Arizona: 55-letnia babcia zastrzeliła dwóch ośmioletnich wnuków

Policja w Arizonie aresztowała 55-letnią Dorothy Flood, która będąc pod wpływem narkotyków, zastrzeliła swoich dwóch ośmioletnich wnuków bliźniaków, którymi miała się opiekować.

Przedstawiciele Pima County Sheriff’s Office w Arizonie poinformowali, że kobieta została aresztowana dzień po tym, jak w jej domu w Tucson znaleziono ciała dwóch chłopczyków: Jordana i Jadena Webbów. Odkrycia dokonano po tym, jak zjawili się tam ratownicy, wezwani do tego, by interweniować przy zasłabnięciu. Po przybyciu na miejsce znaleźli w domu nieprzytomną kobietę. Podczas gdy kilku medyków rozpoczęło reanimację, inni postanowili przejrzeć pozostałe pomieszczenia. W dwóch osobnych sypialniach znaleźli ciała chłopców. Byli martwi. Przyczyną zgonu były rany postrzałowe.

Według śledczych i ratowników kobieta straciła przytomność z powodu przedawkowania narkotyków i będąc w narkotycznym amoku, zabiła wnuczków. Kobieta została najpierw przewieziona na odtrucie do szpitala, a następnie została aresztowana. Śledztwo w sprawie ciągle trwa.
Źródło info i foto: se.pl

5000 euro nagrody za pomoc w odnalezieniu Polki, która zaginęła w Niemczech

Niemiecka policja zwróciła się do kolegów z Polski o pomoc w poszukiwaniu pochodzącej z Bielska-Białej Danuty Łysień. 24 czerwca 2017 roku kobieta zaginęła w mieście Oldenburg. Niemiecka policja podejrzewa, że Polka padła ofiarą przestępstwa. Wyznaczyła nagrodę w wysokości 5000 euro za informacje, które doprowadzą do wyjaśnienia okoliczności zaginięcia kobiety.

Zaginięcie 55-letniej Danuty Łysień jej rodzina zgłosiła w czerwcu 2017 roku. Polka mieszkała w Oldenburgu w Niemczech. Zniknął wtedy także jej samochód. Mercedes został znaleziony w lutym tego roku bez tablic rejestracyjnych na parkingu w Bremen. Policja nie wie, jak długo tam stał.

Ślad po kobiecie zniknął.

Niemieccy policjanci podejrzewają, że 55-latka padła ofiarą przestępstwa, a trop prowadzi do Polski.

Na nagraniu wideo z nocy 27 czerwca 2017 roku widać na parkingu budynku sądu w Żninie dwóch przypuszczalnych sprawców. Są w Fordzie Focusie Turnier kombi, rok produkcji 2011-2014 koloru ciemnego.

Kamera zarejestrowała, jak kierowca ubiera się w czarny płaszcz i zakłada maseczkę na usta, po czym idzie w kierunku oddalonej o około 160 metrów filii banku. Tam w bankomacie pobrał pieniądze, używając karty należącą do Danuty Łysień. W tym czasie pasażer czekał na parkingu, paląc papierosa.

Wiek obu mężczyzn szacuje się na około 30-40 lat. Pasażer był wyższy i szczuplejszy od kierowcy, ubrany w ciemne spodnie i ciemną kurtkę. Miał ciemne włosy, podgolone krócej po bokach. Kierowca, zanim włożył płaszcz, miał na sobie koszulę z krótkim rękawem. Nosił szerokie, ciemne spodnie i czapkę z daszkiem.

Ustalono, że na 1,5 godziny przed pobraniem pieniędzy w Żninie, sprawcy wypłacili pieniądze w położonej 85 km na południe Środzie. Policja prosi wszystkie osoby, które mogą mieć informacje na temat zaginięcia, sprawców i pojazdu, którym się poruszali, o kontakt z policjantami w Oldenburgu pod numerem telefonu 0441/790-4115.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kara dożywocia dla niani za zasztyletowanie dwojga dzieci

55-letnia była niania Yoselyn Ortega została skazana na dożywocie bez prawa ubiegania się o warunkowe zwolnienie z więzienia, po tym jak uznano ją winną zamordowania dwojga dzieci, którymi się opiekowała – 2-letniego Leo Krima i jego 6-letniej siostry Lucii. Do zbrodni doszło w Nowym Jorku 25 października 2012 roku.

