Austria: Przez 25 lat szpiegował dla Rosji. Oficer z zarzutami

Prokuratura w Salzburgu poinformowała w piątek, że skierowała do tamtejszego sądu krajowego akt oskarżenia przeciwko emerytowanemu pułkownikowi sił zbrojnych Austrii, który miał przez co najmniej 25 lat współpracować z rosyjskim wywiadem wojskowym. 71-letniemu oficerowi zarzuca się działalność szpiegowską na szkodę Austrii, zdradę tajemnic państwowych i świadome ujawnienie tajemnic wojskowych. Trwające wiele miesięcy śledztwo w tej sprawie prowadził salzburski Krajowy Urząd Ochrony Konstytucji i Zwalczania Terroryzmu.

Według dotychczasowych ustaleń, pierwsze kontakty z ówczesnym sowieckim, a obecnie rosyjskim wojskowym Głównym Zarządem Wywiadowczym (GRU) oskarżony nawiązał w 1987 roku w trakcie pełnienia misji zagranicznej. Od roku 1993 przekazywał Rosjanom informacje na temat austriackiej armii, dotyczące przede wszystkim systemów uzbrojenia oraz zadań operacyjnych wojsk lądowych i lotnictwa.

Zdaniem prokuratury, działalność ta odbywała się w ramach „ustrukturyzowanej państwowej sieci agenturalnej” i była kontynuowana także po przejściu oskarżonego na emeryturę. Od swych mocodawców otrzymał on tytułem wynagrodzenia łącznie kilkaset tysięcy euro. Śledztwo przeciwko jego rosyjskiemu oficerowi prowadzącemu jeszcze się nie zakończyło – informuje komunikat prokuratury.
Źródło info i foto: interia.pl

Sopot. Policja opublikowała wizerunek mężczyzny podejrzanego o gwałt na Norweżce w lipcu 2017 roku

Policja z Sopotu oraz prokuratura upubliczniły wizerunek mężczyzny, który może mieć związek z gwałtem, do którego doszło w jednym z hoteli w kurorcie w lipcu 2017 roku. Ofiarą przestępstwa padła obywatelka Norwegii. Mężczyzna, którego wizerunek upubliczniono, może mieć związek ze sprawą gwałtu. Zdarzenie miało miejsce w lipcu 2017 roku w jednym z hoteli w Sopocie, a pokrzywdzoną jest obywatelka Norwegii.

Sopot. Gwałt w hotelu. Policja publikuje wizerunek

Oficer prasowa sopockiej policji Lucyna Rekowska odmówiła szczegółowych informacji. Podała jedynie, że dotychczas w postępowaniu prowadzonym przez sopocką policję pod nadzorem tamtejszej Prokuratury Rejonowej zbadano zabezpieczone ślady, przesłuchano świadków, przeanalizowano zabezpieczone zapisy monitoringów z różnych miejsc w mieście i pozyskano materiały w ramach międzynarodowej pomocy prawnej.

Według śledczych, związek ze sprawą może mieć mężczyzna, którego wizerunek upubliczniono we wtorek. Rekowska powiedziała, że liczący około 180 cm wzrostu mężczyzna w chwili zdarzenia miał około 25 lat, był szczupłej budowy ciała, miał krótkie ciemne włosy i jasną karnację. Policja prosi wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyznę lub mają informacje mogące pomóc w ustaleniu jego tożsamości albo miejsca pobytu, o kontakt z Komendą Miejską Policji w Sopocie przy ul. Armii Krajowej 112A.

Informacje można przekazać telefonicznie dzwoniąc pod numery (58) 521 62 22 (całodobowo), (58) 521 62 83 (sekretariat wydziału dochodzeniowo-śledczego), (58) 521 62 30 (prowadzący sprawę) lub zgłaszając się do Prokuratury Rejonowej w Sopocie przy ul. A. Grottgera 3-5, tel. (58) 551 09 22 albo do najbliższej jednostki policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Indie: Rekordowy przemyt kokainy. 25-latka połknęła 106 kapsułek z narkotykiem

W Indiach poinformowano o wydobyciu z żołądka 25-letniej obywatelki Sri Lanki 106 kapsułek z przemycaną kokainą — podał w poniedziałek portal BBC News. Szacuje się, że narkotyki mają wartość 50 milionów rupii (734 tys. USD). Kobieta została aresztowana 14 maja na międzynarodowym lotnisku w Delhi. Miniony tydzień spędziła w szpitalu, gdzie otrzymywała środki przeczyszczające.

Policja twierdzi, że kobieta połknęła kapsułki w Sao Paulo w Brazylii i otrzymała instrukcje dostarczenia ich obywatelowi Nigerii w Delhi.

Przedstawiciele wydziału ds. narkotyków powiedzieli gazecie „Hindustan Times”, że to „największa liczba kapsułek kokainy”, jakie kiedykolwiek udało im się wydostać z żołądka człowieka. W przeciwieństwie do tzw. cracku, tańszego i zwykle odzyskiwanego w takich przypadkach, narkotyki, które znaleziono to wysokiej jakości kokaina z Kolumbii.

Policja poszukuje teraz nigeryjskiego obywatela, któremu przemytniczka miała dostarczyć narkotyki.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

„Szaleniec z Jekaterynburga” zatrzymany po 25 latach ścigania

Mieszkaniec Jekaterynburga w Rosji okazał się być poszukiwanym od lat przestępcą. Śledczy zarzucają mu wielokrotne napady na kobiety, które gwałcił, okradał, a niektóre – mordował. Pierwsza znana policji sprawa mężczyzny pochodzi z początku lat 90. – podaje serwis rbc.ru. Zatrzymany miał napadać na kobiety w 1992 roku, a później – między rokiem 2009 a 2014. Pierwszą ofiarą była 15-letnia dziewczynka.

47-letni mężczyzna miał spodziewać się zatrzymania i próbować uciec z kraju, jednak udało się go przed tym powstrzymać. Niedługo ma usłyszeć zarzuty gwałtu, napaści na tle seksualnym, morderstwa, usiłowania morderstwa, gwałtu na osobie nieletniej i rabunków.

Śledczy sprawdzają, czy mężczyzna może od być odpowiedzialny za inne, niewyjaśnione przestępstwa. Trafi także na badania psychiatryczne.

Tysiące przesłuchanych w sprawie

Policja z Jekaterynburga początkowo traktowała kolejne napady i gwałty jako osobne sprawy. Między niektórymi były duże odstępy czasowe, do tego popełniono je w różnych częściach miasta. Dopiero po jakimś czasie uznano, że stoi za nimi jeden sprawca.

Władze podkreślają, że śledztwo było ogromne, przesłuchano tysiące osób, wykonano wiele badań i ekspertyz.

W innym regionie Rosji toczy się właśnie głośna sprawa innego seryjnego zabójcy. Były policjant z Angarsk na Syberii, skazany już za zabójstwo 22 kobiet, ponownie stanął przed sądem – podaje BBC. Teraz nazywany przez niektóre media „wilkołakiem” Rosjanin stwierdził, że zabił jeszcze 59 innych kobiet.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tomasz P. za zabójstwo partnerki siekierą spędzie w więzieniu 25 lat

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zdecydował, że Tomasz P., który w grudniu 2012 roku w siedzibie jednej z legnickich firm uderzył siekierą w głowę swoją byłą partnerkę w więzieniu spędzi 25 lat. Sprawa wróciła na wokandę po uwzględnieniu kasacji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Złożył ją, bo uznał, że wyrok był za niski. To była pierwsza taka sprawa. Wyrok jest prawomocny.

Zgodnie z wnioskiem Prokuratora Generalnego Sąd Najwyższy zwrócił Sądowi Apelacyjnemu we Wrocławiu sprawę Tomasza P., który 4 lata temu usiłując zabić swoją byłą partnerkę zadał jej wiele ciosów siekierą w głowę. Kobieta, jak przypominał sędzia, przeżyła tylko cudem. Sąd Okręgowy w Legnicy skazał P. w pierwszej instancji na 25 lat więzienia, ale podczas apelacji uznano, że orzeczona wobec P. kara jest zbyt surowa. I obniżono karę do 15 lat. Sąd Najwyższy uchylił ten wyrok i nakazał ponowne zbadanie sprawy w kwestii wymiaru kary.

„Kara surowa, ale adekwatna”

W piątek Sąd Apelacyjny we Wrocławiu podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji i skazał mężczyznę na 25 lat więzienia. – Sąd Apelacyjny w pełni zaakceptował te ustalenia, które poczynił Sąd Okręgowy w Legnicy, także to, że właściwa jest kara 25 lat ograniczenia wolności (…) kara jest surowa, ale adekwatna do popełnionego czynu – ogłosił sędzia Bogusław Tocicki. I przypominał, że była konkubina mężczyzny bała się oskarżonego. O swoich obawach opowiadała m.in. swoim koleżankom z pracy.

Jak podkreślał sędzia usiłowanie zabójstwa nie było przypadkowe, a wręcz przeciwnie „było zachowaniem przemyślanym”. – Był to zamiar nastawiony na zemstę, ukaranie, poniżenie. Przerwanie ataku nie nastąpiło, bo zdecydował o tym oskarżony. Tomasz P. przestał uderzać siekierą, bo ta zaklinowała się w kościach czaszki. Oskarżony był przekonany, że spowodował śmierć pokrzywdzonej. Był przekonany, że osiągnął to czego chciał – relacjonował sędzia.

Skutek nowych przepisów

Była to pierwsza kasacja, uwzględniona przez Sąd Najwyższy, Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego, wniesiona wyłącznie z powodu niewspółmierności kary wobec osoby skazanej za zbrodnię. Dotąd kwestia surowości kary nie mogła być podstawą prawną kasacji – od marca minister uzyskał takie uprawnienie w sprawach o zbrodnie.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Policja publikuje portret pamięciowy poszukiwanego w sprawie eksplozji we Wrocławiu

Policjanci opublikowali nowe zdjęcia i portret pamięciowy mężczyzny, który w czwartek podrzucił domowej roboty bombę do autobusu komunikacji miejskiej. Prezentujemy też zapis z kamer monitoringu zamieszczonego w autobusie.

„Policja apeluje do osób, które 19 maja 2016 r., we Wrocławiu, przed godziną 14.00 podróżowały autobusem miejskim linii 145, pasażerów, którzy oczekiwali na przystankach autobusowych na linii autobusu 145, świadków eksplozji, do której doszło przy ulicy Kościuszki o kontakt z najbliższą jednostką Policji.” – czytamy na stronie dolnośląskiej policji.

Funkcjonariusze poszukują także innego mężczyzny, który może posiadać ważne informacje na temat tego zdarzenia. Mężczyzna w wieku około 25 lat, wzrost około 180 cm, szczupła sylwetka, twarz pociągła-szczupła-bez zarostu, włosy ciemnobrązowe raczej krótkie. Mężczyzna miał okulary przyciemniane, ubrany był w ciemną bluzę z kapturem i spodnie dresowe koloru czarnego.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Trwają poszukiwania mężczyzny ze zdjęcia. To on podłożył bombę we Wrocławiu?

Wrocławska policja opublikowała zdjęcie mężczyzny, który może posiadać ważne informacje o podłożeniu bomby w miejskim autobusie. Policjanci nie wykluczają też, że to on podrzucił bombę. Bomba domowej roboty wybuchła w czwartek przy ulicy Kościuszki we Wrocławiu. Z ustaleń policjantów wynika, że przed godziną 14.00 nieznany mężczyzna pozostawił tam w autobusie linii 145 pakunek z materiałem pirotechnicznym. Kierowca zaalarmowany przez jednego z pasażerów, wyniósł pakunek z autobusu. Paczka eksplodowała na chodniku raniąc jedną z przechodzących chodnikiem kobiet. Na szczęście obrażenia okazały się niegroźne.

Funkcjonariusze pracujący nad sprawą poszukują mężczyzny, który może mieć ważne informacje na temat tego zdarzenia. Poszukiwany ma około 25 lat, 180 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę, twarz pociągłą-szczupłą-bez zarostu, włosy ciemnobrązowe raczej krótkie. Mężczyzna miał okulary przyciemniane, ubrany był w ciemną bluzę z kapturem i czarne spodnie dresowe.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Policjanci uratowali trójkę dzieci. Matka chciała je utopić, a potem popełnić samobójstwo

Policjanci z Mysłowic w ostatniej chwili odnaleźli 25-letnią matkę, która zamierzała utopić trójkę swoich dzieci w wieku 2-6 lat, a potem popełnić samobójstwo. Kobieta była pijana. Została zatrzymana w parku, gdy szła w stronę rzeki Przemszy z wózkiem i trójką maluchów.

Zaniepokojona rodzina 25-latki zadzwoniła na policję w Mysłowicach. Ze zgłoszenia wynikało, że kobieta jest pod wpływem alkoholu i grozi, że utopi trójkę swoich dzieci w wieku 2, 3 i 6 lat oraz zrobi krzywdę także sobie. Kilkudziesięciu policjantów z Mysłowic i Katowic rozpoczęło poszukiwanie kobiety. Dyżurnemu z Mysłowic udało się dodzwonić do kobiety. Kontakt z nią był utrudniony.

Początkowo 25-latka nie potrafiła powiedzieć, gdzie się znajduje. Policjant tak poprowadził rozmowę ze zdesperowaną kobietą, że udało mu się zlokalizować miejsce, w którym jest. Funkcjonariusze odnaleźli kobietę w ciemnej części parku od strony rzeki Przemszy. Matka szła z wózkiem i dziećmi w kierunku rzeki.

Kobieta trafiła pod opiekę lekarską, a dzieci do pogotowia opiekuńczego. Za narażenie dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia może grozić kara do 5 lat więzienia.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Odnaleziono matkę dzieci porzuconych w kościołach

Policja zatrzymała 25-latkę, matkę chłopców znalezionych w kościołach w Sosnowcu i w Katowicach. Kobieta przyznała, że porzuciła dzieci z powodów materialnych. Jak poinformowała podinspektor Aleksandra Nowara, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach, 25-latka jest obecnie przesłuchiwana. O dalszym jej losie zadecyduje sąd.

Rzeczniczka policji ujawniła kulisy zatrzymania 25-latki. Funkcjonariusze otrzymali informacje od świadka, który rozpoznał obu chłopczyków. „Zgłosiła się do nas osoba, która widziała te dzieci kilka tygodni temu na Pomorzu. Dzięki temu dotarliśmy do 25-letniej matki – kontynuowała policjantka.

Wiadomo, że 25-latka została zatrzymana w Sosnowcu, w domu swojej babci. Nie kryła, że do desperackiego kroku, jakim było porzucenie dzieci w kościołach, skłoniła ją zła sytuacja materialna. Jak sama przyznała, nie była w stanie zapewnić dzieciom odpowiedniej opieki. Kobieta odpowie za porzucenie dzieci. Grozi jej za to kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Dzieci znalezione w dwóch kościołach

Jak podawała policja, jednego z chłopców – około półrocznego – znaleziono w przedsionku kościoła w Sosnowcu przy ul. Gospodarczej w miniony wtorek, 15 marca około godziny 18.00. Dziecko miało kartkę z prośbą o zaopiekowanie się nim. Następnego dnia o 12.30 około 2-letni chłopiec został znaleziony w kościele przy ul. Granicznej w Katowicach. Chłopcy są zdrowi i nic im już nie zagraża.

Chłopca z Sosnowca przewieziono natychmiast do centrum pediatrii, gdzie został poddany badaniom. Zdaniem lekarzy, jego stan zdrowia jest dobry, nie wykazuje niedożywienia, zaniedbań opiekuńczych czy przemocy. Jego wiek ocenili na 6-8 miesięcy. Chłopiec jest pogodny i ufny.

Dziecko w kościele w Katowicach znalazła z kolei jedna z mieszkanek. Jak wynika z jej relacji, w środę 16 marca około godziny 12.30 podeszła do niej ubrana na czarno kobieta i poinformowała, że przy wejściu stoi bez opieki mały chłopczyk. Poprosiła ją, aby skontaktowała się z księdzem, a ona zawiadomi policję, po czym szybko opuściła kościół. Chłopczyk ma około 2 lat. Ubrany był w niebieską bluzę z kapturem z napisem „Azzurra”, niebieskie spodnie i brązowe buty „trapery”. Miał założoną kurtkę z napisem „Space” i wełnianą niebiesko-białą czapkę. Dziecko z Katowic jest zdrowe i zadbane, dlatego po badaniach trafiło do pogotowia opiekuńczego.
Żródło info i foto: interia.pl

Próba kradzieży bankomatu w Płocku

Policjanci zatrzymali trzech mężczyzn w wieku 21, 25 i 33 lat podejrzanych o próbę włamania do jednego z bankomatów w powiecie płockim. Zatrzymani usiłowali wyrwać bankomat używając stalowej liny przymocowanej do samochodu dostawczego.

Funkcjonariuszom z Radomia i Płocka udało się ustalić i zatrzymać trzech mężczyzn, którzy są podejrzani o próbę włamania do bankomatu. Próbowali dostać się do gotówki na kilka sposobów. Najpierw wybili szybę w bankomacie. Kiedy to nie przyniosło efektu, przymocowali stalową linę do forda transita i usiłowali wyrwać urządzenie. Na szczęście ich plan się nie powiódł. Sprawców zatrzymano.

Usłyszeli już zarzut usiłowania kradzieży z włamaniem. Grozi im za to kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: se.pl