Strzelanina w kościele w Ripley w USA

57-letni mężczyzna poniósł w niedzielę śmierć podczas strzelaniny w niewielkim kościele w miejscowości Ripley położonej w północno-wschodniej części stanu Missisipi – poinformował lokalny dziennik „The Daily Journal”. Według dziennika, powołującego się na szefa lokalnej policji Scotta White’a, do strzelaniny doszło w West Ripley Church of Christ. Uczestniczyli w niej funkcjonariusz policji Keith Bullock i jeden z obecnych w kościele.

Ofiarą śmiertelną był 57-letni Patrick Sanders z pobliskiej miejscowości Dumas, który zmarł z odniesionych ran. Bliższe okoliczności, ani przyczyny incydentu nie są znane. Była to już kolejna z całej serii strzelanin do jakich doszło w USA w ostatnich dniach. Pochłonęły one kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowe informacje dotyczące uczestników tragicznie zakończonego rajdu drogami Słowacji

Do wypadku doszło w niedzielę 30 września w okolicy miasta Dolny Kubin na północy Słowacji. Trzy luksusowe samochody na polskich tablicach rejestracyjnych z dużą prędkością wyprzedzały inne auta, jadąc pasem do jazdy z naprzeciwka. Skończyło się tragicznym wypadkiem, w którym zginął kierowca skody, 57-letni Słowak Stefan Onczo. Reporter „Uwagi!” TVN udał się na Słowację, by ustalić, kim są uczestnicy szaleńczego rajdu.

Stefan Onczo mieszkał w Orawskim Podzamczu, niewielkiej miejscowość, w której wszyscy doskonale się znają. Tragedia była wstrząsem dla sąsiadów rodziny tragicznie zmarłego.

– Wiem, że był bardzo dobrym człowiekiem. Razem z żoną i synem wiedli spokojne życie. To straszna wiadomość dla nas, dla mieszkańców tej ulicy i całej miejscowości. – powiedziała Zdenka Svibova, mieszkanka Orawskiego Podzamcza. – To niezwykle niebezpieczne, że ludzie jeżdżą w tak nieodpowiedzialny sposób, z taką prędkością na lokalnej drodze. Doskonale widzieli przecież inne auta, a ceną ich szaleństwa okazało się ludzie życie – dodała.

Podczas mszy pogrzebowej ksiądz zwrócił uwagę, że „minął zaledwie rok, odkąd matka zmarłego pochowała jeszcze młodszego swojego syna”. – A dziś znów stoi nad trumną drugiego syna. Syna, który zginął przez arogancję kierowcy – powiedział. – Z taką właśnie arogancją kierowców wszyscy codziennie mamy do czynienia na naszych drogach. Igramy na nich z życiem naszym i innych – ocenił duchowny.

– Żeby powiedzieć całą prawdę o Stefanie, musielibyśmy opowiadać wam przez cały miesiąc. A i to byłoby mało – stwierdził w rozmowie z reporterem „Uwagi!” TVN Marian, mieszkaniec Orawskiego Podzamcza. – Żaden człowiek, który go znał, złego słowa o nim nie powie. Jego syn mówił mi, że gdyby ojciec w ostatniej chwili nie skręcił w prawo kierownicą, on zginąłby razem z nim – podzielił się Marek.

– Nawet niebo płacze. Od dnia wypadku codziennie płacze, taka to tutaj tragedia. W Dolnym Kubinie sucho, a tu w Orawskim Podzamczu – zobaczcie – powiedział Marian, wskazując na niebo. – Co to jest, jeśli nie boży znak – dodał. – Jak już będą sądzić tych waszych kierowców, to niech proces toczy się na Słowacji, a nie po polskiej stronie – życzył sobie mieszkaniec Orawskiego Podzamcza.

