” – powiedział de Maiziere.

Minister zaznaczył, że niemieckim służbom udało się w mijającym roku zapobiec kilku zamachom. Zastrzegł jednak, że absolutne bezpieczeństwo nie jest możliwe.

Pochodzący z Tunezji islamski terrorysta Anis Amri 19 grudnia 2016 roku ukradł z parkingu, po zastrzeleniu polskiego kierowcy, ciężarówkę i wjechał nią w ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina, zabijając kolejne 11 osób i raniąc blisko 100. Terrorysta uciekł z miejsca zamachu. Włoska policja zastrzeliła go cztery dni później w okolicach Mediolanu.

Śledztwo wykazało, że niemiecka policja popełniła szereg poważnych błędów i nie wykorzystała możliwości wcześniejszej deportacji migranta, zanim dokonał zamachu.

De Maiziere przyznał, że służby policyjne niewłaściwie oceniły stopień zagrożenia ze strony Amriego. “Denerwuje mnie też to, że Amri nie został deportowany, chociaż było to możliwe” – dodał szef resortu spraw wewnętrznych. Za błąd uznał też brak decyzji o objęciu islamisty aresztem deportacyjnym.

Szef MSW zadeklarował gotowość do współpracy ze strony resortu, jeśli Bundestag powoła komisję śledczą do wyjaśnienia wszystkich okoliczności zamachu w Berlinie.

Niemieckie media ujawniły szereg wpadek popełnionych w postępowaniu z Amrim. Policjanci obserwujący islamistę zarekwirowali jego telefon komórkowy, nie przeanalizowali jednak zawartości pamięci telefonu, zawierającej m.in. zdjęcia bojowników IS z bronią. Nie zadali sobie także trudu zidentyfikowania rozmówcy Amriego. Zlekceważono ostrzeżenia syryjskiego uchodźcy, który mieszkał z Amrim w ośrodku w Emmerich (Nadrenia Północna-Westfalia) i informował władze o radykalnych poglądach współmieszkańca. Policja miała też podstawy, by zatrzymać Amriego za handel narkotykami, nie skorzystała jednak z tej możliwości.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Pochodzący z Tunezji islamski terrorysta Anis Amri, który w grudniu 2016 roku porwał ciężarówkę i wjechał nią w tłum w Berlinie, zabijając 12 osób, uczył się podczas wcześniejszego pobytu we Włoszech strzelania – podał niemiecki tygodnik “Spiegel”. Tunezyjczyk, który w 2011 roku razem z Amrim przedostał się z Afryki na włoską wyspę Lampedusa, a potem udzielił mu na krótko gościny w swoim mieszkaniu we Włoszech, powiedział włoskiej policji, że obaj ćwiczyli strzelanie z pistoletu w okolicach wulkanu Etna na Sycylii.

Zdaniem “Spiegla” wcześniejsze ćwiczenia w obchodzeniu się z bronią mogły umożliwić Amriemu zastrzelenie z zimną krwią polskiego kierowcy, którego samochód porwał przed zamachem.

Z zeznań wynika ponadto, że Amri starał się o fałszywe dokumenty. Miał za nie zapłacić 3200 euro, nie wiadomo jednak, czy transakcja doszła do skutku.

Amri 19 grudnia 2016 roku porwał ciężarówkę i po zastrzeleniu w szoferce polskiego kierowcy Łukasza Urbana wjechał w tłum na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina. W zamachu zginęło 12 osób, a ponad 50 zostało rannych. Terrorystę, który zbiegł z miejsca przestępstwa, zastrzelili cztery dni później pod Mediolanem włoscy policjanci.

Amri znany był niemieckiej policji na długo przed zamachem. Funkcjonariusze berlińskiego urzędu kryminalnego, którzy obserwowali podejrzanego, zbagatelizowali jednak zagrożenie, a po fakcie sfałszowali dokumentację, by ukryć swój błąd. Powołana przez władze Berlina komisja analizuje przyczyny nieprawidłowości.

Tunezyjczyk, który w 2011 roku razem z Amrim przedostał się z Afryki na włoską wyspę Lampedusa, a potem udzielił mu na krótko gościny w swoim mieszkaniu we Włoszech, powiedział włoskiej policji, że obaj ćwiczyli strzelanie z pistoletu w okolicach wulkanu Etna na Sycylii.

Zdaniem “Spiegla” wcześniejsze ćwiczenia w obchodzeniu się z bronią mogły umożliwić Amriemu zastrzelenie z zimną krwią polskiego kierowcy, którego samochód porwał przed zamachem.

Z zeznań wynika ponadto, że Amri starał się o fałszywe dokumenty. Miał za nie zapłacić 3200 euro, nie wiadomo jednak, czy transakcja doszła do skutku.

Amri 19 grudnia 2016 roku porwał ciężarówkę i po zastrzeleniu w szoferce polskiego kierowcy Łukasza Urbana wjechał w tłum na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina. W zamachu zginęło 12 osób, a ponad 50 zostało rannych. Terrorystę, który zbiegł z miejsca przestępstwa, zastrzelili cztery dni później pod Mediolanem włoscy policjanci.

Amri znany był niemieckiej policji na długo przed zamachem. Funkcjonariusze berlińskiego urzędu kryminalnego, którzy obserwowali podejrzanego, zbagatelizowali jednak zagrożenie, a po fakcie sfałszowali dokumentację, by ukryć swój błąd. Powołana przez władze Berlina komisja analizuje przyczyny nieprawidłowości.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »