17-letni Adrian W. trafi do aresztu na 3 miesiące. Jest podejrzany o zabójstwo 16-latka

Sąd podjął decyzję o areszcie tymczasowym dla 17-latka podejrzanego o zamordowanie rok młodszego Sebastiana – ustaliła reporterka RMF FM. Grozi mu 25 lat więzienia. Kołobrzeski sąd aresztował na trzy miesiące Adriana W. – nastolatka podejrzanego o zamordowanie swojego 16-letniego przyjaciela Sebastiana. 17-latkowi grozi 25 lat więzienia.

Ze względu na wysokie zagrożenie karą, decyzja sądu była właściwie formalnością. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury, zabiegającej o zastosowanie aresztu tymczasowego wobec podejrzanego.

Zarzut zabójstwa 16-letniego Sebastiana J. z Kołobrzegu prokuratura postawiła w środę 17-letniemu Adrianowi W. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski, podejrzany przyznał się do zabójstwa. Złożył obszerne wyjaśnienia. Miał powiedzieć śledczym, że w poniedziałek rano czekał na klatce schodowej na Sebastiana J. i kilkukrotnie ugodził go nożem.

Adrian zeznał, że czuł do przyjaciela odrazę i uznał, że jedynym rozwiązaniem będzie zabicie Sebastiana.

Od pewnego czasu czuł urazę do Sebastiana, bo kiedyś byli bardzo bliskimi kolegami, dobrymi przyjaciółmi, a te kontakty zaczęły się psuć. Sebastian nie chciał się z nim często spotykać. Zdaniem podejrzanego, zaistniała taka sytuacja, że on nie mógł się porozumieć z pokrzywdzonym i postanowił pozbawić go życia – powiedział prokurator.

Nastolatek w areszcie przejdzie obserwację psychiatryczną. Mimo młodego wieku, za zabójstwo ma odpowiadać jak dorosły.

Morderstwo w Kołobrzegu

Zakrwawionego Sebastiana J. znaleziono w poniedziałek rano na klatce schodowej bloku przy ul. Rybackiej w Kołobrzegu, w którym mieszkał. Wezwano pogotowie, ale na ratunek było już za późno. Lekarz stwierdził zgon 16-latka. Sebastian J. miał sześć ran zadanych nożem, m.in. w szyję i klatkę piersiową.

Podejrzany o zabójstwo Adrian W. nie ukrywał się, policja zatrzymała go po ustaleniu miejsca pobytu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

17-latka odpowie za zabójstwo w Słonnem. Biegli stwierdzili, że jest poczytalna

17-letnia Jessica jest zdemoralizowana, ale w pełni zdaje sobie sprawę ze swoich czynów. Biegli zbadali nastolatkę zamieszaną w brutalne zabójstwo w miejscowości Słonne na Podkarpaciu. Stwierdzili, że jest poczytalna i może odpowiadać przed sądem.

Dziewczynę diagnozowało dwóch biegłych psychiatrów i psycholog. Badanie trwało dzień. To wystarczyło, aby stwierdzić, że nastolatka w chwili zabójstwa była poczytalna i mogła kontrolować swoje zachowanie. Miesiąc ma trwać natomiast badanie jej kompana i głównego sprawcy zbrodni – 17-letniego Sebastiana. Po uzyskaniu opinii prokuratura będzie mogła zamknąć śledztwo i skierować do sądu akt oskarżenia.

15 ciosów siekierą

Do zabójstwa doszło w kwietniu tego roku w miejscowości Słonne pod Przemyślem. Para nastolatków poznała się w ośrodku wychowawczym. Przebywała na ucieczce z placówki. Zatrzymała się w domu partnera matki Jessiki. Feralnego wieczoru zajrzał tam mieszkający po sąsiedzku Wojciech P. († 38 l.). Kiedy zrobiło się późno przy stole została tylko ofiara oraz nastolatkowie. To wtedy dziewczynie nie spodobały się odzywki mężczyzny. Jessica przyniosła do domu siekierę i podała ją rówieśnikowi. – Zabij go! – rozkazała. Sebastian bez wahania zadał 38-latkowi aż 15 ciosów. Na koniec zwyrodnialcy załadowali zmasakrowane zwłoki na taczkę. Pod osłoną nocy wywieźli je na koniec wsi i wyrzucili do rowu.

Wkrótce chłopak i dziewczyna zostali zatrzymani i usłyszeli zarzut zabójstwa. Podczas przesłuchania przyznali się do winy. Oboje są aresztowani.

Seks w szkolnej toalecie

Podejrzani nastolatkowie to osoby zdemoralizowane. Jessica od kilku lat sprawiała poważne problemy wychowawcze. Nadużywała alkoholu, brała narkotyki i notorycznie wagarowała. Kiedy miała 14 lat była uczennicą rzeszowskiego gimnazjum, w którym wywołała wielki skandal. Zamknęła się w szkolnej toalecie z dwoma starszymi uczniami, z którymi uprawiała seks. O sprawie zrobiło się głośno, dowiedziała się o niej dyrekcja, a potem sąd rodzinny.

Teraz na dziewczynie ciążą poważne zarzuty. Za nakłanianie do zabójstwa i współudział w zbrodni grozi jej, tak samo jak Sebastianowi, do 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Jest wniosek o areszt dla Kamila Durczoka

Katowicka prokuratura zamierza wystąpić z wnioskiem o areszt dla Kamila Durczoka. Znany dziennikarz radiowy i telewizyjny jest podejrzany o oszustwo i podrobienie weksla. Pismo w tej sprawie jeszcze we wtorek ma trafić do sądu. Durczokowi może grozić nawet 25 lat więzienia.

– Z uwagi na treść wyjaśnień, które zdaniem prokuratora wymagają zweryfikowania, a również z uwagi na grożącą surową karę za czyn zarzucany podejrzanemu, który stanowi samoistną przesłankę do stosowania środków zapobiegawczych, prokurator zdecydował się skierować wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania – powiedziała dziennikarzom rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Katowicach Agnieszka Wichary po przesłuchaniu podejrzanego.

Jak dodała, wniosek o aresztowanie Durczoka na trzy miesiące ma trafić do katowickiego sądu jeszcze we wtorek.

Kamil Durczok został w poniedziałek zatrzymany w śledztwie dotyczącym fałszerstwa weksli i doprowadzony wieczorem do prokuratury celem postawienia zarzutów. Byłego dziennikarza zatrzymali w Katowicach funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji. Wieczorem został on doprowadzony do Prokuratury Regionalnej.

Przypomnijmy. Weksle, o których spekulują media, pochodzą sprzed lat. W 2009 r. Dziennikarz miał złożyć w banku poręczenia odpowiednio na kwotę ok. 2 mln franków szwajcarskich i ok. 300 tys. zł. Dokumenty zawierały podpis Durczoka i jego ówczesnej żony. Sprawa wyszła na jaw, gdy bank zwrócił się do Marianny Durczok z wezwaniem do wykupu weksla, który nie został opłacony przez kredytobiorcę. W lipcu 2019 roku, adwokaci byłej żony Durczoka mieli złożyć zawiadomienie, iż to nie jej podpis znajduje się na dokumencie.

Urodzony w 1968 roku Kamil Durczok to były wieloletni dziennikarz TVP i TVN. Od 1 maja 2006 do 10 marca 2015 był redaktorem naczelnym i prowadzącym Faktów w TVN. 10 marca 2015 roku, po publikacjach tygodnika „Wprost”, które stawiały Durczoka w bardzo złym świetle, TVN rozstał się z nim za porozumieniem stron. W latach 2016-2019 D. był redaktorem naczelnym portalu Silesion.pl.

W lipcu 2019 roku Kamil D. został zatrzymany przez policję po spowodowaniu kolizji na A1 pod Piotrkowem, gdy prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Miał 2,6 promila.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Adrian P. skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo 17-latki

Karę 25 lat więzienia wymierzył sąd Adrianowi P. oskarżonemu o zabicie 17-letniej dziewczyny po wyjściu z dyskoteki w 2018 roku. Nieprawomocny wyrok w tej głośnej na Śląsku sprawie zapadł w poniedziałek przed rybnickim wydziałem Sądu Okręgowego w Gliwicach. Informację na temat orzeczenia przekazała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Agata Dybek-Zdyń.

Ukrył ciało w dole

Do zbrodni doszło nocą z 2 na 3 lutego tego 2018 r. w Rybniku. Śledczy ustalili, że 20-letni wówczas Adrian P. pobił Alicję F., udusił ją, a następnie ukrył ciało w dole w pobliżu garaży – tam martwą dziewczynę znalazł przypadkowy przechodzień. Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Rybniku.

Krótko przed zbrodnią Adrian i Alicja – uczennica jednej z rybnickich szkół – spotkali się w jedynym z rybnickich lokali, gdzie nastolatka świętowała urodziny znajomej. Wyszli razem z klubu, zarejestrowały ich kamery monitoringu. Oboje skręcili w stronę garaży, gdzie nastolatka straciła życie.

Śledczy ustalili, że w chwili zabójstwa sprawca był pod wpływem alkoholu i amfetaminy. Ponieważ był już wcześniej karany, prokuratura przyjęła, iż dopuścił się przestępstwa w warunkach recydywy.

Prokurator domagał się w mowie końcowej dla P. dożywocia. Według oskarżenia nie ma żadnych wątpliwości, że 20-latek zaatakował dziewczynę, zadając jej poważne, skutkujące śmiercią ciosy i nie ma mowy o nieszczęśliwym wypadku. Ofiara miała rany głowy, twarzoczaszki i szyi, zmarła na skutek gwałtownego ucisku na szyję i uduszenia własną krwią z ran głowy.

Chcieli uniewinnienia

Obrona domagała się uniewinnienia, ponieważ nie ma dostatecznych dowodów na to, że P. zabił dziewczynę. Oskarżony na początku śledztwa częściowo przyznał się do winy – mówił, że uderzył Alicję, a po tym, jak ją odepchnął, dziewczyna już się nie podniosła. Później zmienił wyjaśnienia.

Sąd skazał Adriana P. na 25 lat więzienia. O warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie mógł starać się najwcześniej po 20 latach.
Źródło info i foto: interia.pl

Lublin: Rafał S. skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo żony

Małżeństwo Eweliny (†27 l.) i Rafała S. (30 l.) nie należało do spokojnych. W ich mieszkaniu w centrum Opola Lubelskiego często dochodziło do awantur, zdarzały się rękoczyny. Rodzice rocznej Lilianki najczęściej kłócili się o pieniądze. W październiku ub. r. doszło do tragedii. W pewnym momencie Rafał S. przewrócił swoją żonę na łóżko, odebrał jej nóż, usiadł na niej i dwukrotnie przeciągnął jej nożem po gardle. Dla pewności zadał jej też siedem ran kłutych. W środę Sąd Okręgowy w Lublinie skazał mordercę.

Finał ostatniej sprzeczki okazał się dramatyczny. Ewelina chwyciła z nóż. Mąż przewrócił ją na łóżko, odebrał nóż, usiadł na niej i dwukrotnie przeciągnął nożem po gardle. Dla pewności zadał jej jeszcze siedem ran kłutych. Nie miała szans na przeżycie.

Sąd nie miał litości

W środę Sąd Okręgowy w Lublinie skazał 30-letniego Rafała S. na 25 lat więzienia za zamordowanie nożem swojej żony, Eweliny. Mężczyzna będzie mógł skorzystać z warunkowego zwolnienia nie wcześniej niż po 17 latach. Poza tym skazany będzie musiał zapłacić 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia rocznej córeczce Liliance, oraz 40 tys. zł matce zamordowanej. Wyrok nie jest prawomocny.

– Sąd nie podzielił zapatrywań obrony, jakoby oskarżony działał pod wpływem silnego wzburzenia, czy też w obronie koniecznej (…) Odebrał nóż żonie, w tym momencie nie stwarzała ona żadnego zagrożenia, tak dla niego jak i dla śpiącego w pokoju dziecka, co sugerował oskarżony – przyznała sędzia.

Tak doszło do tragedii

Rafal S. był kierowcą. Jeździł tirami do Niemiec. Nie zarabiał wiele. Przed zabójstwem z własnej winy spowodował poważną stłuczkę, przez którą mógł stracić pracę. – Ewelina opiekowała się córeczką, nie pracowała. Skarżyła się, że nie starcza im na życie – opowiadali nam znajomi kobiety.

W październiku ubiegłego roku małżonkowie wrócili ze spotkania, na którym ustalali szczegóły chrztu córeczki. Położyli Liliankę spać i zaczęli podliczać koszty. W pewnej chwili wybuchła kłótnia.

Rafał S. w sądzie przyznał się do winy, ale nie chciał nic wyjaśniać. Sąd uznał, że zabił żonę umyślnie, a zamiar zabójstwa zrodził się nagle. Świadczą o tym jego wyjaśnienia złożone w śledztwie. „Wtedy to oskarżony wprost powiedział: czułem, że muszę to zrobić, to był impuls. Nie chciałem by Ewelina cierpiała. Dalej dodał, że gdy patrzył, kiedy Ewelina się dusiła, to chciał, żeby to było szybko” – cytowała w środę w sądzie słowa oskarżonego sędzia Monika Komsta.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Animator kultury Marek M. skazany za 35 przestępstw pedofilskich. Wyrok podtrzymany

Wyrok 25 lat więzienia dla animatora kultury skazanego za pedofilię utrzymany przez gdański sąd apelacyjny – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. 40-letni Marek M. miał dopuścić się 35 drastycznych przestępstw pedofilskich.

Marek M. miał od sierpnia 2015 do października 2016 roku w Bydgoszczy i okolicznych miejscowościach cyklicznie wykorzystywać seksualnie siedmiu chłopców w wieku od 6 do 12 lat i kilkuletnią dziewczynkę. Swe ofiary odurzał i filmował telefonem komórkowym. W mieszkaniu skazanego znaleziono kilkaset plików z dziecięcą pornografią.

Markowi M. zarzucono przestępstwa z art. 200 Kodeksu karnego, mówiącego o seksualnym wykorzystaniu małoletnich, art. 202 dot. utrwalania treści pornograficznych z udziałem małoletnich i art. 197 Kodeksu karnego, mówiącego o podstępnym doprowadzaniu małoletnich do obcowania płciowego.

Od wyroku odwołali się obrońca i prokuratura

Od wyroku sądu pierwszej instancji w tej sprawie odwołali się zarówno obrońca Marka M., jak i prokuratura rejonowa w Bydgoszczy, która prowadziła śledztwo w tej sprawie. Obrońca wskazywał na błędy natury proceduralnej, jakich miał dopuścić się sąd pierwszej instancji, i domagał się m.in. częściowego umorzenia postępowania oraz częściowego uchylenia wyroku, a w pozostałej części – orzeczenia łagodniejszej kary.

Prokurator domagał się zaś m.in. wymierzenia surowszych tzw. kar jednostkowych – czyli orzeczonych za poszczególne przypisane oskarżonemu przestępstwa.

Jak ustalił dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, Sąd Apelacyjny w Gdańsku nie przychylił się do apelacji obrońcy, uwzględnił natomiast częściowo apelację prokuratora: wymierzył oskarżonemu surowsze kary jednostkowe.

Kara łączna jednak się nie zmieniła.

Oprócz 25 lat więzienia wobec Marka M. orzeczono także zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi i zbliżania do nich oraz dożywotni zakaz zajmowania stanowisk, wykonywania zawodów i działalności związanych z wychowaniem, edukacją i leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi.

Sąd podtrzymał również postanowienie, że po zakończeniu odbywania kary 25 lat więzienia Marek M. ma zostać umieszczony w zakładzie psychiatrycznym dla sprawców przestępstw przeciw wolności seksualnej popełnionych w związku z zaburzeniem preferencji seksualnych.

Wyrok jest już prawomocny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest wyrok w sprawie brutalnego zabójstwa 39-latki

Katowali Tatianę (†39 l.) kijem bejsbolowym, dźgali nożem i obcięli jej palce. Mimo to sąd uznał, że zabójcy kobiety nie działali ze szczególnym okrucieństwem. Skazał dwóch morderców na 25 lat więzienia. – Ten wyrok to kpina – mówią załamani bliscy ofiary.

Tatiana Wesołowska mieszkała przy ul. Czarlińskiego w Toruniu. Arkadiusz K. (32 l.) wynajmował u niej pokój. Do zbrodni doszło w nocy 9 grudnia 2017 roku. Bandyta był pod wpływem amfetaminy. Skrępował swoją gospodynię i – jak to później określił – „urządził sobie przesłuchanie”. Śledczym przyznał, że bił Tatianę kijem bejsbolowym i zadawał ciosy nożem. Nożycami do cięcia drutu uciął kobiecie kilka palców. – Toporkiem chciałem uciąć też głowę, ale mi się nie udało – mówił.

Przekonywał, że działał sam. Na ławie oskarżonych zasiadł jednak także jego kumpel Dawid P. (32 l.). Obaj odpowiadali za zabójstwo kobiety. Oni nie mieli żadnej litości, ale sąd okazał się dla nich łaskawy i uznał, że nie działali ze szczególnym okrucieństwem. Zamiast na dożywocie skazał morderców na 25 lat więzienia. Po 20 latach będą mogli ubiegać się o wcześniejsze zwolnienie.

Sąd skazał również byłą partnerkę Arkadiusza K. – Magdalenę K. (43 l.), która miała pomagać zabójcom zacierać ślady. Za kratami spędzi 14 lat. Sąd orzekł, że oskarżeni mają zapłacić rodzinie zamordowanej zadośćuczynienie w wysokości 330 tys. zł.

– Śmiechu warte, cyrk na sali. Chciałabym, żeby państwo zobaczyli czego dopuściły się te bestie – płacze siostra ofiary, Milena Meller (47 l.).

– Tacy ludzie nie powinni nawet istnieć. To jest skandal. Nie wiem, co się wydarzyło w tym sądzie. Będziemy się odwoływać – dodaje ojciec zamordowanej Tatiany, pan Janusz Dyliński (65 l.). – My tu mamy piekło na Ziemi. Oni ją tak zmasakrowali, że była niepodobna do siebie. Przez cały proces śmiali nam się w twarz. My tego tak nie zostawimy. Dopóki mamy siły, będziemy walczyć – zapewnia matka ofiary, pani Danuta Dylińska (69 l.).
Źródło info i foto: Fakt.pl

Rafał W. skazany na 25 lat więzienia za podpalenie kamienicy

Na karę 25 lat więzienia skazał Sąd Okręgowy w Opolu 33-letniego Rafała W., który w listopadzie 2018 roku wywołał pożar w kamienicy w Prudniku. W wyniku pożaru jedna osoba zmarła, a dwie zostały ciężko ranne. Wyrok nie jest prawomocny.

Do zdarzeń objętych aktem oskarżenia doszło na początku listopada 2018 roku w Prudniku. Nad ranem Rafał W. wraz ze swoim ojcem – 56-letnim Adamem W. postanowił odwiedzić swoją siostrę. Obydwaj byli pijani. Kiedy nikt im nie otworzył drzwi, Rafał W. oblał szafkę stojącą w korytarzu przed mieszkaniem siostry łatwopalnym płynem i podpalił, a następnie wybiegł z kamienicy, gdzie przed domem czekał na niego ojciec.

Pożar zauważono około godziny piątej nad ranem. W wyniku poparzeń zmarł jeden z lokatorów domu. Dwie osoby zostały poważnie ranne. Jedna z nich, uciekając przed ogniem, wyskoczyła przez okno z trzeciego piętra.

W trakcie śledztwa oskarżony przyznał się do podłożenia ognia przed drzwiami swojej siostry, ale zapewniał że nie chciał komukolwiek wyrządzić krzywdę.

Sąd uznał Rafała W. za winnego popełnienia zbrodni zabójstwa i wymierzył mu karę 25 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo podsądny ma zapłacić 200 tysięcy złotych pokrzywdzonym pożarem tytułem zadośćuczynienia.

Jego ojciec za to, że wiedząc o pożarze nie zrobił nic, by ratować lokatorów, ma spędzić w więzieniu dwa lata. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: interia.pl

Zabójczyni z Bydgoszczy zatrzymana w Niemczech

W Niemczech zatrzymano Dorotę K. – poszukiwaną Europejskim Nakazem Aresztowania, skazaną na 25 lat więzienia za zabójstwo męża w Bydgoszczy w 2008 roku. Kobieta ukrywała się od 2014 roku. Wówczas nie wróciła do więzienia po przerwie w odbywaniu kary.

Policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy zdobyli bardzo precyzyjne informacje, które umożliwiły zatrzymanie na terenie Niemiec poszukiwanej Doroty K. Kobieta ma do odbycia karę za zabójstwo, do którego doszło w Bydgoszczy na Osowej Górze w 2008 roku – poinformowała we wtorek rzecznik prasowa kujawsko-pomorskiej policji mł. insp. Monika Chlebicz.

Policjanci z Bydgoszczy – z Zespołu Poszukiwań Celowych – prowadzili poszukiwania od 2014 roku. Wówczas sąd w tym mieście wydał list gończy za Dorotą K., która nie wróciła do więzienia po przerwie w odbywaniu kary.

Policjanci pracując przy tej sprawie zdobyli informacje świadczące o tym , że kobieta mogła wyjechać z Polski. Stąd z czasem wystawiono także Europejski Nakaz Aresztowania. Praca przy poszukiwaniach nie była łatwa. Szczególnie trudne było zdobywanie precyzyjnych informacji umożliwiających dokonywanie sprawdzań jakichkolwiek miejsc. Przełom nastąpił w ostatnim czasie. Policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy zdobyli bardzo precyzyjną informację, o miejscu pobytu Doroty K. w Niemczech. Wspólna praca z policjantami z Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Biura Kryminalnego KGP pozwoliła na przekazanie niemieckiej policji, że kobieta przebywa w miejscowości Wuppertal – wyjaśniła okoliczności zatrzymania kobiety mł. insp. Chlebicz.

Tam też zatrzymano Dorotę K. Teraz trwają procedury związane z jej ekstradycją do Polski. Wizerunek skazanej za zabójstwo kobiety został rozpropagowany w kampanii Europolu „Przestępstwo nie ma płci”.

Dorota K. zastrzeliła męża i została za to skazana na 25 lat więzienia. Przedterminowe zwolnienie możliwe było najwcześniej w 2023 roku, ale w 2013 roku otrzymała z uwagi na trudną sytuację rodziną zgodę sądu na przerwę w odbywaniu kary – wyrażaną dwukrotnie. Po zakończeniu drugiego okresu przerwy – nie stawiła się w więzieniu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Polka poszukiwana przez Europol

Na liście Europolu najbardziej poszukiwanych przestępczyń w Europie są takie, które dopuściły się morderstwa, znęcały się nad dziećmi czy handlowały narkotykami i ludźmi. Na liście jest też Polka. Nowa kampania Europolu pod nazwą „Przestępstwo nie ma płci” ma zwrócić uwagę, że przestępstwa dokonywane przez kobiety są równie poważne, jak te, których dopuszczają się mężczyźni.

Na specjalnie przygotowanej stronie internetowej opublikowano wizerunek 21 najbardziej poszukiwanych osób z krajów UE. 18 spośród nich to kobiety. Niektóre ścigane są za morderstwa, znęcanie się nad dziećmi, handel narkotykami i żywym towarem.

„Ludzie myślą, że przestępstwa zazwyczaj nie są popełniane przez kobiety. Tymczasem są one tak samo poważne, jak te popełniane przez mężczyzn” – podkreśla rzeczniczka Europolu Tine Hollevoet.

„Maskarada przestępczości”

są pokazani najpierw na interaktywnej stronie w upiornych, neonowych maskach. Później użytkownik może przeczytać historię dokonania konkretnej zbrodni. Dopiero po kilkukrotnym przewinięciu strony widzi twarz poszukiwanej osoby.

– Chodzi o to, aby przyciągnąć uwagę jak największej liczby osób. Doświadczenie pokazuje nam, że im więcej oczu spogląda na poszukiwanych przestępców, tym większa szansa na ich zlokalizowanie i aresztowanie – podkreśla rzeczniczka Europolu.

Morderstwa i zmuszanie do prostytucji

Jessica Edosomwan jest poszukiwana przez francuskie służby w związku z handlem ludźmi. Należała do siatki przestępczej, która werbowała młode dziewczyny w małych miasteczkach Nigerii i obiecywała im sfinansowanie podróży do Europy. Kiedy nastolatki były już we Francji, oddawano je w ręce starszej kobiety (tzw. la mama), której musiały spłacić „dług”. Ofiary były przetrzymywane w uwłaczających warunkach i zmuszane do prostytucji na ulicy. Edosomwan jest jedyną osobą z siatki przestępczej, która wciąż przebywa na wolności. Według informacji policji, ukrywa się w krajach Beneluksu, Włoszech lub Niemczech.

Włoskie organy ścigania poszukują z kolei Olivery Pertrovic Ristic. Kobieta pochodzi z Serbii i jest oskarżona o włamanie do domu, związanie i brutalne pobicie 75-letniego mężczyzny. Napaść miała tło rabunkowe i zakończyła się tragicznie. Mężczyzna zmarł.

Wśród ściganych przez Europol jest też polska obywatelka Dorota Kaźmierska. Została skazana na 25 lat więzienia za zabójstwo, którego dokonała w 2008 r. w Bydgoszczy. W 2013 r. sąd zgodził się na półroczną przerwę w odbywaniu kary ze względu na stan zdrowia jej syna. Polka do aresztu już nie wróciła.

Skuteczna strategia

Jak podkreśla Europol, poprzednie kampanie dotyczące „najbardziej poszukiwanych przestępców” kończyły się sukcesem. Dzięki nim udało się wytropić w sumie 69 przestępców.

„W ciągu ostatnich trzech lat takie podejście okazywało się skuteczne. Po każdej dużej kampanii aresztowano kilku poszukiwanych zbiegów, a niektórzy zgłaszali się sami, ponieważ presja przerastała ich albo ich bliskich” – czytamy na stronie Europolu.

Nowa kampania wystartowała na stronie internetowej: www.eumostwanted.eu/crimehasnogender.

Informacje dotyczące poszukiwanych można przesyłać anonimowo za pośrednictwem strony lub bezpośrednio na policję w krajach, które ścigają wymienionych przestępców.
Źródło info i foto: interia.pl