Zabójstwo 16-letniej Kornelii z Piaseczna. Patryk B. trafi na obserwację psychiatryczną

25-letni Patryk B., podejrzany o brutalne zamordowanie 16-letniej Kornelii z Piaseczna, mógł być pod silnym wpływem swojej 17-letniej dziewczyny Martyny. Biegli, którzy przebadali go sądowo-psychiatrycznie, uznali, że konieczna będzie kilkutygodniowa obserwacja mężczyzny.

Patryk B. i Martyna S. są podejrzani o brutalne zamordowanie 16-letniej Kornelii z Piaseczna. Dziewczyna zaginęła 11 lutego, a 26 kwietnia jej ciało znaleziono w lesie w Łęgach Oborskich w Konstancinie. Śledczy nie mają wątpliwości, że zbrodnia została dokładnie zaplanowana. Patryk B. i jego dziewczyna przyznali się do winy i złożyli obszerne wyjaśnienia.

Problem w tym, że badanie wariografem wykazało, że oboje mogą kłamać, jeśli chodzi o role, jakie odegrali w zbrodni. 25-letni mężczyzna został już przebadany sądowo-psychiatrycznie przez biegłych. Ci jednak uznali, że do ustalenia poczytalności podejrzanego konieczna będzie obserwacja psychiatryczna. Może ona potrwać kilka tygodni.

Według informacji portalu tvp.info Patryk B. mógł być pod silnym wpływem, młodszej o osiem lat Martyny. Mężczyzna odstawał też od niej intelektualnie.

Podczas przesłuchań Patryk i Martyna składali wyjaśnienia, ale widać było, że każde z nich próbuje umniejszać swoją winę.

Śledczy nie mogą zlecić badań sądowo-psychiatrycznych 17-letniej podejrzanej, ponieważ wciąż Sąd Okręgowy w Warszawie nie rozpatrzył zażalenia na decyzję Sądu Rejonowego w Piasecznie. Ten ostatni uznał bowiem, że Martyna może odpowiadać jak dorosła. Zadecydował także o umieszczeniu nastolatki w schronisku dla nieletnich na trzy miesiące.

Jak wynika z ustaleń tvp.info, po zatrzymaniu w kwietniu br., ani Patryk B., ani Martyna S. nie wykazali żadnej skruchy. O zbrodni opowiadali beznamiętnie. Jakby nie zdawali sobie sprawy, że zabili człowieka.

Kornelia została zamordowana 11 lutego, w dniu zaginięcia. Dzień wcześniej mężczyzna wykopał dół w lesie w Łęgach Oborskich w Konstancinie. Kupił też od znajomego pistolet wiatrówkę. Liczył, że uda się nim zastrzelić Kornelię tak, by zbrodnia wyglądała na egzekucję. Według śledczych to Martyna zwabiła ofiarę na spotkanie pod pretekstem uczczenia urodzin, które miała 12 lutego.

Patryk i Martyna mieli wywieźć Kornelię na miejsce, w którym czekała już na nią „mogiła”. Nie wszystko poszło tam tak łatwo, jak sobie wyobrażali.

Patryk miał strzelić do Kornelii. Pistolet się zaciął. Wówczas mężczyzna miał założyć nastolatce dźwignię na szyi i zacząć ją dusić nawet wtedy, kiedy osunęła się na ziemię. Jednak Kornelia broniła się i podrapała napastnika po ręce. Wtedy Martyna miała chwycić pistolet i strzelić do koleżanki.

Zaraz potem oboje sprawców miało wrzucić Kornelię do dołu. Według śledczych dziewczyna dawała jeszcze oznaki życia. Patryk miał więc uderzyć ją dwukrotnie łopatą.

Mężczyzna przysypał ciało nastolatki patykami i ziemią. Nie sprawdził, czy jego ofiara żyje. Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że przyczyną śmierci Korneli było uduszenie. W jej płucach znaleziono ziemię.
Źródło info i foto: TVP.info

25-letni nożownik z Reading usłyszał zarzuty

Libijskiemu azylantowi, Khairiemu Saadallahowi, który przed tygodniem zabił w parku w Reading na zachód od Londynu trzy osoby i trzy kolejne ranił, postawiono w sobotę zarzut trzykrotnego zabójstwa i trzykrotnego usiłowania zabójstwa. W poniedziałek 25-letni Saadallah stanie przed sądem w Reading.

Już 21 czerwca policja poinformowała, że traktuje zdarzenie jako mające podłoże terrorystyczne. Jak podawały brytyjskie media, Saadallah przybył do Wielkiej Brytanii w 2012 roku jako uchodźca z Libii, a w 2018 roku otrzymał azyl, choć w ciągu tych sześciu lat miał liczne konflikty z prawem.

W zeszłym roku znajdował się przez pewien czas pod obserwacją MI5 w związku z zamiarem wyjazdu do Syrii, bądź Libii.

Libijczyk dokonał ataku 20 czerwca wieczorem. Według relacji świadków, Saadallah podbiegł nagle, krzycząc trudne do zrozumienia słowa, do siedzącej w parku grupy 8-10 osób i dźgnął nożem w szyję i w bok co najmniej trzy z nich, zanim pozostali zdążyli się zorientować, co się dzieje. Następnie w trakcie ucieczki zaatakował jeszcze inne osoby. Zatrzymany został przez nieuzbrojonego policjanta, który dogonił go i powalił na ziemię.

Jak wykazały sekcje zwłok, wszystkie ofiary – 36-letni James Furlong, nauczyciel z gimnazjum w pobliskiej miejscowości Wokingham, 39-letni Amerykanin Joe Ritchie-Bennett, który od 15 lat mieszkał w Wielkiej Brytanii i 49-letni David Wails, naukowiec pracujący dla dużej firmy chemicznej – zginęły od pojedynczych ciosów nożem. Wszystkie trzy osoby, które zostały ranne w ataku, wyszły już ze szpitala.
Źródło info i foto: niezalezna.pl

Nowe informacje ws. zabójstwa 16-latki

Kornelia S. została zamordowana przez 25-letniego Patryka B. oraz jej rówieśniczkę Martynę S. Ciało dziewczyny zostało odnalezione 26 kwietnia 2020 roku, jednak 16-latka zmarła 11 lutego. Z najnowszych informacji wynika, że ofiara została zakopana żywcem.

26 kwietnia 2020 roku przechodzień odkrył zwłoki na terenach leśno-łąkowych przy ulicy Mickiewicza w Konstancinie. Okazało się, że to ciało Kornelii S. 16-latka zaginęła 11 lutego 2020 roku. Po tym, jak dziewczyna nie wróciła na noc do domu, jej rodzina zawiadomiła policję. Portal „Super Expressu” poinformował, że prokuratura zakończyła sekcję zwłok 16-letniej Kornelii S. Ciało nastolatki wydane zostało rodzinie. Sąd ustali karę dla oprawców dziewczyny. 

Jak udało się ustalić reporterom tabloidu, morderstwo Kornelii było zaplanowane. Dzień wcześniej podejrzany Patryk B. wykopał grób dla dziewczyny. Następnie Martyna S. podstępem zwabiła 16-latkę do lasu. Tam 25-latek wyciągnął broń i oddał pierwszy strzał. Patryk B. zaczął też dusić Kornelię. Ofiara najprawdopodobniej próbowała się bronić. W trakcie szarpaniny podrapała Patryka B., jednak chwilę później opadła na ziemię. Wtedy został oddany drugi strzał. Tym razem strzeliła jej rówieśniczka.

Oprawcy na koniec wrzucili ciało do dołu. Patryk B. uderzył jeszcze Kornelię dwukrotnie łopatą. Razem z Martyną S. przysypali ciało ziemią i gałęziami. Jak twierdzą śledczy — ofiara najprawdopodobniej jeszcze żyła — przekazał „Super Express”. Istnieje możliwość, że Kornelia udusiła się pod ziemią, została zakopana żywcem. W trakcie przesłuchania Patryk B. zeznał, że nie sprawdził, czy Kornelia S. oddycha. Po dokonanej zbrodni wrócili do swoich domów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

25-letni Mariusz J. skazany za brutalne pobicie chłopaka na Marszu Równości

Nie ma zgody na brutalność i chuligańskie wybryki! Sąd w Białymstoku skazał Mariusza J. (25 l.) na karę bezwzględnego więzienia za to, że kopnął młodego chłopaka i złamał mu obojczyk. – Wszyscy byli brutalni, to i mi się udzieliło – tłumaczył w sądzie zadymiarz. Teraz za swój czyn spędzi 20 miesięcy za kratkami.

Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku od początku budził wiele kontrowersji. Uczestnicy parady byli przez chuliganów wyzywani i opluwani, w ruch poszły kamienie i jajka. Pech chciał, że na trasie marszu znalazł się 18-letni Michał P.

– Słyszałem krzyki, było niebezpiecznie. Nagle podbiegł do mnie jakiś chłopak i kopnął w bark. Byłem w szoku. Na początku nie czułem, jak bardzo boli. Okazało się, że mam połamane kości. Wiele miesięcy spędziłem w gipsie – wyjaśnia zaatakowany chłopak.

W sądzie 25-letni chuligan, który go zaatakował, przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień i stwierdził tylko, że nie wie, dlaczego tak postąpił. – Inni też byli agresywni, to i mi się udzieliło – stwierdził.

Obrona Mariusza J. walczyła o nałożenie na mężczyznę tzw. kary mieszanej – najpierw trzech miesięcy pozbawienia wolności, a potem obowiązku odrobienia prac społecznych. Sąd jednak orzekł bezwzględne więzienie. – Oskarżony zaatakował przypadkową osobę, która niczym mu nie zawiniła, w żaden sposób nie sprowokowała. Nie da się go w żadnym wypadku usprawiedliwić – podkreślała w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Alina Dryl. – Nikt nie może czuć się bezkarny w tłumie – dodała.

Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Szwecja. Irakijczyk zmuszał młode Polki do prostytucji. Jest wyrok sądu

Obywatel Iraku zmuszał nastoletnie Polki do prostytucji. Za swoje czyny usłyszał wyrok w Szwecji. 25-latek został skazany przez sąd w Sztokholmie na karę więzienia. Poznawał je w Internecie, a później zapraszał na przyjazd do Szwecji. Tak działał 25-letni Khalid, obywatel Iraku.

Jak informuje portal RMF24.pl, początkowo mężczyzna miał ofiarować nastoletnim Polkom połowę pieniędzy za świadczone przez nie usługi seksualne. Później zmuszał je do częstych spotkań z mężczyznami oraz żądał od nich spłacenia długu za wynajem mieszkania.

Sprawa ujrzała światło dzienne, gdy 17-letnia letnia Maria uciekła przed jednym z klientów do kawiarni w centrum Sztokholmu. Tam świadkowie zdarzenia powiadomili policję. Przed wyjazdem do Szwecji nastolatka miała borykać się z kłopotami w domu i szkole.

Szwecja. Irakijczyk skazany

Jak ustaliła szwedzka policja, Irakijczyk miał zmuszać nastoletnie Polki do prostytucji poprzez narkotyki i alkohol. W wynajmowanym przez Khalida mieszkaniu, znaleziono przedmioty, mogące świadczyć o przemocy seksualnej. Przypadek 17-letniej Marii został zakwalifikowany przez prokuraturę jako handel ludźmi. Dwa pozostałe jako stręczycielstwo. 25-latek został też skazany za posiadanie narkotyków.

Sam wyrok w sprawie Irakijczyka jest przełomowy. Szwedzki sąd po raz pierwszy uznał ogłoszenia na portalu randkowym za przejaw stręczycielstwa.25-latek miał zeznać, że jedynie pomagał w publikowaniu ogłoszeń w Internecie. Za kratami spędzi dwa lata dziewięć miesięcy. Mężczyźni, którzy korzystali z usług polskich nastolatek, zostali skazani na karę grzywny.
Źródło info i foto: wp.pl

Policjanci skazani ws. śmierci Igora Stachowiaka oskarżają swojego kolegę o niezgodne z regulaminem wykorzystanie paralizatora

Byli funkcjonariusze oskarżają swojego kolegę o niezgodne z regulaminem wykorzystanie paralizatora wobec zatrzymanego Igora Stachowiaka. 25-letni mężczyzna po przesłuchaniu zmarł na komisariacie we Wrocławiu. Policjanci, którzy byli obecni podczas jego przesłuchania, zostali skazani na kary pozbawienia wolności. Dziennikarz Polsat News Piotr Kaszuwara dotarł do trzech z czterech byłych policjantów skazanych w procesie dotyczącym śmierci Igora Stachowiaka. Jest to pierwsza rozmowa z oskarżonymi w tej sprawie.

Trzech byłych policjantów oskarża swojego kolegę w sprawie śmierci Igora Stachowiaka

Trzech z czterech skazanych w sprawie mężczyzn zgodziło się opowiedzieć o okolicznościach przesłuchania Igora Stachowiaka. Dodatkowo byli policjanci oskarżyli swojego kolegę Łukasza R. o przekroczenie uprawnień, a zwłaszcza o nieregulaminowe wykorzystanie paralizatora.

Oskarżony Paweł P. przyznał, że po wydarzeniach na wrocławskim komisariacie musiał korzystać z pomocy psychiatry, wyprowadził się z rodzinnej miejscowości, a później nie wychodził z domu. – Nagonka na mnie zaczęła się jeszcze tego samego dnia, kiedy zmarł Igor Stachowiak. Z zawodu jestem ratownikiem medycznym, więc ze śmiercią ludzi często spotykałem się w poprzedniej pracy. W tym przypadku było inaczej, ponieważ usiłowałem ratować ludzkie życie, a społeczeństwo uznało mnie za mordercę – powiedział były policjant. Paweł P. był tym funkcjonariuszem, który po przesłuchaniu przystąpił do reanimacji Igora Stachowiaka.

– Boję się tego więzienia. Tak samo uważam, że to jest niezasadne. Na pewno stała się tragedia, bo zginął człowiek i sam to do dziś przeżywam. Pamiętam do dziś jego reanimację. (…) Dalej się zastanawiam, dlaczego ten mężczyzna stracił przytomność i później jej nie odzyskał – mówił drugi z osadzonych w rozmowie z Polsat News.

W najbliższych dniach w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu ma odbyć się pierwsza sprawa odwoławcza od wyroku w sprawie śmierci Igora Stachowiaka. W ubiegłym roku czterej policjanci zostali uznani za winnych przekroczenia uprawień, niezgodne z zasadami użycie paralizatora oraz torturowanie 25-letniego mężczyzny. Zostali skazani na kary od 2 do 2,5 lat bezwzględnego więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zaginął 25-letni Łukasz Kaczyński

Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Zambrowie poszukują zaginionego 25-letniego mieszkańca tego miasta. Mężczyzna w czwartek około godziny 12 wyszedł z domu i do chwili obecnej nie powrócił do miejsca zamieszkania. Nie nawiązał żadnego kontaktu z rodziną, ani ze znajomymi. Mężczyzna jest głuchoniemy.

Zaginiony to:

Łukasz Kaczyński, lat 25, Zambrów

Rysopis: wzrost około 180 cm, waga 90 kg., krępej budowy ciała, włosy krótkie ciemny blond, twarz owalna, cera śniada.

Ubrany był: w niebieską kurtkę, czarne dresowe spodnie i czarne sportowe buty.

Mężczyzna jest głuchoniemy, czyta z ruchu warg, posługuje się językiem migowym.

Prosimy wszystkie osoby, które widziały zaginionego lub mogą pomóc w ustaleniu miejsca jego pobytu o kontakt telefoniczny z Komendą Powiatową Policji w Zambrowie, pod nr tel. (086) 474 19 00, bądź z najbliższą jednostką Policji pod numerem komórkowym 112.
Źródło info i foto: se.pl

Londyn: Zabity 25-latek miał jako pierwszy przeciwstawić się terroryście

25-letni Jack Merritt, jedna z dwóch ofiar śmiertelnych piątkowego ataku terrorystycznego w Londynie, był pierwszą osobą, która przeciwstawiła się napastnikowi – powiedział w poniedziałek amerykański wykładowca będący wówczas w budynku.

W powstrzymaniu Usmana Khana i zapobiegnięciu większej liczbie ofiar wydatną rolę odegrał pracujący w kuchni w Fishmongers’ Hall polski imigrant o imieniu Łukasz, który walczył z nim przy pomocy zdjętego ze ściany półtorametrowego kła narwala.

Prof. Bryonn Bain, który w piątek również uczestniczył w seminarium na temat reintegracji skazanych, ale był w innej sali, powiedział BBC, że gdy rozległy się krzyki, najpierw dwie osoby z jego warsztatów, a później on sam pobiegł w kierunku miejsca ataku. „Wtedy pobiegłem w dół i zobaczyłem scenę, która się tam rozgrywa. Byłem w stanie zobaczyć napastnika. Czułem się jak na polu bitwy, panował całkowity chaos” – opowiadał.

Podkreślił, że Merritt „był pierwszą linią obrony”, a w próbie powstrzymania Khana uczestniczyli także więźniowie uczestniczący w seminarium. Merritt był koordynatorem programu Learning Together, zaś druga zabita osoba, 23-letnia Saskia Jones – wolontariuszką.

Polak odegrał kluczową rolę

Tym niemniej jak wynika z relacji Toby’ego Williamsona, dyrektora Fishmongers’ Hall, to Łukasz, który przybiegł z kuchni słysząc krzyki, odegrał kluczową rolę w uratowaniu wielu osób. Jak podkreślił, dzięki temu, że Polak dysponując kłem narwala podjął walkę z uzbrojonym w noże kuchenne terrorystą, umożliwił wielu innym osobom ucieczkę z pomieszczenia. W trakcie tej walki Polak został pięciokrotnie dźgnięty w rękę, co jednak nie przeszkodziło mu, by wraz z innym pracownikiem – który z kolei wziął gaśnicę – pobiec za uciekającym terrorystą na Most Londyński, gdzie później zastrzeliła go policja.

Dziennik „Daily Mail” podał wcześniej w poniedziałek, że Polak wypisany już został ze szpitala. Williamson ujawnił, że ma on trzydzieści kilka lat, a w Fishmongers’ Hall pracuje od 10 lat.

Tymczasem w Londynie i w Cambridge – gdzie Merritt i Jones studiowali – odbyły się w poniedziałek uroczystości upamiętniające dwoje zabitych. W londyńskich uroczystościach wzięli udział premier Boris Johnson, lider opozycji Jeremy Corbyn i burmistrz Londynu Sadiq Khan.

Ojciec Merritta wezwał przy tej okazji, aby nie wykorzystywać tragedii do celów walki wyborczej. W szczególności skrytykował niektóre gazety za to, w jaki sposób relacjonują zapowiedź Johnsona, że rząd dokona przeglądu decyzji o warunkowych zwolnieniach osób skazanych za terroryzm.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Londyn: Dwóch mężczyzn zgwałciło kobietę w klubie. Jest wyrok

Dwóch mężczyzn w wieku 25 i 26 lat zostało skazanych przez sąd w Londynie za zgwałcenie kobiety w klubie nocnym. Gwałt został nagrany telefonem komórkowym przez jednego z Włochów. 25-letniego Ferdinando Orlando i 26-letniego Lorenzo Costanzo zostali skazani na 7,5 roku więzienia – informuje BBC. 

Do gwałtu doszło w klubie nocnym Toy Room Club Soho w centrum Londynu. Przestępstwo zostało zarejestrowane przez kamery przemysłowe. Na nagraniach opublikowanych przez londyńską policję metropolitalną widać dwóch mężczyzn, którzy prowadzą swoją ofiarę do pokoju dla pracowników klubu. 

Sąd w Londynie zwrócił uwagę na wyjątkową brutalność 25 i 26-latka. Ofiara gwałtu zeznała, że pamięta uczucie „niesamowitego bólu”. Kobieta trafiła do szpitala, gdzie przeszła operację. 

Sędzia Giles Curtis-Raleigh ujawnił, że kobieta doznała uszczerbku na zdrowiu psychicznym, a w szpitalu zdiagnozowano u niej zespół stresu pourazowego.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Stalker z zarzutami. Jego matka również usłyszała zarzuty

Uniwersytet Śląski wydalił z grona studentów Aleksandra P., zarzucając mu uporczywe nękania stu swoich kolegów z uczelni. Pokrzywdzeni byli także na policji. Pokazali, co P. miał do nich i o nich pisać w internecie. Wiktoria: policjant powiedział: „to tylko komentarze, to nie są groźby karalne”. Natalia: dowiedziałam się, że nic nie można zrobić, bo nie napisał, że mnie zabije albo zgwałci, tylko że pożałuję i że ryzykuję, jeżeli pójdę na policję. Sprawa toczy się w prokuratorze od dziewięciu miesięcy. W środę P. usłyszał zarzuty i został aresztowany.

Policjanci z katowickiego wydziału kryminalnego musieli wyważyć drzwi. 25-letni Aleksander P., na którego od roku skarżyli się studenci Uniwersytetu Śląskiego, był w mieszkaniu z 55-letnią matką i nie reagowali na wezwanie „policja, otwierać”.

– Kobieta usłyszała zarzuty kierowania gróźb karalnych, znieważenia i naruszenia nietykalności fizycznej jednej z pokrzywdzonych – mówi Agnieszka Żyłka, rzeczniczka policji w Katowicach.

Na jej synu ciąży aż 40 zarzutów uporczywego nękania 14 pokrzywdzonych oraz grożenia im. Jak tego wymaga procedura, oboje zostali skuci kajdankami i towarzyszyli policjantom w trakcie przeszukania mieszkania, piwnicy i garażu. Prokurator nakazał zabezpieczyć wszelkie nośniki danych.

– Mężczyzna zgodził się na założenie kasku prewencyjnego i kaftana bezpieczeństwa. Został tak ubrany ze względu na własne bezpieczeństwo. Często osoby przewożone są w taki sposób, jeśli istnieje podejrzenie co do ich stanu zdrowia i mogą wyrządzić krzywdę sobie – wyjaśnia Żyłka.

Z komendy policji, gdzie prokurator przedstawił zarzuty zatrzymanym, zostali oni wczoraj przewiezieni do sądu. Na wniosek śledczych kobieta została objęta policyjnym dozorem, a mężczyzna aresztowany na trzy miesiące. Grożą mu trzy lata więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl