26-latek zatrzymany z dużą ilością narkotyków

Najbliższe trzy miesiące w areszcie spędzi 26-letni mieszkaniec gminy Łagów, który został zatrzymany przez policjantów z Rakowa. W zajmowanych przez niego pomieszczeniach funkcjonariusze znaleźli 1836 g amfetaminy, blisko 550 g marihuany oraz 289 tabletek ecstasy. Mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia.

Mundurowi z rakowskiego komisariatu od jakiegoś czasu przyglądali się działalności jednego z mieszkańców gminy Łagów. Policjanci podejrzewali, że notowany w przeszłości za narkotyki mężczyzna, nadal ma konflikt z prawem.

– Aby sprawdzić swoje przypuszczenia, kryminalni złożyli 26-latkowi wizytę. I szybko okazało się, że podejrzenia funkcjonariuszy były niezwykle trafne – informuje sierż. szt. Karol Macek, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach. – Stróże prawa z Komisariatu Policji w Rakowie, w trakcie przeszukania pomieszczeń natrafili na foliowe worki, wypełnione zabronionymi substancjami. Policjanci zabezpieczyli łącznie 1836 g białego proszku, który po badaniu okazał się amfetaminą. Przejęte zostało również blisko 550 g marihuany oraz 289 tabletek, zakwalifikowanych jako ecstasy – dodaje.

26-latek trafił do policyjnego aresztu. Śledczy z komisariatu w Rakowie ustalili, że mężczyzna najprawdopodobniej trudnił się rozprowadzaniem narkotyków.

– Decyzją ostrowieckiego sądu 26-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Grozi mu do 10 lat więzienia – podkreśla sierż. szt. Karol Macek.
Źródło info i foto: onet.pl

Łukasz K., który zgwałcił 13-miesięczną dziewczynkę dostał specjalną ochronę

Szczecinek,13.09.2019. Podejrzany (C) o gwa³t na 13-miesiêcznej dziewczynce zosta³ doprowadzony do prokuratury Rejonowej w Szczecinku, 13 bm. Do zdarzenia dosz³o 12 bm. w Szczecinku. Dziecko z obra¿eniami trafi³o do tamtejszego szpitala. (mb/aldg) PAP/Marcin Bielecki

Gwałt na 13-miesięcznej dziewczynce ze Szczecinka wstrząsnął opinią publiczną w Polsce. Sąd Rejonowy zastosował wobec podejrzanego Łukasz K. trzymiesięczny tymczasowy areszt. 32-latek został odizolowany od pozostałych więźniów. 

Szpital w Szczecinku, do którego 13-miesięczną dziewczynkę przywieźli jej rodzice, powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa na dziecku. Według informacji przekazanych dziennikarzom w piątek przez dyrektora ds. medycznych szpitala Marka Ogrodzińskiego wynika, że w trakcie badania dziecka „lekarz stwierdził obecność rany krocza”.

Wstępne rozpoznanie potwierdziły konsultacje z lekarzem ginekologiem i pediatrą. Lekarze mieli podejrzenie, iż uraz u dziecka powstał „w wyniku czynu nierządnego”. Lekarze zdecydowali, że konieczne jest przetransportowanie dziecka do placówki o wyższej referencyjności, do Szczecina. Dziewczynka nadal jest hospitalizowana. 

Gwałt na 13-miesięcznej dziewczynce. Łukasz K. trafił do pojedynczej celi 

Zarzut zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem 13-miesięcznej dziewczynki postawiła w piątek 32-letniemu Łukaszowi K. Prokuratura Rejonowa w Szczecinku. Mężczyzna częściowo przyznał się do winy. 

Jak podaje ”Super Express”, Łukasz K. trafił do aresztu śledczego w Zakładzie Karnym w Czarnem – jednego z najcięższych więzień w Polsce. Pedofil ze Szczecinka został osadzony w pojedynczej celi, z dala od pozostałych więźniów, którzy mogliby chcieć dokonać na 32-latku samosądu. 

Gwałcicielowi ze Szczecinka grozi kara od 5 do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

30-latek oskarżony o przestępstwa seksualne trafił do aresztu

Bydgoszczanin trafił na trzy miesiące do aresztu. 30-latek podejrzany jest o przestępstwa o charakterze seksualnym. Kryminalni z bydgoskich Wyżyn opublikowali jego wizerunek w mediach i internecie. Efektem tego było zgłoszenie się mężczyzny do komisariatu. Podejrzany usłyszał cztery zarzuty. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.

W środę, 04.09.2019 r., kryminalni z bydgoskich Wyżyn doprowadzili do prokuratury 30-latka podejrzewanego o przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Wcześniej funkcjonariusze zbierali materiał dowodowy przeciwko bydgoszczaninowi, który od kilku miesięcy próbował doprowadzić kobiety, w tym osoby małoletnie, do innej czynności seksualnej.

Pierwsze zgłoszenie policjanci przyjęli pod koniec kwietnia. Ofiarą była osoba małoletnia. Kolejne dwa zdarzenia miały miejsce w lipcu. Tym razem ofiarami były kobiety. Sprawca przy użyciu siły próbował dotknąć ich miejsc intymnych. Niemniej jednak, głośna reakcja pokrzywdzonych, a także osób postronnych, szybko spłoszyła napastnika. Natomiast ostatnie zdarzenie miało miejsce w sierpniu i dotyczyło osoby małoletniej. Mężczyzna obnażając się złożył propozycję o charakterze seksualnym.

Pracujący nad sprawą kryminalni zabezpieczyli ślady, zbierali informacje i zabezpieczyli materiały z monitoringu. W ostatnim zdarzeniu podejrzewany został zarejestrowany na kamerze, gdy jechał rowerem. Nagranie zostało opublikowane w mediach i w Internecie. Kilka dni później kryminalni z bydgoskich Wyżyn postanowili opublikować zdjęcia, 02.09.2019 r., wizerunku sprawcy zdarzenia z dnia 21 lipca przy ulicy Wojska Polskiego w Bydgoszczy. Trzy godziny później mężczyzna sam stawił się w komisariacie. 30-latek został zatrzymany. Szybko okazało się, że jest sprawcą dwóch ostatnich zdarzeń. To nie był koniec.

Policjanci udowodnili mu kolejne dwa przestępstwa. Całość zgromadzonego materiału dowodowego przekazali do prokuratury. Oskarżyciel przedstawił mu cztery zarzuty dotyczące między innymi doprowadzenia osoby do innej czynności seksualnej, w tym też osoby małoletniej.

Wczoraj, 05.09.2019 r. 30-latek został doprowadzony do sądu, który po zapoznaniu się z aktami sprawy aresztował podejrzanego na najbliższe trzy miesiące. Za te przestępstwa grozi do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Wciąż nie ma opinii biegłych dotyczącej poczytalności Jakuba A. Zabójca 10-latki zostaje w areszcie

Chociaż od brutalnego morderstwa 10-letniej Kristiny mijają już 3 miesiące, wciąż nie znamy opinii biegłych na temat poczytalności 22-letniego Jakuba A. Decyzja o tymczasowym areszcie dla mężczyzny będzie więc najprawdopodobniej przedłużona.

Jakub A. – mężczyzna, który przyznał się do zabójstwa 10-letniej Kristiny – jest pod szczególną ochroną służb więziennych i przebywa w celi zakładu śledczego w Wołowie. Aby umieścić go za kratkami – nie ma jeszcze wyroku w sprawie zabójstwa dziewczynki – sąd wydał decyzję o tymczasowym areszcie na 3 miesiące. Ponieważ ten okres mija w połowie września, prokuratura już zapowiada czynności mające na celu wydłużenie tej decyzji.

Wciąż jednak nie ma opinii biegłych co do tego, czy 22-latek był poczytalny w chwili zbrodni. Jak informuje tvn24, zlecono kolejne badania podejrzanego o zamordowanie 10-letniej Kristiny z Mrowin. Opinia ma być gotowa najpóźniej w połowie października. Niewykluczone, że biegli zawnioskują o kilkutygodniową obserwację sądowo-psychiatryczną.

Po brutalnym morderstwie 10-letniej Kristiny, Jakub A. długo zwodził śledczych, ale ostatecznie przyznał się do winy. W połowie czerwca trafił do Aresztu Śledczego w Świdnicy. Wtedy byliśmy świadkami niecodziennych scen. Inni osadzeni „przywitali” mężczyznę przeraźliwymi okrzykami. Życzyli mu śmierci i skandowali: „Wieszaj się”. Przechodzący przed aresztem ludzie przyznawali, że coś takiego słyszeli po raz pierwszy w życiu.

Jakub A. został przeniesiony do zakładu w Wołowie. – Tylko tam są odpowiednie warunki, by odizolować go od innych osadzonych, którzy mogliby chcieć wyrządzić mu krzywdę – mówiła „Gazecie Wyborczej” osoba zaangażowana w śledztwo.

Mężczyzna, który przyznał się do morderstwa 10-latki, jest pod wyjątkową ochroną. Nie tylko nadano mu kategorię N (niebezpieczny) i ma założoną kartę OZS (osoby zagrożonej samobójstwem), ale trafił także do specjalnej celi.

„Jest ona monitorowana przez całą dobę, a także – co już jest niecodzienne – do wpatrywania się w monitor rejestrujący obraz z niej został wyznaczony specjalny funkcjonariusz służby więziennej” – czytamy. Co ciekawe, zazwyczaj jeden strażnik obserwuje nawet dziewięć takich cel.
Źródło info i foto: wp.pl

Zabójstwo na wieczorze kawalerskim. 35-latek z zarzutami trafił do aresztu

Zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa usłyszał 35-latek zatrzymany bo tragedii na wieczorze kawalerskim w jednym z ośrodków wypoczynkowych w Sławie. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu go na trzy miesiące. Do zabójstwa doszło w sobotę w jednym z ośrodków wypoczynkowych w Sławie. Ze wstępnych ustaleń wynika, że grupa mężczyzn spoza powiatu wschowskiego przyjechała tam wieczór kawalerski. Do tragicznych wydarzeń doszło około godziny czwartej nad ranem.

Uzbrojony w nóż 35-latek zaatakował dwóch uczestników imprezy. Jeden z ciosów trafił w okolice serca 31-latka. Mężczyzny nie udało się uratować. Drugi z pokrzywdzonych w wieku 32 lat został raniony w okolice nerki i trafił do szpitala. Jego stan jest stabilny.

35-latek odmówił składania wyjaśnień

35-latek usłyszał zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa, zagrożone karą dożywotniego więzienia. Jeszcze tego samego dnia sąd pozytywnie rozpatrzył wniosek prokuratury o jego tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Zbigniew Fąfera.

Podejrzany odmówił składania wyjaśnień. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa we Wschowie. Trwa ustalanie okoliczności przestępstwa i motywu, jakim kierował się jego sprawca.
Źródło info i foto: RMF24.pl

CBA skontroluje oświadczenia majątkowe szefa resortu finansów Mariana Banasia

Biuro przedłużyło o trzy miesiące kontrolę oświadczeń majątkowych szefa resortu finansów Mariana Banasia. Sprawdzanie ma się zakończyć w połowie października – ustalił „Dziennik Gazeta Prawna”. W listopadzie ubiegłego roku Centralne Biuro Antykorupcyjne rozpoczęło analizę przedkontrolną oświadczeń ówczesnego wiceministra finansów i szefa Krajowej Administracji Skarbowej.

Kilka tygodni temu DGP jako pierwszy podał, że agenci biura przeszli do kolejnego etapu sprawdzania, czyli regularnej kontroli. Ta miała się skończyć w połowie lipca, ale z naszych ustaleń wynika, że została wydłuża o kolejne trzy miesiące i obecnie przewidywany termin jej zakończenia to połowa października.

W międzyczasie Marian Banaś awansował na szefa całego Ministerstwa Finansów i znalazł się na liście faworytów do zastąpienie Krzysztofa Kwiatkowskiego w fotelu prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Obecnemu szefowi kadencja wygasa 27 sierpnia. Nie wiadomo czy fakt, że CBA wciąż prześwietla majątek szefa resortu finansów pokrzyżuje mu plany przejścia do NIK.

Wyniki kontroli poznamy zapewne tuż po wyborach do parlamentu albo chwilę przed nimi. Dzisiaj trwają wciąż spekulacje czy prezydent zdecyduje się na datę 13 czy 20 października.

Nie udało nam się ustalić dlaczego CBA zdecydowało się w przypadku Mariana Banasia na wydłużenie kontroli, chociaż jest to standardowa procedura i zdarza się, że cały proces trwa dłużej. Rzecznik Biura Temistokles Brodowski potwierdził nam jedynie fakt, że na wyniki trzeba będzie poczekać do połowy października.

Co ciekawe nie każda analiza przedkontrolna kończy się wszczęciem przez funkcjonariuszy znacznie rzadszej kontroli oświadczeń majątkowych. W przypadku Marka Chrzanowskiego, byłego szefa Komisji Nadzoru Finansowego, którego nagrał miliarder Leszek Czarnecki, a rozmowa ma być dowodem, że ten pierwszy domagał się korzyści majątkowej w zamian za przychylność dla jego banków, na analizie się skończyło. Chrzanowski ma postawione zarzuty przekroczenia uprawnień i spędził dwa miesiące w areszcie tymczasowym.

Zarówno biuro prasowe KAS, jak i MF informowały już DGP, że minister sam zwrócił się o analizę swoich oświadczeń oraz udostępnił do kontroli swoje rachunki bankowe. Cała sprawa dotyczy najprawdopodobniej działek oraz kamienicy w Krakowie, które znalazły się w oświadczeniach majątkowych Banasia.

Dzisiaj jego oświadczeń majątkowych z czasów gdy był wiceministrem finansów nie ma na stronie resortu finansów. W Biuletynie Informacji Publicznej Kancelarii Premiera jest jednak to złożone w związku z objęciem fotela szefa ministerstwa.

Pobieżna analiza dokumentów złożonych przez Mariana Banasia, którymi dysponujemy pokazuje panujący w nich bałagan jeśli chodzi o działki czy nieruchomości należącego do ministra.

Gdy Banaś obejmował pierwszy urząd w listopadzie 2015 r., wpisał do oświadczenia działkę o powierzchni 380 mkw. W dokumencie złożonym już na koniec 2015 r. ma ona powierzchnię 370 mkw. (wszystkie inne składniki majątku się zgadzają). Dodatkowo wpisana została również kamienica o powierzchni ok. 400 mkw., z której osiągnął on dochód w poprzednim roku w wysokości ok. 40 tys. zł. W kolejnym oświadczeniu datowanym na początek grudnia 2016 r. – gdy Banaś awansował na sekretarza stanu – działka ma powierzchnię blisko 10-krotnie większą i wynosi 3600 mkw. Jednocześnie nie ma informacji, żeby poprzednia została sprzedana, ani wzmianki o zakupie tej większej. Nasi rozmówcy z MF wskazywali, że różnice w powierzchni to po prostu błąd ówczesnego wiceministra.

W oświadczeniu z grudnia 2016 r. pojawia się też informacja, że Banaś podpisał przedwstępną umowę sprzedaży kamienicy, która ma zostać sfinalizowana w 2017 r., oraz informacja o zawarciu kolejnej przedwstępnej umowy, tym razem zakupu mieszkania o powierzchni 40 mkw. Również ma być zrealizowana w 2017 r. Banaś składa później oświadczenie roczne według stanu na koniec 2016 r., czyli trzy tygodnie późniejszego niż poprzednie. Wszystkie informacje są zbieżne z wcześniejszym dokumentem, chociaż nie ma wzmianki o zakupie mieszkania.

Nie wiadomo, czy szef skarbówki zawarł ostatecznie obie transakcje: sprzedaży jednej nieruchomości i zakupu drugiej. Na stronach internetowych MF nigdy nie pojawiło się bowiem oświadczenie majątkowego za 2017 r. Służby prasowe KAS zapewniały, że zostało złożone, ale przepisy pozwalają je zastrzec dla opinii publicznej.

Patrząc na oświadczenie na dzień objęcia przez Mariana Banasia stanowiska ministra finansów, czyli 4 czerwca 2019 r. można próbować ocenić co się działo w 2017 i 2018 r. z jego majątkiem. Działki, która zmieniała swoją powierzchnię już nie ma w oświadczeniu. Ministrowi nie udało się sprzedać za to kamienicy, ale powiódł się zapowiedziany zakup 40-metrowego mieszkania i jeszcze jednego o powierzchni 71 mkw. W sumie z tych trzech nieruchomości minister osiągnął w 2018 r. dochód w wysokości 65,7 tys. zł. Na jego kontach zmalała za to gotówka z przeszło 500 tys. zł do ok. 121 tys. zł.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjant oskarżony o współpracę z przestępcami. Trafił do aresztu na 3 miesiące

33-letniemu policjantowi z komisariatu w Iłowej podległego KPP w Żaganiu postawiono zarzuty o współpracę z przestępcami. Został aresztowany na 3 miesiące – poinformował prokurator Andrzej Stefanowski z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

„Mężczyzna usłyszał trzy zarzuty. Najpoważniejszy dotyczy niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jest on zagrożony karą od roku do 10 lat więzienia. Dwa pozostałe wynikają z Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii – chodzi o posiadanie i nieodpłatne udzielanie narkotyków” – powiedział prok. Stefanowski.

Podejrzany funkcjonariusz jest jedną z kilku osób podejrzanych w sprawie dotyczącej działalności grupy przestępczej zajmującej się włamaniami do bankomatów. Dotychczas podczas tego śledztwa aresztowano pięć osób i prokuratura określa je jako „rozwojowe”.

„Na tym etapie postępowania nie możemy jeszcze ujawniać ustaleń dotyczących roli podejrzanego funkcjonariusza, gdyż nadal trwają intensywne czynności procesowe” – dodał prok. Stefanowski.

Śledztwo w opisanej sprawie prowadzi zielonogórska prokuratura okręgowa. Podstawą do objęcia policjanta zarzutami były materiały dowodowe zgromadzone przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Policji. Do zatrzymania mężczyzny doszło 28 czerwca br. na jednej z ulic w Gozdnicy (Lubuskie).

Jak poinformował Grzegorz Jaroszewicz z zespołu prasowego lubuskiej policji, prowadzący wewnętrzne postępowanie w tej sprawie Komendant Powiatowy Policji w Żaganiu wszczął już procedurę związaną z usunięciem funkcjonariusza z policji. Służył w niej od 2010 r.

Informację o zatrzymaniu policjanta podała we wtorek na swoim portalu „Gazeta Lubuska”, powołując się na swojego informatora.
Źródło info i foto: interia.pl

Sąd aresztował podejrzanego o zabójstwo Barbary S.

Sąd Rejonowy w Legionowie był nieugięty. Wczoraj wysłał Ariela C. (33 l.) do tymczasowego aresztu na trzy miesiące. 33-latek jest oskarżony o morderstwo swojej partnerki Barbary S. (†37 l.).

Ta sprawa wstrząsnęła mieszkańcami Jabłonnej. W ostatni piątek w mieszkaniu przy ul. Akademijnej Agnieszka J. znalazła zwłoki swojej 37-letniej siostry. Obok ciała Barbary S. († 37 l.) leżał jej miesięczny synek Kubuś. Maluszek był żywy. Śledczy szybko zatrzymali dwóch mężczyzn. Jednak okazało się, że były partner Barbary i jego 32-letni syn nie mieli ze zbrodnią nic wspólnego.

Oprócz nich policjanci zatrzymali aktualnego partnera 37-latki Ariela C. – Mężczyzna podczas przesłuchania przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia – mówi Remigiusz Krynke z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Po przedstawieniu zarzutu zabójstwa prokuratorzy wysłali wniosek o tymczasowy areszt dla Ariela C. do sądu. – Wczoraj sędzia przychylił się do naszego wniosku – prokurator.

Zabójcy Barbary S. grozi teraz dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

35-latek aresztowany za grożenie śmiercią prezydentowi Radomia

35-latek podejrzany o to, że na portalu społecznościowym groził śmiercią prezydentowi Radomia Radosławowi Witkowskiemu, decyzją sądu trafił do aresztu – poinformowała w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Beata Galas. Sąd uwzględnił wniosek policji i prokuratury o tymczasowe aresztowanie mężczyzny na trzy miesiące.

We wtorek prezydent Radomia złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez osobę, która na jednym z portali społecznościowych zamieściła wpis z groźbą wobec niego. Na jednym z prywatnych profili na portalu społecznościowym pojawiło się zdjęcie drzewa z wbitym w pień nożem i podpisem „Witkoski bedziesz nastempny” (pisownia oryginalna).

Policja szybko ustaliła internautę, który dokonał wpisu. 35-letni mieszkaniec pow. radomskiego został w środę zatrzymany w Gdańsku, gdzie przebywał na kursie zawodowym. Odnaleziono też nóż, który był widoczny na zdjęciu.

W czwartek rano mężczyzna usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych wobec prezydenta Radomia. Grozi za to do dwóch lat więzienia.

35-latek potwierdził w czasie przesłuchania, że sam wykonał zdjęcie i zamieścił wpis na portalu społecznościowym. Mężczyzna zastrzegł, że nie zamierzał wyrządzić krzywdy prezydentowi Radomia Radosławowi Witkowskiemu, ale jedynie „chciał swoją swoistą artystyczną prowokacją zachęcić do dyskusji”.
Źródło info i foto: interia.pl

Szczecin: 60-letni fizyk z jednego z gimnazjów, aresztowany. Miał molestować uczennicę

60-letni fizyk ze szczecińskiego gimnazjum został aresztowany na trzy miesiące. Jak informuje TOK FM, nauczyciel usłyszał zarzut doprowadzenia małoletniej do obcowania płciowego. Informację na temat sprawy zamieścił na Twitterze zamieścił dziennikarz TOK FM Sebastian Wierciak. Jak napisał, 60-letni nauczyciel fizyki z Gimnazjum nr 34 w Szczecinie został aresztowany na trzy miesiące.

60-latek usłyszał zarzut doprowadzenia małoletniej pokrzywdzonej do obcowania płciowego. Do molestowania miało dochodzić w szkolnym kantorku. Jednocześnie poszkodowanych uczennic może być więcej.

Radio Szczecin rozmawiało z kolei z rzeczniczką Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Jolantą Biranowską-Sochalską, która potwierdziła, że toczy się takie postępowanie. Nie chciała jednak potwierdzać informacji, że sprawa dotyczy nauczyciela, tłumacząc to dobrem śledztwa.

Rzeczniczka prokuratury wskazała jedynie, że na wniosek prokuratora mężczyzna trafił na trzy miesiące do aresztu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl