Rodzinny dramat koło Bochni. W jednym z domów znaleziono zwłoki dwóch osób.

Rodzinna tragedia w miejscowości Krzeczów koło Bochni w Małopolsce. W jednym z domów znaleziono zwłoki dwóch osób. Ciała dwóch osób: kobiety i mężczyzny z ranami postrzałowymi głowy znaleziono w jednym z domów jednorodzinnych w Krzeczowie koło Bochni w woj. małopolskim. Wiadomo, że to małżeństwo w wielu 66 i 59 lat.

Policję o tym, że nie ma kontaktu z rodzicami zawiadomił syn ofiar. Poinformował też, że nie może wejść do rodzinnego domu, ponieważ zablokowane są wszystkie drzwi wejściowe. Zwłoki kobiety znaleziono w łóżku, zaś mężczyzny w innym pokoju. Obok niego leżała broń palna. Prokurator wszczął śledztwo, które ma wyjaśnić przyczyny tragedii.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ciało mężczyzny przykryte gałęziami. W sprawie zatrzymano 2 osoby

Tajemnicza śmierć w Kawlach Dolnych w powiecie kartuskim na Kaszubach. Jak dowiedział się reporter RMF FM Kuba Kaługa wczoraj znaleziono tam ciało mężczyzny. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że to obywatel Ukrainy. W nocy policja zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy mogą mieć związek z tą sprawą. To obywatele Ukrainy – powiedział RMF FM Piotr Gdaniec, rzecznik policji w Kartuzach. Wpadli w ręce funkcjonariuszy w Gdańsku.

Policja na razie nie informuje o szczegółach. Po więcej informacji odsyła do prokuratury.

Jak usłyszeliśmy od Grażyny Wawryniuk – rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku – biegły, który pracował wczoraj na miejscu, nie był w stanie ustalić przyczyny śmierci mężczyzny. Dlatego konieczna będzie sekcja zwłok.

Ciało przykryte gałęziami

Nie można wykluczyć, że doszło do zabójstwa. Z nieoficjalnych informacji reportera RMF FM wynika, że ciało znaleziono w pobliżu domu letniskowego, który wynajmowany był trzem pracownikom z Ukrainy. Mieszkał tam również nieżyjący mężczyzna.

Przykryte gałęziami zwłoki znaleźć miał właściciel posesji. Od soboty miał nie widzieć jednego z wynajmujących. Od poniedziałkowego wieczora dwóch pozostałych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Mateusz K. ma trafić za kratki na 25 lat za udział w podwójnym zabójstwie. Nie wiadomo gdzie przebywa

Mateusz K. pomagał w podpaleniu kasyna, w pożarze zginęły dwie osoby. Najpierw sąd skazał go na dwa lata więzienia za groźby, jednak prokuratura dążyła do skazania mężczyzny za udział w podwójnym zabójstwie. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu do wniosku oskarżyciela publicznego się przychylił i skazał K. na 25 lat pozbawienia wolności. Wyrok jest prawomocny, ale skazany na razie i tak nie trafi do więzienia. Jego miejsce pobytu nie jest znane.

W kwietniu 2015 roku w jednym z kasyn na terenie Zgorzelca doszło do pożaru. – Piotr G. i Mateusz K. po oblaniu dwóch znajdujących się w nim mężczyzn benzyną, podpalili ją i doprowadzili do ich śmierci – informuje Tomasz Czułowski z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. I dodaje, że ustalenia prokuratury wskazywały, że sprawcy najpierw wspólnie przyjechali do kasyna, później K. wręczył kanister z benzyną G., a ten po wylaniu jego zawartości na dwóch mężczyzn podpalił ją.

Płonący mężczyźni wybiegli na ulicę. Świadkowie relacjonowali: „Jeden biegał, drugi leżał, obaj płonęli”. Ranni trafili do szpitala. Tam zmarli po kilku dniach.

Najpierw sąd skazał go za groźbę w celu wymuszenia pieniędzy

W tej sprawie już wcześniej na dożywocie skazano Piotra G. Na początku 2019 roku Sąd Najwyższy oddalił kasację obrońcy Piotra G. A decyzja ta oznaczała, że wcześniej wymierzone – przez sądy dwóch instancji – dożywocie jest karą ostateczną.

– O współudział w zabójstwie oskarżono również Mateusza K., a w jego sprawie toczyło się odrębne postępowanie – przekazuje Czułowski. Jednak Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze uznał, że K. nie dopuścił się zabójstwa, a jedynie groźby, by wymusić należne mu pieniądze. Miało chodzić – jak wcześniej informowali śledczy – o 150 złotych z zaległej wygranej należącej do jego kolegi.

I za to skazał go na dwa lata więzienia. Taki wyrok nie spodobał się oskarżycielowi publicznemu i rodzinom zmarłych mężczyzn. Od rozstrzygnięcia się odwołano. W apelacji domagano się, by K. uznać za winnego udziału w zabójstwie. Wnioskowano też o wymierzenie mu kary dożywocia.

Wyrok jest, nie ma skazanego

Sprawa trafiła na wokandę Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. A ten skazał Mateusza K. na 25 lat pozbawienia wolności. Tym samym uwzględnił wnioski prokuratury i oskarżyciela posiłkowego. Wyrok jest prawomocny, choć na razie nie można go wykonać. Jak przekazuje prokuratura aktualne miejsce pobytu mężczyzny nie jest znane. Prawdopodobnie przebywa on za granicą.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Warszawa: Policjanci zatrzymali dwie osoby, które mogły mieć związek z potrąceniem policjantki

Policjanci zatrzymali dwie osoby, które mogły mieć związek z potrąceniem policjantki przy ul. Wołoskiej w Warszawie. Jedna z nich trafiła do szpitala – przekazał rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkomisarz Sylwester Marczak. W czwartek około godziny 18.30 przy ulicy Wołoskiej doszło do kolizji trzech samochodów: volvo, toyoty i daewoo matiz. Jak wynika z relacji rzecznika KSP, gdy na miejsce przybyli policjanci, kierowca daewoo oddalił się.

Kierowca potrącił policjantkę. Dwie osoby w rękach policji

Policjantka, która wyszła z radiowozu, została potrącona przez kierującego. Drugi z policjantów oddał w tym czasie strzał w kierunku oddalającego się pojazdu – poinformował policjant. Dodał, że auto zostało następnie porzucone i rozpoczęły się poszukiwania osób, które jechały tym pojazdem. W akcji brali udział zarówno policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II, jak również z wydziału ruchu drogowego Komendy Stołecznej Policji.

Jak poinformował nadkom. Sylwester Marczak, w związku z tą sprawą zatrzymano dwie osoby.

„Jedna z nich przebywa w szpitalu” – podkreślił.

Z ustaleń PAP wynika, że osoba przebywająca w szpitalu ma ranę postrzałową. W szpitalu znajduje się również policjantka. „Czekamy na wyniki badan” – mówił nadkomisarz.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policjanci zatrzymali 26-latka poszukiwanego ENA. Mężczyzna miał śmiertelnie potrącić 2 osoby

Policja zatrzymała 26-latka, za którym wydano europejski nakaz aresztowania. Mężczyzna jest podejrzewany o spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie osoby. Ukrywał się przez kilka lat. Blisko 5 lat temu na terenie gminy Radzanowo w województwie mazowieckim doszło do tragicznego wypadku samochodowego, w którym zginęły 2 osoby.

Policjanci w związku ze sprawą poszukiwali 26-latka. Mężczyzna był podejrzewany o prowadzenie auta pod wpływem alkoholu. Zbiegł z kraju i ukrywał się w Europie. Policji udało się wpaść na jego trop. Ustalono, że 26-latek wrócił do Polski. W czwartek rano został zatrzymany w Płocku. Mężzyzna został przewieziony do zakładu karnego. Przed nim „dalsze czynności procesowe i wyrok sądu” – informuje policja.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowe informacje ws. morderstwa pod Grudziądzem

Dramat rodzinny niedaleko Grudziądza. Na jaw wychodzą nowe fakty, dotyczące śmierci dwóch osób. Głos zabrała także matka zamordowanej Anny. Do tragedii niedaleko Grudziądza doszło w sobotę. Wówczas mieszkańcy zaalarmowali policję, że niemal w szczerym polu stoi samochód z włączonymi światłami awaryjnymi. Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, okazało się, że dwie osoby nie żyją. Przed samochodem leżały zwłoki mężczyzny. W aucie policjanci znaleźli zawinięte w koc ciało kobiety.

Okazało się, że ofiary były małżeństwem. To 36-letnia Anna i 50-letni Mariusz L. Mieszkali w Szynychu. Osierocili trójkę dzieci w wieku od 8 do 14 lat. Na jaw wychodzą nowe fakty ws. tragedii, a śledczy mają już wstępną hipotezę.

Szynych. Przyczyny dramatu

Mężczyzna miał najpierw zabić żonę, a potem popełnić samobójstwo. „Każde miało po dwie rany kłute zadane w okolicach serca” – mówi „Gazecie Pomorskiej” prokurator Agnieszka Reniecka. Gazeta podaje także, że pierwsza najprawdopodobniej zginęła 36-latka. Do jej śmierci prawdopodobnie doszło w domu.

Małżeństwo od jakiegoś czasu miało nie mieszkać razem. 36-latka pod koniec grudnia 2019 roku wyprowadziła się do sąsiedniego powiatu chełmińskiego. Kobieta poprosiła także o założenie jej rodzinie Niebieskiej Karty.

Według informacji „Super Expressu” 7 stycznia pani Anna złożyła zawiadomienie o popełnionych przez męża przestępstwie. Oskarżyła go o bicie i gwałt.

Do zabójstwa miało dojść, gdy kobieta przyjechała do męża po dzieci. 50-latek miał zostawić list pożegnalny, w którym pisze, że jego życie nie ma sensu, ponieważ odeszła od niego żona. Według „Gazety Pomorskiej” jednak tej informacji nie potwierdzają śledczy.

Szynych. Głos zabrała matka kobiety

Jak czytamy na stronie se.pl, rodzina chce, by małżeństwo zostało pochowane razem. Głos zabrała matka pani Anny. Kategorycznie sprzeciwia się temu pomysłowi. „Nigdy się na to nie zgodzę. Ania nie zostanie złożona do grobu ze swoim mordercą” – powiedziała Małgorzata Chruściel.

Rozpacza także, że nie wiedziała, co działo się w domu córki. Czuła jednak, że jest źle, bo jak mówi, Mariusz ciągle krzyczał na żonę. Oba pogrzeby zaplanowano na czwartek. Anna ma być pochowana na cmentarzu w powiecie chełmińskim, a Mariusz w Szynychu.
Źródło info i foto: wp.pl

Berlin: Ewakuacja jarmarku bożonarodzeniowego przy Breitscheidplatz. Trzy lata temu doszło tam do zamachu, w którym zginęło 12 osób

Berlińska policja w sobotę wieczorem ewakuowała jarmark bożonarodzeniowy przy Breitscheidplatz, na którym trzy lata temu w zamachu terrorystycznym zginęło 12 osób. – Dwie osoby złożyły wyjaśnienia, ale nie aresztowano ich – podała rzeczniczka policji. Służby tłumaczą, że ich działania były podyktowane „szczególnym wyczuleniem”. W sobotni wieczór ewakuowano jarmark bożonarodzeniowy na Breitscheidplatz w Berlinie oraz pobliski kościół poświęcony pamięci cesarza Wilhelma zwany popularnie Kościołem Pamięci.

„Obecnie nasi koledzy pracują na jarmarku bożonarodzeniowym #Breitscheidplatz; ewakuują go, aby móc szukać podejrzanego obiektu” – napisała na Twitterze policja w Berlinie.

Dziwne zachowanie dwóch mężczyzn

Powodem „szczególnej ostrożności i wyczulenia policji” była lokalizacja potencjalnego zagrożenia. W sercu zachodniej części Berlina, tuż przy eleganckiej Kurfürstendamm już raz doszło do tragedii – w 2016 r. pochodzący z Tunezji Anis Amri wjechał samochodem ciężarowym ukradzionym polskiemu kierowcy w osoby odwiedzające tamtejszy jarmark bożonarodzeniowy, powodując śmierć 12 ludzi.

W sobotę uwagę funkcjonariuszy zwróciło w sobotę dziwne zachowanie dwóch syryjskich mężczyzn, z których jeden okazał się przybyszem z Nadrenii Północnej-Westfalii, a drugi mieszkańcem Berlina, noszącym takie samo nazwisko jak poszukiwany w USA listem gończym przestępca.

– Wywołało to zdwojoną czujność funkcjonariuszy – wyjaśniła rzeczniczka berlińskiej policji, dodając, że zbieżność nazwisk okazała się całkowicie przypadkowa.

„Niegroźny przedmiot”

„Die Welt” podał, że potencjalne zagrożenie zamachem terrorystycznym jednak istniało, ale „zostało skutecznie wyeliminowane dzięki akcji policji”. Powołał się na informacje od urzędników ministerstwa spraw wewnętrznych. Dziennik dodał, że wyspecjalizowana brygada antyterrorystyczna zbadała przedmiot rzekomo pozostawiony na Breitscheidplatz przez mężczyzn, ale okazał się on niegroźny.

Tuż przed godz. 23 policja poinformowała o zakończeniu czynności. W akcji uczestniczyło 350 policjantów oraz specjalnie szkolone psy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Agenci CBA zatrzymali 2 osoby podejrzane o korupcję w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej

Agenci warszawskiej delegatury CBA zatrzymali w czwartek 2 osoby. Są one podejrzane o korupcję w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Według śledczych przekazywano informacje o przetargach w zamian za łapówki. Jednym z zatrzymanych jest były wicedyrektor Agencji.

Zatrzymani to były zastępca dyrektora Biura Służb Technicznych ds. Łączności w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (obecnie szeregowy pracownik tej instytucji) oraz warszawski przedsiębiorca – potwierdził w rozmowie z portalem tvp.info rzecznik CBA Temistokles Brodowski.

„Mężczyźni zostaną przewiezieni do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie usłyszą zarzuty” – przekazało CBA w komunikacie. Według Biura zatrzymani brali udział w procederze korupcyjnym. Były dyrektor, w zamian za korzyści majątkowe w postaci sprzętu elektronicznego, mia przekazywać w 2018 r. informacje dotyczące przetargów firmie, „która później brała udział w prowadzonych zamówieniach”.

CBA poinformowało, że są to pierwsze zatrzymania w sprawie korupcji w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Śledczy nie wykluczają kolejnych działań.
Źródło info i foto: wp.pl

Policjanci odzyskali 6 skradzionych aut i motocykl

Policjanci z południowopraskiego wydziału do walki z przestępczością samochodową w przeciągu dwóch dni zatrzymali 2 osoby i zabezpieczyli 6 skradzionych samochodów i motocykl. Funkcjonariusze najpierw działali na terenie województwa lubuskiego, gdzie w dziupli odnaleźli nissana, mitsubishi i fiata skradzione na terenie Niemiec. Zatrzymany 41-letni Jakub K. usłyszał 3 zarzuty. Dzień później, kontynuując prace do tej samej sprawy, już na terenie naszego garnizonu w 2 dziuplach odzyskali kolejne 3 auta i motocykl oraz zatrzymali 34-letniego Bartłomieja K., który usłyszał zarzut paserstwa.

Policjanci zajmujący się przestępczością samochodową na bieżąco pozyskują informacje na temat dokonywanych przestępstw, osób trudniących się kradzieżami z włamaniem pojazdów oraz miejsc, gdzie kradzione auta trafiają.

Dzięki tak dobremu rozpoznaniu środowiska oraz szybkiej reakcji i profesjonalnie przeprowadzonym działaniom w ręce funkcjonariuszy wpadły kolejne osoby podejrzane i 6 skradzionych samochodów i motocykl zostało odzyskanych.

Najpierw policjanci pojechali do województwa lubuskiego, gdzie na jednej z posesji odnaleźli skradzione 3 auta, nissana wartego 85 tysięcy, mitsubishi za 83 tysiące i fiata o wartości 190 tysięcy złotych. Wszystkie samochody pochodziły z Niemiec i posiadały niemieckie tablice rejestracyjne.

Policjanci zatrzymali małżeństwo. Po przeprowadzeniu czynności procesowych 41-letni Jakub K. usłyszał 3 zarzuty, dwa kradzieży z włamaniem pojazdów i jeden paserstwa. Jego żona została przesłuchana w charakterze świadka.

Na tym jednak sprawa się nie zakończyła, jej kontynuacja miała już miejsce na terenie garnizonu stołecznego. Tu w dwóch dziuplach policjanci zabezpieczyli w sumie 4 pojazdy, kolejnego mitsubishi o wartości około 87 tysięcy, audi warte 135 tysięcy złotych, nissana za 72 tysiące i motocykl bmw o wartości 60 tysięcy, a także moduł sterujący z pojazdu bmw skradziony z terenu Warszawy. Pojazdy pochodziły z kradzieży z włamaniem dokonanych na terenie Niemiec i Belgii.

Funkcjonariusze zatrzymali dwóch mężczyzn. W efekcie przeprowadzonych ustaleń i w wyniku zgromadzonych dowodów śledczy przedstawili zarzuty paserstwa 34-letniemu Bartłomiejowi K.

Sprawa ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Nożownik zaatakował w „Black Friday” w jednym z nowojorskich sklepów

W piątek 23 listopada wiele sklepów oferowało okazje i zniżki. Tego dnia w centrum handlowym w stanie Nowy Jork napastnik zaatakował dwie osoby nożem.

Syracuse, Nowy Jork, USA. Dwie osoby zostały ranne podczas „Czarnego Piątku”, czyli szaleństwa promocyjnych zakupów, w centrum handlowym w stanie Nowy Jork. Napastnik zaatakował dwie osoby nożem. Ranni mężczyźni mają około 20 lat. Trafili do szpitala. Policja poinformowała, że odniesione obrażenia nie zagrażają ich życiu.
Źródło info i foto: Wprost.pl