Policjanci CBŚP i KAS uderzyli w mafię paliwową

Blisko 250 funkcjonariuszy CBŚP i KAS uczestniczyło w ogromnym przedsięwzięciu przeprowadzonym pod nadzorem wielkopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Przeszukano ponad 80 obiektów na terenie Polski, zatrzymano 14 osób. Rozbito zorganizowaną grupę przestępczą działającą w Polsce i w kilku krajach europejskich. Podejrzani przerabiali olej smarowy na napędowy nie płacąc podatków.

Schemat przestępczego procederu polegał na sprzedaży przez firmy paliwa bez płacenia podatków, akcyzy i innych należności publicznoprawnych. Paliwo to było wcześniej przedmiotem obrotu preparatami smarowymi, bądź olejem stanowiącym inny produkt energetyczny, nie objęty podatkiem akcyzowym.

Członkowie grupy dokonywali zmiany przeznaczenia takiego oleju na olej służący do napędzania silników spalinowych, podlegający już obowiązkowi opodatkowaniu akcyzą. Zmiana taka nie była deklarowana do opodatkowania przez żaden z podmiotów wykorzystywanych w przestępczym procederze.

Co więcej, grupa sprzedawała taki olej dla ostatecznych odbiorców z naliczonym podatkiem VAT. Podatek ten nigdy nie był jednak odprowadzony dla Skarbu Państwa, bowiem do sprzedawanego paliwa tworzono dokumentację handlową (nierzetelne faktury) wskazującą na rzekome transakcje dokonywane przez szereg podmiotów, z których pierwszy był tzw. znikającym podatnikiem.

Wyłudzenia na 40 mln zł, „wyprane” 126 mln zł

– Wstępnie ustalono, że członkowie grupy wprowadzając do obrotu handlowego olej smarowy, jako olej napędowy mogli dokonać uszczupleń podatkowych na kwotę około 40 milionów złotych. W skoordynowanych przeszukaniach, zabezpieczeniu dokumentacji i zatrzymaniach osób podejrzanych o popełnienie tego przestępstwa brało udział 140 funkcjonariuszy i pracowników Krajowej Administracji Skarbowej – powiedział nadinspektor Piotr Walczak, szef Krajowej Administracji Skarbowej.

Obrót pieniędzmi uzyskanymi ze sprzedaży paliwa był poddawany licznym modyfikacjom księgowym. Ich celem było maskowanie braku realnych transakcji pomiędzy podmiotami, które wystawiały nierzetelne faktury oraz miały ukryć nielegalne ich pochodzenie.

W ramach grupy funkcjonowali tzw. operatorzy finansowi, których zadaniem było transferowanie środków z jednych kont na inne, w imieniu poszczególnych podmiotów faktycznie lub fikcyjnie handlujących paliwem. Śledczy wstępnie szacują, że podejrzani mogli „wyprać” 126 mln zł.

250 funkcjonariuszy z całej Polski

Członkowie grupy wywodzili się z woj. śląskiego i lubuskiego, ale terenem ich działania była niemal cała Polska oraz kraje europejskie, m.in. Węgry, Słowacja, Niemcy i Austria.

Mając zebrane informacje funkcjonariusze CBŚP i KAS przygotowali ogromne przedsięwzięcie, jakim było zorganizowanie i jednoczesne przeprowadzenie działań na terenie woj. lubuskiego, śląskiego, małopolskiego, mazowieckiego i wielkopolskiego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dolnośląscy policjanci przechwycili części samochodowe o wartości 10 mln zł. Miały trafić do Hongkongu

Dolnośląscy policjanci, kontynuując działania w sprawie rozbitej międzynarodowej zorganizowanej grupy przestępczej, kradnącej na terenie UE i Polski luksusowe pojazdy, przejęli w Rotterdamie kolejny kontener z podzespołami samochodowymi. Części miały trafić do Hongkongu. Przechwycenie kontenera w Holandii, to kolejny etap działań dolnośląskich policjantów, związanych z uderzeniem w międzynarodową przestępczość samochodową. Wcześniej niemieccy policjanci współpracujący z funkcjonariuszami z Dolnego Śląska, w porcie w Bremerhaven przejęli dwa inne kontenery, także z podzespołami. Części trafiały też m. in. do Libanu oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Łączna wartość wszystkich skradzionych pojazdów, to nie mniej niż 40 mln złotych. W sprawie zatrzymano 6 osób.

Funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu z Wydziału Kryminalnego i Dochodzeniowo – Śledczego, przy wsparciu funkcjonariuszy Wydziału Wywiadu Kryminalnego, przejęli na terenie portu w Rotterdamie kontener zawierający podzespoły kradzionych luksusowych samochodów, które miał trafić do Hongkongu. To kolejny już kontener przechwycony przez służby. Wcześniej niemieccy policjanci współpracujący z funkcjonariuszami z Dolnego Śląska, w porcie w Bremerhaven. przejęli dwa inne kontenery, także z podzespołami.

Funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu w zabezpieczonym kontenerze ujawnili częściowe karoserie, drzwi, dachy, moduły hybrydowe, elementy plastikowe i silniki, pochodzące z 24 luksusowych samochodów marki Mercedes, skradzionych w drugiej połowie 2018 r. z terenu Polski, Niemiec i Austrii. W czynnościach brali udział również funkcjonariusze Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, funkcjonariusze Wydziału Techniki Kryminalistycznej Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu oraz funkcjonariusze Policji Niemieckiej. Łączna wartość skradzionych pojazdów, zidentyfikowanych na podstawie podzespołów znajdujących się w kontenerze, opiewa na kwotę nie mniejszą niż 10 mln złotych.

Przechwycenie kontenera w Holandii, to kolejny etap działań dolnośląskich policjantów, związanych z uderzeniem w międzynarodową przestępczość samochodową. Przypomnijmy, że pod koniec listopada 2018 r. funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu wspólnie z kolegami z Niemiec, przy wsparciu Europolu, z dużą siłą uderzyli w międzynarodową przestępczość samochodową. W trakcie prowadzonych działań na terenie Niemiec i Polski zatrzymanych zostało 6 osób.

Na terenie Wrocławia i okolic, w wyniku skoordynowanej akcji, przeprowadzonej przez ponad 100 funkcjonariuszy polskiej i niemieckiej Policji, zatrzymanych zostało trzech mężczyzn w wieku od 42 do 53 lat, podejrzanych o udział w międzynarodowej zorganizowanej grupie przestępczej. Jak ustalili funkcjonariusze grupa zajmowała się kradzieżami pojazdów luksusowych m. in. Mercedes, Range Rover czy Porsche oraz rozbieraniem ich na części.

Następnie auta były przygotowane i transportowane m. in. do Libanu oraz do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W trakcie przeszukania posesji funkcjonariusze ujawnili części pochodzące z 44 skradzionych samochodów, elektroniczne urządzenia służące do kradzieży samochodów, komputery, telefony, karty i nośniki pamięci, nawigacje i kluczyki samochodowe. Wcześniej niemieccy policjanci prowadząc działania w sprawie przemytu samochodów, zatrzymali trzy osoby: niemiecko – libańskie rodzeństwo w wieku 34 i 36 lat oraz 46 – letnią obywatelkę Słowacji.

Mieszkańcy Dolnego Śląska zatrzymani podczas policyjnych działań, podejrzani są o paserstwo nie mniej niż 120 luksusowych samochodów o łącznej wartości nie mniejszej niż 30 milionów złotych. Dwóch z zatrzymanych mężczyzn było poszukiwanych Europejskim Nakazem Aresztowania. Funkcjonariusze zajęli też wówczas mienie osób w kwocie łącznej około 220 tys. złotych oraz 5 samochodów o łącznej wartości nie mniejszej niż 400 tys. złotych.

Wszyscy mężczyźni z powiatu wrocławskiego usłyszeli łącznie 33 zarzuty przestępstwa. Wobec dwóch z zatrzymanych sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące. Obecnie policjanci i prokuratura dalej wyjaśniają wszystkie okoliczności w tej sprawie. Śledztwo prowadzą Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu oraz Prokuratura w Karlsruhe. Sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: Policja.pl

Kolejna akcja agentów CBA w Warszawie. Grupa fałszował faktury, prała pieniądze

Wystawiali podrabiane dokumenty, by symulować fikcyjny obrót towarami. Oszukując na podatkach, wyłudzili co najmniej 40 mln zł. Funkcjonariusze CBA i Krajowej Administracji Skarbowej biorą dziś udział w akcji wymierzonej w międzynarodową grupę przestępczą, zajmującą się tym procederem. Przeszukują mieszkania i biura m.in. w Warszawie i Wólce Kosowskiej.

Akcję, nadzorowaną przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie, prowadzą funkcjonariusze z Delegatury CBA w Białymstoku oraz Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Olsztynie. Dziś rano weszli do 35 mieszkań, siedzib spółek i biur rachunkowych w Warszawie, w Wólce Kosowskiej i innych częściach Mazowsza.

– Funkcjonariusze CBA zatrzymali m.in. głównego buchaltera tej międzynarodowej grupy, odpowiedzialnego za strategiczne działania przestępcze mające na celu rachunkowe uwiarygodnienie fikcyjnego obrotu towarami. Kolejny zatrzymany to obywatel Wietnamu, który w latach 2016-2017 miał uczestniczyć w procederze tzw. prania brudnych pieniędzy. Wypłacił z rachunków bankowych firm objętych śledztwem już „przeprane” 24 mln zł i 375 tys. euro – poinformował Onet Piotr Kaczorek z CBA.

Jak ustalili śledczy, działania grupy polegały m.in. na wystawaniu fałszywych faktur VAT, a następnie deklarowaniu organom podatkowym nieprawdziwych informacji, które miały udokumentować fikcyjny obrót towarami. Kwoty deklaracji mogą sięgać 200 mln zł. Trwające analizy już zabezpieczonej dokumentacji wskazują, że te wartości mogą być nawet dwukrotnie większe i wynosić 400 mln zł.

– W proceder zaangażowane byli firmy handlowców z Wietnamu oraz tzw. słupy – osoby, które nie posiadały pozwolenia na pobyt albo w ogóle nie przebywały na terytorium Polski. Mechanizm wprowadzania do obrotu fikcyjnych faktur VAT służył m.in. zalegalizowaniu towaru nieznanego pochodzenia, który zbywany był przez finalnych odbiorców, m.in. na targowisku w Wólce Kosowskiej – tłumaczy Piotr Kaczorek.

Według ustaleń CBA i KAS, straty Skarbu Państwa z tytułu zaniżenia podatków wyniosły co najmniej 40 mln zł. – Ta kwota, w miarę badania zabezpieczonej dokumentacji finansowej, może się podwoić. To początek śledztwa, sprawa ma charakter rozwojowy – podkreśla Kaczorek.
Źródło info i foto: onet.pl

Zatrzymano kolejnych członków gangu dokonującego przestępstw na obrocie paliwami

Funkcjonariusze z KPP w Wołominie, CBŚP i KAS, w ramach śledztwa nadzorowanego przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie, przeprowadzili kolejne działania zatrzymując 11 osób. Śledztwo dotyczy działalności zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się wprowadzaniem do obrotu paliw bez opłaconego podatku od towarów i usług, opłaty paliwowej i akcyzowej na terenie Polski, a także innych państw europejskich. W przeprowadzonej akcji wzięło udział niemal 150 funkcjonariuszy, w tym także z KSP i BOA KGP. Należności Skarbu Państwa mogły być uszczuplone na łączną kwotę powyżej 40 mln złotych.

To było ogromne, wspólne przedsięwzięcie wielu jednostek. W akcji wzięli udział funkcjonariusze z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą i korupcją Komendy Powiatowej Policji w Wołominie, wydziału do zwalczania zorganizowanej przestępczości ekonomicznej Zarządu w Olsztynie i Zarządu w Krakowie Centralnego Biura Śledczego Policji, z Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Olsztynie, z wydziału do odzyskiwania mienia Komendy Stołecznej Policji, z BOA KGP oraz SPAP Warszawa. Wszystkie czynności były prowadzone pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Realizacja była wynikiem śledztwa dotyczącego rozpracowania zorganizowanej grupy przestępczej. Członkowie tej grupy podejrzani są o wprowadzanie do obrotu paliw bez opłaconego podatku od towarów i usług, opłaty paliwowej i akcyzy przy wykorzystaniu działalności kilku firm. Swoje działania prowadzili w Warszawie, w innych miejscowościach na terenie Polski oraz innych państw europejskich. Śledczy ustalili, że członkowie grupy sprzedawali olej ceramiczny, na podstawie sfałszowanej dokumentacji wg, której był to pełnowartościowy olej napędowy z opłaconymi podatkami. Taki olej trafiał do hurtowni, a także do indywidualnych odbiorców.

Jednego dnia, bardzo wcześnie rano blisko 150 funkcjonariuszy KSP, CBŚP i służby celno-skarbowej przeszukało 11 miejsc na terenie całej Polski. Zatrzymanych zostało 11 osób w wieku od 27 do 58 lat. Podczas przeszukań funkcjonariusze znaleźli i zabezpieczyli domowej roboty kuszę, której siła rażenia mogłaby zabić człowieka. W trakcie prowadzonych czynności u zatrzymanych ustalono mienie o wartości 4,5 mln złotych do tzw. konfiskaty rozszerzonej, które będzie podlegać zajęciu.

Zatrzymani są podejrzani o udział w zorganizowanej grupie przestępczej dokonującej przestępstw w obrocie paliwami, uszczuplenia podatku akcyzowego i wyłudzenia podatku VAT, za co może im grozić kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Jak wynikało z posiadanych informacji, działania tych osób mogły doprowadzić do uszczuplenia należności skarbu państwa na łączną kwotę powyżej 40 milionów złotych.

Policjanci doprowadzali zatrzymanych do Prokuratury Regionalnej w Warszawie celem wykonania z ich udziałem czynności procesowych. Z ustaleń śledczych wynika, że grupa mogła „wyprać” ponad 100 milionów złotych.

Realizowane przez funkcjonariuszy KSP, CBŚP i Urzędu Celno-Skarbowego pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Warszawie czynności i zatrzymania osób, to ciąg dalszy sprawy z czerwca br. Wówczas funkcjonariusze zatrzymali 21 osób w wieku od 30 do 63 lat, w tym jedną kobietę. W trakcie prowadzonych czynności zabezpieczono m.in. 12 zestawów samochodów ciężarowych z cysternami o wartości około 3,6 mln złotych, 10 luksusowych samochodów w tym m.in. mercedes E-klasa, dwa mercedesy GLE, mercedes AMG, land rover, BMW X3, audi Q5 oraz dwa audi Q7 o łącznej wartości 1,6 miliona złotych, 95 tys. euro, około 520 tys. złotych, biżuterię złotą, zegarki i inne wartościowe przedmioty oraz komputery, elektroniczne nośniki pamięci i dokumenty mogące świadczyć o przestępczym procederze.
Źródło info i foto: Policja.pl

Agenci CBA zatrzymali szefa Rady Nadzorczej Grupy Azoty

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało w poniedziałek rano 6 osób, m.in. szefa Rady Nadzorczej Grupy Azoty, pracownika Lotosu i biznesmenów. Jak informuje dziennikarz „Wiadomości” TVP Marcin Tulicki, zatrzymane osoby zostały aresztowane i postawiono im zarzuty.

Jak poinformował w poniedziałek Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej CBA zatrzymań dokonali agenci lubelskiej delegatury Biura. Sprawa dotyczy żądania 40 mln zł łapówki i powoływania się na wpływy w największych spółkach skarbu państwa. Prowadzona jest pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Wśród zatrzymanych są też pracownik Grupy Lotos Aleksander I., prezes warszawskiej spółki z branży energetycznej Andrzej M. oraz troje innych podejrzanych pomagających w stworzeniu korupcyjnego układu. Do zatrzymań CBA doszło na terenie województw lubelskiego, kujawskiego, pomorskiego i mazowieckiego. Biuro przeszukało też biuro Aleksandra I. w gdańskim Lotosie.

Według śledczych podejrzani w zamian za korzyści majątkowe – doinwestowanie niewielkiej firmy kwotą 40 mln zł, podjęli się załatwienia umożliwienia dostaw i zagwarantowania odbioru surowców przez spółki Grupa Azoty SA.

– Domagali się też kilkuprocentowego udziału w zyskach ze sprzedaży surowców – podał Kaczorek.
Źródło info i foto: TVP.info

Rozbito gang paliwowy

Śledczy z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą katowickiej komendy wojewódzkiej zakończyli śledztwo w sprawie grupy nielegalnie handlującej paliwami i wyłudzającej VAT. Na ławie oskarżonych zasiądzie 15 osób. Straty Skarbu Państwa wynikłe z działalności grupy oszacowano na prawie 40 milionów złotych.

Policjanci z wydziału zwalczającego przestępczość gospodarczą KWP w Katowicach zakończyli sprawę grupy zajmującej się nielegalnym obrotem materiałami ropopochodnymi i wyłudzeniami podatku VAT. Członkowie grupy kupowali oleje smarowe w składach podatkowych i deklarowali ich wywóz poza granice Rzeczpospolitej Polskiej, na zasadzie wewnątrzwspólnotowego obrotu. Odbiorcami były specjalnie w tym celu założone fikcyjne podmioty gospodarcze. W rzeczywistości oleje, za pośrednictwem innych firm „słupów”, sprzedawane były ze sfałszowaną dokumentacją firmom transportowym. Grupa działała w latach 2012-2014. Straty Skarbu Państwa z tytułu wyłudzonego podatku VAT wyliczone zostały na 19 milionów złotych, zaś niezapłacona akcyza to kolejne 18 milionów złotych.

Śledczy z Katowic przeprowadzili w tej sprawie dwie realizacje – w kwietniu i czerwcu 2014 roku, o których pisaliśmy na naszych stronach. W śledztwie prowadzonym pod nadzorem prokuratury Okręgowej w Katowicach zarzuty usłyszało łącznie 15 osób w wieku od 29 do 56 lat, mieszkańców województw śląskiego, małopolskiego oraz 2 obywateli Belgii. Za oszustwa, pranie pieniędzy i udział w zorganizowanej grupie przestępczej grozi im 10 lat więzienia.
Żródło info i foto: Policja.pl

Wyłudzili prawie 40 mln złotych z VAT na paliwie

Portal tvp.info dotarł do zeznań bossa jednej z grup przestępczych zajmujących się wyłudzeniami VAT na paliwie. Wynika z nich, że grupę stworzył Rosjanin z dyplomatycznym paszportem. Grupa powstała w 2012 roku. Istniała tylko dwa lata, w tym czasie udało jej się wyłudzić od Skarbu Państwa 40 mln zł. Zarabiała na sprowadzanym z krajów bałtyckich paliwie. W szczycie działalności chciała wejść na rynek handlu bronią. Niedawno olsztyński sąd skazał żołnierzy pracujących dla organizacji. Przypisał im nawet kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.

Zeznania świadków czy podejrzanych pokazują jednak, że byli oni pionkami w grze. Instrukcje od szefa grupy dostawali mailami. Nikt nigdy go nie widział, nikt nigdy z nim nie rozmawiał. Wiadomo tylko, że ma na imię Arbin. Jest Rosjaninem i posiada paszport dyplomatyczny. W Polsce reprezentowali go jego najbliżsi współpracownicy – obywatele Łotwy. Kim byli dokładnie? Też nie wiadomo. Nie wiadomo nawet, czy nazywali się tak, jak przedstawiali się swoim polskim współpracownikom.

Karol był mózgiem grupy w Polsce. Miał kryminalną przeszłość. Nim CBŚ zatrzymał go za udział w mafii paliwowej, wpadł na oszustwach i wyłudzeniach. W areszcie poszedł na współpracę z prokuratorem, ale kiedy tylko wyszedł na wolność, przepadł. Dziś CBŚ szuka go listem gończym.

Łotysz, prokurator i lewe paliwo

Karola do paliwowej branży wprowadził Łotysz Agnis. On namówił go przez polskiego pośrednika z Olsztyna do kupna firmy paliwowej z Poznania. Spółka miała koncesję na obrót paliwami. Agnis do polski przyjeżdżał w obstawie kompanów: Paszy, Andrija, Ugri i Kamilasa. To oni zorganizowali grupę zajmującą się wyłudzeniami podatku VAT na sprowadzanym do polski oleju napędowym.

Pasza obstawiał kontakty na Litwie, Łotwie i Estonii. Stamtąd transportował do polski paliwo. Karol organizował spółki, które zajmowały się wyłudzaniem VAT. Wszystkie były pod kontrolą Łotyszy, którzy mieli dostęp do kont firmowych. – Pieniądze wpływały na konto spółki, ale zaraz Łotysze przelewali je do swoich dostawców, a nas informowali ile mamy sobie wypłacić. To było 200 lub 300 euro za cysternę – zeznał w prokuraturze Karol.

Rosjanin z dyplomatycznym paszportem

Dostawcą paliwa i osobą, która zorganizowała cały mechanizm był Arbin. – Rosjanin, posiadał paszport dyplomatyczny – zeznaje Karol. Nikt nigdy go nie widział. W jego imieniu interesów w Polsce doglądali „Pasza” i dwóch jego kompanów z Łotwy. Dziennie do Polski jechało od 5 do 6 cystern. Od firmy Karola paliwo kupowały kolejne podmioty.

Organizacją karuzeli wyłudzającej VAT zajmował się Marcin, były prokurator z Poznania, który miał kontakty w świecie politycznym. Często organizował rauty, na które ich zapraszał. – Byli na nich politycy? Jacy? Nie wiem. Marcin mówił, że to ważni politycy – zeznaje przestępca. Przez Marcina Karol poznał jednego z byłych wiceministrów Zdrowia.

– Marcin ściśle współpracował z Łotyszami. Miał także kontakty z dostawcami paliwa ze wschodu – zeznał Karol. Olej napędowy do Polski transportowany był prze skład celny w Suwałkach, którym zarządzał Łotysz – zaufany Paszy. Oficjalnie jednak firma zarejestrowana była na Polaka.

Stamtąd paliwo trafiało do spółki Karola, później do kolejnych zakładanych na słupy, które dostawały za to 1 tys. zł. Część spółek, które zostały wprowadzone do łańcuszka wyłudzającego VAT, przestępcy kupowali. Szukali jednak tylko takich podmiotów, które posiadały koncesję. – W tym celu jeździliśmy do Krakowa, tam załatwialiśmy sprawy księgowe, czy akty notarialne kupna spółek – zeznał Karol. Spółki często zmieniały adresy.

Wytyczne od Łotyszy były takie, by co 3 miesiące przenosić firmę do innego województwa. Dzięki temu Urzędy Skarbowe nie widziały, że spółka nie płaci VAT, nie blokowały kont. Do tych ostatnich kontakt mieli Łotysze. Polacy zakładali konta w bankach, ale tokeny czy inne narzędzia potrzebne do wykonywania przelewów czy karty przekazywali Łotyszom. Oficjalnie jednak konto było własnością spółki. Łotyszy tam nigdy nie było.

Kiedy firma była spalona, znikała. Grupie zostawała jednak gotówka. Dużo gotówki. Jak ustaliła prokuratura, w ciągu kilku miesięcy przestępcy uszczuplili budżet państwa na 40 mln zł. Ale do dane szacunkowe. Prokuraturze nie udało się rozpracować całej siatki. – Nie płaciliśmy należytych podatków, wprowadzaliśmy na rynek tanie paliwo. Nikt nie mógł z nami konkurować. Nawet Orlen – chwalił się Karol.

Łapówki, sąd, ministerstwo

Za pieniądze grupa kupowała drogie samochody, ciuchy, nieruchomości w Turcji. Część gotówki wydawano na zagraniczne podróże. Kolejną część wpłacano na fundusz powierniczy, gdyby nastąpiła wpadka. Gotówka szła też na łapówki.

50 tys. zł dostał biznesmen z Warmii i Mazur, który według Karola „był poukładany” w olsztyńskim sądzie. Biznesmen miał załatwić zdjęcie blokady konta jednej ze spółek, którą zainteresowała się prokuratura.

Tej samej interwencji w 2012 roku podjęła się Anna, była działaczka Samoobrony. Kobieta twierdziła, że ma kontakty w Ministerstwie Sprawiedliwości. – Mówiła, że zna tam bardzo wpływową osobę – zeznał Karol. Za załatwienie sprawy chciała 20 proc. całej zablokowanej sumy. – Mówiła, że do pana prokuratora prowadzącego śledztwo będzie telefon z ministerstwa – zeznawał Karol. Telefon był. Prokurator jednak konta nie odblokował. Nie zainteresował się też tym, czy Anna faktycznie podjęła próbę załatwienia sprawy w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Na tym nie koniec. Grupa miała też człowieka w Urzędzie Skarbowym w Olsztynie, który przekazywał im informacje o planowanych kontrolach. Karol nie mówi jednak, czy urzędnik dostawał za to pieniądze, czy robił to tylko dlatego, że zna jednego z członków gangu.

140 tys. zł lekką ręką Karol dał Marcinowi z Izabelina. Mężczyzna miał mu pomóc odnaleźć Piotra, byłego wspólnika w interesach. Karol pojechał do Izabelina, gdzie spotkał się z Marcinem, który poznał go z miejscowymi policjantami. Jeden z nich radiowozem woził go po okolicy i pomagał zebrać informacje. Karol twierdzi, że nie wie, czy Marcin przekazał policjantom otrzymane pieniądze.
Mafia paliwowa: polowanie na znanych świadków

CBA wiedziało i milczało

Po tym wypadzie do Karola zadzwonił człowiek, który podawał się za agenta CBA. Twierdził że ma informacje o dawnym wspólniku. Z agentami CBA Karol spotkał się w Łomiankach. – Nie chcieli kasy – zeznał. To nie koniec wątku służb. Karol twierdzi, że grupa miała też swojego człowieka w ABW. Z grupą współpracował też były płk Wojska Polskiego. Grupa chciała wejść na rynek handlu bronią, ale interesy pokrzyżowała akcja CBŚ i zatrzymanie Karola.

Arbina, dyplomaty z rosyjskim paszportem i Łotyszy oficjalnie nic z grupą Karola nie łączy. Dowodów na to, że wykonywali przelewy, zarządzali grupą, organizowali spółki, nie ma. Sąd w Olsztynie oddał nawet zatrzymane przez CBŚ samochody, które były własnością łotewskich spółek, a którymi po Polsce podróżowali członkowie grupy Karola. On sam, kiedy tylko wyszedł z aresztu, zapadł się pod ziemię. Udało nam się spotkać z człowiekiem działającym w grupie Karola.

Kim jest Arbin?
– Biznesmen, przyjaciel samego prezydenta Rosji. Na rautach u niego bywali oficerowie KGB, FSB. Jest dobrze postawiony. Nie robi nic nielegalnego – twierdzi.
A paliwa, wyłudzania VAT?
– Tego nie robił Arbin. Tym zajmował się Karol – mówi nasz rozmówca.
A ty kim byłeś w grupie?
– Nie byłem w grupie. Pracowałem dla Arbina. Byłem inkasentem, odzyskiwałem dla niego pieniądze – kończy.
Żródło info i foto: TVP.info

Piotr O. okradł biznesmenów na 3,5 mln zł!

Piotr O. (46 l.) to król pol­skich oszu­stów. Kie­dyś na­cią­gnął kil­ka­na­ście osób – w tym sa­me­go Ro­ma­rio, słyn­ne­go bra­zy­lij­skie­go gwiaz­do­ra pił­kar­skie­go – na ponad 40 mi­lio­nów zło­tych. Tra­fił za to do wię­zie­nia. Teraz znów go za­trzy­ma­no. Tym razem za oszu­stwa na 3,5 mln zł. Za te pie­nią­dze miał m. in. spro­wa­dzić tani trans­port złota z Afry­ki dla zna­ne­go lu­bel­skie­go ju­bi­le­ra. Pie­nią­dze wziął i za­padł się pod zie­mię… Na szczę­ście już sie­dzi w lu­bel­skim aresz­cie.

Piotr O. to praw­dzi­wy mistrz w swoim fachu. Po­tra­fi tak omo­tać, że więk­szość ofiar bez wa­ha­nia po­wie­rza mu ma­ją­tek. Do po­mno­że­nia. Nie­ste­ty, osób które mogą się po­chwa­lić zy­ska­mi z in­we­sty­cji pro­wa­dzo­nych przez oszu­sta, nie ma. Jest za to coraz więk­sze grono prze­zeń oszu­ka­nych. Za liczne oszustwa finansowe, w tym pozbawienie majątku gwiazdy brazylijskiego futbolu Romario, (Brazylijczyk w kontaktach z polskim oszustem stracił ponad 4,8 mln dol. ) Piotr O. został skazany na 8 lat więzienia. Odsiedział 6. Tymczasem właśnie zaczął się kolejny proces oszusta. Okazuje się, że działał nawet za kratami! Gdy w 2009 r. opuścił więzienie, mógł już na całego rozwinąć skrzydła. Od kilkunastu przedsiębiorców znów wyciągnął grubą kasę – ponad 3,5 mln zł.

Ludzie wierzyli mu, bo działał z rozmachem, np. jeszcze zza krat wpłacając zaliczkę na luksusowego mercedesa. Finalizując transakcję kupna terenówki, w salonie poznał jubilera, któremu wmówił, że załatwi mu tanie złoto z Afryki. Oczywiście nic z tego nie wyszło, a oszust – z pieniędzmi na ten cel w kieszeni – przestał się odzywać. W końcu znów go zatrzymano i trafił do aresztu. Postarzał się, przestał farbować włosy, ale rezonu nie stracił. – Jestem niewinny, obalę całe oskarżenie – straszy sąd i prokuratora.

O Piotrze O. zrobiło się głośno na początku XXI w. Wtedy to nieznany nikomu technik medyczny z Biłgoraja został jednym z największych doradców inwestycyjnych na świecie. Przynajmniej sam tak o sobie mówił. I znalazł mnóstwo ludzi, którzy mu uwierzyli.

Nadzór finansowy odkrył na kontach bezrobotnego technika ogromne pieniądze. Okazało się, że pochodzą z oszustw. „Doradca finansowy” naciągnął kilkanaście osób i firm z całego świata na ponad 40 mln zł. Jednym z oszukanych był Romario, który powierzył mu do pomnożenia swój majątek. Pieniądze stracił.

Podczas zatrzymania mężczyzny, w jego luksusowej rezydencji pod Lublinem znaleziono fałszywe paszporty dyplomatyczne, listy sugerujące, że jest spokrewniony z koronowanymi głowami, nie tylko europejskimi. Śledczy zabezpieczyli także trzy zegarki, z których najdroższy, wysadzany brylantami, wyceniono na blisko 220 tys. zł. Takich cacek jest na świecie zaledwie 25, a to miało numer pierwszy. Dwa pozostałe były nieco tańsze, są warte ok. 112 i 90 tys. zł…
Żródło info i foto: Fakt.pl

Centralne Biuro Antykorupcyjne sprwdza Pocztę Polską

Poczta Polska na celowniku CBA. Biuro donosi do prokuratury na największego w kraju dostawcę listów. Chodzi o nieprawidłowości przy tzw. pocztowych przetargach. Mogły narazić Pocztę na wielomilionowe straty. Doniesienie do prokuratury to efekt kontroli prowadzonej przez CBA od lutego do kwietnia tego roku. Funkcjonariusze Biura sprawdzali historię zamówień publicznych udzielanych przez Pocztę Polską w latach 2007-2010. W grudniu ubiegłego roku CBA złożyło doniesienie do prokuratury w innej sprawie dotyczącej Poczty Polskiej – chodziło o przetargi na kurtki dla listonoszy. Według informacji Radia ZET zostały one uszyte z gorszych materiałów niż te, które zamówiono. Wartość tego przetargu wynosiła 40 mln złotych. Żródło info i foto: zetnews.pl

Oszukali państwo na 40 mln złotych

Kary do 10 lat pozbawienia wolności grożą dziesięciu mężczyznom, którzy przez ponad dwa lata prowadzili fikcyjny handel surowcami wtórnymi. Złoty interes zrobili na obrocie tzw. „kolorowym złomem”. W nielegalny biznes zaangażowanych było kilkanaście firm z przestępczymi centralami w Koninie i w Toruniu. Większość złomu istniała tylko na papierze, nie przeszkadzało to jednak poszczególnym firmom handlować nim między sobą. Podstawą były oczywiście fałszywe faktury. W ten sposób przestępcy prali brudne pieniądze i dopuszczali się oszustw podatkowych. Część mężczyzn stawiała opór podczas zatrzymania; jeden z nich zatarasował wjazd do posesji spychaczem i manewrował nim tak, by policjanci nie mogli wejść do środka. Żródło info i foto: RMF24.pl