Policjanci rozbili grupę oszustów. Poszkodowanych może być nawet 1800 osób

Dolnośląscy policjanci rozbili grupę przestępczą, której członkowie podejrzani są o oszustwa na dużą skalę. W wyniku przestępczego procederu pokrzywdzonych zostało blisko 1800 osób, które poprzez zawarcie umów z działająca spółką zostały wprowadzone w błąd i doprowadzone do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o łącznej wartości blisko 13 mln złotych. Zatrzymanych w tej sprawie zostało już 17 osób, którym za popełnione przestępstwa może grozić kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze Wydziałów do walki z Przestępczością Gospodarczą i Dochodzeniowo – Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu prowadząc śledztwo pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze rozbili grupę przestępczą dokonującą oszustw na duża skalę. Policjanci zatrzymali na terenie województwa dolnośląskiego kolejne dwie osoby pełniące funkcje kierownicze w spółce i powiązanych z nią podmiotach. Do chwili obecnej w tej sprawie zatrzymanych zostało już 17 osób.

Jak ustalili prowadzący postępowanie policjanci, członkowie grupy w latach 2016/2017 oferowali swoim klientom świadczenie różnego rodzaju usług. Były to usługi skierowane głównie do osób starszych tj. pomoc w czynnościach dnia codziennego, pośrednictwo w uzyskaniu pomocy medycznej lub usługi remontowe. Pokrzywdzeni w trakcie rozmów byli wprowadzani w błąd co do podpisywanych dokumentów i zawieranych umów. Zaciągnięte zobowiązania dotyczyły okresu kilku lat, a miesięczne kwoty za usługi wynosiły nawet kilkaset złotych. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy przez prowadzących postępowanie wskazuje, że poszkodowanych w wyniku oszustwa może być prawie 1800 osób z całego kraju. Jak ustalili śledczy łączna kwota zaciągniętych zobowiązań szacowana jest na kwotę blisko 13 milionów złotych.

Do chwili obecnej zarzuty popełnienia szeregu oszustw, a także udziału w grupie przestępczej usłyszało już 17 osób. Wśród nich są m. in. właściciele spółki, kurierzy, telemarketerzy i osoby oferujące klientom produkty, które to doprowadziły pokrzywdzonych do podpisanie niekorzystnych dla nich umów. Wobec 3 z zatrzymanych dotychczas osób sąd podjął decyzję o tymczasowym areszcie na okres 3 miesięcy. a za popełnione przestępstwa grozić może im kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Policjanci i prokuratorzy nie wykluczają kolejnych zatrzymań w tej sprawie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Dwóch pracowników PARP-u miało wyłudzić 13 mln złotych. Wynik kontroli CBA

Po kontroli Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości do sądu trafił akt oskarżenia przeciw dwóm pracownikom warszawskiej spółki – dowiedziała się Polska Agencja Prasowa. Mieli oni wyłudzić 13 mln zł z PARP przedstawiając nierzetelną dokumentację.

Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej Biura powiedział we wtorek, że kontrolę, która doprowadziła do skierowania przez prokuraturę aktu oskarżenia do sądu, CBA prowadziło od września 2016 do maja 2017 r. i obejmowała ona lata 2009-15.

CBA sprawdziło wówczas, jak PARP gospodaruje środkami publicznymi przy udzielaniu dofinansowania jednej z warszawskich spółek na projekt zarządzania kadrami w ramach pro­gramu operacyjnego Kapitał Ludzki.

Kontrolerzy Biura znaleźli wówczas szereg powiązań kapitało­wych i osobowych między beneficjentem projektu, a wykonawcami jego komponentów i wskazali na naruszenie zasad konkurencyjności przez warszawską spółkę.

