Jest decyzja sądu ws. Romana Giertycha

Sąd Rejonowy w Poznaniu uchylił środki zapobiegawcze zastosowane przez prokuraturę wobec Romana Giertycha w związku ze śledztwem ws. nieprawidłowości w spółce Polnord. Roman Giertych nie jest podejrzanym – poinformował w czwartek Jakub Wende, obrońca adwokata. Zdaniem prokuratury, decyzja sądu jest „zagrożeniem dla prawidłowego toku i efektów postępowania”. Adwokat Jakub Wende, który broni Romana Giertycha, przekazał po zakończeniu niejawnego posiedzenia, że sąd w całości podzielił argumentację obrońców adwokata.

– Uchylił skarżone postanowienie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu – uściślił.

Jak mówił Wende, sąd stwierdził, że prokuratura nie uprawdopodobniła popełnienia zarzucanego mu czynu.

– Czyli tym samym sąd potwierdził wcześniejsze postanowienia tutejszego Sądu Rejonowego w sprawie aresztu co do innych osób, oraz postanowienia Sądu Okręgowego, który rozpatrywał zażalenie prokuratury na to postanowienie, ale nadto przede wszystkim przyznał nam rację, że mecenas Giertych w tym postępowaniu nie ma statusu podejrzanego – zaznaczył adwokat.

Dodał, że według sądu w tej sprawie doszło do „rażącego naruszenia prawa”. – Sąd powiedział więcej. Powiedział, że w tym stanie zdrowia, w jakim znajdował się wówczas pan mecenas Giertych, usiłowanie ogłoszenia mu postanowienia o przedstawieniu mu zarzutów było nieetyczne – podkreślił Wende.

Jak mówił, „pan mecenas Giertych nie jest podejrzanym w tej sprawie. A nawet gdyby tego typu teoretyczne założenie poczynić, to (…) materiał dowodowy nie daje zdaniem sądu podstaw, do tego, żeby twierdzić, że pan mecenas Giertych popełnił jakiekolwiek przestępstwo”.

– Więcej, sąd stwierdził bardzo wyraźnie, że czynności, które prokuratura usiłowała zarzucić naszemu klientowi mieściły się w ramach jego kompetencji, obowiązków prawnika obsługującego te transakcje – wyjaśnił.

Prokuratura: Giertych ukrywa się przed organami ścigania

Czwartkową decyzję sądu skomentowała poznańska Prokuratura Regionalna. Jej zdaniem, jest ona „zagrożeniem dla prawidłowego toku i efektów postępowania”.

Śledczy przypomnieli, że „już następnego dnia po wstrzymaniu przez sąd wykonalności środków zapobiegawczych, polegających m.in. na zakazie opuszczania kraju, Roman G. wyjechał z Polski. Uniemożliwia prokuraturze wykonywanie zaplanowanych czynności procesowych, mając samemu możliwość wpływania na świadków i prawidłowy tok śledztwa. Wykorzystuje to m.in. poprzez swoją aktywność w mediach”.

Prokuratura podkreśliła ponadto, że Roman Giertych „od listopada bez usprawiedliwienia nie stawia się na przesłuchania, mimo wielokrotnych wezwań i przesuwanych terminów”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Roman Giertych opublikował na swoim Facebooku nagranie rozmowy Hofmana z Czarneckim

Roman Giertych opublikował nagranie rozmowy Adama Hofmana z Leszkiem Czarneckim. Fragment trwa niecałe dwie minuty. Hofman stanowczo zaprzeczył oskarżeniom Giertycha, jednak adwokat nie odpuszcza. Jak stwierdził, opublikował nagranie, żeby nikt nie zarzucał mu, że „mija się z prawdą”.

Według „Gazety Wyborczej” to Adam Hofman, były rzecznik PiS, miał składać w imieniu władzy korupcyjne propozycje Leszkowi Czarneckiemu. – Hofman mówił, że przychodzi w imieniu Ziobry. (…) W zamian za posadę dla Krupińskiego Hofman obiecywał złagodzenie kursu wobec banków Czarneckiego – twierdził informator cytowany przez „Wyborczą”. Sprawę opisał Roman Giertych, który mówił o „ostatecznej propozycji” złożonej przez Michała Krupińskiego, wieloletniego prezesa Pekao SA, któremu towarzyszyła „osoba blisko powiązana z PiS”.

Jednak Adam Hofman zdecydowanie zaprzeczył wszystkim oskarżeniom. Opublikował w niedzielę oświadczenie, w którym stwierdził, że rozpowszechniane informacje są nieprawdziwe i „zlecił już podjęcie kroków prawnych”. „Oświadczam, że nie powoływałem się wobec kogokolwiek na znajomości czy kontakty w administracji rządowej” – napisał. Zapowiedział, że będzie „bezkompromisowo walczyć o swoje dobre imię”.

Roman Giertych ujawnia nagranie rozmowy Hofmana

Na oświadczenie Adama Hofmana zareagował Roman Giertych. Adwokat opublikował na Facebooku fragment nagranej rozmowy i „przypomniał kalendarz zdarzeń”. „Opowiedziałem szczegółowo sprawę propozycji korupcyjnej dotyczącej TVN 24 złożonej Leszkowi Czarneckiemu. Dzisiaj główny ‚bohater’ pan Adam Hofman publicznie zaprzeczył doniesieniom Gazety Wyborczej, że to on stał za złożonymi dr Leszkowi Czarneckiemu ofertami. Będziecie mogli Państwo sami zweryfikować prawdziwość tego zaprzeczenia” – napisał pełnomocnik Leszka Czarneckiego.

Jak podkreślił adwokat, w czerwcu Adam Hofman z innymi osobami miał proponować Leszkowi Czarneckiemu udział w operacji przejęcia kontroli nad TVN24 przez spółki Skarbu Państwa. Leszek Czarnecki miał stanowczo odmówić. „Na początku sierpnia wpływa wniosek prokuratury do Sądu Rejonowego w Warszawie o areszt dla Czarneckiego. Nasilają się też działania KNF przeciwko firmom Czarneckiego” – czytamy dalej.

Jak poinformował Giertych, 13 września Leszek Czarnecki dowiedział się z wezwania do sądu, że został złożony wniosek o jego aresztowanie. „Przekazuje mi sprawę do prowadzenia. Nasze zdziwienie budzi fakt, że od początku sierpnia prokuratura nie ujawnia publicznie faktu złożenia takiego wniosku” – pisze adwokat. „14 września z Leszkiem Czarneckim kontaktuje się Adam Hofman proponując swój przylot z ważną sprawą” – poinformował.

Do spotkania, tak twierdzi Giertych, doszło 15 września. Na spotkaniu Adam Hofman i jego współpracownik mieli proponować „formalne lub nieformalne” zatrudnienie Michała Krupińskiego. „Jednocześnie Adam Hofman oświadcza, że w przypadku zatrudnienia pójdzie do Zbigniewa Ziobro, porozmawia, przekona i rozwiąże problemy Czarneckiego dzięki temu, że w PiS jest autorytetem od spraw bankowych, czyli w zakresie tych spraw w których zarzuty ma Czarnecki” – napisał mecenas na Facebooku.

Leszek Czarnecki miał jednak mieć wątpliwości, czy „za jego problemami nie stoi jednak premier, a nie Prokurator Generalny”. „Jego rozmówcy zapewniają go, że stoi za nimi Ziobro i sugerują, że uzgodnili ofertę zatrudnienia z Michałem Krupińskim. Do zatrudnienia Michała Krupińskiego nie dochodzi. Tydzień po spotkaniu Zbigniew Ziobro publicznie oświadcza, że chce aresztować L. Czarneckiego i wystawić za nim list gończy” – twierdzi Giertych.

Jak przypomniał, 15 października doszło do jego zatrzymania na dzień przed sprawą Leszka Czarneckiego. „Na której mam ujawnić dowody złożonej mu z powołaniem się na wpływy u Zbigniewa Ziobry oferty korupcyjnej. Agenci CBA szukają u mnie wyłącznie taśm” – pisze Giertych. „Ten fragment rozmowy za zgodą mego Mocodawcy udostępniam, aby nikt nie zarzucał, że mijam się z prawdą. Dalsze dowody możemy przekazać Komisji Śledczej” – dodał w opublikowanym w niedzielę oświadczeniu.

Fragment rozmowy, trwający niecałe dwie minuty, Roman Giertych opublikował w sieci. Poinformował też, że złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa korupcyjnego „przez ustalone i nieustalone osoby”. Zaapelował też o powołanie Komisji Śledczej Sejmu RP, ponieważ „wyjaśnienie tej sprawy przez prokuraturę pod obecnym kierownictwem byłoby działaniem w swojej własnej sprawie.” I na koniec zaapelował do CBA. „Chciałbym zapewnić CBA, że żadnych dowodów w tej sprawie nie mam przy sobie. Proszę więc mnie jutro nie odwiedzać” – stwierdził.

Adam Hofman: Współpracowaliśmy z Leszkiem Czarneckim i jego bankami

Po publikacji fragmentu rozmowy Adam Hofman przyznał, że od maja 2019 roku firma, w której jest jednym z partnerów, „współpracowała i współpracuje do dziś z Panem Leszkiem Czarneckim, jego dwoma bankami, fundacją i członkami rodziny”. „Propozycje współpracy złożył nam sam Leszek Czarnecki. Zawarliśmy z jego firmami umowy na usługi komunikacyjno-doradcze” – poinformował. I dodał, że doszło do „kilkudziesięciu spotkań z przedstawicielami obsługiwanych podmiotów”, w tym „wielokrotnie” z Leszkiem Czarneckim. „Stanowczo podkreślamy, że podczas tych spotkań nigdy nie składaliśmy żadnych „korupcyjnych” propozycji” – zaznaczył.

Jak oświadczył Adam Hofman, 24 lipca Leszek Czarnecki, podczas jednego ze spotkań, poprosił o znalezienie doradcy z zakresu bankowości „z drugiej strony”. „Ekspert ten miałby pomóc mu prowadzić komunikację z rynkiem i otoczeniem biznesowym. Pragniemy wyraźnie pokreślić, że to sam klient wyraził potrzebę poszukiwania i zatrudnienia takiego specjalisty” – stwierdził były polityk PiS. „Zostaliśmy poproszeni o sugestię, kto mógłby pełnić taką rolę w jego firmie” – dodał. Zasugerowano Michała Kurpińskiego, jednak, jak pisze Hofman, do współpracy nie doszło.

Zdaniem Hofmana opublikowana rozmowa miała miejsce 23 września i była „jedną z wielu rozmówców o charakterze doradczym wynikającym z realizacji zawartej umowy i nie zawiera żadnych treści, które stanowiłyby naruszenie prawa”. „Tym samym stanowczo dementujemy doniesienia Pana Romana Giertycha w tym temacie” – oświadczył. Zdementował również doniesienia adwokata w sprawie zakupu TVN24.

Dzisiaj warszawski Sąd Rejonowy zajmie się wnioskiem prokuratury o tymczasowe aresztowanie Leszka Czarneckiego. Biznesmen jest podejrzany w śledztwie dotyczącym tzw. afery GetBack. Przed sądem miał go reprezentować Roman Giertych, jednak po zatrzymaniu miesiąc temu przez CBA został zawieszony w czynnościach adwokata. Giertych sugeruje, że obie sprawy mają ze sobą związek.
Źródło info i foto: tokfm.pl

Ujawniono fragmenty protokołu z przesłuchania Romana Giertycha. „Bez kontaktu, nieprzytomny”

„Prokurator stwierdza, iż podejrzany śpi i nie ma z nim żadnego kontaktu. (…) Obrońcy oświadczają, że klient jest bez kontaktu, nieprzytomny na łóżku szpitalnym” – to fragment protokołu z przesłuchania mec. Romana Giertycha, do którego dotarła „Gazeta Wyborcza”. Dziennik zaznacza, że dokument został podpisany przez prok. Annę Kijek-Głęboczyk z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. „Pani prokurator sama zauważyła, że nasz klient nie jest przytomny. Zachowała się w porządku, bo sama to swoje spostrzeżenie odnotowała w protokole” – komentuje w rozmowie z „Wyborczą” pełnomocnik Giertycha mec. Jakub Wende.

Zasłabł w czasie przeszukania jego willi

Przypomnijmy, Roman Giertych – znany adwokat, pełnomocnik m.in. Donalda Tuska, kiedyś wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, a obecnie krytyk działań Prawa i Sprawiedliwości – został zatrzymany w ostatni czwartek wczesnym popołudniem przez Centralne Biuro Antykorupcyjne w związku ze sprawą z lat 2010-14.

Jak informował wówczas rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, zebrany przez CBA materiał dowodowy wskazuje na udział 12 zatrzymanych w tej sprawie – obok Giertycha to m.in. znany biznesmen Ryszard Krauze – w procederze wyprowadzenia środków ze spółki giełdowej i przywłaszczenia tych środków – chodzi o ponad 90 mln złotych – oraz prania brudnych pieniędzy.

W czwartek po południu w czasie przeszukania willi Giertycha w podwarszawskim Józefowie adwokat zasłabł. Karetka zabrała go nieprzytomnego do szpitala. Dzień później śledczy postawili Romanowi Giertychowi zarzuty.

Obrońca: Giertych „jest nieprzytomny”. Prokuratura twierdzi, że symulował

Już wtedy obrońcy adwokata alarmowali, że przedstawienie zarzutów było pozorne ze względu na stan zdrowia ich klienta.

„Zatrzymany znajduje się w takim stanie zdrowia, że jest nieprzytomny, nie ma kontaktu z rzeczywistością, obrońcami. Podczas czynności nie miał kontaktu z prokuratorem, nie złożył oświadczenia w sprawie treści zarzutów” – mówił wówczas mec. Błażej Biedulski.

Prokuratura z kolei podkreślała, że zgodę na przesłuchanie uzyskała od specjalistów w dziedzinie kardiologii, neurologii i medycyny sądowej.

Śledczy z Poznania podali także, że Roman Giertych rozmawiał z „dwoma pełnomocnikami, a także lekarzami i funkcjonariuszami CBA”, a „jego zachowanie zmieniło się, kiedy uzyskał informację, że w opinii biegłych lekarzy nie ma żadnych przeszkód, by wykonać czynności z jego udziałem”. „Wtedy, w ocenie prowadzących czynności procesowe, Roman G. rozpoczął symulowanie braku świadomości” – stwierdziła prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Roman Giertych nadal w szpitalu

Roman Giertych nadal przebywa w szpitalu po przeszukaniu CBA w jego domu. – Cała sprawa jest po to, aby mojego męża i adwokata wyeliminować z zawodu. Miał przecież prowadzić głośną sprawę Leszka Czarneckiego – komentowała Barbara Giertych.

Centralne Biuro Antykorupcyjne podejrzewa, że Roman Giertych miał działać na szkodę spółki, z której wyprowadzono ponad 90 milionów złotych. Śledczy przeszukali jego dom w Józefowie, a także kancelarię prawną w Warszawie. Podczas przeszukania Roman Giertych zemdlał i został przewieziony do szpitala.

– Mój mąż raz ma świadomość, co się wokół niego dzieje, a raz ona ulatuje. To bardzo ciężki czas – mówiła w rozmowie z TVN24 Barbara Giertych. Żona mecenasa zapowiedziała zażalenie ws. postępowania prokuratury w tej sprawie. – Jako człowiek, adwokat, ale i żona jestem oburzona stanowiskiem prokuratury. Mojemu mężowi zarzucono „symulowanie”. Prokuratura nie decyduje o czyimś zdrowiu, tym bardziej, że wiem jak faktycznie ten stan wygląda. Lekarze mi mówią wprost: tak, jest zagrożenie życia – dodała mecenas.

Pytana o wątek utraty przytomności w łazience, Barbara Giertych nie chciała przesądzać sprawy. – Nie wiemy, co zrobił mu ten agent. Mąż powiedział tylko, że wszedł z nim do łazienki i od razu stracił przytomność, potem obudził się w szpitalu (…). Mój mąż jest zdrowym człowiekiem i nie chorował na nic, to jest zastanawiające – mówiła żona byłego wicepremiera.

Śledczy zastosowali wobec Giertycha środki zapobiegawcze: 5 mln złotych poręczenia majątkowego, zakaz opuszczania kraju, a także zawiesili go w wykonywaniu zawodu. – Będziemy decyzję prokuratury żalić, mam nadzieję że sąd zmieni decyzję. Nie może być tak, że prokurator decyduje którego mecenasa dopuścić do czynności, a którego nie. Według mnie cała sprawa jest po to, aby mojego męża-adwokata wyeliminować z zawodu – oświadczyła Barbara Giertych.

Według żony mecenasa cała sprawa z zatrzymaniem jest związana z działalnością jej męża. – Miał prowadzić sprawę aresztową Leszka Czarneckiego. Mogę potwierdzić, że Roman Giertych miał informacje, których nie ujawniał wcześniej, nowe w sprawie. Miał to zrobić podczas rozprawy. Ale więcej nic nie mogę ujawnić – dodała prawniczka.
Źródło info i foto: wp.pl

Zatrzymanie Romana Giertycha. 48 godzin na postawienie zarzutów

Roman Giertych został zatrzymany w czwartek na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu i jeżeli jego stan zdrowia na to pozwoli, zostanie przewieziony w piątek na przesłuchanie w charakterze podejrzanego. Od chwili zatrzymania prokuratura ma 48 godzin na postawienie mu zarzutów. Adwokat trafił w czwartek do szpitala po tym jak zemdlał podczas przeszukania swojej willi w Józefowie.

Giertych – adwokat, a w przeszłości polityk, poseł, wicepremier i minister edukacji w rządzie koalicji PiS-LPR-Samoobrona (2006-2007) – został zatrzymany w czwartek przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pod sądem w Warszawie, a następnie przewieziony do swojego domu w Józefowie, gdzie CBA przeprowadziło przeszukanie. Przeszukiwana była też kancelaria prawna w Warszawie.

Podczas przeszukania domu mecenasa agenci CBA zabezpieczyli pewne przedmioty – przekazał w piątek obrońca Romana Giertycha mec. Jakub Wende. Dodał, że przedmioty te zostały zapieczętowane i zostaną przekazane do sądu.

Podczas przeszukania willi Giertycha z dziennikarzami na miejscu kontaktowała się jego córka, Maria Giertych, która poinformowała wieczorem, że jej ojciec zemdlał w łazience w obecności funkcjonariusza. Adwokat trafił do szpitala. W nocy z czwartku na piątek jego żona napisała, że jego stan jest „poważny, zagrażający zdrowiu i życiu”.

Rzecznik rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych przekazał rano Polsat News, że stan zdrowia adwokata jest dobry. – Czekamy na wyniki kolejnych badań, one będą kluczowe dla dalszych decyzji ws. przesłuchania – przekazał  Żarybn w rozmowie z reporterką Moniką Miller.

Podobnie rzecznik informował w czwartek.

Adwokat obecnie przebywa w Mazowiecki Szpitalu Bródnowskim.

Giertych znalazł się w czwartek grupie osób zatrzymanych przez CBA na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Został ujęty przed gmachem Sądu Okręgowego w Warszawie przez nieumundurowanych funkcjonariuszy. Świadek tego zdarzenia przekazał, że zatrzymanie adwokata przebiegło bardzo szybko. Agenci założyli Giertychowi kajdanki dopiero w samochodzie.

– Do zatrzymania doszło przed warszawskim sądem. W tej chwili w domu jest kilkunastu, może nawet kilkudziesięciu, funkcjonariuszy CBA, przeszukanie jest bardzo szczegółowe. Trwa już jakiś czas i pewnie jakiś czas potrwa – powiedziała Polsat News Maria Giertych, córka adwokata. Uczestniczy on w przeszukaniu swojego domu. 

– Nie wiadomo, czego szukają funkcjonariusze, przeszukują wszystkie dokumenty, ubrania – mówiła córka adwokata.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Żona Romana Giertycha o stanie zdrowia męża

Roman Giertych w czasie zatrzymania przez służby stracił przytomność, został zabrany do szpitala w Otwocku, a następnie przewieziony do szpitala w Warszawie. Żona adwokata zdementowała słowa Stanisława Żaryna, który zasugerował, że stan zdrowia Giertycha „jest dobry”. Roman Giertych, który zasłabł podczas przeszukania jego domu w Józefowie przez funkcjonariuszy CBA. Przewiezionego go ze szpitala z Otwocka do jednego ze szpitali w Warszawie. Przeszukanie wstrzymano.

„Tata trafił do szpitala po tym jak zemdlał w obecności funkcjonariusza CBA w łazience. Wcześniej czuł się dobrze i mówił, że po jego odpowiedzi „nie” na pytanie funkcjonariuszy o to czy ma myśli samobójcze wybuchli oni śmiechem. Nie chcę myśleć co się stało. Dziękuje za wsparcie” – pisała na Twitterze córka prawnika, Maria Giertych. Ona jako pierwsza poinformowała o zatrzymaniu ojca i przeszukaniu.

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, w czwartek wieczorem poinformował, że stan zdrowia zatrzymanego jest dobry. „W tej chwili wykonywane są rutynowe badania lekarskie”- napisał Stanisław Żaryn na Twitterze.

Te słowa zdementowała jednak Barbara Giertych, żona adwokata. „Wbrew temu co twierdzi @StZaryn ja po rozmowie z lekarzami dowiedziałam się, że stan zdrowia @GiertychRoman jest poważny, zagrażający zdrowiu i życiu” – napisała na Twitterze w piątek wczesnym rankiem.

W czwartek wieczorem oświadczenie w sprawie zatrzymania Giertycha wydał Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

„Okoliczności i styl zatrzymania mecenasa Romana Giertycha przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego muszą budzić najwyższy niepokój i wymagają wyjaśnień. Przede wszystkim chodzi o zdrowie zatrzymanego, który w trakcie czynności funkcjonariuszy zasłabł i został odwieziony do szpitala przez karetkę pogotowia” – napisał RPO.

Pyta m.in. o to, jakie okoliczności uzasadniają takie działania w ramach postępowania wobec adwokata, który jest osobą publiczną, jest dostępny i nie odmawia współpracy z organami państwa. „Tym bardziej, że – według doniesień mediów – prokuratura wskazuje na sprawę sprzed kilku lat?” – dodał Bodnar.

Podkreślił, że jako RPO nie odnosi się do „merytorycznych dotyczących zatrzymania”, ale przypomina, że od momentu zatrzymania „to państwo przejmuje pełną odpowiedzialność za zdrowie i stan zatrzymanego”. Zapewnił, że będzie monitorował sprawę.

Zatrzymanie ws. wyrządzenia szkody spółce

Roman Giertych został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Śledczy są zdania, że uczestniczył w grupie, która wyrządziła szkodę spółce giełdowej na kwotę 90 milionów złotych. Materiał zgromadzony przez CBA ma wskazywać, że Roman Giertych i biznesmen Ryszard K. oraz inne zatrzymane dziś osoby brały udział w zorganizowanym procederze polegającym na wyprowadzaniu pieniędzy ze spółki, przywłaszczeniu i praniu pieniędzy.

Sprawa jest rozwojowa i planowane są kolejne zatrzymania – informuje CBA.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymanie Sławomira Nowaka. Areszt wobec Aleksandra D.

Warszawski sąd zdecydował w czwartek o zastosowaniu tymczasowego trzymiesięcznego aresztu wobec Aleksandra D. zatrzymanego w śledztwie prowadzonym przeciwko byłemu ministrowi transportu Sławomirowi Nowakowi – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie. W środę Aleksander D. usłyszał zarzut złożenia mu obietnicy udzielenia korzyści majątkowej znacznej wartości.

Aleksander D. został zatrzymany we wtorek jako czwarta osoba w śledztwie przeciwko byłemu ministrowi transportu Sławomirowi Nowakowi (zgodził się na ujawnienie danych i wizerunku), podejrzanemu o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą czerpiącą korzyści z korupcji.

„Chodzi o kwotę ponad 700 tysięcy złotych”

Następnego dnia D. usłyszał zarzut o charakterze korupcyjnym. – Aleksander D. usłyszał zarzut złożenia Sławomirowi N., pełniącemu wówczas funkcję szefa ukraińskiej państwowej agencji drogowej Ukrawtodor, obietnicy udzielenia korzyści majątkowej znacznej wartości – podała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz. Dodała, że chodzi o kwotę ponad 700 tysięcy złotych. Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.

Jak przekazała w środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej, Aleksander D. od 2016 do 2018 roku reprezentował polską spółkę zajmującą się zarządzaniem projektami infrastrukturalnymi. Spółka ta była zainteresowana świadczeniem usług na Ukrainie.

Z informacji przekazanych przez śledczych wynika, że Sławomir Nowak miał wpływać na wybór oferty dotyczącej inwestycji drogowych złożonej przez spółkę Aleksandra D. W zamian Aleksander D. miał udzielić Sławomirowi Nowakowi korzyść majątkową w wysokości 10 procent wartości kontraktu opiewającego na 1 mln 650 tys. euro. W czwartek warszawski sąd zdecydował o zastosowaniu tymczasowego trzymiesięcznego aresztu wobec Aleksandra D.

Sławomir Nowak aresztowany na trzy miesiące

Sławomir Nowak został zatrzymany przez CBA 20 lipca w związku z podejrzeniem korupcji, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i prania brudnych pieniędzy. Wraz z nim zatrzymano w Polsce dwie osoby: byłego dowódcę jednostki Grom Dariusza Z. oraz biznesmena Jacka P. Zarzuty, jakie postawiła Nowakowi prokuratura, dotyczą okresu od października 2016 roku do września 2019 roku, kiedy był szefem ukraińskiej agencji drogowej Ukrawtodor.

Dariuszowi Z. i Jackowi P. postawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania brudnych pieniędzy oraz przyjmowania korzyści majątkowych.

Dwa dni później sąd zdecydował o aresztowaniu Nowaka i P. na trzy miesiące. Adwokat Nowaka Antoni Kania-Sieniawski poinformował o złożeniu zażalenia na areszt. W stosunku do Dariusza Z. podjęto decyzję o warunkowym aresztowaniu. Jeśli wpłaci on milion złotych – będzie mógł wyjść na wolność. 29 lipca prokuratura złożyła do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa zażalenie na zastosowanie takiego poręczenia majątkowego.

Śledztwo prowadzone jest jednocześnie przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i Prokuraturę Okręgową w Warszawie, oraz Specjalną Prokuraturę Antykorupcyjną w Kijowie i Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Handlowali półproduktami do produkcji metamfetaminy. Adwokat i były policjant wśród zatrzymanych

Przez pięć lat mieli wytwarzać półprodukty potrzebne do produkcji metamfetaminy i wywozić je do Czech. Za zarobione w ten sposób pieniądze kupowali nieruchomości, luksusowe auta i motocykle. W sprawie zatrzymano dziewięć osób, w tym mającego kierować zorganizowaną grupą przestępczą adwokata oraz byłego policjanta. Przy zatrzymanych zabezpieczono 13 milionów złotych w gotówce.

W trakcie działań przeprowadzonych na terenie województwa dolnośląskiego przeszukano kilkanaście miejsc zamieszkanych i użytkowanych przez podejrzanych. Wówczas znaleziono i zabezpieczono ponad 13 milionów złotych w gotówce, które ukryte były w jednym z mieszkań w walizkach, torbach podróżnych i pudełkach. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono także mienie ruchome należące do podejrzanych warte ponad 300 tys. zł.

Zatrzymani mają usłyszeć zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej dokonującej przestępstw określonych w Ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii, wewnątrzwspólnotowego obrotu prekursorami służącymi do produkcji metamfetaminy oraz tzw. prania brudnych pieniędzy.

Mieli wykorzystywać hurtownię farmaceutyczną

Rozpracowywana przez policjantów CBŚP grupa działała głównie w województwie dolnośląskim. Jak podała Prokuratura Krajowa, członkowie grupy, wykorzystując hurtownię farmaceutyczną, kupowali w innej, legalnie działającej hurtowni farmaceutycznej ogromne ilości produktów leczniczych zawierających substancje pozwalające na wytwarzanie metamfetaminy.

– Następnie członkowie grupy wyłuskiwali tabletki z blistrów i sprzedawali je jako prekursory grupom przestępczym działającym w Polsce i w Czechach. Nielegalny towar trafiał na teren niemal całego kraju oraz do Czech, gdzie była produkowana matamfetamina – informuje Iwona Jurkiewicz z CBŚP.

Według prokuratury grupa działała w latach 2014-2018. Pieniądze uzyskane z procederu jej członkowie inwestowali m.in. w zakup nieruchomości, luksusowych samochodów i motocykli. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Wielkopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu wspólnie z poznańskim zarządem CBŚP.

Po przedstawieniu zarzutów śledczy zdecydują o zastosowaniu wobec zatrzymanych środków zapobiegawczych. „Podejrzanym, którzy usłyszą zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą grożą kary do 10 lat pozbawienia wolności. Pozostałym kary do 5 lat pozbawienia wolności” – podała Prokuratura Krajowa.

Policjanci nie wykluczają dalszych zatrzymań.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Śledztwo ws. SKOK Wołomin. CBA zatrzymało kolejną osobę

Zatrzymanie miało związek ze śledztwem dotyczącym nadzoru nad SKOK Wołomin. Jak poinformowało Centralne Biuro Antykorupcyjne, przedsiębiorca jest już kolejną osobą zatrzymaną w związku z tą sprawą. Chodzi m.in. o powoływanie się na wpływy w instytucji państwowej. Postępowanie obejmuje lata 2012-2014 r.

„Po zakończeniu czynności procesowych mężczyzna trafi do Prokuratury Regionalnej w Szczecinie, gdzie usłyszy zarzuty” – czytamy w komunikacie.

Dotychczas w śledztwie zatrzymano 10 osób, w tym byłych wysokich urzędników Komisji Nadzoru Finansowego oraz znanego trójmiejskiego adwokata Marcina Dubienieckiego i b. wiceministra skarbu Przemysława Morysiaka. Obaj usłyszeli zarzut płatnej protekcji.

Dubieniecki (wyraził zgodę na publikację danych osobowych i wizerunku) został w połowie grudnia ubiegłego roku aresztowany na dwa miesiące. W stosunku do drugiego zatrzymanego (dwa dni wcześniej niż Dubieniecki) byłego podsekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa w latach 2004-05 Przemysława Morysiaka (także zgodził się na podawanie danych i publikację wizerunku), szczeciński Sąd Rejonowy Prawobrzeże i Zachód nie zdecydował o areszcie ani o środkach zapobiegawczych.

– Zarzut dla jednego i drugiego z podejrzanych związany jest z przyjęciem określonej korzyści majątkowej w związku z powoływaniem się na wpływy w Komisji Nadzoru Finansowego w zamian za nieustanowienie zarządcy komisarycznego SKOK w Wołominie oraz wyrażenie przez KNF zgody na powołanie na prezesa tej instytucji wskazaną przez podejrzanych osobę – wyjaśnił w wówczas w rozmowie z dziennikarzami prok. Adam Gołuch z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.

W głównym wątku śledztwa w sprawie nadzoru nad SKOK Wołomin CBA zatrzymało przed ponad rokiem byłe kierownictwo Komisji Nadzoru Finansowego, m.in. Andrzeja Jakubiaka i Wojciecha Kwaśniaka, oraz pięcioro innych byłych urzędników Komisji. Szczecińska prokuratura zarzuciła im, że działali na szkodę interesu publicznego, dopuszczając do powstania szkody ponad 1,5 mld zł oraz na szkodę interesu prywatnego ponad 58 mln zł w SKOK Wołomin. Prokuratura wówczas nie wniosła o areszt.
Źródło info i foto: onet.pl

Adwokat Marcin Dubieniecki trafi do aresztu. Jest decyzja szczecińskiego sądu

Sąd Rejonowy w Szczecinie zdecydował w środę o dalszych losach Marcina Dubienieckiego. Były mąż Marty Kaczyńskiej spędzi najbliższe dwa miesiące w areszcie. Drugi zatrzymany w tej sprawie, były wiceminister skarbu Przemysław Morysiak nie został aresztowany.

Chodzi o tzw. aferę w SKOK Wołomin. Zarówno Marcin Dubieniecki jak i Przemysław Morysiak usłyszeli zarzut płatnej protekcji, powoływania się na wpływy w instytucji państwowej i przyjmowania korzyści majątkowej w zamian za pośrednictwo w załatwieniu sprawy. Mężczyznom może grozić nawet do ośmiu lat więzienia.

Trzecim zatrzymanym w tej sprawie jest warszawski biznesmen Krzysztof B., który usłyszał zarzut wręczania korzyści majątkowej. Wobec niego sąd zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze, w tym poręczenie majątkowe i dozór policji.

Marcin Dubieniecki i Przemysław Morysiak wyrazili zgody na publikowanie ich nazwisk i wizerunków.
Źródło info i foto: se.pl