30-latek zwabiony na parking przez znajomą. Został porwany

Śląscy policjanci zatrzymali 4 osoby w związku z porwaniem dla okupu 30-letniego mieszkańca Jaworzna. Mężczyzna został zwabiony na parking przez znajomą. Towarzyszył jej 28-latek. Oboje zażądali od 30-latka pieniędzy. Kobieta i mężczyzna porwali 30-latka. Sprawcy zażądali od niego 25 tys. zł, a potem pojechali z nim do Krakowa. Tam zmusili go do wypłacenia z bankomatu 5 tys. złotych i zażądali od niego kolejnych 60 tys. zł.

Dopiero następnego dnia porywacze wypuścili mężczyznę i dali mu kilka dni na zgromadzenie pieniędzy. Jeden z podejrzanych, chcąc uregulować swoje zobowiązania, przekazał sprawę wymuszenia pieniędzy dwóm innym mężczyznom, w tym jednemu obywatelowi Rosji. Kiedy przygotowywali się oni do ponownego uprowadzenia mieszkańca Jaworzna, zostali zatrzymani przez policję.

Cała czwórka trafiła na 3 miesiące do tymczasowego aresztu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

30-latek z zarzutem zabójstwa 17-latka na imprezie urodzinowej w Mędrzechowie

30-letni Piotr R. usłyszał zarzut zabójstwa 17-latka podczas imprezy urodzinowej w Mądrzechowie. Mężczyzna twierdzi, że nie pamięta, co się stało. 17-latek został zabity nożem w sobotę, w czasie imprezy urodzinowej w wynajętym domku letniskowym w Mądrzechowie w powiecie bytowskim (woj. pomorskie). W poniedziałek w Prokuraturze Rejonowej w Bytowie przesłuchiwany był w charakterze podejrzanego 30-letni Piotr R. Przedstawiono mu trzy zarzuty. Zarzut zbrodni zabójstwa 17-letniego mężczyzny oraz spowodowania u innego 17-letniego uczestnika imprezy obrażeń ciała na czas poniżej 7 dni, a u kolejnego z uczestników, 19-latka, naruszenia nietykalności cielesnej – relacjonował Ryszard Krzemianowski, prokurator rejonowy w Bytowie. Jak dodał, podejrzany nie odniósł się do stawianych zarzutów i stwierdził, że „nie pamięta przebiegu zdarzenia”.

Jeszcze w poniedziałek prokuratura ma skierować do Sądu Rejonowego w Bytowie wniosek o tymczasowe aresztowanie Piotra R. na trzy miesiące. Za zabójstwo grozi mu nawet kara dożywocia. Czterech uczestników imprezy urodzinowej zostało już przesłuchanych w charakterze świadków. Prawdopodobnie jeszcze w poniedziałek śledczy wysłuchają piątego, który został ranny.

W sobotę około godz. 21 policja otrzymała zgłoszenie o awanturze na imprezie urodzinowej w Mądrzechowie. Miało tam dojść do ugodzenia nożem. Policjanci pojechali na miejsce i znaleźli zwłoki 17-latka, jednego z siedmiu uczestników imprezy. Kolejny trafił do szpitala. Do późnych godzin nocnych policja przeprowadzała oględziny i zabezpieczała ślady pod nadzorem prokuratora.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabójstwo w trakcie imprezy urodzinowej w Mądrzechowie

Nie żyje 17-latek, który został śmiertelnie ugodzony nożem podczas imprezy urodzinowej w Mądrzechowie. O zabójstwo podejrzewany jest 30-latek zatrzymany wraz z czterema innymi osobami – poinformował kom. Michał Sienkiewicz z zespołu prasowego KWP w Gdańsku. Do zabójstwa doszło w sobotę podczas imprezy urodzinowej w gospodarstwie agroturystycznym w miejscowości Mądrzechowo w powiecie bytowskim (woj. pomorskie).

– Około godziny 21 otrzymaliśmy zgłoszenie o awanturze w trakcie imprezy urodzinowej. Miało tam dojść do ugodzenia nożem. Policjanci pojechali na miejsce i niestety zgłoszenie się potwierdziło. Śmiertelnie ugodzony nożem został 17-latek – podał kom. Sienkiewicz.

Policja do sprawy zatrzymała pięć osób. – Jedna z nich podejrzewana jest o zabójstwo. To 30-letni mężczyzna. Dziś, po wytrzeźwieniu zatrzymanych, będą z nimi wykonywane czynności procesowe – powiedział kom. Sienkiewicz.

W sobotę do późnych godzin nocnych na miejscu zdarzenia trwały oględziny i zabezpieczanie śladów pod nadzorem prokuratora.
Źródło info i foto: onet.pl

Polka i jej syn zamordowani w Niemczech. 30-latek w areszcie

Do rodzinnego dramatu doszło w Cloppenburgu w Dolnej Saksonii. 27-latka i 6-latek mieli zostać zaatakowani nożem przez męża kobiety i ojca chłopca Viktora T. Do tragedii doszło w sobotę. Policja odebrała zgłoszenie o godzinie 16.30. Według wstępnych informacji funkcjonariusze znaleźli 27-latkę i jej 6-letniego syna martwych w ich mieszkaniu. Oboje mieli rany kłute. Podejrzanym o zabójstwo jest mąż zmarłej 27-latki.

Jak poinformowała policja, to sam podejrzany zaalarmował służby ratunkowe. 30-latek został aresztowany. Nie stawiał żadnego oporu. Sąd rejonowy w Oldenburgu nakazał tymczasowe umieszczenie mężczyzny w szpitalu psychiatrycznym.

Jak poinformowała stacja RTL, osiedle w Cloppenburgu to spokojna okolica z małymi apartamentowcami. Rodzina T. mieszkała tutaj od 4 lat. Sąsiedzi relacjonowali, że Viktor T. często wszczynał awantury w domu. – Viktor był moim najlepszym przyjacielem, teraz go nienawidzę. Anna była dla mnie jak siostra. Viktor potrafił być zazdrosny bez powodu, w tym o mnie – mówił Roman J.

Jak dodał, mężczyzna od dłuższego czasu miał problemy psychiczne i nadużywał alkoholu, a w jego domu często gościła policja. – Dostał leki przeciwdepresyjne, ale przestał ich używać. Często mówił o chęci rozwodu i był niezadowolony, ponieważ Anna nie wykonuje prac domowych ani mu nie pomaga – relacjonował. – W mieszkaniu ciągle słychać było kłótnie, ale nie było w nich nic niezwykłego, jak to w każdej rodzinie – opowiadał z kolei inny z sąsiadów.

O śmierci Anny i jej 6-letniego synka poinformował w mediach społecznościowych Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Kazimierza Wielkiego w Kowalu. Polka była absolwentką tej placówki.

„Jeszcze w to nie wierzymy… Jeszcze mamy nadzieję na kolejne spotkanie, na następną rozmowę… Aniu… W naszych sercach i pamięci zawsze zostaniesz jako uśmiechnięta, cicha i życzliwa dziewczyna, dobra koleżanka… Rodzinie i bliskim Ani i jej synka Alexa składamy najszczersze wyrazy współczucia” – czytamy na Facebooku.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Oszuści oferowali najem apartamentów na fałszywych stronach www

Policjanci wydziału do walki z cyberprzestępczością Komendy Stołecznej Policji przy współpracy z CERT Polska zatrzymali 30-letniego obywatela Niemiec i jego 29-letnią partnerkę. Mężczyzna jest podejrzany o doprowadzenie wielu osób do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem. Obojgu zostały przedstawione zarzuty. 30-latek będzie odpowiadał za oszustwa, kobieta natomiast znieważenia funkcjonariuszy i naruszenie ich nietykalności. Obywatel Niemiec został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.

Stołeczni policjanci wydziału do walki z cyberprzestępczością we współpracy z CERT Polska na terenie Wrocławia przeprowadzili działania, w wyniku których zatrzymali 30-letniego obywatela Niemiec i jego 29-letnia partnerkę.

Według ustaleń funkcjonariuszy para na kilku domenach utworzyła strony internetowe oferujące wynajem apartamentów w różnych miejscowościach na terenie Polski. Działając w ten sposób, wiele osób doprowadzili do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Poszkodowani na wskazane w ofercie konto wpłacali pieniądze za wynajem apartamentów. Dodatkowo oszuści przygotowywali do użycia za autentyczne wcześniej podrobione dokumenty.

W trakcie przeszukania lokalu, w którym para zamieszkiwała, policjanci zabezpieczyli telefony, modem internetowy, a także liczne przedmioty, które mogły świadczyć, że oszuści działali na większą skalę. Wśród nich znalazły się karty sim różnych operatorów, karty płatnicze, karty prepaid oraz dokumenty tożsamości z wizerunkiem zatrzymanego wydane na różne osoby.

W trakcji policyjnej interwencji 29-latka rzuciła się na jednego z funkcjonariuszy, zaczęła go kopać i opluwać, a także atakować słownie.

Po zakończeniu czynności związanych z zatrzymaniem policjanci przewieźli kobietę i mężczyznę do Komendy Stołecznej Policji. Tutaj 30-latek usłyszał sześć zarzutów dotyczących oszustw oraz przygotowania do użycia za autentyczne wcześniej podrobionych dokumentów. 20-latka będzie odpowiadała za znieważenie funkcjonariuszy oraz naruszenia ich nietykalności.

Decyzja sądu mężczyzna został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Kobieta ma obowiązek raz w tygodniu stawiać się na policyjny dozór.

Sprawa ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano 30-letniego nożownika

24 grudnia br. policjanci z KPP w Chrzanowie zatrzymali 30-letniego mężczyznę, który ugodził nożem 45-letniego mieszkańca gminy Chrzanów. Poszkodowany mężczyzna przebywa w szpitalu, a podejrzany po postawieniu zarzutu został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.

W Wigilię, w godzinach południowych, oficer dyżurny chrzanowskiej komendy otrzymał telefoniczne zgłoszenie, że przy sklepie na jednym z osiedli w Chrzanowie jakiś mężczyzna ugodził nożem 45 -latka, po czym oddalił się z miejsca zdarzenia.

Policjanci po przyjeździe na miejsce natychmiast zajęli się rannym, krwawiącym mężczyzną. Przystąpili do udzielenia mu pierwszej pomocy, a następnie monitorowali jego czynności życiowe do czasu przyjazdu załogi pogotowia ratunkowego. Po wstępnym zaopatrzeniu medycznym, 45 -latek został zabrany do szpitala.

Tymczasem funkcjonariusze rozpoczęli intensywną penetrację terenu za sprawcą czynu. Po krótkim czasie napotkali mężczyznę, który rysopisem przypominał sprawcę, a który to na widok radiowozu zaczął uciekać. Kilka chwil później został zatrzymany. Przy nietrzeźwym 30-latku policjanci znaleźli nóż.

Po nocy spędzonej w chrzanowskiej komendzie w pomieszczeniach dla zatrzymanych 30-letni mieszkaniec Chrzanowa został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Następnie 27 grudnia br., został doprowadzony do sądu. Na rozprawie sąd przychylił się do wniosku prokuratora i zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.

Podejrzanemu grozi kara pozbawiania wolności na czas nie krótszy niż 3 lata. Wszystko wskazuje na to, że sprawca zaatakował 45-latka bez powodu.
Źródło info i foto: Policja.pl

30-latek pod wpływem narkotyków potracił pieszego

Zarzut prowadzenia auta pod wpływem amfetaminy usłyszał 30-letni kierowca, który jadąc samochodem w Gdyni śmiertelnie potrącił pieszego. Biegły wstępnie orzekł, że kierowca nie przyczynił się do wypadku – poinformowała prokuratura. 30-latek usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu pod wpływem amfetaminy. Poinformowała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Do potrącenia doszło w sobotę ok. godz. 20 w Gdyni na ul. Chwaszczyńskiej. Kierowca potrącił śmiertelnie mężczyznę. Po zatrzymaniu okazało się, że prowadził samochód po wpływem narkotyków. Nie miał też żadnych uprawnień do prowadzenia pojazdów.

Sprawą zajęła się prokuratura. Mężczyzna nie usłyszał jednak zarzutów spowodowania wypadku pod wpływem narkotyków, a prowadzenia pojazdu pod wpływem narkotyków za co grożą jedynie dwa lata pozbawienia wolności.

Za spowodowanie wypadku pod wpływem narkotyków grozi nawet 12 lat więzienia.

Mężczyzna nie przyznał się do winy. Według ustaleń, w chwili potrącenia poszkodowany znajdował się na środku jezdni. Wstępna opinia z zakresu rekonstrukcji wypadków mówi, że kierowca nie przyczynił się do wypadku – dodała prokurator Wawryniuk.

Na razie nie wiadomo dlaczego ofiara znajdowała się na środku jezdni. Po wypadku mężczyzna został przewieziony do szpitala, ale mimo udzielonej pomocy zmarł. Policja nie ustaliła jeszcze danych ofiary wypadku. Sekcja zwłok ma też wyjaśnić, czy w chwili wypadku mężczyzna był trzeźwy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Częstochowa: 30-latek staranował radiowóz i uciekł

W Częstochowie doszło do poważnego wypadku. 30-letni kierowca wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle i staranował policyjny radiowóz. Po zdarzeniu próbował uciekać. Dwoje policjantów wylądowało w szpitalu. Jak przekazała śląska komenda, do groźnego wypadku z udziałem radiowozu, którym jechała policjantka i policjant, doszło w środę (11 listopada) około godz. 18.20.

– Ze wstępnych ustaleń policjantów pracujących na miejscu zdarzenia wynika, że kierujący pojazdem nissan almera, jadąc Aleją Jana Pawła II w kierunku ulicy Armii Krajowej, nie zastosował się do sygnalizacji świetlnej i będąc na skrzyżowaniu z ulicą Dąbrowskiego, uderzył w prawidłowo jadący radiowóz, który skręcał w tę ulicę – powiedziała asp. szt. Marta Kaczyńska z częstochowskiej komendy policji.

Sprawca wypadku próbował uciec, jednak już po kilku minutach został zatrzymany przez innych policjantów, którzy pełnili służbę w pobliżu. Okazał się nim 30-latek z Częstochowy.

– Mężczyzna nie poddał się badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Została mu pobrana krew do badań, które stwierdzą, czy w jego organizmie znajdował się alkohol lub środki odurzające – dodała Kaczyńska.

Po wypadku ranna policjantka i policjant zostali przewiezieni do szpitala. Nadal trwają ich badania diagnostyczne. W szpitalu przebywa również zatrzymany sprawca. Ze wstępnych informacji wynika, że w najpoważniejszym stanie jest policjantka. Na miejscu do późnych godzin pracowali funkcjonariusze ruchu drogowego, którzy zabezpieczyli ślady i wykonali oględziny. Okoliczności wypadku policjanci wyjaśniają pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: interia.pl

Czynny żołnierz kradł samochody w Niemczech

​Policjanci ze stołecznego wydziału do walki z przestępczością samochodową zatrzymali 30-latka podejrzanego o kradzież samochodu z Niemiec. Według nieoficjalnych ustaleń PAP, 30-latek jest czynnym żołnierzem Wojska Polskiego. 30-latek miał kraść samochody na terytorium Niemiec, a następnie sprowadzać je do Polski, gdzie były sprzedawane.

Policjantom udało się ustalić, że w nocy z 25 na 26 października mężczyzna ukradł mazdę, a następnie samochodem udał się do Polski.

Funkcjonariusze ustalili trasę przejazdu mężczyzny. W rejonie Węzła Wiskitki 30-letni mężczyzna zauważył policyjny patrol i próbował uciec. Został jednak zatrzymany, a następnie przewieziony do komendy. Wartość odzyskanego pojazdu szacowana jest na ok. 60 tys. złotych. Policja zabezpieczyła też drugi samochód – znaleziono w nim sprzęt, który może służyć do kradzieży aut.

Nieoficjalnie: To czynny żołnierz

Jak nieoficjalnie informuje Polska Agencja Prasowa, 30-latek jest czynnym żołnierzem Wojska Polskiego. Mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Odnaleziono zaginioną 14-latkę. W związku ze sprawą zatrzymano około 30-letniego mężczyznę

Policja odnalazła poszukiwaną od poniedziałku 14-letnią Roksanę. Nastolatkę ostatni raz widziano w pobliżu szkoły w Bielsku Podlaskim. Z jej zniknięciem miał związek około 30-letni mężczyzna, którego zatrzymali policjanci. Dziewczyna przebywała w opuszczonym, leśnym budynku. Przed odnalezieniem, 14-letnią Roksanę ostatni raz widziano w poniedziałek. Chociaż ojciec odprowadził ją do Szkoły Podstawowej nr 4 w Bielsku Podlaskim, nastolatka nie weszła do budynku.

Policja ustaliła, że dziewczyna udała się na dworzec, skąd pociągiem dojechała do Bolesławca. Tam na stacji czekał na nią około 30-letni mężczyzna. Jego wizerunek policja opublikowała w piątek wieczorem, prosząc o pomoc w ustaleniu, kim jest.

W sobotę rano przekazano, że udało się odnaleźć nastolatkę, a także zidentyfikować poszukiwanego mężczyznę.

Nastolatki szukał m.in. wyszkolony pies

Portal „Lwówek na sygnale” podał, że prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „zwerbowania podstępem małoletniej w celu jej wykorzystania”. Śledczy nie wykluczali, że zniknięcie Roksany „może być ucieczką”. Jeden z tropów podjętych przez służby prowadził do Bolesławca na Dolnym Śląsku. Natomiast w końcowej fazie poszukiwania skoncentrowano na powiecie lwóweckim.

Roksany szukała m.in. postawiona w stan alarmu Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza z Lwówka Śląskiego, a także specjalnie wyszkolony pies.

„Roksana jest cała i zdrowa”

Nastolatka odnalazła się w nocy z piątku na sobotę w piwnicach ruin budynku znajdującego się w lesie. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, który miał związek ze zniknięciem Roksany.

„Na szczęście nastolatka jest cała i zdrowa. Została przekazana pod opiekę ratowników medycznych, a mężczyzna został osadzony w policyjnym areszcie” – przekazał „Lwówek na sygnale”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl