Sekcja zwłok po śmierci wójt gminy Zgierz Barbary Kaczmarek

W zakładzie medycyny sądowej w Łodzi odbyła się sądowo-lekarska sekcja zwłok zmarłej w poniedziałek wójt gminy Zgierz Barbary Kaczmarek. Wstępne ustalenia potwierdzają stosowanie wobec kobiety przemocy – poinformował rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania. 58-letnia Kaczmarek trafiła do szpitala o godz. 3 w nocy z piątku na sobotę w stanie krytycznym – z poważnymi i rozległymi obrażeniami głowy i mózgu. Biegły z zakresu medycyny sądowej nie pozostawił wątpliwości, że powstałe obrażenia nie mogły być spowodowane przez samą pokrzywdzoną, lecz były konsekwencją pobicia.

W związku z tą sprawą zatrzymano 34-letniego syna kobiety, który w niedzielę usłyszał zarzuty. Prokuratura zarzuciła mu spowodowanie u matki ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci urazów realnie zagrażających życiu. Grozić mu może kara do 15 lat więzienia. W czasie przesłuchania mężczyzna nie przyznał się do winy. Złożył obszerne wyjaśnienia, których treści prokuratura nie ujawnia.

Jak poinformował Kopania, wstępne ustalenia sekcji zwłok potwierdzają stosowanie przemocy wobec kobiety. Zaznaczył jednak, że dla ustalenia przyczyny śmierci konieczne będzie przeprowadzenia badań dodatkowych, w tym histopatologicznych.

„Dopiero po ich uzyskaniu i opracowaniu końcowej opinii posekcyjnej, możliwe będzie wyciąganie wniosków, co do tego, czy pomiędzy urazem, a śmiercią zachodzi związek przyczynowy. Wówczas też podjęte zostaną decyzje, co do ostatecznego kształtu zarzutów” – wyjaśnił rzecznik.

Barbara Kaczmarek funkcję wójta gminy Zgierz sprawowała od 2014 roku. Była pierwszą kobietą wybraną w tej gminie na to stanowisko.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Syn pobitej wójt aresztowany

Sąd aresztował w poniedziałek na trzy miesiące syna wójt gminy Zgierz Barbary Kaczmarek, który jest podejrzany o dotkliwe pobicie matki. W niedzielę 34-latek usłyszał zarzuty. 58-letnia kobieta w stanie krytycznym przebywa w szpitalu.

Prokuratura Rejonowa w Zgierzu (Łódzkie) złożyła wniosek do sądu o tymczasowy areszt po przesłuchaniu 34-letniego mężczyzny, który został zatrzymany w związku z prawdopodobnym pobiciem swojej matki, sprawującej funkcję wójta gminy Zgierz. Dalsze zatrzymanie podejrzanego uzasadniono obawą matactwa i grożącą mu surową karą.

Prokuratura zarzuciła mężczyźnie spowodowanie u swojej matki ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu. To zbrodnia zagrożona karą więzienia do 15 lat.

W czasie przesłuchania mężczyzna nie przyznał się do winy. Złożył obszerne wyjaśnienia, których treści nie ujawniamy. Po przesłuchaniu uzyskaliśmy uzupełniającą opinię biegłego z zakresu medycyny sądowej, co do możliwego mechanizmu powstania obrażeń. Potwierdziła ona zasadność zarzutu – poinformował PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Kobieta trafiła do szpitala o godz. 3 w nocy z piątku na sobotę, w stanie krytycznym, z poważnymi i rozległymi obrażeniami głowy i mózgu.

Biegły z zakresu medycyny sądowej nie pozostawił wątpliwości, że powstałe obrażania nie mogły być spowodowane przez samą pokrzywdzoną, lecz są konsekwencją pobicia. Uraz jest skutkiem przestępstwa. W związku z tą sprawą zatrzymano 34-letniego syna kobiety, który w niedzielę usłyszał zarzuty – wyjaśnił prok. Kopania.

Pogotowie powiadomił syn, który twierdził, że znalazł matkę nieprzytomną w łóżku w domu w Dąbrówce Wielkiej i prowadzi reanimację. Jak wyjaśnił rzecznik, kobieta przebywała w domu jedynie w towarzystwie podejrzanego 34-latka, który w chwili zatrzymania był trzeźwy. W mieszkaniu widoczne były liczne ślady krwi.

Młodszy z synów, pojawił się w domu powiadomiony o tym, co się stało, w chwili, gdy pogotowie zabierało matkę do szpitala. Obrażenia głowy kobiety są bardzo poważne, w związku z czym jej życie jest zagrożone. Kaczmarek funkcję wójta gminy Zgierz sprawuje od 2014 roku. Jest pierwszą kobietą wybraną w tej gminie na to stanowisko.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Syn brutalnie pobitej wójt nie przyznaje się do winy

Podejrzany o dotkliwe pobicie matki syn wójt gminy Zgierz Barbary Kaczmarek nie przyznał się do winy – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. 34-latek w niedzielę usłyszał zarzuty. 58-letnia kobieta w stanie krytycznym przebywa w szpitalu.

W Prokuraturze Rejonowej w Zgierzu (woj. łódzkie) zakończyło się przesłuchanie 34-letniego mężczyzny, który został zatrzymany w związku z prawdopodobnym pobiciem swojej matki, sprawującej funkcję wójta gminy Zgierz. Prokuratura zarzuciła mężczyźnie spowodowanie u swojej matki ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu. To zbrodnia zagrożona karą więzienia do 15 lat.

– W czasie przesłuchania mężczyzna nie przyznał się do winy. Złożył obszerne wyjaśnienia, których treści nie ujawniamy. Wieczorem zostanie podjęta decyzja o zastosowaniu środków zapobiegawczych i ewentualnym wniosku do sądu o tymczasowe aresztowanie podejrzanego – przekazał prok. Kopania. Kobieta trafiła do szpitala o godz. 3 w nocy z piątku na sobotę, w stanie krytycznym, z poważnymi i rozległymi obrażeniami głowy i mózgu.

„Biegły z zakresu medycyny sądowej nie pozostawił wątpliwości, że powstałe obrażania nie mogły być spowodowane przez samą pokrzywdzoną, lecz są konsekwencją pobicia. Uraz jest skutkiem przestępstwa. W związku z tą sprawą zatrzymano 34-letniego syna kobiety, który w niedzielę usłyszał zarzuty” – PROK. KRZYSZTOF KOPANIA

Pogotowie powiadomił syn, który twierdził, że znalazł matkę nieprzytomną w łóżku w domu w Dąbrówce Wielkiej i prowadzi reanimację. Jak wyjaśnił prok. Kopania, kobieta przebywała w domu jedynie w towarzystwie podejrzanego 34-latka, który w chwili zatrzymania był trzeźwy. Młodszy z synów pojawił się w domu – powiadomiony o tym, co się stało – w chwili, gdy pogotowie zabierało matkę do szpitala.

Wójt gminy Zgierz walczy o życie. Jest komentarz prokuratury

Rzecznik prokuratury dodał, że stan zdrowia poszkodowanej nie poprawia się. Obrażenia głowy kobiety są bardzo poważne, w związku z czym jej życie jest poważnie zagrożone.

„W mieszkaniu widoczne były liczne ślady krwi. Obecnie pracujemy nad odtworzeniem możliwego mechanizmu powstania urazu. Przesłuchujemy świadków, chcemy też odtworzyć wzajemne relacje, poznać motywy działania. To wymaga czasu, ale pracujemy nad tym razem z policją bardzo intensywnie” – zapewnił Kopania. Kaczmarek funkcję wójta gminy Zgierz sprawuje od 2014 roku. Jest pierwszą kobietą wybraną w tej gminie na to stanowisko. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Udusiła 58-letnią matkę, ciało schowała w piwnicy. Systematycznie pozbywała się pociętych zwłok

23-letnia Amara J. Lundy za pomocą kabla najpierw udusiła swoją 58-letnią matkę, a następnie zaciągnęła jej ciało do piwnicy. Po tygodniu zaczęła ciąć zwłoki za pomocą noża i piły, by następnie wyrzucić fragmenty do kilkunastu koszy na śmieci – ustaliła policja z amerykańskiej Olimpii w stanie Waszyngton. Kobieta przyznała się do zarzutów i ujawniła powody popełnienia zbrodni.

58-letnia Susan Lundy mieszkała wraz córką przy Division Street w Olimpii. Koleżanki kobiety zgłosiły jej zaginięcie 6 lipca – miesiąc po tym, jak kontaktowały się z nią ostatni raz.

Podczas przeszukania mieszkania zaginionej kobiety policjanci poczuli mocny zapach wybielacza. Znaleźli również duży kontener na odpady i nowy zamek w drzwiach do piwnicy. 23-letnia Amara w rozmowie z policjantami zapewniła, że jej matka wyjechała na pole namiotowe, a następnie wyprowadziła się do domu swojego męża, mieszkającego w innym stanie.

„Matka błagała, żebym przestała”

W ostatni poniedziałek na policję zgłosił się mąż zaginionej kobiety, który przekazał, że córka chciałaby wyjawić prawdę o zaginięciu matki. Podczas przesłuchania Lundy przyznała się do zabójstwa. Jak wyjaśniła, w pewnym momencie „miała dość zachowania swojej matki” i stwierdziła, że „świat będzie lepszym miejscem bez niej”. 23-latka udusiła Susan Lundy kablem.

– Matka błagała mnie żebym przestała, ale w tamtym momencie czułam, że jedyne co mogę zrobić, to dokończyć to, co zaczęłam. W pewnym momencie przestała się wiercić – powiedziała Amara podczas przesłuchania.

Za pomocą koca kobieta zaciągnęła ciało do piwnicy. Dopiero po tygodniu przystąpiła do rozczłonkowywania zwłok za pomocą dużego kuchennego noża i piły.

Próbowała zmylić policjantów

Każdy fragment ciała swojej matki Amara wyrzucała do innego kosza na śmieci na osiedlu. W tuszowaniu zbrodni miał pomagać chłopak 23-latki. Kobieta wskazała dokładnie, w których miejscach porzucili szczątki.

„Próbowała zmylić śledczych, pokonując duże odległości z telefonem swojej matki, który następnie zniszczyła i wyrzuciła do śmieci” – poinformowano w policyjnym komunikacie.

Amara Lundy do tej pory nie miała kłopotów z prawem. Teraz zostanie oskarżona o zabójstwo pierwszego stopnia. Policja przesłuchała chłopaka 23-latki, ale mężczyzna nie został aresztowany. Trwa śledztwo.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Włochy: Barbara C. zabiła nożem jedną osobę, trzy raniła. Konsulat: To był atak furii

Służby konsularne czekają na szczegółowe informacje od włoskiej policji na temat zaatakowania przez Polkę kilku osób. Na razie mówią jedynie, że był to „atak furii”.

58-letnia Polka w miejscowości Canneto sull’Oglio na północy Włoch atakowała nożami przypadkowych przechodniów. Najpierw w tamtejszym muzeum zabawek ugodziła nożem kobietę. W wyniku doznanych obrażeń osoba ta zmarła. Następnie napastniczka wyszła z budynku i zaczęła atakować kolejne osoby.

Napastniczka została zatrzymana. Na razie nie są znane dokładne przyczyny ani motywy ataku. Z informacji Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Mediolanie wynika, że wszystko wyglądało na atak furii. Potwierdzają to świadkowie, którzy mówią, że kobieta „była w szale”. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowe informacje dotyczące ataku nożowniczki z Polski we Włoszech

58-letnia Polka, która w sobotę koło Mantui na północy Włoch zasztyletowała w muzeum kobietę, a trzy inne osoby zraniła, była prawdopodobnie leczona psychiatrycznie – podał w niedzielę dziennik „La Repubblica”. Kobieta przebywa w areszcie. W sobotnie popołudnie kobieta wbiegła z dwoma rzeźnickimi nożami do muzeum w miejscowości Cenneto sull’Oglio, gdzie zaatakowała jedną z pracownic. 54-latka zmarła w wyniku odniesionych ran.

Następnie napastniczka poważnie zraniła 30-latka oraz 66-letniego mężczyznę, który pchał wózek inwalidzki ze swą matką. Starsza kobieta odniosła obrażenia w rezultacie upadku.

Nożowniczka, przedstawiona jako Barbara C., została obezwładniona przez strażnika miejskiego oraz kilka osób na ulicy i zatrzymana przez karabinierów.

Jak pisze „La Repubblica”, wszystko wskazuje na atak szału, a kobieta była wcześniej leczona psychiatrycznie i zajmowała się nią opieka społeczna. Do miasteczka, liczącego 4 tys. mieszkańców, przyjechała pracować jako opiekunka.

Dziennik podkreśla, że karabinierzy prowadzący postępowanie w sprawie napaści wykluczają motywy osobiste lub ideologiczne. Według ich relacji kobieta, która po dokonanym ataku była ogromnie zmieszana, podała najpierw fałszywą tożsamość mówiąc, że jest Ukrainką.

Agencja ANSA informowała, że w poniedziałek w sądzie w Mantui zapadnie decyzja w sprawie dalszego aresztu dla sprawczyni zabójstwa i zranienia kilku osób. Dwie ranne osoby już opuściły szpital, trzecia w nim pozostała, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Źródło info i foto: interia.pl

Okradała konta bankowe zmarłych klientem. Ukradła ponad 300 tys. złotych

Aktem oskarżenia zakończyło się postępowanie prowadzone przeciwko 58-latce, która okradała konta bankowe zmarłych klientek. Kobieta w ciągu ośmiu miesięcy wypłaciła ponad 300 tysięcy złotych. Sprawa prowadzona pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście zakończy się w sądzie. Podejrzanej grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Podejrzana odpowie za kradzież ponad 300 tysięcy złotych oraz za podrabianie podpisów klientek. Kobieta, jako pracownica jednej z instytucji finansowych, miała dostęp do rachunków osobistych jej klientów. Środki pieniężne zgromadzone przez petentów okazały się dla niej łatwym źródłem dochodu. 58-latka dowiedziała się o śmierci dwóch zamożnych klientek banku – wpadła wtedy na pomysł, jak szybko się wzbogacić. W okresie od lutego do października 2012 roku wypłaciła z rachunków ponad 300 tysięcy zł. Aby ukryć swoje działanie, fałszowała podpisy zmarłych.

Sprawa wyszła na jaw podczas przeprowadzonej w banku kontroli. O przestępstwie zawiadomiono organy ścigania. 58-latce przedstawiono zarzuty: kradzieży mienia znacznej wartości oraz podrabiania podpisów zmarłych klientek.

Grozi jej teraz kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Dziś przesłuchanie 23-latka, który pijany potrącił na pasach dwie kobiety. Jedna z nich nie żyje

Dzisiaj ma zostać przesłuchany 23-latek zatrzymany w związku z tragicznym wypadkiem w Ostrowcu Świętokrzyskim. Poprzedniej nocy auto potrąciło na oznakowanym przejściu dla pieszych dwie kobiety wracające z pasterki: 75-latka zmarła w szpitalu, 58-latka ma poważne obrażenia. Na dzisiaj śledczy zaplanowali również oględziny samochodu, którym – według policji – mógł jechać sprawca wypadku.

Funkcjonariusze muszą przede wszystkim ustalić, czy zatrzymany 23-latek prowadził auto w momencie wypadku, a gdyby się to potwierdziło – czy był wówczas pijany.

Przypomnijmy, że sprawca wypadku uciekł z miejsca wydarzeń, natomiast ponad dwie godziny później 23-latek sam zgłosił się na policję – ale w zupełnie innej sprawie. Jest właścicielem mazdy – właśnie taki samochód potrącił kobiety na pasach – ale wypierał się, że prowadził w nocy auto. Twierdził, że samochód mu skradziono.

W momencie zatrzymania 23-latek miał w organizmie ponad promil alkoholu. Gdyby więc potwierdziło się, że to on uderzył autem w kobiety, konieczne będzie ustalenie, czy był w tym momencie nietrzeźwy.

Bardzo ważne będą oględziny samochodu, którym mógł jechać sprawca wypadku.

Tego auta policjanci szukali kilka godzin: ostatecznie odnaleźli je w Przyborowie, wsi położonej kilka kilometrów od Ostrowca Świętokrzyskiego. Śledczy deklarowali wcześniej ponadto, że przed przesłuchaniem 23-latka i ewentualnym postawieniem mu zarzutów chcą przesłuchać kilkunastu świadków.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Domowy narkobiznes w Toruniu

Narkotykowy domowy biznes prowadziła w Toruniu 58-letnia kobieta wraz z 34-letnim siostrzeńcem. Najwyraźniej szedł dobrze, przynajmniej do czasu, gdy w mieszkaniu pojawili się policjanci. Interes kwitł na Bydgoskim Przedmieściu. 58-letnią kobietą zainteresowali się kryminalni z Komisariatu Policji Toruń Śródmieście.

W trakcie przeszukania jej mieszkania znaleźli kilkanaście zwitków foliowych z białą substancją. W sumie zabezpieczyli blisko 19 gramów narkotyków i wagę elektroniczną. Jak się później okazało, była to amfetamina.

Gdy funkcjonariusze przeszukiwali mieszkanie, przyszedł klient, który nie ukrywał, że chciał kupić narkotyki. Dzięki temu policjanci zyskali dowód, że kobieta nie tylko posiada niedozwolone substancje.

Policjanci ustalili, że pomagał jej 34-letni siostrzeniec. Oboje zostali zatrzymani. Kobieta usłyszała zarzuty posiadania narkotyków i ich udzielania, za co grozi do 10 lat więzienia. Siostrzeniec odpowie za wprowadzanie do obrotu znacznej ilości substancji psychotropowych, za co może trafić nawet na 12 lat za kraty.

Oboje mają policyjny dozór i do czasu zakończenia postępowania będą musieli zgłaszać się trzy razy w tygodniu do komisariatu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Elżbieta J. zostawiła ojca bez opieki. Mężczyzna zmarł z wycieńczenia

Mieszkanka Bochni zostawiła bez opieki swego niedołężnego ojca i wyjechała na urlop. Mężczyzna zmarł z wycieńczenia. Kobietą zajęła się prokuratura – grozi jej 10 lat więzienia. Mieszkanka Bochni zostawiła bez opieki swojego 83 letniego ojca i wyjechała na urlop. Mężczyzna zmarł. Jak dowiedziało się Radio Kraków – do tej bulwersującej sytuacji doszło pod koniec lutego. 58-letnia Elżbieta J. wyjechała na ponad dwa tygodnie zostawiając swojego ojca w zamkniętym mieszkaniu. Kiedy wróciła mężczyzna już nie żył – relacjonuje rzecznik tarnowskiej prokuratury okręgowej w Tarnowie, Elżbieta Potoczek Bara. Jak dodała ilość żywności, którą córka zostawiła ojcu nie mogła wystarczyć na 16 dni. Jak nieoficjalnie dowiedziało się Radio Kraków mężczyzna prawdopodobnie zmarł z wycieńczenia. Żródło info i foto: Dziennik.pl