Trwają poszukiwania 25-latka, który uciekł ze szpitala psychiatrycznego

25-letni Artur Kuczera uciekł ze szpitala psychiatrycznego. Mężczyzna jest poszukiwany przez policję od 3 tygodni. 25-latek jest chory na schizofrenię paranoidalną i nie ma przy sobie lekarstw. Może być niebezpieczny. Artur Kuczera uciekł z Dolnośląskiego Centrum Zdrowia Psychicznego w niedzielę, 18 sierpnia, tuż po godzinie 19.00. Rodzina 25-latka w rozmowie z Wirtualną Polską twierdzi, mężczyzna może kierować się w stronę Oławy lub Siedlec, gdzie mieszkał z bratem. Ostatnio widziany był we Wrocławiu przy ulicy Wybrzeże Józefa Conrada-Korzeniowskiego. 

Mężczyzna jest chory na schizofrenię paranoidalną i nie ma przy sobie lekarstw. Nie posiada dowodu osobistego oraz pieniędzy. Rodzina ostrzega, że może zagrażać sobie lub innym.

„Szpitalna kamera ujęła tylko moment, gdy Artur wybiega ze szpitala i kieruje się w stronę muru. Nie przeskoczył przez niego, bo mur jest za wysoki. Jak wynika z notatki lekarza dyżurującego, nie ma potwierdzenia, że kuzyn opuścił szpital. Także według policji kamery na sąsiednich ulicach go nie uchwyciły”. RODZINA 25-LATKA

Artur Kuczera – rysopis poszukiwanego 

Artur Kuczera ma 175 cm wzrostu, jest drobnej budowy ciała, ma bujne włosy, dwutygodniowy zarost, brodę. W dniu zaginięcia ubrany był w białą koszulę, krótkie spodenki typu szorty koloru niebieskiego z białymi lampasami i klapki.

Osoby, które widziały mężczyznę, proszone są o kontakt z policją w Oławie przy ul. Kopernika 1, tel. (71) 381 72 14, numerem alarmowym 112 lub z fundacją ITAKA, tel. (22) 654 70 70.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Proces o podżeganie do zabójstwa Jarosława Ziętary ruszy w październiku

Za trzy tygodnie rozpocznie się proces Aleksandra Gawronika w sprawie podżegania do zabójstwa dziennikarza śledczego Jarosława Ziętary – dowiedziała się Informacyjna Agencja Radiowa. Poznański sąd wyznaczył termin pierwszej rozprawy na 6 października. Początek procesu opóźniał się, ponieważ sąd odesłał do Krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej akt oskarżenia przeciwko Gawronikowi, byłemu senatorowi i biznesmenowi. – To był tylko tak zwany zwrot formalny, aby uzupełnić adresy zamieszkania niektórych świadków – wyjaśnił prokurator Piotr Kosmaty. – Zrobiliśmy to jeszcze tego samego dnia, gdy otrzymaliśmy pismo i odesłaliśmy do Poznania – dodał.

Prokurator podkreśla, że Aleksander Gawronik miał nakłaniać do zabójstwa Jarosława Ziętary w czerwcu 1992 roku.

Jarosław Ziętara jako dziennikarz śledczy interesował się różnego rodzaju działalnością gospodarczą, między innymi poznańskiej szarej strefy, i to było bezpośrednim powodem, dla którego oskarżony podżegał do zabójstwa – powiedział prokurator Kosmaty. – Pomimo, że do dzisiaj nie znaleźliśmy ciała Jarosława Ziętary, na podstawie zebranego materiału dowodowego uważamy, że do zabójstwa doszło – dodał prokurator.

W czasie pierwszej rozprawy prawdopodobnie nie uda się odczytać aktu oskarżenia przeciwko Aleksandrowi Gawronikowi. Zgodnie z nowym kodeksem postępowania karnego, posiedzenie będzie miało charakter organizacyjny. Aleksander Gawronik będzie odpowiadał przed sądem z wolnej stopy. W styczniu opuścił areszt śledczy po wpłaceniu 50 tysięcy złotych poręczenia majątkowego. Odebrano mu paszport i otrzymał zakaz opuszczania kraju. Były senator twierdzi, że jest niewinny i nie miał nic wspólnego z zaginięciem dziennikarza śledczego. Grozi mu nawet dożywocie.

Jarosław Ziętara pisał o aferach gospodarczych. Zaginął 1 września 1992 roku. Zdaniem prokuratorów został zamordowany. Zarzut pomocy w uprowadzeniu i zabójstwie dziennikarza usłyszało dwóch mężczyzn: Mirosław R. i Dariusz L.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Marcin Dubieniecki może wyjść za kaucją

Adwokat usłyszał zarzut kierowania grupą przestępczą. Dubieniecki podejrzany jest także o wyłudzenie ponad 13 mln zł z PFRON i pranie brudnych pieniędzy. Areszt może być uchylony po wpłaceniu 600 tys. zł poręczenia w terminie trzech tygodni od daty postanowienia. Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia podzielił argumenty Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie; uznał, że za aresztowaniem podejrzanego przemawia wysokie prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych mu przestępstw, obawa matactwa i zagrożenie surową karą.

Zadowolenia z takiej decyzji sądu po kilkugodzinnym posiedzeniu nie kryli w środę nad ranem dwaj obrońcy Marcina Dubienieckiego. – Sąd uwzględnił cały szereg argumentów podnoszonych przez obronę. Mój klient jest niewinny, czuje się niewinny i powinien być traktowany jak niewinny (…) Przestrzegajmy zasadę domniemania niewinności – powiedział dziennikarzom jeden z obrońców Marcina Dubienieckiego Łukasz Rumszek. – Kaucja zostanie wpłacona, sąd przyjął nasze argumenty, cieszymy się z takiego stanowiska sądu – powiedział drugi obrońca – reprezentujący syna Marek Dubieniecki. Zapowiedział, że pieniądze zostaną wpłacone jeszcze w środę.

Z powodu wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia zarzucanych przestępstw, obawy matactwa i zagrożenia surową karą sąd zastosował także we wtorek wieczorem i w środę w nocy areszt tymczasowy na trzy miesiące wobec czwórki pozostałych podejrzanych w tej sprawie. Adwokat Marcin Dubieniecki został zatrzymany w niedzielę w południe przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego na polecenie krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej, prowadzącej śledztwo w sprawie wyłudzenia ponad 13 mln zł środków publicznych z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Łącznie do sprawy zatrzymano pięć osób, m.in. z Trójmiasta i Warszawy.

Marcin Dubieniecki usłyszał zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzenia ponad 13 mln zł z PFRON i prania brudnych pieniędzy. Podczas przesłuchania skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Adwokat Łukasz Rumszek oświadczył, że jego klient jest niewinny i wyraża zgodę na podawanie pełnych danych w postaci imienia i nazwiska oraz wizerunku.

Podobne zarzuty, tj. kierowania grupą przestępczą, wyłudzenia ponad 13 mln zł i prania brudnych pieniędzy, usłyszał także Wiktor D. Z kolei Katarzynie M. prokuratura zarzuciła udział w zorganizowanej grupie przestępczej, wyłudzenia i pranie brudnych pieniędzy. Kolejni podejrzani – Grzegorz D. i Beata W. – pozostają pod zarzutami udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i wyłudzenia 13 mln zł z PFRON. Wszyscy oni złożyli obszerne wyjaśnienia w prokuraturze. Wszystkim podejrzanym grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Rzecznik prowadzącej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie prok. Piotr Kosmaty poinformował, że zarzucany podejrzanym proceder miał miejsce w latach 2012-2015. Z uwagi na dobro śledztwa nie chciał ujawnić jego mechanizmu ani tego, czy podejrzani przyznali się do winy. Dodał, że do przesłuchania pozostało w śledztwie co najmniej kilkadziesiąt osób oraz że nadal trwają czynności z tym związane. Według nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł związanych ze sprawą przesłuchano już ok. 50 osób w całym kraju oraz dokonano przeszukań w kilkunastu miejscach.

Prowadzone przez krakowską Prokuraturę Apelacyjną śledztwo dotyczy wyłudzenia środków publicznych na kwotę ponad 13 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, działania w zorganizowanej grupie przestępczej i prania brudnych pieniędzy. Działania przestępcze związane były m.in. z dofinansowaniem zatrudnienia osób niewidomych i słabo widzących.

Śledztwo w tej sprawie prowadziła od kwietnia 2013 r. Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Decyzją prokuratora apelacyjnego – z uwagi na skomplikowany charakter tego śledztwa – w listopadzie 2014 r. zostało ono przekazane wydziałowi do zwalczania przestępczości zorganizowanej i korupcji prokuratury apelacyjnej.

Kosmaty wyjaśnił, że powodem długotrwałości postępowania były kwestie związane z praniem brudnych pieniędzy, gdyż na potrzeby śledztwa sprawdzane były powiązania, przelewy i przepływy finansowe m.in. w rajach podatkowych na Cyprze i Seszelach. – Chodzi o trzy podmioty, które były zaangażowane w wyłudzanie środków publicznych z PFRON-u; są to spółki prawa handlowego – wyjaśnił rzecznik.

Na pytanie dotyczące terminu zatrzymań prok. Kosmaty wyjaśnił, że „sprawa została zrealizowana w najlepszym terminie wynikającym ze strategii procesowej”. – Tylko i wyłącznie tym się kierowaliśmy – podkreślił.

O tym, że ws. Dubienieckiego wszczęte będzie postępowanie dyscyplinarne, poinformował we wtorek PAP rzecznik dyscyplinarny Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku Jakub Tekieli. „Nasze postępowanie będzie zmierzać do ustalenia, czy naruszone zostały zasady etyki w postępowaniu adwokata, niezależnie od przepisów karnych” – wyjaśnił Tekieli. Po wszczęciu postępowania dyscyplinarnego Tekieli zamierza złożyć wniosek o zawieszenie Dubienieckiego w prawach wykonywania zawodu adwokata do czasu zakończenia postępowania przed sądem dyscyplinarnym Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku. Dubienieckiemu grozi kara od upomnienia do wydalenia z zawodu.
Żródło info i foto: Newsweek.pl

Zatrzymano najmłodszą sprawczynię bójki w tramwaju

Stołeczna policja zatrzymała trzecią i ostatnią sprawczynię niedawnej ostrej awantury w warszawskim tramwaju. 15-latka była poszukiwana od ponad trzech tygodni. Jak donosi reporter RMF FM Grzegorz Kwolek, przed policjantami dziewczyna schowała się w… szafce.

By dotrzeć do ostatniej ze sprawczyń bójki, funkcjonariusze systematycznie sprawdzali mieszkania jej krewnych i znajomych. W jednym z nich pojawili się dzisiaj rano, ale 15-latkę udało się znaleźć dopiero po drugim przeszukaniu – dziewczyna ukryła się w szafce, która na pierwszy rzut oka była za mała, by ktokolwiek mógł się tam zmieścić. Nastolatka trafi teraz do policyjnej izby dziecka. Musimy ustalić jej rolę w bójce, potem sprawa trafi do sądu rodzinnego – usłyszał nasz dziennikarz od rzeczniczki praskiej komendy policji.

Wcześniej policjanci zatrzymali dwie inne sprawczynie awantury. Dwa dni po bójce wpadła najbrutalniejsza z napastniczek – 19-letnia Monika O. Dziewczyna usłyszała zarzuty i trafiła do aresztu. W połowie lipca zatrzymano natomiast 16-latkę. O jej losie zdecyduje sąd rodzinny.

Do głośnej awantury doszło w tramwaju jadącym w kierunku Pragi-Południe. Wywołały ją trzy dziewczyny – zachowywały się wulgarnie, atakowały innych pasażerów, doszło również do przepychanek, szarpania i usiłowania rozboju.
Film, na którym widać bójkę, został nagrany przez jednego z pasażerów tramwaju, a na Facebooku opublikował go Ajogr Ignacy. Twierdził on, że bójka zaczęła się, kiedy inne nastolatki zwróciły swoim rówieśniczkom uwagę na zbyt głośne zachowanie.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Zabójca 15-letniej Wiktorii wciąż na wolności

Od zaginięcia i śmierci Wiktorii († 15 l.) minęły już ponad 3 tygodnie. Dokładnie 7 dni temu pracownicy wodociągów znaleźli ciało dziewczynki porzucone w przepompowni ścieków, zaledwie kilkaset metrów od jej rodzinnego domu. Śledczy sprawdzają każdą możliwą hipotezę, każdy możliwy trop. Niestety, psychopatyczny zabójca nastolatki cały czas jest na wolności…

W niewielkich, niespełna 20-tysięcznych Krapkowicach na Opolszczyźnie trwa psychoza strachu. Po zmroku pustoszeją ulice, ludzie starają się nie wychodzić sami z domu. Rodzice truchleją ze strachu o swoje dzieci. Nastolatki unikają wieczornych spacerów. Każdy patrzy z podejrzliwością na mijane osoby. Wszyscy boją się o życie swoje i swoich najbliższych. Wiedzą, że morderca Wiktorii cały czas jest na wolności. Obawiają się, że może znów uderzyć. – To mogło przytrafić się każdemu. Teraz, boimy się wypuszczać dzieci z domu – mówi pani Monika, mama 7-letniej dziewczynki i 13-letniego chłopca. – Ja przestałam nawet wychodzić po zmroku na spacery z psem. A moje córeczki trzęsą się ze strachu. Czy życie w naszym mieście kiedykolwiek wróci do normy? – dodaje zmartwiona pani Małgosia, mama dwóch nastolatek.

Mieszkańcy Krapkowic czekają, kiedy śledczy wytropią i zatrzymają mordercę 15-latki. Wtedy odetchną z ulgą. Na razie żyją sparaliżowani strachem.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Indie: porwali i gwałcili turystkę z Japonii

Pięciu mężczyzn, w tym dwóch braci, zostało aresztowanych pod zarzutem porwania i zgwałcenia japońskiej turystki niedaleko miejscowości Bodh Gaja w Indiach. Miejsce to uznawane jest za symboliczne centrum światowego buddyzmu. 22-letnia studentka była przez trzy tygodnie przetrzymywana w piwnicy przez mężczyzn, którzy podawali się za przewodników. Policja ustaliła personalia porywaczy. Wśród nich są dwaj bracia: 32-letni Sajid Khan 25-letni Jawed. Zostali aresztowani w piątek, pozostała trójka – dzień później. Funkcjonariusze poinformowali, że 20 grudnia, kiedy w wyniku wielokrotnego gwałtu i złych warunków stan zdrowia kobiety pogorszył się, Japonka została zawieziona przez mężczyzn do lekarza. Wówczas udało się jej uciec. Zawiadomiła innych turystów, a ci pomogli jej się dostać do japońskiego konsulatu w Kalkucie.

Centrum światowego buddyzmu

W kompleksie Bodh Gaja znajduje się jedna z najstarszych świątyń buddyjskich, która przyciąga turystów z całego świata. Jest symbolicznym centrum indyjskiego i światowego buddyzmu i celem licznych pielgrzymek buddystów i hinduistów. Indie znalazły się pod kontrolą po wielu głośnych incydentach użycia przemocy wobec kobiet, często także turystek, w ostatnich latach.
Żródło info i foto: TVP.info

Malta: polska 18-latka znaleziono martwa w hotelu

Nie żyje polska studentka na Malcie. 18-latkę znaleziono dziś w jej pokoju w hotelu. Od 3 tygodni dziewczyna na Malcie uczyła się języka angielskiego – donosi Radio Zet. – Dziś rano jak zwykle miała iść na zajęcia, ale nie pojawiła się w autobusie wiozącym studentów do szkoły. Nie odbierała telefonu. Jej koledzy znaleźli ją martwą w jej pokoju. Policja wykluczyła zabójstwo – powiedział Radiu ZET dziennikarz Times of Malta Christopher Scicluna. Inne media na Malcie piszą, że dziewczyna od kilku dni źle się czuła i nie pojawiała się na zajęciach. Jutro rano zostanie przeprowadzona sekcja zwłok.
Żródło info i foto: se.pl

Co stało się z 14-letnią Eweliną Skwarą?

Mijają już prawie trzy tygodnie od zaginięcia 14-letniej Eweliny Skwary ze Służewa (woj. kujawsko-pomorskie). 8 grudnia dziewczynka wyjechała na rowerze do szkoły i ślad po niej zaginął. Za pomoc w odnalezieniu nastolatki wyznaczono 20 tysięcy złotych nagrody. Nad sprawą Eweliny cały czas pracuje specjalnie powołana grupa policjantów kryminalnych. – „Dokonano kilku przeszukań na terenie całego kraju. Przesłuchano kilkadziesiąt osób. Niestety w tej sprawie nadal nie mamy takiego przełomu, na który czekamy chyba wszyscy. Najtrudniejsze jest to, że my nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie, co w ogóle się stało. Jedynym śladem, który mamy jest ten rower, który pozostał. Ma pewne uszkodzenia, wskazujące na to, że doszło do wypadku drogowego” – mówi komisarz Monika Chlebicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Żródło info i foto: POLICYJNI.pl

Istnieje szansa na odnalezienie czarnej skrzynki Airbusa

Coraz bliżej wyjaśnienia zagadki tragicznego lotu airbusa, który spadł do Atlantyku. Ekipy poszukiwawcze wydobyły między innymi bardzo duży fragment statecznika pionowego maszyny – czyli po prostu ogona. Jest szansa, że jest tam jedna z czarnych skrzynek samolotu. Czas nagli, bo jeśli skrzynki nie będzie w odnalezionej części, to na jego poszukiwanie ekipy mają jeszcze 3 tygodnie – podaje Radio ZET.pl
Sygnały wspomagające lokalizację, czarne skrzynki wysyłają przez miesiąc. W ogonie maszyny umieszcza się rejestrator parametrów lotu. Który zapisuje ponad tysiąc różnego rodzaju danych. Ich odczytanie mogłoby wskazać, co działo się z maszyną tuż przed tragedią. Druga czarna skrzynka rejestrująca rozmowy pilotów z reguły znajduje się w kokpicie maszyny.
Żródło info: Radio ZET.pl