CBA zatrzymało 5 osób w sprawie działania na szkodę KWK Centrum

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało pięć osób w sprawie działania na szkodę bytomskiej Kopalni Węgla Kamiennego Centrum. To m.in. były dyrektor i były wicedyrektor tej kopalni, który nadal pełni taką funkcję w innej z kopalń, a także trzech jej pracowników.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA Temistokles Brodowski potwierdził, że zatrzymań dokonali funkcjonariusze katowickiej delegatury biura.

– Byli dyrektorzy i pracownicy odpowiedzialni byli za przygotowanie przetargu na urządzenie do podawania pyłów dymnicowych o wartości ok. 7 mln zł. – powiedział Brodowski.

– Według śledczych w tym przetargu doszło do zmowy i działania na szkodę KWK Centrum na 3 mln zł – dodał.

Agenci CBA zatrzymali w tej sprawie pięć osób, przeszukali ich mieszkania i miejsca pracy, a następnie przekazali zatrzymanych prokuraturze. Oprócz zarzutów zmowy przy przetargu i działania na szkodę kopalni zatrzymani mieli usłyszeć zarzut przedstawienia nierzetelnych dokumentów, w wyniku czego jeden z oferentów uzyskał to zamówienie.

Brodowski przypomniał, że w tej sprawie CBA w czerwcu 2017 r. zatrzymała na gorącym uczynku wiceprezesa zarządu Spółki Restrukturyzacji Kopalń SA Mirosława S. i prezesa zarządu jednej ze spółek około górniczych podczas przekazywania korzyści majątkowej. Od tego czasu zarzuty w tym śledztwie postawiono 26 osobom. Ponad 800 tys. zł zabezpieczono na poczet przyszłych kar i grzywien – podał naczelnik.

CBA prowadzi śledztwo w tej sprawie na zlecenie śląskiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.
Źródło info i foto: TVP.info

Wystawiali „puste” faktury VAT. CBA zatrzymało 5 osób

Funkcjonariusze rzeszowskiej delegatury CBA zatrzymali pięciu przedsiębiorców z województw podkarpackiego, mazowieckiego i lubuskiego, którzy, jak ustalono w trakcie postępowania, w latach 2014-18 wprowadzili do obrotu faktury VAT dokumentujące fikcyjny obrót towarów na kwotę niemal miliona złotych – dowiedział się portal tvp.info.

Są to kolejne czynności realizowane w związku z wielowątkowym śledztwem dotyczącym funkcjonowania zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się m.in. wyłudzeniami podatku VAT. Zatrzymani po zakończeniu przeszukań zostaną przewiezieni do Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

W trakcie tego postępowania zarzuty usłyszało już 16 osób, w tym właściciel przedsiębiorstwa, które wystawiało „puste faktury”, oraz naczelnik urzędu skarbowego z Podkarpacia.

Wobec pięciu osób sąd zastosował tymczasowy areszt.
Źródło info i foto: TVP.info

Agenci CBA zatrzymali pięć osób w czterech województwach walcząc z „mafią lekową”

CBA zatrzymało pięć osób w śledztwie dotyczącym tzw. mafii lekowej – wywożenia leków z Polski za granicę – poinformowało CBA. Wcześniej w tej sprawie zatrzymano i postawiono zarzuty 11 osobom.

Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej CBA potwierdził we wtorek w rozmowie PAP, że pięć osób związanych z podmiotami prowadzącymi ogólnodostępne apteki zatrzymali funkcjonariusze z białostockiej delegatury Biura. Do zatrzymań doszło w województwach: podlaskim, małopolskim, pomorskim i łódzkim.

– Prowadzimy czynności z zatrzymanymi, przeszukania ich mieszkań i miejsc pracy – powiedział Brodowski. Zaznaczył, że po zakończeniu działań trafią oni do Podlaskiego Wydziału Zamiejscowego ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku. Prokuratura ma im postawić zarzuty.

Według śledczych zatrzymani działali w zorganizowanej grupie przestępczej nielegalnie handlującej lekami – wywieziono z Polski medykamenty o wartości 16 mln zł w latach 2017-18 z 38 aptek.

Odwrócony łańcuch dystrybucji leków

– Wszystko wskazuje na to, że zatrzymane przez CBA osoby współpracowały z rozbitą grupą przestępczą w ramach tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji leków. Z powiązanych z nimi aptek, na rzecz wskazanej grupy przestępczej, zbywane były w niemal hurtowych ilościach produkty lecznicze – powiedział Brodowski. Później – według śledczych – leki, które trafiły do hurtowni, były wywożone z Polski.

W maju 2018 r. CBA w tej sprawie zatrzymało 7 osób, a w marcu 2019 r. kolejne 4 związane z hurtowniami leków kooperującymi z rozbitą grupą przestępczą.

– Skupowane leki były w wykazie Ministerstwa Zdrowia, jako zagrożone brakiem dostępności na terenie Polski – m.in. przeciwnowotworowe, przeciwzakrzepowe, przeciwpsychotyczne oraz przeciwzapalne. Za granicą sprzedawano je za wyższą cenę, niż w Polsce.

Według śledczych sprawa nadal będzie się rozwiała – powiedział Brodowski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Dwie strzelaniny w Luizjanie. 21-letni sprawca zabił 5 osób, w tym swoich rodziców i dziewczynę

Policja w amerykańskim stanie Luizjana poszukuje mężczyzny podejrzanego o zabicie pięciu osób w dwóch oddzielnych, ale powiązanych ze sobą strzelaninach. Wśród ofiar byli jego rodzice oraz dziewczyna.

Do strzelanin doszło w parafiach Ascension i Livingston, położonych na południe od stolicy Luizjany – Baton Rouge. W sobotę rano czasu lokalnego, policja została wezwana na pole kempingowe w mieście Gonzales. Kiedy śledczy przybyli na miejsce, znaleźli dwie postrzelone osoby, 51-letnich Elizabet i Keith Theriot, którzy jeszcze żyli.

Małżeństwo powiedziało śledczym że sprawcą był ich syn, 21-letni Dakota Theriot. Rodzice niedawno kazali mu opuścić ich dom i nigdy do niego nie wracać. Para została przewieziona do szpitala, ale wkrótce oboje zmarli.

Później bandyta zabił trzy inne osoby w sąsiedniej parafii Livingston. 21-latek nie był z nimi spokrewniony, ale je znał. Jego ofiarami byli 43-letni Billy Ernest, 20-letnia Summer Ernest oraz 17-letni Tanner Ernest. Według policyjnych raportów, Summer była dziewczyną sprawcy. Billy był jej ojcem, a Tanner bratem.

Moja rodzina poznała go w zeszły weekend na przyjęciu urodzinowym i nie sprawił na nich dobrego wrażenia- powiedziała agencji Associated Press Crystal DeYoung – siostra Billy’ego Ernesta.

21-latek prawdopodobnie uciekł skradzioną rodzinie ciężarówką. Śledczy podejrzewają, że udał się do sąsiedniego stanu Missisipi. Mężczyzna jest poszukiwany w związku z podejrzeniem o morderstwo pierwszego stopnia, nielegalne użycie broni oraz włamanie.
Źródło info i foto: o2.pl

Jest areszt dla podejrzanych o porwanie 20-latki

Jest tymczasowy areszt dla pięciorga osób, podejrzanych o udział w porwaniu 20-letniej kobiety – tak zdecydował Sąd Rejonowy w Płońsku w Mazowieckiem na wniosek tamtejszej prokuratury.

Według ustaleń śledztwa, sprawcy uprowadzenia przez trzy dni w dwóch różnych mieszkaniach więzili kobietę, pochodzącą z jednej z miejscowości na terenie powiatu płońskiego. Zamierzali sprzedać porwaną do domu publicznego.