„Całej trójce postawiono zarzuty popełnienia przestępstwa”

Wstrząsający finał wyprawy polskich kierowców na słowacką Orawę utrwaliła kamera przypadkowego kierowcy. Na nagraniu widać, że brawurowe wyprzedzanie rozpoczął kierowca mercedesa. Prowadzący żółte ferrari, widząc nadjeżdżającą z przeciwka skodę, gwałtownie zahamował, lecz jadący tuż za nim kierowca porsche nie zdążył powtórzyć manewru. Chwilę później uderzył w prawidłowo jadącą skodę, zabijając Stefana Onczo i raniąc jego żonę.

– Zatrzymaliśmy trzech kierowców. Zostali przewiezieni na komendę, gdzie przeprowadzono czynności procesowe. Potem całej trójce postawiono zarzuty popełnienia przestępstwa. 42-letniemu kierowcy porsche grozi od dwóch do pięciu lat więzienia. Pozostałym mężczyznom grozi od trzech miesięcy do trzech lat pozbawienia wolności – poinformował Radko Moravcik, rzecznik Komendy Policji w Żilinie.

– Na tym etapie nie mogę tego ujawnić – stwierdził na pytanie o to, czy sprawcy wypadku przyznali się do winy. Zdaniem rzecznika policji dzięki „ujawnieniu nagrania rejestrującego wypadek wszyscy ludzie mogą zobaczyć, jak wyglądała i jak skończyła się drogowa brawura”.

– Wszyscy oglądając ten film mogą uświadomić sobie, dlaczego warto przestrzegać przepisów na drodze i nie wolno się zachowywać arogancko wobec innych kierowców – powiedział Moravcik.

Zorganizowane rajdy

Po wypadku szybko wyszło na jaw, że szalejący kierowcy z Polski nie spotkali się na Słowacji przypadkiem. Uczestniczyli w jednej z płatnych imprez podczas, których posiadacze szybkich aut zwiedzają wybrany zakątek Europy pod okiem tak zwanego lidera. Organizatorem tego i podobnych wyjazdów był kierujący mercedesem 26-letni Łukasz K., działający w internecie bloger, który na co dzień promuje najdroższe marki luksusowych samochodów.

– To cykl spotkań przeznaczonych dla właścicieli aut ekskluzywnych. W Polsce jesteśmy obecni od trzech sezonów i do tej pory zorganizowaliśmy dziewięć spotkań tego typu. Przekrój samochodów bardzo różny, jak i przekrój właścicieli tych aut jest dość potężny. Mamy osoby tutejsze, przyjezdne i ludzi, którzy jeżdżą po wszystkich naszych polskich i międzynarodowych imprezach – opowiadał Łukasz K. portalowi trojmiasto.pl.

Podczas jednej z organizowanych przez Łukasza K. imprez młodego blogera poznał Jerzy Dziewulski, dawniej policyjny antyterrorysta, a dziś wielbiciel sportowych aut i rajdowiec z licencją. O oskarżonym Łukaszu K. powiedział, że „odbierał go pozytywnie”.

– Z tych organizatorów, z którymi miałem do czynienia, jeżeli inni jego koledzy byli nieco bardziej agresywni czy nerwowi, to on jawił mi się jako człowiek z pewnym dystansem, niezwykle spokojny – ocenił.

Dziewulski również dostał zaproszenie na feralny wyjazd na Słowację. – Proponowano mi start z Zakopanego, później przejazd słowackimi drogami. Zaproponowano określone, bardzo dobre hotele. Otwarcie powiem, że miałem ochotę pojechać, ale nie zdecydowałem się i zostałem w domu – opowiedział.

Tomasz Bonar, szef firmy produkującej internetowe filmy na temat sportowych aut poznał Łukasza K. podczas nagrywania jednego z organizowanych przez niego spotkań. – Taki wyjazd można traktować jako urlop, rozrywkę, trochę spotkanie z przyjaciółmi i nawiązanie motoryzacyjnych znajomości – powiedział Bonar. Organizacja podobnej imprezy w Polsce kosztuje około 2-3 tysiące złotych. – Zagraniczne wyjazdy są droższe. To 2-3 tysiące euro za tygodniowy wyjazd – poinformował Bonar.

Jerzy Dziewulski nie krył zdumienia, tym że jednym ze sprawców wypadku był właśnie Łukasz K. – On był na czele tej kolumny. Jego wykroczenie bez wątpienia polega na przejechaniu przez linię ciągłą i nadmierną prędkość. Natomiast patrząc na reakcję kierowcy ferrari, no ręce składają się do tego, żeby zdjąć pasek i tyłek stłuc temu młodemu człowiekowi, który po prostu nie nadążał intelektem i sprawnością techniczną, pojęciem o tym, w czym siedzi – ocenił były antyterrorysta.

Dziennikarze sprawdzili, że jadące tuż za mercedesem Łukasza K. żółte ferrari prowadził pochodzący z rodziny wielkopolskich biznesmenów 27-letni Adam Sz. Kolumnę zamykał 42-letni Marcin L., przedsiębiorca z branży informatycznej z Pomorza – właściciel kolekcji luksusowych samochodów,
Źródło info i foto: tvn24.pl

Trzy nastolatki z Moskwy zabiły ojca nożem. Makabryczna zbrodnia w stolicy Rosji

Trzy siostry z Rosji zostały oskarżone o zamordowanie ojca. Na ciele 57-latka znaleziono m.in. 40 ran kłutych, na głowie ślady po uderzeniach młotkiem. Nastolatki opisują, jak były przez niego traktowane.

Oskarżone siostry Khachaturyan z Rosji mają 17,18 i 19 lat. Twierdzą, że zabiły ojca Michaiła, bo przez lata się nad nimi znęcał i traktował jak niewolnice. Ciało 57-latka odnaleziono 27 lipca na klatce schodowej w jednym z apartamentów w Moskwie.
Moskwa: trzy siostry zabiły ojca

Wyniki sekcji zwłok wykazały, że mężczyzna zginął od 40 ran kłutych, zadanych najprawdopodobniej nożem, oraz uderzeń młotkiem w głowę. Na twarzy ofiary znaleziono także ślady gazu pieprzowego.

Córki mężczyzny przyznały się do winy. Trafiły do aresztu, w którym pozostaną przynajmniej do 28 września. Nastolatki tłumaczą, że ojciec nie pozwalał im się uczyć, groził bronią i traktował jak niewolnice. Twierdzą, że zainstalował w domu kamery i kazał im chodzić nago.

Traktował nas jak niewolnice. Nie pozwalał nosić normalnych ubrań, nie mogłyśmy korzystać z internetu. Zainstalował w domu kamery, bo chciał śledzić każdy nasz krok. Nie pozwalał nam chodzić do szkoły. Najgorsze było to, że kazał nam chodzić nago po mieszkaniu. Groził, że nas zabije – opowiadała przed sądem 19-letnia Kristina.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowogród Bobrzański: Zwłoki w miejskiej studzience

Makabrycznego odkrycia w miejscowości Nowogród Bobrzański (Lubuskie) dokonał jeden z mieszkańców. Zaniepokoiła go odsunięta pokrywa studni, która stała na opuszczonej posesji w pobliżu urzędu miasta. Kiedy zajrzał do środka, zobaczył nogi mężczyzny. Śledztwo ws. tajemniczej śmierci mężczyzny prowadzi policja z Zielonej Góry pod nadzorem prokuratury.

– Pod uwagę bierzemy różne hipotezy, ale najbardziej prawdopodobna wersja wskazuje na nieszczęśliwy wypadek – powiedziała polsatnews.pl podinsp. Małgorzata Stanisławska, rzeczniczka zielonogórskiej policji.

Dodała, że policja nie wyklucza też, że mogło dojść do zabójstwa. Ciało 57-latka zabezpieczono do sekcji, która wykaże przyczynę zgonu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

21-letni myśliwy z zarzutem zabójstwa

21-latek, który jest podejrzewany o zastrzelenie 57-letniego rowerzysty, usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Według śledczych, pocisk wystrzelony przez myśliwego mógł trafić w sarnę, a dopiero potem – w skutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności – w człowieka. To jedna z hipotez, która została postawiona w toku śledztwa. W środę 57-latek został znaleziony w rowie w miejscowości Mirkowice. Miał ranę postrzałową głowy. Rodzina ofiary jest wstrząśnięta zdarzeniem. – To jest odpowiedzialność. Broń, jak się ma, to się odpowiada za to – mówi Andrzej Piosik, brat zastrzelonego.
Żródło info i foto: wp.pl

Zatrzymano zabójców z Gdyni

Dwaj młodzi mężczyźni zostali zatrzymany przez policję, jako podejrzani o zabójstwo. Ich ofiarą był 57-latek z Gdyni. 19 i 20-latek usłyszeli już zarzuty. Jeszcze dziś sąd może zdecydować o ich aresztowaniu. Wszystko wskazuje na to, że do zbrodni doszło z motywów rabunkowych. Ciało ofiary znaleziono w lesie w okolicach Gdyni półtora roku temu. Ustalono, że mężczyzna zaginął dwa miesiące wcześniej. Mnóstwo czynności, grube teczki dokumentów, protokołów, notatek. Wszystko zostało zweryfikowane i nadal sprawcy nie byli ustaleni. Aż do wczoraj, gdy nastąpił przełom – powiedział nam komisarz Michał Rusak z gdyńskiej policji.
Żródło info i foto: RMF24.pl

57-latek usłyszał zarzuty. Kopał kobietę w ciąży

Zarzut pobicia, naruszenia nietykalności cielesnej i znieważenia usłyszał mężczyzna, który zaatakował i brutalnie pobił ekspedientkę w zaawansowanej ciąży. Napastnik zatrzymany został przez policjantkę po służbie. Mężczyźnie grożą 3 lata więzienia.

Jak poinformowała w poniedziałek Aneta Berestecka, oficer prasowy żarskiej policji, wobec sprawcy sąd zastosował trzymiesięczny areszt. Mężczyzna odpowie m.in. za pobicie kobiety oraz naruszenie nietykalności cielesnej i znieważenie interweniującej policjantki. Grozi za to do trzech lat więzienia. Do zdarzenia doszło w ubiegły wtorek w godzinach popołudniowych w centrum Żar. Policjantka, która tego dnia była już po służbie, zauważyła mężczyznę wybiegającego ze sklepu z telefonami komórkowymi. Ze środka dobiegał kobiecy płacz.

Kopał ciężarną

Funkcjonariuszka szybko dogoniła mężczyznę, powaliła na ziemię i obezwładniła. Następnie o zdarzeniu powiadomiła dyżurnego żarskiej policji i czekała na przyjazd patrolu. Mężczyzna został przewieziony na komendę.

– Zatrzymany to 57-letni mieszkaniec Żar. Wszedł do sklepu z telefonami komórkowymi, gdzie zaczął wyzywać słowami wulgarnymi ekspedientkę, nie reagował na jej prośby opuszczenia lokalu. Zaczął w nią rzucać przedmiotami, które miał pod ręką. W końcu przewrócił kobietę na ziemię i kopał – relacjonowała Berestecka. Pokrzywdzona kobieta została przewieziona do szpitala w Żarach, gdzie udzielono jej pomocy lekarskiej. Policjantka dodała, że w trakcie zatrzymania mężczyzna miał ponad pół promila alkoholu w organizmie.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem dla dwóch mężczyzn

Zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem usłyszeli dwaj mieszkańcy powiatu wejherowskiego. Według śledczych, pijani mężczyźni mieli brutalnie pobić 57-latka dla butelki piwa. – „Widać jak katują tego człowieka na zabezpieczonym monitoringu” – mówi prokurator. Prokuratura i policja wyjaśnia okoliczności śmierci 57-letniego mieszkańca Wejherowa, którego ciało znaleziono w zaroślach, w okolicach jednego z przystanków. Jak informują śledczy z przeprowadzonej sekcji zwłok wynika, że mężczyzna zmarł w wyniku pobicia.

Połamane żebra i czaszka
– „Miał połamane wszystkie żebra, wgnieciony gardziel, połamaną czaszkę, ale to tylko część jego obrażeń. Sprawcy bili go i kopali bardzo długo” – mówi Dariusz Witek-Pogorzelski, szef wejherowskiej prokuratury. Jak wyjaśnia podczas śledztwa ustalono, że sprawcami przestępstwa byli 19- i 20-letni mieszkańcy powiatu wejherowskiego. – „Policja zabezpieczyła monitoring, na którym widać ich, jak podchodzą do tego śpiącego mężczyzny i go atakują. Chodziło im o butelkę piwa, którą miał w siatce ten mężczyzna. Dostaliśmy również zgłoszenia, które wskazywały na nich jako na sprawców zbrodni” – wyjaśnił.

Obaj zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy i doprowadzeni do policyjnej celi. Zostali już przesłuchani oraz usłyszeli zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Aresztowani na 3 miesiące
– „Mężczyźni przyznają się jedynie do pobicia. O ich dalszym losie zadecyduje sąd. Obaj sprawcy w piątek zostali tymczasowo aresztowani na okres 3 miesięcy” – dodaje prokurator. Za popełnione przestępstwo mężczyznom grozi kara od 12 do 25 lat wiezienia albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: tvn24.pl

57-letni mężczyzna, który miał trójkę dzieci z własną córką, usłyszał wyrok

Oskarżyciel Patrick Palmer powiedział, że dziewczyna wierzyła, że jej ojcem jest zupełnie inny mężczyzna. Swojego prawdziwego ojca nie widziała od najmłodszych lat. Po czasie zaczęła doszukiwać się prawdy, chciała poznać swojego ojca. Dziewczyna zeznała, że miała zaledwie 14 lat, kiedy ojciec po raz pierwszy ją pocałował. Para zaczęła współżyć regularnie. Ich pierwszy syn urodził się w 2002 roku. Ojciec jej dzieci został aresztowany w 2005 roku. Sędzia Christopher Batty poinformowała, że policja była nieświadoma, że dziewczyna była ponownie w ciąży z oskarżonym. Dziewczyna zarzuciła także, że mężczyzna ją kontrolował i był bardzo zazdrosny. Mężczyzna został skazany na 4 lata więzienia. Żródło info i foto: onet.pl

Poszukiwany ENA zatrzymany w Anglii

Policjanci zatrzymali w Anglii 57-latka poszukiwanego Europejskim Nakazem Aresztowania za zabójstwo oraz dwa usiłowania zabójstw w Łodzi. Po przylocie w specjalnym konwoju do Polski trafił za kraty, gdzie zgodnie z wyrokiem powinien przebywać jeszcze przez najbliższe 22 lata.
Do tragicznych wydarzeń doszło 28 stycznia 2002 roku w domu jednorodzinnym w okolicach łódzkich Łagiewnik. Wówczas około 3.00 w nocy trzej zamaskowani sprawcy włamali się do budynku, a następnie brutalnie zaatakowali śpiących domowników. Kobieta była uderzana metalowym prętem po głowie. W kierunku męża, który stanął w jej obronie, bandyci zamierzali oddać strzał, jednak – na szczęście – broń nie wypaliła. Podczas szarpaniny doszło natomiast do śmiertelnego postrzelenia 20-letniego syna gospodarzy. Ranny w nogę został także jeden z oprawców. Spłoszeni takim przebiegiem wydarzeń napastnicy uciekli. Żródło info i foto: Policja.pl