28-letni Ukrainiec po dokonaniu morderstwa ukrywał się w Polsce. Został zatrzymany

Policja zatrzymała w Poznaniu 28-letniego obywatela Ukrainy podejrzanego o dokonanie brutalnego morderstwa młodej dziewczyny na Ukrainie – poinformowała w środę Komenda Główna Policji. Mężczyzna został już przekazany ukraińskim funkcjonariuszom.

Ukrywającego się przed wymiarem sprawiedliwości 28-letniego obywatela Ukrainy udało się zatrzymać dzięki współpracy polskiej i ukraińskiej policji.

Jak poinformowała w środę Komenda Główna Policji w Warszawie, „z informacji przekazanych przez kolegów z policji ukraińskiej, własnych dalszych ustaleń oraz czynności operacyjnych ustalono, że Mykola S., mając zamiar uniknąć odpowiedzialności, ukrywał się poza granicami ojczystego kraju”.

„Był zaskoczony policyjną akcją”

28-latek już kilka dni po zabójstwie po raz pierwszy wyjechał do Polski, a gdy odnaleziono ciało zamordowanej w 2018 roku 17-latki, ponownie pojawił się w Polsce.

Został zatrzymany na ulicy w Poznania. KGP wskazała, że akcja przebiegła „w sposób bardzo dynamiczny, jednak profesjonalny i bezpieczny dla postronnych osób oraz pasażerów pojazdu, którym podróżował podejrzany. On sam był kompletnie zaskoczony policyjną akcją”. Mężczyzna został już przekazany ukraińskim funkcjonariuszom.

KGP przypomniała, że zatrzymanie Mykoli S. to „kolejny efekt bardzo dobrej współpracy polskiej i ukraińskiej Policji rozwijanej przez z-cę Komendanta Głównego Policji nadinsp. Kamila Brachę, a koordynowanej przez Biuro Kryminalne KGP”. 5 maja tego roku Ukraina wydała Polsce Mamukę K., podejrzanego o zabójstwo w naszym kraju 28-letniej kobiety.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sydney: Przechodnie unieszkodliwili nożownika

Przechodnie z pomocą straży pożarnej unieszkodliwili w Sydney nożownika będącego „w szale”. Wideo z akcji wstawił na Twittera dziennikarz australijskiej stacji telewizyjnej 7NEWS, Andrew Denney. Według jednej z osób widocznych w filmiku młody mężczyzna z nożem dźgnął idącą ulicą kobietę.

„Właśnie byłem świadkiem niesamowitej odwagi ze strony przechodniów i funkcjonariuszy Straży Pożarnej Nowej Południowej Walii, którzy złapali mężczyznę będącego w szale dźgania nożem w centralnej dzielnicy biznesowej Sydney. Został on aresztowany” – napisał Denney.
Źródło info i foto: interia.pl

23-latek porwał swojego syna i groził, że go zabije. Antyterroryści wkroczyli do akcji

W gminie Trąbki Wielkie na Pomorzu 23-latek zabrał wczoraj od matki swojego małego syna i groził, że go zabije, a sam popełni samobójstwo. Chłopca uwolnili antyterroryści – informuje Radio Zet.

Wczoraj późnym popołudniem mężczyzna zabrał 5-letniego syna z domu i odjechał z nim samochodem. Niedługo później przysłał matce chłopca a swojej partnerce SMS-a. „Zabiję go i siebie” – napisał według relacji Radia Zet.

Matka poinformowała o sprawie policję, a służby zorganizowały obławę. W okolicy ustawiono blokady drogowe i poddawano kontroli samochody. Poszukiwania były prowadzone również z powietrza.

Ostatecznie ojca z synem znaleziono w samochodzie w lesie niedaleko Trąbek Wielkich. Auto zostało otoczone przez antyterrorystów, a na miejsce przybył policyjny negocjator. 23-latek poddał się po dwóch godzinach i wypuścił chłopca. Sam został obezwładniony i zatrzymany.

Chłopiec nie odniósł obrażeń, jednak został przewieziony do szpitala na badania. W momencie policyjnej akcji w lesie spał.

23-latek ma zostać przesłuchany jeszcze dzisiaj – podaje Radio Gdańsk.
Źródło info i foto: onet.pl

Wielkopolska. Akcja KAS. Padły strzały, podejrzany staranował radiowóz funkcjonariuszy

Podczas akcji prowadzonej przez Krajową Administrację Skarbową w północnej Wielkopolsce ranny został funkcjonariusz Służby Celno-Skarbowej. Podejrzany staranował samochodem jeden z pojazdów funkcjonariuszy; w trakcie pościgu doszło do użycia broni palnej.

Rzeczniczka prasowa Izby Administracji Skarbowej w Poznaniu Małgorzata Spychała-Szuszczyńska poinformowała we wtorek, że w ostatnim czasie funkcjonariusze Wielkopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Poznaniu przeprowadzili działania w jednym z północnych powiatów Wielkopolski. Akcja była związana z rozpracowywaniem zorganizowanej grupy podejrzewanej o przestępstwa ekonomiczne m.in. posługiwanie się fałszywymi dokumentami sprzedaży w celu uzyskania nienależnych korzyści podatkowych.

W trakcie zatrzymania jednego z podejrzanych doszło do próby ucieczki, podczas której został ranny funkcjonariusz Służby Celno-Skarbowej. Podejrzany staranował samochodem jeden z pojazdów funkcjonariuszy, po czym próbował uciec. W trakcie pościgu doszło do użycia broni palnej. Po kilkudziesięciu minutach podejrzany został zatrzyman” – podkreśliła Spychała-Szuszczyńska.

Jak dodała, zatrzymanemu przedstawiono zarzuty dotyczące przestępstw skarbowych oraz czynnej napaści na funkcjonariusza. W toku śledztwa zakwestionowano sprzedaż na kwotę ponad kilkudziesięciu milionów złotych. Szacowane straty Skarbu Państwa mogły wynieść nawet 10 milionów złotych. Zabezpieczono ujawnioną przy zatrzymanym gotówkę w kwocie pół miliona złotych” – podała Spychała-Szuszczyńska.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Trwają poszukiwania 5-letniego Dawida. Generał policji o przebiegu akcji

– Nie da się wykluczyć, że Dawid odnajdzie się jeszcze żywy. Ale wersja, że ojciec w sposób irracjonalny skrzywdził, zabił i ukrył dziecko jest najbardziej prawdopodobna – mówi Wirtualnej Polsce gen. Adam Rapacki, twórca Centralnego Biura Śledczego i były wiceszef MSWiA, nadzorujący policję. Jak ujawnia, podobne zdarzenia miały miejsce w przeszłości.

– Z własnego doświadczenia wiem, że policja nie odpuści w żaden sposób, do chwili, kiedy znajdzie potwierdzenie informacji, że dziecko żyje albo coś złego się stało. Pamiętajmy, że po tym, jak służby dostały zgłoszenie o zaginięciu Dawida, działania skierowano na ratowanie życia. Analizowano i szukano dowodów, by potwierdzić też inne wersje, ale priorytetem było odnalezienie żywego dziecka – mówi WP gen. Adam Rapacki.

– Policjanci musieli też sprawdzić, czy ojciec nie przekazał komuś dziecka. Nie da się wykluczyć, że Dawid jeszcze żyje. Jednak wersja, że ojciec w sposób irracjonalny skrzywdził, zabił i ukrył dziecko, jest najbardziej prawdopodobna – twierdzi były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w rządzie PO-PSL.

– Zdarzenia tego typu miały miejsce w przeszłości. Nie były tak nagłośnione przez media i relacjonowane praktycznie na żywo. Dziś cały kraj żyje poszukiwaniami Dawida. Niewątpliwie jest to pomocne w pracy służb, bowiem zgłaszają się ewentualni świadkowie, a mieszkańcy ofiarują pomoc w poszukiwaniach. Dzięki temu, że ujawniono szybko rejestrację samochodu i model auta, a także upubliczniono wizerunek ojca, pojawiło się mnóstwo nowych informacji. A to nagrania z monitoringu, a to relacje świadków. Można było dzięki temu odtworzyć trasę i zawęzić obszar poszukiwań – dodaje emerytowany generał policji.

– Przy okazji tego przykrego zdarzenia, powinniśmy się bardziej zastanowić: jak rozbudowywać monitoring na drogach lokalnych i na autostradach. Wówczas dzięki nagraniom z kamery szybko ustalimy potencjalnego sprawcę. Gdyby było większe nasycenie kamer na tych trasach, pewnie już udałoby się zlokalizować co stało się z 5-letnim Dawidem. Dziś policjanci mają już odtworzoną trasę po logowaniach telefonu, ale gdyby było więcej kamer monitoringu, to szybciej służby zawęziłyby obszar poszukiwań. W takich sytuacjach policja powinna korzystać z najnowocześniejszych technologii i narzędzi informatycznych – ocenia gen. Adam Rapacki.

