Dziś rozpocznie się proces ws. gwałtu i zabójstwa 15-letniej Małgosi. W sprawie niesłusznie skazany został Tomasz Komenda

O 9.30 przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu rozpocznie się proces ws. gwałtu i zabójstwa 15-letniej Małgosi z Jelcza-Laskowic. Do zbrodni doszło w Miłoszycach w noc sylwestrową 1997 roku. W 2003 roku to właśnie za tę zbrodnię niesłusznie został skazany Tomasz Komenda, który w więzieniu spędził 18 lat.

Przed laty to Tomasz Komenda został skazany za gwałt i zabójstwo 15-letniej Małgosi w Miłoszycach. Komenda do aresztu trafił w 2000 roku, a w 2003 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał go na 15 lat więzienia. Rok później sąd drugiej instancji zaostrzył karę do 25 lat, a sprawa otarła się jeszcze o SN, ale wyrok już się nie zmienił.

Po latach policjanci i prokuratorzy wrócili do śledztwa, bo pojawiły się nowe dowody. 15 marca 2018 r. wrocławski sąd penitencjarny warunkowo zwolnił Tomasza Komendę z dalszego odbywania kary, natomiast 16 maja 2018 r. Sąd Najwyższy oczyścił go ze wszystkich zarzutów. Teraz Komenda domaga się prawie 19 mln zł zadośćuczynienia i odszkodowania.

W ponownym procesie zbrodni miłoszyckiej na ławie oskarżonych zasiądą Ireneusz M. oraz Norbert Basiura (zgodził się na publikację swoich danych – przyp.red). To właśnie ich śledczy oskarżyli o gwałt i zabójstwo 15-letniej Małgosi. Proces, który poprowadzi sędzia Marek Poteralski, rozpocznie się dziś o godz. 9.30.

Wiadomo, że sędzia chce, by odbywały się co najmniej trzy posiedzenia w miesiącu, a prokuratura zamierza przesłuchać ponad 130 świadków. Prawdopodobnie w morderstwo była zamieszana jeszcze jedna osoba – jej poszukiwania cały czas trwają.

Zbrodnia miłoszycka

Do zbrodni doszło w nocy z 31 grudnia 1996 roku na 1 stycznia 1997 roku. W jednej z dyskotek w Miłoszycach odbywała się wówczas zabawa sylwestrowa, na którą wybrała się pochodząca z Jelcza-Laskowic 15-letnia Małgosia. Wiadomo, że tuż po północy do dziewczyny, która stała na zewnątrz podszedł chłopak. Powiedział, że ma na imię Irek, jest jej bratem i odprowadzi ją do domu. 15-latka poszła z nim, mimo iż nie miała brata. Do domu nigdy nie wróciła.

Ciało dziewczyny znaleziono następnego dnia na podwórku jednej z posesji. Małgosia zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.

Kim są oskarżeni?

Ireneusza M. śledczy zatrzymali w czerwcu 2017 r., nie przyznał się do zabójstwa dziewczyny. Wiadomo, że mężczyzna został przez śledczych przesłuchany zaraz po zbrodni, bo był jednym z uczestników zabawy sylwestrowej. Ze szczegółami opisał wówczas skarpetki Małgosi – 15-latka miała je na sobie, gdy znalezioną jej ciało. Wówczas na podstawie badań DNA oraz odcisku szczęki wykluczono go jednak z grona podejrzanych.

Prokuratorzy, którzy badają sprawę, nie mają jednak wątpliwości, że M. jest jednym ze sprawców. Mówią o mocnych dowodach. Mężczyzna był już karany za gwałty, a za jeden z nich w 2015 r. sąd skazał go na sześć lat więzienia.

Drugi z oskarżonych – Norbert Basiura – został zatrzymany we wrześniu zeszłego roku, 21 latach od zbrodni w Miłoszycach. W chwili zabójstwa nastolatki miał 19 lat i pracował jako ochroniarz w dyskotece, w której bawiła się dziewczyna. Od 14 lat pracował jako strażak w Jelczu-Laskowicach. Przed laty on także został wykluczony z grona podejrzanych.

