Chicago: Emeryt zastrzelił 4 sąsiadów

Cztery osoby zginęły, a jedna jest w stanie krytycznym – po tym jak emerytowany robotnik budowlany wszedł do mieszkania sąsiadów w Chicago i zaczął do nich strzelać. Do zabójstwa doszło w bloku przy West Irving Park Road w dzielnicy Northwest Side. Lokalna policja oświadczyła, że 67-letni mężczyzna zaatakował swoje ofiary, gdy jadły obiad.

– Wszedł do mieszkania sąsiadów, przy stole siedziały wówczas cztery osoby. Z nieznanych powodów otworzył ogień i wszystkich zabił – oświadczył zastępca komendanta policji w Chicago Anthony Riccio.

Media relacjonują, że emeryt wszedł następnie po schodach na górę i postrzelił kobietę. Ranna trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Policja zatrzymała napastnika i zabezpieczyła broń. 67-latek trafił do aresztu. Mieszkańcy bloku, w którym doszło do tragedii, zeznały, że zabójca znał swoje ofiary i że dochodziło między nimi do zatargów. Emeryt miał też mieć wcześniej „ataki gniewu”.
Źródło info i foto: TVP.info

Gdańsk: Ruszył proces ginekologa oskarżonego o molestowanie 88 pacjentek

Przed gdańskim sądem rozpoczął się w czwartek proces 67-letniego Marka Ł., chirurga onkologa z Gdańska, którego prokuratura oskarżyła o molestowanie 88 pacjentek. Do przestępstw miało dochodzić podczas badań onkologicznych. Lekarzowi może grozić kara do 12 lat więzienia. Proces toczy się przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Północ. Ze względu na charakter czynów, których dotyczy postępowanie, sąd wyłączył jego jawność.

Oskarżonym jest 67-letni Marek Ł., chirurg onkolog, któremu prokuratura zarzuciła popełnienie 120 czynów przeciwko wolności seksualnej. Zdaniem śledczych, w dziesięciu przypadkach onkolog miał podstępem dopuścić się gwałtu na kobietach. Pozostałe postawione mu zarzuty dotyczyły doprowadzenia pacjentek podstępem do poddania się innej czynności seksualnej. W jednym przypadku poszkodowaną była dziewczynka mająca mniej niż 15 lat.

W śledztwie chirurg nie przyznał się do molestowania pacjentek. W chwili zatrzymania złożył obszerne wyjaśnienia. Informował, że jego postępowanie wobec pacjentek było elementem badań lekarskich.

W ramach postępowania śledczy pozyskali opinię biegłego, który oceniał sposób, w jaki lekarz badał pacjentki. Ekspert orzekł, że onkolog w swoim postępowaniu wykroczył poza obowiązującą metodologię i standardy.

Przed rozprawą oskarżony nie odpowiadał na pytania dziennikarzy. Jeden z jego obrońców mec. Andrzej Krysiewicz powiedział mediom, że jego klient konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Nie ma do czego się przyznawać – powiedział obrońca. Dodał, że to prokuratura twierdzi, że doszło do przestępstw i to ona „powinna to udowodnić”. Według nas, obrońców, nie udowodniła. Materiał dowodowy, z którym się zapoznaliśmy jako obrońcy (…) świadczy zupełnie o czymś innym – powiedział Krysiewicz, odmawiając bardziej precyzyjnych wyjaśnień ze względu na utajnienie sprawy.

Dzisiaj rozpoczyna się merytoryczny proces i w toku tego postępowania udowodnimy rację naszego klienta – zapowiedział.

Obrońca został też poproszony o komentarz do opinii eksperta, który orzekł, że onkolog prowadząc badania, wykroczył poza obowiązującą metodologię. Opinie zostały sporządzone na żądanie prokuratury na podstawie ograniczonego wskazanego materiału dowodowego przez prokuraturę” – powiedział.

Nie jestem lekarzem. Na temat badań, metodyki badań, nie będę się wypowiadał, od tego są specjaliści – powiedział odmawiając odpowiedzi na pytanie, czy obrona zleciła własną ekspertyzę dotyczącą metodologii badań onkologicznych.

Badanie prowadzi się według określonych procedur – powiedział obrońca. Gdyby dochodziło do nieprawidłowości, to była szansa na miejscu, od razu poinformować i recepcjonistkę, i siedzące panie w poczekalni (…). Do niczego takiego nie doszło – powiedział. Pytany o to, czy jego zdaniem mogło dojść do efektu kuli śniegowej: po zgłoszeniu się pierwszej pacjentki, kolejne zaczęły potwierdzać molestowanie, odpowiedział: Dopuszczam niestety taki efekt kuli śniegowej.

Do zarzuconych oskarżonemu czynów miało dojść między 2006 a 2017 rokiem podczas badań, głównie onkologicznych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zarzuty zabójstwa i nieudzielenia pomocy 67-latkowi

32-latek usłyszał zarzut zabójstwa 67-letniego mężczyzny w jednym z opuszczonych domów w Jarocinie. Grozi mu dożywocie – poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler. W związku z zabójstwem trzy osoby oskarżono o nieudzielenie pomocy 67-letniemu mężczyźnie. Grozi za to do 3 lat więzienia. We wtorek na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna, który poinformował, że jego kolega najprawdopodobniej nie żyje.

Policjanci pojechali pod wskazany adres w Jarocinie. Na miejsce zdarzenia przybył także lekarz, który stwierdził zgon 67-latka. W domu, oprócz zmarłego, przebywało trzech mężczyzn w wieku 33, 56 i 58 lat oraz 32-letnia kobieta.

– Wszyscy byli pijani. W wydychanym powietrzu mieli od pół do dwóch promili alkoholu. Ustalono, że wszyscy wspólnie spożywali alkohol. Zdaniem śledczych do tragicznego zdarzenia doszło podczas libacji alkoholowej. Wtedy to 32-latek miał pobić 67-latka. Kobieta i dwaj pozostali mężczyźni nie udzielili mężczyźnie pomocy – powiedziała rzecznik prasowy jarocińskiej policji Agnieszka Zaworska.

Prokurator wystąpił do Sądu Rejonowego w Jarocinie o areszt dla 32-latka. Pozostała trójka jest pod nadzorem policyjnym. Pierwszy o sprawie poinformował TVN.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Australia: Arcybiskup, który tuszował przestępstwa seksualne odchodzi na emeryturę

Arcybiskup Adelajdy i były przewodniczący Konferencji Episkopatu Australii Philip Wilson ogłosił w środę, że odchodzi na emeryturę po tym, jak został uznany winnym tuszowania molestowania seksualnego w latach 70. 67-letni dziś hierarcha został oskarżony o ukrycie poważnego przestępstwa popełnionego przez księdza Jamesa Fletchera, o czym dowiedział się w 1976 roku, gdy był wikariuszem w jednej z parafii w stanie Nowa Południowa Walia.

Według mediów obrońcy arcybiskupa Wilsona argumentowali, że obecny arcybiskup nie wiedział, iż ksiądz Fletcher wykorzystywał seksualnie Petera Creigha, jednego z chłopców, śpiewających w kościelnym chórze. W 2004 roku został on uznany za winnego dziewięciu przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci i w 2006 roku zmarł w więzieniu.

Sędzia Robert Stone z Newcastle w Nowej Południowej Walii oświadczył, że nie przyjmuje tłumaczenia, iż abp Wilson nie pamięta rozmowy z 1976 roku, podczas której 15-letni chłopiec opisywał, jak kilka lat wcześniej był wykorzystywany seksualnie przez księdza Fletchera.

Duchownemu grozi dwa lata pozbawienia wolności. Arcybiskup nigdy nie przyznał się do winy i wyraził rozczarowanie orzeczeniem sądu. Wyrok w tej sprawie ma być ogłoszony w czerwcu.
Źródło info i foto: interia.pl

Bułgarzy chcą aresztu dla Polaka, który wywołał awaryjne lądowanie samolotu

Prokuratura okręgowa w bułgarskim mieście Burgas domaga się tymczasowego aresztowania 67-letniego Polaka, którego zachowanie doprowadziło w ubiegłym tygodniu do awaryjnego lądowania polskiego samolotu w Bułgarii. Mężczyzna został zwolniony za poręczeniem majątkowym, ale może wrócić za kraty. Samolot Airbus A320 ze 161 osobami na pokładzie, należący do czarterowych linii lotniczych Small Planet i lecący z Warszawy do Hurghady, wylądował w Burgas w ubiegły czwartek rano, ponieważ jeden z pasażerów zawiadomił o bombie na pokładzie. Na kilka godzin zamknięto lotnisko. Na pokładzie nie znaleziono ładunku, po kilku godzinach pasażerowie odlecieli do Hurghady innym samolotem.

Żarty po alkoholu

O bombie poinformował 67-letni polski turysta. Przyznał, że pił alkohol. Informacje o tym, co dokładnie wydarzyło się, są sprzeczne. Według jednego ze stewardów Polak miał powiedzieć, że ma bombę. Według adwokata Polaka, Dimo Todorowa, jego klient nie groził, a tylko komentował sytuację z rosyjskim samolotem, który kilka dni wcześniej został wysadzony w powietrze nad Synajem. – Cała sprawa jest nieporozumieniem – twierdzi adwokat.

Polak przeprosił przed sądem za sytuację, którą spowodował, i stwierdził, że nie zgadza się z zarzutem, że groził bombą.

Nawet 15 lat więzienia

Po wylądowaniu samolotu Polaka zatrzymano na 72 godziny. W niedzielę sąd w Burgas zwolnił go z aresztu i nałożył kaucję w wys. 5 tys. lewów (2 564 euro). Zakazał mu też opuszczenia Bułgarii. Za przestępstwo, które zarzuca się Polakowi, bułgarski kodeks karny przewiduje od 3 do 15 lat pozbawienia wolności. Oprócz tego mężczyzna może ponieść koszty finansowe awaryjnego lądowania i wysłania drugiej maszyny po turystów. Są one szacowane przez linie lotnicze na ok. 130 tys. zł.
Żródło info i foto: TVP.info

67-letni Wojciech M. wyszedł z bułgarskiego aresztu. Grozi mu od 3 do 15 lat więzienia

Polak, który 19 listopada podczas lotu do Hurghady poinformował o bombie na pokładzie maszyny i spowodował awaryjne lądowanie na lotnisku w Burgas, został wypuszczony z bułgarskiego aresztu po wpłaceniu kaucji. Za fałszywy alarm o bombie grozi mu od 3 do 15 lat więzienia. 67-letni Wojciech M. wyszedł z aresztu w bułgarskim Burgas po wpłaceniu 5000 lewów (ok. 10 tys. zł). 19 listopada podczas lotu z Warszawy do Hurghady w Egipcie 67-latek powiedział stewardesom, że ma przy sobie ładunek wybuchowy. Później przyznał, że to był tylko kiepski żart, przeprosił, ale było już za późno. Teraz grozi mu od 3 do 15 lat więzienia. Władze linii lotniczych Small Planet zapowiedziały, że obciążą go kosztami przymusowego lądowania i podstawienia nowego samolotu – prawdopodobnie mężczyzna będzie musiał zapłacić co najmniej 130 tys. zł.

Mniej niż 0,5 promila

Badania wykazały, że mężczyzna miał we krwi mniej niż 0,5 promila alkoholu. Prokurator Krasimira Katerliewa podkreśliła, że w przypadku Polaka „nie można mówić o silnym zatruciu alkoholowym, w którym człowiek mówi lub działa w sposób niekontrolowany”. Według bułgarskich mediów Polak wielokrotnie przepraszał za swój „błąd i głupi żart” i „bardzo żałuje swojego czynu”.

Alarm bombowy

Airbus A320 ze 161 osobami na pokładzie, należący do polskich czarterowych linii lotniczych Small Planet, lecący z Warszawy do Hurghady, wylądował w Burgas o godz. 5.48 (godz. 4.48 czasu polskiego). Tamtejsze lotnisko natychmiast zamknięto. Alarm bombowy ogłoszono, kiedy samolot znajdował się w bułgarskiej przestrzeni powietrznej. Pasażerowie opuścili maszynę i zostali wprowadzeni do sali tranzytowej lotniska, gdzie sprawdzono ich dokumenty i bagaże. Z Sofii sprowadzono ekipę służby operacyjno-technicznej bułgarskiego MSW, która skontrolowała samolot. Linie lotnicze Small Planet wysłały drugi samolot, który przyleciał do Burgas i przewiózł pasażerów do Hurghady.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Trwają poszukiwania Jana Nowickiego

Policja poszukuje Jana Nowickiego. 67-letni mężczyzna po raz ostatni był widziany w środę rano w Szpitalu Praskim.

Pan Jan ma około 170 cm wzrostu. Jest szczupłej budowy ciała i ma siwe włosy. Ubrany był w szare spodnie dresowe, zieloną bluzę, czerwoną puchową kurtkę, czerwono-białe adidasy. Na głowie miał granatową czapkę z daszkiem. Jego charakterystycznym znakiem jest rurka na szyi, która pomaga mu oddychać (jest po zabiegu tracheotomii). Każdy, kto ma wiedzę, gdzie może przebywać mężczyzna, powinien zadzwonić pod numer tel. 22 603 71 61, 22 603 19 54, 22 603 71 55, 22 603 71 56 lub 112. Informacje można też przekazać na adres krp5warszawa@policja.waw.pl.
Żródło info i foto: se.pl

Teksas: stracono 67-letniego Lestera Bowera

W amerykańskim stanie Teksas wykonano egzekucję najstarszego więźnia z wyrokiem śmierci. Skazany za morderstwa 67-letni Lester Bower stracił życie po wstrzyknięciu mu mieszanki trucizn.

Bower został skazany na karę śmierci w 1983 roku za zastrzelenie czterech osób w prywatnym hangarze lotniczym na ranczo niedaleko Dallas. Nie przyznał się do winy. Twierdził, że kupił od nich mały samolot i gdy opuszczał hangar wszyscy żyli. Nie potrafił jednak udowodnić jakiejkolwiek transakcji i kłamał podczas śledztwa. Sąd Najwyższy USA odmówił wstrzymania egzekucji. Wczoraj więźniowi wstrzyknięto środek pod nazwą Pentobarbital, który spowodował jego śmierć.

Bower jest najstarszą osoba poddaną egzekucji w Teksasie od czasu przywrócenia tam kary śmierci w 1982 roku. Kara śmierci jest w kodeksach karnych 31 z 50 amerykańskich stanów. Przewiduje ją także prawo federalne. W ostatnich latach w USA wykonuje się kilkadziesiąt egzekucji rocznie, najwięcej w Teksasie. Ponad 3 tysiące więźniów oczekuje na wykonanie wyroku. Według instytutu Gallupa, karę śmierci popiera 2/3 Amerykanów.
Żródło info i foto: interia.pl

Pijany ksiądz-recydywista stanie przed sądem

Przed sądem w Łowiczu stanie 67-letni ksiądz oskarżony o spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu. Do wypadku doszło pod koniec grudnia w Łowiczu. W wypadku ranna została 41-letnia kobieta. Ksiądz miał prawie 2 promile alkoholu w organizmie. Był już wcześniej karany za jazdę po pijanemu. Grozi mu do pięciu lat więzienia. Żródło info i foto: Radio ZET.pl

W styczniu ruszy proces pary, która przez 30 lat więziła kobiety

Brytyjskie media publikują nowe informacje na temat pary, która przez 30 lat przetrzymywała w swoim domu trzy kobiety. To wyznawcy ekstremalnej odmiany marksizmu. Ich proces ruszy w styczniu. 73-letni mężczyzna i młodsza od niego o sześć lat partnerka są maoistami. Związani byli z politycznymi komunami, które dawniej były w Londynie bardzo popularne. Według mediów, podobny kolektyw stworzyli we własnym domu, gdzie stosując psychiczny i ideologiczny terror, przetrzymywali trzy kobiety. Przez lata były one bite i zastraszane. Zdaniem ekspertów, to nie zamki w drzwiach ograniczały ich wolność, ale kult przywódców. Aravindan Balakrishnan i jego żona Chanda przybyli do Wielkiej Brytanii w latach 60. ubiegłego stulecia. Pochodzą z Indii i Tanzanii. Po zamieszkaniu na Wyspach natychmiast rozpoczęli działalność polityczną. Żródło info i foto: RMF24.pl