Posts Tagged “8 lat więzienia”

Zwiał i chciał pławić się w luksusie. Ale się przeliczył, wpadł w ręce policji i w wrócił do Polski. Grzegorz Ł. (52 l.), mózg skoku stulecia, zatrzymany na Ukrainie w ubiegłym roku, w końcu stanie przed obliczem prokuratora i odpowie za zorganizowanie kradzieży 8 mln zł.

Kiedy jego kompani od napadu słuchali w Sądzie Okręgowym w Łodzi wyroków, on cieszył się słońcem nad Morzem Czarnym. Myślał, że jest nieuchwytny, a dzieło jego życia – kradzież latem 2015 r. sprzed banku w Swarzędzu furgonetki wypełnionej banknotami – ujdzie mu na sucho. Nie poruszały go kary kolegów. 8 lat więzienia dostał Krzysztof W. (48 l.), krawiec z Łodzi, który przygotowując się do napadu zgolił włosy, zapuścił brodę, przytył, zmienił tożsamość i cały czas chodził w rękawiczkach, a po wszystkim oblał porzucone i puste auto chlorem. Sąd skazał też pozostałych jego pomocników – Marka K. na 7 lat, a Dariusza D. i Adama K. na 6 lat więzienia.

W tym czasie Grzegorz Ł. – były policjant i wiceszef firmy ochroniarskiej, mózg i szef szajki, który skrupulatnie zorganizował skok, pełnymi garściami wydawał pieniądze, z jakimi zwiał po napadzie. Prokuratorzy wysłali za nim list gończy, ale on ukrywał się skutecznie, choć nie zmienił nawet wyglądu, publikował swoje zdjęcia w internecie, a nawet udzielał…wywiadów.

W końcu specjalna grupa poszukiwawcza z Poznania znalazła go na południu Ukrainy. Zatrzymany został w listopadzie 2017 r. Wczoraj przyszedł dzień ekstradycji. – Wkrótce usłyszy zarzuty – mówi Michał Smętkowski z poznańskiej Prokuratury Okręgowej. Grzegorzowi Ł. grozi 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »

Były kapelan pilskiego szpitala przyznał się do molestowania nastoletniej dziewczynki. Złożył również wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Prokuratura wnosi o karę w zawieszeniu. W najbliższych dniach o sprawie zdecyduje sąd – informuje TVN 24. Kapłan pracował w szpitalu do kwietnia br., gdyż następnie trafił do aresztu, oskarżony o molestowanie nastolatki. Złożył wówczas wyjaśnienia, ale do winy się nie przyznał. Obecnie zmienił zdanie.

Dlatego w tym wypadku prokuratura wnosi o karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. Księdzu może jednak grozić nawet do ośmiu lat więzienia.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Trzy miesiące w areszcie spędzą rodzice z Polic (Zachodniopomorskie), którzy mieli znęcać się nad dziećmi. Dziewczynka i chłopiec mieli siniaki i zaczerwienienia.

Sąd zdecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu wobec rodziców dwuipółletniej dziewczynki i półtorarocznego chłopca – poinformowała Małgorzata Wojciechowicz z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Dodała, że rodzice usłyszeli zarzuty znęcania się nad dziećmi.

Dziewczynka i chłopiec mieli na ciele liczne siniaki i zaczerwienienia; półtoraroczny chłopiec miał też krwiaki. Obrażenia u dzieci zauważyli policjanci, którzy przyjechali na na interwencję domową. Dzieci zostały przewiezione do szpitala, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Sąd zdecydował o umieszczeniu dzieci w placówce zastępczej lub w pieczy zastępczej na czas trwania postępowania – powiedziała prok. Wojciechowicz.

Rodzicom grozi do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

8 lat ma spędzić w więzieniu 27-letni Sebastian K. który wiosną ub. roku w Katowicach zaatakował i okaleczył rozbitą butelką dwie młode kobiety, oszpecając jedną z nich. Wyrok w tej sprawie wydał we wtorek katowicki sąd. Dwaj inni oskarżeni zostali skazani na kary więzienia w zawieszeniu. Proces w tej sprawie rozpoczął się w lutym tego roku. Prokuratura oskarżyła Sebastiana K. o usiłowanie zabójstwa oraz trwałe oszpecenie jednej z pokrzywdzonych, spowodowanie obrażeń ciała u drugiej z młodych kobiet, a także o pobicie z użyciem niebezpiecznego narzędzia – rozbitej butelki – dwóch mężczyzn towarzyszących pokrzywdzonym kobietom.

Prokurator żądał dla oskarżonego 12 lat więzienia, natomiast obrona wnioskowała m.in. o zmianę kwalifikacji prawnej czynu, argumentując, że sprawca nie działał z zamiarem zabójstwa.

Prokuratura nie wyklucza apelacji

We wtorek Sąd Okręgowy w Katowicach skazał oskarżonego na osiem lat pozbawienia wolności, a jego dwóch znajomych: Dawida D. i Adriana O. na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu odpowiednio na 2 i na 3 lata. Sąd uznał, że Sebastian K. nie dopuścił się usiłowania zabójstwa.

Wyrok jest nieprawomocny; prokuratura nie wyklucza złożenia apelacji – decyzję podejmie po zapoznaniu się z uzasadnieniem wyroku. Możliwa jest również apelacja obrony.

Oskarżony w sądzie przeprosił pokrzywdzone kobiety i wyraził żal z powodu tego, co się stało. Nie zaprzeczał, że je zranił, ale zapewniał, że nie chciał nikogo zabić.

Tłumaczył, że chciał wystraszyć

Do napaści doszło w nocy z 31 marca na 1 kwietnia 2017 r. w centrum Katowic. Dwie pokrzywdzone wraz ze znajomymi – kobietą i dwoma mężczyznami – napotkali wracających z dyskoteki trzech oskarżonych. Jak relacjonowała w procesie jedna z poszkodowanych, Sebastian K. podszedł do nich prosząc o ogień.

Po chwili objął jedną z koleżanek, mówiąc, że “ona idzie z nim”. Gdy jeden z kolegów dziewczyny stanął w jej obronie, K. uderzył go w twarz i wrócił do swoich kolegów. Po chwili wrócili wszyscy trzej i zaczęła się bójka, podczas której oskarżeni bili i kopali przeciwników. W trakcie bójki Sebastian K. rozbił butelkę po piwie – później twierdził, że ten tzw. tulipan był mu potrzebny tylko po to, by wystraszyć kobiety i ich znajomych.

Trwałe oszpecenie

Jak relacjonowała w sądzie pokrzywdzona, dziewczyny krzyczały, żeby mężczyźni przestali się bić. Zauważyła rozbitą butelkę w rękach K.; po chwili poczuła uderzenie i ból, a później – kiedy trójka mężczyzn uciekła – zauważyła krew na rękach, kurtce, butach i ziemi. Krótko potem okazało się, że raniona została też jej koleżanka.

Kobiety doznały rozległych ran twarzy i okolic. Jak wynika z opinii biegłych, obrażenia, których doznała 24-latka, nie tylko trwale ją oszpeciły, ale narażały na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Według prokuratury, K. działał z zamiarem pozbawienia jej życia. Obrażenia drugiej, 18-letniej, kobiety – rana podbródka i przedramienia – naruszyły, jak ocenił biegły, prawidłowe funkcjonowanie jej organizmu na ponad tydzień.

Był wcześniej karany

Sebastian K. był już wcześniej karany – za jazdę pod wpływem alkoholu, pobicie, kradzież z włamaniem i znieważenie policjantów. Podczas samego zajścia był pijany. Od maja 2017 r. jest aresztowany – jeszcze przed zarzutami w sprawie zranienia kobiet był w areszcie w związku z innym przestępstwem.

Jego dwaj znajomi odpowiadali w tym procesie za pobicie dwóch mężczyzn – kolegów pokrzywdzonych kobiet.

Sprawa odbiła się na Śląsku szerokim echem. Do zatrzymania sprawców przyczyniły się same pokrzywdzone, które do poszukiwań napastników wykorzystały media społecznościowe, publikując w nich zdjęcia sprawców napaści.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Korupcja w jednym z oddziałów przedsiębiorstwa wodociągowego na Śląsku. Na razie zarzuty usłyszały trzy osoby, ale policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań. Sprawa ma związek z nieużywanym już odcinkiem sieci wodociągowej.

Podejrzani w tej sprawie to kierownik jednego z oddziałów przedsiębiorstwa wodociągowego oraz dwóch pracowników firmy budowlanej. W zamiana za pieniądze – w sumie było to około 60-u tysięcy złotych – kierownik pozwolił dwóm podejrzanym wykopać i zdemontować część nieczynnego już wodociągu. Chodzi o fragment sieci wodociągowej biegnący przez trzy miasta: Siemianowice, Chorzów oraz Czeladź.

Wydobyte z ziemi rury dwaj pracownicy firmy budowlanej sprzedawali potem w punktach skupu złomu. Za każdym razem dostawali za to po kilkanaście tysięcy złotych. Częścią zysku dzieli się następnie z kierownikiem. Wszystko to trwało niespełna rok. Nieuczciwy kierownik ma zarzut przyjmowania, a dwaj pozostali mężczyźni wręczania łapówek. Za korupcję grozi im teraz do 8 lat więzienia. Cała trójka jest pod dozorem policji.

Jak informują policjanci to nie koniec śledztwa i możliwe są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Głogowscy policjanci z wydziału kryminalnego zatrzymali 24-letniego mężczyznę, który jest podejrzany o liczne oszustwa i kradzieże na szkodę kobiet z terenu całej Polski. Przestępca umawiał się z nimi za pomocą portali randkowych. Następnie nawiązywał znajomość, by potem wyłudzić od nich znaczne kwoty pieniędzy, a zdarzało się, że nawet je okradał. Został zatrzymany przez policjantów z Głogowa na terenie Kalisza. Grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Pod koniec ubiegłego roku głogowscy policjanci zostali powiadomieni przez mieszkankę Głogowa o tym, że padła ona ofiarą oszusta. Mężczyzna, którego poznała w Internecie, a następnie umówiła się z nim na spotkanie, wyłudził od niej ponad 50.000 złotych. Okazało się, że sprawca wykorzystał zaufanie jakie zdobył u kobiety i to na tyle skutecznie, żeby wmówić jej, że ma np. kłopoty finansowe, chorobę, konieczność spłacenia długów. W ten sposób zdołał wyłudzić od pokrzywdzonej tak dużą kwotę. Mężczyzna podał kobiecie całkowicie zmyślone dane.

Policjanci, którzy pracowali przy tej sprawie ustalili, że w podobny sposób mogło zostać na terenie kraju oszukanych kilkadziesiąt kobiet. Sprawa nie była łatwa. Sprawca zacierał za sobą ślady, zmieniał telefony i nie miał miejsca stałego zamieszkania, pracował jedynie dorywczo.

Działania funkcjonariuszy z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Głogowie, doprowadziły do ustalenia podejrzewanego mężczyzny, a następnie jego zatrzymania na terenie Kalisza. Wcześniej policjanci tropiąc sprawcę przemierzyli sporą cześć polski. Podejrzany działał na terenie całego kraju i często zmieniał lokalizację. W każdym przypadku nawiązywał kontakt przy pomocy komunikatorów internetowych i portali randkowych. Szukał kobiet samotnych. Wzbudzał ich zaufanie, a następnie pożyczał pieniądze, których jak sam wyjaśnił, nie miał zamiaru oddawać. Po pewnym czasie zrywał kontakt.

Policjanci cały czas weryfikują listę pokrzywdzonych kobiet. Może być ich nawet kilkadziesiąt. Mężczyzna był poszukiwany kilkoma listami gończymi. Został przewieziony do zakładu karnego i tam będzie oczekiwał na dalsze zarzuty oraz proces sądowy. 24-latkowi grozi kara pozbawienia wolności nawet do lat 8.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Ostrowieccy policjanci zatrzymali 45-latka podejrzewanego o dokonanie oszustwa metodą „na policjanta” na szkodę 87 -letniej kobiety. Mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy bezpośrednio po dokonaniu przestępstwa, dzięki czujności świadka, który widział jak starsza kobieta przekazuje kopertę z pieniędzmi oszustowi. Mężczyzna usłyszał już zarzuty dokonania przestępstw, za które grozi mu teraz kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy i śledczy nie wykluczają dalszych zatrzymań.

W miniony czwartek około 16.30 do Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim przyszedł mężczyzna i poinformował policjantów, iż widział jak chwilę wcześniej przed jedną z restauracji w pobliżu budynku komendy starsza kobieta przekazywała kopertę, prawdopodobnie z pieniędzmi obcemu mężczyźnie i według niego mogło dojść do oszustwa. Będący w tym czasie w poczekalni policjant z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu i Przestępczości Nieletnich wraz z funkcjonariuszem ze stanowiska kierowania natychmiast pobiegli w rejon restauracji, gdzie miało dojść do przestępstwa, lecz nie zastali tam podejrzewanego mężczyzny. Z relacji świadka wynikało, iż sprawca mógł wsiąść do miejskiego autobusu. Policjanci natychmiast zatrzymali autobus, który chwilę wcześniej odjechał z przystanku niedaleko restauracji. W autobusie od razu zauważyli mężczyznę, który odpowiadał rysopisowi sprawcy. Został on zatrzymany i doprowadzony do policyjnej jednostki, gdzie podczas wykonanych czynności funkcjonariusze ujawnili przy nim pieniądze w kwocie 16 000 złotych, pochodzące z oszustwa, którego dopuścił się chwilę wcześniej.

Kolejno policjanci ustalili, że pokrzywdzoną tym przestępstwem była 87-letnia kobieta. Pokrzywdzona w rozmowie z funkcjonariuszami przekazała, iż w miniony czwartek w godzinach południowych skontaktowała się z nią na telefon stacjonarny kobieta podająca się za policjantkę. Poinformowała seniorkę, że jej wnuczek miał wypadek i potrzebne są pieniądze na tzw. załatwienie sprawy. Kobieta uwierzyła oszustce i zgodziła się przekazać pieniądze. Po wypłaceniu gotówki z banku, spotkała się z nieznanym jej mężczyzną pod jedną z restauracji w mieście i przekazała mu 16 000 złotych. On miał przekazać pieniądze wnuczkowi. O tym, że padła ofiarą przestępstwa dowiedziała się od policjantów po zatrzymaniu sprawcy.

Policjanci ustalili, że zatrzymany 45 -letni ostrowczanin dodatkowo jedenastokrotnie brał udział w oszustwach na szkodę starszych osób z Ostrowca Świętokrzyskiego. Łupem oszustów padały wówczas pieniądze w kwotach od około 3 000 do 30 000 złotych. Śledczy przedstawili mężczyźnie zarzuty, do których się przyznał. Dzisiaj zostanie on doprowadzony do prokuratury z wnioskiem o zastosowanie wobec niego środków zapobiegawczych. Sprawa ma charakter rozwojowy, a śledczy nie wykluczają dalszych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Dorota R.-S. znana lepiej jako Doda oraz jej mąż Emil S. zostali oskarżeni przez stołeczną Prokuraturę Okręgową o składanie fałszywych zeznań w postępowaniu dotyczącym oszustwa na szkodę partnera piosenkarki. Śledczy twierdzą, że artystkę obciążają logowania jej telefonu w miejscu, w którym doszło do spotkania uczestników przekrętu. Dowodem ma też być przypadkowe zdjęcie zrobione przez jednego z fanów.

– Zarzuty aktu oskarżenia wobec Doroty R.-S. dotyczą złożenia w dniu 11 maja 2017 r. fałszywych zeznań na okoliczność, kiedy i w jaki sposób powzięła wiedzę o zaangażowaniu się Emila S. w rozwiązanie jej konfliktu z Emilem H. Kobieta zeznała, iż dowiedziała się o tym w styczniu 2017 r., z relacji medialnych o najściu czterech mężczyzn na Emila H w siedzibie jego firmy. W rzeczywistości, co najmniej od 13 grudnia 2016 r. była świadoma, że Emil S. podejmował działania w tym zakresie – powiedział tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Cała sprawa ma związek z konfliktem Doroty R.-S. z jej byłem partnerem Emilem H., w rozwiązanie którego miał się włączyć jej aktualny ukochany – Emil S. Zarzuty ciążące na „królowej polskiego popu” mają związek ze śledztwem, które w grudniu 2017 r. zakończyło się oskarżeniem dwóch mężczyzn. Zdaniem prokuratury postanowili oni wykorzystać konflikt Dody z jej byłym partnerem.

Upadek

Wszystko zaczęło się od burzliwego rozstania Dody z milionerem Emilem H. Kochankowie zerwali w atmosferze skandalu. Piosenkarka oskarżała H. o nadużywanie alkoholu i nie szczędziła ostrych komentarzy pod jego adresem. Biznesmen złożył kilka doniesień do prokuratury na Dodę, m.in. o naruszenie nietykalności cielesnej. W końcu Emil H. założył Dorocie R.-S., sprawę o oddanie pierścionka zaręczynowego, którą wygrał w ubiegłym roku.

W 2016 r. w konflikt wmieszał się Emil S. Postanowił pomóc swojej sławnej partnerce. Z ustaleń śledztwa wynika, że 13 grudnia 2016 r. spotkał się w hotelu Marriott z Jerzym Ch., Markiem W. i Jackiem M. Mężczyźni mieli przekonać Emila H., aby ten odstąpił od roszczeń wobec Dody i wycofał pozwy przeciwko niej.

W grudniu 2016 r. najemnicy odwiedzili H. w jego biurze. Przedstawili swoje żądania i chcieli zmusić milionera do podpisania oświadczenia kończącego konflikt. Emil H. nie uległ szantażystom i wezwał policję, która zatrzymała „nieproszonych gości”. O wpadce Marek W. miał powiedzieć Dorocie R.-S. w Zakopanem, do którego przyjechał na zaproszenie jej partnera.

Przekręt

W marcu 2017 r. wybuchła afera z najściem na Emila H. Ten wskazywał, że za próbą szantażu stoją: Emil S. i Doda. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie najścia na biuro milionera. Wówczas miało się okazać, że S. szukając osób nadających się do załatwienia konfliktu z Emilem H. mógł nająć oszustów, którzy postanowili ugrać własną grę. Okazało się bowiem, że Jerzy Ch. oraz Marek W. mieli przekonywać zleceniodawcę, że w akcji mającej doprowadzić do ugody między milionerem a piosenkarką zostaną zaangażowani byli i obecni funkcjonariuszy ABW i CBŚP.

1 marca 2017 r. Emil S. zgłosił się do CBA i opowiedział o spotkaniu z ludźmi „ze służb”. Przekonywał, że „eksperci” zażądali 300 tyś zł., z czego otrzymali 174 tys. zł. Zeznał, że podczas ostatniego spotkania z mężczyznami, do którego miało dojść w hotelu Marriott 20 stycznia 2017 r. zorientował się, że został oszukany, gdyż najemnicy nie zrobili nic, co wskazywałoby na działanie służb specjalnych.

W rzeczywistości obaj panowie żadnych takich kontaktów nie mieli. Nie podjęli także żadnych działań przeciwko Emilowi H. Za te przestępstwa zostali oskarżeni w grudniu 2017 r. Żaden nie przyznał się do zarzucanych czynów.

Kłopotliwa fotka

Właśnie w tej sprawie Doda i Emil S. mieli zeznać nieprawdę. Mąż celebrytki został oskarżony o kilkukrotne zatajenia prawdy twierdząc, że Dorota R.-S. do początku stycznia 2017 r. nie miała żadnej wiedzy o jego działaniach.

Prokuratura przekonuje, że ma mocne dowody obciążające oboje oskarżonych. To wyjaśnienia i zeznania osób zaangażowanych przez Emila S. Ale nie tylko. – Dysponujemy obiektywnym materiałem potwierdzającym zdarzenia, które kwestionują podejrzani, m.in. logowaniami ich telefonów oraz zdjęciami, których autentyczność została potwierdzona – mówi prok. Łapczyński.

Telefony Dody, Emila S., Marka W. i Jerzego Ch. logowały się 13 grudnia 2016 r., w tym samym miejscu, co potwierdza spotkanie w hotelu Marriott. Dodatkowo jeden ze świadków postanowił skorzystać z okazji i zrobił sobie w hotelu pamiątkową fotografię z piosenkarką.

Groźby

W listopadzie 2017 r. Dorota R.-S. została zatrzymana przez stołecznych policjantów. W Prokuraturze Okręgowej usłyszała zarzuty w śledztwie dotyczącym m.in. stosowania gróźb w stosunku do Emila H.

– Prokurator przedstawił Dorocie R. zarzuty nakłaniania wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami bezpośrednich wykonawców, również objętych zarzutami, do zmuszania Emila H. do określonego zachowania poprzez kierowanie wobec niego gróźb bezprawnych oraz wywierania przy użyciu groźby bezprawnej wpływu na Emila H. jako świadka i oskarżyciela w postępowaniach, w których stroną jest Dorota R. – wyjaśnił wówczas prok. Łapczyński.

– Zarzuty dotyczą m.in. zmuszania do cofnięcia wniosków o ściganie Doroty R. w postępowaniach karnych, cofnięcia prywatnego aktu oskarżenia przeciwko niej, cofnięcia wniosków o wszczęcie postępowania egzekucyjnego przeciwko niej jako dłużnikowi, zaniechania kontynuowania wszelkich innych postępowań, w których stroną jest Dorota R., a także zaniechanie publicznych i prywatnych negatywnych wypowiedzi na temat wymienionej – wyjaśnił.

Śledczy zastosowali wobec piosenkarki 100 tys. zł poręczenia majątkowego i zakaz opuszczania kraju. Doda nie przyznaje się do zarzucanych jej przestępstw. Za składanie fałszywych zeznań grozi jej do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Wrocławscy policjanci z komendy wojewódzkiej zajmujący się na co dzień zwalczaniem przestępczości gospodarczej zatrzymali kobietę i mężczyznę podejrzanych o szereg wyłudzeń kredytów i pożyczek przy wykorzystaniu nielegalnie zdobytych danych różnych osób. Para usłyszała łącznie 72 zarzuty. Straty w tej sprawie szacuje się na kwotę ponad 100 tys.zł.

Funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu ustalili kobietę i mężczyznę, którzy zajmowali się oszustwami przy wykorzystaniu nielegalnie pozyskanych danych osobowych różnych osób. Współpracując z funkcjonariuszami z Kołobrzegu, wrocławscy policjanci ustalili miejsce przebywania obojga sprawców, a następnie na terenie województwa zachodniopomorskiego zatrzymali 36-latka i 40-latkę.

Jak ustalili zajmujący się tą sprawą policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą wrocławskiej komendy wojewódzkiej, para zawierała za pośrednictwem Internetu kredyty na zakup towaru i zaciągała pożyczki krótkoterminowe, posługując się danymi innych osób bez ich wiedzy. Dane niezbędne do prowadzenia przestępczego procederu, pozyskiwane były przez podejrzanych od różnych osób, zainteresowanych skorzystaniem z ofert najmu mieszkań, które zamieszczali oni w Internecie. Po zawarciu takiej umowy o najem lokalu, którego oczywiście ani kobieta, ani mężczyzna nie posiadali, mając już dane osoby zupełnie nieświadomej celu, w jakim zostaną wykorzystane, sprawcy przy ich pomocy zaciągali zobowiązania finansowe.

W trakcie prowadzonych w tej sprawie działań policjanci udowodnili parze wyłudzenia na szkodę różnych podmiotów gospodarczych na łączną kwotę ponad 100 tysięcy złotych. Policjanci jednak ustalają dokładną liczbę pożyczek i kredytów na sprzęt, jakie zaciągnęli podejrzani. W sprawie pokrzywdzone są również osoby, których dane zatrzymani wykorzystali bez ich wiedzy. Prowadząc czynności w tej sprawie funkcjonariusze odzyskali już także część wyłudzonego na podstawie zaciągniętych kredytów sprzętu.

36-latek i 40-latka usłyszeli do chwili obecnej łącznie 72 zarzuty. Za oszustwa grozi im kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Trzech młodych mężczyzn – Piotr R. (22 l.), Adrian Z. (22 l.), Patryk Ś. (25 l.) wymyślili sobie „biznes” na którym chcieli zbić kokosy. Szkoda tylko, że nie chcieli zarobić pieniędzy legalnie, a perfidnym oszukiwaniem seniorów metodą „na policjanta”. Na szczęście wpadli w ręce policji i teraz będą mieli dużo czasu, aby wymyślić sobie legalny biznes, bo grozi im nawet 8 lat więzienia.

Ich plan działania był bardzo prosty. Adrian Z. (22 l.) i Patryk Ś. (25 l.) kierowali grupą. Oni też zamykali się w wynajętym mieszkaniu i po kolei dzwonili d osób, których numery telefonów znaleźli w starej… książce telefonicznej. Gdy już im się kogoś przekonać, że są z „policji” i prowadzą tajną akcję przeciwko oszustom wtedy wkraczał do akcji 22-letni Piotr R, który w strukturach gangu był „kurierem”. To właśnie on odbierał pieniądze od ofiar oszustwa.

Tak też miało to wyglądać kilka dni temu. Przestępcy dodzwonili się do 82-letniego mieszkańca Mokotowa. Zgodził się oddać im 20 tysięcy złotych. Z fałszywym policjantem miał się spotkać przy jednym z banków przy Odyńca. Policjanci jednak juz wcześniej namierzyli oszustów i obserwowali całą transakcję. – W okolicach banku do 82-latka podszedł „kurier”, który odebrał od niego kopertę z pieniędzmi. Policjanci zatrzymali go chwilę później – mówi asp sztab Robert Koniuszy z mokotowskiej policji. – Tego samego dnia, do cel trafili Adrian Z. i Patryk Ś. – dodaje policjant.

Przestępcy najbliższe 3 miesiące spędzą w areszcie. Późnej stana przed sądem. Policjanci natomiast sprawdzają jak wiele osób obrabowali. asp sztab Robert Koniuszy z mokotowskiej policji

Byli dobrze zorganizowani

W trakcie przeszukania mieszkania, z którego telefonowali podejrzani, kryminalni znaleźli dwa laptopy, telefon komórkowy, karty SIM, książkę telefoniczną oraz zapiski, na których znajdowało się również nazwisko pokrzywdzonego.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »