Świebodzice: Atak pedofila na jednym z osiedli

„To nie było tak, jak mamusia mnie całuje na dobranoc” – wyznała Ania w czasie procesu. Została skrzywdzona na jednym z osiedli w Świebodzicach (woj. dolnośląskie). Tam, gdzie czuła się zawsze najbezpieczniej. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, Bogdan Nowacki to pedofil, który od lat molestuje małe dzieci, ale konsekwentnie odmawia leczenia. Państwo jest bezradne?

Wszystko wydarzyło się 17 sierpnia 2010 roku. To wtedy roztrzęsiona mama 7-letniej Ani zawiadomiła policję, że jej córka została skrzywdzona, gdy bawiła się z koleżanką na podwórku w Świebodzicach. Najpierw próbował z Olą, której torebka wkręciła się w szprychy roweru. Gdy mu się nie udało, zaciągnął do bramy Anię. „Powiedział jej, że jest bardzo grzeczną dziewczynką. Potem ją pogłaskał po głowie i powiedział: Otwórz buzię, to dam ci cukierka. A następnie pocałował, wkładając swój język w jej usta” – relacjonowała 28-letnia matka.

Zapłakanej dziewczynce udało się wyrwać i uciec „starszemu panu”, ale okazało się, że nie ją jedną ma na sumieniu. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, 58-letni wówczas bezrobotny Bogdan Nowacki swoją pedofilską karierę zaczął już w wieku 18 lat. A przynajmniej wtedy został skazany po raz pierwszy. Okazało się, że mężczyzna praktycznie nie wychodził z więzienia. Tym razem wypuszczono go kilka miesięcy wcześniej. Jego matka wiedziała, że to kwestia czasu, zanim znowu zostanie złapany. Dlaczego więc nic nie zrobiła?

Po raz pierwszy Nowacki został skazany w 1970 r. na karę grzywny. Potem były kolejne wyroki więzienia (w sumie było ich aż 17). Wychodził i niedługo później wracał. Za kratkami spędził aż 37 lat. Wciąż go wypuszczano, choć czyny, jakich się dopuszczał były coraz bardziej drastyczne (np. dwoje małżonków pobił młotkiem, za co odsiedział 10 lat). Do molestowania dzieci nigdy się nie przyznał. Za każdym razem twierdził, że chciał im „pomóc” i „pocieszyć”.

Zeznał, że Ani też chciał tylko pomóc. – Nie zmienię tego, że jak widzę dziecko biednie ubrane, tak latające, zawsze pomogę chętnie, czymś poczęstuję. To mi sprawia przyjemność i dziecku też. Tak samo zachowuję się do ludzi starszych i zwierząt – mówił. – Gdyby Bóg mógł przemówić, to by pani usłyszała prawdę – przekonywał.

Biegli stwierdzili, że Nowacki wykazuje cechy osobowości psychopatycznej i jest uzależniony od alkoholu. Nie mieli też wątpliwości, że ujawnia zaburzenia popędu seksualnego o typie pedofilii. Co więcej, nie odróżnia dziewczynki od dorosłej kobiety! Kiedy jednak w 2010 roku sąd chciał skierować mężczyznę na badania do seksuologa, ten zaczął krzyczeć, że jest zdrowy. Powtarzał, że nie jest pedofilem i że fałszywie go oskarżono. Nie miał zamiaru zgodzić się na badanie, a co dopiero leczenie.

Ostatecznie w 2011 r. Bogdan Nowacki został skazany na 4,5 roku więzienia. Gdy w 2016 r. wyszedł na wolność, mieszkańcy Wałbrzycha zaczęli go zauważać, jak pod szkołami nagabuje wychodzące z nich dzieci. Proponował im pójście z nim w krzaki. Choć zaczepiał w ten sposób 11 dzieci, sąd skazał go jedynie za 3 przypadki „nagabywania dzieci w celu doprowadzenia ich do tzw. innych czynności seksualnych”.

Pedofil miał wtedy 65 lat. Na wolność wyjdzie już za około cztery lata i zapewne wróci do starych zwyczajów. Czy naprawdę musi dojść do tragedii, by sąd wysłał go na przymusowe leczenie?
Źródło info i foto: Fakt.pl

Holandia: Przetrzymywani na farmie przez 9 lat. Zwrot w sprawie

Holenderski sąd przedłużył w czwartek o dwa tygodnie areszt mężczyźnie, który przez dziewięć lat przetrzymywał w zamknięciu na farmie kilka osób. Jak podaje holenderska prasa, zatrzymany to 58-letni Austriak Josef B., prawdopodobnie były członek sekty Moona. Aresztowano też ojca przetrzymywanych dzieci, którego wcześniej uznawano za ofiarę prześladowcy. Jak przekazała policja – główny podejrzany przez lokalne media opisywany jako „Josef B.” – miał bezprawnie pozbawić wolności i szkodzić zdrowiu swych ofiar. Przebywa w areszcie i ten pobyt został wydłużony o dwa tygodnie. Według telewizji RTV Drenthe Josef B., z zawodu cieśla, mieszkał samotnie w Austrii do 2010 roku. Potem przeprowadził się do Holandii i osiadł w wiosce Ruinerwold, gdzie wydzierżawił farmę. To tam przez dziewięć lat przetrzymywał kilka osób.

Jeszcze w czwartek w ciągu dnia pisano o nim jako jedynym podejrzanym w sprawie, który więził pięcioro rodzeństwa i ich schorowanego ojca. Jak jednak poinformowała holenderska policja w czwartek, śledczy zdecydowali się na kolejne aresztowanie. Zarzuty przedstawiono także 67-letniemu ojcu. Podejrzewa się go obecnie o „bezprawne pozbawienie wolności” własnych dzieci.

Związki mężczyzn z sektą Moona

Holenderska prasa podała, że Josef B. prawdopodobnie był członkiem tak zwanego Kościoła Zjednoczeniowego, powstałego w Korei Południowej, znanego też jako sekta Moona. Informacje te potwierdził w austriackiej gazecie „Kronen Zeitung” jego brat Franz B., który przyznał, że Josef B. należał do sekty, nie wymienił jednak jej nazwy. Wiele wskazuje na to, że Josef B. i przetrzymywana przez niego rodzina znali się od pewnego czasu. Niektóre źródła twierdzą, że byli sąsiadami w pobliskim Hasselt i że najstarszy syn w rodzinie w przeszłości był pracownikiem Josefa B.

Holenderska agencja ANP przytoczyła z kolei słowa Wima Koetsiera, rzecznika Federacji Uniwersalnego Pokoju (UPF), który powiedział, że ojciec przetrzymywanej rodziny w latach 80. był członkiem sekty Moona, a następnie założył własną „grupę” z kimś innym.

„Nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić”

Policja otrzymała informację w sprawie sytuacji na farmie w miniony weekend. Według lokalnych mediów jeden z synów z przetrzymywanej rodziny uciekł i poprosił o pomoc w pobliskiej kawiarni. Jej pracownik powiedział RTV Drenthe, że zaniedbany, zdezorientowany 25-latek przyszedł do kawiarni i powiedział, że nie był na zewnątrz od dziewięciu lat.

– Widać było, że nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić – opowiadał szef lokalu Chris Westerbeek. – Mówił, że uciekł i pilnie potrzebuje pomocy – dodał.

Następnie wyszło na jaw, że pięcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Groźny pedofil wyszedł na wolność. Może przebywać na terenie Małopolski

58-letni Piotr Boszko – niebezpieczny pedofil z Piekar śląskich może przebywać na terenie Małopolski. Policjanci udostępnili jego wizerunek i proszą o pomoc w ustaleniu jego miejsca pobytu. 58-latek powinien spędzić najbliższe pięć lat w więzieniu.

58-letni Piotr Boszko (nazwisko rodowe Robok) jest poszukiwany przez policjantów z Piekar Śląskich. Mężczyzna został skazany za „obcowanie płciowe z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszczanie się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadzanie jej do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania” oraz za tzw. przestępstwo przeciwko wolności.

58-latek pochodzi z Bytomia. Ostatnio zameldowany był w Piekarach Śląskich. Funkcjonariusze podejrzewają, że może on przebywać na terenie województwa małopolskiego. Piotr Boszko waży ok. 70-89 kg i waży 171-175 cm. To łysiejący mężczyzna o prostych ciemnych włosach. Ma ciemne oczy, średnie czoło, owalną twarz i nie posiada zarostu.

Wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu osoby poszukiwanej proszone są o kontakt z Komendą Miejską Policji w Piekarach Śląskich (tel. 32 393 62 00) lub z najbliższą jednostką policji.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Żory: dziadek zgwałcił 12-letnią wnuczkę. Gotowy akt oskarżenia

Do Sądu Rejonowego w Żorach trafił akt oskarżenia przeciwko 58-letniemu mężczyźnie. Według prokuratury zgwałcił on swoją 12-letnią wnuczkę. W przeszłości miał także wykorzystać seksualnie swoją córkę. 30 czerwca ubiegłego roku, 58-latek od rana pił alkohol. W nocy zakradł się do łóżka 12-letniej wnuczki, która nocowała u dziadków. Położył się obok niej i wykorzystał ją seksualnie. Wybudzona ze snu dziewczynka przerażona uciekła do babci – informuje portal nowiny.rybnik.pl.

Dwa dni później rodzice dziewczynki, którzy dowiedzieli się o tym, co się wydarzyło w domu dziadków 12-latki, zawiadomili o wszystkim policję.

– 3 lipca śledczy przeprowadzili pierwsze czynności. Dziewczynkę przesłuchano w obecności biegłego psychologa. Na podstawie zeznań dziecka i opinii specjalisty stwierdzono, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że doszło do wykorzystania seksualnego osoby małoletniej – powiedziała portalowi nowiny.rybnik.pl prok. Edyta Hraciuk-Tomecka z Prokuratury Rejonowej w Żorach. Podejrzanego poddano badaniom psychiatrycznym. Stwierdzono, że w momencie popełniania przestępstwa był całkowicie poczytalny.

Mężczyzna – jak informuje portal nowiny.rybnik.pl – przyznał się do winy. Tłumaczył się, że był pijany. Grozi mu od 2 do 12 lat więzienia. – Na procesie wystąpię raczej o karę bliską górnej granicy, bo czyn był drastyczny. Rodzina przeżywa ogromną traumę. Tego rodzaju przestępstwa bolą szczególnie, gdy ich sprawcami są osoby najbliższe – przyznała portalowi prok. Hraciuk-Tomecka.

Według ustaleń „Dziennika Zachodniego”, w trakcie śledztwa także dorosła córka mężczyzny oskarżyła ojca o gwałt, którego miał się na niej dopuścić w latach 90., gdy była jeszcze nieletnia. Mężczyzna początkowo usłyszał zarzut także w tej sprawie, ale ostatecznie ten wątek śledztwa umorzono.

– Sprawę umorzono z powodu przedawnienia – poinformowała prokurator.

58-latek od lipca przebywa w areszcie tymczasowym.
Źródło info i foto: wp.pl

Gdańsk: Transmitowali pobicie 58-latka w sieci. Zatrzymano podejrzanych

Wtargnęli do mieszkania i jeden z nich brutalnie pobił 58-latka. Wszystko transmitowali w internecie. – Policjanci zabezpieczyli nagranie. Tego samego dnia po południu zatrzymali trzech mieszkańców Gdańska – mówi asp. szt. Mariusz Chrzanowski z gdańskiej policji.

Do pobicia doszło w Gdańsku. Na udostępnionym w sieci nagraniu widać, jak mężczyźni starają się wyważyć drzwi w mieszkaniu 58-latka. W końcu lokator je otwiera. Wtedy sprawcy wpadają do mieszkania i jeden z nich brutalnie bije poszkodowanego. Sytuację nagłośnił Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich I Ksenofobicznych. Na jednym z portali społecznościowych opisali sytuację i pokazali także nagranie, na którym sprawcy tłumaczą, dlaczego pobili sąsiada. „Należało mu się, bo zadzwonił na policję” – słychać na filmie. Zgłoszenie o sprawie policja otrzymała w piątek rano.

– Funkcjonariusze natychmiast zabezpieczyli to nagranie i zaczęli sprawdzać jego autentyczność oraz to, gdzie mogło dojść do tego zdarzenia – mówi asp. szt. Mariusz Chrzanowski, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Jeszcze tego samego dnia po godzinie 15 kryminalni zatrzymali w Nowym Porcie w Gdańsku trzech mężczyzn w wieku 19, 23 i 29 lat. – Dwóch z nich zastało zarejestrowanych na zabezpieczonym wcześniej nagraniu. Mężczyźni wstępnie przyznali się do winy – tłumaczy Chrzanowski.

Grozi im 5 lat więzienia

Sprawcy prawdopodobnie jeszcze dziś usłyszą zarzuty za pobicie i wtargnięcie do mieszkania. – Za pobicie grozi do pięciu lat więzienia, a naruszenie miru domowego jest zagrożone karą więzienia do roku – mówi rzecznik. Policjanci zabezpieczyli w mieszkaniu telefony komórkowe oraz komputer, które zostaną przekazane do badań biegłemu. 58-latek nie zgłosił sprawcy na policję. Funkcjonariusze na podstawie zebranego materiału sami dotarli do pokrzywdzonego i przyjęli zawiadomienie o popełnionym przestępstwie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Niemka i Francuz skazani w Bagdadzie za przynależność do IS

Dwoje Europejczyków – Niemka i Francuz – zostało skazanych w poniedziałek w stolicy Iraku Bagdadzie na dożywocie za przynależność do tak zwanego Państwa Islamskiego (IS). 22-letnia Nadia Rainer Hermann oraz 58-letni Lahcen Gueboudj mogą jeszcze odwołać się od wyroku. Kobieta była już wcześniej skazana na rok pozbawienia wolności za nielegalny wjazd do Iraku. Teraz utrzymywała, że do małżeństwa z dżihadystą została zmuszona przez bojowników tzw. Państwa Islamskiego i do Iraku trafiła z Syrii, uciekając przed dżihadystami.

Skazany Francuz również nie przyznał się do winy. Utrzymywał, że udał się do Syrii z rodziną, by odnaleźć swojego 25-letniego syna i przekonać go do powrotu do Francji. Twierdzi, że przewieziono go do Iraku, gdy „zgubił się w jakiejś wiosce” w Syrii. Zaprzeczył, by złożył przysięgę na wierność IS i brał udział w szkoleniach dżihadystów. W czasie rozprawy wycofał swoje zeznania z przesłuchań, podkreślając, że „podpisał się pod zeznaniami po arabsku, nie rozumiejąc, co jest tam napisane”.

Skazani za terroryzm

W poniedziałek oprócz dwojga Europejczyków skazano w Bagdadzie też 13 Irakijczyków, w większości za przestępstwa związane z terroryzmem. Jeden z nich usłyszał wyrok śmierci przez powieszenie. Irackie prawo za dołączenie do organizacji terrorystycznej przewiduje nawet karę śmierci. Według źródeł sądowych za przynależność do IS na śmierć lub dożywotnie więzienie zostało skazanych w tym kraju już 300 osób, w tym około 100 cudzoziemców. Agencja Reutera podkreśla, że wśród skazanych na śmierć było około 20 kobiet, m.in. z Turcji, Niemiec i Azerbejdżanu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Skandal z proboszczem w Lipie na Podkarpaciu. Został aresztowany za molestowanie dzieci

Ks. Stanisław M. (58 l.) do niedawna był proboszczem parafii w Lipie na Podkarpaciu. Został natychmiast odsunięty z tej funkcji, po tym jak jeden z ministrantów poskarżył się, że był dotykany w miejscach intymnych. Po kilku tygodniach śledztwa, duchowny usłyszał cztery zarzuty dotyczące molestowania nieletnich i został tymczasowo aresztowany.

Jak informuje Andrzej Dubiel, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu zarzuty dla duchownego dotyczą okresu od 2001 do 2018 r. W tym czasie Stanisław M. był proboszczem w Otroczu na Lubelszczyźnie, a potem trafił do Lipy koło Stalowej Woli. Tu kierował parafią od 15 lat.

Skandal wybuchł pod koniec kwietnia, kiedy 14-letni chłopiec poskarżył się na zachowanie proboszcza mamie, a potem katechecie, który uczy go religii. Wikary powiadomił dyrekcję szkoły oraz przełożonych. Kuria natychmiast odwołała ks. Stanisława M. z funkcji i zabrała go z miejscowości.

Rodzice poszkodowanego chłopca, ale także szkoła, złożyli doniesienie do prokuratury. Śledczy dotarli do kolejnych poszkodowanych osób. Ks. Stanisław M. usłyszał zarzuty dotyczące doprowadzenia małoletnich poniżej 15. roku życia do poddania się innym czynnościom seksualnym. Duchowny został tymczasowo aresztowany. Podejrzany do niczego się nie przyznaje.
Źródło info i foto: Fakt.pl

58-letni Andrzejowi S. zaatakował pracownika biura PiS. Będzie badany

Mężczyzna, który we wtorek zaatakował pracownika biura PiS w Chrzanowie (Małopolska), został skierowany na badania lekarskie. Biegli odpowiedzą, czy w momencie ataku zdawał sobie sprawę ze znaczenia swojego czynu i mógł pokierować swoim zachowaniem – ustaliła PAP w prokuraturze.

Kwestia ta będzie miała kluczowe znaczenie dla ustalenia ewentualnej odpowiedzialności karnej podejrzanego.

W czwartek prokuratura przedstawiła 58-letniemu Andrzejowi S. – który we wtorek uderzył w twarz pracownika biura PiS w Chrzanowie – zarzut stosowania przemocy wobec pracownika biura i kierowania gróźb pozbawienia życia wobec niego i grupy osób z uwagi na przynależność polityczną. Przemoc polegała na wielokrotnym uderzeniu pięścią w twarz, tułów i plecy oraz odepchnięciu powodującym upadek zaatakowanego.

Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, zaprzeczał, aby zamierzał uczynić krzywdę pracownikowi biura czy też innym osobom, ponadto mówił o swoich dolegliwościach zdrowotnych.

Po przesłuchaniu prokurator zastosował wobec podejrzanego wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji i zakazu zbliżania się do pokrzywdzonego i biura PiS, oraz zatrzymania paszportu. Przekazał też podejrzanemu skierowanie na badania sądowo-psychiatryczne.

Jak podawała policja, mężczyzna we wtorek 9 grudnia wszedł do biura Zarządu Okręgowego PiS w Chrzanowie, wykrzyknął kilka zdań i uderzył pracownika biura. Po wszystkim zbiegł. Jak wynikało ze wstępnych ustaleń, słowa wykrzyczane przez agresora mogły nosić znamiona groźby, były także wulgarne, jak również irracjonalne.

Zaatakowany pracownik złożył zawiadomienie w Komendzie Powiatowej Policji w Chrzanowie. Policja poszukiwała napastnika, opublikowała jego zdjęcie z kamery monitoringu. Mężczyzna w czwartek w nocy sam zgłosił się na komisariat policji w Chrzanowie.
Źródło info i foto: niezalezna.pl

Brutalne morderstwo w Piątnicy. 28-latek zabił ojca siekierą

Do makabrycznego zdarzenia doszło w piątek wieczorem. Zwłoki 58-letniego mężczyzny znaleziono na jednej z posesji. Wszystko wydarzyło się wczoraj. Zwłoki 58-letniego mężczyzny znaleziono na jednej z posesji w Piątnicy przed godziną 18.

– Do zabójstwa ojca przyznał się jego syn – potwierdza rzecznik prasowa KMP w Łomży, Ewelina Szlesińska.

O fakcie, iż 58-latek został miał zabity przez 28-letniego syna, poinformowała Maria Kudyba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łomży. Jak udało się wstępnie ustalić, ofiara zginęła od uderzeń siekierą. 28-latek został zatrzymany. Policja pod nadzorem prokuratora wyjaśniać będzie szczegółowe okoliczności tej makabrycznej zbrodni.
Źródło info i foto: wspolczesna.pl

Sprawca ataku na burmistrza w Łasku zatrzymany

Burmistrz Łasku Gabriel Szkudlarek został zaatakowany przez 58-letniego mężczyznę gazem pieprzowym i paralizatorem podczas niedzielnej mszy dożynkowej. Poszkodowanemu nic się nie stało. Napastnik został zatrzymany. O niedzielnym incydencie w jednym z kościołów w Łasku (Łódzkie) poinformowała PAP st. asp. Aneta Sobieraj z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

– W czasie mszy św. do burmistrza Łasku celebrującego wydarzenie podszedł nagle mężczyzna, który rozpylił gaz pieprzowy i użył paralizatora. Pokrzywdzonemu na miejscu udzielono pomocy medycznej; na własną prośbę uczestniczył on w dalszych obchodach dożynkowych – powiedziała PAP st. asp. Sobieraj.

Jak dodała, policja sprawdza obecnie motywy działania sprawcy oraz czy napaść na pokrzywdzonego miała związek z pełnioną przez niego funkcją. Napastnik może bowiem usłyszeć zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego, za co grozi kara nawet 10 lat pozbawienia wolności. Policja prosi o zgłaszanie się świadków zdarzenia do najbliższego komisariatu.

W wyniku ataku gazem ucierpiały stojące obok burmistrza dwie kobiety w wieku 62 i 84 lat. Obie zostały odwiezione do szpitala.

Sprawcą okazał się 58-letni mieszkaniec gminy Łask. Został natychmiast obezwładniony, m.in. przez policjanta będącego po służbie i innych uczestników mszy. Został zatrzymany przez policję. Zabezpieczono posiadany przez niego paralizator oraz pojemnik z gazem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl