Strzelanina w El Paso. Napastnik zeznał, że mierzył do Meksykanów

Mężczyzna, oskarżony o zastrzelenie w zeszły weekend 22 osób w centrum handlowym w El Paso w amerykańskim stanie Teksas, przyznał się do zbrodni w chwili, gdy się poddawał; później zeznał, że mierzył w Meksykanów – poinformowała w piątek policja. 21-letni Patrick Crusius wyszedł z rękami do góry z pojazdu zatrzymanego na skrzyżowaniu krótko po ataku, który miał miejsce 3 sierpnia, i powiedział funkcjonariuszom: „To ja strzelałem” – przekazał detektyw Adrian Garcia w złożonym pod przysięgą oświadczeniu w sprawie aresztowania.

Crusius później zrzekł się tzw. prawa Mirandy, czyli informacji m.in. o przysługującym mu prawie do milczenia, obrońcy, a także o ewentualnym wykorzystaniu jego zeznań przeciwko niemu w sądzie, i zgodził się na rozmowę z detektywami. W rozmowie tej powiedział, że przyjechał do El Paso z Allen – przedmieścia Dallas, gdzie mieszkał i które jest ponad 10 godzin drogi od El Paso – a także, że atakował Meksykanów.

Crusius zaczął strzelać w centrum handlowym Walmart. Wśród 22 ofiar śmiertelnych strzelaniny jest ośmiu Meksykanów; 26 osób zostało rannych. Krótko przed atakiem mężczyzna zamieścił w internecie ksenofobiczny „manifest”, w którym uskarżał się na napływ Latynosów do USA.

Według władz zbrodnia była motywowana nienawiścią na tle rasowym.

Sprawca został oskarżony o wielokrotne morderstwo, za co grozi kara śmierci; jest przetrzymywany bez kontaktu ze światem zewnętrznym. Prokuratorzy federalni przekazali, że rozważają także postawienie zarzutów dotyczących przestępstwa z nienawiści.

El Paso leży na granicy USA z Meksykiem i ma dużą populację latynoską.
Źródło info i foto: interia.pl

Wzrosła liczba ofiar strzelaniny w El Paso. Nie żyją 22 osoby

Dwie osoby, które odniosły rany w strzelaninie w El Paso w Teksasie, zmarły w poniedziałek w szpitalu. Do 22 wzrósł tym samym bilans ofiar śmiertelnych tej zbrodni, która według władz była motywowana nienawiścią na tle rasowym.

Centrum medyczne Del Sol w El Paso nie ujawniło ani tożsamości ani wieku osób, które zmarły wskutek odniesionych ran. Pracownik szpitala, na którego powołuje się agencja AP, powiedział, że jedną z ofiar jest starsza kobieta.

– Jeden zmarły pacjent miał poważne rany brzucha, co wpływało na wątrobę, nerki i jelita. Przeprowadzono rozległą transfuzję krwi pacjenta – powiedział na konferencji prasowej dr Stephen Flaherty.

Dwa dni po ataku, w którym rannych zostało 26 osób, jeden pacjent pozostaje w stanie krytycznym, a pięciu kolejnych – jest w stanie stabilnym. Ranni zostali przyjęci do kilku szpitali w El Paso. Policja wciąż nie opublikowała listy ofiar ataku 21-letniego Patricka Crusiusa, który w sobotę wieczorem zaczął strzelać na terenie centrum handlowego Walmart w El Paso. Według władz zbrodnia była motywowana nienawiścią na tle rasowym; wśród zabitych są Meksykanie. Sprawcę ujęto, może mu grozić kara śmierci.

Kilkanaście godzin później w USA doszło do kolejnej strzelaniny. W niedzielę w nocy 24-letni Connor Betts otworzył ogień w mieście Dayton w stanie Ohio, zabijając dziewięć osób i raniąc 32. Sprawca został zastrzelony przez policjantów z przechodzącego w pobliżu patrolu.

Trump ocenił, że „strzelanina w El Paso była nie tylko wydarzeniem tragicznym ale była też aktem tchórzostwa”.

„Wiem, że wraz ze mną wielu w tym Kraju potępia ten przepełniony nienawiścią czyn. Nie ma żadnego argumentu czy wymówki, która usprawiedliwiałaby kiedykolwiek zabijanie niewinnych ludzi” – napisał Trump.

To już drugi tweet prezydenta USA dotyczący strzelaniny w El Paso. Jej sprawca, 21-letni Patrick Crusius z oddalonego o ponad 1 tys. km od El Paso miasta Allen, który dopuścił się tej zbrodni, nie ukrywał w opublikowanym na Facebooku manifeście, że nienawidzi imigrantów, zwłaszcza Latynosów i że uważa twardą politykę Donalda Trumpa ws. imigrantów oraz koncepcję zbudowania muru na granicy z Meksykiem za słuszną.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

22 osoby zginęły w ataku na hotel w Kamerunie

22 osoby zginęły wczoraj w zbrojnym ataku na hotel w miejscowości Menka w północno-wschodnim Kamerunie – poinformowała agencja AFP, powołując się na lokalne władze. W rejonie tym często dochodzi do zamachów przypisywanych dżihadystom z organizacji Boko Haram. Grupa uzbrojonych mężczyzn otworzyła ogień do gości hotelowych. Na miejsce przybyły służby bezpieczeństwa, które zatrzymały zamachowców.

Celem deklarowanym przez Boko Haram jest utworzenie państwa rygorystycznie podporządkowanego prawom islamskim.

Dżihadyści z Boko Haram zabili już co najmniej 20 tys. ludzi, a ponad 2 miliony zmusili do ucieczki. Początkowo operowali na północnym zachodzie Nigerii, ale rozszerzyli swoje działania zbrojne na sąsiednie kraje, m.in. na Kamerun. Na opanowanych terenach wprowadzają drastyczne reformy w ramach szariatu.

W lutym Światowa Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ogłosiła, że w Kamerunie, Czadzie, Nigrze i Nigerii około 7,1 mln ludzi głoduje w konsekwencji terroru, jaki szerzy Boko Haram w tym regionie Afryki.
Źródło info i foto: onet.pl

Eksplozja w Londynie to zamach terrorystyczny

W londyńskim metrze doszło do silnej eksplozji – informują służby. Z dotychczasowych informacji wynika, że ucierpiały 22 osoby. Policja apeluje o unikanie okolic miejsca zdarzenia. O ostrożność zaapelowała także polska ambasada w Wielkiej Brytanii. Według policji atak to „incydent o charakterze terrorystycznym”.

Jak podają brytyjskie media, źródłem eksplozji był pozostawiony w metrze pakunek przypominający plastikowe wiadro. W sieci pojawiły się już pierwsze zdjęcia pojemnika. Policja badała jego zawartość oraz to, jak przedmiot znalazł się w pociągu. Śledczy odkryli, że ładunek nie został zdetonowany w całości. Według danych policji, materiał wybuchowy to tzw. IED (Improvised Explosive Device), czyli ładunek wybuchowy domowej roboty.

Z pierwszych relacji świadków wynika, że obrażenia podróżujących są poważne. Ludzie mieli wybiegać z metra z licznymi oparzeniami twarzy – podaje „The Sun”. Na miejscu zapanowała panika – czytamy. Policja mówi o kilku rannych. Do wybuchu doszło na stacji Parsons Green w południowo-zachodniej części miasta.

„Naszym priorytetem jest oszacowanie stopnia obrażeń” – powiedziała Natasha Wills z londyńskiego pogotowia.
Dużo krzyku, dużo krwi

„Było dużo krzyku i hałasu” – relacjonuje 52-letni Richard Aylmer-Hall. „Jakaś kobieta na peronie powiedziała, że zauważyła leżącą torbę, a potem nastąpił wybuch. Niektórzy ludzie zostali stratowani”.

„Widziałem ludzi z obrażeniami twarzy, poparzeniami rąk, nóg, głowy” – powiedział radiu BBC 5 jeden z pasażerów.

„Wielu ludzi kulało i byli cali we krwi” – relacjonuje świadek zdarzenia Sham.

„Widziałem dwie kobiety opatrywane przez pogotowie” – dodał Aymer-Hall.

„Ludzie biegli po torach. Widziałam 30-40 osób” – opowiada Nicole Linnel. „To było przerażające”.

Na miejscu pracują służby. Informacja o wybuchu pojawiła się ok. godziny 8:20 czasu lokalnego. Ruch między stacjami Earls Court i Wimbledon został wstrzymany.

