Zabójstwo ciężarnej 33-latki. Kobieta miała wyjść do lekarza. Nowe informacje ws. zabójstwa

Mąż 33-letniej ciężarnej kobiety, która w sobotę została znaleziona martwa na terenie województwa śląskiego, najpierw miał udusić partnerkę, a potem porzucić ciało i zgłosić jej zaginięcie. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. 33-letnia mieszkanka Bielska-Białej, będąca w szóstym miesiącu ciąży, była poszukiwana od 18 października. Jej zaginięcie zgłosił mąż. Kobieta miała wyjść w piątek do lekarza i zniknąć.

W sobotę na terenie województwa śląskiego odnaleziono jej ciało. Już wtedy podejrzewano, że kobieta zmarła w wyniku działania osób trzecich. W niedzielę zarzuty usłyszał mąż 33-latki. Oskarżono go o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i znęcanie się nad żoną. Początkowo kwestionował podejrzenia śledczych, jednak po przedstawieniu mu dowodów na jego winę, przyznał się do zabójstwa – informuje RMF FM.

Prokuratura ujawnia szczegóły zbrodni

W rozmowie ze stacją radiową szef Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ Bogusław Strządała ujawnił szczegóły zabójstwa. Jak przekazał, kobieta miała zostać uduszona przez męża. Następnie mężczyzna miał zacząć zacierać ślady.

– Mężczyzna zawinął zwłoki w folię, przeniósł wieczorem do bagażnika swojego auta i przewiózł do lasu w gminie Siewierz. Porzucił je w naturalnym zagłębieniu, ok. 300 m w głąb lasu od drogi krajowej 1 – poinformował prokurator.

Podejrzany został aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Bielsko-Biała: Areszt dla Piotra Sz. Zabił ciężarną żonę

Trzymiesięczny areszt dla Piotra Sz., któremu postawiono zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 33-letniej żony Izabeli. Kobieta, której ciało znaleziono w Bielsku-Białej, była w szóstym miesiącu ciąży. Mężczyzna podejrzany jest również o fizyczne znęcanie się nad żoną. Grozi mu dożywocie.

Obrońca podejrzanego radca prawny Wojciech Kula po wyjściu z sali rozpraw powiedział, że jego klient przyznał się do zabójstwa. Nie przyznał się natomiast do fizycznego znęcania się nad żoną. Podejrzany nie sprzeciwiał się wnioskowi prokuratury o zastosowaniu tymczasowego aresztowania. Nie będzie go zaskarżał – powiedział Wojciech Kula.

Jak zrelacjonował rzecznik bielskich policjantów Roman Szybiak, w piątek po południu bielszczanin zgłosił zaginięcie żony. Rozpoczęto jej poszukiwania. W akcję zaangażowała się rodzina zaginionej oraz przyjaciele.

Funkcjonariusze od początku nie dawali wiary podawanym przez męża okolicznościom zaginięcia. Śledczy z wydziału kryminalnego bielskiej komendy miejskiej oraz miejscowego III komisariatu, pod nadzorem bielskiej prokuratury, prowadzili czynności dochodzeniowo-śledcze oraz operacyjne. Sprawdzali wszystkie możliwe wersje zaginięcia, weryfikowali informacje podawane przez męża oraz okoliczności sprawy. Dane, które zebrali, uzasadniały podejrzenie, że mąż miał swój udział w sprawie. Mężczyzna został zatrzymany – podał Szybiak.

W sobotę przypadkowa osoba natknęła się w lesie pod Będzinem na ciało kobiety. Policjanci zidentyfikowali ją jako poszukiwaną Izabelę Sz.

Kryminalni zajmujący się sprawą zgromadzili obszerny materiał dowodowy, który pozwolił na przedstawienie 35-latkowi zarzutów. Mężczyzna w niedzielę w prokuraturze usłyszał zarzuty znęcania się oraz zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem – powiedział Szybiak. Podejrzany przyznał się tylko do zabójstwa.

Kobieta była pracownicą bielskiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Jej mąż służył w Straży Miejskiej w Bielsku-Białej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Bielsko-Biała: Mąż przyznał się do zabójstwa ciężarnej żony

Tragicznie zakończyły się poszukiwania 33-letniej mieszkanki Bielska-Białej, Izabeli Sz. Poszukiwana kobieta była w szóstym miesiącu ciąży. Policjanci, najbliższa rodzina i znajomi usiłowali ją odnaleźć od piątku 18 października. Niestety, w sobotę 19 października kobieta została znaleziona martwa. Policja zatrzymała w tej sprawie męża kobiety. Został mu przedstawiony m.in. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Śledztwo w tej sprawie trwa.

Agnieszka Michulec, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej poinformowała DZ, że w związku ze sprawą został zatrzymany mąż Izabeli Sz. Mężczyźnie został przedstawiony zarzut znęcania się nad kobietą i zarzut zabójstwa.

– „Mężczyzna przyznał się do zabójstwa, ale nie do znęcania się nad kobietą” – poinformowała Agnieszka Michulec.

Prokurator Michulec dodała, że dzisiaj po godz. 17.00 został skierowany do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Zostanie on rozpatrzony na jutrzejszym porannym posiedzeniu sądu.

Prokuratora potwierdziła, że zatrzymany mężczyzna jest funkcjonariuszem Straży Miejskiej. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ. Nieoficjalnie wiadomo, że zwłoki kobiety zostały znalezione w rejonie Będzina.
Źródło info i foto: dziennikzachodni.pl

Tragiczny finał poszukiwań ciężarnej 33-latki

Notatka na marginesie

Policja odnalazła ciało poszukiwanej 33-latki mieszkanki Bielska-Białej. Kobieta zaginęła w piątek. Była w zaawansowanej ciąży. Funkcjonariusze na razie nie chcą informować o szczegółach. Zaginiona 33-letnia bielszczanka została znaleziona martwa. W związku z tą sprawą zatrzymana została jedna osoba – powiedział rzecznik bielskiej policji asp. szt. Roman Szybiak.

Ciało zostało znalezione na terenie województwa śląskiego, ale poza powiatem bielskim – dodał.

33-latka była w szóstym miesiącu ciąży. Zaginęła w piątek rano. Jej ciało zostało odnalezione w sobotę. Okoliczności jej zaginięcia wyjaśnia policja i prokuratura. Nie wiadomo, kim jest zatrzymana osoba i jaki może mieć związek ze sprawą.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kraków: Usypiali obcokrajowców i okradali ich

Policjanci z I Komisariatu Policji w Krakowie zatrzymali przestępczy duet, który okradał bawiących się w klubach obcokrajowców. Podejrzani częstowali swoje ofiary drinkiem z zawartością środków psychoaktywnych, a te traciły świadomość. W towarzystwie kobiety odurzeni cudzoziemcy opuszczali lokal i wsiadali do taksówki, gdzie czekał wspólnik kobiety. Tam byli okradani. Sprawcy nie przebierali w środkach. 33-latek był brutalny – używał wobec pokrzywdzonych gazu, bijąc ich wmawiał, że próbowali zgwałcić 19-latkę. Następnie ofiara była wyrzucana z pojazdu na obrzeżach miasta. 19-letnia kobieta i 33-letni mężczyzna usłyszeli zarzuty. Niewykluczone, że mogą one jeszcze zostać uzupełnione.

Z ustaleń policjantów wynika, że para działała od początku sierpnia – schemat ich działania w każdym z przypadków był praktycznie identyczny. Młoda kobieta przebywała w jednym z klubów w centrum Krakowa. To tam przyglądając się imprezującym mężczyznom wybierała odpowiedni cel. Jak wynika z ustaleń policjantów, 8 sierpnia br. ofiarą przestępczego duetu padł obywatel Stanów Zjednoczonych.19-latka zabawiała swoją ofiarę, tak aby wzbudzić sympatię i zaufanie. Zawarcie nowej, szybko rozwijającej się znajomości oraz wizja upojnej nocy świętowane były alkoholem. Wykorzystując chwilę nieuwagi Amerykanina, kompan kobiety dosypał do drinka turysty środki psychoaktywne. Gdy substancja zadziałała i mężczyzna zaczął tracić kontakt z rzeczywistością, został wyprowadzony z lokalu do czekającej już pod klubem taksówki. W tym samochodzie został okradziony, a na koniec potraktowany przez taksówkarza gazem, który próbował wmówić mężczyźnie, że ten usiłował zgwałcić 19-latkę. Pokrzywdzony został wyrzucony z samochodu, a gdy doszedł do siebie zgłosił napad Policji. W podobny sposób został okradziony obywatel Ukrainy.

Policjanci podjęli działania, aby ustalić sprawców. Kilka dni później funkcjonariusze otrzymali kolejne zgłoszenie – tym razem celem rozbojarzy padł obywatel Arabii Saudyjskiej. Intensywne ustalenia, zabezpieczony monitoring, pełna mobilizacja policjantów z I Komisariatu Policji w Krakowie i prowadzone obserwacje lokali w rejonie Starego Miasta zakończyły się 28 sierpnia br., nad ranem, zatrzymaniem poszukiwanych podejrzanych. Policjanci przystąpili do akcji w momencie, gdy para podróżowała taksówką wraz z dwoma obywatelami Francji.

Zatrzymana 19-letnia kobieta i jej 33-letni kompan to mieszkańcy Krakowa. Byli zaskoczeni widokiem interweniujących funkcjonariuszy. Natomiast obcokrajowcy znajdowali się pod silnym działaniem środków odurzających, w związku z czym jeden z nich został przetransportowany do szpitala. Jak się okazało, taksówka nosząca oznaczenia jednej z krakowskich korporacji, należała do zatrzymanego, który posiada taksówkarską licencję. Przy mężczyźnie policjanci zabezpieczyli tabletki, które zostały przekazane do Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Krakowie celem dalszych badań.

Zatrzymani odpowiedzą za rozboje i kradzieże z włamaniem. Grozi im od 3 do 12 lat pozbawienia wolności. Jeżeli okaże się, że zabezpieczona substancja mogła wywołać nieodwracalne skutki zdrowotne zagrożone nawet utratą życia, para może wówczas usłyszeć dodatkowe zarzuty. Dziś podejrzani są przesłuchiwani w prokuraturze i trwają uzgodnienia co do zastosowania wobec nich środków zapobiegawczych.

Dzisiaj sąd zastosował jako środek zapobiegawczy wobec 19-latki dozór policyjny, a wobec 33-latka trzymiesięczny areszt tymczasowy. Grozi im od 3 do 12 lat pozbawienia wolności

Policjanci ustalają czy przestępcza para mogła dokonać więcej tego typu przestępstw.
Źródło info i foto: Policja.pl

Dwie Indonezyjki poszukiwane w związku z zabójstwem Kim Dzong Nama

Malezyjska policja poszukuje dwóch kobiet z Indonezji, by w charakterze świadków złożyły zeznania w procesie w sprawie zabójstwa Kim Dzong Nama. Przyrodni brat przywódcy Korei Północnej został zamordowany w Kuala Lumpur w lutym 2017 roku. Poszukiwane kobiety to 24-letnia Raisa Rinda Salma i 33-letnia Dessy Meyrisinta. Ponieważ służby nie mogą się z nimi skontaktować, zwróciły się do obywateli o pomoc w ustaleniu ich miejsca pobytu. Po raz ostatni widziane były w Flamingo Hotel w mieście Ampang na przedmieściach malezyjskiej stolicy Kuala Lumpu.

Wtarły w twarz gaz bojowy

Śledczy Fadzil Ahmat w rozmowie z CNN nie sprecyzował, czy 24-latka i 33-latka mają związek z dwiema kobietami oskarżonymi o zabójstwo Kim Dzong Nama – Siti Aisyah i Doan Thi Huong. Ich proces został wznowiony w Malezji w połowie sierpnia. Indonezyjce Siti Aisyah i Wietnamce Doan Thi Huong grozi kara śmierci, jeśli zostaną uznane za winne zabójstwa. Według nagrań z kamer przemysłowych z 13 lutego 2017 roku kobiety wtarły gaz bojowy VX w twarz Kim Dzong Nama na zatłoczonym lotnisku w stolicy Malezji, Kuala Lumpur. Mężczyzna zmarł 20 minut później.

Oskarżone nie przyznają się do winy i utrzymują, że brały udział w sfingowanym skeczu na potrzeby telewizyjnego reality show. Indonezyjka i Wietnamka są jedynymi osobami podejrzanymi o zabójstwo Kim Dzong Nama, które udało się zatrzymać. Według południowokoreańskiego wywiadu zabójstwo zlecił przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un. Malezyjska policja twierdzi, że czterech obywateli Korei Północnej, którzy zaplanowali morderstwo, uciekło z kraju w dniu śmierci przyrodniego brata północnokoreańskiego przywódcy.

Opozycja wobec Kima?

Kim Dzong Nam od lat przebywał na wygnaniu poza Koreą Północną i mieszkał głównie w należącym do Chin Makau. Krytykował reżim północnokoreański i jego przywódcę. Według osób, które miały z nim styczność, Kim Dzong Nam nie ukrywał się i nie sprawiał wrażenia człowieka obawiającego się o swoje życie. Jego tajemnicze zabójstwo według obserwatorów stawia pytania o kwestie ewentualnej opozycji powstającej w Pjongjangu przeciwko rządzącemu Kim Dzong Unowi. Choć Kim Dzong Nam nie pretendował do władzy, jako najstarszy syn poprzedniego przywódcy kraju Kim Dzong Ila mógł być uznawany za potencjalne zagrożenie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Poszukiwani listem gończym zatrzymani przez Zidane

33-letnia kobieta i 40-letni mężczyzna – oboje poszukiwani listem gończym – ukryli się przed policją w jednym z mieszkań przy ul. Górnośląskiej w Kaliszu. Mężczyzna schował się pod łóżkiem, a kobieta w szafie. Do mieszkania policjantów doprowadził pies o imieniu Zidane. Będąc w środku bez najmniejszego trudu odnalazł ukrywającą się parę.

Policjanci z Zespołu ds. Poszukiwań i Identyfikacji Osób zauważyli w rejonie skrzyżowania ul. Polnej z Górnośląską w Kaliszu samochód, którym podróżowali 33-letnia kobieta i 40-letni mężczyzna. Oboje byli poszukiwani listem gończym. Policjanci podjęli próbę zatrzymania pojazdu, jednak kierowca nie zatrzymał się do kontroli. – Ostatecznie auto zatrzymało się przy ulicy Górnośląskiej, a znajdujące się w nim osoby wbiegły do bramy – powiedziała rzecznik prasowa kaliskiej policji Anna Jaworska-Wojnicz.

Na miejsce skierowano funkcjonariusza z psem. „Zidane” od razu podjął trop i z zaparkowanego na chodniku auta doprowadził policjantów wprost pod drzwi jednego z mieszkań. Pomimo wielokrotnego pukania i głośnych wezwań, nikt nie otworzył drzwi. Funkcjonariusze zdecydowali, że siłą wejdą do mieszkania. Zanim jednak zaczęli wyważać drzwi, lokatorka zdecydowała się je otworzyć.

Podczas przeszukania policjanci z psem odnaleźli poszukiwanych. On ukrył się pod łóżkiem, a ona w szafie pod stertą ubrań. Oboje zostali zatrzymani i przewiezieni do aresztu śledczego.
Źródło info i foto: Fakt.pl

33-letnia Grażyna P. wyrzuciła dziecko przez okno. Była niepoczytalna

Prokuratura Rejonowa w Lublińcu skierowała do sądu wniosek o umorzenie sprawy 33-letniej Grażyny P., podejrzanej o usiłowanie zabójstwa swego dwuletniego dziecka, oraz o umieszczenie jej w zakładzie psychiatrycznym. Kobieta, która wyrzuciła chłopczyka z okna na pierwszym piętrze, była niepoczytalna – orzekli biegli.

Informację o skierowaniu do sądu wniosku w tej sprawie przekazał w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek.

16 listopada 2017 roku pogotowie ratunkowe i policja zostały zawiadomione o wyrzuceniu z okna dwuletniego dziecka w Woźnikach w powiecie lublinieckim. W wyniku upadku na twarde podłoże z wysokości ponad 6 metrów chłopczyk doznał urazów wielonarządowych i został przewieziony do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie. Początkowo lekarze określali jego stan zdrowia jako poważny i zagrażający życiu. Później stan zdrowia chłopczyka się poprawił.

Prokurator przedstawił Grażynie P. zarzut usiłowania zabójstwa dziecka i spowodowania u niego obrażeń ciała. Kobieta przyznała się do winy. Jak mówiła, nie potrafi wyjaśnić motywów swojego zachowania.

„Złożone przez nią wyjaśnienia wskazywały na uzasadnione wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego podejrzanej. Powołani w sprawie biegli lekarze psychiatrzy stwierdzili, że z powodu choroby psychicznej w chwili popełnienia zarzucanego jej czynu Grażyna P. miała zniesioną zdolność rozumienia znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem” – poinformował prok. Ozimek.

Osoba uznana z niepoczytalną nie może zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej. Biegli uznali również, że jest duże prawdopodobieństwo, iż pozostając na wolności, Grażyna P. ponownie popełni „czyn zabroniony o znacznej społecznej szkodliwości”.

Prokurator wystąpił do Sądu Okręgowego w Częstochowie z wnioskiem o umorzenie postępowania karnego i umieszczenie jej w zakładzie psychiatrycznym. Kobieta nie była wcześniej karana, po przedstawieniu zarzutów została aresztowana.

Sąd Okręgowy w Częstochowie rozpatrzy wniosek prokuratora 25 maja.
Źródło info i foto: interia.pl

Włochy: Zatrzymano Polkę, która wykradła dziecko ze szpitala

Policja w Salerno, na południu Włoch, znalazła Polkę i jej miesięczne dziecko, które kobieta wykradła ze szpitala, by nie dopuścić do tego, by oddano je do placówki opiekuńczej. Wniósł o to sąd dla nieletnich, bo Polka w chwili porodu była pijana. O pościgu za 33-letnią kobietą, która uprowadziła swojego synka ze szpitala w Salerno informowały włoskie media, podkreślając, że trudno zrozumieć, jak mogło dojść do tego, że Polka bez problemu wyniosła noworodka z pilnie strzeżonego oddziału intensywnej opieki neonatologicznej. Noworodek został tam umieszczony, mimo że jego stan był dobry. Chodziło o to, by lepiej można było go pilnować, biorąc pod uwagę trudną sytuację prawną jego matki.

Gdy lekarze stwierdzili w chwili porodu 28 marca, że kobieta zgłosiła się do szpitala pijana, zgodnie z procedurami zawiadomili o tym sąd dla nieletnich. Ten zaś pod koniec kwietnia zdecydował, że dziecko zostanie odebrane matce i umieszczone w placówce opiekuńczej. Na mocy decyzji sądu matce pozwolono je odwiedzać i karmić, ale zabroniono jej zabrać dziecko do domu. Dyrekcja szpitala z wypisem noworodka czekała na ustalenie, do jakiego ośrodka zostanie skierowany.

Kobieta, mieszkająca w pobliskiej miejscowości Giffoni Valle Piana, przychodziła codziennie do szpitala nakarmić dziecko. W piątkowy wieczór wykorzystała moment zmiany personelu medycznego i oddaliła się z synkiem. Na nagraniu ze szpitalnych kamer monitoringu widać, że gdy opuszczała klinikę, towarzyszył jej mężczyzna.

Po prawie dobie poszukiwań kobietę z dzieckiem znaleziono w porzuconym budynku gospodarstwa rolnego koło domu jej brata w Salerno. Noworodek, który jest w dobrym stanie, został ponownie zabrany do szpitala. Kobieta odpowie za swój czyn.

W placówce wszczęto wewnętrzne dochodzenie, by ustalić okoliczności całego zdarzenia. Śledztwo prowadzi też policja. Według mediów kobieta ma jeszcze dwoje starszych dzieci, również umieszczonych w rodzinach zastępczych. Kilka lat temu została aresztowana za handel narkotykami.
Źródło info i foto: onet.pl

Brytyjka wwiozła do Egiptu leki przeciwbólowe. Została skazana na 3 lata więzienia

Laura Plummer została skazana na trzy lata w egipskim więzieniu po tym, jak uznano ją winną przemytu silnych leków przeciwbólowych. Wyrok i tak wydaje się łagodny. Zarzut jest bowiem zagrożony karą 25 lat więzienia, a nawet śmiercią.

33-latka od niemal trzech miesięcy przebywa w areszcie. Doprowadzono ją tam prosto z lotniska w Hurghadzie, gdzie wykryto w jej bagażu 290 tabletek tramadolu. Kobieta twierdzi, że leki wiozła dla swojego męża, Egipcjanina, który cierpi na przewlekły ból pleców. Rodzina Plummer poinformowała, że mężczyzna przedstawił w sądzie dokumentację medyczną, która potwierdziła jego problemy zdrowotne.

Tramadol to silny lek przeciwbólowy z grupy opioidów. Lek może uzależniać, a w niektórych krajach – w Egipcie, ale też np. w Emiratach Arabskich – jego wwożenie w taki sposób jest niezgodne z prawem. Z kolei m.in. w Kandzie czy Wietnamie kontrola graniczna może zażądać pokazania recepty na lek. Tramadol jest najczęściej nadużywanym w Egipcie lekiem. Można go dostać na receptę, jednak uzależnieni kupują go na czarnym rynku i używają jaku substytutu heroiny.

Nie była zmuszana

Kobieta nie próbowała ukrywać leków, a gdy została zatrzymana, myślała, że to żart. Rodzinna Laury Plummer broniła również jej męża przez zarzutem, jakoby miał zmuszać kobietę do przemytu. Para jest razem od 4 lat, a od 1,5 roku są małżeństwem. Ślub musieli zawrzeć m.in., aby mieszkać w jednym hotelu podczas podróży do Egiptu – według miejscowego prawa Egipcjanin nie może być zameldowany w pokoju razem z obcokrajowcem, jeśli nie są małżeństwem.

25-osobowa cela

Karl Turner parlamentarzysta z okręgu, w którym zameldowana jest Plummer, zapewnia, że kobieta nie jest przemytniczką i zwyczajnie nie rozumiała z jakim niebezpieczeństwem wiąże się transport tramadolu.

– Ministerstwo spraw zagranicznych wyśle swoich reprezentantów do Egiptu, żeby zobaczyć, co da się zrobić w tej szokującej sprawie – powiedział. Turner zwrócił się do MSZ-u, by postarano się o transport kobiety do więzienia w Kairze, co ułatwiłoby widzenia z rodziną. Szuka też możliwości, by Plummer mogła część wyroku odbyć w brytyjskim więzieniu. Z relacji rodziny wynika, że kobieta przebywa teraz w 25-osobowej celi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl