Tychy: Policyjny pościg za kierowcą. Padły strzały

Funkcjonariusze z Tychów chcieli zatrzymać samochód do kontroli. Kierowca nie zastosował się do polecenia mundurowych i zaczął uciekać. Po dojechaniu do lasu zaczął uciekać pieszo. Wtedy został złapany. Akcja rozegrała się tuż przed godziną 4. Policjanci z Tychów chcieli zatrzymać do kontroli samochód. Kierowca zignorował polecenie mundurowych i zaczął uciekać. Funkcjonariusze podjęli pościg.

Do działań włączyły się inne patrole. Na jednej z ulic mundurowi postawili blokadę. Mężczyzna chciał ją ominąć i próbował potrącić interweniujących policjantów. Wówczas padły strzały, które nie zatrzymały uciekiniera.

34-latek dojechał do lasu kobiórskiego. Tam porzucił auto i zaczął uciekać pieszo. Wówczas mężczyzna został zatrzymany. Jak się okazało kierowca był pijany. Zatrzymanemu oraz interweniującym funkcjonariuszom nic się nie stało. Dokładne przyczyny i okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: wp.pl

Polskie służby udaremniły przemyt ogromnej ilości heroiny. Szacowana wartość to 60 mln złotych

Polskie służby udaremniły przemyt heroiny wartej ponad 60 mln zł – poinformował w niedzielę premier Mateusz Morawiecki. Szef MSWiA Mariusz Kamiński wyjaśnił, że heroina miała trafić przez Polskę do Europy Zachodniej. Wśród zatrzymanych przemytników jest jeden Polak.

O zabezpieczeniu „rekordowej ilości narkotyków” premier poinformował na niedzielnej konferencji prasowej. Morawiecki przypomniał, że około dwa miesiące temu udaremniono największą w historii III RP próbę przemytu kokainy do Polski. – Dzisiaj możemy przedstawić kolejny wielki sukces – poinformował. Jak wskazał, chodzi o udaremnienie przemytu heroiny, której wartość przekracza 60 mln zł.

Premier podziękował funkcjonariuszom. „Bronicie Polaków przed złem”

Premier dziękował wszystkim funkcjonariuszom CBŚP oraz KAS, którzy brali udział w tej akcji. – Ludzie, którzy dokonują tego typu udaremnień, pracują często wiele miesięcy, pracują w cieniu, pracują niewidoczni – dodał. – Bronicie Polaków przed złem, bo heroina to zło – powiedział premier.

– Wiemy świetnie, że heroina to jeden z tych narkotyków, który uzależnia najszybciej. Specjaliści mówią, że czasami już po pierwszej dawce. Nie można się z tego wyzwolić do końca krótkiego już później życia – mówił premier.

Podkreślił też, że obecnie grupy przestępcze to wieloszczeblowe struktury, które wykorzystują najnowsze środki komunikacyjne. – Tym większe słowa uznania dla funkcjonariuszy, którzy zapobiegli przemytowi heroiny do Polski – powiedział Morawiecki.

Wśród zatrzymanych jest Polak

– Wśród zatrzymanych osób w związku z przemytem ponad ćwierć tony heroiny jest jeden Polak – poinformował towarzyszący premierowi na konferencji szef MSWiA Mariusz Kamiński. Wyjaśnił, że heroina z Bliskiego Wschodu miała trafić przez Polskę do Europy Zachodniej. – Polskie służby przechwyciły ponad ćwierć tony czystej heroiny oraz zatrzymały przestępców zaangażowanych w przemyt. Był wśród nich jeden obywatel Polski – powiedział Kamiński. Dodał, że mężczyzna został już aresztowany.

Szef MSWiA także wyraził uznanie za przeprowadzenie tej akcji funkcjonariuszom Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Krajowej Administracji Skarbowej.

Towarzyszący politykom komendant Centralnego Biura Śledczego Policji insp. Paweł Półtorzycki poinformował, że po udaremnieniu w Polsce przemytu 275 kg heroiny, policjanci z Polski, Holandii, Belgii i Turcji wraz z funkcjonariuszami Europolu podjęli decyzję o skoordynowanych zatrzymaniach członków grupy przestępczej przemycającej narkotyki.

– W zeszłym tygodniu zatrzymano 13 członków grupy przestępczej, której działalność szacujemy na tę chwilę na wprowadzenie do obrotu ponad dwóch ton heroiny i ponad jednej tony kokainy. Te osoby były zatrzymane jednocześnie. Wspólna koordynacja doprowadziła do tego, że udało nam się zlikwidować i unicestwić całą działalność tej grupy, natomiast nadal gromadzimy materiał dowodowy i próbujemy do końca rozpoznać to, co członkowie tej grupy na terenie Europy zrobili – zaznaczył komendant Centralnego Biura Śledczego Policji insp. Paweł Półtorzycki.

Ćwierć tony heroiny w czterech kontenerach

– Dzięki temu, że wiedzieliśmy, że do Polski płyną cztery kontenery (…), dzięki współpracy z Krajową Administracją Skarbową udało nam się je dokładnie sprawdzić. W tych kontenerach było ukryte 275 kg heroiny – mówił Półtorzycki.

Wyjaśnił również, że praca policjantów nad rozpracowaniem przestępców przemycających narkotyki trwała dwa lata. – Dwa lata temu służby bułgarskie zabezpieczyły na swoim terenie transport 700 kg heroiny, która miała trafić na teren całej Europy. Wtedy, dzięki współpracy z Europolem, z policją z Holandii i policją z Niemiec, zaczęliśmy rozpoznawać sposób działania grupy – powiedział komendant.

Jak stwierdził, dzięki temu udało się ustalić, że jednym z organizatorów bardzo dużych przemytów heroiny i kokainy jest Polak, który prowadził na pozór legalną działalność gospodarczą. – Nigdy nie był karany, a jednak działał w strukturach najbardziej zorganizowanej grupy przestępczej na terenie całej Europy, wprowadzając tony narkotyków na rynek europejski – dodał.

Szczegóły akcji przedstawiła też Prokuratura Krajowa. Jej dział prasowy poinformował, że Prokuratura Regionalna w Gdańsku prowadzi śledztwo dotyczące międzynarodowej grupy przestępczej zajmującej się przemytem narkotyków z Ameryki Południowej i Bliskiego Wschodu na teren Unii Europejskiej. Śledztwo odbywa się we współpracy z funkcjonariuszami Centralnego Biura Śledczego Policji oraz przy udziale Krajowej Administracji Skarbowej.

Podejrzane worki ze steatytem

Przedstawiając szczegóły akcji służb policyjno-skarbowych poinformowano, że 28 lutego 2020 roku skontrolowano w gdyńskim porcie cztery kontenery, które przypłynęły z Bliskiego Wschodu z zadeklarowanym w dokumentacji celnej ładunkiem w postaci materiału skalnego – steatytu. W kontenerach znajdowało się 80 palet z workami. Po przesypaniu zawartości wszystkich worków, w trzech z nich stwierdzono, że oprócz materiału skalnego znajdują się tam również paczki z zawartością sproszkowanej substancji koloru szarego. Przeprowadzone badania fizykochemiczne potwierdziły, że substancja ta to heroina.

Łącznie w kontenerze ujawniono 275 paczek po około 1,25 kg opisanej substancji, co dało 275 kilogramów heroiny o wartości rynkowej około 61 mln zł.

Z informacji Prokuratury Krajowej wynika też, że czynności śledcze prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku i funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji, zostały zapoczątkowane po ujawnieniu w grudniu 2018 roku kontenera, w którym ukryte były pakunki z zawartością kokainy o łącznej wadze 126 kilogramów i wartości rynkowej 28 milionów złotych.

Narkotyk znaleziono na terenie portu w Rotterdamie, na statku, który płynął z Ameryki Południowej do Gdyni.

Ustalono wówczas, że przez Polskę przebiega jeden z kanałów przemytu dużej ilości kokainy z Ameryki Południowej i heroiny z Bliskiego Wschodu do państw Europy Zachodniej. Wszystko wskazywało na to, że kanał został zorganizowany przez obywatela Polski działającego w zorganizowanej, międzynarodowej grupie przestępczej. Pod pozorem importu i eksportu legalnych towarów podejmowane były próby przemytów narkotyków.

Zatrzymani w Belgii, Holandii, Turcji i Polsce

Prokuratura Krajowa podkreśliła, że prowadzone we współpracy z organami holenderskimi i niemieckimi intensywne czynności, pozwoliły ostatecznie na ustalenie, że przygotowywany jest przez grupę przemyt kolejnego ładunku narkotyków, który miał trafić do Gdyni. To ten właśnie przemyt został przechwycony. Zabezpieczone narkotyki trafić miały na obszar celny Unii Europejskiej, w tym do Belgii oraz Niemiec.

Na początku marca 2020 roku prokuratorzy i policjanci CBŚP wzięli udział w koordynowanej przez Europol akcji zatrzymań podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Działania były prowadzone na terenie Belgii, Holandii, Turcji i Polski. Łącznie zatrzymano 13 osób. Na terenie Turcji zatrzymano 8 osób, w tym jedną podejrzaną o zabójstwo, 3 osoby zostały zatrzymane w Holandii, a kolejne w Polsce oraz Belgii.

W Polsce zatrzymano 37-letniego mężczyznę, mieszkańca województwa małopolskiego. Po przewiezieniu do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku przedstawiono mu zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz zarzuty przemytu znacznej ilości środków odurzających w postaci kokainy w ilości 126 kilogramów oraz heroiny w ilości 275 kilogramów. Przestępstwa te zagrożone są karą do 15 lat pozbawiania wolności. Na wniosek prokuratora Sąd zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

Kolejne szczegóły sprawy przedstawiało Centralne Biuro Śledcze Policji, które poinformowało, że w wyniku działań w Turcji i w Europie zabezpieczono łącznie blisko 2,4 tony heroiny oraz ponad 1,1 tony kokainy. CBŚP oceniło też, że sprawa jest rozwojowa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Agenci CBA przeprowadzili akcję na Mazowszu. Chodzi o wyłudzanie świadczeń z PFRON i fałszywe faktury

CBA przeszukało i zabezpieczyło materiał dowodowy w kilku lokalizacjach na terenie Mazowsza. Akcja funkcjonariuszy biura ma związek ze śledztwem dotyczącym fałszywych faktur i unikania opodatkowania. Straty, na które narażono Skarb Państwa, liczone są w dziesiątkach milionów złotych – poinformował w rozmowie z portalem tvp.info rzecznik CBA Temistokles Brodowski.

Przeszukania przeprowadzili funkcjonariusze Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Warszawie, którzy wspólnie z Prokuraturą Krajową w Krakowie prowadzą postępowanie w sprawie wyłudzania nienależnych świadczeń z PFRON oraz podawania nieprawdy i wprowadzania w błąd organów podatkowych. Chodzi o wzajemne wystawianie nierzetelnych faktur kosztowych przez grupę kilkudziesięciu powiązanych spółek. – W związku z toczącym się śledztwem przeszukano i zabezpieczono materiał dowodowy w siedzibach podmiotów i osób, które były zaangażowane w proceder. Czynności przeprowadzono w dziesięciu miejscach na terenie Warszawy i okolic – powiedział Temistokles Brodowski. Jak zaznaczył rzecznik CBA, sprawa ma charakter rozwojowy.

Straty Skarbu Państwa z tytułu objętych śledztwem wyłudzeń i fałszywych faktur przekraczają 20 mln zł.
Źródło info i foto: TVP.info

Zatrzymano podejrzanych o oszustwa na rynku „Forex”

11 zatrzymanych to efekt ostatnich działań CBŚP i KAS pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie. Akcja jest wynikiem śledztwa dotyczącego międzynarodowej grupy przestępczej, której członkowie podejrzani są o oszustwa przy wykorzystaniu internetowych platform inwestycyjnych. W całej sprawie występuje już 31 osób podejrzanych, a łącznie zabezpieczono mienie w kwocie blisko 3,4 mln zł.

Policjanci Zarządu w Kielcach Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie prowadzą śledztwo między innymi w sprawie międzynarodowej grupy przestępczej zajmującej się oszustwami w ramach inwestycji na kilku internetowych platformach brokerskich. Czynności w sprawie wykonywał także Świętokrzyski Urząd Celno-Skarbowy w Kielcach.

Z ustaleń śledztwa wynika, że grupa mogła działać w latach 2015-2018 na terenie wielu krajów, w tym także Polski. Za pomocą centrum telefonicznego oraz stron internetowych oferowano produkty finansowe, zapewniając potencjalnych inwestorów o możliwych wysokich i pewnych zyskach. W rzeczywistości część tych inwestycji była z góry skazana na stratę.

W ostatnim czasie funkcjonariusze CBŚP i KAS przeprowadzili akcję na terenie dwóch województw: małopolskiego i dolnośląskiego. Zatrzymali 11 osób, w wieku od 23 do 43 lat, głównie Polaków ale także obywateli Izraela i Ukrainy. Podczas przeszukania miejsc zamieszkania podejrzanych policjanci zabezpieczyli między innymi pieniądze na poczet przyszłych kar. Wszystko wskazuje na to, że zatrzymani podczas tej akcji mogli działać w ramach podmiotu gospodarczego z siedzibą w Krakowie, który prowadził bez wymaganego zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego, działalność w zakresie obrotu instrumentami finansowymi. W trakcie czynności znaleziono także narkotyki.

Zatrzymanych doprowadzono do Prokuratury Regionalnej w Krakowie, gdzie usłyszeli zarzuty między innymi dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym dwie osoby kierowania tą grupą. Pozostałe zarzuty dotyczyły oszustwa i prowadzenia działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi bez wymaganego zezwolenia, za co grozi między innymi grzywna do nawet 5 mln zł.

Do całej sprawy zabezpieczono mienie na kwotę blisko 3,4 mln zł, a w śledztwie występuje już 31 osób podejrzanych. Łączne straty w wyniku działania grupy dotychczas ustalone przez śledczych stanowią równowartość około 26 mln złotych w różnych walutach, między innymi w dolarach, euro i funtach brytyjskich. Sprawa jest rozwojowa i nie są wykluczone kolejne zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Nowa akcja CBA ws. Mariana Banasia. Agenci weszli do mieszkania szefa NIK w Wyszkowie

To ciąg akcji podjętych przez CBA w sprawie Mariana Banasia. Dziś, jak informuje RMF FM, Centralne Biuro Antykorupcyjne przeszukuje mieszkanie syna Banasia w Wyszkowie. Wczoraj CBA pojawiło się w 20 miejscach w związku z prowadzoną akcją.

Trwa przeszukiwanie miejsc w sprawie Mariana Banasia i jego rodziny. Chodzi o śledztwo dot. oświadczeń majątkowych szefa NIK. Wczoraj CBA dokonało m.in. przeszukania samochodu i pokoju hotelowego Jakuba Banasia, który jest synem szefa NIK. Jeszcze wczoraj, jak informowaliśmy, funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego przedstawili synowi prezesa NIK nakaz zatrzymania jego laptopa i telefonu. Jego samego nie zatrzymali. Również wczoraj CBA przeprowadziło też rewizje w mieszkaniach Mariana Banasia w Warszawie i w Krakowie oraz w krakowskim mieszkaniu córki szefa Najwyższej Izby Kontroli.

Sprawę przeszukań w rozmowie z Onetem skomentował pełnomocnik Mariana Banasia. – Zważywszy na treść protokołu kontroli pana Mariana Banasia sporządzonego przez CBA – nie ma podstaw faktycznych i prawnych do przeszukania. Co więcej, mieszkanie prezesa NIK-u chroni immunitet. W takiej sytuacji czynności CBA i Prokuratury Regionalnej w Białymstoku są niedopuszczalne. Z całą pewnością złożymy zażalenie na te czynności – poinformował adwokat Marek Małecki.

Banaś napisał w sprawie do marszałek Sejmu Elżbiety Witek. „Takie działanie organów ścigania jest bez precedensu, bowiem oznacza możliwość naruszenia niezależności konstytucyjnego, naczelnego organu kontroli państwowej” – pisze Banaś w piśmie, do którego dotarli reporterzy RMF FM.

Najwyższa Izba Kontroli rozpoczęła z kolei kontrolę w Prokuraturze Krajowej. Informację tę potwierdził Onetowi szef Departamentu Porządku i Bezpieczeństwa Wewnętrznego NIK Marek Bieńkowski.

Kontrowersje wokół Mariana Banasia

Marian Banaś został wybrany na prezesa NIK na 6-letnią kadencję 30 sierpnia ubiegłego roku. Wcześniej, od czerwca 2019 r. był ministrem finansów, a jeszcze wcześniej wiceministrem w tym resorcie i szefem Krajowej Administracji Skarbowej. We wrześniu stacja TVN podała, że prezes NIK zaniżał w oświadczeniach majątkowych dochody z wynajmu kamienicy w Krakowie, mowa była także o powiązaniach ze stręczycielami wynajmującymi w kamienicy pokoje na godziny.

Na początku grudnia Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo dotyczące m.in. podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Banasia. Podstawą wszczęcia śledztwa są trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które wpłynęły do białostockiej prokuratury: od grupy posłów opozycji, m.in. posła Jana Grabca (KO), Generalnego Inspektora Informacji Finansowej i z CBA, które przeprowadziło kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia.

Banaś oświadczył, że był gotów zrezygnować z funkcji prezesa NIK, ale stał się przedmiotem brutalnej gry politycznej i od złożenia rezygnacji odstąpił. Zapowiedział, że będzie kontynuował misję prezesa NIK w poczuciu odpowiedzialności. Zadeklarował też, że jest gotów odpowiedzieć na każde pytanie śledczych, a jeśli zajdzie potrzeba, zrzec się immunitetu przysługującego prezesowi NIK. Na jego rezygnację od kilku tygodni naciskają czołowi politycy PiS.
Źródło info i foto: onet.pl

300 funkcjonariuszy CBA, miliardy strat i 18 zatrzymanych

Prawie 300 agentów CBA, przy wsparciu Straży Granicznej oraz Żandarmerii Wojskowej, zatrzymało 18 osób. Sprawa dotyczy przetransferowania co najmniej 8,6 mld zł za granicę za pośrednictwem krajowej instytucji płatniczej. Jak poinformował portal tvp.info rzecznik CBA, chodzi o postępowanie prowadzone przez warszawską delegaturę Biura pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Warszawie, które dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej

Biuro – w wyniku kilkumiesięcznej pracy – zatrzymało w tej sprawie nad ranem 18 osób, w ponad 60 miejscach trwają przeszukania.

– Z ustaleń śledczych wynika, że grupa za pośrednictwem krajowej instytucji płatniczej wytransferowała poza granice kraju co najmniej 8,6 mld zł. Środki te miały pochodzić z nieuiszczania należności podatkowych bądź też ich płatności w niepełnym wymiarze. Grupa działała w ramach 26 firm zarządzanych przez obywateli Polski, Wietnamu, Chin i Ukrainy, którzy swoją działalność gospodarczą prowadzili głównie na terenie Wólki Kosowskiej. Podejrzani mogli działać na terenie kraju od 2016 do 2019 roku – wyjaśnia.

Według CBA firmy nie składały sprawozdań finansowych do KRS lub też składały je, wykazując dochody i obroty nieporównywalne do wysokości zlecanych transferów pieniężnych.

Poniesiona przez Skarb Państwa szkoda w postaci nieuiszczanych podatków VAT i CIT jest aktualnie wyliczana.
Źródło info i foto: TVP.info

Odnaleziono zaginionego 35-latka

Policja poinformowała, że udało się odnaleźć zaginionego 35-latka. Rodzina nie miała z nim kontaktu od 2 lutego. Ostatni raz 35-latek z Ostrowa Wielkopolskiego był widziany w hotelu przy ul. Dolnej w Karpaczu około godz. 18 w niedzielę 2 lutego. Miał mówić dzieciom, że wychodzi na papierosa, później, w rozmowie telefonicznej powiedział córce, że idzie w stronę Stoku Arena w Karpaczu.

Na tym kontakt się urwał, 35-latek nie rozmawiał z nikim z rodziny od niedzieli 2 lutego. Ruszyła akcja poszukiwawcza zaginionego, a w czwartek 6 lutego policja poinformowała o szczęśliwym finale sprawy.

Funkcjonariusze z Ostrowa Wielkopolskiego wspólnie z rodziną 35-latka ostatecznie ustalili, gdzie przebywa. Znaleziono go całego i zdrowego na terenie powiatu jeleniogórskiego, ale w policyjnym komunikacie nie wskazano, gdzie i w jakich okolicznościach.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Głogów: Uczeń przystawił nauczycielowi pistolet do głowy

Pistolet na kapiszony przystawił nauczycielowi do głowy uczeń jednej z głogowskich szkół policealnych. Ku uciesze całej klasy drwił w ten sposób z pedagoga, który – jego zdaniem – wystawił mu za niską ocenę. Film z incydentu został nagrany i wrzucony do internetu, ale szybko go usunięto. 

To bulwersujące zdarzenie miało miejsce w czwartek w Zespole Szkół Policealnych w Głogowie (woj. dolnośląskie) na jednej z lekcji w jednej z trzecich klas. Jak informuje lokalny portal myglogow.pl, jeden z uczniów wstał i zaczął chodzić po klasie.

Pistolet przy głowie nauczyciela

Po chwili podszedł do nauczyciela i drwiącym głosem krzyknął: – Słyszałem, że miała być piąteczka. Następnie wyciągnął z kieszeni atrapę pistoletu i wycelował nią w pedagoga. Nie reagował na żadne wezwania i ku uciesze kolegów wystrzelił w sufit. Nikomu nic się nie  stało, ponieważ był to niegroźny pistolet na kapiszony. 

Jeden z uczniów nagrał film z tego zdarzenia i wrzucił do internetu. Nagranie krążyło po sieci, ale wkrótce zostało usunięte. Sprawą zainteresowała się już dyrekcja szkoły.

Do szkoły od razu zostali wezwani rodzice tego ucznia. Okazał skruchę, przepraszał. Tłumaczył się, że to był tylko głupi żart. Wcześniej nie było z nim problemów wychowawczych. Został ukarany naganą dyrektora” – PAWEŁ KORZEŃ, DYREKTOR ZSP W GŁOGOWIE

W klasie odbyła się specjalna lekcja wychowawcza na ten temat, jednak to nie wszystko. Jak bowiem informuje polsatnews.pl, sprawę weryfikuje także miejscowa policja. Na razie nie ma jednak informacji na temat ew. działań podjętych przez mundurowych. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Szajka pedofilów nagrywała gwałty na dzieciach. Zostali aresztowani

Takich ludzi można nazwać wyłącznie jednym słowem – zwyrodnialcy. Taką szajkę zboczeńców zatrzymała ostatnio radomska policja. Działali w Warszawie, na Mazowszu a nawet za granicą.

Akcja zaczęła się od zatrzymania 37-latka. Polak przebywał akurat w Bukareszcie, gdzie dorwali go śledczy przy pomocy rumuńskiej policji. Mężczyzna przez kilka lat wykorzystywał seksualnie swoją córkę i wrzucał nagrania do internetu. – Śledczy ustalili, że w internecie pojawiły się materiały o treści pedofilskiej, gdzie pokrzywdzoną jest dziewczynka z Polski. Poczynione w sprawie działania doprowadziły do zidentyfikowania tożsamości i ustalenia miejsca zamieszkania pedofila – poinformowała radomska policja. Dalej zatrzymania potoczyły się już niczym śniegowa kula. Ostatnio w kajdankach wyprowadzony został mężczyzna z Mazowsza, który utrzymywał kontakt z pedofilami. Sam miał w swojej bazie komputerowej aż 40 tys. plików pornograficznych!

Wielu zatrzymanych

W sumie zatrzymanych zostało 67 mężczyzn w wieku od 18 do 65 lat. Wśród nich są bezrobotni lekarze i funkcjonariusze publiczni a nawet doktor nauk technicznych. Niestety, w tym niechlubnym gronie zboczeńców, którzy zarabiali na drastycznych pedofilskich filmach wpuszczanych do sieci i czerpali radość z wykorzystywania dzieci znaleźli się też tzw. łowcy pedofilów. – To nie są policjanci ani śledczy ale osoby prywatne – mówi Rafał Jeżak z Komendy Wojewódzkiej Policji.

300 tysięcy złotych

Od osób związanych ze śledztwem słyszymy też, że łowcy to często informatycy, pomagający w wykrywaniu treści pedofilskich w internecie a jednocześnie uczestniczący w tym procederze. W ten perfidny sposób chcieli odwrócić od siebie uwagę.

Policjanci zabezpieczyli komputery, dyski i inne nośniki warte łącznie 300 tys. zł. Jak zapewniają, sprawa jest rozwojowa i dojdzie do kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: se.pl

„Agent Tomek” oskarża polityków PiS

Były agent CBA Tomasz Kaczmarek w reportażu „Superwizjera” oskarżył szefa MSWiA, ministra koordynatora służb specjalnych, byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego oraz byłego wiceszefa CBA Macieja Wąsika o wywieranie na niego nacisków podczas operacji dotyczącej rzekomej willi Kwaśniewskich.

skarżenia Kaczmarka skomentował na Twitterze w sobotę rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. „‚Agent Tomek’ przez lata publicznie tłumaczył, że wie do kogo należała ‚willa Kwaśniewskich’, brylował w mediach opowiadając o szczegółach akcji. Jak usłyszał zarzuty dotyczące oszustw finansowych, nagle przypomniał sobie o ‚naciskach’ M. Kamińskiego i Macieja Wąsika” – napisał Żaryn”.

„Gdy T. Kaczmarek był funkcjonariuszem CBA TVN24 kpił z niego i robił nieodpowiedzialnego, groźnego ‚karierowicza bez sumienia. Jak teraz T. K. usłyszał zarzuty dotyczące oszustw finansowych i zaczął kłamać na temat. M.Kamińskiego i M.Wąsika stał się wiarygodnym demaskatorem” – dodał.

Ustalenia z reportażu „Spowiedź agenta Tomka”

W reportażu przedstawiono wypowiedzi Kaczmarka (znanego jako „agent Tomek”), które miały pochodzić z konfrontacji z jednym ze świadków z połowy grudnia 2019 r. w siedzibie CBA. W wypowiedziach tych Kaczmarek mówi m.in. o tym, że dowody zebrane w operacji dotyczącej willi w Kazimierzu Dolnym, która miała rzekomo należeć do byłej pary prezydenckiej Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich, są wynikiem „rozkazów i poleceń od Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika”.

„Miałem wytworzyć przeświadczenie, że dom w Kazimierzu Dolnym należy do Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich. Ja osobiście nigdy takiego przeświadczenia nie powziąłem, a moje notatki i złożone zeznania są efektem nacisków ze strony moich byłych przełożonych” – mówił były agent CBA.

„W tamtym okresie informowałem bezpośrednio o tym Macieja Wąsika, jednakże nakazał mi on, abym w ten sposób zeznawał i sporządzał dokumenty, aby wytworzyć przeświadczenie, że dom w Kazimierzu Dolnym mógłby w jakiś sposób nielegalny należeć do małżeństwa Kwaśniewskich. Pragnę z całą stanowczością potwierdzić, że w trakcie realizacji przeze mnie zadań służbowych nigdy takiego materiału dowodowego nie powziąłem, a były to tylko i wyłącznie insynuacje ze strony Macieja Wąsika” – dodał.

Kaczmarek pytany o potwierdzenie, że jest to wypowiedź z konfrontacji z połowy grudnia 2019 r. w CBA odpowiedział, że nie może wypowiadać się na temat prowadzonego postępowania, jednak w dalszych wypowiedziach dla „Superwizjera” potwierdzał tezy zawarte w przedstawionym nagraniu.

„Wąsik wymuszał na mnie to, że moja dokumentacja ma opisywać hipotetycznie, że ten dom należy do byłej pary prezydenckiej, ale utwierdzał mnie w tym, że posiada inne dowody” – mówił były agent CBA w rozmowie z dziennikarzami „Superwizjera”.

Sprawa centrum Helper

Superwizjer” przypomniał również, że Tomasz Kaczmarek ma obecnie postawione zarzuty przez prokuraturę. W listopadzie Prokuratura Regionalna w Białymstoku przedstawiła mu sześć zarzutów, w tym m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie brudnych pieniędzy w kwocie 2 mln zł. Zarzuty wiążą się z jego działalnością w Europejskim Centrum Wsparcia Społecznego Helper, które w Olsztynie i kilku innych gminach regionu prowadziło środowiskowe domy pomocy. Stowarzyszenie prowadziła Katarzyna, żona „agenta Tomka”, a gdy ona wycofała się z kierowania Helperem, jej obowiązki przejął Tomasz Kaczmarek.

Były agent CBA i były poseł PiS stwierdził, że te zarzuty to „polityczna zemsta”. „Po odejściu z polityki wiem, że to z inicjatywy Macieja Wąsika zostały rozpoczęte ataki na stowarzyszenie Helper, które wraz z żoną prowadziłem. To wszystko jest wyssane z palca. Jesteśmy w stanie podczas postępowania sądowego to wszystko wyjaśnić i się obronić” – zapewniał były agent CBA w „Superwizjerze”.

O komentarz do słów byłego agenta CBA pytany był również były prezydent Aleksander Kwaśniewski, który ocenił w „Superwizjerze”, że wypowiedzi Kaczmarka potwierdzają jego przekonanie, że akcja CBA była akcją „czysto polityczną”. „Zaskoczenie to, że pan Kaczmarek zdecydował się o tym ze wszystkimi konsekwencjami powiedzieć. To jest rzeczywiście niespodzianka” – powiedział były prezydent.

W sprawie majątku Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich toczy się śledztwo w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach. Postępowanie jest prowadzone „w sprawie”. Dotąd nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Źródło info i foto: interia.pl