W sprawie uprowadzenia 20-latki zatrzymano trzech mężczyzn i dwie kobiety w wieku od 18 do 40 lat, w tym byłego partnera ofiary – wszyscy pochodzą z Płońska i okolic. Zatrzymanym płońska Prokuratura Rejonowa przedstawiła zarzuty pozbawienia wolności ze szczególnym okrucieństwem i usiłowania handlu ludźmi. Jeden z zatrzymanych usłyszał także zarzut podwójnego gwałtu.

Sąd zastosował tymczasowe aresztowanie wobec wszystkich pięciu osób, wobec trzech mężczyzn na trzy miesiące, a wobec dwóch kobiet na miesiąc – powiedział wiceprezes Sądu Rejonowego w Płońsku sędzia Dariusz Kondzielewski.

Jak informowała wcześniej prokurator rejonowa w Płońsku Ewa Ambroziak, 20-letnia kobieta, mieszkanka jednej z gmin powiatu płońskiego, została porwana ze swojego domu – przetrzymywano ją w dwóch miejscach przez trzy dni.

Kobieta była dwukrotnie gwałcona. Usiłowano ją też sprzedać do domu publicznego. Sprawcy uprowadzenia wykonali w tym celu fotografie nagiej kobiety, która miała być przekazana komuś w Wołominie – mówiła prokurator Ambroziak.

Kobieta, która po uprowadzeniu była poszukiwana przez rodzinę, uwolniła się, gdy jeden ze sprawców zasnął po wypiciu alkoholu. Trwają poszukiwania innych osób, które mogą mieć związek z uprowadzeniem 20-latki. Według śledczych, nie są wykluczone kolejne zatrzymania w sprawie.

Z dotychczasowych ustaleń śledztwa prowadzonego przez płońską Prokuraturę Rejonową wynika, że głównym motywem uprowadzenia było wymuszenie na kobiecie podania kontaktu do jej obecnego partnera, wskazania miejsca jego pobytu, ponieważ sprawcy mieli z nim zatarg – kobieta nie chciała tego uczynić. Była bita, grożono jej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowy Jork: Atak nożowniczki w żłobku. Opiekunka raniła pięć osób, w tym troje niemowląt

52-letnia pracownica nocnej opieki nad dziećmi w Nowym Jorku (USA) pocięła nożem troje niemowląt i dwoje dorosłych, a następne podcięła sobie żyły. Jedno z dzieci jest w stanie ciężkim, ale nie ma zagrożenia życia. Do zdarzenia doszło około 3:30 w nocy czasu lokalnego w domu przy ulicy 161 w Nowym Jorku, w dzielnicy Queens. Funkcjonował w nim punkt nocnej opieki dzieci.

52-letnia kobieta, pracownica ośrodka, z nieznanych przyczyn zaatakowała znajdujących się na miejscu dorosłych i dzieci. Ranna w korpus została inna pracownica, a w nogę ugodzony został ojciec jednego z dzieci. Pociętych zostało też troje niemowląt – dwie dziewczynki i chłopiec. Jedno z dzieci jest w ciężkim stanie, ale nie ma zagrożenia życia.

Kobieta została odnaleziona przez policję w piwnicy budynku z podciętym nadgarstkiem. Obecnie przebywa w szpitalu pod kontrolą policji.

Trwa sprawdzanie, czy punkt opieki miał wszystkie wymagane pozwolenia na działalność.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nocna seria strzelanin w Chicago

Pięć osób zginęło, a 44 zostały ranne w niedzielnych strzelaninach w Chicago – podała lokalna policja. Największe miasto w stanie Illinois zmaga się z falą przemocy rywalizujących ze sobą gangów.

Tylko podczas trzech godzin od godz. 1.30 w nocy z soboty na niedzielę w 10 incydentach postrzelono 30 osób, a dwie zastrzelono. Wcześniej w sobotę doszło do sześciu strzelanin, a w piątek do 15.

Chicago przeżyło pełną przemocy noc – powiedział w niedzielę Fred Waller z lokalnej policji. Jak podkreślił, do niektórych incydentów doszło w ramach walki między rywalizującymi gangami, a co najmniej jeden z nich miał miejsce podczas imprezy na pełnej ulicy ludzi.

Najstarsza raniona osoba w niedzielnych strzelaninach ma 62 lata, a najmłodsza 11.

Wietrzne Miasto od lat boryka się z problemem ataków z użyciem broni palnej. Do większości z nich dochodzi podczas sporów między gangami. Policja szacuje, że w Chicago jest ich kilkadziesiąt i należy do nich ok. 100 tys. osób. Walka ze zorganizowaną przedsiębiorczością w tym mieście stała się ważnym punktem amerykańskiej debaty politycznej.

W 2018 roku w Chicago odnotowano ponad 300 zabójstw – to więcej niż w jakimkolwiek innym amerykańskim mieście. Policja utrzymuje jednak, że w porównaniu z 2017 rokiem liczba strzelanin zmniejszyła się o 30 proc, a zabójstw o 25 proc. Eksperci wskazują, że podczas letnich miesięcy w amerykańskich aglomeracjach statystycznie wzrasta przestępczość.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Cancun: W strzelaninie z gangiem zginął szef lokalnej policji

Co najmniej pięć osób zginęło, a dwie zostały ranne w strzelaninie między policją a członkami gangu w meksykańskim kurorcie Cancun – poinformowały w piątek wieczorem czasu lokalnego miejscowe władze. Jak dodano, podczas wymiany ognia nie ucierpiał żaden turysta. Według mediów wśród zabitych jest szef miejscowej policji. Do strzelaniny doszło w dzielnicy Puerto Juarez, w pobliżu popularnej plaży. Jeszcze do niedawna w Cancun, kurorcie popularnym wśród amerykańskich i europejskich turystów, było – w porównaniu do innych rejonów Meksyku – względnie spokojnie. Ostatnio jednak coraz częściej dochodzi tam do starć między policją a gangami narkotykowymi.

Fala przemocy

Od wielu lat przez Meksyk przetacza się fala przemocy. Według oficjalnych danych w 2017 roku odnotowano w tym kraju ponad 29 tysięcy zabójstw – najwięcej od dwóch dekad. Wojna władz Meksyku z kartelami narkotykowymi i schwytanie ważnych bossów doprowadziło do tego, że gangi podzieliły się na mniejsze i bardziej brutalne komórki. Prezydent Meksyku Enrique Pena Nieto jest coraz mocniej krytykowany za nieskuteczne działania podejmowane w obliczu rosnącej przestępczości.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Agenci CBA zatrzymali pięć osób w sprawie GetBack

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało w środę pięć osób w sprawie nieprawidłowości w spółce GetBack – troje wiceprezesów spółki i dwoje biznesmenów. Działania prowadzone przez CBA wraz z Prokuraturą Regionalna w Warszawie trwają. Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej Biura potwierdził zatrzymanie pięciorga osób przez funkcjonariuszy warszawskiej delegatury CBA we współpracy z prokuratorami warszawskiej prokuratury regionalnej.

„Zatrzymano ich pod zarzutem działania na szkodę wielkich rozmiarów w spółce GetBack w zamian za osiągnięcie korzyści majątkowych, zagarnięcie kwot wielkich rozmiarów, poświadczenie nieprawdy, posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami jak oryginalnymi” – powiedział Brodowski.

Trwają przeszukania w miejscach zamieszkania oraz w siedzibach firm zatrzymanych.

Prokuratura Krajowa podała, że zatrzymani, to b. wiceprezes zarządu spółki Anna P., b. członkowie zarządu GetBack Marek P. i Bożena S., jej brat Dariusz S. oraz Kinga M.-P. – osoba, która 17 stycznia 2018 roku z przedstawicielami zarządu GetBack podpisała pozorną umowę wyrządzającą szkodę spółce.

Pozorna umowa

Prokuratura Regionalna w Warszawie podejrzewa b. wiceprezes Annę P. o wyrządzenie szkody GetBack w wysokości ok. 7,3 mln zł. Według komunikatu PK doszło do tego poprzez podpisanie pozornej umowy o świadczeniu usług w zakresie bezpieczeństwa w biznesie z jedną z firm oraz faktur potwierdzających wypłaty środków pieniężnych na rzecz tej firmy. Miała to zrobić wspólnie z b. prezesem GetBack Konradem K. – podejrzanymi i aresztowanym w tej sprawie oraz z pozostałymi podejrzanymi członkami zarządu spółki i innymi podejrzanymi.

Anna P. miała też podać nieprawdę w raporcie GetBack z 16 kwietnia 2018 roku oraz dokonać manipulacji instrumentami finansowymi. Bożenie S. śledczy zarzucają również wyrządzenie szkody spółce na ok. 7,3 mln zł w porozumieniu z prezesem i wiceprezes spółki.

Według prokuratury Bożena S. nadużyła swoich uprawnień polecając wykonanie przelewu na 2,02 tys. zł na rachunek swojego brata Dariusza bez żadnego tytułu do takiego działania. Zarzuca się jej też posłużenie się podrobionymi dokumentami dla żądania wcześniejszego wykupu obligacji GetBack. Jej bratu zarzuca się przyjęcie pieniędzy z przelewu.

Również zarzut dotyczący 7,3 mln zł ma usłyszeć Marek P., który, jako b. członek zarządu GetBack, miał w niewłaściwy sposób nadzorować wykonanie umowy i aneksów do niej, podpisanych z jedną z firm, a potem doprowadził do wypłaty środków na rzecz tej firmy na podstawie wystawionych faktur.

„Doszło do tego pomimo trudnej sytuacji finansowej spółki” – zaznacza prokuratura w komunikacie.

P. podejrzany jest też o wyrządzenie szkody GetBack na ok. 3,3 mln zł, ponieważ wspólnie z b. prezesem GetBack podpisał 17 stycznia 2018 roku pozorną umowę z zatrzymaną Kingą M.-J., która też w związku z tym usłyszy zarzuty w prokuraturze.

Prezes i jego współpracownik w areszcie

Śledztwo dotyczące GetBack nadzoruje warszawska Prokuratura Regionalna. Zostało ono podjęte 24 kwietnia w ramach zespołu prokuratorów, który został powołany przez Prokuraturę Krajową po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie GetBack. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji.

KNF zarzuciła byłemu kierownictwu spółki przeprowadzanie operacji finansowych, mających na celu uniknięcie realnej wyceny posiadanych przez spółkę pakietów wierzytelności.

Wobec zatrzymanego przez CBA po powrocie z Izraela prezesa GetBack Konrada K. oraz współpracującego z nim Piotra B. prokuratura wystąpiła o trzymiesięczny areszt, a sąd zaakceptował ten wniosek. Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności. Również wobec b. dyrektora biura zarządu GetBack Katarzyny M. i prezesa Polskiego Domu Maklerskiego Szczepana D.-M., zatrzymanych przez CBA pod koniec czerwca sąd zastosował trzymiesięczny areszt.

KNF zawiesiła obrót akcjami

Spółka GetBack zajmuje się zarządzaniem wierzytelnościami. Powstała w 2012 r., a w lipcu 2017 r. jej akcje zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie w ramach przeprowadzonej pierwszej oferty publicznej. W kwietniu GPW, na wniosek KNF, zawiesiła obrót akcjami GetBack. Stało się to po tym, gdy 16 kwietnia rano firma podała, że prowadzi negocjacje z PKO BP oraz Polskim Funduszem Rozwoju ws. finansowania o charakterze mieszanym kredytowo-inwestycyjnym w wysokości do 250 mln zł.

Z komunikatu spółki wynikało, że informację uzgodniono „ze wszystkimi zaangażowanymi stronami” tymczasem PKO BP i PFR zdementowały informacje, że prowadzą takie rozmowy. To wywołało reakcję KNF. W efekcie rada nadzorcza GetBack odwołała ze skutkiem natychmiastowym Konrada K. ze stanowiska prezesa spółki.

Według prokuratury w toku śledztwa przesłuchano już łącznie kilkadziesiąt osób, w tym urzędników Komisji Nadzoru Finansowego i spółki GetBack, a także zabezpieczono dokumentację i dane elektroniczne.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Strzelanina w „The Capital Gazette”. Mimo tragedii pojawiło się nowe wydanie

Redakcja „The Capital Gazette” nazajutrz po tym jak samotny napastnik zamordował pięć osób siedzibie gazety w Annapolis, w stolicy stanu Maryland, opublikowała w piątek nowe wydanie dziennika. „Dzisiaj brak nam słów” – napisał zespół redakcyjny w komentarzu.

Na pierwszej stronie piątkowego wydania dziennika „The Capital Gazette”, nad wydrukowanym dużymi literami tytułem „5 śmiertelnie postrzelonych w The Capital”, zostały opublikowane zdjęcia i nazwiska pięciu ofiar. Strona dziennika, na której tradycyjnie publikowane są komentarze redakcyjne została w większości, celowo pozostawiona pusta.

„Dzisiaj brak nam słów” – napisał zespół redakcyjny dziennika nad listą nazwisk ofiar czwartkowej tragedii. „Jutro ta strona ponownie będzie poświęcona swojemu podstawowemu celowi, jakim jest prezentacja naszym czytelnikom wyważonych opinii o otaczającym świecie, aby mogli być lepszymi obywatelami” – napisał zespół redakcyjny w dzień po tragedii w siedzibie dziennika.

„The Capital Gazette” wydawana w Annapolis, stolicy stanu Maryland, gdzie siedzibę ma elitarna Akademia Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych (US Naval Academy) powstała z połączenia z wydawaną od roku 1727 „The Maryland Gazette” i jest jedną z najstarszych gazet nieprzerwanie wydawanych w Stanach Zjednoczonych.

Atak reporterów na Trumpa

Prezydent Donald Trump w pierwszej reakcji na masakrę złożył kondolencje bliskim ofiar tragedii i podkreślił, że „dziennikarze, tak jak wszyscy Amerykanie, podczas swojej pracy nie powinni obawiać się możliwości brutalnych ataków”.

Amerykański prezydent zignorował wykrzykiwane przez reporterów pytania, czy po tej tragedii w siedzibie „The Capital Gazette” przestanie nazywać media, jak wielokrotnie uczynił to w przeszłości, „kłamcami”, „wrogami społeczeństwa” i „fałszywymi wiadomościami”.

Tragedia w redakcji dziennika

Do tej kolejnej tragedii z użyciem broni palnej doszło, kiedy samotny napastnik zidentyfikowany jako 38-letni Jarrod Ramos, mieszkaniec miasteczka Laurel w stanie Maryland, wszedł w czwartek ok. godziny 15 czasu miejscowego do siedziby „The Capital Gazette” w Annapolis, w stolicy stanu Maryland. Ramos był uzbrojony w 12–strzałowy, samopowtarzalny pistolet i granaty dymne.

Ramos zaczął metodycznie strzelać do pracowników dziennika, a kiedy zabrakło mu naboi, zmienił magazynek. Wstępne śledztwo wykazało, że Ramos zabarykadował drzwi wyjściowe siedziby gazety uniemożliwiając potencjalnym ofiarom ucieczkę z budynku.

Policja, która przybyła na miejsce zbrodni zaledwie dwie minuty po oddaniu przez Ramosa pierwszych strzałów, znalazła go ukrytego pod biurkiem.

W wyniku strzelaniny zginęło pięć osób: czworo dziennikarzy i jedna pracownica działu dystrybucji dziennika. Dwie osoby w stanie krytycznym przebywają w szpitalu.

Zdaniem prowadzących śledztwo, sprawca czwartkowej masakry był powodowany pragnieniem osobistej zemsty, a jego zbrodnia nie ma żadnych związków z terroryzmem.
Źródło info i foto: TVP.info