Węgry: Sąd skazał 10 przemytników ludzi

Wyroki od dwóch i pół do 11 lat więzienia orzekł sąd w węgierskim mieście Zalaegerszeg dla 10 mężczyzn, którzy działając w międzynarodowej organizacji przestępczej, przemycali ludzi do Unii Europejskiej – poinformował sąd. Skazani – obywatele Afganistanu, Pakistanu, Indii, Albanii, Czech i Rumunii – od lata 2016 r. organizowali przerzut migrantów przybywających z krajów bałkańskich na Węgry, a następnie do Europy Zachodniej. Rekrutowali też kierowców i zdobywali samochody osobowe i ciężarowe.

67 razy przerzucili migrantów za pieniądze w grupach po 10-30 osób. Przeprowadzali ich piechotą przez granicę z Serbią na Węgry, po czym małymi samochodami ciężarowymi przewozili do innych krajów UE.

Główny oskarżony został skazany na 11 lat więzienia, trzech mężczyzn na sześć i pół roku, jeden na cztery i pół roku, jeden na trzy i pół roku, a pozostali na kary od półtora roku do trzech lat i trzech miesięcy pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: TVP.info

W Serbii zatrzymano ciężarówkę z 53 imigrantami

Serbska policja zatrzymała w pobliżu miasta Preszevo, przy granicy z Kosowem i Macedonią Północną, ciężarówkę z 53 nielegalnymi imigrantami: 45 Pakistańczykami, 7 obywatelami Bangladeszu i Afgańczykiem – poinformowało w czwartek MSW Serbii.

Kierowca ciężarówki, Serb z Preszeva, został aresztowany. W szpitalu w Nowym Sadzie na północy Serbii zmarło w środę dwóch młodych migrantów z czterech, których poprzedniego dnia znaleziono nieprzytomnych w pustej cysternie samochodowej koło miejscowości Futog przy granicy z Chorwacją.

Lekarze zdiagnozowali u nich szok termiczny i niedotlenienie. W pustej cysternie temperatura dochodziła do 60 stopni Celsjusza. Stan dwóch, którzy przeżyli, jest określany jako krytyczny.

Bałkański szlak, którym migranci przedostawali się z Grecji przez Macedonię Północną, Serbię i Węgry do Europy Zachodniej, jest już dla nich w zasadzie zamknięty, ale niewielka liczba migrantów i uchodźców wciąż próbuje z niego korzystać. Inni próbują przedostać się na zachód Europy przez Albanię, Bośnię i Hercegowinę oraz Chorwację.
Źródło info i foto: interia.pl

Afgańczycy zatrzymani w transporcie owoców do Polski

Policję o nielegalnie przewożonych dwóch Afgańczykach powiadomił serbski kierowca, który był zaniepokojony odgłosami dochodzącymi z naczepy. Najpierw pomyślał, że to uszkodzona opona, jednak wkrótce zdał sobie sprawę, że to raczej pasażerowie na gapę. Przez cztery dni nie opuszczali naczepy i żywili się tylko jabłkami.

Serbski kierowca tira zaalarmował policję, kiedy wjeżdżając na parking w Polsce w miejscowości Ździary (pow. niżański), usłyszał dochodzące z naczepy niepokojące dźwięki. Po sprawdzeniu z zewnątrz ciężarówki i zorientowaniu się, że mógł zabrać nielegalnych imigrantów, poinformował policję. Na miejsce niezwłocznie wezwano patrol Straży Granicznej.

Po zatrzymaniu imigranci przyznali, iż swoją czterodniową podróż rozpoczęli w Serbii i nie opuszczali naczepy. Jak dodali, przez ten czas żywili się tylko jabłkami. Pasażerowie na gapę jechali z Serbii przez Węgry i Słowację, a w Polsce zostali zatrzymani. Byli wyziębieni i głodni. Zostali przebadani przez lekarza, który nie stwierdził uszczerbku na ich zdrowiu.

Afgańczycy zapytani, do jakiego państwa chcieli pojechać, odpowiedzieli, że „początkowo Niemcy albo Francja”. Jednak nie zostali przy jednej wersji i na koniec stwierdzili, że chcieli dotrzeć do Polski.

Zaznaczyli, że już w Serbii za przerzut do zachodniej Europy każdy z nich zapłacił organizatorom po 3 tys. euro.

Zarzuty

Cudzoziemcom postawiono zarzut nielegalnego przekroczenia granicy, do czego się przyznali. Dobrowolnie poddali się karze 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby 2 lat. Decyzją Sądu Rejonowego w Rzeszowie mężczyźni zostali umieszczeni na okres 3 miesięcy w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Białymstoku.
Źródło info i foto: TVP.info

Atak na przechodniów w Niemczech. Sprawca chciał zabić obcokrajowców

Mężczyzna, który w noc sylwestrową celowo staranował przechodniów w Bottrop w Zagłębiu Ruhry, miał zamiar zabić obcokrajowców – ustaliło MSW Nadrenii Północnej-Westfalii. Co najmniej cztery osoby są ranne, jedna ciężko.

Kierowca, który w Bottrop (w Nadrenii Północnej-Westfalii) wjechał w noc sylwestrową w grupę przechodniów, działał z „jasnym zamiarem zabicia obcokrajowców” – powiedział minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul. Zdarzenie to „trzeba potraktować bardzo poważnie” – podkreślił Reul. Policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

Ofiary z Syrii i Afganistanu

Do tragicznego zdarzenia doszło w sylwestrową noc w Bottrop, liczącym ok. 117 tys. mieszkańców mieście w Zagłębiu Ruhry. Krótko po północy 50-letni kierowca mercedesa chciał staranować przechodnia. Ofierze udało się jednak uskoczyć i uniknąć obrażeń.

Chwilę później kierowca pojechał w stronę śródmieścia i staranował tam grupę osób świętujących nadejście Nowego Roku. Cztery osoby zostały ranne. 46-letnia kobieta doznała ciężkich obrażeń i walczyła o życie w szpitalu – poinformowała policja. Ofiarami są Syryjczycy i Afgańczycy, w tym dwoje dzieci – informuje portal Tagesschau.de.

Nieudany atak w Essen

Jak podała policja, również w swoim rodzinnym mieście Essen (ok. 12 km od Bottrop) 50-latek próbował wjechać w grupę osób na przystanku autobusowym. Udało im się jednak w porę uskoczyć. W Essen udało się też zatrzymać i aresztować kierowcę. Według informacji policji sprawca wykrzykiwał rasistowskie i ksenofobiczne hasła. Śledczy otrzymali ponadto „pierwsze informacje o psychicznych zaburzeniach kierowcy”.
Źródło info i foto: onet.pl

Afgańczycy ukryci w przyczepie z arbuzami

Dwaj Afgańczycy zostali zatrzymani przez straż granicę. Ukrywali się w naczepie ciężarówki z arbuzami do Polski. Ich celem była Francja. Podczas kontroli ciężarówki z Czarnogóry, w rejonie byłego przejścia granicznego w Chyżnem w minioną sobotę, wątpliwości funkcjonariuszy wzbudziła linka zabezpieczająca naczepę pojazdu. Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, iż linka została wcześniej przecięta i ponownie połączona.

Kiedy otwarto naczepę, wśród arbuzów ujawniono dwóch młodych mężczyzn. Podali się za obywateli Afganistanu, jednak nie posiadali przy sobie żadnych dokumentów. Pojazd prowadził obywatel Czarnogóry, który przewoził ładunek z Albanii przez Serbię, Węgry i Słowację do Polski.

– Z zeznań zatrzymanych osób wynika, iż ich krajem docelowym miała być Francja. Podróż Afgańczyków trwała około roku. Początkowo przedostali się nielegalnie z Afganistanu przez Iran do Turcji, gdzie pracowali, aby zdobyć część środków finansowych na dalszą podróż w głąb Europy. Następnie łodziami pontonowymi dopłynęli do Grecji. Stamtąd pieszo przez Macedonię dostali się do Serbii. W Belgradzie, na jednym z parkingów, przedostali się do naczepy ciężarówki bez wiedzy kierującego pojazdem – relacjonowała we wtorek

Jak przyznał, jeden z zatrzymanych cudzoziemców powiedział, że podróż z Afganistanu do Serbii kosztowała go 6 tys. euro. Za następny etap podróży zapłacił przemytnikom kolejny tysiąc euro. Cudzoziemcy zostali przekazani słowackim pogranicznikom. W związku z możliwością skażenia, przewożone arbuzy – decyzją Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Nowym Targu – zostały zutylizowane.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

We Francji zlikwidowano kilka nielegalnych obozowisk imigrantów

Francuska policja zlikwidowała na północy Paryża kilka nielegalnych obozowisk, gdzie mieszkało ponad 2 tys. imigrantów. Stanowiły one poważne ryzyko dla bezpieczeństwa i zdrowia przebywających tam osób, jak i okolicznych mieszkańców – poinformowano.

Nielegalne obozowiska zamieszkiwali głównie Afgańczycy, Sudańczycy, Erytrejczycy i Somalijczycy. Akcję ewakuacyjną, w której wzięło udział 350 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, przeprowadzono w piątek o świcie. Obozowiska znajdowały się w pobliżu stacji metra Porte de la Chapelle w 18. dzielnicy Paryża.

Francuskie służby bezpieczeństwa zapewniły, że status prawny ewakuowanych osób zostanie skontrolowany.
Źródło info i foto: rp.pl

Młodzi Afgańczycy znalezieni w przyczepie ciężarówki są już na Słowacji

Afgańscy imigranci znalezieni w naczepie tira w Makowie Podhalańskim są już na Słowacji. Wynika z tego, że o losie uciekinierów zdecydują nasi południowi sąsiedzi. Dlaczego Słowacy przyjęli imigrantów?

W 1993 roku Polska i Słowacja podpisały rządową umowę o tzw. readmisji. Reguluje ona kwestię nielegalnego przekraczania granicy obu krajów. Przykładowo, jeśli ktoś nielegalnie przekroczy granicę i dotrze do Polski ze Słowacji, to jest zmuszony wrócić z powrotem na Słowację. Całą procedurę trzeba wykonać w 48 godzin. Mimo tak krótkiego czasu, polska straż graniczna sprostała zadaniu. W czwartek po południu młodzi Afgańczycy zostali przekazani Słowakom na przejściu granicznym w Chyżnem. Słowacy muszą teraz potwierdzić, że zatrzymani rzeczywiście są z Afganistanu. Potem przybysze pozostaną odesłani do swojego kraju.

By potwierdzić wiek imigrantów, potrzebne były szczegółowe badania przeprowadzone w szpitalu w Zakopanem. Dwóch jest pełnoletnich, trzeci ma 10 lat.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Zatrzymani w Polsce młodzi Afgańczycy zostaną odesłani na Słowację?

Trzej Afgańczycy, którzy przedwczoraj zostali znalezieni w naczepie tira w Juszczynie w Małopolsce, zostaną prawdopodobnie odesłani na Słowację. Wszyscy deklarowali, że są niepełnoletni, ale w przypadku dwóch z nich okazało się to nieprawdą – jeden ma co najmniej 22 lata a drugi co najmniej 18 lat. Najmłodszy jest w wieku między 10 a 12 lat.

Cała trójka deklarowała, że ich krajem docelowym nie była Polska, lecz Niemcy i Belgia. Ponieważ nielegalnie przekroczyli granicę słowacko-polska, to na podstawie umowy z 1993 roku wystąpiono o odesłanie ich na Słowację.

Afgańczycy twierdzili, że są niepełnoletni, bo prawdopodobnie liczyli na to, że zostaną odesłani do otwartego ośrodka dla cudzoziemców. Stamtąd byłoby łatwo im uciec. Na podstawie badania kości stwierdzono jednak, że najstarszy z nich ma ponad 22 lata, kolejny ponad 18, a najmłodszy miedzy 10 a 12 lat. Najstarszy jest bratem najmłodszego i jego opiekunem, dlatego jeśli słowacka strona zgodzi się, odesłani zostaną wszyscy razem.

We wtorek imigranci zostali odkryci przez policjantów w Makowie Podhalańskim. Potem trafili do szpitala w Suchej Beskidzkiej, bo skarżyli się na wychłodzenie. Nie mieli jednak odmrożeń, byli za to wycieńczeni. Po udzieleniu pierwszej pomocy zostali przewiezieni do placówki SG w Zakopanem.

Kierowca ciężarówki, którą do Polski dotarli imigranci, twierdził, że jadąc z Serbii zatrzymał się na Węgrzech. Prawdopodobnie tam trzech migrantów weszło na naczepę.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Trwa groźny bunt w ośrodku dla uchodźców w Bułgarii. Zatrzymano 300 osób

Bułgarska policja użyła armatki wodnej, pałek i gumowych kul, aby stłumić bunt, który wybuchł w największym w kraju ośrodku dla uchodźców. Bezpośrednim powodem buntu było zamknięcie uchodźców w ośrodku w wyniku plotki, że roznoszą choroby. Ośrodek dla uchodźców znajduje się w Charmanli, mieście położonym niedaleko tureckiej granicy. Jest największym tego typu obiektem w Bułgarii – mieści ponad 3,1 tys. osób.

Ponad połowa uchodźców, znajdujących się w Charmanli, to Afgańczycy. Między nimi a pozostałymi mieszkańcami ośrodka, a także miejscową ludnością, często dochodzi do konfliktów.

Władze zamykają uchodźców w ośrodku

Zamieszki wybuchły dwa dni po tym, jak władze zakazały uchodźcom opuszczania ośrodka na podstawie podanej przez lokalne media plotki, jakoby uchodźcy byli roznosicielami chorób zakaźnych. Wczoraj część mieszkańców ośrodka podpaliła meble i opony oraz rzucała kamieniami w policję, która rozlokowała armatki wodne. Wieczorem znowu doszło do eskalacji przemocy.

– Użyliśmy armatek wodnych, ślepych naboi i gumowych kul, a także siły fizycznej – poinformował sekretarz ministerstwa spraw wewnętrznych Georgi Kostov, przemawiając do dziennikarzy na tle ośrodka.

Premier Bułgarii przyjeżdża do Charmanli

W nocy z czwartku na piątek do ośrodka przybył premier Bojko Borysow, który pełni obowiązki szefa rządu Bułgarii do zaprzysiężenia nowego gabinetu. Poinformował, że zatrzymano 300 osób, które wznieciły bunt. W zamieszkach zostało rannych 24 policjantów i 2 uchodźców – poinformował.

Policja poinformowała, że podczas zamieszek mieszkający w ośrodku uchodźcy z dziećmi ukryli się i byli bezpieczni. Nikt spośród nich nie ucierpiał. Prokuratura wszczęła dochodzenie w agresywnego zachowania buntowników. Zatrzymani zostaną przesłuchani i przewiezieni do ośrodków typu zamkniętego, których nie mają prawa opuszczać. Sześć osób w tej grupie – według Borysowa – stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Osoby te mają być wydalone z Bułgarii.

Zamieszki także w Grecji

Również w Grecji miały miejsce w czwartek zamieszki w obozie dla uchodźców. Do bijatyki z udziałem uchodźców oraz sił porządkowych doszło w obozie Moria znajdującym się na wyspie Lesbos, po tym, gdy na terenie obozu rozprzestrzenił się ogień po wybuchu butli z gazem. W eksplozji zginęła matka trojga i jedno z jej dzieci. Dwoje pozostałych dzieci w stanie ciężkim odwieziono do szpitala – poinformowała
policja.
Żródło info: WPolitycy.pl

Europol skontroluje obozy dla migrantów w poszukiwaniu domniemanych dżihadystów

Szefowa ekspertów ds. terroryzmu z Europolu ma dziś przybyć do Aten. Pozostałe osoby, około 50 europejskich policjantów, mają dotrzeć do Grecji do końca sierpnia. Będą szukać potencjalnych dżihadystów w tamtejszych obozach dla migrantów. Policjanci są ekspertami od terroryzmu islamskiego i będą szukać osób, które mogą mieć powiązania z ISIS głównie w kontynentalnej Grecji. Tamtejsza policja twierdzi, że jest to element stałej współpracy między władzami tego kraju a Europolem.

Rozpoczęto ją w ubiegłym roku, kiedy to do Grecji napłynęły setki tysięcy migrantów, a także po zamachach terrorystycznych, do jakich doszło jesienią w Paryżu. Kilku zamachowców odpowiedzialnych za tamte ataki przedostało się do Europy przez greckie wyspy w tłumie uchodźców. Eksperci z Europolu przeprowadzą kontrolę w kilkunastu obozach dla migrantów.

W kontynentalnej części Grecji przebywa łącznie ponad 47 tys. uchodźców. Głównie są to Syryjczycy, Afgańczycy i Irakijczycy. Około 10 tys. znajduje się na greckich wyspach, gdzie odbywa się rejestracja.
Żródło info i foto: TVP.info