Rosjanin próbował przemycić haszysz wart ponad 4 mln złotych

Podlascy pogranicznicy w minioną sobotę zatrzymali rosyjskiego kierowcę, który jechał w stronę granicy polsko – litewskiej. Po skontrolowaniu jego samochodu ujawnili ponad 81 kilogramów haszyszu o czarnorynkowej wartości ponad 4 milionów złotych. Mężczyzna trafił do aresztu na trzy miesiące. 43-letniego obywatela Rosji podlascy strażnicy graniczni zatrzymali do kontroli w okolicach miejscowości Wiżajny. Jechał samochodem marki Mercedes ML 350.

– Nienaturalne zachowanie kierowcy podczas przeprowadzanych czynności wzbudziło podejrzenie funkcjonariuszy, że w aucie może znajdować się nielegalny towar. Samochód poddano szczegółowym sprawdzeniom, które potwierdziły przypuszczenia funkcjonariuszy Straży Granicznej. W pojeździe znajdowała się podwójna podłoga – opisuje działania pograniczników major Katarzyna Zdanowicz, rzecznik prasowa Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej w Białymstoku.

Haszysz wart ponad 4 miliony złotych

W trakcie przeszukania ciężarówki strażnicy ujawnili 134 zamknięte hermetycznie paczki różnej wielkości z suszem roślinnym. Tester narkotyczny wykazał, że Rosjanin ukrył haszysz. Łącznie zabezpieczono ponad 81 kilogramów haszyszu o szacunkowej wartości ponad 4 milionów. Sąd Rejonowy w Białymstoku w poniedziałek zdecydował o tymczasowym aresztowaniu obywatela Rosji na trzy miesiące. Jego samochód o wartości około 150 tysięcy złotych, także został zatrzymany. Teraz Rosjaninowi grozi grzywna i nie mniej niż trzy lata pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zatrzymano Bułgara podejrzanego o handel ludźmi

Policjanci z wydziału kryminalnego zabrzańskiej komendy zajmujący się problematyką handlu ludźmi doprowadzili do zatrzymania obywatela Bułgarii. Mężczyźnie zarzuca się, że od 2014 roku zajmował się w naszym kraju handlem ludźmi oraz czerpaniem korzyści z nierządu. W wyniku przestępczej działalności zatrzymany wzbogacił się o około 4 miliony złotych. 29-latek trafił już do aresztu śledczego.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego zabrzańskiej komendy zajmujący się zwalczaniem handlu ludźmi pracowali nad sprawą od początku sierpnia tego roku. Kompletowali i weryfikowali kolejne informacje i dowody. Do zatrzymania podejrzanego w tej sprawie 29-letniego obywatela Bułgarii doszło w Warszawie, kiedy usiłował wywieźć z Polski ofiarę swojej działalności. Dzięki szybkiej reakcji policjantów nie doszło do tego.

W trakcie czynności stróże prawa ustalili, że podejrzany w latach 2014-2019, na terenie województwa śląskiego, w tym w Zabrzu, zmuszał siłą 22-letnią obecnie obywatelkę Bułgarii do uprawiania prostytucji. Oprawca odebrał ofierze wszystkie dokumenty i całkowicie ją od siebie uzależnił. W ciągu 5 lat na przestępczym procederze zarobił około 4 mln zł.

Za handel ludźmi, czerpanie korzyści z nierządu oraz stręczycielstwo grozi mu teraz do 15 lat więzienia. Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych czynów.

Czynności w sprawie trwają, a śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Zabrzu.
Źródło info i foto: Policja.pl

Wójt gminy Lesznowola zatrzymana przez CBA wróciła do pracy. Jolanta B.-W. została przywitana oklaskami

Jolanta B.-W., wójt gminy Lesznowola, która w ubiegłą środę została zatrzymana przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, wróciła do pracy. Po kilkudniowej nieobecności w urzędzie została przywitana oklaskami i kwiatami – informuje Radio dla Ciebie.

Zatrzymanie wójt gminy Lesznowola (w 2018 r. została wyróżniona tytułem „Najlepszego wójta X-lecia”) to wynik śledztwa po kontroli CBA. Wójt podejrzewana jest o działanie na szkodę finansów gminy.

Według śledczych miała przekroczyć swoje uprawnienia lub nie dopełnić obowiązków i niezasadnie wypłacać odsetki od zerwanej umowy oraz umarzać należności podatkowe. Łączna kwota strat gminy ma wynosić 4 mln zł.

W poniedziałek Radio dla Ciebie poinformowało, że wójt wróciła na stanowisko, a „pracownicy urzędu przywitali gospodynię oklaskami i kwiatami”.

Jolanta B.-W., jak i urząd, nie chcieli skomentować zatrzymania przez CBA.

– „Toczy się postępowanie przygotowawcze i z powodów tak zwanej ostrożności procesowej, po prostu nie komentuję tej sprawy” – przekazała w rozmowie z RDC Agnieszka Adamus, kierownik referatu promocji i komunikacji z mediami w lesznowolskim urzędzie.

Wójt przed sądem będzie odpowiadać z wolnej stopy.
Źródło info i foto: businessinsider.com.pl

CBA zatrzymało wójta gminy Lesznowola Marię Jolantę B.-W.

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało panią wójt podwarszawskiej gminy Lesznowola. Zatrzymanie, to wynik śledztwa po kontroli CBA. Wójt jest podejrzewana o działanie na szkodę finansów gminy.

Zatrzymania dokonali agenci stołecznej delegatury Biura. Kobieta miała według śledczych przekroczyć swoje uprawnienia lub nie dopełnić obowiązków i niezasadnie wypłacać odsetki od zerwanej umowy oraz umarzać należności podatkowe. Łączna kwota strat gminy ma wynosić 4 mln zł.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura Temistokles Brodowski potwierdził, że rano funkcjonariusze warszawskiej delegatury CBA zatrzymali kobietę. – Zatrzymana wójt zostanie doprowadzona do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie usłyszy zarzuty – powiedział Brodowski.

Według śledczych w gminie Lesznowola nieprawidłowo gospodarowano nieruchomościami. W 2013 r. i 2014 r. zawarto umowy dzierżawy z naruszeniem wymogów formalnych opisanych w ustawie o gospodarce nieruchomościami – uważają agenci CBA.

– Podjęcie niezasadnej decyzji o odstąpieniu od jednej z umów skutkowało wypłaceniem odsetek w wysokości ok. 1,3 mln zł i tym samym wyrządzenie szkody w majątku gminy – wyjaśnił naczelnik.

– Ustalenia śledczych wskazują ponadto na przekroczenie uprawnień w zakresie czynności podejmowanych jako organ podatkowy w latach 2012-15, poprzez niezasadne umarzanie należności podatkowych na rzecz szeregu powiązanych ze sobą spółek dla osiągnięcia przez nie korzyści majątkowej w wysokości ok. 2,6 mln zł – podał Brodowski.
Źródło info i foto: TVP.info

Kryminalni rozbili kolejną zorganizowaną grupę przestępczą

Śląscy kryminalni rozbili zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się handlem dużymi ilościami narkotyków na terenie województwa śląskiego. Dziewięciu zatrzymanych usłyszało 237 zarzutów m.in. wprowadzenia na czarny rynek ponad 100 kg narkotyków, wartych około 4 mln złotych. Sześciu z podejrzanych, zostało już tymczasowo aresztowanych. Grozi im do 12 lat więzienia.

Kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która zajmowała się rozprowadzaniem środków odurzających i psychotropowych na terenie województwa śląskiego. Nad rozpracowaniem przestępczej szajki stróże prawa pracowali od kilku miesięcy. Kryminalni, przy wsparciu śląskich antyterrorystów oraz policjantów z katowickiego centralnego biura śledczego, wkroczyli do kilku mieszkań. Stróże prawa zatrzymali 6 mieszkańców Zabrza w wieku od 21 do 38 lat, dwóch mieszkańców powiatu gliwickiego w wieku 29 i 32 lat oraz 28-letniego katowiczanina. W wyniku przeszukań miejsc pobytu zatrzymanych, policjanci zabezpieczyli ponad 25 kg marihuany, amfetaminy, mefedronu, kokainy oraz tabletek ekstazy o czarnorynkowej wartości przeszło 700 tys. złotych. Policjanci znaleźli również gotówkę w kwocie ponad 100 tys. złotych, która zabezpieczona została na poczet przyszłych kar i grzywien.

Po doprowadzeniu zatrzymanych do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach prokurator ogłosił im łącznie 237 zarzutów. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a w przypadku jednej osoby, kierowania tą grupą. Zatrzymani podejrzani są także o popełnienie szeregu przestępstw z ustawy o przeciwdziałaniu narkomani. Po wykonaniu czynności procesowych z udziałem podejrzanych, prokurator podjął decyzję o skierowaniu do sądu wniosków o zastosowanie wobec nich środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Podejrzanym w tej sprawie grozić może kara do 12 lat więzienia. Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Czynności trwają. Policjanci nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Burmistrz Pułtuska wziął 90 tys. zł łapówki? Prokuratura domaga się aresztu

Prokuratura chce aresztowania burmistrza mazowieckiego Pułtuska – dowiedział się reporter RMF FM. Krzysztof N. został zatrzymany przez CBA wraz z siedmioma osobami podejrzanymi o ustawianie przetargów na kwotę ponad 4 milionów złotych. Śledczy uzupełnili burmistrzowi zarzuty o przyjęcie łapówki.

Według prokuratury, Krzysztof N. miał wziąć od jednego z przedsiębiorców 90 tysięcy zł w związku z przetargiem na budowę miejskiego żłobka. Oprócz tego, burmistrz Pułtuska jest podejrzany o przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a także zmowę przetargową.

Śledczy chcą także aresztu dla dwóch lokalnych biznesmenów. Pozostałych 5 osób – m.in. wiceburmistrz Pułtuska – zatrzymanych przez CBA, prokuratura po postawieniu zarzutów zwolniła. Zastosowano wobec nich kaucje w wysokości do 70 tys. zł, dozory policyjne i zakaz opuszczania kraju.

CBA zajmuje się także oświadczeniami majątkowymi burmistrz i wiceburmistrz Pułtuska za lata 2014-2018.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Przechwycono rekordowy przemyt papierosów

Poznańska policja zatrzymała nielegalny transport 3,5 mln sztuk papierosów ukrytych w panelach ogniw fotowoltaicznych. Ciężarówka miała trafić do Wielkiej Brytanii. Zatrzymano cztery osoby. Jak podaje policja, Skarb Państwa straciłby na tym procederze 4 mln. zł.

Dzięki śledztwu pozyskano jednak informację o planowanym terminie transportu papierosów. Ładunek przechwycono pod Poznaniem.
Podczas sprawdzania naczepy policjanci znaleźli palety z panelami ogniw fotowoltaicznych. Wszystkie były oklejone foliami ochronnymi i zabezpieczone przed uszkodzeniem. W obudowach paneli znajdowała się ukryta przestrzeń wypełniona paczkami papierosów. Łącznie w panelach ukryte było 3,5 mln sztuk papierosów.

W związku ze sprawą zatrzymano cztery osoby.
Źródło info i foto: interia.pl

Ponad 6 tys. podrobionych zegarków przejęto w Piasecznie

Policjanci z podwarszawskiego Piaseczna zabezpieczyli w jednym z centrów handlowych zegarki o szacunkowej wartości ok. 4 milionów złotych. Zegarki markowych producentów okazały się podróbkami z Chin.

Funkcjonariusze z Piaseczna ustalili, że w jednym z centrów handlowych w salonie zajmującym się sprzedażą biżuterii mogą znajdować się zegarki, które mimo oznaczeń logo znanych, światowych marek są towarem podrobionym.

Zabezpieczono ponad 6 tys. zegarków, których szacunkowa wartość oryginałów została wyceniona na 4 miliony złotych. Ustalono, że zegarki sprzedawane jako oryginalne zostały wyprodukowane w Chinach i z właściwym producentem nie miały nic wspólnego.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policja poszukuje Andrzeja Witkowskiego. Jest ścigany za szereg oszustw

Policjanci z Rzeszowa w całej Polsce szukają Andrzeja Witkowskiego vel Andrzeja Kowalskiego. Mężczyzna jest podejrzany o dokonanie szeregu oszustw, głównie o charakterze gospodarczym. Może widział go ktoś w naszym regionie?

Z policyjnego komunikatu wynika, że poszukiwany mężczyzna od 13 lat ukrywa się od przed wymiarem sprawiedliwości. Jest poszukiwany na podstawie kilkunastu listów gończych wydanych przez sądy i prokuratury na terenie całego kraju. Ma na sumieniu m.in. szereg oszustw, zwłaszcza gospodarczych, popełnianych na szkodę osób prywatnych i firm. Jest też podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która wyłudziła zwrot podatku VAT w kwocie ponad 4 milionów złotych na szkodę Skarbu Państwa.

Andrzej Witkowski ma 54 lata. Jak ustalono, może posługiwać się fałszywą tożsamością, ostatnio przedstawiał się jako Andrzej Kowalski. Może podawać się za biznesmena.

– Dysponujemy wizerunkiem podejrzanego sprzed trzech lat, wówczas mężczyzna miał tęgą budowę ciała, wzrost około 170-175 cm, włosy szpakowate, zły stan uzębienia. Znaki szczególne: blizna pooperacyjna na kolanie. Nosi okulary – podaje rzeszowska policja.

Wszelkie informacje o poszukiwanym należy kierować do Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie tel. 17 858 2310 lub do każdej jednostki policji pod numerem 997.
Źródło info i foto: kronikatygodnia.pl

48-latek zlecał podpalenia i kierował gangiem? Śledczy zabezpieczyli 4 mln złotych

48-letni mieszkaniec Wielkopolski trafił na trzy miesiące do aresztu. Jest podejrzany m.in. o zlecanie podpaleń i kierowanie zbrojną grupą przestępczą. Śledczy zabezpieczyli w sprawie niemal 4 mln złotych. – Mieliśmy do czynienia z niespotykaną arogancją i bezczelnością sprawców – komentuje prokurator.

Do podpaleń dochodziło w 2015 roku na terenie powiatu kluczborskiego (woj. opolskie). Jak informują policjanci podpalono wówczas m.in. kombajn i siewnik. Próbowano też podpalić pomieszczenie gospodarcze. Podczas jednego z podpaleń użyto granatu bojowego. – Sprawa wiąże się z wycinką dębów w Wołczynie. Związana jest też z podpaleniem w jednej z firm, gdzie straty oszacowano na ponad 750 tys. złotych – informował insp. Jarosław Kaleta, komendant opolskiej policji.

Mieli tego, który miał podpalać. Szukali zleceniodawcy

Sprawą zajął się Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej. Już wcześniej zatrzymano Daniela R. – To bezpośredni sprawca tych podpaleń i zniszczenia mienia w znacznych rozmiarach. Podejrzany przebywa obecnie w areszcie śledczym – mówił Robert Tomankiewicz z Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. I dodawał: wiedzieliśmy, że R. nie jest pomysłodawcą zniszczeń i że ma mocodawcę.

W połowie grudnia doszło do zatrzymania mężczyzny, który podejrzany jest o wydawanie R. dyspozycji. To 48-letni Michał A., przedsiębiorca z Wielkopolski. – Usłyszał cztery zarzuty popełnienia przestępstw dotyczących zniszczenia mienia znacznych rozmiarów, spowodowanie pożaru zagrażającego mieniu wielkich rozmiarów, a także założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym – relacjonował Tomankiewicz. Na czym polegała działalność grupy? Na tym etapie postępowania śledczy nie chcą o tym mówić. Zabezpieczono prawie 4 mln złotych Wiadomo, że A. decyzją sądu, został umieszczony w tymczasowym areszcie. Jak przyznają prokuratorzy sprawa jest w toku i niewykluczone są kolejne zatrzymania.

– Nie powiedzieliśmy w tej sprawie ostatniego słowa – przyznaje Tomankiewicz. Śledczy zabezpieczyli niemal 4 mln złotych, telefony komórkowe i nośniki pamięci. Mienie podejrzanego ma pozwolić na naprawienie wyrządzonych szkód. Prokurator podczas konferencji prasowej przyznał, że w przypadku działań sprawców podpaleń śledczy mieli „do czynienia z niespotykaną arogancją i bezczelnością”.
Żródło info i foto: tvn24.pl