Posts Tagged “20 tys. złotych”

Prokuratura zakończyła śledztwo w sprawie prezydenta Tarnobrzega, który od 5 miesięcy przebywa w areszcie. Grzegorz K. został oskarżony o przyjęcie 20 tys. zł łapówki. Kolejny etap to proces urzędnika, który powinien rozpocząć się tuż po wakacjach.

Śledczy sporządzili akt oskarżenia i przekazali go do Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu (woj. podkarpackie). Prokuratura zarzucają urzędnikowi przyjęcie pieniędzy w zamian za pozytywną decyzję w sprawie planu zagospodarowania przestrzennego na osiedlu, gdzie ma powstać galeria handlowa. Tuż po wręczeniu gotówki, do gabinetu prezydenta wkroczyło CBA.

Grzegorz K. do niczego się nie przyznaje. Jego współpracownicy są przekonani, że cała akcja była prowokacją związaną z nadchodzącymi wyborami albo ostrą walką inwestorów, którzy ścigają się, kto pierwszy wybuduje w mieście galerię

Mimo odwołań sąd przedłużył okres aresztowania prezydenta. Okres ten kończy się 21 lipca tego roku. Nie wiadomo, czy śledczy wystąpią z nowym wnioskiem o to, aby oskarżony był dalej izolowany.

W Prokuraturze Krajowej toczy się jeszcze jedno śledztwo w sprawie nieprawidłowości w tarnobrzeskim magistracie. W tym wątku na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów.

Grzegorzowi K. grozi kara do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

5 lat więzienia – taki wyrok usłyszał mieszkaniec Małopolski za znęcanie się i wielokrotne zgwałcenie chorej żony. Andrzej M. ma też zapłacić kobiecie 20 tys. zł zadośćuczynienia. Nie wymaże to jednak z pamięci ofiary piekła, które zgotował jej domowy oprawca. Wyrok przed krakowskim sądem zapadł niemal dwa lata po tym, jak 31-letni mężczyzna został zatrzymany. Oprócz kary pozbawienia wolności i nakazu zapłaty sąd zdecydował też, że przez 10 lat Andrzej M. nie może zbliżać się do byłej partnerki i dwójki dzieci na odległość nie mniejszą niż 100 metrów – podaje gazetakrakowska.pl.

Podczas procesu mężczyzna przyznał się częściowo do winy. Zeznał, że zdarzało mu się stosować wobec żony przemoc, szczególnie po alkoholu. – Mogłem wtedy zachowywać niespokojnie – stwierdził mieszkaniec podkrakowskiej miejscowości. Zaznaczał, że nigdy nie wymuszał seksu na chorej partnerce.

Prokuratorzy (a sąd przyznał im rację) nie uwierzyli w te zapewnienia. Śledczy zarzucili 31-latkowi, że ponad 40 razy zgwałcił swoją żonę i znęcał się nad nią.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Była posłanka Platformy Obywatelskiej została w poniedziałkowe popołudnie skazana przez sąd na karę grzywny. Musi zapłacić 20 tysięcy złotych.

Na ławie oskarżonych obok Zdanowskiej zasiadł jej życiowy partner Włodzimierz G. (53 l.). Oboje odpowiadali za posługiwanie się nierzetelnymi dokumentami i poświadczenie w nich nieprawdy. Sprawa dotyczy wydarzeń sprzed 10 lat, gdy konkubent obecnej prezydent Łodzi starał się o kredyt na zakup należącego do niej mieszkania. W złożonym do banku wniosku oświadczyli, że Włodzimierz G. zapłacił Zdanowskiej za jej lokal 50 tysięcy złotych tytułem wkładu własnego. Tymczasem do przekazania gotówki nie doszło.

W trakcie procesu oskarżeni utrzymywali, że ta kwota to nakłady, jakie poniósł Włodzimierz G. na remont mieszkania przed jego kupnem. Sąd jednak nie uwierzył w te tłumaczenia. – Sprawstwo oskarżonych nie budzi wątpliwości, a wersja przez nich przedstawiona jest nielogiczna. – mówił sędzia Dariusz Spała.

Prokurator domagał się dla nich kar więzienia w zawieszeniu, sąd – uznając ich winnym popełnienia zarzucanych przestępstw – uznał, że muszą zapłacić grzywny. Hanna Zdanowska 20 tysięcy złotych, jej partner o 5 tysięcy złotych więcej. Wyrok jest nieprawomocny. Jeśli zostanie utrzymany, prezydent Łodzi będzie mogła wystartować w kolejnych wyborach samorządowych.
Źródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »

Prezydent Tarnobrzega został zatrzymany w środę przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Jak przekazali śledczy, Grzegorz K. miał przyjąć 20 tysięcy złotych korzyści majątkowej w gotówce. Do zatrzymania doszło w gabinecie prezydenta – dowiedziała się tvn24.pl. Grzegorz K. jest prezydentem Tarnobrzega od 2004 roku. Z wykształcenia jest prawnikiem. Ukończył również studia podyplomowe z obszaru gospodarki przestrzennej w administracji publicznej oraz z zakresu zarządzania i pośrednictwa obrotu nieruchomościami.

Zatrzymanie w gabinecie

Akcję przeprowadzili agenci rzeszowskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jak dowiedziała się redakcja tvn24.pl, do zatrzymania doszło w środę wczesnym popołudniem w gabinecie prezydenta. Według informacji uzyskanych od CBA ujawniono też pieniądze, które miałyby pochodzić z łapówki, a do zatrzymania doszło niedługo po przekazaniu gotówki. Prezydent – według agentów – miał otrzymać pieniądze w zamian za korzystne rozstrzygnięcie decyzji co do planu zagospodarowania przestrzennego i zgody na budowę obiektów usługowo-handlowych w Tarnobrzegu. Centralne Biuro Antykorupcyjne nie chce podawać dalszych szczegółów akcji.

Prezydent czeka na zarzuty

Sprawa została skierowana do mazowieckiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Warszawie.

Zatrzymany prezydent zostanie przewieziony do Warszawy, gdzie zostaną mu postawione zarzuty i będzie mógł złożyć wyjaśnienia. Prokuratura zdecyduje po zakończeniu czynności, jakie środki wobec niego zastosować – czy na przykład poręczenie majątkowe, czy też wniesie do sądu o areszt. Najprawdopodobniej czynności te prokuratura podejmie w czwartek. Rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej Ewa Bialik potwierdziła informacje o zatrzymaniu prezydenta Tarnobrzega przez CBA pod zarzutem korupcji. Nie odniosła się do informacji o tym, która prokuratura będzie nadzorować śledztwo w tej sprawie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Komendant Stołeczny Policji wyznaczył nagrodę pieniężną w wysokości 20 tysięcy złotych za wskazanie miejsca ukrycia się 42-letniego Piotra Ruzickiego. Mężczyzna zbiegł dzisiaj po godz. 17:00 z terenu szpitala przy ul. Banacha. Informację można przekazać pod numerem telefonu 22 60-365-59, a także całodobowo pod numerem 997 lub 112.

Stołeczni policjanci poszukują 42-letniego Piotra Ruzickiego. Mężczyzna w dniu dzisiejszym został doprowadzony do szpitala na badania, skąd zbiegł w nieznanym kierunku. Komendant Stołeczny Policji wyznaczył nagrodę pieniężną w wysokości 20 tysięcy złotych dla osoby, która przekaże informację na temat miejsca ukrywania się zbiega.

Poszukiwany:

Piotr Ruzicki

Wiek: 42 lata
Wzrost: 176 / 180 cm
Sylwetka: krępa, muskularna
Włosy: ciemny blond, proste, krótkie
Nos: prosty, średni, koniuszek nosa zadarty

Mężczyzna ubrany był w jasną koszulkę polo, jeansy, czarne sportowe buty. Informację można przekazać pod numerem telefonu 22 60-365-59, a także całodobowo pod numerem 997 lub 112.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Trwają poszukiwania mężczyzny, który w piątek po południu uciekł policjantom ze szpitala przy ulicy Banacha. To 42-letni Piotr Ruzicki. Za wskazanie miejsca jego pobytu wyznaczono 20 tysięcy złotych nagrody. Uciekinier to aresztant. – Mężczyzna był w dyspozycji funkcjonariuszy. Miał być poddany badaniom w szpitalu na Banacha – poinformowała nas po 17.00 Iwona Jurkiewicz z wydziału prasowego komendy stołecznej.

Jak dodała, mężczyzna uciekł. – Nie było żadnej strzelaniny. Prowadzimy intensywne czynności mające na celu znalezienie go – uzupełniała. Pytana za co, zbieg przebywał w więzieniu, odmówiła udzielenia informacji. Z naszych informacji wynika, że był przewieziony do jednej z warszawskich prokuratur. Podczas przesłuchania miał się źle poczuć, dlatego został odwieziony do szpitala na rutynowe badania.

20 tysięcy nagrody

Wieczorem na stronie stołecznej policji pojawił się komunikat. Funkcjonariusze informują, że poszukiwany to 42-letni Piotr Ruzicki. Ma około 176-180 centymetrów wzrostu i krępą, muskularną sylwetkę. Włosy – ciemny blond, proste i krótkie. Nos opisano jako prosty, średni, z zadartym końcem. Był ubrany w jasną koszulkę polo, jeansy i czarne, sportowe buty.

Za wskazanie miejsca jego pobytu komendant stołeczny policji wyznaczył nagrodę w wysokości 20 tysięcy złotych. W warunkach stołecznej policji to bardzo wysoka nagroda. Kiedy kilka lat temu policja nie mogła rozwikłać sprawy zabójstwa dwojga niemieckich emerytów przy Trasie Siekierkowskiej, za pomocne informacje oferowała 5 tysięcy złotych.
Dodatkowe siły

Jak doszło do ucieczki? Oficjalnie policja nie mówi. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że policjanci, którzy konwojowali zatrzymanego zostali na korytarzu zastraszeni bronią. Funkcjonariusze urządzili obławę na aresztanta-uciekiniera i osobę, która go odbiła. Z miejsca zdarzenia mieli uciec taksówką.

W Komendzie Stołecznej Policji duże poruszenie. Ściągnięto dodatkowe patrole z oddziału prewencji. Jak ustalił dziennikarz tvnwarszawa.pl, sprawą odbicia Ruzickiego zajmują się funkcjonariusze z Wydziału ds. walki z terrorem kryminalnym i zabójstw, co potwierdza tezę, że – choć nie padł żaden strzał – w użyciu była broń. Ponadto policjanci z Wydziału kontroli sprawdzają, czy ich koledzy nie popełnili żadnego błędu konwojując mężczyznę.

Na Banacha był po południu reporter tvnwarszawa.pl. – Wszystko działo się najprawdopodobniej w pracowni rezonansu magnetycznego. Wokół tego budynku jest wielu policjantów, w większości nieumundurowanych. Sprawdzają teren, robią zdjęcia – opisuje Tomasz Zieliński.

Informację o poszukiwanym można przekazać pod numerem telefonu 22 60-365-59, a także całodobowo pod numerem 997 lub 112. Policja gwarantuje anonimowość.
Źródło info i foto: tvnwarszawa.tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci zatrzymali 30-latka z Opola, który wyłudził kilkanaście pożyczek na ponad 20 tysięcy złotych i planował to robić nadal. Umowy kredytowe zawierał podając dane swoich sąsiadów. Za uzyskane pieniądze kupował monety kolekcjonerskie, które potem sprzedawał. Przedsiębiorczy oszust usłyszał łącznie 21 zarzutów. Grozi mu teraz do 8 lat więzienia.

Jak ustalili śledczy, podejrzany 30-latek za pośrednictwem internetu wyłudził i usiłował wyłudzić kredyty z różnych instytucji finansowych. Poszkodowani oszacowali swoje straty na ponad 20 000 złotych. – Przy zawieraniu umów mężczyzna podawał dane personalne swoich sąsiadów. Wcześniej wykradał z ich skrzynek pocztowych korespondencję – wyjaśnia nadkom. Marzena Grzegorczyk z opolskiej policji. Dodatkowo na ich dane zakładał potrzebne do tego procederu fikcyjne konta bankowe.

30-latek podawał również nieprawdziwe informacje o miejscu zatrudnienia. W tym celu przedstawiał fałszywe zaświadczenie, że pracuje w firmie produkującej części samochodowe. Zazwyczaj zaciągał pożyczki w wysokości kilkuset złotych. Za te pieniądze kupował monety kolekcjonerskie, które później sprzedawał. Zarobek przeznaczał na codzienne wydatki.

