Norbert Basiura na ławie oskarżonych ws. zgwałcenia i zabójstwa Małgorzaty K. W tej sprawie uniewinniono Tomasza Komendę

Tomasz Komenda odsiedział 18 lat w więzieniu za zgwałcenie i zabójstwo 15-letniej Małgorzaty K. Sąd go jednak uniewinnił. Teraz na ławie oskarżonych zasiada Norbert Basiura. Zgodził się na rozmowę z Wirtualną Polską na kilka dni przed tym, jak sąd orzeknie, czy to on zabił nastolatkę.

Magda Mieśnik: Zabił pan 15-letnią Małgorzatę K.?

Norbert Basiura: Nie, nie zabiłem.

Ma pan cokolwiek wspólnego z gwałtem i jej śmiercią?

Nie, nie mam. Nie znałem tej dziewczyny. Nie odprowadzałem jej. Nigdy nie byłem na podwórku, gdzie została znaleziona. Nie zgwałciłem jej i jej nie zabiłem.

Skąd w takim razie pana DNA na miejscu zbrodni?

To pytanie nie powinno być do mnie skierowane. Przypominam, iż przed laty biegli wykluczyli moje DNA. Teraz inny biegły mówi coś innego. Nie rozumiem tego, zwłaszcza że dokumentacja, którą dostarczył biegły na żądanie obrońcy, wskazuje na wiele błędów i niejasności. To badanie jest nierzetelne. To, co przedstawia prokuratura, jest straszne i nie ma poparcia w materiale dowodowym.

Podobnie mówił przed laty Tomasz Komenda, gdy był oskarżany o to, za co pan teraz odpowiada przed sądem.

Nie chcę się porównywać do Tomasza Komendy. Współczuję mu. Ta sprawa i ten proces są dla mnie i osób mi bliskich bolesne. Jestem niewinny, co powtarzam od samego początku i szokiem jest dla mnie to, co się dzieje od kilku miesięcy. Chciałbym, aby znaleziono prawdziwych sprawców.

Prokuratura ma jednak mocne dowody na to, że był pan tam, gdzie znaleziono ciało Małgorzaty K. Jak pan to wytłumaczy?

To stanowisko prokuratury. Prawda jest inna. Nie było mnie na tym podwórku. Nie zgwałciłem ani nie zabiłem Małgorzaty K. Wiem, że oskarżenie mocno akcentowało znaczenie opinii biegłych z zakresu DNA. Jednakże z treści tych dokumentów nie wynika, abym brał udział w zabójstwie Małgorzaty K. Te opinie są nierzetelne, nieczytelne i zawierają wiele błędów. Nie można im przypisać waloru prawdziwości.

Chciałbym wskazać kilka anomalii i wątpliwości: raz ta sama próbka mogła być przebadana, a raz nie. Na rajstopach DNA ofiary zdegradowało, a znaleziono zbieżne z moim i to zachowane w czystej postaci. – jak to możliwe? Po 20 latach DNA jest lepsze niż to pobrane z policzka w 2018 roku? Zresztą sam biegły wykazał zdziwienie na rozprawie co do takiej czystej postaci zachowanego materiału. Od samego początku prosiłem, aby mnie poddać badaniu na wariografie. Nie chciała tego zrobić ani prokuratura, ani sąd.

Po 22 latach nagle w drodze do pracy został pan zatrzymany przez policję. Jak do tego doszło?

Jestem strażakiem. Po służbie jechałem autobusem, bo dorabiałem jako kierowca. Policja nas zatrzymała i chciała sprawdzić, czy jestem pod wpływem alkoholu. Nie podejrzewałem wtedy, że za tym kryje się coś więcej. Tyle że nagle założyli mi kajdanki. Zobaczyłem funkcjonariusza, który kilka tygodni wcześniej mnie przesłuchiwał w sprawie zabójstwa w Miłoszycach. Wtedy, gdy już wychodziłem z komisariatu, powiedział: „Dla nas najlepiej, jak to byś był ty”. Wtedy domyśliłem się, o co chodzi.

Kiedy dowiedział się pan, że chodzi o zarzut zabójstwa Małgorzaty K.?

Na samym końcu przesłuchania. Wcześniej, gdy zadawali mi pytania, myślałem, że za kilka godzin wrócę do domu. Wtedy zaczęli mnie straszyć, że już nigdy nie wyjdę na wolność i nigdy nie zobaczę rodziny. To był koszmar. Po pięciu minutach takiego przesłuchania człowiek nawet nie wie, jak się nazywa. Nakłaniali mnie do tego, żebym się przyznał. Sugerowali mi różne scenariusze odpowiedzi.

Jak zareagowali pana bliscy i znajomi, gdy dowiedzieli się o zarzutach?

Mam ogromne wsparcie rodziny i kolegów strażaków. Nigdy nikt z moich najbliższych nie zwątpił w moją niewinność.

Pamięta pan imprezę sylwestrową z przełomu 1996 i 1997 roku?

Pamiętam tę noc.

Był pan ochroniarzem na tej imprezie. Pamięta pan Małgorzatę K.?

Tam było tak dużo osób, że jej nie pamiętam. Moja praca polegała na sprzedawaniu biletów przy wejściu. Jeśli wchodziła na dyskotekę, to musiała mnie minąć. Kupiła bilet u mnie lub u mojego kolegi. Tam było jednak około 200 osób. Nie kojarzę jej.

W czasie imprezy zorientował się pan, że wydarzyło się coś złego?

Nie było żadnych sygnałów. Młodzież się bawiła. Był tłum, ale wszyscy zachowywali się raczej normalnie.

Kiedy dowiedział się pan, że nie żyje młoda dziewczyna, która była na ochranianej przez pana dyskotece?

Następnego dnia. To był szok. Ludzie mówili, że znaleziono ciało. Początkowo nie było wiadomo, że ta dziewczyna wcześniej była na imprezie, gdzie pracowałem. Znaleziono ją w innym miejscu.

Znał pan wcześniej Małgorzatę K.?

Nie, nie znałem.

Kilka razy zmieniał pan jednak zdanie w tej kwestii.

Nie zmieniłem zdania. Nie znałem jej. Policjant, który pisał notatkę, źle zinterpretował moje słowa. Mieszkałem na tym samym osiedlu, co Małgorzata K., ale nigdy nie miałem z nią do czynienia. Moja żona jest z jej rocznika i też jej nie kojarzyła.

Znał pan jednak jej ojca.

Odbywałem u niego szkolenie przy specjalistycznej maszynie. Trwało może dwa dni.

Na ławie oskarżonych w sprawie śmierci Małgorzaty K. obok pana siedzi Ireneusz M. Kiedy się poznaliście?

Poznałem go w sądzie, na ławie oskarżonych.

Nie pamięta go pan z imprezy sylwestrowej?

Tam było mnóstwo osób. Pamiętam moich kolegów ochroniarzy i kilka osób, które znałem. Większość to były obce mi osoby. Nie jestem w stanie ich pamiętać.

Ale jednak sprzedawał pan bilety, potem pracował w szatni i na sali. Miał pan kontakt z wieloma osobami.

To był bardzo krótki kontakt. Nie jestem w stanie pamiętać 200 osób. Gdyby ktoś mi pokazał zdjęcie i zapytał, czy ta osoba była na imprezie, odpowiedziałbym, że nie wiem. Tym bardziej, że część osób wchodziła bez biletów.

Rodzice Małgorzaty K. uważają, że Ireneusz M. jest trzecim sprawcą zbrodni w Miłoszycach. Jak pan to ocenia?

Nie chcę się wypowiadać na jego temat. Chłopak swoje w życiu przeszedł. Boję się, że podzielę jego los. Strach jest we mnie każdego dnia, od momentu zatrzymania przez policję. Wiem, że jestem niewinny i wierzę, że sąd wyda wyrok uniewinniający. Wierzę w prawdę.

A co będzie, gdy usłyszy pan wkrótce: „sąd uznaje Norberta Basiurę za winnego…”?

Boję się tak myśleć. Gdybym dopuszczał takie myśli, to znaczy, że zwątpiłbym w prawdę, a ja wierzę, że nie można skazać osoby niewinnej. Staram się być dobrych myśli. Liczę, że to się dobrze skończy dla mnie i moich bliskich. Przecież nawet głębokie przekonanie oskarżenia o mojej winie nie zastąpi dowodów, których w tej sprawie nie ma i nie może być.
Źródło info i foto: wp.pl

Zaginęła 15-letnia Marzena Słowik. Apel policji

Policjanci poszukują 15- letniej Marzeny Słowik. Dziewczyna 13 czerwca br. wyszła z domu w Piasecznie i do chwili obecnej nie wróciła. Osoby mogące pomóc w ustaleniu jej obecnego miejsca pobytu proszone są o pilny kontakt.

Marzena Słowik 13 czerwca br., około godziny 9.00 wyszła z domu przy ulicy Kusocińskiego w Piasecznie. Członków rodziny poinformowała, że udaje się na przejażdżkę rowerową, ale tego nie uczyniła. Dziewczyna ubrana była w czarne leginsy z napisem adidas, szarą koszulkę z krótkim rękawem oraz sportowe buty. 15-latka ma 160 wzrostu i długie włosy ostatnio farbowane na fiolet.

Policja prosi wszystkie osoby znające jej miejsce pobytu o pilny kontakt z Komedą Powiatową Policji w Piasecznie tel. 47 7245 213 mail: dyzurny.piaseczno@ksp.policja.gov.pl lub z najbliższą jednostka policji w całym kraju.
Źródło info i foto: o2.pl

Radom: 15-latka wywołała fałszywy alarm bombowy

15-letnia pacjentka jednego ze szpitali w Radomiu zadzwoniła na numer alarmowy z informacją, że w szpitalu jest podłożona bomba. Dziewczyna chciała wykorzystać zamieszanie spowodowane fałszywym alarmem, by spotkać się z chłopakiem. Teraz zajmie się nią sąd dla nieletnich. Jak poinformowała we wtorek Justyna Leszczyńska z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu, do zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem (27 kwietnia).

„Informację o podłożonym ładunku wybuchowym przekazała anonimowo młoda osoba, dzwoniąc na numer alarmowy. Policjanci natychmiast uruchomili procedury. Krótko po tym okazało się, że autorką wiadomości jest 15-letnia pacjentka szpitala” – przekazała Leszczyńska.

Jak wynika ze wstępnych ustaleń policji, nastolatka przebywająca na jednym z oddziałów szpitalnych chciała wykorzystać zamieszanie spowodowanie fałszywym alarmem, by spotkać się z chłopakiem.

„Teraz całość materiałów w tej sprawie zostanie przekazana do sądu dla nieletnich, który zadecyduje o konsekwencjach, jakie nastolatka poniesie za ten nieodpowiedzialny czyn” – zaznaczyła Leszczyńska.
Źródło info i foto: interia.pl

15-letnia Oliwia Marta K. przed sądem w Detmold. Miała zabić 3-letniego brata, zadając mu 28 ciosów nożem

15-letnia Oliwia Marta K. stanęła przed sądem w Detmold w północno-zachodnich Niemczech. Dziewczyna została oskarżona o zabicie swojego trzyletniego przyrodniego brata Nicolasa. Miała mu zadać 28 ciosów nożem, kiedy spał. Do tragedii doszło pięć miesięcy temu. Matka 15-letniej Oliwii zostawiła trzyletniego syna pod jej opieką i poszła do pracy. Kiedy wróciła do domu, znalazła ciało swojego młodszego dziecka. 15-latki jednak nie było.

Portal derwesten.de relacjonuje, że po zatrzymaniu 15-letniej Oliwii, dziewczyna przyznała, że zabiła swojego brata, ale ma luki w pamięci. Trzyletni Nicolas zginął we śnie. Przyrodnia siostra zadała mu 28 ciosów nożem. „Fakt” pisze, że dzień przed tragedią nastolatka szukała w internecie sposobów na zabójstwo, a po odebraniu życia swojemu bratu napisała na ścianie krwią: „Zrobiłam to, bo go nienawidzę”.

Niemcy. Matka 15-letniej Oliwii wybaczyła córce

Z doniesień niemieckich mediów wynika, że 15-letnia Oliwia miała problemy rodzinne i kłopoty w szkole. Do Niemiec przeprowadziła się w wieku 10 lat, dołączając do swojej matki Agnieszki P., która rozstała się z ojcem dziewczyny i wyjechała za granicę do pracy. Przed przyjazdem do Niemiec Oliwia mieszkała w Polsce z ojcem, który podobno źle ją traktował. Będąc w Niemczech, matka Oliwii weszła w nowy związek i urodziła Nicolasa. Ta relacja jednak też się rozpadła. 15-latka miała być także zastraszana w szkole i zazdrosna o swojego młodszego brata.

Niemiecki tabloid „Bild” pisze, że Agnieszka P., która stawiła się na rozprawie córki, przez długi czas nie mogła spojrzeć jej w oczy. Pod koniec rozprawy podeszła jednak do niej, przytuliła ją i pocałowała. W rozmowie z dziennikarzami wyjaśniła, że wybaczyła córce i że nie chce stracić drugiego dziecka, które kocha ponad wszystko. 15-letniej Oliwii grozi 10 lat w poprawczaku.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy: 15-letnia Oliwia zabiła 3-letniego brata. Szokujące szczegóły zbrodni

15-letnia Oliwia zamordowała swojego 3-letniego przyrodniego brata. Nastolatka pochodząca z Polski została zatrzymana w czwartek przed południem. Mieszkańcy Detmold niedaleko Bielefeldu są wstrząśnięci brutalnym mordem. Niemieckie media ujawniły szokujące kulisy zbrodni. 

Do makabrycznego mordu w niemieckiej miejscowości Detmold doszło w środę wieczorem. Ciało 3-letniego dziecka znalazła jego pochodząca z Polski matka. Nosiło ono ślady wielu ran kłutych.

– Wszystko wskazuje na to, że do zabójstwa został użyty nóż – powiedział rzecznik prokuratury w Detmold Christopher Imig.

Mimo natychmiastowego zaalarmowania policji, użycia psów tropiących i helikoptera, 15-letnia dziewczyna – Oliwia, którą podejrzewa się o dokonanie mordu została zatrzymana dopiero w czwartek. Z informacji ujawnionych przez funkcjonariuszy wynika, że nie stawiała ona oporu i zachowywała się spokojnie.

Dziennik „Bild” sugeruje, że motywem zbrodni mogła być zazdrość. Oliwia miała czuć się zaniedbywana przez matkę, która poświęcała dużo uwagi 3-letniemu dziecku. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

15-letnia Polka jest poszukiwana przez niemiecką policję. Zabiła 3-letniego brata

15-letnia Oliwia Marta Kargol jest poszukiwana przez niemiecką policję z Bielefeld. Śledczy podejrzewają, że nastolatka zabiła swojego 3-letniego przyrodniego brata. 

Do tragedii doszło w środę, 6 listopada w domu wielorodzinnym przy Neulandstraße w Detmold. Jak podaje niemiecki ”Bild”, 15-letnia Oliwia Marta Kargol zadała śmiertelny cios nożem swojemu 3-letniemu przyrodniemu bratu. 

Policjanci z Lippe i Bielefeld rozpoczęli w czwartek poszukiwania nastolatki. W akcji pomagają psy tropiące oraz helikopter. Według informacji ”Bild”, zwłoki 3-letniego chłopca w pustym mieszkaniu odnalazła jego matka. Poszukiwana 15-latka najprawdopodobniej pochodzi z Polski.

Oliwia Marta Kargol ma 175 centymetrów wzrostu i czarne włosy do ramion. W trakcie przestępstwa miała na sobie czarną kurtkę, czerwony sweter i czarne legginsy. 

Każdy, kto posiada informacje na temat miejsca pobytu 15-latki, proszony jest o pilny kontakt z niemiecką policją pod numerami telefonów: 110 lub 0521-5450.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zaginęła 15-letnia Martyna Gron

15-letnia Martyna Gron wyszła z Domu Dziecka w Grotnikach (woj. łódzkie) dwa tygodnie temu i od tej pory nie dała znaku życia. Nie nawiązała też kontaktu z rodziną. Policja w Zgierzu prosi o pomoc w poszukiwaniu nastolatki. Martyna Gron bez zgody opiekunów opuściła Dom Dziecka w Grotnikach 10 sierpnia około godz. 18.30. Dotąd nie wróciła i nie skontaktowała się też z rodziną.

Dziewczynka ma 170 cm wzrostu, szczupłą budowę ciała, ciemne, długie i proste włosy. Cechą charakterystyczną jest widoczne znamię nad lewym kącikiem ust. W chwili zaginięcia 15-latka ubrana była w białą koszulkę, czarne spodnie, białe sportowe buty oraz czarną bluzę ze złotymi paskami na rękawach i napisem.

Wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu zaginionej, proszone są o kontakt z policjantami z Komendy Powiatowej Policji w Zgierzu, ul. Długa 58/60 tel. (42) 714 22 17, 714-22-00/01 lub najbliższą jednostką policji.
Źródło info i foto: wp.pl

Malezja: Wyniki sekcji zwłok zaginionej 15-latki

Nic nie wskazuje na to, żeby w przypadku brytyjskiej nastolatki, której ciało odleziono w malezyjskiej dżungli, doszło do przestępstwa – podaje „The Guardian” cytując słowa szefa lokalnej policji. 15-letnia Nora Quoirin zaginęła w nocy z 3 na 4 sierpnia w kurorcie Dusun, gdzie była z rodzicami na wakacjach. W środę przeprowadzono sekcję zwłok nastoletniej Nory Quoirin. Wstępne wyniki pokazują, że Brytyjka zmarła prawdopodobnie z głodu i na skutek stresu po siedmiu dniach spędzonych w dżungli – donosi „The Guardian”.

Malezja. Są wyniki sekcji zwłok 15-letniej Nory Quoirin

Szef malezyjskiej policji na specjalnie zwołanej konferencji oświadczył, że Nora Quoirin zmarła po ok. siedmiu dniach od zaginięcia. Powodem zgonu było pęknięcie wrzodu w jelicie, prawdopodobnie spowodowane przedłużającym się głodem i stresem. Zdaniem policji nie ma podstaw do stwierdzenia, że nastolatka padła ofiarą porwania i przemocy, a tym samym brak jest jakichkolwiek dowodów na popełnienie przestępstwa.

Ciało dziewczyny znaleziono w stromym wąwozie w dżungli we wtorek po 10-dniowych poszukiwaniach. Nora zniknęła w nocy 3 sierpnia z hotelu, w którym przebywała z rodziną na wakacjach. W jej poszukiwaniach brało udział ponad 350 osób, w tym śledczy z Wielkiej Brytanii, Francji i Irlandii.

Rodzice Nory po jej zniknięciu przekonywali, że musiała zostać porwana z hotelu. Tłumaczyli, że ich córka od urodzenia zmagała się z zaburzeniem neurologicznym, które ograniczało jej mowę i koordynację ruchową, a tym samym nigdy nigdzie sama nie chodziła.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Malezja: Rodzina zaginionej 15-letniej Nory potwierdziła, że wyłowione ciało to ich córka

Rodzina 15-letniej Nory Anne Quoirin potwierdziła, że ciało, które znaleziono we wtorek po południu ok. 2,5 km od malezyjskiego kurortu Dusun, należało do nastolatki. Dziewczyna była poszukiwana od 4 sierpnia. Przyczyny śmierci ma ustalić zaplanowana na środę sekcja zwłok. 15-letnia Nora Anne Quoirin z Londynu przyjechała z rodziną na dwutygodniowe wakacje do malezyjskiego kurortu Dusun na początku miesiąca. 4 sierpnia dziewczyna zaginęła. Sprawa natychmiast została zgłoszona na policję.

Zdaniem rodziców, nastolatka najprawdopodobniej została porwana. 15-latka była niepełnosprawna ruchowo, miała też problemy z uczeniem się. Bliscy podkreślali, że nigdy sama nie oddaliłaby się od rodziny.

Zaginięcie Nory Anne Quoirin

W akcję poszukiwawczą zaangażowanych było ok. 350 osób, wykorzystywano również psy tropiące i detektory termiczne. Na miejsce przyjechała także policja z Irlandii, Francji i Wielkiej Brytanii. Ostatecznie ciało nastolatki znaleziono nieco ponad tydzień po zaginięciu – we wtorek po południu.

Zwłoki leżały obok niewielkiego strumienia na stromym terenie, ok. 2 kilometrów od Dusun. Ciało było nagie. Członkowie rodziny potwierdzili, że to zwłoki zaginionej 15-latki.

Na środę zaplanowana jest sekcja zwłok Nory Anne.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rumunia: 15-latka porwana i zabita. Antyrządowa demonstracja

W sobotniej antyrządowej demonstracji w Bukareszcie uczestniczyło co najmniej 2000 osób. Protestowały przeciw opieszałości rumuńskiej policji w sprawie zabójstwa 15-latki, która w środę dzwoniła trzy razy na nr 112 z wiadomością, że ją porwano. Policja nie potraktowała tych sygnałów poważnie.

15-letnia Alexandra Macesanu, która chciała dojechać okazją z miasteczka Caracal do swej rodzinnej wsi Dobrosloveni na południu Rumunii, próbowała zaraz po porwaniu zawiadomić policję. Udzieliła przez komórkę dokładnych informacji, gdzie jest przetrzymywana. Komunikacja urwała się, gdy dziewczynka powiedziała: „muszę kończyć, on nadchodzi…”

Wkroczyli do akcji po 19 godzinach

Policja nie zareagowała na te sygnały, niczego nie zweryfikowała i wkroczyła do akcji dopiero po 19 godzinach. W sobotę – po straceniu całej doby na uzyskanie prokuratorskiego nakazu rewizji – funkcjonariusze policji weszli w końcu na teren posesji należącej do 65-letniego Gheorghe’a Dincy, mechanika samochodowego.

To w jego domu znaleziono nadpalone szczątki ludzkie oraz biżuterię, która należała do Alexandry. Ozdoby zostały rozpoznane przez rodzinę dziewczynki. Policja podejrzewa, że w domu podejrzanego, który trafił w sobotę na 30 dni do aresztu, natknęła się również na nadwęglone szczątki 18-latki, która zaginęła w tym samym regionie, ale w kwietniu. Opieszałość policji wywołała powszechne oburzenie w Rumunii.

Seria dymisji zarządzonych przez szefową rządu

W sobotę premier Vasilica-Viorica Dancila odwołała ze stanowiska szefa rumuńskiej policji, Ioana Budę oraz dwóch wysokich urzędników administracji regionalnej. Szefowa socjaldemokratycznego rządu zapowiedziała również przeprowadzenie referendum ws. zaostrzenia kar dla gwałcicieli, pedofilów oraz sprawców zabójstw. Jest to kolejna seria dymisji zarządzonych przez szefową rządu Rumunii w ostatnim czasie. W połowie lipca premier Vasilica-Viorica Dancila poinformowała o zdymisjonowaniu ministra spraw zagranicznych Teodora Melescanu oraz szefowej resortu spraw wewnętrznych Carmen Dan, uzasadniając tę decyzję niekorzystnym odbiorem obojga wśród obywateli.

Nie wszystkim się podoba populistyczny styl pani premier. Szefowa rumuńskiego rządu jest oskarżana o rządzenie krajem za pomocą dekretów, bez konsultacji z organami władzy ustawodawczej i debaty publicznej. W ocenie m.in. Unii Europejskiej pani Vasilica-Viorica Dancila jest na bakier z zasadami praworządności, niebezpiecznie ingeruje w kompetencje władzy sądowniczej, naruszając fundamentalną zasadę jej niezawisłości.

Socjaldemokraci pod ostrzałem krytyki

Według agencji AFP premier Dancila chce przede wszystkim zawojować zaufanie rumuńskiego społeczeństwa, które od kilkunastu miesięcy oskarża rząd o utrudnianie walki z korupcją wśród polityków i urzędników państwowych. Rządzący socjaldemokraci znaleźli się pod ostrzałem krytyki w połowie zeszłego roku, gdy znowelizowana została ustawa antykorupcyjna, co spotkało się z oburzeniem sędziów, prokuratorów, opozycji oraz Rady Europy.
Źródło info i foto: tvn24.pl