Niemcy: 15-letnia Oliwia zabiła 3-letniego brata. Szokujące szczegóły zbrodni

15-letnia Oliwia zamordowała swojego 3-letniego przyrodniego brata. Nastolatka pochodząca z Polski została zatrzymana w czwartek przed południem. Mieszkańcy Detmold niedaleko Bielefeldu są wstrząśnięci brutalnym mordem. Niemieckie media ujawniły szokujące kulisy zbrodni. 

Do makabrycznego mordu w niemieckiej miejscowości Detmold doszło w środę wieczorem. Ciało 3-letniego dziecka znalazła jego pochodząca z Polski matka. Nosiło ono ślady wielu ran kłutych.

– Wszystko wskazuje na to, że do zabójstwa został użyty nóż – powiedział rzecznik prokuratury w Detmold Christopher Imig.

Mimo natychmiastowego zaalarmowania policji, użycia psów tropiących i helikoptera, 15-letnia dziewczyna – Oliwia, którą podejrzewa się o dokonanie mordu została zatrzymana dopiero w czwartek. Z informacji ujawnionych przez funkcjonariuszy wynika, że nie stawiała ona oporu i zachowywała się spokojnie.

Dziennik „Bild” sugeruje, że motywem zbrodni mogła być zazdrość. Oliwia miała czuć się zaniedbywana przez matkę, która poświęcała dużo uwagi 3-letniemu dziecku. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Bydgoszcz: Kochankowie matki zabili 3-latka

Katarzyna F. (27 l.), poinformowała męża, że jedzie z ich starszym synem Jakubem (+3 l.) do bydgoskiego Centrum Onkologii. O tym, że planuje zatrzymać się u poznanego przez internet Daniela B., mężowi już nie powiedziała. Mały Kubuś, jakby przeczuwając niegodne czyny swej rodzicielki, płakał głośno w nocy. Kochankowie postanowili go uspokoić, podając mu – jak twierdzą – relanium. Nie wiadomo jeszcze, dlaczego dziecko zapadło w śpiączkę i po tygodniu zmarło.

Mama zmarłego dziecka na co dzień żyła z ojcem swoich dzieci, Szymonem M., w Lubawie (woj. warmińsko-mazurskie). Jako, że Kubuś chorował na raka, jego ojca nie zaskoczyła informacja o podróży ukochanej. Tymczasem kobieta wcześniej umówiła się, że przy okazji tej wizyty spotka się z poznanym w sieci Danielem B (35 l.).

– Po tym, jak kobieta weszła do jego mieszkania, jej dziecko było niespokojne. Płakało i krzyczało. Dlatego mężczyzna zawiózł kobietę do hotelu, gdzie spędziła dwie noce. Dziecku dwukrotnie podano coś na sen. Nie wykluczamy, że rzeczywiście było to relanium – zdradził nam Piotr Dunal, zastępca prokuratora rejonowego prokuratury rejonowej Bydgoszcz-Północ.

Śledczy muszą ustalić, co dokładnie kochankowie podali dziecku, bo podejrzewają że to na skutek tego „usypiania” chłopczyk zapadł w śpiączkę, a po tygodniu rozpaczliwej walki lekarzy zmarł.

– Zarówno kobieta jak i mężczyzna zostali tymczasowo aresztowani. Zostały postawione im zarzuty z art. 156 – dodaje Dunal. Chodzi o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Mieszkańcy Lubawy są w szoku. – Szymek, tata Kuby, jest bardzo wyrozumiały i nigdy nie był o nią chorobliwie zazdrosny. Jak Kaśka mówiła mu, że chce wyjść z koleżankami. to nie miał nigdy nic przeciwko temu – mówi nam jedna z jej koleżanek.

Jakby tego było mało, zatrzymana kobieta jest w ciąży. Wyznał nam to zrozpaczony ojciec zmarłego Kubusia. – Powinni ją wypuścić z aresztu, bo ona ma jeszcze jedno dziecko. W tej sytuacji wystarczyłaby jej bransoletka elektroniczna – mówi.

Mężczyzna nie wierzy w winę swojej żony. – Ona na to nie wpadła. To on jest za to odpowiedzialny i powinien za to spędzić nawet 25 lat za kratkami – powiedział nam Szymon M.
Źródło info i foto: se.pl

Chciał zabić siebie i 3-letniego syna, wszedł więc prosto pod autobus. Mężczyźnie grozi dożywocie

Zarzut usiłowania zabójstwa 3-letniego Maksymiliana postawiła w czwartek Prokuratura Okręgowa w Przemyślu ojcu chłopca. Mężczyźnie grozi kara dożywotniego więzienia.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że mężczyzna chciał popełnić tzw. samobójstwo rozszerzone, czyli zabić siebie i dziecko. Jak poinformowała PAP zastępca prokuratura okręgowego w Przemyślu Beata Starzecka-Skrzypiec, 36-letni Rafał B. dwukrotnie z dzieckiem na rękach wychodził na jezdnię pod jadące samochody. Za pierwszym razem jadące auto zdołało wyhamować, za drugim razem mężczyznę z dzieckiem potrącił autobus. Obaj trafili do szpitala.

Chłopczyk ma złamaną nogę, pękniętą czaszkę i stłuczenia na całym ciele. Nadal przebywa w szpitalu. Podejrzany Rafał B. także przebywa w szpitalu. Został wybudzony ze śpiączki. Lekarze zezwolili prokuratorowi na jego przesłuchanie. Prokurator przedstawił mu w czwartek zarzut usiłowania pozbawienia życia małoletniego dziecka.

B. usłyszał też zarzut zmuszania przemocą i groźbą swojego ojca do tego, aby zawiózł jego i Maksymiliana samochodem we wskazane przez siebie miejsce. Mężczyzna w trakcie jazdy samochodem miał wyciągnąć nóż i zmusić swojego ojca, by ten zawiózł go do Skołoszowa. Jak wyjawiła prokurator, starszy mężczyzna wykorzystując chwilę nieuwagi swojego syna, gdy ten zajął się płaczącym dzieckiem, uciekł z samochodu.

Rafał B. nie ustosunkował się do treści zarzutów, nie oświadczył, czy się przyznaje, czy nie, skorzystał z prawa do odmowy wyjaśnień i odmówił podpisania protokołu i postanowienia o przedstawieniu zarzutów – podała prok. Starzecka-Skrzypiec. Rafał B. został formalnie zatrzymany; w szpitalu przebywa pod dozorem policji. Prokuratura w piątek skieruje do sądu wniosek o jego aresztowanie na trzy miesiące.

Prokurator zapowiedziała, że na późniejszym etapie śledztwa mężczyzna zostanie poddany badaniom sądowo-psychiatrycznym. Ponadto wobec mężczyzny toczy się też postępowanie dotyczące znęcania się nad konkubiną i dziećmi. Prok. Starzecka-Skrzypiec dodała, że to postępowanie zostanie połączone ze śledztwem dotyczącym usiłowania zabójstwa.

Rafałowi B. grozi kara nie mniejsza niż 8 lat pozbawienia wolności, 25 lat lub dożywocie. Prokuratura podejmie też czynności ukierunkowane na zmianę zarządzenia opiekuńczego wobec dzieci. Do potrącenia przez autobus ojca z dzieckiem na rękach doszło w poniedziałek rano na drodze krajowej nr 77 w miejscowości Skołoszów Jak informowała wówczas policja, idący prawym poboczem drogi w kierunku Radymna mężczyzna niosąc na rękach 3-letniego syna, wszedł na jezdnię i został potrącony przez autobus. W wyniku zdarzenia 36-letni mieszkaniec Przemyśla i chłopiec z obrażeniami ciała trafili do szpitala. Kierowca autobusu oraz pasażerowie nie odnieśli obrażeń. Kierujący autobusem był trzeźwy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jutro prokuratura przesłucha matkę porzuconego 3-latka

Zmiana decyzji w sprawie przesłuchania matki 3-letniego chłopca znalezionego w sobotę na klatce schodowej jednego z bloków w Katowicach. W poniedziałek kobieta została zatrzymana na skwerze w Katowicach-Szopienicach, w pobliżu policyjnego komisariatu. Początkowo planowano przesłuchanie matki dziecka na poświąteczny wtorek. Dziś zapadła jednak decyzja, że kobieta stanie przed prokuratorem w środę.

Decyzja o zmianie terminu przesłuchania, zapadła po rozmowach policjantów z prokuratorem zajmującym się sprawą. Policja ma jeszcze uzupełnić zebrane dowody. Chodzi m.in. o dokładne ustalenie jak to się stało, że chłopiec był bez opieki na klatce schodowej, jak tam trafił i jak długo przebywał. Trzeba też przesłuchać świadków.

Wstępnie policja mówi o zarzucie narażenia dziecka na niebezpieczeństwo. Po analizie dowodów ostateczną decyzję ws. zarzutów podejmie już prokurator.

3-latek znaleziony na klatce trafił do placówki opiekuńczej w Katowicach. Dziecko jest zdrowe. O tym, co się z nim stanie, zdecyduje sąd.

Trzylatek na klatce

Dziecko zauważyła w sobotni wieczór mieszkanka bloku przy ul. Łącznej w Katowicach-Zawodziu. Chłopiec miał na sobie niebieską puchową kurtkę, granatowe spodnie dresowe z wizerunkiem myszki Miki, brązowo-czarne zimowe buty zapinane na rzepy, a na głowie czapkę w czarno-szare paski. Kontakt z chłopczykiem był utrudniony.

Przez prawie dobę policjantom nie udało się ustalić tożsamości dziecka ani odnaleźć jego rodziców. W niedzielę wieczorem funkcjonariusze zdecydowali o opublikowaniu na policyjnej stronie internetowej zdjęcia chłopca oraz informacji o okolicznościach jego odnalezienia. W poniedziałek jego matka została zatrzymana na skwerze w Katowicach-Szopienicach.
Źródło info i foto: RMF24.pl

3-letni chłopiec, który zmarł w szpitalu był bity i gwałcony przez konkubenta matki

Maluch trafił do szpitala w Wieruszowie w bardzo ciężkim stanie. Mimo natychmiastowego transportu śmigłowcem do specjalistycznej placówki w Łodzi, dziecko zmarło. Matka i jej partner zostali zatrzymani – podaje „Dziennik Łódzki”.

Według wstępnych ustaleń, 3-letni chłopczyk był katowany przez opiekunów – informuje „Dziennik Łódzki”. Z informacji dziennikarzy wynika, że dziecko miało wielonarządowe obrażenia i poważny uraz neurologiczny. Ze szpitala w Wieruszowie został w piątek przetransportowany śmigłowcem do specjalistycznej placówki w oddalonej o 130 kilometrów Łodzi. Tam zmarł następnego dnia.

Krótko po tym, jak chłopczyk trafił do szpitala, policja zatrzymała 23-letnią matkę i jej 25-letniego konkubenta. Mężczyzna usłyszał dotychczas zarzut gwałtu dziecka i jego zabójstwa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sebastian N. rozpoczął protest głodowy w areszcie

​Ojciec trzyletniego Fabianka, Sebastian N., rozpoczął dzisiaj w areszcie protest głodowy. Jak wyjaśnia mężczyzna, sprzeciwia się „bezprawnemu, przestępczemu działaniu radomskiego sądu, prokuratury i policji”. Sebastian N. napisał w nocie protestacyjnej, którą otrzymaliśmy, że protestuje przeciwko „bezprawnemu przetrzymywaniu” go w areszcie.

„Protest głodowy zamierzam prowadzić do 2 marca 2016 roku, czyli do końca okresu mojego tymczasowego aresztowania” – wyjaśnia mężczyzna. Sebastian N. nie będzie przyjmował żadnych pokarmów, chce jedynie pić wodę. Mężczyzna dodaje, że poprosił także o interwencje ministra sprawiedliwości. Ojciec Fabianka dodaje także, że w jego mniemaniu władze tuszują „przestępstwa, jakich dopuściła się matka dziecka”.

3-letni Fabianek został uprowadzony przez swojego ojca końcem listopada. Policja zatrzymała ich na autostradzie A4 w piątek, 4 grudnia. Od tamtej pory mężczyzna przebywa w areszcie, a chłopiec został przewieziony do matki. Radomska prokuratura zadecydowała, że za uprowadzenie i ograniczenie wolności dziecka przez co najmniej przez 7 dni grozi mu teraz nawet 10 lat więzienia.
Żródło info i foto: interia.pl

Sebastian N. trafił do aresztu na 3 miesiące

Na trzy miesiące trafi do aresztu ojciec podejrzany o uprowadzenia dziecka – zdecydował radomski sąd. O przedłużenie izolacji mężczyzny, któremu grozi do 10 lat więzienia, wnioskowała prokuratura. Prawie siedem godzin trwało posiedzenie sądu, podczas którego decydowała się najbliższa przyszłość Sebastiana N. 24 listopada trzech mężczyzn uprowadziło 3-letniego Fabiana sprzed bloku na jednym z osiedli w Radomiu. Odebrali dziecko matce i odjechali wraz z nim samochodem. Po 10 dniach poszukiwań policjanci zatrzymali ojca Fabiana na autostradzie A-4 prowadzącej z Katowic do Wrocławia. Sebastian N. podróżował autem wraz z dzieckiem oraz w towarzystwie jeszcze dwóch mężczyzn.

Mecenas Andrzej Rogojski liczył, że jego klient wyjdzie na wolność. Tak się jednak nie stało i ojciec dziecka wróci do aresztu, gdzie spędzi najbliższe trzy miesiące. Zdaniem obrony, sąd powielił błędne ustalenia prokuratury uznając, że ojciec ma ograniczone prawa rodzicielskie, a tak nie jest. Dlatego nie można mówić o porwaniu, bo to było jedynie przejęcie opieki nad synem. Obrońca podejrzanego zamierza złożyć zażalenie na postanowienie sądu.
Żródło info i foto: PolskieRadio.pl

Adwokat Sebastiana N.: „to nie było porwanie”

Adwokat Sebastiana N., który blisko dwa tygodnie temu zabrał matce swojego 3-letniego syna Fabiana, złożył wniosek o jego zwolnienie z aresztu – informuje RMF FM. Według obrońcy mec. Andrzeja Rogoyskiego, którego cytuje stacja, prokuratura nie powinna zatrzymywać Sebastiana N., ponieważ nie ma on prawomocnie ograniczonej władzy rodzicielskiej, co oznacza – zdaniem adwokata – że nie można mówić o porwaniu.

Fabian odnaleziony

W ubiegły piątek mazowieccy policjanci, wspierani przez funkcjonariuszy z Katowic, odnaleźli zaginionego 3-latka z Radomia. Zatrzymano ojca chłopca, poszukiwanego od kilku dni na podstawie listu gończego za uprowadzenie dziecka i pozbawienie go wolności. Od tego czasu Sebastian N. przebywa w areszcie. Według obrońcy mec. Andrzeja Rogoyskiego, którego cytuje stacja, prokuratura nie powinna zatrzymywać Sebastiana N., ponieważ nie ma on prawomocnie ograniczonej władzy rodzicielskiej, co oznacza – zdaniem adwokata – że nie można mówić o porwaniu.

Fabian odnaleziony

W ubiegły piątek mazowieccy policjanci, wspierani przez funkcjonariuszy z Katowic, odnaleźli zaginionego 3-latka z Radomia. Zatrzymano ojca chłopca, poszukiwanego od kilku dni na podstawie listu gończego za uprowadzenie dziecka i pozbawienie go wolności. Od tego czasu Sebastian N. przebywa w areszcie.

Do zatrzymania doszło kilka kilometrów od Katowic na autostradzie A4 prowadzącej do Wrocławia. Ojciec podróżował autem razem z dzieckiem oraz w towarzystwie jeszcze dwóch mężczyzn. W piątek wieczorem z komendy policji w Katowicach dziecko odebrała matka. Ojciec miał wcześniej ograniczoną przez sąd władzę rodzicielską.

W związku z tym, że Sebastian N. ukrywał się, prokuratura zaocznie postawiła mu zarzut, że „działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami” uprowadził syna. Za ten czyn grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Prokuratura wystawiła za mężczyzną list gończy. Sąd wyraził też zgodę na tymczasowe aresztowanie Sebastiana N., jeśli zostanie on zatrzymany przez policję.

Uprowadzenie

24 listopada trzech mężczyzn uprowadziło 3-letniego Fabiana sprzed bloku na jednym z osiedli w Radomiu. Wyrwali dziecko matce i zabrali do samochodu. W związku z uprowadzeniem 3-latka uruchomiony został Child Alert – system szybkiego rozpowszechniania informacji o zaginionym dziecku. Tego samego dnia po południu na policyjny faks przesłane zostało pismo podpisane przez ojca chłopca, w którym oświadczył on, że dziecko przebywa z nim.

W wyniku policyjnych działań, oprócz ojca Fabiana, zatrzymano osiem osób, które – zdaniem policji – mogły mieć związek z uprowadzeniem chłopca. Czworgu z nich postawiono zarzuty uprowadzenia dziecka, cztery osoby – występują w charakterze świadków.
Żródło info i foto: wp.pl

Zatrzymano ojca porwanego Fabiana. 3-latek wróci do matki

Ojciec trzyletniego Fabiana został zatrzymany przez policję. Mężczyzna trafi do aresztu, a dziecko wróci do matki. Policja odnalazła porwanego półtora tygodnia temu przez ojca trzyletniego Fabiana. Mężczyzna – zgodnie z decyzją sądu – trafi do aresztu. Do zatrzymania mężczyzny, któremu zaocznie postawiono zarzut uprowadzenia syna, doszło na Śląsku.

W związku z porwaniem dziecka zatrzymano sześć osób. Cztery z nich usłyszały zarzuty, dwie mają status świadka. Za przestępstwo grozi do pięciu lat więzienia.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Porwania rodzicielskie to coraz częstsze zjawisko

Przybiera na sile zjawisko porwań rodzicielskich. Jak pisze „Rzeczpospolita”, w 2014 r. takich incydentów było już ponad 300. Mimo wydanego Child Alert nadal nie jest znane miejsce pobytu 3-letniego Fabiana, którego uprowadził ojciec. Takich spraw są już setki. W 2104 r. do Fundacji Itaka wpłynęło 314 wniosków o udzielenie porady w tej sprawie. Jeszcze 5 lat temu takich spraw było najwyżej kilkadziesiąt.

Itaka zabiegła, żeby takie uprowadzenia były karalne. To się jednak nie udało. Instytut Wymiaru Sprawiedliwości uznał, że problemem nie jest zły zapis w kodeksie karnym, ale egzekucja już istniejącego prawa Kuratorom brak narzędzi, by wyegzekwować na rodzicu porywaczu np. wyrok nakazujący oddanie dziecka.

Obecnie rodzic, który porwał dziecko i lekceważy orzeczenie sądu jest zagrożony grzywną w wysokości 500 zł.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl