Posts Tagged “18-letni”

Na dwa miesiące aresztował w poniedziałek sąd w Lublinie 18-letniego Kamila K., któremu prokuratura zarzuciła m.in. rzucanie w policjantów kamieniami podczas Marszu Równości – poinformowała rzeczniczka lubelskiej Prokuratury Okręgowej Agnieszka Kępka.

Po zajściach podczas marszu prokuratura postawiła zarzuty 16 osobom. Wystąpiła o aresztowanie Kamila K., wobec pozostałych 15 podejrzanych zastosowano dozór policji.

Marsz Równości, który w sobotę przeszedł przez Lublin, był blokowany i atakowany przez agresywnych przeciwników. Doszło do starć z policją, która skutecznie ochroniła marsz i przeprowadziła przez miasto.

Kamil K. usłyszał zarzut czynnej napaści na funkcjonariuszy publicznych przy użyciu kamieni, przez rzucanie nimi w kierunku policjantów. Zarzucono mu też udział w “nielegalnym zbiorowisku odbywającym się równolegle do legalnego zgromadzenia”. Mężczyzna przed prokuratorem nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Z pozostałych zatrzymanych sześć osób usłyszało zarzuty “udziału w zbiegowisku, wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczali się gwałtownego zamachu na osoby (…), a występki te miały charakter chuligański”, za co grozi do 3 lat więzienia.

Kolejnym sześciu osobom dodatkowo postawiono zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej policjantów podczas służby, znieważenia ich lub użycia przemocy w celu zmuszenia do zaniechania czynności służbowych. Te czyny zagrożone są karami więzienia odpowiednio do lat 3 oraz do 1 roku.

Dwie osoby usłyszały zarzuty pobicia dwóch osób, przez szarpanie ich, popychanie i uderzanie pięściami po głowie i twarzy. Za te czyny grozi im pozbawienie wolności do 3 lat.

Jedna z zatrzymanych osób usłyszała zarzut stosowania przemocy wobec małoletniej w celu zmuszenia jej do zaniechania niesienia flagi. Za takie naruszenie nietykalności cielesnej osoby małoletniej grozi do 3 lat więzienia.

W sobotę policja kilkakrotnie udaremniła próby blokowania marszu. Użyła pałek, gazu łzawiącego, granatów hukowych i armatki wodnej. Funkcjonariusze byli obrzucani kamieniami i butelkami, w stronę maszerujących osób leciały też petardy. Ośmiu policjantów zostało niegroźnie rannych, jeden z nich nadal przebywa w szpitalu.

Zatrzymano 21 osób. Pięć odpowiada za popełnienie wykroczenia polegającego na przeszkadzaniu w przebiegu legalnego zgromadzenia. Jedna z tych osób została ukarana mandatem, pozostali odmówili przyjęcia mandatów, ich sprawy policja skieruje do sądu. Analizowane są zapisy monitoringu, policja zapowiedziała kolejne zatrzymania uczestników sobotnich zajść.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

O dwuletnim Kacprze z Radomia mówi cała Polska. Wszystko przez nagranie, na którym mężczyźni zamykają go w pralce. Filmu opublikował Mateusz Syryjczyk, znajomy matki Kacpra i jej partnera, podejrzany w tej sprawie. Mężczyzna udzielił nam wywiadu, ujawniając nieznane wcześniej szczegóły sprawy. Twierdzi, że o wszystkim od kilku tygodni wiedziała matka chłopca, ale nie zrobiła nic, aby go ratować.

Kacper jest synem 21-letniej Żanety D., do niedawna wychowanki domu dziecka. Kobieta mieszkała wraz z partnerem i dzieckiem w wynajmowanym mieszkaniu.

Sąsiadka: awanturowali się bez przerwy, krzyki były nawet w nocy

- W domu często był alkohol i narkotyki: marihuana, mefedron. Żaneta często piła alkohol, czasem paliła, a tak to Tomek zażywał i to i to. Raz podczas kłótni kopnął drzwi, kiedy Żaneta się zamknęła w pokoju. Szyba pękła i wiozłem go do szpitala jego samochodem – powiedział Mateusz Syryjczyk, który ujawnił film w internecie.

- Mogę powiedzieć, że się awanturowali bez przerwy, krzyki były nawet w nocy – opowiadała sąsiadka pary.

Zdaniem Mateusza Syryjczyka, Kacper niemal cały dzień spędzał w dziecięcym łóżeczku.

- Tam ma szczelinę, żeby wyjść, to była ona dociśnięta do ściany. Czasem go wyjmowali, ale to było, że tak powiem, święto, jak nie był w łóżeczku – stwierdził.

“Wyjechali na wakacje, a dziecko zostało pod opieką współlokatorów”

W wychowaniu syna pani Żanecie pomaga jej partner – 22-letni Tomasz K. Razem z nimi w wynajmowanym mieszkaniu był jeszcze współlokator: 18-letni Adam B.

- Ponad pół roku go znam na pewno – powiedziała nam o Adamie B. Żaneta D. Na pytanie, czy nie bała się zostawiać dziecka z obcą osobą, stwierdziła, że Kacper “zostawał na chwilkę”.

Innego zdania jest Mateusz Syryjczyk. – Nawet wyjechali sobie gdzieś na wakacje, a dziecko zostało pod opieką współlokatorów. Taki był wymóg. Kto u nich mieszkał musiał się opiekować dzieckiem. Ono wyglądało na trochę zagłodzone, bo kto by co nie jadł, to od razu wystawiało rączkę, żeby coś mu dać – przekazał.

Mężczyzna twierdzi, że zdjęcie, na którym dwuletni Kacper ma w ustach włożonego papierosa dostał od matki dziecka. A nagranie z pralką od współlokatora Adama B. Zdecydował się je opublikować, bo para “mówiła jego temat różne rzeczy oraz bo nie chciał, żeby się dziecko zmarnowało”.

Żaneta D.: kiedy oni nagrywali ten film, to ja byłam w pracy

Nagranie pojawiło się w internecie w ubiegły piątek. Wykonano je 13 maja tego roku. W ciągu jednej nocy film obejrzało ponad pół miliona osób.

- Żaneta dowiedziała się o tym nagraniu jakoś w połowie czerwca, bo przypadkiem miała telefon Adasia w ręku. Tomek powiedział jej, że to ja z Adasiem to nagranie stworzyłem i zamknęliśmy to dziecko w pralce – mówił 19-letni Mateusz Syryjczyk.

- Wiem, że on mówi, że wiedziałam o wszystkim. Tylko, że kiedy oni nagrywali ten film, to ja byłam w pracy. Dowiedziałam się dopiero w piątek, kiedy film został udostępniony – utrzymuje Żaneta D.

Nagraniem umieszczonym w sieci zainteresowała się policja i prokuratura. Dzień po publikacji, Tomasz, Adam i Mateusz zostali zatrzymani. Wszyscy trzej otrzymali zarzut znęcania się nad dzieckiem. Dwaj pierwsi przyznali się do winy i zostali aresztowani na 3 miesiące.

- Na konfrontacji pani prokurator postraszyła, że informatycy ściągną z bębna pralki twarze, to zaczęli pękać – twierdzi Mateusz Syryjczyk.

“Nigdy nie zachowywałem się niestosownie wobec dziecka”

- Co do trzeciej z zatrzymanych osób, zachodziło podejrzenie, że uczestniczył on również w innych przypadkach, związanych z tym dzieckiem, dotyczyło to zdarzenia z sikaniem do kubka dziecka, kubka z którego dziecko korzystało. Co do tego mężczyzny, materiał dowodowy nie pozwalał na wystąpienie do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania – poinformował Janusz Kaczmarek z Prokuratury Rejonowej Radom Zachód.

- Nie sikałem do kubka. To jest zmyślone. Adaś zeznał, że ja rzekomo u nich wtedy tam spałem, a nie było takiej sytuacji, żebym ja spał tam u nich w domu. Nigdy nie zachowywałem się niestosownie wobec dziecka. Jedyne, co mam sobie do zarzucenia, to że mogłem to jakoś anonimowo zgłosić – powiedział Mateusz Syryjczyk.

Mężczyzna nie przyznaje się do udziału w nagraniu. Podobnie jak jego kompani, ma jednak w sprawie status podejrzanego. Wszystkim trzem mężczyznom grozi 10 lat więzienia. Śledczy wciąż badają też, jaką rolę odegrała w sprawie matka Kacpra.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Po tym, jak nagranie dziecka w pralce pojawiło się w internecie, interweniowała policja w Radomiu. Dwóch mężczyzn dostało już zarzut znęcania się nad chłopcem. Co więcej – trafili do aresztu.

18-letni Adam B. i 22-letni Tomasz K. zatrzymani zostali w związku z krótkim nagraniem, które krążyło w internecie, jego kolejne wersje były szybko kasowane. Widać było na nim płaczące dziecko zamykane w pralce. Jak podaje “Echo Dnia” obaj mężczyźni usłyszeli zarzut znęcania się nad dwuletnim dzieckiem. Grozi im do 10 lat więzienia. Sąd w Radomiu zdecydował o ich aresztowaniu na 2 miesiące. Tomasz K. to konkubent matki chłopca. 

Jak podaje “Echo Dnia”, bulwersującą sprawą z Radomia zainteresował się minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który sam prywatnie jest ojcem. “Wydał polecenie radomskiej prokuraturze o wnikliwe postępowanie w tej sprawie” – piszą lokalni dziennikarze. Ustalili też, że sąd rodzinny sprawdzi, jaką opiekę ma na co dzień poszkodowane dziecko.

Jak pisaliśmy już wcześniej, matka chłopca tłumaczyła, że nagranie powstało, gdy była w pracy, a dziecko przebywało pod opieką znajomych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Do wypadku doszło tuż przed godziną 23 na rondzie przy ulicy Wyszyńskiego. Jak dowiedziała się Wirtualna Polska, 18-letni kierowca bmw prawdopodobnie stracił panowanie nad pojazdem i wjechał w pieszych. Cztery osoby zostały ranne, trafiły do szpitala.

Na razie wiadomo, że sprawcą wypadku jest 18-letni mieszkaniec Stargardu. Tuż przed godziną 23 stracił panowanie nad samochodem, jadąc po rondzie przy ulicy Wyszyńskiego.

- Według wstępnych ustaleń cztery osoby zostały ranne i przetransportowane na obserwacje do szpitala – mówi oficer prasowy kom. Łukasz Famulski w rozmowie w Wirtualną Polską. Nie wiadomo, w jakim stanie są poszkodowani.

Stargardzcy policjanci wstępnie ustalili, że 18-latek był trzeźwy w momencie zdarzenia. Nie ma na razie infromacji o obecności innych substancji w jego organizmie. Śledczy będą badać dokładne okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Do gwałtu doszło na ulicy Wyszyńskiego. Straż miejska zatrzymała 18-latka. Chłopak jest podejrzewany o seksualne wykorzystanie dziewczynki. We wtorek ok. godz 19-tej , pobliżu bloków przy ulicy Wyszyńskiego chłopak zaatakował nastolatkę. Zgwałcił dziewczynę w miejscu, które było osłonięte drzewami.

Wezwana przez mieszkańców, w sprawie zakłócania ciszy nocnej, straż miejska zobaczyła na ławce przed blokiem siedzącego mężczyznę z zakrwawionymi rękami. Gdy strażnicy zakuwali go w kajdanki, stał się agresywny i starał się wyrwać funkcjonariuszom. W kieszeni miał schowany kuchenny nóż. – W chwili zatrzymania znajdował się pod wpływem alkoholu.

Prokuratura rejonowa w Białymstoku prowadzi śledztwo o zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem osoby małoletniej. 18-latek grozi za to kara co najmniej 5 lat więzienia. Jednocześnie prowadzi tez śledztwo ws. kradzież rozbójniczej. Śledczy podejrzewają, że tego samego dnia 18-latek ukradł dwa noże ze sklepu przy ul. Bohaterów Monte Cassino. Próbował go zatrzymać pracownik, ale bezskutecznie. Złodziej zdążył go jeszcze poturbować.
Źródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »

Na początku tygodnia do szpitali w rejonie trafiło 12 młodych osób z Trzebiatowa. Nastolatkowie zatruli się dopalaczami. Policja zatrzymała 18-latka, który je rozprowadzał. Aleksander N. rozprowadzał narkotyki i najprawdopodobniej sam je zażywał. 18-latka zatrzymano we wtorek. Sąd Rejonowy w Gryficach zdecydował, że najbliższe 3 miesiące Aleksander N. spędzi w areszcie.

W ostatnich dniach do szpitali w województwie zachodniopomorskim z powodu dopalaczy trafiło co najmniej 18 osób. Wiadomo, że diler z Trzebiatowa sprzedał je co najmniej 15 nastolatkom ze swojej miejscowości.

Do szpitala w Gryficach trafiło 7 spośród nich. – Jednoznacznie stwierdzono, po serii badań, zatrucie środkami psychotropowymi. Na tę chwilę trudno jest określić stan pacjentów jednoznacznie. Możemy powiedzieć o stanie raczej ciężkim – powiedział w środę Łukasz Szyntor, rzecznik szpitala w Gryficach.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Do 8 lat więzienia grozi młodemu mężczyźnie, który miał rozprowadzać środki psychoaktywne w Trzebiatowie w Zachodniopomorskiem. Po ich zażyciu do szpitali z objawami ciężkiego zatrucia trafiło 13 osób. Zatrzymany 18-latek noc spędził w areszcie. Dziś będzie przesłuchiwany.

Zatrzymany mężczyzna jest podejrzany o sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez wprowadzenie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji – wyjaśniła Joanna Biranowska-Sochalska z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Grozi mu do 8 lat więzienia.

13 osób z Trzebiatowa trafiło w poniedziałek i we wtorek do szpitali. To ludzie w wieku od 14 do 30 lat. Mieli objawy zatrucia środkami psychoaktywnymi, prawdopodobnie dopalaczami.

Niektóre z tych osób są w stanie ciężkim. Ci pacjenci trafili na intensywną terapię do Gryfic, Kołobrzegu i Szczecina. Była im potrzebna pomoc, bo po zażyciu dopalaczy niektórzy tracili przytomność.

U wszystkich wystąpiły zaburzenia świadomości. Lekarze mówili, że to typowe po zażyciu silnych środków psychotropowych. Śledczy nie wykluczają, że niebezpieczny narkotyk mogło zażyć więcej osób. Zatrzymany 18-letni Aleksander N. z Trzebiatowa prawdopodobnie sprzedawał i sam zażywał narkotyki od dłuższego czasu. Na jego profilu w mediach społecznościowych roi się od aluzji do np. palenia marihuany.

Czym dokładnie była substancja, która zaszkodziła młodym ludziom z Trzebiatowa? Odpowiedź na to pytanie przyniosą szczegółowe badania.

Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Szczecinie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Urodzony w Egipcie napastnik zadźgał nożem 24-letniego Japończyka i ranił dwóch innych mężczyzn w irlandzkim Dundalk. Policja bada, czy atak miał podłoże terrorystyczne. 18-letni Egipcjanin został zatrzymany i aresztowany pod zarzutem morderstwa. Mężczyzna w ostatnich dniach przybył do Irlandii z Wielkiej Brytanii.

Naczelnik policji w Dundalk Supt Mangan odmówił ujawnienia jakichkolwiek szczegółów dotyczących sprawy.

W ciągu godziny w niewielkiej odległości od miejsca zabójstwa japońskiego studenta zostali zaatakowani dwaj inni mężczyźni – jeden nożem, drugi sztachetą. Obrażenia obu mężczyzn nie zagrażają ich życiu. Funkcjonariusze przyjmują, że ataku dokonał ten sam mężczyzna.

Podejrzany o morderstwo mężczyzna został wcześniej zatrzymany przez policję w Nowy Rok. Nie przedstawił jednak dokumentów, które potwierdzałyby jego legalny pobyt w kraju. Doradzono mu ubieganie się o azyl.

Irlandzka policja podejrzewa, że Egipcjanin działał sam, a zaatakowane osoby były przypadkowe. Policja apeluje do mieszkańców Dundalk o wszelkie informacje o podejrzanym. W wyjaśnienie sprawy włączyła się Specjalna Jednostka Detektywistyczna i Krajowe Biuro Imigracyjne. Irlandzka policja współpracuje również z władzami w Egipcie i Wielkiej Brytanii.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

15-letni dziś Marcel przez 8 miesięcy był molestowany i gwałcony w ośrodku dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie w Bytowie. Oprawcą był 18-letni Krystian S. Prokuratura umorzyła postępowanie ze względu na jego intelektualną niepełnosprawność. Nie dopatrzono się też zaniedbań ze strony dyrekcji placówki, a ta nie wyciągnęła konsekwencji wobec nauczycieli pilnujących dzieci.

Z panią Wioletą, matką nastoletniego Marcela, reporterka “Interwencji” spotkała się poza miejscem jej zamieszkania. Kobieta mówi, że w swojej miejscowości czuje się napiętnowana. O tych sprawach tam, skąd pochodzi, głośno mówić nie wypada.

- Walczę o sprawiedliwość, bo nasze relacje rodzinne zostały tak naprawdę zniszczone. Mój syn nie ma do mnie zaufania – powiedziała.

Jest 30 listopada ubiegłego roku. 14-letni wówczas Marcel, niepełnosprawny intelektualnie, mieszka w internacie Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Bytowie. Wieczorem chce wykąpać się pod prysznicem. Jego kolega, 18-letni Krystian S., wchodzi do łazienki. Jest z chłopcem sam na sam.

- Z materiału wynika, że doszło do takich zachowań, które możemy określić jako gwałt – poinformował Ryszard Krzemianowski, prokurator rejonowy w Bytowie.

Przeszedł leczenie psychiatryczne i chirurgiczne

Kilka dni później Marcel przyjechał do rodziny i opowiedział o dramacie.

- Bezpośrednio po zdarzeniu był horror. Cała nasza rodzina to przeżyła, Marcel nas bił, rzucał nożami, widelcami. Syn uciekał oknem, gdy tylko mógł – wspominała pani Wioleta.

Marcel miał pęknięty odbyt, przeszedł leczenie psychiatryczne i chirurgiczne. Wciąż dochodzi do siebie, dlatego matka przeniosła go do innego ośrodka. Prokuratura w Bytowie ustaliła, że Krystian S. od ośmiu miesięcy gwałcił i molestował Marcela.

Krzywdził wielokrotnie

- Przyjęliśmy, że do takich zachowań ze strony sprawcy doszło wielokrotnie. Do wymuszenia groźbą, przemocą innej czynności seksualnej. Były też przypadki, pojedyncze, że możemy przyjąć, że doszło do zgwałcenia – przekazał prokurator Krzemianowski.

Matkę Marcela bulwersuje fakt, że prokuratura w Słupsku nie dopatrzyła się winy dyrekcji ośrodka.

Śledczy uznali też, że nie można badać, czy obowiązków służbowych nie dopełnili nauczyciele, bo nie są oni funkcjonariuszami publicznymi.

Rzecznik prokuratury w Słupsku odmówił komentarza.

Krystian S. dalej uczęszcza do ośrodka

Dyrektor placówki Kazimierz Kerlin tłumaczy, że czeka na ostateczne zakończenie postępowania. Dlatego kadra nie została pociągnięta do odpowiedzialności. Nikt nie został nawet zawieszony. Pracuje wychowawczyni, która feralnego wieczoru pełniła dyżur i dopuściła, by Krystian został sam z Marcelem.

Prokuratura w Bytowie, która prowadziła śledztwo przeciwko Krystianowi S., chce umorzyć postępowanie, ponieważ biegli stwierdzili jego niepoczytalność. Mężczyzna może trafić na przymusowe leczenie do zamkniętego zakładu, ale to wymaga zgody sądu. Na razie 19-letni dziś Krystian S., za zgodą dyrekcji, chodzi do dawnej szkoły.

- Mamy dowód w postaci opinii lekarzy psychiatrów, że sprawca w chwili popełnienia czynu był niepoczytalny – poinformował prokurator Krzemianowski.

- Marcel może w każdej chwili uczęszczać do naszej szkoły. Jeżeli Marcel będzie przebywał w szkole, nie będzie tam przebywał Krystian – zapewnił dyrektor Kerlin.

Apel do innych matek

- Ostrzegam wszystkie mamy, które mają chore dzieci, żeby się piętnaście razy zastanowiły, zanim oddadzą dziecko do szkoły, bo do internatu to absolutnie nie. I chciałabym, żeby odezwały się mamy, żeby przerwały milczenie, bo jestem na 75 procent pewna, że Marcel to nie była pierwsza osoba, która była krzywdzona w tej placówce – powiedziała pani Wioleta.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Aresztowany w Polsce 18-letni Ilyas A., podejrzany o zabójstwo mieszkanki Berlina, nie miał prawa przebywać w Niemczech. Niemieckie urzędy popełniły rażące błędy.

Ilyas A. został aresztowany w Polsce. Policja wpadła na jego trop, kiedy w okolicach Warszawy włączył telefon swojej ofiary. 18-letni Czeczen podejrzewany jest o zamordowanie w Berlinie 60-letniej Susanne Fontaine. Jej zwłoki znaleźli spacerowicze w berlińskim parku Tiergarten dopiero na trzeci dzień po zabójstwie.

W Niemczech Ilyas A. ubiegał się o azyl, ale Czeczen dawno już miał być deportowany do Rosji – informują niemieckie media. Był dobrze znany niemieckiej policji. Przyjechał do Niemiec z rodziną w 2012 roku. Dwa lata później cała rodzina została odesłana do Polski – bo tam dostała się do UE. Kilka miesięcy później 15-letni wówczas Ilyas ponownie zagościł w Niemczech i wystąpił w Berlinie o azyl. Niemieckie urzędy pozwoliły mu – pod pewnymi warunkami zostać niemal do końca sierpnia 2015. Ilyas A. szybko jednak popadł w konflikt z prawem. Miał na koncie liczne kradzieże, włamania i napady. Jego ofiarami padali najczęściej seniorzy, za którymi wkradał się do domów. W czerwcu 2015 w ciągu pięciu dni napadł na trzy kobiety w podeszłym wieku – przypomina dziennik “Tagesspiegel”.

W szarej strefie

Policja aresztowała Ilyasa A. już we wrześniu 2015. Powędrował za kratki na 18 miesięcy. Potem – w grudniu 2016 – miał być deportowany. Do deportacji jednak nie doszło. Jak informuje stołeczny tabloid “B.Z.”, rosyjskie urzędy odmówiły opieki nad niepełnoletnim jeszcze wtedy Ilyasem.

Do deportacji miało dojść najpóźniej 10 sierpnia 2017, kiedy Czeczen osiągnął pełnoletność. Pomiędzy jego urodzinami a 5 września – dniem zamordowania Susanne Fontaine – było 3,5 tygodnia, w których można go było wsadzić do samolotu w kierunku Rosji – pisze “Tagesspiegel”. Problem tylko w tym, że nikt nie znał miejsca jego pobytu. Ilyas A. znalazł się w szarej strefie.

Zawinił system

To nie jedyny taki przypadek – zaznacza “Tagesspiegel”. Dziennik przypomina, że podobny dotyczył Anisa Amriego, zamachowca na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie w grudniu 2016, w którym zginęło 12 osób. “Amri nie miał wtedy prawa siedzieć za kierownicą ciężarówki, tylko za kratkami, jeśli niemiecki system prawny dobrze by funkcjonował” – zauważa “Tagesspiegel”.

Inna sprawa dotyczy Huseina K., który w październiku 2016 zgwałcił i zamordował studentkę we Fryburgu. Afgańczyk miał już za sobą karę więzienia w Grecji, gdzie napadł na studentkę, która cudem przeżyła. Z 10 lat odsiedział tylko 2,5. Kiedy pod koniec 2015 roku przyjechał do Niemiec, porównano jego odciski palców z bazą danych “Eurodac”, w której teoretycznie mają być zarejestrowane wszystkie osoby ubiegające się o azyl w UE. Rejestracji powinni już byli dokonać greccy urzędnicy. “Często jednak nie działa komunikacja między urzędami, nawet w Niemczech. Błędy, wygoda, ignorancja, wyrozumiałość” – konstatuje “Tagesspiegel”.

Susanne mogłaby nadal żyć

Stołeczny dziennik zauważa, że z 11 tys. osób w Berlinie, których wnioski o azyl zostały odrzucone i które podlegają wydaleniu z kraju, aż 6 tys. ma status tzw. pobytu tolerowanego. “Jeśli prawo i wyrok zezwalały na deportację, zastanawiam się, dlaczego to się nie stało już siedem miesięcy temu!” – mówił dziennikarzom “B.Z.” wdowiec po Susanne Fontaine, Klaus Rasch: “Jestem pewny, że moja żona nadal by żyła”.

Podejrzany o zabójstwo Czeczen został już deportowany do Niemiec i przebywa w areszcie śledczym.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »