Posts Tagged “26-letni”

Kierowca samochodu, który w czwartek wjechał w grupę ludzi na Times Square w Nowym Jorku, w chwili wypadku mógł być pod wpływem narkotyków – przekazała telewizja CBS, powołując się na informacje uzyskane od prokuratury. W wypadku zginęła 18-letnia kobieta, 22 osoby zostały ranne. Według CBS sprawca wypadku, 26-letni były wojskowy Richard Rojas mógł zażyć substancję o nazwie “K2″ lub “Spice”, czyli tak zwaną syntetyczną marihuanę.

Wcześniej w czwartek policja poinformowała, że Rojasa poddano badaniom na obecność alkoholu we krwi. Według wstępnych ustaleń śledczych mężczyzna nie miał związków z terrorystami. Jak powiedział burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, na razie nic nie wskazuje na to, aby mogło chodzić o akt terroru.

Wtargnął na chodnik

Samochód kierowany przez 26-latka w czwartek około południa czasu lokalnego (godz. 18 w Polsce) wtargnął na chodnik i według relacji świadków zatrzymał się dopiero, gdy uderzył w latarnię i bariery blokujące dostęp do chodnika. W wypadku zginęła 18-letnia kobieta, a rany odniosły 22 osoby. Stan czterech z nich lekarze wciąż określają jako zagrażający życiu. Times Square jest nowojorską atrakcją turystyczną. Codziennie przechodzą tamtędy setki tysięcy ludzi. Specjalne bariery mają chronić pieszych, ale nie są one jeszcze szczelne i w wielu miejscach samochody mogą nadal wjechać na chodniki lub skwery.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Łódzki sąd aresztował na trzy miesiące opiekunów dwumiesięcznego Igora z Łodzi. Wcześniej prokuratura zarzuciła 21-letniej matce i jej 26-letniemu partnerowi usiłowanie zabójstwa dziecka. On miał się znęcać, ona przymykała na to oko. Obojgu grozi dożywocie. Sąd przychylił się do prokuratorskiego wniosku o areszt dla pary, której grozi dożywocie. 21-letnia Magdalena J. i o pięć lat starszy Arkadiusz B. podejrzani są o usiłowanie zabójstwa. Za kratkami spędzą co najmniej trzy najbliższe miesiące.

Arkadiusz B. podczas przesłuchania w prokuraturze przyznał się do tego, że uciszał dziecko swojej partnerki rzucając je o łóżeczko. Według dotychczasowych ustaleń, w czasie Wielkanocy zadał dwumiesięcznemu niemowlęciu cios pięścią w głowę. Wtedy to najpewniej doszło do pęknięcia czaszki dziecka.

Według prokuratorów, zadając ciosy dziecku godził się z faktem, że może doprowadzić do zgonu. Na śmierć dwumiesięcznego syna – poprzez swoje zachowanie – miała godzić się Magdalena J. – Wiedziała o tym, że jej dziecko jest ofiarą przemocy, ale nie reagowała. Co więcej, starała się ukryć rzeczywiste przyczyny powstania obrażeń u syna – mówi Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Dwumiesięczny Igor trafił w minionym tygodniu do szpitala im. M. Konopnickiej w Łodzi. Magdalena J. przyszła z synem na badania okresowe. Lekarz badający chłopca zwrócił uwagę na krwiaka w oczodole chłopca. Matka stwierdziła, że pojawił się on samoczynnie podczas snu dziecka. Dalsze badania wykazały, że Igor ma pękniętą czaszkę.

“Sposób na uciszanie”

Zarzuty w tej sprawie zostały przedstawione w sobotę. – Mężczyzna przyznał się do zarzutów. Potwierdził fakt stosowania przemocy. Jak twierdzi, matka dziecka nie zajmowała się niemowlęciem w należyty sposób, dlatego też obowiązki w tym zakresie spoczywały na nim. Z jego relacji wynika, że stosowanie przemocy, uderzanie dziecka w głowę traktował jako sposób na uciszenie go, gdy płakało – powiedział prokurator. Prokuratorzy w tej sprawie zabezpieczyli m.in. poduszkę, na której znajdują się ślady biologiczne. – To najprawdopodobniej krew chłopca. Będą przedmiotem wnikliwych badań – zaznacza Kopania.

“Dobrze opiekował się dzieckiem”

Matka zatrzymanego 26-latka mówiła przed kamerą TVN24, że syn nie znęcał się nad dzieckiem.

- Doszło do takiej sytuacji, że inne wnuki przewróciły się na łóżeczko, w którym leżał Igorek – tłumaczy. Dodaje, że Arkadiusz B. nie jest ojcem chłopca. – On się dobrze opiekował tym dzieckiem. Wstawał w nocy, żeby dać mu mleko, opiekował się – kończy. Sąsiedzi pary mówią z kolei, że nic nie wskazywało na to, żeby w domu Igora działo się coś złego. – Kiedyś w nocy słyszałem głośny płacz dziecka, ale tak to już jest z niemowlętami. Nie widziałem, żeby Arek kiedykolwiek uderzył dziecko – mówi jeden z sąsiadów.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Niemiecka prokuratura federalna wydała nakaz aresztowania Irakijczyka zatrzymanego po zamachu na autokar drużyny piłkarskiej BVB w Dortmundzie. Powodem aresztowania nie jest jednak udział w zamachu, lecz przynależność do Państwa Islamskiego (IS).

26-letni Irakijczyk jest podejrzany o członkostwo w IS od 2014 roku i miał rzekomo dowodzić oddziałem dżihadystów w Iraku – poinformowała Prokuratura Federalna w Karlsruhe. Oddział składający się z ok. 10 osób zajmował się przygotowaniem porwań, szantażu i zabójstw. Na początku 2016 roku podejrzany przyjechał do Niemiec, utrzymując nadal kontakty z bojownikami IS – czytamy w komunikacie prokuratury.

Śledczy nie znaleźli natomiast dowodów na jego udział we wtorkowym ataku na autokar Borussii Dortmund. Niemiecka policja zatrzymała podejrzanego w środę. Rzeczniczka prokuratury powiedziała informując o zatrzymaniu, że możliwe jest terrorystyczne podłoże czynu, ale wydanie ostatecznej opinii w tej sprawie nie jest na razie możliwe, a śledztwo obejmuje wszystkie możliwe kierunki.

Według rzeczniczki w zamachu, w którym ranne zostały dwie osoby, użyto trzech ładunków wybuchowych z metalowymi gwoździkami; jeden z nich wbił się w autobusie w zagłówek fotela. Zasięg eksplozji wynosił ponad 100 metrów. Badania kryminalistyczne mają wyjaśnić, jakiego materiału wybuchowego użyto i jak skonstruowane były zapalniki. Eksperci wskazują na bardzo profesjonalne przygotowanie bomby.

Jak podała rzeczniczka, na miejscu zamachu znaleziono trzy listy z deklaracją sprawstwa o identycznej treści. Wskazuje ona na możliwość inspiracji islamistycznej. Tekst żąda między innymi wycofania niemieckich samolotów wielozadaniowych Tornado z działań w Syrii i zamknięcia bazy lotniczej USA w Ramstein w Niemczech. Eksperci zbadają tekst w szczególności pod kątem wiedzy o islamie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci i pracownice pomocy społecznej, którzy zostali wezwani przez mieszkańców jednego z lubelskich osiedli, zobaczyli na miejscu posiniaczoną dwulatkę. Lekarze potwierdzili pobicie. Za znęcanie się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem 26-letniemu konkubentowi matki dziewczynki grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Sąd orzekł wobec niego 3-miesięczny areszt.

Pracownice Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej dowiedziały się o domniemaniu przemocy od osoby, która dostrzegła na twarzy dwuletniego dziecka obrażenia. W piątek, wraz z policjantami, weszły do mieszkania na terenie lubelskiej dzielnicy Czuby. Na ciele dziewczynki zobaczyły ślady obrażeń. Dziecko trafiło do szpitala. Lekarze po zdiagnozowaniu obrażeń postanowili umieścić je na oddziale szpitala.

Chęć opieki nad dziewczynką zgłosił dziadek, ojciec jej matki. Sąd zdecyduje, czy dziecko trafi do niego.

Policjanci zatrzymali 21-letnią matkę dziewczynki oraz jej 26-letniego konkubenta. Mężczyzna w prokuraturze usłyszał zarzut znęcania się nad dwulatką ze szczególnym okrucieństwem. Został też doprowadzony przez policjantów do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt. Sąd przychylił się do wniosku i zastosował wobec podejrzanego 3 miesiące aresztu. Mężczyźnie grozi teraz do 10 lat pozbawienia wolności.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kobieta pochodzi z województwa świętokrzyskiego. W lutym br. wprowadziła się z dzieckiem do mieszkania w Lublinie, gdzie zamieszkiwała z konkubentem. Pod tym adresem nie było wcześniej żadnych interwencji.

