Rzeszów: 36-latek podciął ojcu gardło. Trafił do aresztu

36-letni mieszkaniec Rzeszowa został w piątek tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Mężczyzna jest podejrzewany o zabójstwo swojego ojca. Grozi mu dożywocie. Mężczyznę podejrzewa się o zabójstwo ojca. Do zbrodni dojść miało w czwartek w jednym z bloków przy ulicy Krakowskiej w Rzeszowie. Na klatce schodowej policja znalazła nieprzytomnego 57-latka, który miał widoczne obrażenia ciała. Rany wskazywać miały na udział osób trzecich.

– 36-letniemu mężczyźnie przedstawiliśmy zarzut zabójstwa. Podejrzany przyznał się do stawianego zarzutu, złożył dość obszerne wyjaśnienia, opisujące przebieg wydarzeń – powiedział w rozmowie z portalem rzeszow-news.pl Wojciech Przybyło, szef Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie.

36-letni mieszkaniec Rzeszowa decyzją Sądu Rejonowego w Rzeszowie został aresztowany na trzy miesiące. Za zabójstwo ojca 36-latkowi grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Pomimo złożenia przez podejrzanego szczegółowych wyjaśnień, prokuratura nie ujawnia ich treści. Obecnie przesłuchiwani są świadkowie, w tym m.in. członkowie rodziny.

Narzędziem zbrodni był najprawdopodobniej nóż. Motyw zabójstwa również nie został ujawniony. Aresztowany syn mieszkał wspólnie z rodzicami.
Źródło info i foto: wp.pl

Londyn: Dożywocie dla zabójcy dwóch kobiet. Ich ciała ukrył w lodówce

36-letni Zahid Younis, który zabił dwie kobiety, a następnie przez wiele miesięcy trzymał ich zwłoki w lodówce, został skazany w czwartek przez sąd w Londynie na karę dożywotniego więzienia bez możliwości ubiegania się o warunkowe zwolnienie przed upływem 38 lat.

Rozczłonkowane ciała 34-letniej Węgierki Henriett Szucs i 38-letniej Mihrican Mustafy, matki trojga dzieci, policja znalazła w lodówce w mieszkaniu Younisa w Canning Town we wschodnim Londynie w kwietniu 2019 roku. Pierwsza z nich po raz ostatni była widziana w sierpniu 2016 roku, druga – w maju 2018 roku.

Jak wynika z przedstawionej przez prokuraturę wersji wydarzeń, Younis zabił Szucs w listopadzie 2016 roku i w tym samym dniu, w którym dokonał zbrodni, kupił – wyłącznie w celu trzymania ciała – lodówkę. Dokładnej przyczyny zgonu obu kobiet nie udało się ustalić, ale obrażenia wskazują, że przed śmiercią były ofiarą przemocy ze strony zabójcy.
Younis, który w 2004 roku poślubił w meczecie w północno-wschodnim Londynie 14-letnią dziewczynkę, a później dwukrotnie odsiadywał wyrok za przestępstwa seksualne wobec nieletnich, nie przyznał się do zbrodni, a jedynie do tego, że uniemożliwił zgodny z prawem i stosowny pogrzeb obu kobiet.

Na swoje ofiary wyszukiwał kobiety, które miały różne problemy życiowe

Jak wyjaśniał, Szucs zmarła w jego mieszkaniu pod jego nieobecność i nie poinformował o tym policji, gdyż wpadł w panikę. Z pomocą lokalnego przestępcy rozczłonkował ciało i umieścił je w nowo zakupionej lodówce – mówił. Twierdził też, że dwa lata później ten sam przestępca wraz z innym mężczyzną przynieśli mu ciało Mustafy i kazali również ukryć w lodówce, ale jak ustalono w śledztwie, nie było to możliwe, bo jeden z tych mężczyzn w tym czasie przebywał w więzieniu.

Według prokuratury, Younis wyszukiwał na swoje ofiary kobiety, które miały różne problemy życiowe, łatwo poddające się manipulacjom i łatwo dające się uzależnić. I Szucs, i Mustafa były przez pewien czas bezdomne i miały problem z uzależnieniem od narkotyków. Obie przed śmiercią były w związkach ze sprawcą.

W czwartek został skazany przez sąd w Londynie na karę dożywotniego więzienia bez możliwości ubiegania się o warunkowe zwolnienie przed upływem 38 lat. Zarówno podczas śledztwa, jak i podczas procesu i odczytywania wyroku, Younis nie okazywał emocji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Znany warszawski raper zatrzymany za posiadanie znacznej ilości narkotyków. Grozi mu 10 lat więzienia

„Policjanci z warszawskiego Mokotowa zatrzymali 36-letniego mężczyznę podejrzanego o posiadanie znacznej ilości narkotyków” – powiedział w piątek rzecznik mokotowskiej policji asp. szt. Robert Koniuszy. Sąd zdecydował o tymczasowym areszcie dla mężczyzny. Jak nieoficjalnie udało się ustalić PAP, zatrzymany to Jarosław K. – warszawski raper wchodzący w skład grupy hip-hopowej „Pewna Pozycja”.

Jak przekazał rzecznik mokotowskiej policji, do zatrzymania doszło w poniedziałek, 6 kwietnia. Mokotowscy kryminalni ustalili, że 36-letni mężczyzna może być w posiadaniu znacznej ilości narkotyków, które czasami przechowuje u swojego kolegi na warszawskim Śródmieściu – powiedział aspirant sztabowy.

Policjanci wiedzieli, że 36-letni mężczyzna w dniu zatrzymania będzie chciał przewieźć spore ilości kokainy i marihuany właśnie do swojego 30-letniego znajomego. Najpierw jednak postanowił odwiedzić matkę mieszkającą również w okolicach Centrum. Pod ten adres srebrnym dodgem caravanem podjechał 48-letni mężczyzna. Obserwowany 36-latek usiadł na tylnym siedzeniu auta i razem pojechali ulicami warszawskiego Mokotowa w kierunku Ursynowa. Będąc na jednym z tamtejszych osiedli zatrzymali się na chwilę, a następnie ruszyli w drogę powrotną w kierunku Śródmieścia. Po drodze zostali zatrzymali do kontroli przez policjantów – tłumaczył policjant.

Rzecznik mokotowskiej policji podał, że podczas zatrzymania w plecaku Jarosława K. funkcjonariusze znaleźli torbę foliową z kokainą o wadze około 100 gramów oraz hermetycznie zamkniętą torbę wypełnioną kilogramem marihuany. Obaj mężczyźni (36- i 48-letni) zostali zatrzymani i przewiezieni do policyjnego aresztu – podał asp. szt. Koniuszy.

Poinformował, że reszta policjantów, biorąca udział w zatrzymaniu, pojechała przeszukać mieszkanie Jarosława K. na warszawskiej Ochocie oraz mieszkanie jego 30-letniego znajomego na Śródmieściu.

W trakcie przeszukania mieszkania na Śródmieściu funkcjonariusze znaleźli i zabezpieczyli około pół kilograma amfetaminy, podobną ilość marihuany, około 400 gramów haszyszu i prawie 2000 tabletek MDMA o łącznej wadze około 800 gramów. Narkotyki trafiły do depozytu, a przechowujący je 30-latek do policyjnego aresztu – powiedział policjant.

Natomiast w mieszkaniu Jarosława K., gdzie przebywała jego partnerka, policjanci znaleźli kolejny worek z marihuaną. Jak podał rzecznik, kobieta również została zatrzymana.

Policjant przekazał, że podczas przesłuchania 36-latek przyznał się, że zabezpieczone narkotyki – 3,5 kilograma – są jego. Usłyszał zarzut posiadania znacznych ilości narkotyków i na wniosek policjantów, i prokuratury, decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące – podkreślił asp. szt. Robert Koniuszy. Dodał, że reszta zatrzymanych po przesłuchaniu w charakterze świadków została zwolniona do domu.

Jarosławowi K. za zarzucane czyny może grozić do 10 lat więzienia. Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP, 36-latek jest warszawskim raperem związanym ze stołeczną grupą hip-hopową „Pewna Pozycja”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Warszawa: Poszukiwany gwałciciel zatrzymany. Ukrywał się od 3 lat

Policjanci z Lublina zatrzymali w Warszawie poszukiwanego listem gończym 36-latka, skazanego na trzy lata więzienia za gwałt; ukrywał się od 2017 r. Policjanci z KWP w Lublinie zajmujący się poszukiwaniem osób ukrywających się przed organami ścigania i wymiarem sprawiedliwości ustalili, że poszukiwany listem gończym 36-letni mieszkaniec Łukowa (Lubelskie) wynajmuje mieszkanie w Warszawie.

„Mężczyzna został zatrzymany (…). Był zaskoczony i nie stawiał oporu. Został już doprowadzony przez policjantów do aresztu śledczego w Warszawie” – poinformował Andrzej Fijołek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

36-latek ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości od 2017 roku. Został skazany na trzy lata pozbawienia wolności za przestępstwo zgwałcenia, którego dopuścił się wspólnie z inną osobą.
Źródło info i foto: TVP.info

Akcja KAS pod Białymstokiem. Zlikwidowano nielegalną bimbrownię

Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej zlikwidowali bimbrownię, która działała pod Białymstokiem. 36-latek na własnym gospodarstwie zajmował się produkcją alkoholu. W ręce służb wpadło blisko 500 litrów nielegalnego alkoholu, ponad 4700 litrów tzw. zacieru oraz aparatura i półprodukty służące do wytwarzania bimbru.

Funkcjonariusze KAS z Podlaskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białymstoku mieli informacje, że na terenie jednej z prywatnych posesji w gminie Dobrzyniewo Duże (pow. białostocki) działa bimbrownia, w której produkowany jest nielegalny alkohol na dużą skalę.

Mundurowi weszli na teren posesji. 36-letni właściciel gospodarstwa i nadzorca produkcji był zaskoczony.

– W jednym z pomieszczeń gospodarczych odkryto kompletną linię produkcyjną alkoholu składającą się m.in. z kolumny destylacyjnej, pieca i chłodnic – informuje asp. Maciej Czarnecki z zespołu prasowego Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku. – Znaleziono również blisko 500 litrów właśnie wyprodukowanego alkoholu o mocy ok. 40% oraz 5 zbiorników zawierających ponad 4700 litrów tzw. zacieru, z którego można by było uzyskać kolejne 2000 litrów bimbru.

W kontrolowanym pomieszczeniu funkcjonariusze KAS znaleźli również kilkadziesiąt rodzajów aromatów spożywczych wykorzystywanych do zabarwiania wyrobu gotowego, a także etykiety, zakrętki oraz puste szklane i plastikowe butelki przygotowane do konfekcjonowania alkoholu.
Źródło info i foto: se.pl

Szefowa wywiozła pracownika do lasu. Mężczyzna zmarł. Grażyna F. stanęła przed sądem

36-letni Wasyl C. zasłabł podczas pracy. Według prokuratury właścicielka firmy produkującej trumny, zamiast mu pomóc, zabroniła wzywać karetkę, a potem wywiozła go do lasu. Mężczyzna zmarł. Właśnie ruszył proces, w którym na ławie oskarżonych zasiadają Grażyna F. i jeden z jej pracowników Serhij H.

Przed Sądem Rejonowym w Nowym Tomyślu ruszył proces Grażyny F., właścicielki zakładu produkującego trumny. Kobieta jest oskarżona w sprawie śmierci swojego pracownika Wasyla C. Do tragedii doszło 12 czerwca ubiegłego roku. Mężczyzna w upalny dzień zasłabł podczas pracy i stracił przytomność.

– Kiedy 36-latek zasłabł, właścicielka zakładu wyprosiła wszystkich pracowników. Został tylko mężczyzna, który prowadził akcję reanimacyjną. 36-latek na chwilę odzyskał przytomność, ale potem znów ją stracił – mówił Michał Smętkowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Jak ustalili śledczy, udzielający pierwszej pomocy Serhij J. domagał się wezwania karetki, ale szefowa nie zgodziła się na to.

– Kobieta nielegalnie zatrudniała obywateli Ukrainy, dlatego obawiając się konsekwencji, postanowiła wywieźć 36-latka poza miejsce pracy. Zmusiła pracownika, by przeniósł zwłoki kolegi do jej auta. Zagroziła, że jeśli jej nie pomoże, to poinformuje służby o jego nielegalnym pobycie w Polsce. Mężczyzna wiedział, że to wiązałoby się z deportacją, dlatego wypełnił jej polecenie – tłumaczy Smętkowski.

Ciało Wasyla C. znalazł leśniczy. Leżało w pobliżu miejscowości Skoki niedaleko Wągrowca. To około 120 kilometrów od zakładu, w którym pracował mężczyzna. Biegłym nie udało się ustalić, czy 36-latek żył w momencie, gdy był wieziony. Według śledczych Wasyl C. zmarł między godzinami 18.30 a 22.30 w wyniku niewydolności krążeniowej, ale biegłym nie udało się ustalić jej przyczyny.

Nie przyznała się do winy

W październiku ubiegłego roku prokuratura skierowała akt oskarżenia. Grażynie F. zarzucono, że nie udzieliła Wasylowi C. niezbędnej pomocy w chwili bezpośredniego zagrożenia jego życia oraz że nie wezwała pomocy medycznej. Według prokuratury Grażyna F. przez swoje zachowanie nieumyślnie doprowadziła do śmierci 36-latka. Kobieta nie przyznała się do winy. Jak podaje prokuratura, kobieta podczas postępowania cały czas twierdziła, że Wasyl C. już nie żył, więc wezwanie pogotowia nie miało, jej zdaniem, sensu. Drugim oskarżonym jest Serhij H.

Obywatel Ukrainy jest oskarżony o to, że utrudnił postępowanie karne, pomagając Grażynie F. zatrzeć ślady przestępstwa poprzez pomoc w załadunku zwłok Wasyla C. do samochodu, którym Grażyna F. wywiozła je z miejsca zdarzania. Według prokuratora Smętkowskiego, w przypadku Serhija H. sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. Oskarżony miał działać w stanie przymusu, obawiał się odpowiedzialności karnej.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Manchester: Indonezyjczyk skazany za 136 gwałtów

Na kolejną karę dożywotniego więzienia bez możliwości warunkowego zwolnienia przed upływem 30 lat skazał w poniedziałek sąd w Manchesterze 36-letniego studenta studiów doktoranckich z Indonezji, który został uznany za winnego co najmniej 136 gwałtów. To prawdopodobnie tylko część dokonanych przez niego przestępstw seksualnych. Według prokuratury, Reynhard Sinaga jest „najbardziej masowym gwałcicielem w historii brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości”, a możliwe, że także na świecie.

Sinaga, który mieszka w Wielkiej Brytanii od 2007 r., czatował na swoje ofiary przed barami i klubami nocnymi w Manchesterze, po czym zachęcając drinkami bądź darmowym noclegiem, zwabiał je do mieszkania. Tam podawał ofiarom, którymi przeważnie byli heteroseksualni mężczyźni, GHB, czyli tzw. pigułkę gwałtu – substancję chemiczną powodującą utratę świadomości, po czym wykorzystywał ofiary seksualnie, filmując i fotografując przy okazji swoje czyny.

Sporządzona przez Sinagę dokumentacja ma w przeliczeniu rozmiar 250 płyt DVD lub 300 tysięcy zdjęć. Jednak nie wszystkie ofiary udało się zidentyfikować, bo niektóre nawet nie wiedzą, że zostały zgwałcone.

Indonezyjczyk wpadł w czerwcu 2017 r., gdy jeden z mężczyzn, któremu podał narkotyk, odzyskał świadomość w trakcie napaści seksualnej, po czym zaczął z nim walczyć i wezwał policję. Prowadzone w tej sprawie śledztwo jest największym dotyczącym przestępstw seksualnych w historii brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości.

„Potwór”

Z racji ogromu zgromadzonego materiału sprawę podzielono na cztery odrębne procesy, z czego dwa już wcześniej się zakończyły – latem 2018 i wiosną 2019 r. W ich efekcie Sinaga został już skazany na dożywotnie więzienie bez możliwości warunkowego wyjścia z więzienia przed upływem 20 lat. Ten, w którym wyrok wydano w poniedziałek, dotyczy 159 przestępstw seksualnych, w tym 136 gwałtów, dokonanych między styczniem 2015 a majem 2017 r.

Policja przypuszcza, że Sinaga działał na przestrzeni co najmniej 10 lat, ale obawia się, że pełna skala jego czynów nigdy nie zostanie poznana.

Sędzia Suzanne Goddard powiedziała w uzasadnieniu, że skala i potworność przestępstw Sinagi oznacza, że opisanie go – jak to zrobiła jedna z jego ofiar – jako potwora, jest właściwe. Jak dodała, Sinaga pokazał, że „nie ma w sobie ani krztyny wyrzutów sumienia” i czasami wydawał się „faktycznie cieszyć się procesem”. Według niej, nigdy nie przestanie stanowić zagrożenia.
Źródło info i foto: interia.pl

Policja z Rybnika publikuje wizerunek podejrzewanego o śmiertelne pobicie

Policja z Rybnika szuka mężczyzny, który pobił na śmierć 36-latka. Podejrzewanym jest człowiek z nagrania kamer monitoringu. Jak podaje rybnicka policja, do zdarzenia doszło 1 grudnia na ulicy Zamkowej w Rybniku. Nic nie zwiastowało tragedii. 36-latek wraz z kobietą robili sobie zdjęcia na tle pomnika byłego burmistrza miasta.

W pobliżu przechodziła inna para. Doszło do awantury, która zmieniła się w szarpaninę. Mężczyzna zaatakował 36-latka, który po uderzeniu w głowę upadł na ziemię.

„W wyniku odniesionych obrażeń pokrzywdzony zmarł w szpitalu. Kobieta i mężczyzna oddalili się z miejsca zdarzenia” – ŚLĄSKA POLICJA

Agresor udał się dalej w nieznanym kierunku. Policja poszukuje pary, której wizerunek opublikowała dzięki nagraniom z kamer monitoringu. Wszyscy, którzy rozpoznają te osoby, proszeni są o kontakt z Komendą Miejską Policji w Rybniku pod numerem telefonu (32) 429 52 55, Wydziałem Kryminalnym KMP w Rybniku osobiście lub mailowo: kryminalny@rybnik.ka.policja.gov.pl.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Gdańsk: Ksiądz zgwałcił 17-latkę? Jest akt oskarżenia

36-letni duchowny został oskarżony o zgwałcenie 17-letniej dziewczyny. Miało do tego dojść kilka lat temu, gdy mężczyzna był wikariuszem w jednej z parafii na terenie Gdańska. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. Ksiądz nie przyznaje się do winy. 36-letni duchowny usłyszał zarzut „doprowadzenie pokrzywdzonej przemocą do obcowania płciowego”.

– Do dwóch zdarzeń doszło w 2011 roku. Mężczyzna był wówczas wikariuszem w jednej z parafii na terenie Gdańska. Pokrzywdzona w chwili czynów miała 17 lat – poinformowała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Śledczy wszczęli postępowanie w 2018 roku po tym, jak zawiadomienie złożyła osoba, której pokrzywdzona opowiedziała o tym, co ją spotkało. Ksiądz został zatrzymany 5 września 2019 roku. Mężczyzna nie przyznaje się do popełnienia zarzuconych mu przestępstw. Na wniosek prokuratora został tymczasowo aresztowany przez sąd.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Atak nożownika w Bielsku-Białej. Ranny 14-latek

Nożownik w Bielsku-Białej ranił dwie osoby 44-letniego mężczyznę i 14-letniego chłopca. Do zdarzenia doszło w niedzielę przed północną w kamienicy przy ul. Michałowicza. Nożownik uciekł. W Bielsku-Białej całą noc trwała policyjna obława. Policjanci zatrzymali podejrzanego w poniedziałek przed południem.

– Dzisiaj po godzinie 10. policjanci zatrzymali 36-letniego mieszkańca Bielska-Białej, który w nocy ranił nożem dwie osoby w jednej z bielskich kamienic na obrzeżach miasta. Mężczyzna w chwili zatrzymania miał blisko 2 promile alkoholu we krwi. Według wstępnych ustaleń pomiędzy napastnikiem, a jego 44-letnim znajomym, doszło do sprzeczki, w trakcie której 36-latek wyjął nóż i ugodził nim mężczyznę oraz zadał niegroźna ranę ciętą 14-latkowi, który również znajdował się w mieszkaniu. Wcześniej obydwaj mężczyźni spożywali razem alkohol – poinformował asp. szt. Roman Szybiak z bielskiej policji.

Śledczy ustalają dokładny przebieg zdarzenia i motywy, którymi kierował się sprawca. Za uszkodzenie ciała grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: dziennikzachodni.pl