Protesty w Hongkongu. Za zakrywanie twarzy zatrzymano już 77 osób

Do wtorku 77 osób zatrzymano za łamanie wprowadzonego w sobotę zakazu zakrywania twarzy podczas demonstracji w Hongkongu. Liczba zatrzymanych w związku z trwającymi od czerwca protestami przekroczyła 2300 osób. Szefowa hongkońskich władz Carrie Lam zapewniła, że rząd poradzi sobie z prodemokratycznymi protestami, ale nie wykluczyła możliwości poproszenia Pekinu o interwencję wojskową, jeśli sytuacja się pogorszy.

W Hongkongu już 77 osób zatrzymano za łamanie wprowadzonego w sobotę zakazu zakrywania twarzy podczas demonstracji – poinformowała we wtorek policja. Zgodnie z nowym prawem grozi za to do roku więzienia lub grzywna. Najmłodsza z zatrzymanych z tego powodu osób ma 12 lat. Od czerwca w związku z protestami zatrzymano już łącznie 2363 osoby w wieku od 12 do 83 lat, z czego 241 w ciągu ostatnich czterech dni. Ponad 200 zatrzymanym postawiono jak dotąd zarzuty udziału w zamieszkach, za co grozi 10 lat więzienia. Szefowa hongkońskich władz Carrie Lam oświadczyła we wtorek, że jest jeszcze za wcześnie, by oceniać skuteczność zakazu.

„Żadnej opcji nie można wykluczyć”

Lam wyraziła przekonanie, że władze Hongkongu uporają się z protestami we własnym zakresie, ale nie wykluczyła możliwości poproszenia rządu centralnego w Pekinie o interwencję wojskową, jeśli sytuacja się pogorszy.

– Nie mogę teraz kategorycznie powiedzieć, w jakich warunkach zrobimy dodatkowe rzeczy, w tym (…) poproszenie rządu centralnego o pomoc – powiedziała szefowa hongkońskiej administracji w rozmowie z dziennikarzami. – W tym momencie jestem silnie przekonana, że powinniśmy sami znaleźć rozwiązania. To również stanowisko rządu centralnego, że Hongkong powinien sam uporać się z problemem. Ale jeśli sytuacja stanie się tak zła, wówczas żadnej opcji nie można wykluczyć – oświadczyła Lam.

Trwające od czerwca demonstracje pogrążyły Hongkong w największym kryzysie politycznym od jego przyłączenia do Chin w 1997 roku. Najnowszą eskalację protestów i przemocy wywołał zakaz zakrywania twarzy podczas demonstracji, wprowadzony przez Lam przy pomocy kolonialnych regulacji kryzysowych. Zgodnie z hongkońskim prawem władze regionu mogą poprosić stacjonujący tam garnizon chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ALW) o pomoc w utrzymaniu porządku publicznego. Agencja Reutera informowała, powołując się na anonimowych dyplomatów, że Chiny podwoiły niedawno liczbę żołnierzy i funkcjonariuszy paramilitarnej policji stacjonujących w Hongkongu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zamachowiec z Norwegii zmienił imię i nazwisko

Odsiadujący wyrok w Norwegii masowy morderca Anders Behring Breivik zmienił imię i nazwisko i widnieje obecnie w aktach stanu cywilnego jako Fjotolf Hansen – poinformował w piątek jego adwokat Oeystein Storrvik. W ten sposób potwierdził informację podaną wcześniej przez dziennik „Verdens Gang”. Adwokat odmówił odpowiedzi na pytanie o powody decyzji swojego klienta. Hansen to bardzo popularne w Norwegii nazwisko, natomiast Fjotolf to imię niezwykle rzadkie, jeśli nie nieznane – informuje AFP.

Zabił 77 osób

38-letni obecnie antymuzułmański skrajnie prawicowy ekstremista Breivik zabił w lipcu 2011 roku 77 osób, dokonując w ten sposób największego w Norwegii w czasach pokojowych masowego morderstwa. Najpierw zdetonował samochód pułapkę w rządowej dzielnicy Oslo, co pociągnęło za sobą osiem ofiar śmiertelnych, a następnie na młodzieżowej imprezie rządzącej wówczas Partii Pracy zastrzelił 69 osób.

Za swe czyny został skazany na najwyższy wymiar kary w Norwegii, czyli 21 lat pozbawienia wolności z możliwością jej przedłużania, jeśli dalej będzie uznawany za groźnego dla społeczeństwa.
Źródło info i foto: TVP.info

Anders Breivik zaskarży Norwegię do Strasburga

Po odrzuceniu w czwartek przez Sąd Najwyższy w Norwegii apelacji Andersa Breivika, który pozwał państwo za łamanie jego praw człowieka w więzieniu, zamachowiec – który na wyspie Utøya i w Oslo zabił 77 osób – zamierza zaskarżyć wyrok do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Norweska telewizja NRK zapowiedziała natomiast w tym samym dniu, że zrealizuje serial poświęcony masakrze na wyspie Utøya.

Anders Behring Breivik odwoływał się od orzeczenia sądu, który uznał, że Norwegia nie złamała jego praw, a dokładnie artykułów 3 i 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Breivik twierdził, że wielokrotnie poddawano go kontrolom osobistym nago, budzono w nocy, a pracownicy więzienia skuwali go zbyt często kajdankami. Zabójca z wyspy Utøya za łamanie praw człowieka uważa również przymusowy pobyt w izolacji.

Obrońca Breivika: jesteśmy zdeterminowani

– Jesteśmy zdeterminowani, aby odwołać się od orzeczenia Sądu Najwyższego jak najszybciej do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – zapowiedział w czwartek na łamach dziennika Dagbladet obrońca Øystein Storrvik.

Storrvik przekonuje, że warunki panujące w więzieniu nie pozwalają więźniowi na leczenie, równie poważnym problemem jest przetrzymywanie jego klienta przez sześć lat w odosobnieniu.

Decyzja Sądu Najwyższego jednomyślna

Odmiennego zdania jest norweskie ministerstwo sprawiedliwości, wyrażając zadowolenie, iż Sąd Najwyższy odrzucił apelację Breivika . Podkreśliło, że decyzja Sądu była jednomyślna. SN stwierdził, że warunki w jakich Breivik przebywa w więzieniu, nie są sprzeczne z Europejską Konwencją Praw Człowieka.

Sześcioodcinkowy serial o masakrze na Utøya

W tym samym dniu, w którym sąd odrzucił apelację zabójcy, publiczna telewizja NRK ogłosiła, że powstanie sześcioodcinkowy serial poświęcony wydarzeniom na wyspie Utøya z 22 lipca 2011 r. Stacja na jego realizację planuje wydać 70 mln koron (ponad 30 mln zł).

Premiera serialu ma mieć miejsce jesienią 2019 r. Jego powstanie jest popierana przez organizację zapewniającą wsparcie dla ofiar zamachów przeprowadzonych przez Breivika.

– Zostaliśmy poinformowani o projekcie przed dwoma laty – powiedziała Dagbladet lider grupy wsparcia krajowego ofiar zamachów Lisbeth Kristine Røyneland. Røyneland jest przekonana, że publiczny nadawca gwarantuje godne przedstawienie wydarzeń, a dzięki jego powstaniu serialu jej historia nie zostanie zapomniana.

77 ofiar Breivika

Anders Behring Breivik najpierw zdetonował bombę w Oslo przed biurem premiera Jensa Stoltenberga (w eksplozji zginęło 8 osób, kilkanaście zostało rannych), a dwie godziny później dotarł na wyspę Utøya, gdzie miała obóz młodzieżówka Norweskiej Partii Pracy (zabił 69 osób, a ponad 100 ranił). Breivik był sympatykiem skrajnej prawicy, należał do narodowo-konserwatywnej i neoliberalnej Partii Postępu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Anders Breivik: „W więzieniu stałem się bardziej radykalny”

Norweski terrorysta Anders Breivik, który w 2011 r. zabił 77 osób, zeznawał w czwartek przed sądem w Skien w procesie, który wytoczył państwu za trzymanie go w izolatce. Rozprawy na zaimprowizowanej w więzieniu w Skien sali sądowej rozpoczęły się we wtorek i potrwają do przyszłego tygodnia.

37-letni Breivik 22 lipca 2011 r. zabił 77 osób, detonując bombę w centrum Oslo i rozstrzeliwując uczestników zlotu młodzieżówki Partii Pracy na wyspie Utoya. Od skazania w 2012 r. jest trzymany w odosobnieniu, mając kontakty głównie ze strażnikami, prawnikami i lekarzem. W zeszłym roku poskarżył się, że to „nieludzkie traktowanie” – i sąd pierwszej instancji przyznał mu rację. Oddalił za to zarzut, że kontrolując jego korespondencję, więzienie narusza jego prawo do prywatności. Norweskie państwo odwołuje się od pierwszej części werdyktu, Breivik od drugiej.
23 godziny samotności

Podczas czwartkowego posiedzenia Breivik powiedział trzem sędziom, że odsiadka wpłynęła na niego destrukcyjnie i czuje się, jakby był zamknięty w bańce.

– Przez ostatnie pięć lat byłem kompletnie odizolowany. Siedziałem w celi przez 23 godziny dziennie. W konsekwencji stawałem się coraz bardziej wyobcowany. Podczas pobytu w więzieniu zrobiłem się znacznie bardziej radykalny – powiedział terrorysta, który dwa dni wcześniej przywitał zebranych na sali nazistowskim salutem.

W innym momencie dodał jednak, że jest „zszokowany wieloma rzeczami”, które napisał i jest zwolennikiem demokracji i pokojowych rozwiązań.

Zafascynowany „Mein Kampf” Hitlera Breivik napisał podczas odsiadki dwie książki – „Pamiętniki Breivika” i „Państwo nordyckie” – ale norweskie władze nie pozwoliły mu ich opublikować. Podczas zeszłorocznych rozpraw zastrzegał, że „nigdy nie użyje już przemocy”, a jednocześnie deklarował, że będzie „walczył o narodowy socjalizm aż do śmierci”.

Trzy cele i komputer, ale bez internetu

Prokurator generalny Fredrik Sejersted również mówił o radykalizmie Breivika, ale dla niego to dowód na to, że 37-latek powinien pozostać w osobnej celi, bo wciąż jest niebezpieczny i chce szerzyć neonazistowską ideologię.

– Realizuje swój plan, który wyłożył jeszcze przed masakrą na Utoyi: że przeprowadzi zamach, a potem, jeśli nie zostanie zabity i skończy w więzieniu, stanie się przewodnikiem skrajnie prawicowej, faszystowskiej ekstremy. Właśnie to próbuje robić – powiedział cytowany przez AP Sejersted.

Prokurator dodał, że Breivik ma i tak lepsze warunki niż inni więźniowie. Może korzystać z trzech pomieszczeń: podstawowego z łóżkiem, pokoju do pracy i salki do ćwiczeń fizycznych. Gotuje, ogląda telewizję, gra na konsoli i korzysta z komputera, choć nie ma dostępu do internetu. Po kwietniowym werdykcie władze więzienia wprowadziły jeszcze kilka zmian, np. usuwając szybę dzielącą Breivika od prawników podczas spotkań i zwiększając jego kontakty ze strażnikami więziennymi.

Adwokat Breivika Oystein Storrvik odpowiada na to, że jego klient może i ma trzy cele, ale też prawdopodobnie zostanie w nich do końca życia. Breivik odsiaduje najwyższą możliwą w Norwegii karę 21 lat, ale państwo będzie mogło przedłużać jego izolację.

Werdykt w sprawie warunków więzieniu jest spodziewany w lutym.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Anders Breivik chce szerzyć z więzienia swoją ideologię

Prokurator reprezentujący państwo norweskie w procesie apelacyjnym w sprawie warunków odbywania kary więzienia przez neonazistę Andersa Breivika tłumaczył w środę restrykcje zastosowane wobec skazanego faktem, że chce on z więzienia propagować swoją ideologię. Drugiego dnia procesu przed sądem w norweskim mieście Skien prokurator generalny Fredrik Sejersted mówił, że Breivik, który 22 lipca 2011 roku zamordował 77 osób w Oslo i na wyspie Utoya, „zakończył etap czynnej walki, a teraz pracuje nad swoim projektem jako ideolog i autor, by utworzyć własną sieć (kontaktów). (…) Są niestety powody, by sądzić, że ideologiczny projekt Breivika toczy się według jego przewidywań”.

Zdaniem Sejersteda z tego powodu więźnia należy przetrzymywać w odosobnieniu, a jego korespondencja powinna być kontrolowana.

Z badanej przez służby więzienne korespondencji Breivika wynika, że ekstremista planował użyć ogłoszeń matrymonialnych do szerzenia swojej ideologii. Początkowo uważałem pisanie ogłoszeń matrymonialnych za tak żałosne, że powinno być karane – pisał Breivik w sierpniu 2015 roku w liście do swoich sympatyków, którego fragmenty odczytał prokurator. Jednak by przełamać blokadę informacyjną prawie za wszelką cenę, widzę tu miejsce na eksperyment. Paradoksalnie żaden inny rodzaj tekstu nie jest tak chroniony (…) jak ogłoszenie matrymonialne.

W czasie rozprawy przed sądem niższej instancji w marcu 2016 roku terrorysta skarżył się, że zabroniono mu wystosowania ogłoszenia matrymonialnego, co – jego zdaniem – utrudnia mu zawarcie związku małżeńskiego. Breivik, który obecnie otwarcie deklaruje się jako neonazista i twierdzi, że modli się do Odyna, domagał się swobody korespondowania ze swoimi sympatykami.

W kwietniu 2016 roku sąd częściowo przyznał rację Breivikowi, który zarzucił państwu norweskiemu, że warunki, w jakich odbywa karę, są nieludzkim traktowaniem. Odrzucono jednak skargę Breivika na brak poszanowania jego życia prywatnego poprzez kontrolę korespondencji przez służby więzienne.

Od wyroku odwołały się obie strony. Rząd Norwegii argumentuje, że Breivik jest traktowany humanitarnie, a odseparowanie go od innych więźniów jest podyktowane względami bezpieczeństwa. Ma dostęp do gier wideo, może oglądać telewizję, ma zapewnione ćwiczenia fizyczne. Breivik skarży się nie tylko na izolację i kontrolę korespondencji. Narzeka m.in. na jakość więziennego jedzenia i na to, że musi się posługiwać plastikowymi sztućcami.

Proces apelacyjny ma potrwać do 18 stycznia.

Za zamordowanie 77 osób Breivika skazano na karę 21 lat pozbawienia wolności z możliwością przedłużania, dopóki będzie uznawany za groźnego dla społeczeństwa. To najwyższy wymiar kary w Norwegii. Karę śmierci zniesiono w tym kraju w 1971 roku.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Anders Breivik skarży się na izolację i plastikowe sztućce

Przed sądem w norweskim mieście Skien rozpoczął się proces apelacyjny w sprawie warunków odbywania kary więzienia przez Andersa Breivika, który 22 lipca 2011 roku zamordował 77 osób w Oslo i na wyspie Utoya. Breivik skarży się nie tylko na izolację, kontrolę jego korespondencji i jakość jedzenia. Rząd Norwegii argumentuje, że Breivik jest traktowany humanitarnie, a odseparowanie go od innych więźniów jest podyktowane względami bezpieczeństwa.

W kwietniu 2016 roku sąd niższej instancji częściowo przyznał rację Breivikowi, który zarzucił państwu norweskiemu, że warunki, w jakich odbywa karę są nieludzkim traktowaniem. Sąd uznał, że trzymanie go w izolacji od innych więźniów jest sprzeczne z art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi, że „nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu”.

Sąd odrzucił natomiast skargę Breivika na brak poszanowania jego życia prywatnego poprzez kontrolę korespondencji przez służby więzienne.

Breivik, prawicowy ekstremista, który obecnie otwarcie deklaruje się jako neonazista i twierdzi, że modli się do Odyna, domagał się swobody korespondowania ze swoimi sympatykami. Władze są temu przeciwne, a sąd uznał, że takie ograniczenie jest zgodne z europejską konwencją, która dopuszcza ograniczenie tajemnicy korespondencji m.in. z uwagi na bezpieczeństwo publiczne, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom.

Od wyroku odwołały się obie strony. Rząd Norwegii argumentuje, że Breivik jest traktowany humanitarnie, a odseparowanie go od innych więźniów jest podyktowane względami bezpieczeństwa. Ma dostęp do gier wideo, może oglądać telewizję, ma zapewnione ćwiczenia fizyczne.

Wchodząc na rozprawę Breivik uniósł rękę w hitlerowskim pozdrowieniu

Breivik skarży się nie tylko na izolację i kontrolę jego korespondencji. Narzeka m.in. na jakość więziennego jedzenia i na to, że musi się posługiwać plastikowymi sztućcami. Proces apelacyjny ma potrwać do 18 stycznia. Ze względów bezpieczeństwa odbywa się w hali sportowej więzienia, w którym osadzony jest Breivik. Zaplanowano wizytację tego zakładu karnego. Oczekiwane jest też oświadczenie strony rządowej. „Podkreślimy, jak bardzo Breivik jest niebezpieczny” – powiedział mediom prawnik Fredrik Sejersted przed rozpoczęciem procesu. Ogłoszenie wyroku jest spodziewane w lutym.

Wchodząc na rozprawę 37-letni Breivik uniósł rękę w hitlerowskim pozdrowieniu, podobnie jak na początku poprzedniego procesu. Za zamordowanie 77 osób Breivika skazano na karę 21 lat pozbawienia wolności z możliwością przedłużania, dopóki będzie uznawany za groźnego dla społeczeństwa. To najwyższy wymiar kary w Norwegii; karę śmierci zniesiono w tym kraju w 1971 roku.
Żródło info i foto: wp.pl

Szkocja: Ogromna operacja przeciwko pedofilom

Szkocka policja poinformowała w piątek, że postawiła zarzuty seksualnego wykorzystania nieletnich 77 osobom, u których znaleziono na różnych nośnikach 30 milionów zdjęć dzieci i nastolatków w wieku od 3 do 18 lat. Łącznie potencjalnych nieletnich ofiar jest 523. Zatrzymane osoby uwodziły nieletnich przez internet. Postawiono im też zarzuty m.in. gwałtu, napastowania i wymuszenia seksualnego, uwodzenia i wprowadzania treści pedofilskich, zoofilii a także przestępstw narkotykowych.

Operacja o kryptonimie Lattise trwała od 6 czerwca do 15 lipca; w domach podejrzanych zarekwirowano blisko 550 komputerów i innych nośników pamięci. Na jednym z komputerów było 10 mln zdjęć przedstawiających seksualne wykorzystanie dzieci. Zabezpieczono także ponad 100 tys. czatów internetowych.

W wyniku operacji, 122 dzieci zostało oddanych służbom opiekuńczym.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Mija 5 lat od masakry na wyspie Utoya

22 lipca 2011 roku Anders Breivik zabił 77 osób – 8 w Oslo, gdzie podłożył bombę, a następnie na wyspie Utoya gdzie zastrzelił 69 uczestników obozu dla młodzieży, organizowanego przez młodzieżówkę norweskiej Partii Pracy. Ranił też kilkadziesiąt osób. Masakra w Norwegii rozpoczęła się o godz. 15.20 od wybuchu bomby umieszczonej w samochodzie obok budynku rządowym w centrum Oslo. Eksplozja spowodowała śmierć 8 osób, piętnaście odniosło ranny. Wybuch był potężny, a w promieniu kilometra widoczne były zniszczenia. Zamknięta została główna stacja kolejowa w Oslo. Ewakuowano m.in. parlament oraz główny dworzec kolejowy.

Strzelanina na wyspie Utoya

Po godz. 18, trzy godziny po wybuchu w Oslo, na norweskiej wyspie Utoya Andres Breivik przebrany za policjanta otworzył ogień do uczestników obozu młodzieżówki rządowej Partii Pracy. Przebywało tam ponad 500 nastolatków w wieku od 14 do 18 lat. Morderca na wyspę dostał się na łodzi. Strzelanina trwała blisko półtorej godziny. Napastnik nie miał litości. Po oddaniu strzału morderca upewniał się, że jego ofiara nie żyje. Często strzelał po raz drugi. Wielu aby przeżyć udawało martwych. Brevik zachęcał też dzieci, by zbliżyły się, a następnie otwierał ogień. Wiele nabrało się na ten podstęp. W ataku na wyspie zginęło łącznie 69 osób.

37-letni Anders Breivik odsiaduje wyrok 21 lat więzienia. To najwyższy możliwy wymiar kary w Norwegii. Kara może być wielokrotnie przedłużana. Zamachowiec, utożsamiający się z polityczną skrajną prawicą, przyznał się do zarzucanych czynów, ale twierdził, że nie popełnił przestępstwa. Tłumaczył, że chciał jedynie zapobiec wielokulturowości i „muzułmańskiej inwazji” w Europie.

Norwegia, opiekuńcze państwo słynące z demokracji, bardzo humanitarnie potraktowała Andresa Breivika. Był rzetelny, trwający 10 tygodni proces. Breivik był traktowany z szacunkiem, przedstawiciele wymiary sprawiedliwości podawali mu ręce. W więzieniu dostał wygodną celę, są spełniane niektóre jego prośby. Ostatnio okazało się, że pozwolono mu studiować nauki polityczne. Jednak zdaniem samego Brevika jego prawa są w norweskim więzieniu deptane.

Brevik wygrywa przed sądem

Anders Breivik w kwietniu br. Wygrał proces przed norweskim sądem. Sprawca masakry na wyspie Utoya i w Oslo otrzyma 331 tys. koron norweskich (ok. 155 tys. zł) odszkodowania.

Norweski sąd orzekł niedawno, że trzymanie Breivika w izolacji jest „nieludzkim traktowaniem”. – To sprzeczne z art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi, że „nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu” – zdecydowali sędziowie. Sąd odrzucił natomiast skargę Breivika na brak poszanowania jego życia prywatnego poprzez kontrolę korespondencji przez służby więzienne.

Breivik widuje jedynie strażników i lekarzy. Nikt go nie odwiedza. Zabroniono mu też wysyłania listów, aby nie szerzył ekstremistycznych poglądów i nie kontaktował się ze zwolennikami. Za murami sprawca masakry napisał nawet książkę, ale nie została ona na razie wydana. Na warunki panujące w więzieniu Breivik narzekał już wielokrotnie. W więzieniu ma on do dyspozycji trzyizbową celę z telewizorem i komputerem, lecz bez dostępu do internetu.
Żródło info i foto: TVP.info

Anders Behring Breivik wygrał proces

Prawicowy ekstremista Anders Behring Breivik, który w 2011 roku zabił w Norwegii 77 osób i odbywa wyrok 21 lat więzienia, wygrał proces z państwem norweskim. Sąd uznał jego zarzut o nieludzkie lub poniżające traktowanie, którego doświadczył w trakcie pobytu w więzieniu. – Zakaz nieludzkiego lub poniżającego traktowania jest jedną z fundamentalnych wartości w społeczeństwie demokratycznym. Obowiązuje on bezwzględnie, także w przypadku terrorystów i morderców – stwierdziła sędzia Helen Andanaes Sekulic odczytując wyrok.

Jednocześnie sąd odrzucił drugi wysuwany przez Breivika zarzut, jakoby państwo norweskie naruszyło także jego prawo do prywatności i życia rodzinnego. Anders Breivik w pozwie twierdził, że trzymając go w izolacji, 54 razy naruszono prawa człowieka, naruszając w ten sposób Europejską Konwencję Praw Człowieka.

Proces w więzieniu

Ze względów bezpieczeństwa proces odbywał się w więzieniu, gdzie Breivik odbywa wyrok 21 lat pozbawienia wolności z możliwością przedłużania kary, dopóki będzie uznawany za groźnego dla społeczeństwa. Jest to najwyższa kara w Norwegii, gdzie karę śmierci zniesiono w 1971 roku. 22 lipca 2011 roku Breivik dokonał zamachu bombowego w dzielnicy rządowej Oslo, w którym zginęło osiem osób, oraz masakry na wyspie Utoya, gdzie na obozie młodzieżowej organizacji Norweskiej Partii Pracy śmierć poniosło 69 ludzi.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Anders Behring Breivik ponownie na sali sądowej

W pilnie strzeżonym więzieniu w Skien rozpocznie się we wtorek proces z inicjatywy Andersa Breivika. Norweski terrorysta, który w lipcu 2011 roku zabił 77 osób, oskarża państwo o nieludzkie traktowanie i łamanie prawa do życia prywatnego.

37-letni Breivik, który w lipcu 2011 r. zabił 77 osób, odsiaduje wyrok 21 lat więzienia z możliwością przedłużenia kary. Jest trzymany w izolatce w więzieniu w Skien, niewielkim mieście nieco ponad 100 km od Oslo. Napisał tam książkę, ale władze nie pozwoliły, by opuściła mury więzienia. Zabroniły mu też wysyłania listów, ponieważ obawiały się, że próbuje szerzyć swoje pomysły i budować siatkę zwolenników.

Właśnie to nie podoba się Breivikowi. Terrorysta wielokrotnie skarżył się, że brak kontaktu z innymi więźniami i światem zewnętrznym ma na niego fatalny wpływ. Próbował nawet głodówki – bez skutku.

Po konsultacji z prawnikiem uznał, że pójdzie do sądu. W pozwie twierdzi, że Norwegia narusza dwa artykuły Europejskiej Konwencji Praw Człowieka: artykuł 3 zakazujący tortur, nieludzkiego lub poniżającego traktowania lub karania oraz 8 mówiący o poszanowaniu życia prywatnego, rodzinnego, domu i korespondencji.

Walka o PlayStation

Mało prawdopodobne, by sąd przyznał mu rację. Prawo pozwala bowiem na izolowanie szczególnie niebezpiecznych więźniów, a warunki, w jakich przebywa Breivik, trudno uznać za nieludzkie. Ma dostęp do trzech cel, pomiędzy którymi za dnia może przemieszczać się do woli: podstawowej z łóżkiem, pokoju do pracy i pomieszczenia do ćwiczeń fizycznych. Może sam przygotowywać posiłki, robić pranie, oglądać telewizję, korzystać z komputera (choć bez dostępu do internetu) i grać na konsoli (dwa lata temu domagał się zastąpienia PlayStation 2 modelem PlayStation 3, wcześniej zaś lepszych gier). Nie jest też zupełnie pozbawiony kontaktu z ludźmi – może kontaktować się z pastorem, prawnikami czy lekarzami, a na co dzień styka się ze strażnikami więziennymi.

Ci ostatni w zeszłym roku poskarżyli się na ciężki żywot. „To wyczerpujące zarówno dla pracowników, jak i innych więźniów. Anders Behring Breivik zawsze dostaje priorytet. Wszystko inne jest mniej ważne. Musimy wciąż obserwować i reagować” – pisali w branżowym czasopiśmie szefowie związku zawodowego pracowników więzienia.

Dla opętanego wizjami własnej wielkości Breivika proces jest nie tyle rzeczywistą szansą na poprawę warunków, ile raczej okazją do przypomnienia się światu. Podczas czterodniowej rozprawy będzie mógł zabrać głos. Być może znów przywita zebranych – w tym dziesiątki akredytowanych dziennikarzy – unosząc zaciśniętą pięść. Już w manifeście rozesłanym mailowo w dniu zamachu pisał, że procesy sądowe są znakomitą okazją do propagandy. Pamiętając o tym, norweskie władze zdecydowały, że zaplanowane na środę wystąpienie terrorysty nie będzie filmowane. Ze względów bezpieczeństwa obrady będą obywać się w sali gimnastycznej więzienia w Skien, gdzie ustawiono stoły i mikrofony.

Wieści o pozwie zasmuciły rodziny ofiar. Dag Andre Anderssen, jeden z tych, którzy przeżyli masakrę na wyspie Utoya, deklaruje, że w tym tygodniu nie będzie czytał gazet. – Większość ludzi będzie żyć normalnie, ale u niektórych traumy mogą wrócić – mówi Anderssen.

Cytowana przez dziennik „Aftenposten” Unni Espeland Marcussen, której córka zginęła z ręki Breivika, dodaje jednak, że proces zamachowca dowodzi, iż Norwegia jest państwem prawa: – Kiedy pozywa on państwo, stosuje się do niego te same reguły co do innych. Nie chciałabym, by był traktowany inaczej. To dowód, że żyjemy w państwie prawa.

Tragedia w Oslo

22 lipca 2011 roku 32-letni wówczas Anders Breivik zdetonował w rządowej dzielnicy Oslo bombę, która zabiła osiem osób. Następnie popłynął na pobliską wyspę Utoya, gdzie kilkuset młodych Norwegów brało udział w corocznym obozie młodzieżówki Partii Pracy (AUF). W czarnym wojskowym ubraniu, z torbą pełną broni, chodził po wyspie, polując na młodych. Zabił 69 osób. Twierdził, że to zemsta na rządzącej wówczas Partii Pracy za to, że „dopuściła do islamizacji kraju”.

Rok później, po serii dyskusji i sprzecznych raportach ekspertów o jego zdrowiu psychicznym, Breivik został skazany na 21 lat więzienia z możliwością przedłużenia kary.
Żródło info i foto:Wyborcza.pl