Ruda Śląska: Wyłudziła 2 mln złotych. Usłyszał ponad 10 tys. zarzutów

Policjanci z Rudy Śląskiej zajmujący się przestępczością gospodarczą zakończyli prowadzoną prawie 3 lata sprawę dotyczącą wyłudzenia blisko 2 milionów złotych od różnych firm z terenu całego kraju. 36-letnia katowiczanka prowadząca firmę w Rudzie Śląskiej wprowadzała w błąd przedsiębiorców, pozyskując od nich środki, które zgodnie z jej deklaracją miały pozwolić na zakup pomocy dydaktycznych dla szkół i przedszkoli. W rzeczywistości wpłaty zasilały jej prywatne konto.

Pieniądze miały być przeznaczone na zakup pomocy dydaktycznych

Działalność firmy, którą podejrzana prowadziła na terenie Rudy Śląskiej, opierała się na telemarketingu. Ona sama lub jej pracownicy w trakcie rozmowy z wybranym przedsiębiorcą starali się nakłonić go do dokonania wpłaty pieniężnej, która według zapewnień miała być przeznaczona na zakup pomocy dydaktycznych i artykułów biurowych dla placówek oświatowo-wychowawczych z ich okolicy.

– Policjanci z Rudy Śląskiej ustalili, że prowadzona przez katowiczankę działalność tylko imitowała legalnie działającą firmę, w rzeczywistości ograniczała się wyłącznie do wystawiania faktur, które w znikomym procencie odzwierciedlały rzeczywistości – czytamy na stronie KMP Ruda Śląska.

Wartość zakupionych i przeznaczonych dla ośrodków oświatowych środków rzeczowych stanowiła jedynie około 2% wysokości otrzymanych na ten cel wpłat. Tym samym realizacja deklaracji dotyczących wyposażenia placówek oświatowych w pomoce dydaktyczne ograniczała się wyłącznie do absolutnego minimum, stanowiąc swoistą zasłonę dla faktycznego celu, jakim było pozyskiwanie pieniędzy od przedsiębiorców.

W trakcie ponad 5 lat działalności sprawczyni wyłudziła blisko 2 miliony złotych

Właścicielka firmy nie miała zamiaru wywiązywania się z żadnych zobowiązań zaciąganych wobec wpłacających pieniądze przedsiębiorców. Pracownicy podejrzanej przekonywali pokrzywdzonych, że wpłacane środki przeznaczane będą na zakupy dla konkretnej, a często położonej blisko siedziby przedsiębiorcy placówki oświatowej, do której niejednokrotnie uczęszczali oni sami, lub uczęszczają ich dzieci.

– W trakcie ponad 5 lat działalności sprawczyni wyłudziła blisko 2 miliony złotych, z czego na pomoce dydaktyczne przekazane do szkół i przedszkoli wydała zaledwie 36 tysięcy zł, czyli nawet niecałe 2 procent wpłat otrzymanych od darczyńców. Policjanci z komendy w Rudzie Śląskiej przeszukali mieszkanie i biura 36-latki, zabezpieczając dokumentację finansową firmy, w skład której weszło między innymi prawie 13 tys. faktur VAT – czytamy na stronie KMP Ruda Śląska.

Materiał dowodowy zgromadzony został w 190 tomach akt

W czasie dochodzenia przesłuchano ponad 5500 osób, a całą zabezpieczoną dokumentację w tym historię kont bankowych poddano szczegółowej analizie. Materiał dowodowy w prowadzonym przez 2,5 roku dochodzeniu, zgromadzony został w 190 tomach akt, na które składały się zeznania świadków, analizy rachunku bankowego, przelewów pocztowych oraz analiza 12 930 faktur.

Zwieńczeniem tak ciężkiej i mozolnej pracy rudzkich policjantów było przedstawienie 36-letniej właścicielce firmy łącznie 10 042 zarzutów oszustwa. Sporządzony przez śledczych z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą rudzkiej komendy akt oskarżenia, został zatwierdzony i przekazany do sądu przez nadzorującego sprawę prokuratora. Nieuczciwej katowiczance grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.
Źródło info i foto: rudaslaska.com.pl

Katowice: CBA zatrzymało właściciela telewizji

Funkcjonariusze zatrzymali w Katowicach przedsiębiorców z branży deweloperskiej, transportu i logistyki, prezesa Izby Gospodarczej Transportu Lądowego oraz właściciela prywatnej stacji telewizyjnej i uczelni niepublicznej. Śledztwo dotyczy nielegalnych korzyści majątkowych o sumie prawie 2 mln złotych.

Zatrzymania dotyczą podejmowania się pośrednictwa w załatwieniu spraw w zamian za korzyści majątkowe, a także powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych oraz samorządowych. W sprawie badana jest również kwestia udzielania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne, w związku z pełnieniem tych funkcji.

Zarzuty usłyszało już 11 podejrzanych, w tym były senator RP VIII kadencji. RMF FM podaje, że chodzi o Stanisława Koguta, który uzyskał mandat senatorski z listy PiS. Funkcjonariusze zatrzymali kolejne 10 osób na terenie województw małopolskiego, wielkopolskiego, mazowieckiego, dolnośląskiego i śląskiego.

Śledczy ustalili, że w zamian za korzyści majątkowe, w tym rzeczowe i pieniężne, przekazywane bezpośrednio bądź w formie darowizn na rzecz wskazanych fundacji, a także korzyści osobiste zatrzymani załatwiali za pośrednictwem byłego senatora różne sprawy w instytucjach państwowych i samorządowych. Z materiału dowodowego wynika, że w ten sposób przekazano blisko 1,9 mln złotych korzyści majątkowych.

Zatrzymanym osobom w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach przedstawiono zarzuty korupcyjne, w tym płatnej protekcji oraz wręczania korzyści majątkowych. Dodatkowo agenci wykonali przeszukania w kilkunastu miejscach.
Źródło info i foto: wp.pl

Jutro kolejny akt oskarżenia w związku z aferą reprywatyzacyjną. Dotyczy 13 osób

We wtorek prokuratura skieruje do sądu kolejny akt oskarżenia w związku z tzw. aferą reprywatyzacyjną w Warszawie – poinformował w poniedziałek prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Jak zaznaczył, akt oskarżenia obejmuje 13 osób i dotyczy 13 nieruchomości.

Z informacji przekazanej przez prokuraturę wynika, że w zapowiadanym akie oskarżenia zarzucono oskarżonym popełnienie 37 przestępstw, w tym korupcji. Z ustaleń śledczych wynika, że urzędnicy warszawskiego ratusza przyjęli łapówki w kwocie ponad 2 mln zł, a szkoda wyrządzona w związku z przestępczym procederem przekracza 90 mln zł.

Podczas konferencji prasowej Zbigniew Ziobro, przekazał, że „jutro (wtorek – PAP) wpływa do sądu kolejny akt oskarżenia w sprawie nieruchomości warszawskich i oszustw związanych z działalnością grup przestępczych, które grabiły Warszawę z nieruchomości”.

Z kolei prokurator Michał Ostrowski podkreślił, że akt oskarżenia, który zostanie skierowany do sądu przez Prokuraturę Regionalną we Wrocławiu we wtorek, będzie już siódmym aktem oskarżenia w zakresie tzw. afery reprywatyzacyjnej w Warszawie. „Akt oskarżenia dotyczy 13 oskarżonych. Łącznie zarzucono im 37 przestępstw, w tym przestępstw korupcyjnych, gdzie kwota korzyści majątkowych przyjętych przez urzędników Urzędu m. st. Warszawy przekracza dwa miliony zł” – zaznaczył prok. Ostrowski.

Jak dodał, łączna szkoda wyrządzona w zakresie tego aktu oskarżenia przekracza 90 mln zł.

Prokurator przekazał przy tym, że w ramach tego aktu oskarżenia oskarżonych zostanie sześciu urzędników warszawskiego ratusza, czterech radców prawnych, jeden notariusz i dwóch handlarzy roszczeń.

– Kolejny akt oskarżenia wobec 13 osób w związku z reprywatyzacją w Warszawie to dowód na patologię, jaka miała miejsce w urzędzie miasta; za błędnymi decyzjami często szły wręczane korzyści majątkowe, łącznie mówimy o ponad 45 mln zł – powiedział wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Kaleta, który jest też przewodniczącym komisji weryfikacyjnej, powiedział podczas konferencji we wtorek, że zapowiedziany akt oskarżenia wobec 13 osób w związku z reprywatyzacją „to kolejny dowód na to, jaka patologia miała miejsce w urzędzie m.st. Warszawy”.

Zaznaczył, że komisja weryfikacyjna zajmowała się wieloma adresami, które są objęte aktem oskarżenia. „Wskazywaliśmy na szereg wątpliwości towarzyszących wydawaniu decyzji reprywatyzacyjnych, również oskarżeni w tej sprawie zeznawali przed komisją i w wielu sprawach komisja poczyniła szereg ustaleń, we współpracy z prokuraturą udało się zbudować pełny obraz tej patologii” – powiedział Kaleta.

Mówił, że za błędnymi decyzjami reprywatyzacyjnymi „bardzo często szły wręczane korzyści majątkowe urzędnikom m.st. Warszawy w niebagatelnych kwotach”. „Łącznie mówimy o korzyściach majątkowych obecnie powyżej 45 mln zł” – powiedział Kaleta.

Przypomniał, że we wtorek zaproponuje komisji weryfikacyjnej treść raportu z ponad dwuletniej pracy.
Źródło info i foto: gazetaprawna.pl

Uderzenie lubelskich kryminalnych w narkobiznes

Kolejny cios lubelskich policjantów wymierzony w narkobiznes. Policjanci z KWP w Lublinie zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy odpowiadać będą za udział w obrocie znacznych ilości środków odurzających. Kryminalni zabezpieczyli ponad 40 kg marihuany. Wartość zabezpieczonych narkotyków szacowana jest na kwotę około 2 mln zł.

Pod koniec ubiegłego tygodnia policjanci z komendy wojewódzkiej, na jednej z ulic na lubelskich Tatarach, zatrzymali dwa samochody: Fiat Ducato i Renault Clio. Zatrzymanie pojazdów nie było przypadkowe. Z ustaleń policjantów wynikało, że w samochodach mają znajdować się narkotyki. Policjanci zatrzymali dwóch mieszkańców Lublina w wieku 28 i 55 lat. W trakcie przeszukania samochodów funkcjonariusze ujawnili ponad 30 kg suszu roślinnego. Po zbadaniu narkotesterem okazało się, że jest to marihuana. Mężczyźni zostali zatrzymani i trafili do policyjnego aresztu.

Dalsze ustalenia policjantów doprowadziły ich do odnalezienia trzeciego samochodu, w którym ukryte były także środki odurzające. W zaparkowanym w Dzielnicy Bronowice samochodzie zabezpieczyliśmy kolejne 10 kg marihuany. Łącznie zabezpieczono 40 kg marihuany o wartości około 2 mln zł. Mundurowi zabezpieczyli także trzy pojazdy oraz pieniądze.

28-latek i 55-latek zostali już doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Lublinie, gdzie usłyszeli zarzuty uczestniczenia w obrocie znaczną ilością środków odurzających. Sąd przychylił się do wniosku Policji i Prokuratury i zastosował wobec podejrzanych tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy. 28-latek karany był w przeszłości za udział w bójce. Z kolei 55 latek był wielokrotnie karany m.in za. kradzieże z włamaniem, rozboje, wymuszenia rozbójnicze czy oszustwa.

Zgodnie z Ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii grozi im kara nawet do 12 lat pozbawienia wolności. 55-latek będzie odpowiadał w warunkach powrotu do przestępstwa.
Źródło info i foto: Policja.pl

CBA zatrzymało 6 osób w związku z pobocznym wątkiem afery melioracyjnej

Sześć osób zostało we wtorek zatrzymanych w związku z wyrządzeniem Zakładom Chemicznym szkody w wysokości ok. 2 mln zł – poinformowała Prokuratura Krajowa. Wątek ten wyodrębniono z tzw. afery melioracyjnej.

„Postępowanie dotyczy nieprawidłowości finansowych w działalności Fundacji All Sports Promotion, działającej w imieniu AZS Koszalin S.A.” – poinformował we wtorek w komunikacie dział prasowy Prokuratury Krajowej. Jak podano, sześciu zatrzymanym osobom po doprowadzaniu do prokuratury zostaną ogłoszone zarzuty. Prokurator, po wykonaniu czynności procesowych, podejmie też decyzje w sprawie zastosowania środków zapobiegawczych.

Jak podał naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA Temistokles Brodowski, zatrzymań dokonali funkcjonariusze szczecińskiej delegatury CBA wraz z Żandarmerią Wojskową. „Jeden z zatrzymanych, to żołnierz Wojska Polskiego” – wyjaśnił PAP Brodowski.

Zatrzymań dokonano na polecenie prokuratora Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie.

Straty wynoszą ok. 2 mln zł

Jak poinformowała PK, według ustaleń śledczych fundacja Fundacji All Sports Promotion podpisywała w latach 2011-2013 umowy o świadczenie usług reklamowych z Zakładami Chemicznymi.

Śledczy przeanalizowali dokumentację tej fundacji i innych podmiotów, poddali też analizie wzajemne przepływy finansowe. „W ich wyniku potwierdzono, iż część środków przekazywanych przez Zakłady Chemiczne w związku z zawieraniem umów reklamowych z Fundacją All Sports Promotion (działającą w imieniu AZS Koszalin S.A.) nie trafiała do AZS Koszalin S.A.

Środki te zostały przelane na konto innej fundacji, a następnie przekazane na rzecz spółki i wypłacone przez jej wspólników. W konsekwencji doszło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez Zakłady Chemiczne w kwocie ok. 2 milionów złotych” – napisano w komunikacie PK.

Wątek ten wyodrębniono z tzw. afery melioracyjnej, w której 3 lipca skierowano akt oskarżenia. Chodzi o nieprawidłowości przy 26 inwestycjach realizowanych przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.
Źródło info i foto: interia.pl

CBA zatrzymało byłego dyrektora sądu we Wrocławiu. Miał wydać 2 mln złotych z naruszeniem prawa

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało byłego dyrektora Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu i obecnego kierownika w tym sądzie. W latach 2016-17 były dyrektor miał wydać blisko 2 mln zł z z pominięciem procedury udzielania zamówienia publicznego i wbrew wewnętrznym regulacjom.

– B. szef sądu i pracujący tam nadal kierownik oddziału kadr mieli, według ustaleń śledztwa, zawierać umowy cywilnoprawne wbrew obowiązującym przepisom – powiedział Temistokles Brodowski, naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA

– W toku śledztwa ustalono, że były dyrektor w latach 2016-17 naruszając prawo wydał blisko 2 mln zł – dodał.

Były dyrektor miał zawierać z pracownikami sądu odrębne umowy cywilnoprawne na wykonanie usług, które faktycznie mieściły się w ich zakresie obowiązków lub innych osób w nim zatrudnionych.

Zatrzymani usłyszą zarzuty

– Wszystko odbywało się z pominięciem procedury udzielania zamówienia publicznego oraz wbrew wewnętrznym regulacjom – zaznaczył Brodowski.

Bezprawnie zlecone i dodatkowo płatne usługi miały dotyczyć m.in. przygotowania projektu Regulaminu Pracy Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, usystematyzowania dokumentacji, czy obsługi funkcjonowania Zintegrowanego Systemu Rachunkowości i Zarządzania Kadrami w sądzie.

Brodowski powiedział, że zatrzymani trafią do nadzorującej śledztwo CBA Prokuratury Regionalnej w Katowicach. Tam powinni usłyszeć zarzuty.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zlikwidowano nielegalną fabrykę papierosów na Mazowszu. Wytwarzała milion papierosów na dobę

Kompletną linię do produkcji i pakowania, komponenty i 375 tys. gotowych papierosów odkryli we wspólnej akcji w powiecie wołomińskim policjanci i funkcjonariusze celno-skarbowi. Gdyby zabezpieczone podczas akcji wyroby tytoniowe trafiły na rynek, Skarb Państwa poniósłby straty z tytułu niezapłaconych podatków w kwocie ponad 2 milionów złotych. Zatrzymano jedną osobę. Policjanci z Wołomina, białostockiego CBŚP i podlaskiej Krajowej Administracji Skarbowej zlikwidowali pod Wołominem nielegalną fabrykę, w której produkowano papierosy z logo znanej firmy – poinformowali rzecznicy policji.

Do pięciu lat więzienia

W Prokuraturze Rejonowej w Wołominie zatrzymany usłyszał zarzuty dotyczące m.in. wytwarzania i handlu podrobionymi papierosami oraz alkoholem, nielegalnego używania znaków towarowych, przestępstw skarbowych przeciwko obowiązkom podatkowym i rozliczeniom z tytułu dotacji lub subwencji. Grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności.

Śledczy ustalili, że miejscowości w gminie Jadów w powiecie wołomińskim funkcjonuje fabryka, w której nielegalnie produkowane są papierosy. Funkcjonariusze przy wsparciu antyterrorystów z Białegostoku wkroczyli do hali. Znaleźli tam i zabezpieczyli profesjonalne maszyny, za pomocą których produkowane były papierosy, ponad 375 tys. podrabianych papierosów wraz z komponentami do ich produkcji, m.in. filtrami, klejami, gilzami, bibułą papierosową oraz około 2 tys. kg krajanki tytoniowej.

Zabezpieczono także agregaty prądotwórcze, odkurzacze przemysłowe, wirówki, wózek widłowy oraz kompresory wykorzystywane do wytwarzania nielegalnego towaru.

Wartość linii produkcyjnej – 5 mln zł

– Zlikwidowanie tej fabryki poprzedzało wiele miesięcy wytężonej pracy, sprawdzeń i analiz zebranych informacji. W efekcie funkcjonariusze ustalili miejsce produkcji, ale na tym nie kończą swojej pracy w tej sprawie. Wszystko wskazuje bowiem na to, że w sprawę są zamieszane inne osoby mające związek nie tylko z samą linią produkcyjną, ale także odpowiedzialne za dystrybucję – powiedziała rzeczniczka CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz.

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że linia produkcyjna, której wartość rynkową szacuje się na około 5 mln zł, mogła wyprodukować nawet milion papierosów na dobę. – Ze wstępnych wyliczeń wynika, że gdyby zabezpieczone wyroby tytoniowe trafiły na czarny rynek, skarb państwa poniósłby straty w wysokości ponad 2 mln zł – podała Jurkiewicz.

Dodała, że sprawa ma charakter rozwojowy, śledczy planują kolejne zatrzymania.

Wielomilionowe straty

– Jednym z kluczowych elementów w tej sprawie było przerwanie generowania przez osoby biorące udział w przestępczym procederze wielomilionowych strat dla skarbu państwa – poinformował asp. Maciej Czarnecki z zespołu prasowego Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku.

Jak zwrócił uwagę rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczuk, to kolejne uderzenie w przestępczość gospodarczą. „Ostatnio podczas wspólnych działań zabezpieczyliśmy 158 tys. sztuk podrobionych perfum, 3700 sztuk innych kosmetyków oraz blisko 5800 sztuk etykietek do odzieży znanych światowych marek. Ta sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczamy kolejnych zatrzymań” – dodał.

Kilkadziesiąt krajalni i fabryk

Niedawno podlaska KAS, analizując dane dotyczące przemytu papierosów w minionym roku, zwracała uwagę, że zmienia się sposób działania grup przestępczych zajmujących się przemytem do Polski papierosów przez wschodnią granicę. Okazuje się, że bezpośredni wwóz – z którym służby walczą coraz skuteczniej za sprawą coraz lepszego rozpoznania i sprzętu – spada na rzecz prób nielegalnej produkcji w kraju.

W 2017 roku ujawniono i zlikwidowano w całej Polsce kilkadziesiąt krajalni tytoniu i fabryk papierosów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Akcja CBA. Wyłudzili 2 miliony zł od PARP na program antywirusowy

CBA zatrzymała dwie osoby podejrzewane o wyłudzenie ponad 2 mln zł dotacji na program antywirusowy – dowiedziała się PAP. Wykonany program był atrapą, nie działał – wynika z ustaleń śledczych. Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej Biura potwierdził PAP, że do zatrzymań doszło w Warszawie i Krakowie. Prowadzone są czynności z zatrzymanymi mężczyznami – zaznaczył.

Według CBA mieli wyłudzić ponad dwa miliony złotych od Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości na podstawie sfałszowanej dokumentacji. Za pieniądze mieli stworzyć program antywirusowy. Śledztwo CBA w tej sprawie prowadzone jest wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Krakowie – zaznaczył Brodowski.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci CBŚP zlikwidowali laboratorium amfetaminy

Trzech „chemików”, którzy w nielegalnym laboratorium w centrum Strzelina (woj. dolnośląskie) produkowali amfetaminę, zatrzymali na gorącym uczynku funkcjonariusze CBŚP. Zarekwirowano 46 litrów płynnego narkotyku, z którego można było uzyskać nawet do 60 kg sproszkowanej amfetaminy. Jej wartość – prawie 2 mln zł. Rozpracowując gang handlujący środkami odurzającymi, policjanci wrocławskiego CBŚP ustalili, że grupa może współpracować z nielegalnym laboratorium amfetaminowym działającym w centrum Strzelna.

Produkcją narkotyków miało się zajmować trzech mężczyzn: doświadczony „chemik” i jego pomocnicy. Mężczyźni zajmowali się także przemycaniem do Polski narkotyków z Holandii, głównie marihuany iz ecstasy.

Płynny odlot

Policjanci wkroczyli na posesję, na której działało laboratorium, dopiero, gdy na miejscu pojawili się wszyscy podejrzani. Trzej „chemicy” zostali zatrzymani na gorącym uczynku. Funkcjonariusze przejęli urządzenia i odczynniki chemiczne niezbędne do wytwarzania narkotyku. W budynku znaleźli 46 litrów płynnej amfetaminy. Można z niej uzyskać nawet do 60 kg sproszkowanego narkotyku, wartego prawie 2 mln zł.

W zeszłym roku Centralne Biuro Śledcze Policji zlikwidowało 12 laboratoriów narkotyków syntetycznych i aż 108 plantacji konopi indyjskich. Jednocześnie funkcjonariusze przechwycili ponad 400 kg amfetaminy.
Źródło info i foto: TVP.info

Akcja CBŚP w trzech województwach. Na celowniku nielegalny spirytus i papierosy

Zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się produkcją i dystrybucją papierosów i tytoniu oraz obrotem na dużą skalę spirytusem rozbił Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej wraz z m.in. CBŚP. Skarb Państwa miał stracić na działalności grupy około 2 mln zł.

W sumie w sprawie zatrzymano i postawiono zarzuty 13 osobom, głównie z woj. lubelskiego, mazowieckiego i łódzkiego, w wieku 24 – 52 lat. Wśród podejrzanych jest jedna kobieta w wieku 45 lat. Dziesięciu osobom postawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a wszystkim – dotyczące przestępstw karnoskarbowych. Grozi im do 5 lat więzienia – poinformowała rzeczniczka BiOSG mjr Elżbieta Pikor.

W ciągu ostatnich kilku dni zatrzymano siedem osób, w wieku od 20 do 47 lat. Zdaniem Pikor, są to osoby odpowiedzialne głównie za produkcję i dystrybucję podróbek tytoniowych. Zatrzymania z marca są kontynuacją sprawy z jesieni ub. roku: w październiku zatrzymano sześciu mężczyzn, którym Prokuratura Okręgowa w Siedlcach zarzuciła udział w zorganizowanej grupie przestępczej, a 40-latkowi z woj. lubelskiego – kierowanie tą grupą przestępczą.

„Grupa nie gromadziła towaru w jednym miejscu”

Podczas akcji w marcu w lokalach i pojazdach należących do zatrzymanych znaleziono ponad 0,5 tony krajanki tytoniowej, prawie 2 tys. litrów spirytusu i prawie 3 tys. papierosów z logo jednego ze światowych producentów. Funkcjonariusze znaleźli też maszynę do foliowania opakowań z papierosami i komponenty do produkcji papierosów.

„Nie ujawniono głównego magazynu. Jak ustalono, grupa nie gromadziła towaru w jednym miejscu, ale przechowywała go w sposób umożliwiający szybkie przemieszczenie. Uzasadnione są także podejrzenia, że członkowie grupy mogli podrabiać i sprzedawać papierosy jednego ze znanych producentów” – poinformowała rzeczniczka BiOSG.

Według ustaleń, grupa zajmująca się produkcją papierosów i tytoniu do palenia oraz ich dystrybucją na terenie Polski działała w kilku województwach: dolnośląskim, mazowieckim, lubelskim, podlaskim i łódzkim. Pikor dodała, że przeszukania przeprowadzono w takich miejscowościach, jak: Łódź, Prochowice, Legnica, Głowno, Marki, Grajewo, Terespol, Mińsk Mazowiecki, Wyszków.

Skarb Państwa mógł stracić nawet 2 mln złotych

Ponadto członkowie grupy zajmowali się obrotem spirytusem na dużą skalę. Według dotychczasowych ustaleń, Skarb Państwa stracił na działalności grupy nawet ok. 2 mln zł.

Wobec podejrzanych zastosowano dozory policji i poręczenia majątkowe w wysokości od 4 do 85 tys. zł. W rozpracowaniu grupy funkcjonariuszom Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej pomagali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji z Chełma i służby celno-skarbowe z Przemyśla. Pikor podkreśliła, że sprawa jest rozwojowa i nie są wykluczone kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: se.pl