Wyłudzenie dofinansowania

Sama procedura wyboru wykonawców miała, według CBA, pozorny charakter: beneficjenci projektu i wykonawcy pozostawali w stałych relacjach – mieli ten sam adres, wspólną obsługę księgową i prawną czy też wzajemne udzielanie pożyczek. Mimo to osoby reprezentujące spółkę składały oświadczenia o braku powiązań między beneficjentem a dostawcami i wykonawcami, czym wprowadzały w błąd PARP i uzyskiwały od niej płatność, co było wyłu­dze­niem dofinansowania – wskazało CBA.

Po śledztwie z zawiadomienia CBA z sierpnia 2017 r. po roku Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola przedstawiła Janowi P. pięć zarzutów i Jakubowi Sz. trzy, a ostatnio akt oskarżenia.

Po kontroli CBA sama Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości przeanalizowała dokumentację innych projektów z udziałem tej spółki. lub powiązanych z nią podmiotów. PARP podała, że po tej analizie prowadzi postępowanie administracyjne o zwrot środków – ponad 10 mln zł z czterech z pięciu umów, w której występowała spółka.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości to agencja rządowa, centralny organ administracji podległy Ministrowi Rozwoju. Zarządza funduszami pochodzącymi z budżetu państwa i Unii Europejskiej, przeznaczonymi na wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw oraz rozwój zasobów ludzkich.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Agenci CBA zatrzymali oficera sił zbrojnych

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali dziś cztery osoby pod zarzutem działania na niekorzyść Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce pod Warszawą. Jeden z podejrzanych jest oficerem sił zbrojnych. Szacowane straty Instytutu to 13 mln zł.

Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej CBA potwierdził zatrzymanie oficera i trzech biznesmenów przez agentów z warszawskiej delegatury Biura. Podpułkownika zatrzymano w Szczecinie, a biznesmenów w Warszawie – powiedział PAP Kaczorek.

– Funkcjonariusze CBA przeszukali mieszkania zatrzymanych i miejsce pracy oficera w Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia – zaznaczył.

Według śledczych grupa zarobiła od 2010 do 2018 r. 13 mln zł przez to, że Instytut przepłacał za dostawy elektroniki.

Zatrzymani to ppłk. Sławomir S. zajmujący stanowisko kierownika jednego z zakładów WITU, jego żona Izabela C.-S., prowadząca działalność gospodarczą i uczestnicząca w tym procederze oraz Robert K. i Oksana R. osoby również działające w tej grupie – podał dział prasowy Prokuratury Krajowej.
Wydział ds. wojskowych przesłucha podejrzanych

Śledczy ustalili, że oficer – działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami – miał według śledczych stworzyć łańcuch firm, które dostarczały w ramach zamówień publicznych elementy niezbędne do produkcji oraz serwisowania systemu szkolenia strzeleckiego „Śnieżnik” za cenę kilkunastokrotnie przewyższającą ich faktyczną wartość.

– Zamiast ok. 300 zł za dostępny na wolnym rynku element radiowy Instytut płacił ok. 4000 zł – powiedział Kaczorek.

Zatrzymany wojskowy odpowiadał w WITU m.in. za zamówienia publiczne elementów do systemu „Śnieżnik”, miał wpływ na zakupy podzespołów i jest kierownikiem jednego z zakładów w instytucie.

– Zatrzymani trafią do nadzorującego śledztwo wydziału do spraw wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie zostaną im postawione zarzuty – zaznaczył Kaczorek. Dział prasowy Prokuratury Krajowej potwierdził w przekazanym komunikacie te informacje i oprócz inicjałów zatrzymanych podał, że będą to zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i oszustwa na szkodę WITU.
Możliwe kolejne zatrzymania

„Proceder polegał na nabywaniu części elektronicznych, a następnie przy wykorzystaniu stworzonego łańcucha firm (w tym, co najmniej dwóch utworzonych wyłącznie w tym celu), które były kolejnymi nabywcami podzespołów i tym samym, w sposób sztuczny zawyżali jego wartość. Ostatnia z firm uczestnicząca w łańcuchu, stawała do przetargu organizowanego przez WITU i przetarg ten, jako jedyny oferent wygrywała” – podała prokuratura.

Kaczorek podał, że „Śnieżnik” to system służący do szkolenia żołnierzy na stanowiskach ogniowych, do oceny celowania z broni strzeleckiej – do prowadzenia treningów na strzelnicach, w terenie, lub w pomieszczeniach. Jest stosowany także do szkolenia strzelców śmigłowców, strzelców wyborowych czy obsługi moździerzy.

Według prokuratury śledztwo jest rozwojowe, i nie wykluczają dalszych zatrzymań w tej sprawie.
Źródło info i foto: onet.pl

Policjanci CBŚP zatrzymali 26 osób podejrzewanych o udział w „grupie ożarowskiej”

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało w Warszawie i okolicach 26 osób związanych z grupą ożarowską. Kolejnych 19 zostało doprowadzonych z aresztów śledczych. Wśród podejrzanych jest Piotr S.”Sajur” i jego żona Justyna S. Grupa miała wprowadzić na rynek narkotyki warte 13 mln zł.

Jak poinformowała w środę kom. Iwona Jurkiewicz z Centralnego Biura Śledczego Policji, śledztwo w tej sprawie trwało półtora roku. Wszystkie czynności nadzorowali prokuratorzy z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.

Do zatrzymań członków tzw. grupy ożarowskiej doszło w poniedziałek o godz. 6 rano. Policjanci zatrzymali w Warszawie i okolicach 26 osób. W ich mieszkaniach znaleźli broń palną i narkotyki.

– Dynamiczne działania policjantów zaskoczyły podejrzanych, nie pozwalając im na jakikolwiek manewr czy stawianie oporu – powiedziała kom. Jurkiewicz. Policja zabezpieczyła w ich mieszkaniach cztery jednostki broni, narkotyki – haszysz, amfetaminę, tabletki MDMA, marihuanę oraz heroinę, a także kradziony laptop i koparkoładowarkę z przerobionym numerem VIN. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono ponad 385 tysięcy złotych i 19 tysięcy euro, luksusowe zegarki warte kilkadziesiąt tysięcy złotych oraz samochód.

Zatrzymano m.in. domniemanego szefa grupy

Wśród osób zatrzymanych w poniedziałek była m.in. Justyna S., żona Piotra S. ps. „Sajur”, domniemanego szefa grupy z Ożarowa. Justyna S. też ma zarzut kierowania „grupą zorganizowaną o charakterze zbrojnym”, bo według śledczych pomagała mężowi zarządzać półświatkiem.

Piotr S. został zatrzymany w 2016 roku w Borzęcinie Dużym, podczas akcji CBŚP. „Sajur” oraz 18 innych osób zostanie bądź zostało już doprowadzonych do prokuratury z aresztów śledczych oraz zakładów karnych, gdzie odbywają wyroki m.in. za udział w grupach przestępczych. Od poniedziałku prokuratorzy przesłuchali 27 osób. Czynności zaplanowane są do końca tygodnia. Stawiane są zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzenia do obrotu znacznej ilości narkotyków, nielegalnego posiadania broni.

„Mogli wprowadzić do obrotu prawie 270 kg narkotyków”

Z ustaleń śledczych wynika, że „Ożarów” mógł wprowadzić do obrotu 61 kg heroiny, wartej prawie 5,5 mln zł, ponad 53 kg kokainy o szacunkowej wartości prawie 4,8 mln zł, 58 kg amfetaminy wartej ok. pół miliona, 80 kg marihuany o szacunkowej wartości prawie 1,3 mln zł, 2 kg haszyszu wartego ok. 30 tys. zł, 30 tys. tabletek ecstasy o szacunkowej wartości 300 tys. zł, a także 14 kg mefedronu wartego ok. 280 tys. zł.

– Łącznie członkowie tzw. „grupy ożarowskiej” w okresie objętym zarzutami mogli wprowadzić do obrotu prawie 270 kg narkotyków, o szacunkowej wartości ponad 12,7 mln zł – podsumowała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Funkcjonariusze CBŚP rozbili grupę, która dostarczała na stacje nielegalne paliwo

Dostarczali na stacje benzynowe paliwo niewiadomego pochodzenia, w którego obrocie pośredniczyły fikcyjne firmy. Funkcjonariusze CBŚP rozbili grupę, która unikała płacenia należności związanych z handlem olejem napędowym. Straty Skarbu Państwa oszacowano na 13 mln zł. Zatrzymano pięć osób, w tym szefa gangu, który przed policjantami próbował ukryć się w piwnicy.

Grupę rozpracowali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji z Częstochowy, działający pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. Od kilku miesięcy prowadzili śledztwo w związku z podejrzeniem uszczuplenia należności podatkowych w obrocie paliwami płynnymi.

– Według funkcjonariuszy, grupa dostarczała na stacje benzynowe paliwo niewiadomego pochodzenia. Śledczy ustalili, iż udokumentowana droga paliwa, do końcowego odbiorcy na stacji benzynowej, była dłuższa od rzeczywistej. Firmy, które pośredniczyły w procederze poprzez wystawianie fałszywych dokumentów, w rzeczywistości nie prowadziły działalności gospodarczej, a paliwo pochodziło z innych źródeł niż udokumentowane – poinformowała Onet komisarz Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Po zebraniu dowodów i namierzeniu poszczególnych członków gangu mundurowi zorganizowali akcję zatrzymań. – W jej trakcie podejrzany o organizowanie przestępczego procederu, chcąc uniknąć zatrzymania, ukrył się w piwnicy. Jego partnerka przekonywała funkcjonariuszy CBŚP, iż nie ma go w domu i nie wie, gdzie obecnie przebywa. Nie zmyliło to policjantów i został on zatrzymany. Jak wynika z ustaleń funkcjonariuszy, dzień później miał wyjechać do jednego z krajów poza Unią Europejską – relacjonuje Iwona Jurkiewicz.

Zatrzymano w sumie pięć osób. W prokuraturze przedstawiono im zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, prania brudnych pieniędzy oraz fałszowania dokumentów. Grozi im do 10 lat więzienia. Policjanci i prokurator ustalili, że grupa uszczupliła należności z tytułu podatku akcyzowego, dochodowego i podatku VAT na kwotę ponad 13 mln zł.
Źródło info i foto: onet.pl

Zatrzymano podejrzanego o „karuzelę VAT-owską”

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali Jarosława K., podejrzanego o udział w wyłudzeniu ponad 9 mln zł podatku VAT – podała Prokuratura Okręgowa w Olsztynie. W mieszkaniu zatrzymanego zabezpieczono 13 mln zł w gotówce. Podejrzanego zatrzymano w ramach śledztwa przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej, która miała na celu wyłudzanie podatku od towarów i usług przy wykorzystaniu mechanizmu tzw. „karuzeli VAT-owskiej” i „znikającego handlowca” w obrocie paliwami – poinformował Cezary Fiertek, prokurator okręgowy w Olsztynie.

Śledczy ustalili, że grupa działała między kwietniem 2013 r. a październikiem 2014 r. w Olsztynie, Warszawie i innych miejscach. Śledztwo w tej sprawie prowadzi pod nadzorem prokuratury olsztyńska delegatura ABW. Według śledczych Jarosławowi K. przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i wyłudzeniu podatku VAT w kwocie przekraczającej 9 mln zł.

„Nadmienić należy, iż w trakcie przeszukania pomieszczeń mieszkalnych zajmowanych przez podejrzanego zabezpieczono środki majątkowe w kwocie 13 mln zł w gotówce oraz dwa pojazdy o wartości około 1 mln zł” – podała prokuratura. Jak poinformował rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, zatrzymany to właściciel sieci stacji paliw, który współdziałał ze zorganizowaną grupą przestępczą, rozbitą wcześniej przez ABW.

Członkowie grupy mieli na celu wyłudzenia podatku VAT przy wewnątrzwspólnotowym obrocie paliwami, pranie pieniędzy i oszustwa karno-skarbowych. – Jarosław K. świadomie nabywał po zaniżonej cenie dla sieci swoich stacji paliwo, pochodzące z procederu przestępczego. Jednocześnie przyjmował korzyści finansowe uzależnione od ilości nabytego towaru – wyjaśnił.

„Nie przyznał się do winy”

Według rzecznika efektem działalności Jarosława K. było sprowadzanie do Polski większych ilości paliwa od litewskich i estońskich podmiotów. Generowało to znaczne uszczuplenia w podatku VAT. Skarb Państwa stracił przez to ponad 23 mln zł. Żaryn poinformował również, że w prowadzonym przez delegaturę ABW w Olsztynie śledztwie postawiono dotychczas zarzuty już sześciu osobom. Zatrzymane zostały osoby kierujące grupą przestępczą i jej członkowie, a także współpracujący z nią biznesmen.

Na przełomie marca i kwietnia ABW zatrzymała dwóch organizatorów rozbitej grupy przestępczej i dwóch jej członków. W maju w Piasecznie zatrzymano w tej sprawie kolejnego członka grupy, zajmującego się rekrutowaniem i obsługą logistyczną tzw. słupów. Zatrzymany Jarosław K. nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Śledczy skierowali do Sądu Rejonowego w Olsztynie wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.

W ocenie olsztyńskiej prokuratury, z uwagi na zebrany materiał dowodowy przewidywane są kolejne zatrzymania w tej sprawie.
Źródło info i foto: TVP.info

Podrabiali perfumy i kosmetyki

Policjanci z Łodzi zlikwidowali laboratorium, w którym na ogromną skalę produkowano podrabiane perfumy i kosmetyki. Straty dla producentów podrabianych marek wyniosły ok. 13 mln zł.

Policjanci wkroczyli do czterech wytypowanych wcześniej miejsc w Łodzi. W jednym odkryli rozlewnię podrabianych perfum; była to kompletna linia technologiczna, półprodukty oraz opakowania. Poza tym zabezpieczono ponad 2 tys. gotowych butelek perfum, przygotowanych do dystrybucji.

Funkcjonariusze zatrzymali 44-letniego mężczyznę podejrzewanego o kierowanie procederem. W zajmowanych przez niego pomieszczeniach znaleziono m.in. tysiące flakonów perfum, szminki, pudry a także półprodukty, kartony do pakowania z zastrzeżonymi znakami towarowymi. Podrobione kosmetyki były oferowane klientom od co najmniej roku głównie za pośrednictwem portali aukcyjnych. W pomieszczeniach zajmowanych przez zatrzymanych policjanci odnaleźli listy przewozowe ukryte w szybach wentylacyjnych.

Zatrzymany 44-latek oraz jego 42-letnia konkubina usłyszeli zarzuty dotyczące podrabiania i używania zastrzeżonych znaków towarowych. Grozi im do pięciu lat więzienia.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Marcin Dubieniecki zostaje kolejne 3 miesiące w areszcie

Krakowski sąd przychylił się do wniosku prokuratury o przedłużenie aresztu Marcinowi Dubienieckiemu na kolejne trzy miesiące. Oznacza to, że trójmiejski adwokat za kratami spędzi rok swojego życia. Dubieniecki jest podejrzany o wyprowadzanie publicznych pieniędzy. Ma zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzenia i wyprania 13 mln zł z PFRON-u. W podobnej sytuacji jest także czwórka jego wspólników.

Mechanizm oszustwa, zdaniem prokuratury, polegał na fikcyjnym zatrudnianiu osób niedowidzących jako telemarketerów (firma miała siedzibę w Warszawie i filię w Krakowie). Wyłudzano w ten sposób pieniądze z państwowego funduszu, po czym lokowano je na zagranicznych kontach. Śledczy wciąż jeszcze przesłuchują niewidomych, których dane przewijają się w śledztwie. Zwrócili się też o pomoc prawną na Seszele i Cypr oraz o opinię biegłego sądowego z zakresu rachunkowości. Gdy je otrzymają, sporządzą akt oskarżenia. Póki go nie ma, chcą, by Dubieniecki był w areszcie.
Żródło info i foto: krakow.wyborcza.pl

Marcin Dubieniecki dziś wyjdzie z aresztu?

Ważą się losy Marcina Dubienieckiego. Dziś sąd w Krakowie ma rozpatrzyć wniosek o przedłużenie aresztu tymczasowego dla męża Marty Kaczyńskiej. Znany adwokat jest podejrzany u udział w grupie przestępczej, pranie brudnych pieniędzy i wyłudzenie ze środków PFRON 13 mln zł!

O godzinie 10.00 w Sądzie Okręgowym w Krakowie rozpocznie się posiedzenie w sprawie Marcina Dubienieckiego. Śledczy chcą, by kolejne miesiące trójmiejski adwokat spędził w areszcie. – Podstawą wniosków prokuratury o przedłużenie tymczasowego aresztowania jest obawa matactwa, która nadal istnieje, grożąca surowa kara i potrzeba wykonania szeregu czynności procesowych – mówi Piotr Kosmaty, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.

Przypomnijmy. Pod koniec sierpnia Dubieniecki razem czterema innymi osobami został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA. Prokuratura postawiła im zarzuty oszustwa, kierowania grupą przestępczą, prania brudnych pieniędzy oraz wyłudzenia pieniędzy ze środków publicznych przeznaczonych dla osób niepełnosprawnych na kwotę 13 mln zł.

Niedawno Dubieniecki przeszedł trzecią operację kręgosłupa. Jego ojciec, mecenas Marek Dubieniecki przekonywał, że jeżeli nie zostanie wprowadzona odpowiednia rehabilitacja w warunkach poza aresztem, jego syn może zostać kaleką do końca życia.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Marcin Dubieniecki w areszcie przez kolejne 3 miesiące

Marcin Dubieniecki, odkąd w sierpniu zeszłego roku został zatrzymany przez CBA pod zarzutem kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzenia ponad 13 milionów złotych z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i prania brudnych pieniędzy, opuszcza krakowski areszt tylko po to, by pojechać do szpitala.

Jego ojciec, mec. Marek Dubieniecki narzekał ostatnio w tabloidzie, że z winy sądu i prokuratora, którzy nie chcą wypuścić Marcina do domu, może on zostać kaleką do końca życia. Byłaby to ponura karma – jest w końcu oskarżony o żerowanie na tragicznym losie osób niepełnosprawnych.

Rzecznik Prokuratury Apelacyjnej zapewnia jednak, że nie ma powodu do obaw, gdyż z opinii biegłych wynika, że po operacji Dubieniecki może wracać do zdrowia w celi. Jak donosi Super Express, prokuratura już wystąpiła do sądu o przedłużenie aresztu o kolejne trzy miesiące.

Potwierdzam, że złożyliśmy wniosek o przedłużenie tymczasowego aresztu o trzy miesiące. Podstawą wniosku jest obawa matactwa, która nadal istnieje, grożąca surowa kara i potrzeba wykonania kilku czynności procesowych – informuje rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Piotr Kosmaty.

Kolejne trzy miesiące są prokuratorom potrzebne na zapoznanie się z dokumentacją, opinią rachunkowo-finansową oraz przesłuchanie kilkudziesięciu świadków. Czekają także na informacje z Cypru i Seszeli w sprawie przepływów finansowych spółek Dubienieckiego.

Mąż Marty Kaczyńskiej miał duże ambicje polityczne. Kilka lat temu marzył podobno nawet o zostaniu premierem (!), a zabiegając o miłość Marty zwierzał się, że „gra o najwyższą stawkę”…
Żródło info i foto: Pudelek.pl