– Żałuję wszystkiego, co się stało – powiedziała ze łzami w oczach Ortega, która wcześniej – jak pisze „The New York Times” – zachowywała stoicki spokój w czasie trwającego sześć tygodni procesu.

Sędzia Gregory Carro, decydując o najwyższym wymiarze kary dla Ortegi nazwał jej działanie „czystym złem” i odrzucił wniosek obrońców kobiety, którzy przekonywali, że nie można pociągnąć jej do odpowiedzialności z powodu choroby psychicznej, na którą cierpi, a która miała sprawić, że Ortega nie była w stanie zrozumieć, że jej działanie jest złe.

Sąd uznał kobietę winną zabójstwa pierwszego i drugiego stopnia.

Ortega, zasłaniając się lukami w pamięci, nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego zdecydowała się zamordować dzieci. Kobieta w dniu zbrodni chciała popełnić samobójstwo.

Sędzia Carro przyznał, że choroba psychiczna Ortegi przyczyniła się do tragedii, ale – jak dodał – to Ortega i jej rodzina powinni zadbać o to, by kobieta została poddana odpowiedniemu leczeniu.

Rodzice zamordowanych dzieci przekonywali, że Ortega i jej rodzina oszukali ich utrzymując, że kobieta jest doświadczoną nianią. Krimowie chcą zmiany przepisów, tak aby kłamanie w podaniach o pracę w charakterze niani stało się przestępstwem.

Ojciec dzieci domagając się maksymalnej kary dla Ortegi chciał „mieć pewność, ze nie wyjdzie ona żywa z więzienia”. – Oskarżona nie wie nic o odpowiedzialności i skrusze. Jest słuszne, aby dopełniła żywota i zgniła w metalowej klatce – mówił.

Prokuratura oskarżając Ortegę przekonywała, że kobieta była zła z powodu nadmiaru pracy i zabiła dzieci, ponieważ była zła na ich matkę. Z kolei obrona przekonywała, że do zbrodni doszło w czasie psychotycznego ataku, który był efektem choroby psychicznej, na którą cierpiała Ortega.
Źródło info i foto: rp.pl

„Łowcy cieni” CBŚP zatrzymali kolejnego członka gangu „Krakowiaka”

Policjanci CBŚP z grupy tzw. łowców cieni wraz z funkcjonariuszami z Bielska-Białej zatrzymali poszukiwanego listem gończym Tadeusza B. 55-letni mężczyzna został skazany przez sąd m.in. za udział w gangu „Krakowiaka” oraz rozboje – podała w piątek policja.

Według śledczych, działalność Tadeusza B. sięga początków lat 90. Wówczas związał się ze zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym, którą kierował Janusz T., ps. „Krakowiak”. Jej członkowie dokonywali zabójstw, napadów rabunkowych, wymuszeń rozbójniczych, kradzieży, uprowadzeń dla okupu, a także zajmowali się nielegalnym handlem bronią palną i narkotykami. Zdaniem śledczych, Tadeusz B. brał udział w dokonywaniu przestępstw.

Mężczyzna został już skazany prawomocnym wyrokiem na 8 lat więzienia. Dotychczas skutecznie unikał kontaktu z organami ścigania. W ub.r. sąd wydał za nim list gończy. Na jego podstawie zaczęli działać „łowcy cieni” z Centralnego Biura Śledczego Policji oraz funkcjonariusze CBŚP z Bielska-Białej. Poszukiwany został zatrzymany w jednej z restauracji.

Policja podała, że mężczyzna trafił do Zakładu Karnego, aby odbyć karę.

Gang Janusza T. „Krakowiaka” należał do najgroźniejszych grup przestępczych w Polsce. Jesienią 2016 r. „Krakowiak” w głównym procesie grupy został skazany przez katowicki sąd okręgowy na 25 lat więzienia. Zdzisławowi Ł. ps. „Zdzicho”, który dokonywał zabójstw na zlecenie, sąd wymierzył dożywocie. Kilku innych gangsterów usłyszało wyroki od 2 do 10 lat więzienia.

„Łowcy cieni” to policjanci tworzący elitarną, tajną komórkę CBŚP. Na co dzień zatrzymują lub odnajdują tych przestępców, którzy na listach poszukiwawczych zajmują najwyższe miejsca i poszukiwani są często od wielu lat. O „łowcach cieni” lub inaczej „pościgowych” niewiele się mówi, bo ujawnienie jakichkolwiek informacji mogłoby zaszkodzić ich pracy, a nawet stanowić zagrożenie dla nich samych.
Źródło info i foto: interia.pl

Bezdomna kobieta włamywała się do apartamentów w Krakowie

Krakowscy policjanci zatrzymali 55-letnią bezdomną kobietę, która włamywała się do wynajmowanych apartamentów na krakowskim Kazimierzu; tam odpoczywała, brała kąpiel, jadła lub kradła rzeczy turystów – poinformowała w środę PAP małopolska policja. Trwa ustalanie kolejnych włamań.

Kobieta została zatrzymana w Sylwestra na gorącym uczynku przez zagranicznych turystów, którzy wrócili po południu do wynajmowanego apartamentu. Kobieta, którą zastali w środku tłumaczyła, że jest sprzątaczką przysłaną przez właściciela, jednak właściciel w rozmowie telefonicznej kategorycznie zaprzeczył, by wysyłał sprzątaczkę. Wezwani policjanci znaleźli przy kobiecie zabrane turystom ubrania, buty oraz torebkę.

Po analizie policjanci ustalili, że zatrzymana kobieta dokonała także włamania w drugi dzień świąt do innego apartamentu. Przybyli na miejsce turyści nie mogli dostać się do środka, gdyż – według ich relacji – w zamku od wewnątrz tkwił klucz. Kiedy wyszli z kamienicy, aby porozmawiać przez telefon z właścicielem mieszkania, kobieta opuściła lokal. Jak ustalili policjanci, włamywaczka wykąpała się, odpoczęła i wyjadła jedzenie z lodówki.

Kobieta usłyszała zarzuty kradzieży z włamaniem, za co grozi jej do 10 lat pozbawienia wolności. Decyzją sądu została tymczasowo aresztowana na 2 miesiące.

„Wszystko wskazuje na to, że z włamań do apartamentów na wynajem kobieta uczyniła sobie sposób na życie. Policjanci prowadzący postępowanie ustalają, czy w ten sposób kobieta nie włamała się także do innych krakowskich mieszkań na wynajem” – powiedział PAP rzecznik małopolskiej policji mł. insp. Sebastian Gleń.
Źródło info i foto: interia.pl

Zabił żonę i popełnił samobójstwo

Do makabrycznej zbrodni doszło w miejscowości Goniądz w Podlaskiem. Przy ulicy Kościuszki 57-letni mężczyzna zastrzelił swoją żonę, a później popełnił samobójstwo. Sygnał w tej sprawie dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM.

Do morderstwa doszło po południu. Policja otrzymała zgłoszenie od świadka, który idąc ulicą Kościuszki widział, że przed jednym z bloków mężczyzna strzelił do kobiety, po czym popełnił samobójstwo. Na miejsce od razu pojechali ratownicy medyczni, niestety mimo reanimacji nie udało się uratować postrzelonych osób.

Wiadomo już, że strzelał 57-letni mieszkaniec Goniądza. Ofiarą była jego 55-lenia żona. Na razie jest jeszcze za wcześnie, by mówić o motywie morderstwa. Na miejscu pracują kryminalni i śledczy z Prokuratury Rejonowej w Grajewie.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Pijana pani laryngolog przyjmowała pacjentów

Słaniała się na nogach, a mimo to otworzyła swój gabinet i przyjmowała pacjentów. Kiedy jeden z nich zobaczył wstawioną, bełkoczącą panią doktor, nie wytrzymał i wezwał policję. To nie pierwszy jej alkoholowy wyskok. Pracowała już po pijaku, straciła prawo jazdy za jazdę autem na gazie, rozbiła pod wpływem alkoholu samochód w imieniny i chciała uciec z miejsca kolizji! Czuje się jednak zupełnie bezkarna i nadal pracuje w przychodni!

Maria N. (55 l.) to znana laryngolog w Nowej Dębie na Podkarpaciu. Lekarka zasłynęła tym, że przychodziła do pracy pod wpływem alkoholu. Pijana w gabinecie została już nakryta dwa razy. Niedawno zdemaskował ją jeden z pacjentów. Mimo że była dopiero godz. 11 i pani doktor zaczęła dyżur, zionęło od niej wódką na odległość. Chory zawiadomił policję. Funkcjonariusze przebadali ją alkomatem i okazało się, że ma 2 promile alkoholu. Tarnobrzeska prokuratura wszczęła przeciwko niej postępowanie. – „Czekamy jeszcze na opinie biegłych, którzy określą, czy jej zachowanie mogło narazić pacjentów na niebezpieczeństwo. To zadecyduje, jakie usłyszy zarzuty. Samo picie w pracy jest wykroczeniem” – stwierdza prokurator Marcin Kurdziel.

Wcześniejsze, podobne postępowanie zakończyło się fiaskiem. Lekarka podczas pierwszej wpadki miała 3 promile. Przyjęła kilku pacjentów, ale – w ocenie biegłych – postawiła wówczas właściwe diagnozy i wypisała dobre recepty. Sprawę umorzono, bo nikt bardziej się nie rozchorował, ani nie zginął! Kobieta ma więcej problemów przez alkohol. Straciła prawo jazdy, rozbiła samochód w imieniny, chciała uciec z miejsca kolizji. Pani doktor nie przejmuje się zamieszaniem wokół swojej osoby. Przychodzi normalnie do pracy. Ale może jednak ponieść konsekwencje. – „Rozważamy zerwanie kontraktu z panią doktor, ale na razie nie wpłynęła do nas żadna skarga pacjenta, ani pisma z policji czy Okręgowej Izby Lekarskiej” – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik podkarpackiego NFZ.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Nielegalne papierosy i tytoń

Policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą na targowisku miejskim w Sosnowcu przy ulicy Bohaterów Monte Cassino zatrzymali dwie osoby podejrzane o handel nielegalnym towarem. W ręce stróżów prawa wpadł 29-letni mężczyzna oraz 55-letnia kobieta. Podczas kontroli ich bagażu kryminalni znaleźli i zabezpieczyli ponad 8 tysięcy papierosów i 1.5 kg tytoniu bez polskich znaków skarbowych akcyzy. Śledczy ustalają teraz skąd pochodził nielegalny towar. Zatrzymani usłyszeli już zarzut popełnienia przestępstwa skarbowego. Za ten czyn grozi im kara nawet 2 lat więzienia i wysokie grzywny. Żródło info i foto: Policja.pl

55-letnia kobieta wyłudziła 80 tys. złotych

Sposób na szybkie zarobienie pieniędzy wymyśliła sobie 55-letnia mieszkanka powiatu jarosławskiego, zatrudniona w jednej z firm pożyczkowych. Zawierała umowy pożyczek z podstawionymi osobami – rencistami, bezrobotnymi, matkami na urlopie wychowawczym. Z zawartych w ten sposób umów kredytowych kobieta uzyskała ponad 80 tys. zł. Osobom, które podpisywały umowy, płaciła drobne kwoty lub kupowała alkohol. O praktykach nieuczciwej pracownicy zawiadomiła policję poszkodowana firma. Większość osób, na które wystawiane były umowy, przyznała się do przestępstwa i dobrowolnie poddała karze. Sporządzono też akt oskarżenia przeciwko nieuczciwej pracownicy. Żródło info i foto: se.pl

Łukasz P. skazany na 25 lat więzienia

Karę 25 lat więzienia wymierzył w czwartek Sąd Okręgowy w Katowicach Łukaszowi P., który w 2008 r. zabił i okradł 55-letnią pracownicę firmy Provident. Kobietę zwabił do swojego katowickiego mieszkania pod pretekstem dokonania transakcji. Na ławie oskarżonych zasiadło łącznie pięcioro młodych osób, wśród nich dwie kobiety. Troje kolegów głównego oskarżonego zostało skazanych na dwa lata i osiem miesięcy więzienia za nakłanianie i pomoc w dokonaniu tej zbrodni. Piąta oskarżona usłyszała wyrok 1,5 roku w zawieszeniu za niepowiadomienie o zabójstwie. Żródło info i foto: Dziennik.pl