Część sąsiadów przyznała, że słyszała krzyki kierowane do dziecka oraz jego płacz. Wszystkie okoliczności w tej sprawie – zapewnia na stronie internetowej policja – są szczegółowo wyjaśniane pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Lublin–Południe, która prowadzi śledztwo.

Policja apeluje: „Jeżeli przypuszczamy, że dziecko jest dręczone, skontaktujmy się z dzielnicowym, który zapozna się z sytuacją w rodzinie”.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Trzy osoby usłyszały zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 26-letniego Patryka R. Do zabójstwa doszło 17 lutego w okolicach Międzychodu. Ciało Patryka R. odnaleziono we wtorek zakopane w lesie. 21 lutego policjanci z Sierakowa otrzymali zgłoszenie o zaginięciu 26-latka Patryka R. W trakcie działań policji sprawdzane były m.in. osoby, z którymi mężczyzna mógł się spotykać czy kontaktować w ostatnich dniach.

“Analiza zachowań tych osób, które znalazły się w kręgu podejrzeń, mogła wskazywać, że to zaginięcie mogło mieć jednak związek z popełnieniem przestępstwa. W związku ze swoimi ustaleniami policjanci nawiązali kontakt z prokuraturą rejonową w Szamotułach. Zapadła decyzja o zatrzymaniu tych osób, z którymi były już wówczas zaplanowane czynności procesowe; przesłuchania, eksperymenty. Policjanci bardzo szybko ustalili, że zaginiony 26-latek został zamordowany” – powiedział w czwartek na konferencji prasowej rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.

Jak dodał, w trakcie rozmów i przesłuchań podejrzanych policjanci otrzymali informację o potencjalnym miejscu ukrycia zwłok. Jak się okazało, zwłoki mężczyzny znajdowały się w lesie kilka kilometrów od miejscowości Sieraków. Jak mówił Borowiak, miejsce zostało “zamaskowane, przykryte gałęziami, liśćmi, aby maksymalnie zamaskować ślady ukrycia ciała”.

“Jako materiał dowodowy policjanci zabezpieczyli łopaty, kilof, rękawiczki oraz szereg innych śladów, które mają związek z tą sprawą” – powiedział Borowiak.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Magdalena Mazur-Prus podkreśliła, że początkowo doszło do zatrzymania jednej osoby – 27-letniego Piotra D., który miał wskazać śledczym miejsce ukrycia zwłok.

“W tym miejscu został przeprowadzony eksperyment procesowy, podczas którego Piotr D. opisał okoliczności zdarzenia, przedstawiając swoją wersję zdarzenia. Mówił, że umówił się z Patrykiem R. i to był pomysł jego i jego dwójki kolegów i podczas tego spotkania chciano z nim porozmawiać, a sytuacja następnie rozwinęła się w ten sposób, że Patryk R. został pobity ze skutkiem śmiertelnym, następnie został zakopany, po to, by ukryć ślady przestępstwa” – mówiła prokurator.

Jak zaznaczyła, przeprowadzone na miejscu oględziny “wskazywały jednoznacznie, że do zgonu Patryka R. doprowadziły osoby trzecie i że działanie tych osób nie było przypadkowe”.

“Zwłoki nosiły bardzo liczne ślady obrażeń i to obrażeń po pobiciu na całym ciele. Przeprowadzona kilka godzin później sekcja zwłok w Zakładzie Medycyny Sądowej wykazała jednoznacznie, iż na ciele mężczyzny mamy kilkadziesiąt obrażeń spowodowanych takimi narzędziami jak kij bejsbolowy, takimi narzędziami, które miały bardzo twarde podłoże” – podkreśliła. Dodała jednak, że “obrażeniem, które było bezpośrednia przyczyną, zgonu było zmiażdżenie krtani, a więc do śmierci doszło na skutek gwałtownego uduszenia”.

W związku ze sprawą zatrzymano wówczas kolejne dwie osoby, które miały brać udział w zabójstwie – braci Tomasza D. i Mateusza D.

“Na podstawie wyjaśnień wszystkich podejrzanych możemy powiedzieć, że cała trójka mężczyzn to zdarzenie zaplanowała. Naszym zdaniem to zostało zaplanowane już jako zabójstwo, a nie jako pobicie” – zaznaczyła Mazur-Prus. Jak dodała, zdaniem śledczych miejsce, w którym zostały zakopane zwłoki, także zostało przygotowane już wcześniej.

Według ustaleń prokuratury, wszystkich mężczyzn łączyły drobne konflikty. Przyznali się do zabójstwa Patryka R. Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem grozi im kara od 12 lat pozbawienia wolności. Prokuratura zapowiedziała także, że jeszcze w czwartek zostanie złożony wniosek do sądu o areszt dla podejrzanych.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Dzięki współpracy polskich i niemieckich policjantów zatrzymano mężczyznę mającego związek z kradzieżą wartościowego samochodu. Dalsza wspólna praca funkcjonariuszy z obu stron granicy zaowocowała tym, że 26-letni obywatel Litwy usłyszał zarzuty paserstwa, a sąd aresztował podejrzanego na trzy miesiące. Za popełnione przez niego przestępstwo kodeks karny przewiduje nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

W miniony poniedziałek, 06.02.br., niemiecka policja poinformowała, że przez przejście graniczne w Osinowie Dolnym wjechali do Polski funkcjonariusze biorący udział w pościgu transgranicznym. Radiowóz policji niemieckiej jechał za samochodem Range Rover ponieważ kierowa nie zatrzymał się do kontroli po niemieckiej stronie. Rover poruszał się z dużą prędkością, nie reagował na sygnalizację świetlną nadawaną przez stojącego funkcjonariusza do zatrzymania auta. Pojazd nie dość, że się nie zatrzymał to jeszcze policjant musiał uskoczyć na bok aby uniknąć zderzenia.

Za Osinowem Dolnym, ścigany porzucił pojazd i zaczął uciekać pieszo. Po chwili niemieccy policjanci zatrzymali mężczyznę.

Kilka minut później na miejsce zdarzenia dotarli polscy policjanci, którzy zabezpieczyli samochód i przejęli zatrzymanego. Jak się okazało, nie był on właścicielem pojazdu. Podczas zatrzymania auto nie figurowało jako utracone. Jednak gdy policjanci dotarli do właściciela okazało się, że faktycznie kilka godzin wcześniej zostało skradzione. Odzyskany range rover wart jest 60 000 Euro.

Zatrzymany 26-letni obywatel Litwy został osadzony w policyjnym areszcie w KPP w Gryfinie. Po zebraniu materiału dowodowego uzyskanego przy kontynuowaniu współpracy polskich i niemieckich policjantów podejrzany usłyszał zarzuty pomocy w ukryciu samochodu znacznej wartości wiedząc, że został on uzyskany za pomocą czynu zabronionego popełnionego na terenie Niemiec. Komendant gryfińskiej jednostki wnioskował o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztu. Sąd po zapoznaniu ze sprawą aresztował 26-latka na trzy miesiące. Za paserstwo grozi do pięciu lat pozbawienia wolności, jednak w przypadku mienia znacznej wartości grozi za to nawet 10 lat kary pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

22 zarzuty postawiono 26-letniemu Estebanowi Santiago, którego władze federalne Stanów Zjednoczonych oskarżają o spowodowanie strzelaniny na międzynarodowym lotnisku Fort Lauderdale pod Miami. Doszło do niej w punkcie odbioru bagażu. Pięć osób zginęło, a kilkanaście odniosło obrażenia.

Prokurator generalny nie zdecydował jeszcze czy będzie wnioskował przed sądem o ukaranie podejrzanego karą śmierci czy dożywotnim więzieniem. Postawiono mu zarzuty związane z otwarciem ognia w strefie bagażowej międzynarodowego lotniska. Mężczyzna zastrzelił pięć osób i ranił wielu innych. Władze ujawniły właśnie, że sprawca strzelał dopóki nie skończyła mu się amunicja. Do tego tragicznego zdarzenia doszło na początku stycznia.

Wybuchła wówczas panika, podróżni zostali ewakuowani na płytę lotniska, które przez wiele godzin było całkowicie zamknięte zarówno dla startujących jak lądujących samolotów. Śledczy sprawdzają teraz czy podejrzany był świadomy tego, co robi podczas strzelaniny. Aktualnie przechodzi specjalne badania. W przeszłości był na misji w Iraku i służył w amerykańskiej Gwardii Narodowej.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Napływają liczne sygnały, ale jeszcze żaden z nich się nie potwierdził. Policja ze Świnoujścia cały czas szuka mężczyzny, który brał udział w zabójstwie 19-latka. Ciało ofiary tydzień temu odkryto w mieszkaniu w centrum miasta. Za zamieszanym w zbrodnię Pawłem Włodarczykiem policja wystawiła list gończy.

Poszukiwany to pochodzący ze Świnoujścia 26-letni Paweł Włodarczyk. Był wielokrotnie notowany przez policję. Według ustaleń śledczych brał udział w zwabieniu, uwięzieniu, okrutnym torturowaniu, a w końcu zabójstwie niepełnosprawnego 19-letniego Piotrka.

Jego trzej kompani już siedzą w areszcie. Prywatny przedsiębiorca za pomoc policji w znalezieniu Pawła Włodarczyka oferuje 30 tys. zł nagrody. Według informacji podawanych przez media na ciele 19-letniego studenta zidentyfikowano rany kłute. Jego zabójcy wcześniej się nad nim znęcali.

Policja apeluje do wszystkich osób, które znają miejsce pobytu Włodarczyka, by natychmiast poinformowały o tym funkcjonariuszy. Za ukrywanie osoby poszukiwanej lub pomaganie jej w ucieczce grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu – przypomina policja.

Informacje należy kierować do wydziału kryminalnego komendy miejskiej w Świnoujściu (tel. 91 32 67 540, 91 32 67 551) lub kontaktować się z najbliższą jednostką policji pod numerem tel. 997 lub 112.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Pięć osób zginęło, a osiem zostało rannych w wyniku piątkowej strzelaniny na lotnisku Fort Lauderdale-Hollywood na Florydzie – podało biuro szeryfa hrabstwa Broward. Napastnik został schwytany. Senator Bill Nelson z Florydy oświadczył, że motywy czynu sprawcy są nieznane, ale nie można wykluczyć, że był to akt terroryzmu

Biuro szeryfa hrabstwa Broward informowało początkowo na Twitterze w piątek wieczorem polskiego czasu, że w strzelaninie zginęło “wiele osób”. W rozmowie z Reutersem przekazało, że zabitych zostało pięć osób, a osiem zostało rannych. Napastnik został ujęty przez służby. Według wstępnych informacji działał sam. Został zidentyfikowany jako 26-letni Esteban Santiago, weteran, który służył w Iraku, ale został wydalony ze służby ze względu na niezadowalające wyniki. Po zatrzymaniu został przesłuchany.

- W tym momencie nie mamy żadnych dowodów, by działał w porozumieniu z kimś innym. Został zatrzymany i prowadzimy obecnie śledztwo – powiedziała burmistrz hrabstwa Broward w rozmowie z CNN.

“Wszyscy uciekają”

Na koncie na Twitterze lotniska poinformowano, że do zdarzenia doszło w hali odbioru bagażu terminala numer 2. Port lotniczy Fort Lauderdale-Hollywood ma cztery terminale. Jak pisze portal stacji CNN, część lotniska została ewakuowana. Federalne władze lotnicze czasowo wstrzymały wszelkie starty i lądowania z lotniska, które jest dużym ośrodkiem ruchu turystycznego w rejonie Miami. Dziennie obsługuje od 80 do 100 tys. pasażerów. Władze pobliskiego międzynarodowego portu lotniczego w Miami zarządziły “dodatkowe środki bezpieczeństwa” podyktowane – jak podano “wymogami ostrożności”.

Miał jeden bagaż

Według dotychczasowych ustaleń policji, Santiago przyleciał do Fort Lauderdale z Anchorage, na Alasce w czwartek wieczorem. Miał tylko jeden bagaż, w którym znajdował się karabin. Po wylądowaniu odebrał bagaż, udał się do toalety, gdzie załadował broń i zaczął strzelać.

Świadkowie twierdzą, że sprawca otworzył ogień bez uprzedzenia. Po opróżnieniu magazynka spokojnie czekał na przybycie policji. Później widziano go skutego kajdankami i odprowadzanego przez policjantów. John Schlicher, który był świadkiem ataku poinformował stację, że napastnik celował bezpośrednio w pasażerów. Inny świadek zdarzenia, Mark Lea, poinformował MSNBC, że napastnik nic nie mówił, ani nie krzyczał.

- Był spokojny, tak jakby nic się nie działo. Nie okazywał żadnych emocji. Nie miało żadnego znaczenia, czy to kobieta czy mężczyzna, biały czy czarny, dziecko czy dorosły – po prostu celował i strzelał – potwierdza jedna z osób, która była na miejscu. Agencja Associated Press zaznacza, że przepisy nie zabraniają pasażerom samolotów przewożenia broni i amunicji pod warunkiem, że broń jest niezaładowana i znajduje się w sztywnym pojemniku oddanym do odprawy, a nie w bagażu podręcznym.