Teraz śledczy przekonują, że Basiura jest jednym ze sprawców. Podobnie jak M. usłyszał zarzut gwałtu ze szczególnym okrucieństwem oraz zabójstwa Małgosi, twierdzi jednak, że jest niewinny. Pod koniec stycznia Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił areszt wobec niego, uznając, że będąc na wolności nie będzie utrudniał postępowania. Obu oskarżonym grozi dożywocie.
Źródło info i foto: onet.pl

Nowe informacje dotyczące przełomu w sprawie, w której niesłusznie skazano Tomasza Komendę

Jest wniosek o tymczasowy areszt dla Norberta B. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo 15-letniej Małgosi w Miłoszycach w 1996 roku. Właśnie za tę zbrodnię niesłusznie spędził w więzieniu 18 lat Tomasz Komenda. O tym, że wniosek wypłynął do sądu, poinformowało biuro prasowe Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Sąd rozpatrzy wniosek w środę o godzinie 8.30.

40-letni Norbert B. został zatrzymany w poniedziałek. Usłyszał zarzut zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa. Śledczy podejrzewają, że brutalnie zgwałcił dziewczynę razem z Ireneuszem M.

Norbert B. to ochroniarz klubu, w którym bawiła się Małgosia przed śmiercią. Mieszkał w pobliżu miejsca, w którym doszło do zabójstwa. W chwili morderstwa nastolatki miał 19 lat. Dla policji był wartościowym świadkiem, bo jako ochroniarz widział, kto był na miejscu, nie znalazł się jednak wcześniej w kręgu osób podejrzanych. Dziś jest zawodowym strażakiem, ogniomistrzem, starszym operatorem sprzętu specjalnego.

Śledztwo ws. zbrodni z 31 grudnia 1996 r. zostało wznowione w 2017 roku. Właśnie wtedy prokuratura poinformowała o zatrzymaniu Ireneusza M. Przedstawiono mu zarzuty. Od tamtej pory przebywa w areszcie.

Na poniedziałkowej konferencji prasowej minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro poinformował, że w sprawie morderstwa poszukiwany jest trzeci podejrzany

Tomasz Komenda został uniewinniony od zarzutu zabójstwa i zgwałcenia 15-latki w maju 2018 r.
Źródło info i foto: wp.pl

Prywatne śledztwo uratowało Tomasza Komendę

Tomasz Komenda, mężczyzna który 18 lat spędził w więzieniu za zbrodnie, których nie popełnił, nie ma wątpliwości, że swoje uniewinnienie zawdzięcza trzem osobom: policjantowi Centralnego Biura Śledczego oraz dwóm prokuratorom z Wrocławia. Bez ich zaangażowania być może nadal siedziałby w więzieniu.

Jak doszło do tego, że – po tylu latach – znowu wymiar sprawiedliwości zainteresował się sprawą Tomasza Komendy? „Super Express” ustalił, że było to dzieło… przypadku. Kilka lat temu wspomniany policjant CBŚ, pan Radosław (jego nazwiska nie można ujawniać) zamieszkał niedaleko Miłoszyc. Gdy okoliczni mieszkańcy dowiedzieli się, że jest policjantem, zaczęli mu opowiadać o zbrodni. Jedni podkreślali, że Komenda jest niewinny. Inni zwracali uwagę, że przecież sprawców było więcej, że na pewno to byli ludzie z Miłoszyc, bądź okolicznych wsi. Pan Radosław nie zignorował tych informacji. Rozpoczął swoje prywatne śledztwo: rozmawiał z kolejnymi osobami, zbierał informacje, sprawdził miejsce, gdzie doszło do tragedii… W końcu zaczął podejrzewać, że w więzieniu siedzi niewinny mężczyzna, a na wolności wciąż znajdują się sprawcy brutalnego gwałtu i morderstwa 15-letniej Małgosi.

Policjant postanowił wtedy podzielić się swoimi ustaleniami z prokuraturą. To wtedy trafił do Roberta Tomankiewicza i Dariusza Sobieskiego z Dolnośląskiego Wydziału Prokuratury Krajowej. Opowiedział im o wszystkim, co udało mu się dowiedzieć. Na szczęście śledczy nie zlekceważyli wyników prywatnego śledztwa.

Co było dalej? O tym opinia publiczna już wie. – Prokuratorzy wykonali kawał dobrej roboty – mówi nam mecenas Zbigniew Ćwiąkalski, adwokat który reprezentuje Tomasza Komendę. – Wrócili do tej sprawy, ocenili zebrany materiał dowodowy i uznali, że Tomasz Komenda nie mógł być winny zbrodni – dodaje Ćwiąkalski.

Przede wszystkim śledczy zakwestionowali dowody, które miały obciążać Komendę: czyli przede wszystkim ślad po ugryzieniu, który znaleziono na ciele zamordowanej dziewczyny. Już podczas pierwszego procesu biegli mówili, że to mogą być odciski zębów Tomasza Komendy, ale wcale nie muszą. Krytycznie oceniono też kolejny – ważny w procesie – dowód, czyli włosy z czapki, znalezionej obok zwłok. W tym przypadku również wcale nie musiały należeć do Komendy. Tomankiewicz i Sobieski, zwrócili uwagę na to, jak tłumaczył się skazany na dożywocie mężczyzna. Czyli, że zapewniał, że w Miłoszycach nigdy nie był, a Małgosi nawet nie znał. I w końcu, zwrócono uwagę, że przecież Komendzie alibi dawało aż 12 osób, które zapewniały, że w noc gdy popełniano zbrodnię w Miłoszycach, mężczyzna był z nimi we Wrocławiu…

Te wszystkie ustalenia pozwoliły prokuraturze o wystąpienie do Sądu Najwyższego o uniewinnienie Tomasza Komendy. W maju tak też się stało. Teraz Komenda jest wolnym i niewinnym człowiekiem.

Uniewinnienie Komendy nie zamyka jednak sprawy. Przed organami ścigania wciąż jest kolejne zadanie: znalezienie i ukaranie faktycznych winnych zbrodni w Miłoszycach. Na razie w areszcie siedzi Ireneusz M., mężczyzna który bawił się na dyskotece w Miłoszycach w noc, gdy zgwałcono i zamordowano Małgosię. Na wolności wciąż jest przynajmniej jeszcze jeden sprawca.

Prokuratura prowadzi też śledztwo, które ma wskazać, kto łamał prawo gdy wsadzał niewinnego Komendę do więzienia. Na jego wyniki musimy jednak poczekać.
Źródło info i foto: se.pl

Przesłuchanie prokuratura w sprawie Tomasza Komendy

Śledczy, który w 2010 roku pracował we wrocławskiej Prokuraturze Okręgowej i już wtedy był informowany o wątpliwościach co do słuszności skazania Tomasza Komendy – został przesłuchany w Łodzi w charakterze świadka – dowiedziała się dziennikarka RMF FM Agnieszka Wyderka.

To są nowe informacje dotyczące śledztwa w sprawie mężczyzny, który – zdaniem prokuratury – niesłusznie spędził w więzieniu 18 lat.

„Wcześniej przesłuchiwany prokurator Biernat wielokrotnie przekazywał mu swoje spostrzeżenia na temat nieprawidłowości, do których doszło w postępowaniu zakończonym skazaniem Tomasza Komendy. Chcieliśmy w tym zakresie uzyskać jak najbardziej precyzyjne informacje i to właśnie na celu miało dzisiejsze przesłuchanie” – wyjaśnia rzecznik łódzkiej Prokuratury Okręgowej Krzysztof Kopania.

Pokrzywdzonego w tym śledztwie Tomasza Komendę przesłuchano tydzień temu.

Sprawa Tomasza Komendy

Z prośbą o ponowne zajęcie się sprawą Tomasza Komendy do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego zwrócili się w zeszłym roku rodzice Małgorzaty K. Śledztwo zostało wznowione w 2017 r. W czerwcu ubiegłego roku prokuratura poinformowała, że w sprawie zbrodni zatrzymano Ireneusza M. Prokurator przedstawił mu zarzut popełnienia przestępstwa zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa piętnastoletniej Małgorzaty K.

Do przeprowadzenia śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych prowadzących postępowanie, dotyczące zabójstwa i zgwałcenia małoletniej, do którego doszło 31 grudnia 1996 roku, wyznaczona została Prokuratura Okręgowa w Łodzi.

Prokuratura ma ustalić, czy nie dochodziło do tworzenia fałszywych dowodów, które ukierunkowywałyby postępowanie przeciwko osobie niewinnej, bądź zatajania dowodów niewinności. Sprawa będzie badana także pod kątem ewentualnego poplecznictwa i bezprawnego pozbawienia mężczyzny wolności.
Źródło info i foto: interia.pl

Ile odszkodowania może dostać niesłusznie skazany Tomasz Komenda?

Historia Tomasza Komendy, który w 2000 roku został skazany za gwałt i zabójstwo, a po 18 latach uwolniony z powodu prawdopodobnych błędów w procedowaniu sprawy, mogłaby być scenariuszem na wciągający film, gdyby nie była prawdziwą, ludzką tragedią. Szczęśliwie mężczyzna przebywa już na wolności, gdzie stara się ułożyć na nowo życie. Premier Morawiecki wniósł w jego sprawie wniosek o specjalną rentę, która może mu w tym pomóc.

Mężczyzna będzie domagał się o odszkodowanie od państwa, a reprezentuje go w tej sprawie Zbigniew Ćwiąkalski, adwokat i były minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska.

Prawnik był gościem Radia Zet, gdzie zdradził kulisy procesu. Odszkodowanie będzie za to, co utracił, a zadośćuczynienie – za krzywdy, których doznał za bycie z zakładzie karnym. Nie ma taryfy, każdy przypadek jest indywidualny. Jeśli chodzi o odszkodowanie, utracił składki emerytalne za 18 lat, jeśli chodzi o zadośćuczynienie – musi mi jeszcze dokładnie opowiedzieć jak go bito, poniżano – powiedział Ćwiąkalski.

Najwyższym dotychczas wydanym w Polsce wyrokiem w podobnej sprawie było odszkodowanie trzech milionów złotych za 12 lat niesłusznego wyroku. Na pewno to przebijemy – powiedział adwokat i jednocześnie zaprzeczył, jakoby miał do sądu wpłynąć wniosek miliona złotych za każdy rok niesłusznie spędzony za kratkami.

Myślicie, że pieniądze w tym wypadku mogą choć trochę zadośćuczynić krzyw, jakie doznał Komenda?
Źródło info i foto: Pudelek.pl

Pierwszy tydzień Tomasza Komendy na wolności

Od tygodnia Tomasz Komenda przebywa na zwolnieniu warunkowym. 42-latek spędził ten czas w domu w towarzystwie swoich najbliższych. Rodzina mężczyzny obawia się, czy po 18 latach przebywania w więzieniu Tomasz poradzi sobie na wolności. Wniosek o całkowite oczyszczenie go z winy rozpatrzy Sąd Najwyższy.

– 18 lat czekałem na to, żeby otworzyła się brama. Żeby spakować się na biało, czyli tak, jak wychodzisz na wolność – powiedział w programie „Uwaga!” TVN Tomasz Komenda, który 15 marca wyszedł na wolność. Ten dzień był dla niego „najpiękniejszym dniem życia”. – Zapamiętam go do końca swoich dni – dodał.

Rodzina z wyrokiem

Od momentu wyjścia na wolność 42-latek spędza czas z najbliższymi – z matką i ojczymem oraz trójką braci – we własnym domu. – Jeszcze to do mnie nie dociera. Wciąż jest we mnie adrenalina. Trzeba czasu, żeby to wszystko ze mnie zeszło i żebym uświadomił sobie, gdzie jestem – tłumaczył niewinnie skazany.

Również dla rodziny zakończył się ciężki okres w ich życiu. – To nie był wyrok tylko dla mojego brata. Dla niego to było coś strasznego, ale ta jedna błędna decyzja zniszczyła całą naszą rodzinę. Po skazaniu Tomka jeszcze długo ciągali nas po posterunkach do innych, dziwnych spraw. Każde wyjście na policję po aresztowaniu Tomka to było coś strasznego, bo nie wiedzieliśmy, czy ktoś z nas nie będzie następny i do domu już nie wróci – mówił Krzysztof, brat Tomasza. Jak dodał, dano im odczuć, że są „rodziną zwyrodnialca, mordercy, degenerata”, „robiono z nich patologię”, a „pokazywanie palcami to była codzienność”.

Więzienna rzeczywistość

Za gwałt i zabójstwo nastolatki Tomasza Komendę osadzono z najgroźniejszymi przestępcami na oddziałach zamkniętych. – Byłem uznawany za pedofila i to nie tylko przez osadzonych. Także wychowawca, oddziałowi pluli w moją stronę. Musiałem się z tym godzić – opowiadał. – Jak trafiłem do aresztu, musiałem poznać zasady. Kto ich nie znał, ponosił kary. Jak postawiłem gołą stopę na podłogę, współosadzeni przygotowywali czajnik wrzątku i lali mi na stopy. To był rodzaj nauczki – w taki sposób opisał brutalną więzienną rzeczywistość.

Uczenie się życia na nowo

Życie za kratami dla 42-latka się zatrzymało, świat poza murami więzienia jednak się zmienił. Po 18 latach wrócił do zupełnie innej rzeczywistości. Nawet najprostsze czynności stają się dla niego wyzwaniem. – Boje się o niego, bo on został brutalnie zmuszony do hibernacji. Życie się dla niego zatrzymało. Czas upływał, ale on nie uczestniczył w rozwoju świata. Bardzo dużo się pozmieniało. To może sprawić mu duże problemy – tłumaczył Gerard, starszy brat. – Na każdym widzeniu starałem mu się przekazywać wiedzę o świecie, o zmianach, bo oni tam tego nie mają. Opowiadałem mu, jak się zmienia Wrocław, jakie są teraz samochody. On to widział tylko w telewizji – dodał Krzysztof.

– Zdarza się, że jak mówi tymi wyrażeniami więziennymi, to go nie rozumiemy. Albo jak patrzę na niego, jak robi sobie śniadanie. Kroi sobie cieniutkie plasterki, masła używa tyle, żeby tylko zakryć dziurki w chlebie – powiedziała pani Teresa, matka Tomasza.

Radość w 42-latku wywołało to, że ma własny pokój. – Ten, kto nie przespał choćby dwóch nocy na pryczy, nie zrozumie tego. Człowiek wstaje i jest cały poobijany. Brudno, robaki chodzą. Szok, no szok – opowiadał.

Wydarty z życia

– Kiedy Tomka nam wydarli z życia, święta przestały być „świąteczne”. Od tego momentu przestaliśmy się łamać opłatkiem, na znak buntu. To trwało do tej pory. Rodzina została rozdarta. Teraz wszystko wróci do normy – cieszył się Gerard.

– Wyjątkową chwilą z ostatnich dni było to, jak położyliśmy się z Tomkiem jak matka z synem, przytulili i po prostu zasnęli we dwoje – nie kryła wzruszenia pani Teresa.

Światełko w tunelu

– Przez 17 lat łapałem za klamkę i drzwi się nie otwierały. Dopiero w 2017 drzwi się otworzyły i tam stał pan Remigiusz. Ten człowiek dał mi wiarę, że jest w sprawiedliwość – wskazał niewinnie skazany 42-latek. Mowa o wrocławskim policjancie, który z innymi śledczymi i prokuratorami prześledził kolejny raz akta sprawy. To dzięki niemu ustalono sprawcę zbrodni, za którą odsiadywał karę Komenda.

Policjant był jedną z pierwszych osób, którą po wyjściu z więzienia odwiedził Tomasz. – Każdy z tych ludzi, którzy przy tej sprawie pracował, naprawdę się tym przejmował i podchodził z wielkim zaangażowaniem. Zawsze należy walczyć do końca – zaznaczył Remigiusz podczas spotkania z Komendą na wolności. 42-latek przyznał, że jest jego dłużnikiem do końca życia i nie wie, jak mu się odwdzięczy. – Żyj, najważniejsze żyj – powiedział wrocławski policjant.

Oczekiwanie

Obecnie Tomasz Komenda przebywa na zwolnieniu warunkowym. W czwartek wrocławski sąd zadecydował, że jego wizerunek i dane nie pojawią się już w rejestrze sprawców przestępstw na tle seksualnym. Wniosek o całkowite oczyszczenie go z winy rozpatrzy Sąd Najwyższy.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ile odszkodowania może dostać Tomasz Komenda za 18 lat w więzieniu?

Warunkowe zwolnienie z więzienia to dopiero początek walki Tomasza Komendy (42 l.) o dobre imię. Sprawą jego uniewinnienia zajmuje się teraz Sąd Najwyższy. Dopiero jego decyzja otworzy mu drogę do odszkodowania i zadośćuczynienia za krzywdy doznane za kratami. Nastąpi to najszybciej za kilka miesięcy.

Uznani adwokaci – Jacek Kondracki (62 l.) i Piotr Kruszyński (72 l.) nie mają wątpliwości – Tomaszowi Komendzie należą się miliony za niesłuszną odsiadkę. – Na miejscu pana Tomasza za każdy rok więzienia żądałbym miliona złotych – mówi Faktowi mecenas Kondracki.

– W USA byłoby to kilkanaście a może i nawet kilkadziesiąt milionów dolarów – dodaje Piotr Kruszyński. Jednak uważa, że jeśli w Polsce Komenda dostanie 2 miliony złotych, to i tak będzie bardzo dużo. Obaj mecenasi podkreślają, że pieniądze nie zdołają zmazać traumy, którą niewinny człowiek przeżył w więzieniu. – To trudne do wyobrażenia, co można czuć siedząc 18 lat w więzieniu za coś, czego się nie zrobiło.

To, że pan Tomasz się nie załamał, świadczy o sile jego charakteru – zauważa mecenas Kondracki. Proces w sprawie odszkodowania i zadośćuczynienia może zacząć się w ciągu kilku najbliższych miesięcy, jeśli Sąd Najwyższy sam uniewinni Komendę. Gdyby zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia, na wyrok uniewinniający Tomasz Komenda poczeka prawdopodobnie dłużej.

Odszkodowania przyznane dla innych niesłusznie skzanych

Za 12 lat więzienia zasądzone za morderstwo, którego nie popełnił Czesław K. otrzymał rekordowe odszkodowanie 2,8 miliona złotych.

Za 5 miesięcy spędzone w areszcie śledczym pod nieprawdziwym zarzutem łapownictwa sędzia z Suwałk Grazyna Z. dostała 300 tys. zł.

Za 2 lata odsiedziane w więzieniu po niesłusznym wyroku za przynależność do gangu Dariusz Z. wywalczył w sądzie 276 tys. zł odszkodowania.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Komendant główny policji: „Wiele wskazuje na to, że popełniono kardynalne błędy w sprawie Tomasza Komendy

Wiele wskazuje na to, że w postępowaniu dotyczącym Tomasza Komendy popełniono nawet kardynalne błędy – ocenił w sobotę komendant główny policji Jarosław Szymczyk. Zapowiedział, że policja będzie intensywniej wracać do dawnych, niewyjaśnionych dotychczas spraw.

„Wiele wskazuje na to, iż policjanci i prokuratorzy, którzy poprowadzą to postępowanie wobec osób, które prowadziły czynności względem Tomasza Komendy 18 lat temu, kiedy został zatrzymany i pozbawiony wolności, pozostawiają wiele do życzenia i wiele wskazuje na to, że były tam kardynalne nawet błędy” – powiedział Szymczyk w Radiu Zet, zastrzegając, że ostatecznie o takiej ocenie zadecyduje postępowanie prokuratorów i sąd.

Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w postępowaniu przeciwko Tomaszowi Komendzie poprowadzi Prokuratura Okręgowa w Łodzi.

Mężczyzna został skazany na 25 lat więzienia za rzekome zabójstwo i zgwałcenie 15-latki. Po 18 latach wyszedł z więzienia, bo według śledczych nie popełnił tej zbrodni.

„Dzisiaj jako główny komendant policji reprezentuję tę formację i przyjmuję gratulacje za fantastyczną pracę ludzi w policyjnych mundurach, ale też mam świadomość tego, że zdarzają się błędy i za te błędy należy przepraszać i nigdy od tego nie uciekałem” – dodał Szymczyk. Podkreślił też, że większość funkcjonariuszy, którzy zajmowali się sprawą Tomasza Komendy, nie pracuje już w policji.

Szef KGP zapowiedział też, że policja będzie wracać do dawnych, niewyjaśnionych dotychczas spraw. „Stąd też moja decyzja o tym, aby we wszystkich komendach wojewódzkich w kraju powstały tzw. archiwa X, a więc policjanci, którzy będą zajmować się tymi starymi, niewyjaśnionymi sprawami” – poinformował Szymczyk.

Dodał, że podobne komórki, które będą wyjaśniać nierozwikłane sprawy zorganizowanych grup przestępczych, powstaną także przy zarządach Centralnego Biura Śledczego Policji.

„Myślę, że pierwszy taki zespół powołamy we Wrocławiu” – zapowiedział Szymczyk.

Tomasz Komenda został w 2004 r. prawomocnie skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki. Odsiadywał wyrok w Zakładzie Karnym w Strzelinie.

Z prośbą o ponowne zajęcie się sprawą do ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry zwrócili się w zeszłym roku rodzice Małgorzaty K. Śledztwo zostało wznowione w 2017 r. W czerwcu ubiegłego roku prokuratura poinformowała, że w sprawie zbrodni zatrzymano Ireneusza M. Prokurator przedstawił mu zarzut popełnienia przestępstwa zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa piętnastoletniej Małgorzaty K.

W czwartek sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu warunkowo zwolnił Tomasza Komendę z odbywania kary 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Tomasz Komenda z pierwszym wywiadem po wyjściu na wolność

Tomasz Komenda udzielił pierwszego wywiadu po wyjściu z więzienia. – Nie dociera jeszcze do mnie, że jestem wolnym człowiekiem. To tak, jakbym się narodził po raz kolejny – powiedział reporterowi „Uwagi”. W specjalnym wydaniu programu „Uwaga!” Tomasz Komenda udzielił pierwszego po wyjściu na wolność wywiadu. – Nie dociera jeszcze do mnie, że jestem wolnym człowiekiem. To tak, jakbym się narodził po raz kolejny, wszystko dzieje się od początku – powiedział.

Tomasz Komenda niesłusznie spędził 18 lat w więzieniu

Niewinny, który spędził 18 lat w więzieniu przyznał, że nie spodziewał się takiego zainteresowania ze strony mediów. – Zaskoczyło mnie to, że cały czas jestem w telewizji – stwierdził. Dopytywany przez dziennikarza odniósł się także do swojej sytuacji w więzieniu. – Nie miałem tam życia, myślałem, że mnie zabiją w tym kryminale. Miałem próby samobójcze, doszło do tego, że już wisiałem, ale mnie odcięli – opowiadał.

Tomasz Komenda: „Żyję chwilą”

W programie głos zabrała również Teresa Komenda, matka Tomasza. Kobieta przyznała, że przez 18 lat pobytu jej syna w więzieniu, jej rodzina spotykała się z szykanami ze strony sąsiadów. – Pluto nam pod nogi, wieszano nam na drzwiach zgniłe mięso, męża chcieli zrzucić z drogi. To był koszmar, ale wytrzymaliśmy – stwierdziła.

Tomasz Komenda jeszcze nie myśli o pracy czy założeniu rodziny. – Żyję chwilą, chce teraz pobyć z rodziną – przyznał.
Źródło info i foto: Gazeta.pl