Pogotowie ratunkowe poinformowało, że lekko rannych jest 18 osób i nie ma zagrożenia życia żadnego z poszkodowanych. Brytyjskie media informowały o rannych z poparzeniami twarzy; część osób miała także odnieść obrażenia w wyniku chaotycznej ewakuacji.

Telewizja Sky News przekazała, że pobliski szpital św. Marii niedaleko dworca kolejowego Paddington został postawiony w stan wysokiej gotowości. Właśnie tam skierowano poszkodowanych w eksplozji. Przedstawiciel londyńskiej straży pożarnej poinformował, że służby dostały wiadomość o pożarze w wagonie metra.

Stacja Parsons Green znajduje się na zielonej linii metra District w dzielnicy Fulham. W odróżnieniu od większości przystanków londyńskiego metra jest to stacja naziemna.

Londyńska policja metropolitalna poinformowała w piątek, że eksplozja na stacji metra Parsons Green jest traktowana jako „incydent o charakterze terrorystycznym”, a prowadzenie śledztwa przekazano jednostce antyterrorystycznej.
Polska ambasada w Wielkiej Brytanii opublikowała na Twitterze oświadczenie, w którym prosi o „stosowanie się do zaleceń lokalnych władz i zachowanie szczególnej ostrożności” po doniesieniach o eksplozji na stacji londyńskiego metra Parsons Green.

W związku ze zdarzeniem kancelaria brytyjskiej premier Theresy May poinformowała, że szefowa rządu jest „na bieżąco informowana” o postępach w śledztwie. O godz. 14 (czasu w Polsce) odbędzie się posiedzenie sztabu kryzysowego COBRA, który zajmuje się analizą konsekwencji zdarzenia dla krajowego poziomu zagrożenia terrorystycznego. Spotkaniu będzie przewodniczyć szefowa rządu.

Premier Theresa May solidaryzuje się z rannymi. „Jestem myślami z poszkodowanymi” – powiedziała. Premier wyraziła też podziw dla służb ratunkowych, które „sprawnie i odważnie zareagowały na domniemany atak terrorystyczny”.
Były burmistrz Londynu Boris Johnson zaapelował o spokój: „Rzecz jasna, wszyscy powinniśmy zachować spokój i normalnie żyć, na tyle normalnie, na ile to możliwe”.

Urzędujący burmistrz Londynu Sadiq Khan „stanowczo potępił osoby, które próbują stosować terror”, wyrządzić krzywdę mieszkańcom i „zniszczyć to, w jaki sposób żyją”. „Londyn wielokrotnie udowadniał, że nie da się zastraszyć i pokonać terroryzmowi” – dodał w oświadczeniu.

Khan jednocześnie potwierdził, że weźmie udział w popołudniowym posiedzeniu sztabu kryzysowego COBRA oraz zaapelował do londyńczyków o zachowanie spokoju i ostrożności.
Źródło info i foto: interia.pl

Gdańsk: Ciało 28-letniej kobiety w mieszkaniu w centrum miasta

W jednym z mieszkań w centrum Gdańska znaleziono ciało 28-letniej kobiety. W tym samym budynku znajduje się klub, w którym na początku lipca policja zatrzymała 22 osoby podejrzane o dodawanie do drinków substancji psychoaktywnych. W rozmowie z serwisem trojmiasto.pl Aleksandra Siewert z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku potwierdza znalezienie ciała. – Prowadzimy czynności mające wyjaśnić okoliczności śmierci kobiety – mówi.

Z informacji trojmiasto.pl wynika, że kobieta najprawdopodobniej popełniła samobójstwo, niemniej policja chce bardzo dokładnie przyjrzeć się sprawie w związku ze śledztwem prowadzonym w sprawie działalności klubu i jego pracownic. Na początku lipca blisko 80 policjantów brało udział w akcji w gdańskim klubie. Zatrzymano wówczas 22 pracownice lokalu. Podejrzewa się, że do serwowanych tam drinków dodawano substancje psychoaktywne, które miały oszałamiać klientów i sprawiać, że byli bardziej skorzy do płacenia ogromnych rachunków. Tuż po tamtej akcji policja przeprowadziła wstępnbe testy drinków, które potwierdziły podejrzenia. Po przesłuchaniu zwolniono wówczas wszystkie zatrzymane kobiety i nie postawiono im żadnych zarzutów.

Prokuratura czeka teraz na wyniki ekspertyz biegłych, dotyczące zarówno substancji zabezpieczonych w drinkach, jak i krwi pobranej od klientów klubu. Dopiero po otrzymaniu tych ekspertyz możliwe będzie ewentualne postawienie zarzutów konkretnym osobom.

Kobieta, której ciało odnaleziono w mieszkaniu, została zatrudniona już po tamtych wydarzeniach.
Źródło info i foto: wp.pl

Agenci CBA zatrzymali 22 osoby z Elektrowni Szczecin

10 osób, w tym 9 pracowników Elektrowni Dolna Odra w Szczecinie, usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i łapownictwa. To kolejni zamieszani w sprawę nieprawidłowości, do których miało dochodzić przy przyjmowaniu biomasy w elektrowni.

Wśród postawionych zarzutów są m.in. te dotyczące korupcji menadżerskiej, za co grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat – poinformowała we wtorek Prokuratura Okręgowa w Szczecinie, która nadzoruje śledztwo dotyczące narażenia na znaczną szkodę majątkową Elektrowni Szczecin wchodzącej w skład Zespołu Elektrowni Dolna Odra.

Zatrzymań na polecenie śledczych dokonali funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

W śledztwie ustalono, że co najmniej od czerwca 2016 r. osoby zatrudnione w Elektrowni Szczecin odbierało od dostawców biopaliwo o właściwościach niespełniających norm technicznych przewidzianych w umowie. W zamian za to przyjmowali łapówki. Według prokuratury, ich działalność spowodowała wielomilionowe straty na szkodę Polskiej Grupie Energetycznej, do której należy elektrownia.
Źródło info i foto: money.pl

Manchester: Uczono pamięć 22 ofiar zamachu

Setki ludzi zgromadziły się mimo deszczu w poniedziałek wieczorem w centrum Manchesteru, by o godz. 22.31 – dokładnie w tydzień po zamachu bombowym w tym mieście – uczcić pamięć 22 jego ofiar. Na placu Świętej Anny, który po ataku stał się nieformalnym miejscem upamiętnienia, kilkaset osób w różnym wieku, trzymając w dłoniach świece, stanęło w ciszy, podczas gdy w pobliskim kościele dzwon wybił godzinę 22.31.

Wielu uczestników czuwania klękało, by odczytać wiadomości z wyrazami wsparcia i kondolencjami, porozkładane wśród kwiatów i świec na placu – relacjonuje we wtorek telewizja Sky News na stronie internetowej. Pod koniec wydarzenia tłum spontanicznie odśpiewał „Don’t Look Back in Anger” zespołu Oasis. Utwór ten był już wcześniej wykonywany podczas innych wydarzeń upamiętniających ofiary zamachu. Były lider zespołu Liam Gallagher zapowiedział, że wystąpi we wtorek na koncercie charytatywnym, z którego całkowity zysk zostanie przekazany na fundusz na rzecz rodzin ofiar i rannych w zamachu.

22 maja tuż po koncercie amerykańskiej piosenkarki Ariany Grande w hali widowiskowo-sportowej Manchester Arena wybuchła bomba podłożona przez terrorystę samobójcę. Zginęły 22 osoby, w tym dwoje Polaków, a blisko 120 zostało rannych. Był to najpoważniejszy zamach na terytorium Wielkiej Brytanii od lipca 2005 roku, gdy w serii ataków terrorystycznych na system komunikacji publicznej w Londynie zginęły 52, a rannych zostało blisko 800 osób.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zamach w Manchesterze. Policja aresztowała 11 osobę

​Policja brytyjska aresztowała w piątek w Manchesterze 44-letniego mężczyznę; to 11 osoba zatrzymana w ramach śledztwa w związku z atakiem terrorystycznym w tym mieście, w którym zginęły 22 osoby. Wcześniej w piątek na przedmieściu Manchesteru Moss Side aresztowano dziesiątego podejrzanego w tej sprawie.

Spośród 11 osób, które zatrzymano, dwie zostały zwolnione i nie postawiono im zarzutów, a dziewięć pozostaje w areszcie. W poniedziałek wieczorem w Manchesterze doszło do ataku terrorystycznego, w którym zginęły co najmniej 22 osoby, a 119 zostało rannych. Zamachowiec samobójca Salman Abedi zdetonował bombę po koncercie amerykańskiej piosenkarki Ariany Grande w mieszczącej 21 tys. osób hali widowiskowo-sportowej Manchester Arena.

W Wielkiej Brytanii obowiązuje najwyższy, piąty poziom alertu terrorystycznego, który oznacza, że kolejny atak jest nie tylko bardzo prawdopodobny, ale może dojść do niego w każdej chwili.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zamachowiec z Manchesteru był pod obserwacją

22-letni Salman Abedi, który przeprowadził poniedziałkowy zamach terrorystyczny w Manchesterze, w którym zginęły 22 osoby, „był w grupie osób, którymi służby interesowały się w przeszłości” – przyznało źródło agencji PA w brytyjskiej administracji publicznej.

Rozmówca Press Association dodał, że w przeszłości zagrożenie, które miał stwarzać Abedi, „było przedmiotem analizy”. Według dziennika „The Daily Telegraph”, śledczy badali jego związki z innymi radykałami, którzy mieszkali w Manchesterze i wyjechali do Syrii lub Libii, aby dołączyć do Państwa Islamskiego, a także przyglądali się jego rodzinie, która przed przyjazdem do Wielkiej Brytanii była zaangażowana w libijski islamistyczny ruch przeciwko pułkownikowi Muammarowi Kadafiemu.

Jednocześnie źródło podkreśliło, że brytyjskie służby prowadzą ok. 500 aktywnych śledztw antyterrorystycznych dotyczących 3 tys. osób, co pozwoliło na powstrzymanie 18 zamachów od 2013 r., w tym co najmniej pięciu ataków od czasu zamachu terrorystycznego w centrum Londynu w marcu br., w którym zginęło sześć osób, a 49 było rannych.

Rażące zaniedbania służb?

Czwartkowe informacje PA zbiegły się w czasie z publikacją przez media spekulacji o tym, że brytyjskie służby zignorowały kolejne ostrzeżenia dotyczące radykalizacji Abediego, pomimo anonimowych zgłoszeń składanych przez osoby z jego otoczenia, w tym meczetu, do którego uczęszczał, a nawet członków rodziny.

„The Times” poinformował, że tylko w tym roku informacje o Abedim zostały przekazane służbom za pomocą specjalnej infolinii po tym, gdy w trakcie dyskusji mężczyzna powiedział, że „bycie zamachowcem samobójcą jest w porządku”. Co najmniej trzy inne osoby, w tym członek rodziny Abediego, także zgłosiły go na policję w ciągu ostatnich pięciu lat, zaniepokojone jego komentarzami na temat terroryzmu. Z kolei „Daily Telegraph” poinformował o co najmniej pięciu zgłoszeniach.

Jednocześnie według „Timesa” rodzice zamachowca przeprowadzili się do Trypolisu, gdzie – według przyjaciół rodziny – zabrali mu paszport i zabronili podróży z powrotem do Wielkiej Brytanii. Zwrócili mu dokument dopiero, gdy poprosił o zgodę na pielgrzymkę do Mekki. Ale jak wynika ze śledztwa Sky News, które dotarło do informacji niemieckiego wywiadu, Abedi lecąc
przez Dusseldorf w Niemczech, wybrał się do Manchesteru.

Brat wiedział

W środę ojciec Abediego Ramadan i 20-letni brat zamachowca Hashem zostali zatrzymani przez libijską policję. W trakcie przesłuchania Hashem miał przyznać, że znał plany Salmana i terrorysta zadzwonił 15 minut przed atakiem do rodziny, a sam także planował podobny atak w Trypolisie.

Eksperci, z którymi rozmawiał „Times”, podkreślili, że zebrany materiał dowodowy – ujawniony w internecie przez amerykański dziennik „New York Times” po przecieku ze strony amerykańskich służb wywiadowczych – wskazuje na istnienie szerokiej grupy terrorystów spiskujących przeciwko bezpieczeństwu Wielkiej Brytanii.

Jak ocenili, użyty w poniedziałek ładunek wybuchowy był „najbardziej wyrafinowaną bombą użytą w Wielkiej Brytanii od czasu ‚problemów’ w Irlandii Północnej”, konfliktu pomiędzy republikanami i unionistami od lat 60. do lat 90. XX wieku. Według „Telegrapha”, istniały co najmniej dwa miejsca, gdzie mieszano materiały chemiczne wykorzystane w zamachu.

Jednocześnie „Times” poinformował, że filmy instruujące potencjalnych terrorystów, jak stworzyć bomby i trucizny są powszechnie dostępne na portalach społecznościowych, m.in. Facebooku i YouTubie. Kiedy dziennikarze gazety zgłosili jeden z nich do administratorów Facebooka, uzyskali odpowiedź, że post „nie narusza standardów społeczności”. Film został usunięty dopiero po kontakcie z biurem prasowym internetowego giganta.

Wśród zabitych Polacy

W poniedziałek wieczorem w Manchesterze doszło do ataku terrorystycznego, w którym zginęły co najmniej 22 osoby, a 119 zostało rannych. Zamachowiec samobójca Salman Abedi zdetonował bombę po koncercie amerykańskiej piosenkarki Ariany Grande w mieszczącej 21 tys. osób hali widowiskowo-sportowej Manchester Arena.

W środę rano polski MSZ poinformował, że wśród zabitych jest co najmniej dwoje Polaków, a jeden obywatel RP pozostaje pod opieką lekarzy.

Atak w Manchesterze był najpoważniejszym zamachem na terenie Wielkiej Brytanii od ataków na system transportu publicznego w Londynie w lipcu 2005 roku, w których zginęły 52 osoby, w tym trzy Polki, a blisko 800 ludzi zostało rannych.
W odpowiedzi na atak brytyjska premier Theresa May poinformowała we wtorek wieczorem o podniesieniu poziomu zagrożenia terrorystycznego do najwyższego, czyli piątego, który formalnie oznacza, że kolejny atak jest nie tylko bardzo prawdopodobny, ale może dojść do niego w każdej chwili.
Źródło info i foto: interia.pl

Salman Abedi przed dokonaniem zamachu w Manchesterze był w Niemczech

Zamachowiec samobójca z Manchesteru Salman Abedi co najmniej dwa razy był w Niemczech. Na cztery dni przed przeprowadzeniem ataku bombowego, w którym zginęły 22 osoby, Abedi poleciał z Duesseldorfu do Manchesteru – podał tygodnik „Focus”.

Jak twierdzi „Focus”, Abedi nie znajdował się na żadnej z list podejrzanych islamistów, ani nie był ujęty w międzynarodowym systemie osób podejrzanych o terroryzm. Niemiecka policja sprawdza, czy utrzymywał kontakty z radykalnymi islamistami w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Po raz pierwszy Abedi był w Niemczech w 2015 roku; odleciał wówczas z Frankfurtu do Wielkiej Brytanii.

Środowisko terrorystów ma międzynarodowe powiązania – powiedział „Focusowi” ekspert z Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). Musimy wyjaśnić, czy w Syrii poznał osoby, które teraz spotkał w Nadrenii Północnej-Westfalii czy Hesji – dodał.

Brytyjska policja prowadzi śledztwo w sprawie siatki terrorystycznej zaangażowanej w zamach, do którego doszło w poniedziałek wieczorem w Manchesterze i w którym zginęły co najmniej 22 osoby, a 119 zostało rannych. Salman Abedi zdetonował bombę po koncercie amerykańskiej piosenkarki Ariany Grande w mieszczącej 21 tys. osób hali widowiskowo-sportowej Manchester Arena. Do ataku przyznało się Państwo Islamskie, które jest wypierane z terenów w Syrii i Iraku przez siły wspomagane przez Zachód.

W aresztach w Wielkiej Brytanii przetrzymywanych jest obecnie osiem osób, które według śledczych mogły mieć związki z atakiem, w tym brat zamachowca Ismail Abedi. Ponadto siły antyterrorystyczne zatrzymały w stolicy Libii Trypolisie drugiego brata zamachowca, Hashema, oraz ojca wszystkich trzech braci, Ramadana.

Atak w Manchesterze był najpoważniejszym zamachem terrorystycznym na terenie Wielkiej Brytanii od ataków na system transportu publicznego w Londynie w lipcu 2005 roku, w których zginęły 52 osoby, w tym trzy Polki, a blisko 800 ludzi zostało rannych.

W odpowiedzi na atak brytyjska premier Theresa May poinformowała we wtorek wieczorem o podniesieniu poziomu zagrożenia terrorystycznego do najwyższego, czyli piątego, który formalnie oznacza, że kolejny atak jest nie tylko bardzo prawdopodobny, ale może dojść do niego w każdej chwili.
Źródło info i foto: RMF24.pl