Leczył się psychiatrycznie

W listopadzie zeszłego roku Santiago pojawił się w biurze FBI w Anchorage na Alasce – poinformował agent specjalny FBI George Piro. W związku ze swoim dziwnym zachowaniem, mężczyzna został wówczas przekazany lokalnej policji, która doprowadziła go do placówki medycznej na ocenę stanu psychicznego. Jak powiedział jeden z urzędników federalnych, Santiago miał powiedzieć jednemu z agentów w biurze w Anchorage, że jego umysł jest kontrolowany przez amerykańską agencję wywiadowczą, która każe mu oglądać filmy tzw. Państwa Islamskiego. Brat zatrzymanego poinformował w piątek, że mężczyzna ostatnio był leczony psychiatrycznie.

Kondolencje od prezydenta

O strzelaninie napisał na Twitterze rzecznik prasowy Białego Domu za czasów prezydenta George’a W. Busha Ari Fleischer. “Jestem na lotnisku Fort Lauderdale. Padły strzały. Wszyscy uciekają” – napisał przed godziną 19. polskiego czasu.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

W Berlinie aresztowany został 26-letni Tunezyjczyk podejrzewany o kontakty z Anisem Amrim, zamachowcem z Tunezji, który ponad dwa tygodnie temu na jarmarku świątecznym zabił 12 osób, a ponad 50 ranił. Zatrzymania dokonano w innej sprawie: wyłudzania świadczeń.

Rzeczniczka prokuratury federalnej w Karlsruhe Frauke Koehler przekazała w środę, że 26-latek znał Amriego co najmniej od końca 2015 roku, a dzień przed zamachem w Berlinie z 19 grudnia zjadł z nim kolację w restauracji. To spotkanie skłoniło prokuratorów do przypuszczeń, że Tunezyjczyk był w jakiś sposób zamieszany w atak albo przynajmniej wiedział, że Amri go planuje – powiedziała Koehler.

Zaznaczyła jednocześnie, że prokuratura federalna nie ma na razie wystarczających dowodów, by wnosić do sądu o tymczasowe aresztowanie Tunezyjczyka w związku z zamachem. Rzeczniczka powiedziała jednak, że mężczyzna został aresztowany, ale w innej sprawie, jaką zajmuje się prokuratura krajowa (landowa) Berlina. Chodzi o wyłudzanie świadczeń społecznych. Prokuratura federalna poinformowała we wtorek, że w jednym z ośrodków dla uchodźców w Berlinie przeprowadzono rewizje pomieszczenia, w którym przebywał 26-letni Tunezyjczyk. Policjanci przeszukali też mieszkanie, w którym przebywała osoba mieszkająca wcześniej z Amrim.

Zdaniem prokuratury Amri próbował się z tą osobą skontaktować rano i popołudniu 19 grudnia. Nie wiadomo, czy do kontaktu rzeczywiście doszło.Koehler powiedziała, że krótko po zamachu kamery bezpieczeństwa nagrały Amriego na dworcu ZOO oddalonym o kilka minut spaceru od jarmarku, gdzie doszło do tragedii. Jej zdaniem zarejestrowane nagranie sugeruje, że mężczyzna wiedział, że jest nagrywany. W pewnym momencie Amri odwraca się w stronę kamery i pokazuje wzniesiony palec wskazujący, co uważane jest za gest zwolenników Państwa Islamskiego.

Niemiecki dziennik “Sueddeutsche Zeitung” pisze o poważnych błędach służb odpowiedzialnych za walkę z terroryzmem. Policja zajmowała się Amrim od ponad roku, wiedziała, że ma on kontakty z Państwem Islamskim i że chce zbudować bombę oraz zorganizować broń, a mimo to uważała zagrożenie zamachem za mało prawdopodobne – piszą dziennikarze śledczy Hans Leyendecker i Georg Mascolo.

Władze uznały go już w lutym za osobę niebezpieczną. Ostrzegał przed nim także tunezyjski wywiad DST. Amri porwał 19 grudnia ciężarówkę i po zastrzeleniu polskiego kierowcy wjechał nią w tłum na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina Zachodniego.

Kilka dni później został zastrzelony podczas rutynowej kontroli przez policję we Włoszech, dokąd dostał się przez Holandię i Francję.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »