Śląska policja poszukuje 40-letniego nożownika

Śląska policja poszukuje około 40-letniego nożownika. Napastnik w niedzielę rano w Raciborzu (woj. śląskie) w pobliżu jednego z lokali kilkukrotnie dźgnął nożem 23-letniego mieszkańca miasta.

Wstrząsające sceny rozegrały się w niedzielę nad ranem w pobliżu jednego z klubów przy ulicy Reymonta w Raciborzu (woj. śląskie). Z ustaleń policji wynika, że pomiędzy 23-letnim mieszkańcem Raciborza a około 40-letnim mężczyzną doszło do sprzeczki, która przybrała dramatyczny obrót.

W pewnym momencie starszy mężczyzna kilkakrotnie dźgnął nożem 23-latka. Raciborzanin z ranami przedramienia, barku i podbrzusza trafił do szpitala. Rany były na tyle poważne, że poszkodowany musiał być operowany. Z informacji policji wynika, że jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Mężczyzna nie mógł jeszcze zostać przesłuchany.

Napastnik uciekł. Wiadomo, że jest wysoki i dobrze zbudowany. Policja poszukuje mężczyzny na terenie województwa śląskiego oraz w sąsiednich powiatach województwa opolskiego. Jak podał kom. Mirosław Szymański z K, postępowanie jest prowadzone w kierunku usiłowania zabójstwa.

Funkcjonariusze już zabezpieczyli nagrania monitoringu i przesłuchują świadków.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Hiszpania: Rozbito gang przemycający migrantów do Europy

Policja z Hiszpanii rozbiła gang narkotykowy, który masowo przerzucał do tego kraju nielegalnych migrantów z Afryki Północnej. Do sobotniego popołudnia zatrzymano przywódcę grupy przestępczej oraz trzech innych członków jej kierownictwa.

Jak poinformowały władze hiszpańskiej policji, grupie, która poza dostarczaniem z Ceuty narkotyków trudniła się też przerzutem nielegalnych migrantów, przewodził 40-letni El Rubio. Jego gang był uznawany za jeden z najsilniejszych w tej północnoafrykańskiej enklawie Hiszpanii.

Śledczy ujawnili, że w ciągu ostatnich pięciu miesięcy grupa El Rubia przerzuciła do Andaluzji wielu nielegalnych migrantów, głównie Algierczyków. Obsługiwane przez nią łodzie motorowe kursowały zazwyczaj między Ceutą a portem w Algeciras w południowo-zachodniej Hiszpanii.

Gang kierowany przez El Rubia inkasował za jeden kurs z migrantami średnio 26 tys. euro. Targu z pasażerami łodzi dobijali podwładni przestępcy z Ceuty. „Lider grupy nie miał bezpośredniej styczności z migrantami” – poinformowało źródło policyjne.

W sobotę hiszpański rząd oszacował, że od czwartku do Hiszpanii przybyło z Afryki Północnej ponad 1000 nielegalnych migrantów. Największa ich liczba przybyła do portów w Maladze, Almerii oraz w Motrilu.

W piątek służby ratownicze Hiszpanii wyłowiły zwłoki trzech Afrykańczyków, którzy wypadli z łodzi na Morzu Alborańskim. Równocześnie rozpoczęto poszukiwania 18 innych zaginionych migrantów, którzy tą samą jednostką próbowali nielegalnie dostać się do południowej Hiszpanii.

Z szacunków Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM) wynika, że od początku tego roku do Hiszpanii dotarło drogą morską lub lądową około 40 tys. nielegalnych migrantów. Marokańskie władze twierdzą, że w tym samym okresie na skutek podjętych przez nie interwencji udaremniono próbę przedostania się na terytorium UE 54 tys. migrantów.

Jak poinformował w sobotę dziennik „El Pais”, rząd Pedro Sancheza ma kłopoty ze znalezieniem miejsc noclegowych dla ponad 11,1 tys. niepełnoletnich migrantów przebywających samotnie na terytorium Hiszpanii.

Madrycka gazeta ustaliła, że dotychczas 17 wspólnot autonomicznych Hiszpanii zaoferowało niepełnoletnim migrantom, wśród których dominują Marokańczycy, zaledwie 150 miejsc do spania. Władze ministerstwa zdrowia przyznają, że negocjacje prowadzone od 20 września z władzami regionów nie są łatwe.

“Pilnie nowych miejsc dla nieletnich migrantów potrzeba w regionach, gdzie młodzieżowe schroniska są przepełnione, m.in. w Andaluzji, Katalonii, Ceucie oraz Melilli” – napisał „El Pais”.
Źródło info i foto: interia.pl

Martwy polski kierowca znaleziony na parkingu w Niemczech

Ciało 40-letniego polskiego kierowcy tira zostało znalezione na parkingu w Soltau w Dolnej Saksonii. Portal BHTruck poinformował, że mężczyzna popełnił samobójstwo, jednak niemiecka policja nie wyklucza, że padł on ofiarą zabójstwa. Sekcja zwłok zostanie przeprowadzona w Hamburgu.

„Obrażenia stwierdzone na ciele nie pozwalają na jednoznaczne ustalenie, czy śmierć została spowodowana wypadkiem czy działaniem osób trzecich” – poinformowała policja z Polizeiinspektion Heidekreis.

Ciało Polaka zostało znalezione w niedzielę na parkingu w Soltau. Portal BHTruck poinformował, że 40-letni Polak popełnił samobójstwo podcinając sobie żyły. Na Facebooku pojawiły się także zdjęcia innego kierowcy, który miał być świadkiem akcji ratowniczej. W związku z tym, że policja nie wyklucza zabójstwa teren parkingu został ogrodzony. Technicy kryminalni dokonują oględzin terenu. Podjęto także decyzję o przeprowadzeniu sekcji zwłok mężczyzny.

Policja nie udziela żadnych dodatkowych informacji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Pedofil wraca do więzienia

U pedofila Mariusza C. (40 l.) chore żądze są silniejsze niż strach przed więzieniem. Zboczeniec ze Stalowej Woli na Podkarpaciu niemal połowę swojego życia spędził za kratami. Jednak kiedy wyszedł na wolność, znów polował na bezbronne dzieci. Teraz sędzia jeszcze raz posłał go za kraty.

Mariusz C. wyszedł na wolność 1,5 roku temu. Dyrektor więzienia chciał go umieścić w zamkniętym ośrodku w Gostyninie, tak jak jego współwięźnia – mordercę i pedofila Mariusza Trynkiewicza. Ale cwany dewiant, wykorzystując rozmaite kruczki prawne, cieszył się wolnością aż 9 miesięcy.

W parku w Stalowej Woli podając się za reportera próbował robić zdjęcia trzem dziewczynkom w wieku 12 i 11 lat. Na szczęście uciekły. Bezskutecznie prosił też swojego kochanka, aby ten zrobił nagie zdjęcia swojej 14-letniej siostrze podczas kąpieli. Partner się obraził, a wyrafinowany Mariusz zemścił się na nim, posądzając go o kradzież pieniędzy.

Za to wszystko pedofil został skazany na 8,5 roku więzienia. Ma dożywotni zakaz kontaktu z dziećmi i przebywania w ich odległości mniejszej niż 50 metrów.

– Jeśli oskarżony nie dokona gigantycznej refleksji nad sobą, to będzie do końca życia wracał do zakładu karnego – podsumował wyrok sędzia Grzegorz Zarzycki.

Wcześniej pedofil był skazywany m.in. za seksualne wykorzystywanie niepełnosprawnej dziewczynki i jej braciszka oraz za zgwałcenie 10-letniego chłopczyka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Niemcy: Kontrowersyjny wyrok. 19-letni Ahmet R. skazany na 2 lata w zawieszeniu za zabicie człowieka

19-letni Ahmet R. wyjdzie na wolność po spowodowaniu śmierci 40-letniego mężczyzny. Wyrok w zawieszeniu wydał sąd w Kolonii. Decyzja wywołała w Niemczech duże kontrowersje. Sprawa dotyczy zajścia z ubiegłego lata w mieście Bergisch Gladbach nieopodal Kolonii. Jak zeznał w sądzie Ahmet R., zaatakował i uderzył 40-letniego Thomasa K., aby zaimponować kolegom. Zaatakowany mężczyzna upadł na ziemię, a uderzenie o chodnik doprowadziło do złamania kości czaszki. K. trafił do szpitala, gdzie dzień później zmarł.

Jak donosi dziennik „Koelner Express”, Ahmet i jego koledzy podejrzewali, że mężczyzna był bezdomny i nawet po fakcie gratulowali napastnikowi. W rzeczywistości K. zostawił żonę i dwójkę dzieci w wieku 9 i 13 lat.

Prokuratura chciała skazać napastnika na 2 lata i 8 miesięcy więzienia. Ale sąd zdecydował się wypuścić go na wolność. Wydając wyrok dwóch lat w zawieszeniu, sędzia Ulrike Grave Herkenrath stwierdziła, że „śmierć człowieka jest ostateczna i żaden sąd nie może tego zmienić”. I choć przyznała, że wyrok zapewne nie zadowoli rodziny ofiary, to celem kary nie jest zemsta.

– Może jest pewne oczekiwanie, że sprawca powinien cierpieć tak jak wy cierpicie, ale nie to jest celem postępowania karnego – powiedziała sędzia. Wyjaśniła, że sąd przede wszystkim musi mieć na uwadze skutek kary. A według Herkenrath, pobyt w więzieniu wpłynąłby negatywnie na jego przyszłe zachowanie. Uznała, że lepszą alternatywą jest edukacja.

Aby uniknąć więzienia, Ahmet R. będzie musiał teraz uczestniczyć w 10 lekcjach antyprzemocowych każdego dnia i poddawać się badaniom na narkotyki. Rodzina zmarłego nie była zadowolona z wyroku. Jak notuje „Koelner Express”, jego żona „gorzko płakała po łagodnym wyroku”.

Sprawę skomentowali też politycy, szczególnie ci na skrajnej prawicy.

„Musimy nauczyć naszych sędziów, że nie są pedagogami ani opiekunami w przedszkolu” – napisał na Twitterze Goetz Froemming, deputowany do Bundestagu z Alternatywy dla Niemiec.
Źródło info i foto: wp.pl

Policyjna obława w Sanoku. Ranni policjanci. Poszukiwany mężczyzna, który postrzelił żonę

W Sanoku na Podkarpaciu trwa pościg za mężczyzną, który rano z wiatrówki postrzelił w rękę swoją żonę. W czasie obławy dwóch policjantów zostało niegroźnie rannych. Są w szpitalu, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Żona mężczyzny została lekko ranna i nie wymagała hospitalizacji. W poszukiwania zaangażowanych jest ponad 100 policjantów. Ogłoszono alarm. 40-letni mężczyzna ma przy sobie wiatrówkę.

Policjanci mają rysopis i zdjęcie poszukiwanego. Wiadomo, że porzucił samochód w dzielnicy Dąbrówka, a potem zaczął uciekać pieszo. Przeszukiwane są okoliczne budynki i pustostany. Policjanci apelują, aby nikt nie zatrzymywał poszukiwanego na własną rękę.

Nieoficjalnie wiemy, że mężczyzna był w trackie rozwodu z żoną. Wiadomo, że był już wcześniej notowany przez policję.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ostrowiec Świętokrzyski: Próbował wciągnąć do auta 11-latkę. Jej ojciec wyznaczył nagrodę za pomoc w ujęciu napastnika

Do próby porwania dziecka doszło w Ostrowcu Świętokrzyskim. 11-latka wracała w czwartek około godz. 17:30 ze szkoły do domu. W pobliżu przejścia dla pieszych przy ul. Bałtowskiej zatrzymał się samochód, z którego wysiadł około 40-letni mężczyzna. Próbował namówić dziewczynkę, żeby wsiadła do jego auta, a gdy się nie zgodziła, usiłował ją wciągnąć siłą. Dziecko uratował przypadkowy przechodzień.

Mężczyzna próbował obezwładnić napastnika, ale udało mu się wyrwać; wsiadł do samochodu i odjechał. 11-latka o zdarzeniu opowiedziała rodzicom, którzy zawiadomili policję.

– Potwierdzam, że doszło do próby wciągnięcia do samochodu 11-letniej dziewczynki – powiedział portalowi ostrowiecnews.pl sierż. sztab. Sylwester Kaniewski z policji w Ostrowcu Św.

Mężczyzna z „irokezem” i kolczykami

Policjanci opublikowali rysopis poszukiwanego. To mężczyzna w wieku ok. 40 lat, szczupłej budowy ciała, wysoki, włosy czarne, „postawione na irokeza”. W lewym uchu i w lewej brwi miał mieć kolczyki.

Nie ustalono, jakiej marki samochodem poruszał się napastnik. Wiadomo jedynie, że było koloru czarnego, a numer rejestracyjny zaczynał się od liter TO. Na pojeździe znajdowała się też biało czerwona flaga.

5 tys. zł nagrody

Ojciec dziewczynki wyznaczył 5 tys. złotych nagrody dla osoby, która przyczyni się do zatrzymania poszukiwanego. Podkreślił, że gdy doszło do zdarzenia, na skrzyżowaniu było wiele aut i wierzy, że „ktoś coś widział”.

Opisał też to, jak zapamiętała całe zdarzenie jego córka, zaznaczając, że to relacja 11-latki, więc możliwe, że opis nie odzwierciedla w stu procentach przebiegu wydarzeń:

„Z samochodu wyszedł mężczyzna, podszedł do córki i zapytał czy może ją zawieść do domu. Odpowiedziała mu: nie, dziękuje. Mężczyzna wrócił do samochodu, otworzył drzwi wyjął z auta pudełko (prawdopodobnie po telefonie) wrócił do mojej córki. Stojąc przy niej zachowywał się tak, jakby chciał jej je dać. Po chwili złapał ją za rękę. Córka zaczęła krzyczeć i płakać. Facet dziwnie się zachowywał rozglądał się na boki, czy nikt tego nie widzi, córka ze strachu zamknęła oczy. W tym czasie pojawił się inny mężczyzna, który zareagował na płacz córki. Uwolnił ją z rąk tego faceta, odpychając go wykręcił mu ręce do tyłu. Gdy córka zobaczyła że jest wolna, uciekła. Odjechała na rolkach z tego miejsca.” – brzmi opis zamieszczony na fb przez mężczyznę.

„Napastnik miał kolczyk w uchu (kolczyk rozpychający, przypominający dziurę w uchu. Miał również kolczyk w brwiach, duży irokez na głowie. Miał około 40 lat, szczupły, wysoki brunet. Auto koloru czarnego/ciemnego nr rej prawdopodobnie TOS ……1 . Za szybą miał flagę biało czerwoną.” – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wyrok dożywocia za zabójstwo 21-latka na krakowskim Kazimierzu

Na karę dożywocia skazał krakowski Sąd Okręgowy 40-letniego Damiana S., oskarżonego o zabójstwo 21-latka na krakowskim Kazimierzu. Mężczyzna był przypadkową ofiarą. Do zabójstwa doszło 3 stycznia ub.r. późnym wieczorem w okolicy skrzyżowania ulic Miodowej i Brzozowej. Jak wyjaśniał w śledztwie oskarżony, wcześniej został on w tym miejscu dotkliwie pobity i skopany przez kilku napastników. Pobity i zakrwawiony wrócił do lokalu, w którym pracował, wziął nóż i wrócił na miejsce zdarzenia. Tam zaatakował nożem w plecy 21-latka sądząc, że był on uczestnikiem poprzedniej awantury. Zaatakowany chłopak zmarł.

Prokuratura oskarżyła Damiana S., że działając z zamiarem zabójstwa, zadał z dużą siłą cios nożem swojej ofierze w plecy, powodując ranę przecinającą serce i lewe płuco oraz skutkującą krwotokiem wewnętrznym i zgonem.

Damian S. przyznał się do zadania ciosu nożem, natomiast nie przyznał się, by działał z zamiarem zabójstwa. Przed sądem wyrażał ubolewanie i płakał. Prosił o karę, która pozwoli mu jeszcze wrócić do społeczeństwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zapadł wyrok w sprawie Remigiusza L., który zabił matkę swojej partnerki

Na karę 25 lat więzienia został skazany w środę 40-letni Remigiusz L., który we wrześniu 2016 roku w podpoznańskim Luboniu zabił matkę swojej partnerki. Według oskarżenia mężczyzna miał przyjechać do domu 71-letniej matki swojej partnerki, skatować ją i ugodzić nożem, w wyniku czego kobieta zmarła. Następnie ukradł samochód ofiary i pojechał nim do swojej rodziny do Jastrowia (wielkopolskie). Tam, następnego dnia po dokonaniu zbrodni, został zatrzymany.

W trakcie procesu obrona utrzymywała, że Remigiusz L. przyszedł do domu ofiary, ale nie miał zamiaru jej zabić. Prokurator wniósł o karę dożywotniego pozbawienia wolności, podnosząc, że „oskarżony jest osobą zdemoralizowaną, a takie należy na stałe odizolować od społeczeństwa”.

„Kara wyjątkowa, o charakterze eliminacyjnym”

Poznański Sąd Okręgowy wymierzył w środę oskarżonemu karę 25 lat pozbawienia wolności za dokonanie tego brutalnego zabójstwa. Uznał go także winnym kierowania gróźb w stosunku do swojej byłej partnerki Agnieszki K., oraz kradzieży. Sędzia Joanna Rucińska uzasadniając wyrok podkreśliła, że 40-letni obecnie Remigiusz L. nie tylko dokonał zbrodni w okresie recydywy, ale i już wcześniej był agresywny. Jak podkreśliła, kara 25 lat pozbawienia wolności „jest karą wyjątkową i ma charakter eliminacyjny”.

Wyrok nie jest prawomocny. Po rozprawie zarówno obrona, jak i prokurator nie wykluczyli złożenia apelacji.

Przebieg zbrodni

Sędzia tłumaczyła, że w dniu dokonania zbrodni, Remigiusz najpierw groził swojej konkubinie, a później udał się do domu jej matki.

– Oskarżony chciał, aby pokrzywdzona pożyczyła mu swój samochód, którym jak mówił, zamierzał jechać do swojej rodziny zamieszkałej w Jastrowiu. Irena B. odmówiła mu i pomiędzy nią a Remigiuszem L. wywiązała się szarpanina; oskarżony dusił kobietę, uderzał ją rękami po głowie, a w końcu zadał cios nożem w brzuch – podkreśliła sędzia.

Jak mówiła, oskarżony miał nad swoją ofiarą znaczną przewagę fizyczną; zbrodnia dokonana została z zamiarem bezpośrednim, a działanie oskarżonego nacechowane było „okrucieństwem i nieustępliwością”. Sędzia wskazała jednak, że „Remigiusz L. nie planował długotrwale popełniania przestępstwa z art. 148 kk (zabójstwa – PAP), a do jego dokonania doszło na skutek przypadkowej – w gruncie rzeczy – kłótni z pokrzywdzoną i konfliktu z jej córką”.

Mocne słowa konkubiny

Córka zamordowanej kobiety i była konkubina Remigiusza L. powiedziała mediom w sądzie, że ze względu na brutalność zbrodni liczyła na wyrok dożywotniego pozbawienia wolności dla oskarżonego. – Tak naprawdę mamy nadzieję, że mama nie cierpiała długo – mówiła.

– Ja sama byłam przez niego pobita, okaleczona, ale tego, że dopuści się zabójstwa, nigdy bym się nie spodziewała. Szczególnie, że dopuści się zabójstwa mojej mamy, dlatego, że nie było między nimi żadnych konfliktów – dodała Agnieszka K. Kobieta zaznaczyła też, że nie tylko ona, ale i cała jej rodzina obawia się, że kiedy Remigiusz L. wyjdzie z więzienia, to pierwsze kroki skieruje właśnie do nich.

– Obojętnie, co się działo, co zrobił, jakie były okoliczności, on nigdy nie okazywał żadnej skruchy, zawsze szukał winnych. Bardzo się boimy, tym bardziej, że chciał mi też zabrać dziecko. Córka ma teraz 5 lat, i choć gdy Remigiusz wyjdzie z więzienia będzie kobietą, to będę się poważnie obawiać o jej bezpieczeństwo” – podkreśliła Agnieszka K.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ukradł szefowi bardzo drogie wina. 40-latek aresztowany

40-letni Nicholas De-Meyer został aresztowany we wtorek w nocy na lotnisku w Los Angeles. Akt oskarżenia nie określa wprawdzie Solomona jako ofiary, ale rzecznik Goldman Sachs potwierdził, że tak jest. Jak dodał, De-Meyer nie był pracownikiem banku, został zatrudniony przez Solomona jako jego osobisty asystent w 2014 roku.

Okradł szefa

Do obowiązków De-Meyera należało m.in. odbieranie rzadkiego i drogiego wina w mieszkaniu swojego szefa na Manhattanie, a następnie transport alkoholu do posiadłości Solomona w East Hampton w stanie Nowy Jork. Kradzież została odkryta, kiedy Solomon sprzedawał swój nowojorski apartament z czterema sypialniami i widokiem na Central Park za 21,5 mln dolarów.

Okazało się, że brakujące butelki asystent sprzedawał dystrybutorom wina. Wśród skradzionego alkoholu znalazło się m.in. siedem butelek francuskiego wina z Domaine de la Romanée Conti w Burgundii. To jedno z najlepszych, najdroższych i najrzadszych win na świecie. Salomon zapłacił za nie 133,6 tys. dolarów, czyli około 19 tys. za jedną butelkę.

Według prokuratury De-Meyer miał je ukraść z mieszkania swojego szefa w październiku 2016 roku. Solomon postrzegany jest jako jeden z potencjalnych kandydatów do objęcia stanowiska dyrektora generalnego Goldman Sachs po tym jak obecny prezes – 63-letni Lloyd Blankfein – odejdzie na emeryturę.
Źródło info i foto: tvn24bis.pl