Tragiczny finał poszukiwań 25-latka, który uciekł ze szpitala psychiatrycznego

Podczas poszukiwań 25-latka, który blisko miesiąc temu uciekł ze szpitala psychiatrycznego, wolontariusze Fundacji Na Tropie odnaleźli zwłoki mężczyzny. Do makabrycznego odkrycia doszło przypadkowo, podczas poszukiwań zaginionego pacjenta. W sobotę rano wolontariusze natknęli się na zwłoki około 60-letniego, najprawdopodobniej bezdomnego mężczyzny w okolicach opuszczonych zabudowań przy ulicy Łużyckiej. Policja wykluczyła udział osób trzecich.

Poszukiwania 25-letniego Artura Kuczery trwają od blisko miesiąca. Mężczyzna był pacjentem Dolnośląskiego Centrum Zdrowia Psychicznego. W połowie sierpnia opuścił szpital i nie zabrał ze sobą leków. Jak przyznaje rodzina, 25-latek z Oławy był w bardzo złym stanie psychicznym, leczył się na schizofrenię paranoidalną.
Źródło info i foto: se.pl

Trwają poszukiwania 25-latka, który uciekł ze szpitala psychiatrycznego

25-letni Artur Kuczera uciekł ze szpitala psychiatrycznego. Mężczyzna jest poszukiwany przez policję od 3 tygodni. 25-latek jest chory na schizofrenię paranoidalną i nie ma przy sobie lekarstw. Może być niebezpieczny. Artur Kuczera uciekł z Dolnośląskiego Centrum Zdrowia Psychicznego w niedzielę, 18 sierpnia, tuż po godzinie 19.00. Rodzina 25-latka w rozmowie z Wirtualną Polską twierdzi, mężczyzna może kierować się w stronę Oławy lub Siedlec, gdzie mieszkał z bratem. Ostatnio widziany był we Wrocławiu przy ulicy Wybrzeże Józefa Conrada-Korzeniowskiego. 

Mężczyzna jest chory na schizofrenię paranoidalną i nie ma przy sobie lekarstw. Nie posiada dowodu osobistego oraz pieniędzy. Rodzina ostrzega, że może zagrażać sobie lub innym.

„Szpitalna kamera ujęła tylko moment, gdy Artur wybiega ze szpitala i kieruje się w stronę muru. Nie przeskoczył przez niego, bo mur jest za wysoki. Jak wynika z notatki lekarza dyżurującego, nie ma potwierdzenia, że kuzyn opuścił szpital. Także według policji kamery na sąsiednich ulicach go nie uchwyciły”. RODZINA 25-LATKA

Artur Kuczera – rysopis poszukiwanego 

Artur Kuczera ma 175 cm wzrostu, jest drobnej budowy ciała, ma bujne włosy, dwutygodniowy zarost, brodę. W dniu zaginięcia ubrany był w białą koszulę, krótkie spodenki typu szorty koloru niebieskiego z białymi lampasami i klapki.

Osoby, które widziały mężczyznę, proszone są o kontakt z policją w Oławie przy ul. Kopernika 1, tel. (71) 381 72 14, numerem alarmowym 112 lub z fundacją ITAKA, tel. (22) 654 70 70.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Pabianice: Zwłoki 25-latka znalezione w garażu

Makabrycznego odkrycia 24-latka dokonała dziś rano. W garażu na osiedlu mieszkaniowym przy ul. Nawrockiego znalazła swego narzeczonego. 25-latek siedział w samochodzie marki BMW. Nie dawał oznak życia. Na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe, straż pożarna i policja. Lekarz stwierdził zgon.

Czy to było samobójstwo? Wyjaśni to prokuratorskie śledztwo.

– Ciało zostało zabezpieczone do dyspozycji pabianickiej prokuratury – informuje nadkom. Joanna Szczęsna z pabianickiej policji.

Wiadomo już, że prokurator zarządził sekcję zwłok. Jej wyniki pozwolą odpowiedzieć na pytanie o przyczynę śmierci młodego pabianiczanina.
Źródło info i foto: zyciepabianic.pl

Pijany 25-latek zatrzymany po policyjnym pościgu. W aucie dwoje przerażonych dzieci

Kierowca z Tarnowskich Gór w województwie śląskim uciekał samochodem przed policją. Wiózł małe dzieci, które były przerażone zachowaniem ojca. Gdy kierowcę zatrzymali policjanci, maluchy w wieku 3 i 6 lat płakały na tylnym siedzeniu. 25-letni mężczyzna był pijany, podobnie jak matka dzieci czekająca w domu. Sprawą zajmie się sąd rodzinny.

Kierowca miał ponad 2,5 promila alkoholu we krwi. Taki wynik dało badanie mężczyzny zatrzymanego w Tarnowskich Górach (woj. śląskie). Policja dostała zgłoszenie o pijanym kierowcy w sobotę około godziny 22.00.

Świadek zdarzenia powiedział, że w aucie mężczyzny znajdowały się dzieci. Kilka patroli natychmiast ruszyło do akcji i bardzo szybko zlokalizowali pijanego mężczyznę. Ten jednak, mimo wyraźnych znaków funkcjonariuszy, nie chciał się zatrzymać, tylko zaczął uciekać w głąb Tarnowskich Gór. Jechał całą szerokością ulicy, wjeżdżając momentami na chodnik.

Po krótkim pościgu policji udało się zatrzymać pojazd. Jednak kierowca zabarykadował się w środku i nie chciał wysiąść. Funkcjonariusze musieli użyć siły aby go wyciągnąć. Ustalono potem, że pijany kierowca ze Śląska był już wcześniej karany za jazdę w stanie nietrzeźwości i stracił prawo jazdy.
Źródło info i foto: wp.pl

25-latek z Radlina chciał wysadzić blok

25-latek z Radlina (woj. śląskie) odgrażał się, że wysadzi sąsiadów w powietrze. Mężczyzna zabarykadował się na strychu budynku mieszkalnego, odkręcił butle z gazem, a następnie podpalił znajdujące się tam koce. Niewiele brakowało, by doszło do tragedii – stężenie gazu było tak wysokie, że w każdej chwili mogło dojść do eksplozji. Policjantom udało się obezwładnić desperata.

Do groźnego zdarzenia doszło w budynku przy ulicy Młyńskiej w Radlinie. 25-letni mieszkaniec bloku zabarykadował się na na strychu z butlami gazowymi i groził, że wysadzi budynek w powietrze. Groźba wydawała się realna, gdyż w powietrzu czuć było ulatniający się gaz.

– Policjanci, którzy jako pierwsi dotarli na miejsce, z uwagi na poważne zagrożenie wybuchem, natychmiast rozpoczęli ewakuację mieszkańców. Po chwili dołączyli do nich strażacy, którzy pobiegli na strych i próbowali nakłonić desperata żeby otworzył drzwi. Ostatecznie policjanci przekonali mężczyznę i gdy tylko otworzył drzwi, został obezwładniony i wyprowadzony z budynku – relacjonuję wodzisławscy policjanci.

Jak się okazało, mężczyzna nie tylko odkręcił kurki butli gazowych, ale także podpalił znajdujące się na strychu koce. Stężenie gazu było na tyle duże, że w każdej chwili mogło dojść do wybuchu. – Strażacy szybko ugasili palące się na strychu koce i wynieśli butle gazowe na zewnątrz. Z budynku ewakuowano w sumie 28 osób, wśród których były dzieci. Po sprawdzeniu pomieszczeń i przewietrzeniu budynku, lokatorzy mogli wrócić do swoich mieszkań – informują policjanci.

25-latek został zatrzymany. Jak się okazało, był pijany – miał 1,5 promila alkoholu w organizmie. Usłyszał już zarzut narażenia życia wielu osób, do którego się przyznał. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Strzelanina w Krakowie. Chciał wyrwać broń funkcjonariuszowi. Policja postrzeliła 25-letniego mężczyznę

Policjanci oddali strzały ostrzegawcze, a następnie postrzelili 25-letniego kierowcę BMW, który zachowywał się agresywnie w czasie kontroli drogowej na osiedlu Dywizjonu 303 w Krakowie.

25-latek został zatrzymany do zwykłej kontroli drogowej na osiedlu Dywizjonu 303 w Krakowie. Gdy policjanci próbowali przebadać go na obecność narkotyków w organizmie, stał się agresywny i po szamotaninie zaczął uciekać.

Policjanci oddali kilka strzałów ostrzegawczych. Wtedy udało im się dogonić mężczyznę. Ten jednak próbował przejąc broń jednego z funkcjonariuszy. To wtedy 25-latek został postrzelony. We wtorek wieczorem mężczyzna przeszedł operację.

W sprawie zdarzenia przesłuchano już policjantów i świadków zdarzenia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Przesłuchano pracownika escape roomu w Koszalinie. Miłosz S. odmówił składania wyjaśnień

Poparzony pracownik escape roomu w Koszalinie tuż przed wybuchem pożaru wyczuł ulatniający się gaz. To najnowsze informacje z przesłuchania 25-latka, który był w budynku, kiedy doszło do tragedii. Mężczyzna trafił do specjalistycznego szpitala w Gryfiach. W piątek w escape roomie w Koszalinie zginęło pięć nastolatek. Dziś poinformowano, że w czwartek odbędzie się pogrzeb ofiar. Uroczystości będą wspólne – powiedział prezydent miasta Piotr Jedliński.

Z informacji przekazanych przez rzecznika Prokuratury Okręgowej w Koszalinie wynika, że 25-latek, kiedy poczuł ulatniający się gaz, wiedział już, że sytuacja może być niebezpieczna. Miał też próbować zareagować, ale w tym samym momencie doszło do wybuchu pożaru.

Jak informują śledczy, ogień odciął mężczyźnie możliwość dotarcia do drzwi pokoju, w którym zamknięte były uczennice gimnazjum. 25-latek był już wtedy mocno poparzony i – jego zdaniem – nie był w stanie zrobić nic więcej. Zdaniem prokuratury, wybiegł z budynku i poprosił napotkane osoby o wezwanie pomocy.

Jego zeznania potwierdzają scenariusz, który jeszcze przed przesłuchaniem pracownika escape roomu zakładali śledczy.

Są pierwsze zarzuty po pożarze w escape roomie

Jeszcze w poniedziałek sąd ma natomiast zająć się wnioskiem o aresztowanie Miłosza S. To krewny osoby, na którą formalnie zarejestrowany był escape room. W niedzielę usłyszał zarzuty umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci osób, które w nim zginęły. Według wstępnych ustaleń przyczyną tragedii było rozszczelnienie butli z gazem.

Miłosz S. odmówił składania wyjaśnień.

W sposób umyślny doprowadził do tego, że stworzone zostało niebezpieczeństwo wybuchu pożaru w obiekcie, gdzie znajdował się escape room i w taki sposób, nieumyślnie już z kolei, doprowadził do śmierci osób, które zginęły w pożarze, jaki w tym budynku wybuchł w dniu 4 stycznia tego roku – powiedział w niedzielę rzecznik prokuratury w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.

Nasz klient jest zrozpaczony tym, co się stało. Do zarzutu nie przyznaje się. Nie złożył wyjaśnień z uwagi na to, że nie jest w stanie psychicznie znieść tego ciężaru, który na niego spadł – podkreślili w niedzielę po wyjściu z budynku prokuratury obrońcy Miłosza S. Wiesław Breliński i Wojciech Janus. Ich zdaniem, mężczyzna, „nie był w stanie odnieść się do niczego, co jest podstawą do postawionego mu zarzutu”. Dodali, że ich klient w treści protokołu złożył głębokie kondolencje dla rodzin ofiar. Powiedział jak bardzo jest mu przykro i jak bardzo nie chciał skutku, który nastąpił”.

Rzecznik prokuratury w Koszalinie podkreśla, że są podstawy, by twierdzić, „że podejrzany był osobą faktycznie wykonującą czynności w ramach działalności gospodarczej, którą zgłosiła do ewidencji jego najbliższa krewna i był osobą, która przygotowywała wyposażenie pomieszczeń w tych różnego rodzaju pokojach zagadek. I nie zwrócił uwagi na to, że nie ma tam właściwego ogrzewania tych obiektów, i że nie ma tam przede wszystkim dróg ewakuacyjnych, które w razie jakiegoś niebezpieczeństwa pozwalałaby uczestnikom opuszczać pomieszczenie rozrywki.

Zdaniem prokuratora Ryszarda Gąsiorowskiego, za popełnienie zarzucanego czynu mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia. Prokurator pytany o kwestię ewentualnych zarzutów dla właścicielki budynku i drugiej kobiety, która wynajęła go na prowadzenie działalności gospodarczej, powiedział, że „na to jest za wcześnie”. Zaznaczył, że obie kobiety były przesłuchiwane w charakterze świadków. Nie było podstaw, by na tym etapie postępowania którejś z nich stawiać zarzuty.

W czwartek pogrzeb ofiar pożaru w escape roomie

W czwartek odbędzie się pogrzeb ofiar pożaru w escape roomie w Koszalinie. Pogrzeb będzie wspólny – zapowiedział w poniedziałek prezydent Koszalina Piotr Jedliński. Pięć 15-latek, uczyło się w jednej klasie. Według władz miasta, spoczną obok siebie na koszalińskim cmentarzu.

Karina Gajda, dyrektor szkoły podstawowej nr 18 w Koszalinie, gdzie uczyły się nastolatki, zapewniła, że uczniowie są objęci pomocą pedagogiczno-psychologiczną. Również rozważamy niesienie takiej pomocy nauczycielom – podkreśliła.

Według dyrektor, poniedziałek jest dla szkoły bardzo trudnym dniem. Nauczyciele i uczniowie po raz pierwszy zobaczą puste miejsca pięciu uczennic – dodała.

Jak zaznaczyła Karina Gajda, kolejny trudny dzień będzie w czwartek, gdy odbędą się uroczystości pogrzebowe. Tego dnia nie odbędą się zajęcia dydaktyczne, szkoła zorganizuje opiekę dla dzieci, które do niej przyjdą – poinformowała.

Tragedia w Koszalinie, zginęło 5 młodych dziewczyn
W tragicznym pożarze w escape roomie przy ul. Piłsudskiego 88, który wybuchł w piątkowe popołudnie, zginęło pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic III klasy gimnazjum. Wizytą w pokoju zagadek świętowały urodziny jednej z nich.

W pożarze poważnie ucierpiał 25-letni pracownik obiektu.

Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że przyczyną pożaru było rozszczelnienie butli gazowej. Ogień pojawił się w poczekalni. Pracownik escape roomu został odcięty od możliwości udzielenia pomocy nastolatkom.

Bezpośrednią przyczyną śmierci nastolatek było zatrucie tlenkiem węgla.

Z informacji podanych przez straż pożarną wynika, że w budynku było „wiele niedociągnieć”. Urządzenia grzewcze najpewniej znajdowały się zbyt blisko materiałów łatwopalnych, a instalacje elektryczne były prowizoryczne. Nie było też drogi ewakuacji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rosja: Zatrzymano seryjnego mordercę. 25-latek zabijał kolejnych partnerów matki

Do tej przerażającej zbrodni doszło w listopadzie ubiegłego roku. 25-letni mężczyzna chwycił kamień i kilkoma potężnymi uderzeniami rozbił czaszkę swojego ojczyma. Później poszedł do matki i do wszystkiego się przyznał. Policjantom wyjawił, że zrobił to celowo. W ciągu ostatnich 10 lat zamordował jeszcze dwóch poprzednich partnerów matki.

Można już chyba powiedzieć, że mieszkający w rosyjskim Komsomolsku nad Amurem 25-latek jest seryjnym mordercą swoich ojczymów. Do ostatniej zbrodni doszło w listopadzie ubiegłego roku. Młody mężczyzna zaatakował kamieniem 42-letniego partnera swojej matki. Ofiara nie miała szans przeżyć kilku potężnych ciosów.

Morderca przyznał się matce i przyjaciołom do tego, co zrobił. W czasie śledztwa potwierdził, że zabił celowo. Tłumaczył, że w ten sposób chciał obronić mamę przed agresywnym ojczymem. Sęk w tym, że już wcześniej mordował partnerów kobiety. Poprzednie zbrodnie popełnił w 2008 i 2012 roku. Za obie był karany, ale to najwyraźniej go nie zniechęciło. Tym razem został skazany na 13 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Policjanci przejęli prawie 300 kg narkotyków

Policjanci z komendy wojewódzkiej w Gdańsku zatrzymali 25-letniego mężczyznę, który przewoził w swoim samochodzie narkotyki. W sumie w swoim peugeocie miał blisko 300 kg różnego rodzaju środków odurzających. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji to kilkanaście milionów złotych. Za tego rodzaju przestępstwo grozi nawet 10 lat więzienia.

Funkcjonariusze z Wydziału d/w z Przestępczością Narkotykową KWP w Gdańsku od kilku miesięcy pracowali nad rozpracowaniem grupy przestępczej, która miała zajmować się rozprowadzaniem narkotyków na terenie Pomorza. W wyniku intensywnych działań policjanci ustalili, że jeden z mieszkańców Rumii może mieć związek z tą przestępczą działalnością. Mundurowi podejrzewali, że regularnie przewozi on narkotyki, m.in. kokainę i marihuanę z terenu województwa mazowieckiego na Pomorze. Tu zabronione substancje miały być dalej rozprowadzane.

Efektem działań mundurowych było zatrzymanie w ubiegłą środę 25-letniego mieszkańca Rumii, w momencie kiedy przewoził blisko 300 kg różnego rodzaju narkotyków. W jego dostawczym peugeocie policjanci wspólnie z funkcjonariuszami Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni, znaleźli między innymi 140 kg marihuany, 114 kg haszyszu i 2 kg kokainy. Do przeszukania wykorzystano psa służbowego przeszkolonego do ujawniana narkotyków. Zaznaczył on na jednym z kartonów obecność środków odurzających.

Następnym krokiem w tej sprawie było zatrzymanie 41-letniego mieszkańca Mazowsza, który współpracował z zatrzymanym wcześniej mężczyzną. Policjanci ustalili, że to właśnie u niego dokonywane były przeładunki narkotyków. Podczas przeszukania jego mieszkania funkcjonariusze zabezpieczyli na poczet przyszłych kar gotówkę: 100 tys. dolarów, 27 200 złotych oraz 16 490 euro.

W wyniku przeprowadzonej realizacji f-sze KWP w Gdańsku zlikwidowali jeden z większych transportów narkotyków, który miał zasilić odbiorców na terenie województwa pomorskiego. Szacowana wartość zabezpieczonych środków wynosi 12 mln zł.

Policjanci i prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku nadal intensywnie pracują nad tą grupą przestępczą. Niewykluczone są dalsze zatrzymania. Za tego rodzaju przestępstwo grozi nawet 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Holandia: Z rzeki wyłowiono ciało Polaka

Holenderska policja wyłowiła w niedzielę z rzeki w Amersfoort ciało Polaka. Nie wiadomo, w jakich okolicznościach doszło do utonięcia. Służby zawiadomił przechodzień, który przy brzegu zauważył torbę oraz walizkę. Obecnie jest przeprowadzana sekcja zwłok.

Ok. godz. 8:45 w niedzielę spacerujący przy brzegu rzeki w holenderskim Amersfoort przechodzień zauważył torbę oraz walizkę. Zaalarmowani przez niego funkcjonariusze przyjechali na miejsce i zauważyli, że w wodzie pływają również inne przedmioty.

Na miejsce wezwano nurków, którzy wyłowili z wody ciało 25-latka. Jego tożsamość została potwierdzona na podstawie dokumentów, które znaleziono przy brzegu. Nie wiadomo, czy do jego śmierci przyczyniły się osoby trzecie. Obecnie jest przeprowadzana sekcja zwłok.
Źródło info i foto: wp.pl