Zabójstwo 9-miesięcznej Blanki z Olecka. Będzie ekshumacja ciała dziewczynki?

Jak ustaliła Wirtualna Polska, prokuratura rozważa przeprowadzenie ekshumacji ciała 9-miesiecznej Blanki z Olecka. Jej pogrzeb odbył się zaledwie dwa tygodnie temu.

Po decyzji Prokuratora Generalnego sprawa zabójstwa Blanki z Olecka została przeniesiona do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Śledczy zajmują się sprawą śmierci dziewczynki, ale także postępowaniem dotyczącym niedopełnienia obowiązków służbowych w działaniach instytucji zobowiązanych do nadzoru nad rodziną dziecka.

Jak udało nam się ustalić, prokuratura chce zarządzić ekshumację zwłok zamordowanej Blanki. To o tyle zaskakujące, że pogrzeb odbył się zaledwie dwa tygodnie temu po przeprowadzonej wówczas sekcji zwłok.

Śledczy nie chcą komentować sprawy. – Z uwagi na dobro postępowania nie informujemy o zaplanowanych czynnościach – mówi tylko prok. Maciej Załęski, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Blanka została pochowana 26 czerwca. Pogrzeb odbył się w gronie najbliższej rodziny. Nie wzięli w niej udziału rodzice dziecka – Anna W. i Grzegorz W. Oboje przebywali wówczas w areszcie z zarzutami zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

Kilka dni po pogrzebie prokuratura wypuściła na wolność Grzegorza W. Śledczy tłumaczyli, że przeprowadzone badania DNA wskazują, że nie ma on nic wspólnego ze zbrodnią. Co zaskakujące, nadal jednak nie oczyszczono go z zarzutów. – To kuriozalna sytuacja. Prokuratura milczy w tej sprawie. Nie udostępniono mi nawet akt w sprawie mojego klienta – mówi Wirtualnej Polsce mec. Wojciech Stpiczyński, adwokat Grzegorza W.

– Wszelkie dowody uzyskane w toku skrupulatnie i wszechstronnie prowadzonego postępowania przygotowawczego wskazują, iż Grzegorz W. nie jest sprawcą zarzucanych mu czynów – informowała na początku lipca Prokuratura Okręgowa w Suwałkach. Jako pierwsza informowała o tym Wirtualna Polska.

9-miesięczna Blanka zmarła 22 czerwca w Olecku. Policja zatrzymała w związku ze śmiercią jej rodziców. Sekcja zwłok dziecka wykazała, że przyczyną śmierci był krwotok wewnętrzny i uszkodzenie mózgu. Dziewczynka miała obrażenia głowy, klatki piersiowej, uszkodzone płuco przebite żebrem. Dziecko było prawdopodobnie bite tępym narzędziem. Dziewczynka była także wykorzystana seksualnie.

Rodzice dziewczynki zostali tymczasowo aresztowani. Prokuratura przedstawiła im zarzuty zabójstwa dziecka ze szczególnym okrucieństwem, znęcania się nad niemowlęciem i wykorzystania seksualnego dziewczynki. W areszcie cały czas przebywa matka dziecka.
Źródło info i foto: wp.pl

Zabójstwo 9-miesięcznej Blanki z Olecka. Psycholog: „Powrót dziecka do rodziny biologicznej to nie zawsze najlepsze wyjście”

Dziewięciomiesięczna Blanka z Olecka na kilka miesięcy przed swoją tragiczną śmiercią trafiła do rodziny zastępczej. Sąd jednak zdecydował, aby przywrócić opiekę nad dzieckiem rodzicom. Taka decyzja jest zgodna z polityką prowadzoną przez PiS, który w znowelizowanej w 2018 roku Ustawie o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej stawia za cel jak najszybszy powrót dziecka do rodziny biologicznej. Ale czy to faktycznie jest najlepsze wyjście? O tym rozmawiamy z dr Magdaleną Kruk-Rogucka, psycholog i psychoterapeutką.

Lena Gontarek, Gazeta.pl: Co jest lepsze dla dziecka – powrót do rodziny biologicznej, która jest dysfunkcyjna czy pozostanie w domu dziecka lub innej placówce opiekuńczej?

Dr Magdalena Kruk-Rogucka, psycholog i psychoterapeutka: Najprawdopodobniej żadne z tych wyjść nie zabezpieczy wszystkich potrzeb dziecka. Powrót do rodziny biologicznej, która jest dysfunkcyjna, nie jest dla dziecka wyjściem optymalnym. Podobnie jednak trwanie w zawieszeniu, jakim jest np. pozostawanie w domu dziecka. To nie jest sytuacja, która daje możliwości nawiązywania trwałych i bezpiecznych więzi z opiekunami.

Jaki wpływ na dziecko może mieć to „trwanie w zawieszeniu”?

To najtrudniejsza dla niego sytuacja, kiedy nie wie, co się z nim wydarzy: czy wróci do rodziców, czy trafi do innej rodziny, czy będzie przez lata mieszkać w domu dziecka. Dziecko często marzy, aby wrócić do rodziny biologicznej, która częściej lub rzadziej je odwiedza, a która niestety nie zawsze podejmuje kroki, aby dziecko faktycznie mogło wrócić do domu rodzinnego. Jeżeli rodzina podejmuje faktyczną pracę i wykazuje autentyczne starania, żeby dziecko wróciło do domu, to wszyscy na tym zyskują. I rodzice, którzy mogą wychować swoje dziecko, i samo dziecko, które może wychowywać się w rodzinie biologicznej. Problem pojawia się, kiedy rodzina nie podejmuje żadnego wysiłku, kiedy jest on niewielki w stosunku do potrzeb dziecka albo chwilowy i nie niesie za sobą trwałej zmiany.

Jak w takim razie może wpłynąć na dziecko powrót do tego rodzaju rodziny?

W takiej sytuacji możemy mówić o powtórnej traumatyzacji dziecka. Załóżmy, że dziecko trafia do rodziny zastępczej, która – w optymalnej sytuacji – zaczyna je wprowadzać w proces zdrowienia z ran, które zadała rodzina. Potem nagle po raz kolejny z powrotem trafia tam, gdzie jest przemoc, gdzie są różne zaniedbania, a jego potrzeby nie są w ogóle brane pod uwagę, realizowane ani zabezpieczone. Dziecko jest ponownie poddane traumie. Jest to straszne, bo dzieci uczą się w ten sposób, że nie mogą polegać na dorosłych, nie mogą nigdy się czuć bezpiecznie. Nawet jeżeli przez chwilę tak się czują, to nie wiedzą, jak długo będzie to trwało i kiedy znowu będzie gorzej.

Może w takim razie rozwiązaniem jest rodzina zastępcza?

Jeżeli daje ona dziecku możliwość kontaktu z rodziną biologiczną, również w tym pierwszym momencie, kiedy jest z nią podejmowana praca, jeżeli to dobrze przeszkolona rodzina, która zna sytuację dziecka i potrafi odpowiedzieć na jego potrzeby, to nie jest to złe wyjście. Dla dziecka optymalną sytuacją jest taka, kiedy ono ma bezpieczne środowisko, które zabezpiecza jego potrzeby, w tym te emocjonalne, zapewnia mu bezpieczeństwo, stałość, przewidywalność tego, co się będzie działo. I przede wszystkim odpowiada na jego potrzebę miłości.

W nowelizacji Ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej kładzie się nacisk na jak najszybszy powrót dziecka do rodziny biologicznej.

Presja czasu w odniesieniu do pracy z rodzinami dysfunkcyjnymi ma swoje dobre i złe strony. Zła jest taka,
że zmiana jest procesem i potrzeba na to czasu i pracy. Dobra zaś, że czas mobilizuje nie tylko specjalistów zaangażowanych w pracę nad rodziną, lecz także samą rodzinę, która musi się zebrać do działania. Praca z rodziną biologiczną powinna być podejmowana w każdym przypadku, bo to pierwsze środowisko, z którego dziecko się wywodzi. Powinien być jednak również taki moment, w którym wszystkie służby, które są zaangażowane, odpowiadają sobie na pytanie, czy to rokuje, czy nie. Jeżeli nie rokuje, to trzeba otwarcie i jednoznacznie stwierdzić: rodzina nie pójdzie do przodu. W mojej ocenie dziecko nie powinno być jedynym motywem, który napędza rodzinę do tego, żeby się zmieniała.

Czyli reintegracja z rodziną biologiczną za wszelką cenę nie ma sensu?

Rodzinie biologicznej zawsze trzeba dać szansę. Nawet jeśli mamy do czynienia z rodziną z przemocą w wywiadzie, ofiara może wyjść z kręgu przemocy i dać dzieciom bezpieczny i kochający dom. Nigdy jednak ta zmiana w rodzinie biologicznej nie powinna się dziać kosztem dziecka, które czeka w placówce lub wraca do bliskich z nadzieją, że po wstępnych deklaracjach będą trwać dalej w zmianie np. abstynencji, farmakoterapii czy innych. W tej pracy potrzeba dużo mądrości i indywidualnego patrzenia na każdą rodzinę osobno.

Czy w swojej pracy spotkała się pani z sytuacjami, kiedy dzieci cierpią w wyniku przywrócenia ich rodzinie biologicznej lub trwania w tym „zawieszeniu”?

Znam takie rodziny, ale ze względu na tajemnicę zawodową wolałabym nie opisywać konkretnych sytuacji. Ale przebywanie latami w domu dziecka i czekanie na zrealizowanie deklaracji rodziców biologicznych lub adopcję, w zależności od sytuacji, przynosi cierpienie każdemu dziecku, które w takiej sytuacji się znajduje. W rodzinie zastępczej może być o tyle inaczej, że może ona dać namiastkę rodziny i nawet bez zapewnienia pełnej przynależności poprzez adopcję może być dać poczucie bezpieczeństwa i trwałą więź między dzieckiem i rodzicami. W domach dziecka dzieci też mogą nawiązać głębszą więź z ulubionym wychowawcą czy innym pracownikiem, co daje szanse na budowanie zaufania i przywiązania do ludzi w ogóle. Bez wątpienia jednak jest to znacznie trudniejsze niż w prawidłowo funkcjonującej rodzinie.

Jakie koszty społeczne ponosi dziecko, które dorasta lub dorastało do pewnego momentu w rodzinie dysfunkcyjnej?
Wszystko zależy od tego, z jakimi trudnościami rodzinie przyszło się mierzyć i tego, jak długi czas dziecko w niej spędziło. Koszty te jednak zawsze są znaczące. Wychowywanie się w środowisku, które nie zabezpiecza potrzeb dziecka i nie daje mu poczucia bezpieczeństwa, przede wszystkim utrudnia mu nawiązanie bezpiecznego przywiązania z dorosłymi i zdrowy rozwój emocjonalny. W przyszłości może mieć trudności z nawiązywaniem bezpiecznych, dojrzałych relacji w społeczeństwie, począwszy od rówieśniczych, poprzez miejsce pracy, kończąc na relacjach w jego przyszłej rodzinie. W końcu zaufania do innych ludzi uczymy się od dzieciństwa.

Dr Magdalena Kruk-Rogucka – psycholog, psychoterapeuta systemowy, doktor nauk społecznych w zakresie psychologii, ekspert na forum adopcyjnym Stowarzyszenia „Nasz Bocian”, pracuje dla Ośrodka Adopcyjnego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zwrot w sprawie brutalnego zabójstwa 9-miesięcznej Blanki

Sensacyjny zwrot w śledztwie w sprawie zabójstwa dziewięciomiesięcznej Blanki z Olecka. Jej ojciec Grzegorz W. w niedzielę opuścił areszt śledczy w Białymstoku i już jest na wolności. To może oznaczać, że brutalnego morderstwa i gwałtu dopuścił się inny mężczyzna. Fakt od początku śledztwa wskazywał, że sprawcą może być ktoś inny – ok. 50-letni mężczyzna, który wieczorami przyjeżdżał do matki Blanki białym SUV-em na suwalskich numerach. To właśnie on najprawdopodobniej zostawał na noc w mieszkaniu, gdzie doszło do tragedii.

Według Damiana morderstwa dziewczynki dokonano w nocy w czwartek. A wtedy jej ojciec przebywał u niego. O 20.00 wrócił taksówką na stancję, gdzie mieszkał. Nie wychodził aż do piątku do godziny 15. Co jest potwierdzone na monitoringu.

– Są już wyniki DNA i wykluczają one udział taty w tym okrutnym czynie – dodaje nam Damian. – Podobno w chlewiku znaleziono twarde dowody wskazujące na prawdziwego mordercę, który został już zatrzymany. Ojciec ma twarde alibi, które potwierdził taksówkarz. Został zatrzymany tylko po to, żeby nie było mataczenia w śledztwie, stąd te zarzuty. Obiecał, że w sobotę przyjedzie do mnie z Blanką w odwiedziny. Nie zdążył. Cieszę się, że koszmar się skończył.

Brutalne morderstwo 9-miesięcznej Blanki

W piątek, 21 czerwca, w mieszkaniu rodziny pojawili się policjanci. 9-miesięczna Blanka nie dawała oznak życia. Na ratunek niemowlęciu było już za późno. Dziecko było martwe.

Sekcja zwłok wykazała, że dziewczynka została uderzona tępym narzędziem w głowę, okolice szyi i klatki piersiowej z taką siłą, że żebro przebiło jej serduszko. Niemowlę doznało krwotoku wewnętrznego i uszkodzenia mózgu. Nie wiadomo, czym dokładnie zostało uderzone. Mógł to być młotek lub wałek. Z ustaleń śledczych wynika także, że 9-miesięczna Blanka została brutalnie wykorzystana seksualnie.

Policja zatrzymała rodziców

Funkcjonariusze zatrzymali rodziców dziewczynki – Annę W. (37 l.) i Grzegorza W. (45 l.). Z relacji sąsiadów zaczął wyłaniać się szokujący obraz matki dziecka. Jak udało nam się dowiedzieć, kobieta nie pracowała, miała problem z alkoholem i narkotykami. Anna W. ma jeszcze trójkę dzieci z dwoma poprzednimi partnerami, zaś mała Blanka miesiąc po urodzeniu została zabrana rodzicom przez sąd rodzinny i umieszczona w rodzinie zastępczej. W marcu 2019 roku wróciła do biologicznych rodziców.

Nadzór nad rodziną sprawował kurator. – Spotykał się z mamą dziecka z dużą częstotliwością i nie stwierdził żadnych oznak przemocy, dziecko rozwijało się prawidłowo i widać, że matce zależało, żeby córka pozostała pod jej opieką. Matka rozpoczęła też terapię odwykową, była pod stałą opieką terapeuty od uzależnień i lekarza psychiatry. W mieszkaniu nie było śladów libacji, kurator nie widział też, żeby matka zaniedbywała obowiązki rodzicielskie – wyjaśniła Agnieszka Węglicka-Bogdan, wiceprezes Sądu Rejonowego w Olecku.

Okazuje się, że o powrocie Blanki do rodzinnego domu nie wiedzieli funkcjonariusze. – Uprzejmie informuję, że to z inicjatywy policji dziecko w listopadzie ubiegłego roku zostało odebrane rodzicom. Związane było to w podejmowanymi interwencjami w stosunku do rodziców dziewczynki oraz okolicznościami, w jakich do nich dochodziło. O sytuacji informowaliśmy zarówno sąd jak i inne instytucje. Policja nie otrzymała informacji, że decyzją sądu dziecko wróciło do rodziców, nie znamy uzasadnienia tej decyzji, jednakże w ostatnim czasie nie było zgłaszanych interwencji policyjnych w stosunku do tej rodziny – oświadczył kom. Krzysztof Wasyńczuk, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Olecko: Po zabójstwie 9-miesięcznej dziewczynki miasto zaczyna kontrolę w MOPS-ie

Burmistrz Olecka (Warmińsko-mazurskie) wszczął kontrolę w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej po tragicznej śmierci 9-miesięcznej dziewczynki. Prokuratura postawiła rodzicom zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, znęcanie się i wykorzystanie seksualne dziecka.

Kto zawinił w śmierci małej Blanki?

Specjalna komisja ma dokładnie zbadać procedury i zachowanie pracowników MOPS w sprawie nadzoru nad rodziną, w której doszło do tej tragedii, poinformowała rzeczniczka burmistrza Alicja Mieszuk.

„Musimy sprawdzić czy pracownicy społeczni prawidłowo zajmowali się tą rodziną, czy nie zaniedbali swoich obowiązków. To bardzo trudna sytuacja. Może wszystko zadziałało prawidłowo, ale czasem nie na wszystko mamy wpływ” – powiedziała PAP Mieszuk.

Do zabójstwa dziewczynki doszło po trzech miesiącach od jej powrotu z rodziny zastępczej do biologicznych rodziców.

Prokuratura Okręgowa w Suwałkach wszczęła śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązków służbowych i przekroczenia uprawnień w czterech instytucjach, które nadzorowały tę rodzinę.

Siniaki, urazy głowy, przebite serce i gwałt

9-miesięczna dziewczynka zmarła w ubiegły piątek wieczorem. Policja zatrzymała jej rodziców. Prokurator zdecydował o przeprowadzeniu sekcji zwłok dziecka. Ta wykazała, że przyczyną śmierci był krwotok wewnętrzny i uszkodzenie mózgu. Dziewczynka miała obrażenia głowy, klatki piersiowej, uszkodzone płuco przebite żebrem. Dziecko było prawdopodobnie bite tępym narzędziem. Mogło także być uderzane o kant stołu. Dziewczynka była także wykorzystana seksualnie.

We wtorek rodzice zostali tymczasowo aresztowani. Wcześniej prokuratura przedstawiła im zarzuty zabójstwa dziecka ze szczególnym okrucieństwem, znęcania się nad niemowlęciem i wykorzystaniem seksualne dziewczynki. 35-latka i 45-latek nie przyznają się do zarzutów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowe fakty w sprawie brutalnego zabójstwa 9-miesięcznej Blanki z Olecka

Na jaw wychodzi coraz więcej faktów na temat bestialskiego zabójstwa 9-miesięcznej Blanki z Olecka (woj. warmińsko-mazurskie). O dokonanie potwornej zbrodni podejrzani są rodzice dziewczynki. Czy tragedii można było uniknąć? Jak ustalił Fakt24.pl, dyrektorka Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Olecku wnioskowała o odebranie dziecka rodzicom, jednak kiedy doszło do rozprawy, miała zmienić zdanie.

Zabójstwo 9-miesięcznej zaledwie Blanki było nieprawdopodobnie okrutne. Wyniki sekcji zwłok dziewczynki wykazały, że niemowlę zostało uderzone tępym narzędziem w głowę, okolice szyi i klatki piersiowej z taką siłą, że żebro przebiło jej serduszko. 9-miesięczna Blanka doznała krwotoku wewnętrznego i uszkodzenia mózgu.

Nie wiadomo, czym dokładnie została uderzona dziewczynka. Mógł to być młotek lub wałek. Z ustaleń śledczych wynika także, że dziecko zostało brutalnie wykorzystane seksualnie. O dokonanie tej makabrycznej zbrodni podejrzana jest matka Blanki Anna W. (37 l.) i ojciec dziecka Grzegorz W. (45 l.).

Kto popełnił błąd?

Policja zatrzymała rodziców, a śledczy zaczęli ustalać przerażające fakty z krótkiego i bolesnego życia Blanki. Jak udało nam się dowiedzieć, mama dziewczynki nie pracowała, miała problem z alkoholem i narkotykami. Ojciec dziecka był zatrudniony w tartaku. Anna W. ma jeszcze trójkę dzieci z dwoma poprzednimi partnerami, zaś mała Blanka miesiąc po urodzeniu została zabrana rodzicom przez sąd rodzinny i umieszczona w rodzinie zastępczej. Jednak w marcu 2019 roku wróciła do domu rodzinnego, a nadzór nad rodziną sprawował kurator.

Jak udało nam się ustalić, dyrektorka Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Olecku wnioskowała o odebranie dziecka rodzicom, jednak kiedy doszło do rozprawy miała zmienić zdanie. Dlaczego?

– Wszyscy teraz zadajemy sobie pytanie czy można było uniknąć tragedii – mówi Anna Świderska, kierownik Działu Pomocy Dziecku i Rodzinie z PCPR w Olecku, która zastępuje dyrektorkę. – Do naszych zadań należy zapewnienie dziecku opieki, więc umieściliśmy je rodzinie zastępczej. Wspieramy też rodzinę zastępczą i nawet byliśmy zaskoczeni, że Blanka wróciła do matki biologicznej. My wnioskowaliśmy o ograniczenie władz rodzicielskich rodziców. Był to dla nas duży szok, gdy usłyszeliśmy, co się stało i dalej nie możemy się z niego otrząsnąć – podkreśla.

Oświadczenie policji

Okazuje się, że o powrocie Blanki do rodzinnego domu nie wiedzieli funkcjonariusze policji. – Uprzejmie informuję, że to z inicjatywy policji dziecko w listopadzie ubiegłego roku zostało odebrane rodzicom. Związane było to w podejmowanymi interwencjami w stosunku do rodziców dziewczynki oraz okolicznościami, w jakich do nich dochodziło. O sytuacji informowaliśmy zarówno sąd jak i inne instytucje. Policja nie otrzymała informacji, że decyzją sądu dziecko wróciło do rodziców, nie znamy uzasadnienia tej decyzji, jednakże w ostatnim czasie nie było zgłaszanych interwencji policyjnych w stosunku do tej rodziny – oświadczył kom. Krzysztof Wasyńczuk, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie.

Zabójstwo Blanki w Olecku

Przypomnijmy. W piątek, 21 czerwca, funkcjonariusze zostali wezwani do jednego z mieszkań w Olecku – niewielkiej miejscowości na Warmii i Mazurach. Na ratunek 9-miesięcznej Blance było już jednak za późno. Dziewczynka nie żyła. Policja zatrzymała rodziców dziecka. Obydwoje usłyszeli już zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i trafili za kraty na trzy miesiące.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Olecko: Policja odpowiada na zarzuty dotyczące zaniedbań przed śmiercią 9-miesięcznej dziewczynki

Policja nie wiedziała, że decyzją sądu 9-miesięczna Blanka wróciła do biologicznych rodziców. To nowe fakty w bulwersującej sprawie zabójstwa dziecka z Olecka w woj. warmińsko-mazurskim. Rodzice dziewczynki trafili do aresztu. Nie przyznali się do winy.

Po tragedii w mieszkaniu przy ulicy Kasprowicza w Olecku część rodziny zmarłego dziecka wini policjantów, że nie reagowali na zgłoszenia o złej sytuacji w domu małej Blanki.

Najbliżsi 35-letniej kobiety twierdzą, że sprawę niewłaściwego sprawowania opieki nad dziewczynką przez jej matkę zgłaszali służbom. Jak mówiła w TVN24 jedna z krewnych, 35-latka bywała „wielokrotnie naćpana, w domu był ogromny syf”.

Dzwoniliśmy na policję. Policja powiedziała, że nie może nic z tym zrobić: „proszę dzwonić do MOPS-u”. MOPS powiedział, że tam nic złego się nie dzieje – dodała.

Z kolei sąsiedzi 35-latki opowiadali „Gazecie Olsztyńskiej”, że kobieta „potrafiła nawet chodzić naćpana z wózkiem po mieście albo demolować mieszkanie”.

Jednak gdy nic nie brała, to dbała o dzieci i nie widziałam wtedy nic niepokojącego. Przychodziła do mnie ze swoją malutką córeczką na kawę – opowiadała mediom jedna z sąsiadek. Nie wiem, co musiało strzelić jej do głowy, żeby tak postąpić z takim maleństwem.

„Z inicjatywy policji dziecko zostało odebrane rodzicom”

W tej sprawie oświadczenie wydał rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie – komisarz Krzysztof Wasyńczuk.

Uprzejmie informuje, że to z inicjatywy policji dziecko w listopadzie ubiegłego roku zostało odebrane rodzicom. Związane było to z podejmowanymi interwencjami w stosunku do rodziców dziewczynki oraz okolicznościami w jakich do nich dochodziło. O sytuacji informowaliśmy zarówno Sąd jak i inne instytucje. Policja nie otrzymała informacji, że decyzją sądu dziecko wróciło do rodziców, nie znamy uzasadnienia tej decyzji, jednakże w ostatnim czasie nie było zgłaszanych interwencji policyjnych w stosunku do tej rodziny – czytamy w oświadczeniu komisarza Krzysztofa Wasyńczuka.

Rzecznik sądu: Nie było mowy o przemocy

Od listopada 2018 roku decyzją Sądu Rejonowego w Olecku dziewczynka przebywała w zawodowej rodzinie zastępczej. Do rodziny biologicznej wróciła w kwietniu tego roku. Rodzina otrzymała nadzór kuratora.

W rozmowie z TVN24 rzecznik Sądu Okręgowego w Suwałkach Marcin Walczuk, tłumaczył, że zarządzenie o umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej było tymczasowe, na czas trwania postępowania, które zakończyło się w marcu 2019 roku.

Chodziło o niewłaściwe zachowanie matki dziecka. Natomiast nie było mowy absolutnie o przemocy – zaznaczył. Dodał, że chodziło o nadużywanie środków psychoaktywnych.

Postępowanie – jak tłumaczył sędzia Waluczk – zakończyło się powrotem dziecka do rodziny. Trzeba tutaj przyznać, że to był zgodny wniosek stron, zarówno dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodziny, jak i rodziny zastępczej. Wszyscy uznali, że dziecko powinno wrócić do rodziny pod nadzorem kuratora – przekazał.

Rzecznik sądu powiedział, że „zachowanie matki poprawiło się, przeszła leczenie odwykowe, było kontynuowane i dlatego wszyscy uznali, że trzeba dać tej rodzinie szanse”.

Kurator nie wykrył nieprawidłowości

Do sądu wpłynęły dwa wywiady, które kurator sporządził po wizycie w domu małej Blanki. Treść pism „nie spowodowała zmiany decyzji sądu rodzinnego z urzędu w przedmiocie władzy rodzicielskiej nad małoletnią.”

Wiadomo, że ostatnią – niezapowiedzianą wizytę w rodzinie małżonków Anny W. i Grzegorza W. – kurator złożył 7 czerwca. Kolejna była planowana po 20 czerwca.

Ponadto kurator kontaktował się z rodzicami dziecka telefonicznie. Jak wynika z informacji naszego dziennikarza, było to 11, 12 i 18 czerwca. Żadnych nieprawidłowości nie wykryto.

Nie było śladów bicia, nie było śladów żadnej przemocy – podkreślił w rozmowie z dziennikarzem TVN24 rzecznik sądu okręgowego. Przekazał, że kurator kontaktował się również z terapeutami uzależnień, którzy stwierdzali, że matka nie przyjmuje narkotyków. Według jego relacji miała też wykonywane testy na obecność narkotyków.

Szokujące szczegóły zbrodni

Szczegóły tej zbrodni są szokujące. Rodzice najpierw przez dwa miesiące mieli znęcać się nad 9-miesięcznym dzieckiem, a potem je zamordować, uderzając wielokrotnie tępym narzędziem. Przyczyną śmierci dziecka był krwotok wewnętrzny i uszkodzenie mózgu – poinformował rzecznik prokuratury w Suwałkach Ryszard Tomkiewicz.

Sekcja zwłok wykazała, że serce dziecka było przebite złamanym żebrem. Prokuratura nie precyzuje, czym uderzono Blankę. Jak przyznał prokurator, mógł to być młotek lub wałek. Niemowlę mogło być także uderzone o rant biurka albo stołu.

Rodzicom dziecka grozi dożywocie

Dziewczynka została także zgwałcona. Postawione rodzicom zarzuty dotyczą też wykorzystywania seksualnego. Jak dodał prokurator, 35-letnia matka dziecka i 45-letni ojciec w czasie przesłuchania po postawieniu zarzutów nie przyznali się do winy. Grozi im dożywocie. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie.

Kobieta i mężczyzna nie byli wcześniej karani. 35-latka miała jeszcze trójkę dzieci, każde z innego związku. Dzieci mieszkają u swych ojców.

Prokurator podał, że o śmierci dziecka w piątek powiadomił adwokat, który został wcześniej wezwany przez podejrzaną. Funkcjonariusze, przybyli na miejsce, wezwali lekarza, który potwierdził zgon dziecka.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Olecko: 9-miesięczna dziewczynka miała być wykorzystywana seksualnie

Rodzice mieli m.in. uderzać dziecko w głowę, połamać dziewczynce żebra i uszkodzić jej serce. Według śledczych, mieli także wykorzystać dziecko seksualnie. 35-latka i jej 45-letni partner usłyszeli w poniedziałek zarzuty zabójstwa i znęcania się nad 9-miesięcznym dzieckiem. Trafią teraz do aresztu.

O śmierci dziewczynki w jednym z mieszkań w Olecku poinformowała w sobotę olecka policja. Prokurator zdecydował o przeprowadzeniu sekcji zwłok dziecka. Podjął także decyzję o zatrzymaniu rodziców.

– Przyczyną śmierci dziecka był krwotok wewnętrzny i uszkodzenie mózgu – powiedział w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Suwałkach Ryszard Tomkiewicz.

Jak dodał w rozmowie z Polsat News, do zabójstwa dziewczynki doszło w piątek. – (Rodzice) uderzyli ją narzędziem tępokrawędzistym po głowie i innych częściach ciała, powodując jej zgon, przy czym dziewczynka została wykorzystana seksualnie – powiedział.

Sekcja zwłok wykazała, że niemowlę miało serce przebite złamanym żebrem. Prokuratura nie precyzuje, czym było uderzane dziecko. Jak powiedział prokurator, mógł to być młotek lub wałek. Niemowlę mogło być także uderzone o rant biurka albo stołu.

Anna W. i Grzegorz W. usłyszeli zarzuty w tej sprawie. Nie przyznali się do winy.

Dziecko było w rodzinie zastępczej

Według śledczych, znęcali się oni nad dziewczynką od kwietnia. Jak dowiedziała się reporterka Polsat News, dziecko było wcześniej w rodzinie zastępczej. Dwa miesiące temu, decyzją sądu, zostało oddane rodzicom. W poniedziałek sąd w Suwałkach zastosował wobec podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci trzymiesięcznego aresztu.

Jak podał prokurator, kobieta i mężczyzna nie byli wcześniej karani. 35-latka miała jeszcze trójkę dzieci, każde z innego związku. Dzieci mieszkają u swych ojców. 45-latek miał z kolei trójkę dzieci z pierwszego małżeństwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rodzice 9-miesięcznej dziewczynki z zarzutami zabójstwa

Matka i ojciec 9-miesięcznej dziewczynki zamordowanej w Olecku na Warmii i Mazurach z zarzutami zabójstwa. Ciało dziecka odnaleziono w piątek w jednym z mieszkań. Śledczy sprawdzają teraz, jak to możliwe, że dziewczynka trafiła z powrotem do rodziców. Do kwietnia tego roku przebywała w rodzinie zastępczej, ale sąd zdecydował o zwróceniu jej matce i ojcu.

Szczegóły tej zbrodni są szokujące. Rodzice najpierw przez dwa miesiące mieli znęcać się nad 9-miesięcznym dzieckiem, a potem je zamordować uderzając wielokrotnie tępym narzędziem. Przyczyną śmierci dziecka był krwotok wewnętrzny i uszkodzenie mózgu – poinformował rzecznik prokuratury w Suwałkach Ryszard Tomkiewicz.

Postawione im zarzuty dotyczą też wykorzystywania seksualnego.

Kobiecie i mężczyźnie grozi teraz dożywocie. Właśnie trwa posiedzenie sądu, który ma zdecydować o aresztowaniu ich na 3 miesiące. W piątek po godz. 20.00 policja w Olecku dostała informację o śmierci dziecka. Funkcjonariusze, przybyli na miejsce, wezwali lekarza, który potwierdził zgon dziecka.
Źródło info i foto: RMF24.pl