Podczas przeszukania mieszkania 30-latka oprócz komputera i twardego dysku znaleziono również marihuanę. Na podstawie zebranych dowodów śledczy przedstawili mężczyźnie 21 zarzutów: oszustw, fałszowania dokumentów oraz posiadania narkotyków. Przyznał się do winy. Teraz grozi mu nawet do 8 lat więzienia. Policjanci przewidują dalszy rozwój tej sprawy.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

20 tys. złotych taką cenę za swoja nerkę wyznaczyła 26-latka. Kobieta próbowała dokonać transakcji przez internet. Małopolscy policjanci zatrzymali kobietę, po tym, jak uzyskali informację, że na jednym z portali ogłoszeniowych opublikowany został anons, z którego wynikało, że nieznana osoba oferuje do sprzedaży za 20 tysięcy zł swoją nerkę.

Sprzedaż organów jest w Polsce nielegalna. 26-latka odpowie za naruszenie przepisów ustawy o pobieraniu, przechowywaniu, przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów – informuje policja. Podejrzana przyznała się do popełnienia przestępstwa. Swoje zachowanie tłumaczyła trudną sytuacja finansową, w jakiej się znalazła.

Z podobnym przypadkiem policjanci zetknęli się w czerwcu ubiegłego roku, wtedy z kolei 24-letnia kobieta oferowała do sprzedaży nerkę. Wyceniała ją na kwotę 5 tys. złotych. Swoje działania motywowała zbieraniem pieniędzy na kupno mieszkania.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Młody złodziej, zaskoczony dużym łupem, postanowił zaszaleć. W trzy dni wydał 20 tysięcy. Teraz 22-latkowi grozi 10 lat więzienia – dowiedział się portal tvp.info. 22-letni Krystian W., znany dobrze elbląskiej policji, włamał się do jednej z miejscowych hurtowni. Z ustaleń śledczych wynika, że w kasie znalazł pieniądze przeznaczone na wypłaty dla pracowników, w sumie ponad 20 tysięcy złotych. Policjanci pracujący przy tej sprawie uważają, że mężczyzna nie spodziewał się tak dużego łupu.

Oddał długi, wyrzucił stare buty

– Mając pieniądze w ręku, postanowił zmienić swoje życie – mówi portalowi tvp.info podkom. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu. Zmiana była chwilowa. – I nie poszła w dobrym kierunku – dodaje policjant.

Mężczyzna zaczął od wyrzucenia starych butów i ubrania. Zastąpił je nowymi – markowymi. Kupił też nowy telefon komórkowy. – Stwierdził, że oddał też część długów, a następnie postanowił prowadzić hulaszczy tryb życia – opisuje Nowacki.

Z hotelu na komendę

Policja ustaliła, że 22-latek zaprosił swoją dziewczynę do najdroższego apartamentu w jednym z elbląskich hoteli. Do pokoju zamówił butelkę whisky i dwa steki w czekoladzie.

Kiedy kasa zaczęła się kończyć, sam zgłosił się na policję. Wyjaśnił, że spodziewa się wkrótce zatrzymania i przyznał się do włamania oraz do roztrwonienia ukradzionych pieniędzy. Zostało mu 1300 złotych. Teraz Krystianowi W. grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności i nieco mniej wyrafinowane menu.
Żródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Mieli uprowadzić młodą dziewczynę, przetrzymywać ją w jednym z wrocławskich mieszkań, “używać wobec niej przemocy”, a za uwolnienie żądać 20 tys. zł. Policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn. Usłyszeli już zarzuty. – 25 lat pozbawienia wolności grozi dwóm mężczyznom zatrzymanym przez policjantów. Prokuratura postawiła im zarzuty dotyczące uprowadzenia kobiety, użycia wobec niej przemocy oraz uszkodzenia ciała – informuje st. asp. Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji. 28-latek i jego 30-letni kolega znajdują się w tymczasowym areszcie.

Przetrzymywali i bili?

Według prokuratury, mężczyźni uprowadzili młodą kobietę z okolic Strzelina (woj. dolnośląskie). Po tym mieli ją przewieźć do mieszkania we Wrocławiu, a tam przetrzymywać ją oraz bić. – Sprawcy w zamian za jej uwolnienie żądali pieniędzy w kwocie 20 tys. zł – dodaje Petrykowski. Jak wyjaśnia, trudno określić, jakie motywy kierowały podejrzanymi. Nie wiadomo również, czy zatrzymani znali wcześniej pokrzywdzoną.

- Nadal wyjaśniamy wszystkie okoliczności tej sprawy. Badamy, jak doszło do uprowadzenia, co dokładnie stało się w mieszkaniu. Oraz czy ta dwójka to jedyni sprawcy – mówi.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »