Dalszy ciąg afery podsłuchowej

Jak ustalili dziennikarze śledczy Radia ZET i RadioZET.pl mogło dojść do zhakowania telefonów czołowych polityków partii Zbigniewa Ziobry. Według informatorów wykradzione SMS-y i treść czatów polityków i współpracowników Solidarnej Polski „latają po mieście”. Zbigniew Ziobro pozostaje ostatnio w bardzo dobrych stosunkach z prezesem TVP Jackiem Kurskim. Jak ustaliliśmy, mogło dojść do zhakowania także telefonu szefa telewizji publicznej. Według informatorów Jacek Kurski musiał wymienić aparat. Biuro prasowe TVP zaprzeczyło, że doszło do zhakowania telefonu prezesa telewizji.

„Doszło jedynie do przypadkowego ujawnienia numeru. Dlatego od razu zmieniano zarówno numer, jak i telefon. Odpowiednie służby zostały powiadomione” – napisało centrum informacji TVP w odpowiedzi na pytania Radia ZET.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Dania: Afera podsłuchowa. Szpiegowano czołowych polityków

Duńska wojskowa służba wywiadowcza (FE) umożliwiła Amerykanom podsłuchiwanie kanclerz Niemiec Angeli Merkel oraz czołowych polityków francuskich, norweskich i szwedzkich – ujawnił w niedzielę duński nadawca radiowo-telewizyjny DR.

DR we wspólnym materiale z redakcjami SVT ze Szwecji, NRK z Norwegii, NDR, WDR, „Suddeutsche Zeitung” z Niemiec oraz „Le Monde” z Francji podał, że amerykański wywiad NSA w ramach współpracy z Danią otrzymał dostęp do duńskich połączeń internetowych. Dzięki temu Amerykanie mogli szpiegować Angelę Merkel, ówczesnego szefa niemieckiego MSZ Franka-Waltera Steinmeiera, a także ówczesnego lidera niemieckiej opozycji Peera Steinbrucka. Otrzymano dostęp do ich rozmów telefonicznych oraz wiadomości tekstowych.

„Operacja Dunhammer”

Według mediów informacje o podsłuchach pojawiły się w tajnym wewnętrznym śledztwie duńskich służb FE pod kryptonimem „Operacja Dunhammer”, który obejmował kontrolę danych przekazywanych amerykańskim służbom NSA w latach 2012 oraz 2014.

DR podaje, że informacje te potwierdzono w dziewięciu niezależnych źródłach.

Bardzo poważne zarzuty

Według duńskiej telewizji w związku z aferą z duńską minister obrony Trine Bramsen skontaktowali się jej odpowiednicy z krajów, których dotyczy ujawniona afera. Minister obrony Szwecji Peter Hultqvist w szwedzkiej telewizji SVT nazwał zachowanie Danii „niedopuszczalnym” i wezwał jej władze do „ujawnienia szczegółów”. Norweski minister obrony Frank Bakke-Jensen w telewizji NRK zarzuty stawiane przez media pod adresem duńskich służb nazwał „bardzo poważnymi”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowe zarzuty w aferze podsłuchowej

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga przedstawiła Markowi Falencie cztery nowe zarzuty dotyczące tzw. afery podsłuchowej. Falenta został na przesłuchanie doprowadzony dwukrotnie z zakładu karnego i wysłał do prokuratury pismo, by przesłuchać go ponownie.

Do ujawnienia materiałów, będących podstawą nowych zarzutów przedstawionych Markowi Falencie doszło w wyniku powtórnej analizy akt śledztwa dotyczących tzw. afery podsłuchowej. Śledztwo zostało wszczęte w związku z nagraniami, które zostały opublikowane, bądź wiedzę o nich podjął prokurator, po zakończeniu sprawy objętej skierowanym aktem oskarżenia i zapadłym już prawomocnym wyrokiem. Nie są to pierwsze zarzuty, które Falenta usłyszał w tym śledztwie.

Prokurator Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga ustalił, że Falenta powinien odpowiedzieć za cztery czyny opisane w art. 267 p. 4 kodeksu karnego, czyli udostępniania nagrań z nielegalnych podsłuchów innym osobom. Przestępstwa te zagrożone są karą dwóch lat pozbawienia wolności.

Taśmy Falenty

Taśmy, które miał udostępniać Falenta, zawierają 11 nagrań z rozmowami polskich VIP-ów, ale prokuratura nie ujawnia o jakie nazwiska chodzi.

Czynności z Markiem Falentą zostały przeprowadzone w marcu br. Podejrzany został doprowadzony do prokuratury z Zakładu Karnego w Wołowie. Przesłuchany po raz pierwszy odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Falenta, na własną prośbę, został doprowadzony do prokuratury powtórnie, deklarując chęć złożenia wyjaśnień. Miały one formę oświadczenia spisanego na kartce, sprowadzającego się do wywodu o charakterze politycznym – usłyszała PAP w prokuraturze.

Marek Falenta zgłosił jeszcze raz chęć złożenia wyjaśnień, ale prokuratura nie wezwała go jeszcze na przesłuchanie.

Nowe zarzuty

Prokurator przedstawił nowe zarzuty detektywowi Krzysztofowi Sz., dotyczące ujawnienia konkretnej osobie rozmów nagranych w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Informację tę podał jako pierwszy portal rmf24.pl.

Tzw. afera podsłuchowa była jedną z głośniejszych spraw ostatnich latach. Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Do nagrywania osób z kręgów polityki, biznesu i funkcjonariuszy publicznych w dwóch restauracjach dochodziło w latach 2013-2014. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW – Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury – Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę, szefa CBA Pawła Wojtunika. Podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań utrwalono rozmowy ponad stu osób; prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97.

Marek Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 r. Obrońcy Falenty złożyli kasację do Sądu Najwyższego. Później SA oddalił zażalenia obrońców Falenty, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Falenta miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego 2019 roku, ale się ukrywał. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Ostatecznie 5 kwietnia został zatrzymany w Hiszpanii, po czym przewieziono go do kraju, gdzie trafił do więzienia.

Sąd Najwyższy oddalił kasację obrońców Falenty, w której podnoszono „rażące naruszenie przepisów postępowania”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Biegli orzekli: Marek Falenta poczytalny

Biegli uznali, że w czasie popełniania zarzucanych czynów Marek Falenta był w pełni poczytalny – powiedział „Rzeczpospolitej” Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. We wtorkowym wydaniu „Rz” przypomina, że biznesmen cztery lata temu został skazany na 2,5 roku więzienia za zorganizowanie afery taśmowej – czyli zlecenie podsłuchów VIP-ów w warszawskich restauracjach.

„Już po zamknięciu głównego śledztwa na światło dzienne za sprawą prawicowych mediów i TVP wyszły nowe nagrania z potajemnie utrwalanych rozmów, które według prokuratury miał zlecać właśnie Falenta. Sprawę nazwano tzw. małą aferą taśmową, a dotyczące jej śledztwo jest bliskie końca” – wskazano w artykule.

Dziennik informuje, że niedawno do prokuratury wpłynęła przesądzająca opinia.

– Biegli uznali, że w czasie popełniania zarzucanych czynów (rzekomego zlecenia nagrywania polityków i VIP-ów – red.) Marek Falenta był w pełni poczytalny. Nie rozpoznano u niego choroby psychicznej ani innego stanu, który znosiłby albo ograniczał zdolność rozpoznania znaczenia czynów oraz pokierowania swoim postępowaniem – powiedział „Rz” Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, gdzie toczy się śledztwo w sprawie tzw. małej afery taśmowej.

– Podejrzany może brać udział w postępowaniu sądowym oraz prowadzić obronę w sposób samodzielny i rozsądny – zaznacza prokurator Saduś.
Źródło info i foto: onet.pl

Marek F. doprowadzony do sądu

Marek F. znowu trafił przed oblicze sądu. Tym razem nie był oskarżonym, lecz świadkiem w sprawie karnej. Trzeba przyznać, że prezentował się bardzo korzystnie – schudł i zapuścił włosy oraz brodę. Marek F. to bohater jednej z najgłośniejszych afer politycznych w historii Polski, czyli tzw. afery podsłuchowej. Ze względu na swoje postępki, wielokrotnie pojawiał się przed sądem. Z tego powodu kolejna wizyta w sądzie nie powinna być niczym wyjątkowym, a jednak była. Jak dowiedział się Fakt, Marek F. pojawił się w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa, by zeznawać w sprawie karnej.

Zapytaliśmy sądu, w jakiej sprawie zeznawał F., jednak do czasu publikacji tego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Wiemy jednak, iż stronami w sprawie było trzech mężczyzn, a Marek F. miał zeznawać w samo południe. Uwagę zwracał wygląd bohatera głośnej afery: schudł, miał dłuższe włosy i zapuścił brodę. Zdaniem niektórych wyglądał dużo korzystniej, niż podczas ostatnich wizyt w sądzie.

F. był bohaterem tzw. afery podsłuchowej. Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Sprawa dotyczyła nagrywania w dwóch restauracjach w latach 2013-2014 r. osób z kręgów polityki i biznesu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Afera podsłuchowa. Marek Falenta po badaniach psychiatrycznych

Marek Falenta został przebadany przez biegłych psychiatrów – dowiedział się reporter RMF FM. Lekarze sprawdzali, czy biznesmen skazany w aferze taśmowej, a teraz podejrzany o kolejne czyny związane z nagrywaniem polityków i biznesmenów oraz ujawnianiem tych nagrań, jest poczytalny.

Od ubiegłego roku Marek Falenta – skazany za zlecenie podsłuchów w restauracjach – jest także podejrzany w śledztwie dotyczącym tzw. małej afery finansowej. Postępowanie prowadzi ta sama Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, która w 2016 roku skarżyła Falentę za taśmy.

Opinię biegłych psychiatrów w sprawie poczytalności Marka Falenty poznamy być może w przyszłym tygodniu. Dwóch psychiatrów na razie przeprowadziło rozmowę z podejrzanym. Zadawali mu różne pytania, które miały wykazać, czy w momencie popełniania zarzucanych mu czynów był poczytalny.

Teraz psychiatrzy analizują to badanie i zapoznają się z dokumentacją medyczną Falenty, między innymi z przetłumaczonymi protokołami badań z Hiszpanii, gdzie został zatrzymany.

Od opinii biegłych będzie zależało, czy prokuratura będzie kontynuować śledztwo w tak zwanej „małej aferze taśmowej”. Jeśli by się okazało, że był niepoczytalny, taka decyzja – jak się wydaje mało prawdopodobna – miałaby znaczenie dla oceny prawnej całej afery taśmowej.

Zatrzymanie Falenty w Hiszpanii

Marek Falenta został zatrzymany w Hiszpanii 5 kwietnia 2019 roku. Wcześniej – według informacji reportera RMF FM – na krótko zatrzymywał się w kilku innych europejskich krajach. Został namierzony przez policjantów ze specjalnego wydziału poszukiwań, a jego zatrzymanie było możliwe dzięki wydaniu za nim Europejskiego Nakazu Aresztowania.

O kulisach zatrzymania Falenty opowiedział w rozmowie z RMF FM rzecznik prasowy polskiej policji Mariusz Ciarka. Zdradził, że tuż przed zatrzymaniem biznesmen przebywał z kobietą, obywatelką Polski. Kiedy zorientował się, że są w pobliżu policjanci, wyszedł na balustradę. Tutaj była sugestia, że może z niej wyskoczyć, jeżeli policjanci nie odstąpią od zatrzymania. Szybkie, skuteczne negocjacje sprawiły, że zrezygnował z tego kroku. Oddał się w ręce policjantów – mówił Ciarka.

Afera podsłuchowa

Biznesmen był poszukiwany od lutego tego samego roku: 1 lutego miał bowiem stawić się w zakładzie karnym w celu odbycia kary, ale nie zrobił tego. W marcu Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie o wydaniu za nim listu gończego.

O tym, że Marek Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Marek Falenta został skazany w 2016 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017, ale obrońcy Falenty złożyli kasację do Sądu Najwyższego. W styczniu 2018 roku zwrócili się również do prezydenta Andrzeja Dudy z wnioskiem o ułaskawienie biznesmena – bezskutecznie.

Afera podsłuchowa, która wybuchła w 2014 roku po ujawnieniu w tygodniku „Wprost” nagrań rozmów ludzi z kręgów polityki i biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych, wywołała kryzys w rządzie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Marek Falenta przejdzie badania psychiatryczne. Śledczy sprawdzą, czy był poczytalny, kiedy zlecał podsłuchiwanie w restauracji

Prokuratura wysyła Marka Falentę na badania psychiatryczne. Śledczy chcą ustalić, czy był poczytalny, kiedy zlecał podsłuchiwanie w restauracji. To drugie śledztwo ws. podsłuchów, wszczęte po ujawnieniu nowych taśm.

Prokuratura przez wiele miesięcy analizowała dokumentację medyczną biznesmena i uznała, że biegły musi ocenić poczytalność Marka Falenty – podaje „Rzeczpospolita”. Dziennik wyjaśnia, że jeśli opinia psychiatryczna wskaże na niepoczytalność w momencie popełniania przestępstw, to Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, będzie musiała umorzyć śledztwo przeciwko Falencie.

Śledztwo, w ramach którego zostały zlecone badania psychiatryczne, dotyczy tzw. małej afery taśmowej. Od roku Falenta ma status oskarżonego ws. kolejnych nagrań polityków z podsłuchów w warszawskiej restauracji. Chodzi o 11 zarzutów, dotyczących m.in. „bezprawnego założenia i posłużenia się urządzeniem podsłuchowym w celu uzyskania informacji, do której nie był uprawniony”.

Postępowanie wszczęto niezależnie od poprzedniej sprawy, w której Falenta ws. podsłuchów usłyszał wyrok 2,5 roku bezwzględnego więzienia.
Źródło info i foto: wp.pl

SN oddalił kasację w sprawie Marka F.

Sąd Najwyższy oddalił we wtorek jako „oczywiście bezzasadną” kasację złożoną przez obronę w sprawie Marka F., skazanego w związku z tak zwaną aferą podsłuchową. Oznacza to, że kara 2,5 roku więzienia wymierzona biznesmenowi prawomocnie przez sąd drugiej instancji stała się ostateczna.

Sprawa dotyczyła nagrywania w dwóch restauracjach osób z kręgów polityki i biznesu. Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 roku kryzys w rządzie Donalda Tuska. Marek F. został skazany prawomocnie na 2,5 roku więzienia. Jego pełnomocnicy wnieśli od tego wyroku kasację.

Kasacja „oczywiście bezzasadna”

Przed tygodniem Sąd Najwyższy rozpoznał kasację, w której obrona podniosła między innymi zarzuty „rażącego naruszenia przepisów postępowania” przez sąd drugiej instancji. Adwokaci biznesmena wnosili o uniewinnienie oskarżonego z uwagi na „oczywistą niesłuszność skazania”, ewentualnie o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. We wtorek Sąd Najwyższy oddalił kasację jako „oczywiście bezzasadną”. W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Zbigniew Puszkarski podkreślił, że SN nie podzielił argumentów obrony.

Został zatrzymany w Hiszpanii, trafił do więzienia

Prawomocny wyrok w sprawie Marka F. zapadł przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie w grudniu 2017 r. SA utrzymał wyrok wymierzony biznesmenowi w 2016 r. przez warszawski sąd okręgowy i uznał ustalenia sądu I instancji za prawidłowe. Później SA oddalił zażalenia obrońców F., którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary między innymi ze względu na stan zdrowia skazanego. F. miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego, ale się ukrywał. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. 5 kwietnia został zatrzymany w Hiszpanii, po czym przewieziono go do kraju, gdzie trafił do więzienia.

Nagrania w restauracji (http://www.tvn24.pl)

W latach 2013-2014 nagrano m.in. ówczesnych szefów: Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – Bartłomieja Sienkiewicza, Ministerstwa Spraw Zagranicznych – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury – Elżbietę Bieńkowską, Narodowego Banku Polskiego – Marka Belkę, Centralnego Biura Antykorupcyjnego – Pawła Wojtunika. W sumie, podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad stu osób. Prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97 z nich. Według sądu I instancji naczelną motywacją oskarżonych była chęć wzbogacenia się, a Marek F. był jedynym pomysłodawcą przestępczego procederu oraz „wyłącznym dysponentem nagrań”.

„Jakakolwiek inna niż finansowa motywacja sprawców, w ocenie sądu, nie znajduje oparcia w poczynionych ustaleniach faktycznych” – uznał Sąd Okręgowy. Natomiast Sąd Apelacyjny za słuszne uznał ustalenia i wnioski sądu I instancji.

Kolejne śledztwo w sprawie nagrań

Przeciwko F. trwa kolejne śledztwo w sprawie nagrań, które zostały opublikowane bądź o których dowiedział się prokurator już po zakończeniu sprawy, w której zapadł prawomocny wyrok. W postępowaniu tym Falenta usłyszał kilka zarzutów. Nie przyznaje się do winy.

„Rzeczpospolita” informowała w czerwcu, że F. napisał w kwietniu do prezydenta Andrzeja Dudy, iż jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto za nim stał. W tym samym miesiącu „Gazeta Wyborcza” ujawniła treść listu, jaki F. napisał do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Pisał w nim: Liczyłem, że wielka sprawa, do jakiej się przyczyniłem, zostanie mi zapamiętana i po wygranych wyborach załatwiona niejako z urzędu. Zresztą taka była obietnica Panów z CBA”.

W czerwcu minister w kancelarii prezydenta Andrzej Dera mówił, że Marek F. „został prawomocnie skazany przez niezawisły sąd, który uznał, że sposób w jaki działał, pobudki jakie nim kierowały, zasługują na karę pozbawienia wolności i tę karę odbywa i tego już nic nie zmieni”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Plomby w mieszkaniu Marka Falenty zerwane. Policja zaprzecza włamaniu

Krzysztof Brejza twierdzi, że plomby na drzwiach mieszkania Marka Falenty zostały zerwane. Według niego lokal został splądrowany. Policja potwierdza jedynie zerwanie plomb, zaprzecza jednak, że doszło do włamania. O sprawie informuje RMF FM. Krzysztof Brejza w rozmowie z dziennikarzem stacji twierdzi, że informację o zniszczeniu plomb i włamaniu dostał z wiarygodnego źródła. – Nie mam powodów, by w to nie wierzyć, tym bardziej, że informacja o plombie się potwierdziła – stwierdził Krzysztof Brejza.

Rzeczywiście, policja potwierdziła, że doszło do zniszczenia plomb i w tej sprawie toczy się postępowanie wyjaśniające. Komenda stołeczna zaprzecza jednak, że doszło do włamania.

Marek Falenta i sprawa podsłuchów

Marek Falenta został zatrzymany w Walencji w Hiszpanii na początku kwietnia. Biznesmen był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania. Polscy funkcjonariusze zatrzymali Falentę we współpracy z hiszpańską policją. Za zlecenie nagrywania, między innymi, rozmów polityków Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w warszawskich restauracjach Marek Falenta został prawomocnie skazany w styczniu 2017 roku na 2,5 roku więzienia. 1 lutego 2019 r. miał się stawić w zakładzie karnym, aby odbyć karę, ale tego nie zrobił. Od tego momentu, do chwili zatrzymania w kwietniu, ukrywał się.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Są wyniki badań psychiatrycznych Marka Falenty

Wyniki badań psychiatrycznych Marka Falenty nie dają podstaw do tego, by zmienić mu sposób odbywania kary albo żeby miał ją odsiadywać w szczególnych warunkach – dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM. Orzeczenie w sprawie biznesmena skazanego w aferze podsłuchowej powstało po kilku tygodniach badań w zakładzie karnym w warszawskiej Białołęce.

Badania psychiatryczne Marka Falenty zlecił dyrektor zakładu karnego na warszawskim Służewcu, gdzie biznesmen odsiaduje wyrok. Ma taką możliwość, by osadzonego, co do którego stanu zdrowia ma wątpliwości, skierować na badania. Takie badania obowiązkowo przechodzą osoby skazane na 25 lat więzienia i dożywocie oraz niepełnoletni osadzeni.

Lekarze badają cechy osobowości, stan psychiczny, decydują, czy wobec skazanego musi być stosowana szczególna terapia, a ostatecznie, czy może odbywać karę w normalnym zakładzie. Falenta po badaniach wrócił do swej pierwotnej celi na Służewcu. W monitorowanym pomieszczeniu przebywa sam.

Zatrzymanie Falenty w Hiszpanii

Marek Falenta został zatrzymany w Hiszpanii 5 kwietnia. Wcześniej – według informacji reportera RMF FM – na krótko zatrzymywał się w kilku innych europejskich krajach. Został namierzony przez policjantów ze specjalnego wydziału poszukiwań, a jego zatrzymanie było możliwe dzięki wydaniu za nim Europejskiego Nakazu Aresztowania.

O kulisach zatrzymania Falenty opowiedział w rozmowie z RMF FM rzecznik prasowy polskiej policji Mariusz Ciarka. Zdradził, że tuż przed zatrzymaniem biznesmen przebywał z kobietą, obywatelką Polski. Kiedy zorientował się, że są w pobliżu policjanci, wyszedł na balustradę. Tutaj była sugestia, że może z niej wyskoczyć, jeżeli policjanci nie odstąpią od zatrzymania. Szybkie, skuteczne negocjacje sprawiły, że zrezygnował z tego kroku. Oddał się w ręce policjantów – mówił Ciarka.

Afera podsłuchowa

Biznesmen był poszukiwany od lutego tego roku: 1 lutego miał bowiem stawić się w zakładzie karnym w celu odbycia kary, ale nie zrobił tego. W marcu Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie o wydaniu za nim listu gończego. O tym, że Marek Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Marek Falenta został skazany w 2016 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017, ale obrońcy Falenty złożyli kasację do Sądu Najwyższego. W styczniu ubiegłego roku zwrócili się również do prezydenta Andrzeja Dudy z wnioskiem o ułaskawienie biznesmena – bezskutecznie.

Afera podsłuchowa, która wybuchła w 2014 roku po ujawnieniu w tygodniku „Wprost” nagrań rozmów ludzi z kręgów polityki i biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych, wywołała kryzys w rządzie Donalda Tuska. Nagrania rejestrowane były od lipca 2013 do czerwca 2014 roku w warszawskich restauracjach – według sądu: właśnie na zlecenie Marka Falenty. Nielegalnie podsłuchano i nagrano wówczas m.in. ówczesnych szefów: MSW Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.
Źródło info i foto: RMF24.pl