Przypomnijmy, Dawid Żukowski zaginął w środę tydzień temu. Paweł Ż. zabrał syna z domu w Grodzisku Mazowieckim ok. godz. 17. Miał go zawieźć do Warszawy do matki. Podróżował z chłopcem szarą skodą fabią o nr. rejestracyjnym WGM 01K9. Przed godz. 21 policjanci dostali zgłoszenie, że ojciec Dawida został śmiertelnie potrącony przez pociąg relacji Skierniewice-Warszawa. Popełnił samobójstwo. O północy matka Dawida zgłosiła zaginięcie syna. Od tamtej pory szukają go setki policjantów, strażaków i żołnierzy.
Źródło info i foto: wp.pl

Wciąż trwają poszukiwania 5-letniego Dawida

Mieszkańcy Grodziska Mazowieckiego są wstrząśnięci. – To pierwszy raz, kiedy coś takiego zdarzyło się w naszym mieście – powiedziała w rozmowie z Gazeta.pl jedna z mieszkanek. Tymczasem policja działa po omacku. Żadne informacje, które dostaje, nie zbliżają jej do odnalezienia pięcioletniego Dawida. Mieszkańcy Grodziska Mazowieckiego nie pamiętają drugiego takiego zdarzenia. Są zszokowani. Nie mogą uwierzyć, że w środę wieczorem w ich mieście mogła rozegrać się rodzinna tragedia.

Ojciec miał rzucić się pod pociąg. 5-letni Dawid wciąż jest poszukiwany

20:52. 32-letni mężczyzna zbliża się do torów kolejowych niedaleko stacji kolejowej Grodzisk Mazowiecki, na wysokości ulicy Wojciecha Korfantego. Z relacji maszynisty wynika, że mężczyzna rzuca się pod pociąg relacji Skierniewice-Warszawa. Według ustaleń policji najprawdopodobniej popełnia samobójstwo.

Północ. Mniej więcej o tej porze matka 5-letniego Dawida Żukowskiego zgłasza zaginięcie syna. Ojciec dziecka, z którym kobieta jest w separacji, a który ma prawa do opieki nad dzieckiem i opiekował się nim za zgodą kobiety, miał zabrać syna z Grodziska Mazowieckiego około 17 i odwieźć go do mieszkającej w Warszawie matki. Tam jednak nigdy nie dotarł.

Szybko okazuje się, że 32-letni mężczyzna, który najprawdopodobniej rzucił się pod pociąg i ojciec 5-letniego Dawida to ta sama osoba. Od razu pojawia się szereg pytań. Wśród nich jest jedno najważniejsze: gdzie jest chłopiec? Rozpoczynają się poszukiwania.

W akcję poszukiwawczą zaangażowało się kilkaset osób

Prokuratura podejmuje czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności śmierci mężczyzny. Policja skupia się na odnalezieniu 5-letniego Dawida. Szybko udaje jej się ustalić na podstawie logowań telefonu, że 32-letni ojciec dziecka poruszał się na trasie Grodzisk Mazowiecki-Okęcie. Jego samochód, szara Skoda Fabia o numerach rejestracyjnych WGM 01K9, znaleziony jednak zostaje w Grodzisku, na parkingu przy ul. Łącznej. To ten parking staje się centrum, wokół którego będą trwały wielogodzinne poszukiwania.

Ale nie ograniczą się do okolic parkingu. Przeszukiwane będą okolice miejsca, w którym doszło do wypadku na torach. Czynności prowadzone będą też w Warszawie, w okolicy Okęcia, gdzie miał być widziany samochód ojca. Bezskutecznie.

Szybko w akcję zaangażowane zostają inne służby. – Policjanci z grodziskiej komendy są wspierani przez policjantów z Warszawy, przez strażaków z Powiatowej Komendy Straży Pożarnej, przez Ochotniczą Straż Pożarną. Wykorzystywany jest śmigłowiec, drony i policjanci z psami – mówi nam oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, asp. sztab. Katarzyna Zych. W sumie od północy w czwartek 5-letniego Dawida poszukuje kilkaset osób.

Ich zaangażowanie widać gołym okiem. Na parkingu przy ul. Łącznej jesteśmy w czwartek około godziny 16:30. Biało-niebieską taśmą ograniczony jest jego fragment, na którym znaleziono samochód. Wszędzie stoją radiowozy i pojedynczy policjanci, którzy mają chwilową przerwę i zaraz wracają w teren. Od północy stoją tam wozy policyjne, a funkcjonariusze prowadzą czynności. Przeczesują okoliczne zarośla, krzaki, przemierzają kolejne ulice. Oprócz tego strażacy i przewodnicy z psami tropiącymi. Joy, jeden z nich, macha wesoło ogonem i wita się z nami lizaniem po twarzy. On też ma chwilową przerwę, ale zaraz wróci do poszukiwań. Wygląda, jakby nie mógł się tego doczekać.

Czy dziecko trafiło za granicę?

Wśród mieszkańców Grodziska Mazowieckiego dominuje szok. Podkreślają, że nigdy do tej pory w ich mieście nic podobnego się nie wydarzyło. Pojawiają się spekulacje, co mogło się stać z dzieckiem i co mogło doprowadzić do tragedii. Część z nich podejrzewa najgorsze. Obawia się, że 32-latek popełnił samobójstwo, ponieważ miał wyrzuty sumienia, że coś stało się z synem. Są i tacy, którzy podejrzewają, że mógł mieć kłopoty finansowe i wykorzystać chłopca, aby uregulować rachunki. A potem znów – ruszyło go sumienie. Taką wersję wydarzeń potwierdzałyby informacje, które nieoficjalnie miał zdobyć Onet.pl – według portalu ojciec miał mieć problem z hazardem.

Niektórzy twierdzą, że dziecko mogło zostać przekazane komuś i wywiezione za granicę. Te spekulacje teoretycznie uprawdopodabnia informacja potwierdzona przez Ambasadę Rosji w Polsce, że 5-letni Dawid miał obywatelstwo rosyjskie. Jednak według policji jest to mało prawdopodobne. Wprawdzie monitoring na lotnisku nie został sprawdzony, jednak na podstawie informacji, gdzie przebywało auto, można wysnuć wniosek, że nie było go na samym lotnisku Chopina. – Nie ma powodów, aby przypuszczać, że dziecko mogło znaleźć się na lotnisku – poinformowała nas asp. szt. Katarzyna Zych.

Policja nie ma żadnych tropów

Służby szukają chłopca w promieniu około 5 km od parkingu. Przeglądają kamery z okolicy Okęcia, w której w środę wieczorem miał pojawić się samochód ojca dziecka. Nie znajdują jednak żadnych śladów, które mogłyby choć o krok zbliżyć funkcjonariuszy do odnalezienia chłopca.

– Sprawdzamy każdy sygnał, każdą możliwość i każdy z wątków. Są nam przekazywane wiadomości o prawdopodobnym miejscu, gdzie pojawił się samochód czy osoby, ale nie zawsze są one precyzyjne, nie zawsze też się potwierdzają. Niestety, żadna z tych informacji nie była dla nas podpowiedzią – przekazuje asp. szt. Katarzyna Zych.

Policja jest w stałym kontakcie z bliższą i dalszą rodziną 32-latka. Funkcjonariusze pojawiają się w domu jego rodziców, na jednym z grodziskich osiedli, jednak jak twierdzi oficer prasowa nie prowadzą tam czynności ani nie przeprowadzono przeszukań. – Rozmawialiśmy z rodziną. Często jest tak, że jej członkowie po czasie przekazują pomocne informacje, przypominają sobie szczegóły, które mogą mieć znaczenie – tłumaczy.

W związku z tym, że służby nie mają tak naprawdę żadnych tropów, które nakierowałyby je na dalsze poszukiwania, policja apeluje o pomoc. – Prosimy wszystkich, którzy widzieli wczoraj między godziną 17.00 a 21.00 szarą skodę fabię o numerach rejestracyjnych WGM 01K9, w którym był kierowca i 5-letnie dziecko o taką informację. To bardzo ważne, abyśmy ustalili, kiedy dziecko przebywało z ojcem. Jest możliwość, że dziecko jest teraz bez opieki – mówi asp. szt. Katarzyna Zych.

Sąsiedzi: To był dobry, spokojny chłopak

Teorie, które pojawiają się nieoficjalnie w sprawie, kłócą się z tym, co usłyszeliśmy o 32-letnim ojcu dziecka od sąsiadów jego i jego rodziców. – Dobrze go znałam, chodziliśmy razem do szkoły, wychowywaliśmy się na jednym podwórku. To był naprawdę dobry chłopak – twierdzi rówieśniczka mężczyzny, jego koleżanka z dzieciństwa. Wspomina też, że był zaangażowanym ojcem. – Jak ich widywałam, to wydawało się, że wszystko jest w porządku. Był troskliwy, opiekuńczy. Chodzili razem z jego partnerką i chłopcem na spacery – opowiada. Nie chce wierzyć, że mógłby coś zrobić Dawidowi. Trudno jej też uwierzyć, że w rodzinie mogło dochodzić do przemocy. – To był naprawdę spokojny chłopak – podkreśla.

Podobne zdanie o ojcu Dawida mają inni sąsiedzi, którzy widywali go na osiedlu. – Wprowadził się z rodzicami się jakieś 18 lat temu. Mieszkał tu ze swoją pierwszą partnerką, potem trochę z matką Dawida. To był dobry chłopak. Był tutaj wczoraj, chodził po podwórku – mówi sąsiad rodziców mężczyzny. Z jego opowieści wynika, że nic nie wzbudziło jego podejrzeń. – Ale nikt się nie dowie, co się w ludzkiej głowie dzieje – dodaje.

Wszyscy mieszkańcy osiedla, z którymi rozmawialiśmy, są zszokowani. Nie wszyscy kojarzyli mężczyznę, ale wszyscy znali przynajmniej z widzenia chłopca. Mówią, że jest radosny, pełen życia. – Widywałam go dość często tam, gdzie mieszkali jego dziadkowie, a gdzie mieszka moja mama, jak bawił się z innymi dziećmi. Wydawało się, że jest szczęśliwy – twierdzi kobieta, której siostra jeszcze wczoraj koło 17 widziała 32-latka koło Skody Fabii. Nie potrafi jednak powiedzieć, czy był tam również Dawid, choć z ustaleń policji wynika, że to mniej więcej o tej porze mężczyzna zabrał chłopca z Grodziska.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kolejna akcja CBŚP. Były rajdowy mistrz Polski miał wyłudzić pieniądze z VAT

Centralne Biuro Śledcze Policji na polecenie prokuratury w Łodzi zatrzymało Filipa N. Mężczyzna usłyszał zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przez której działalność Skarb Państwa miał stracić co najmniej 65 mln zł – podaje Prokuratura Krajowa. Jak podaje RMF FM Filip N. to były rajdowy mistrz Polski.

Jak podaje biuro prasowe Prokuratury Krajowej, na polecenie prokuratora Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi funkcjonariusze CBŚP zatrzymali Filipa N. „Prokurator przedstawił mu zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przestępstw skarbowych. Na wniosek prokuratora Sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania” – poinformowano.

„Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że Filip N. osiągał korzyści majątkowe z popełnianych przestępstw skarbowych oraz gospodarczych. Podejrzanemu grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności” – podano.

W toku postępowania – jak informuje PK – prokurator ustalił, że zorganizowana grupa przestępcza działała w latach 2012–2017, która doprowadziła do niekorzystnego rozporządzania mieniem Skarbu Państwa. Miało to się stać m.in. poprzez wyłudzenia podatkowe związane z fikcyjnym obrotem artykułami elektronicznymi, pojazdami mechanicznymi oraz częściami do nich, a także prawami do rozpowszechniania i kopiowania utworów słowno-muzycznych.

Prokuratura informuje ponadto, że podmioty zarządzane przez grupę przestępczą wprowadzały w błąd urzędy skarbowe, co do faktycznego wewnątrzunijnego obrotu towarami, w tym – jak napisano – co do zwrotu podatku VAT, a także co do wysokości należnego podatku. „Na skutek działalności grupy Skarb Państwa stracił co najmniej 65 mln złotych” – zaznaczono.

„W toku dotychczasowych czynności procesowych dokonano zabezpieczenia dokumentacji księgowej związanej z prowadzoną działalnością dotyczącą obrotu pojazdami, elektroniką i utworami słowno-muzycznymi. Zabezpieczono także od Filipa N. szereg przedmiotów, których zawartość będzie poddawana analizie w toku dalszych czynności” – napisano.

Ponadto, prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. „Sąd w pełni podzielił argumentację prokuratora i zastosował tymczasowe aresztowanie na okres 3 miesięcy” – podano.
Źródło info i foto: onet.pl

Mamed Chalidow w prokuraturze. Ma usłyszeć zarzuty

Były zawodnik mieszanych sztuk walki Mamed Chalidow został doprowadzony do śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Ma usłyszeć zarzuty dotyczące paserstwa luksusowych samochodów.

Mieszkający od lat w Polsce zawodnik MMA czeczeńskiego pochodzenia został zatrzymany we wtorek pod Olsztynem. Akcja policji, w której wzięli udział antyterroryści, przebiegła spokojnie. W trakcie przeszukań w domu sportowca i miejscu prowadzonej przez niego działalności zabezpieczono wartościowe przedmioty, które mogą pochodzić z przestępstwa – podawała policja.

Według ustaleń dziennikarzy RMF FM, policyjni antyterroryści weszli do domu Chalidowa około godziny 6:00 rano, mieli wyważyć okna. Chalidow nie stawiał oporu.

Zatrzymanie 38-letniego Mameda Chalidowa ma związek z prowadzoną pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach sprawą paserstwa luksusowych samochodów. Jak informowała wcześniej Prokuratura Krajowa, sprawa dotyczy m.in. aut: Porsche Panamera, Range Rover Evoque, BMW M6 i BMW serii 7.

W tym samym śledztwie, które toczy się od stycznia 2018 roku, już wcześniej zostały aresztowane cztery inne osoby. Po przesłuchaniu Mameda Chalidowa zapadnie decyzja w sprawie stosowania wobec niego środków zapobiegawczych. Po zakończeniu przesłuchania prokuratura ma także poinformować o przebiegu tych czynności i szczegółach dotyczących zarzutów.

Urodzony w 1980 roku w Groznym Mamed Chalidow jest jednym z najbardziej znanych zawodników MMA, występował także w filmach i reklamach. W Polsce mieszka od 1997 roku. W 2010 roku odebrał polskie obywatelstwo i reprezentował polskie barwy.

Jeszcze w Groznym trenował karate, po przyjeździe do Polski uprawiał taekwondo, boks i zapasy. Po przyjeździe do Polski, od 2004 roku startował w mieszanych sztukach walki, odnosząc w tej dyscyplinie wiele sukcesów. Był m.in. mistrzem Polski w MMA oraz międzynarodowym mistrzem świata KSW (Konfrontacji Sztuk Walki). Występował m.in. na ringach w USA i Japonii. Karierę sportową zakończył w grudniu 2018 roku. W styczniu na ekrany kin wszedł film pt. „Underdog”, w którym zagrał jedną z ról.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Tragiczny skutek obławy na członków ISIS na Sri Lance. Nie żyje 6 dzieci

Podczas ataku lankijskich służb na domniemanych dżihadystów, który miał miejsce w nocy z piątku na sobotę, zginęło co najmniej 15 osób, w tym sześcioro dzieci – poinformowała policja. Obława miała miejsce w Kalmunai, na wschodzie wyspy. Wcześniej informowano, że w akcji zginęły trzy osoby.

Gdy żołnierze i policjanci usiłowali wejść do kryjówki bojowników Państwa Islamskiego (IS) w Kalmunai, trzech mężczyzn wysadziło się w powietrze, zabijając trzy kobiety i sześcioro dzieci. Kolejnych trzech mężczyzn znaleziono martwych przed domem; zdaniem policji oni prawdopodobnie również byli kamikadze.

Policja podała, że wśród zabitych jest trzech podejrzanych, których szukano.

W sobotę nad ranem przedstawiciel armii oświadczył, że podczas rewizji przeprowadzonych w domach podejrzanych odnaleziono materiały wybuchowe, detonatory, „zestawy samobójcze”, uniformy wojskowe i flagi IS. Dodał, że żołnierze przygotowują się do dalszych akcji.

W obławach przeprowadzanych w całym kraju uczestniczy ok. 10 tys. żołnierzy i policjantów.

Władze Sri Lanki podejrzewają, że w kraju jest 140 osób związanych od 2013 roku z Państwem Islamskim. Policja poinformowała, że w piątek aresztowanych zostało 76 osób, wśród których są cudzoziemcy z Syrii i Egiptu.

Zamachy w Niedzielę Wielkanocną
W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa.

W czwartek przedstawiciel służb medycznych poinformował, że w niedzielnych zamachach zginęło ok. 250-260 osób, a nie 359, jak wcześniej podawano. Jeden z przedstawicieli rządu wyjaśnił, że kostnice podawały nieprecyzyjne informacje.

Po zamachach władze Sri Lanki oskarżyły o ich przeprowadzenie lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. We wtorek odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie IS.

Agencja Reutera podkreśla, że jeśli za atakiem rzeczywiście stało IS, był to jeden z największych zamachów przeprowadzonych przez tę organizację terrorystyczną poza Irakiem i Syrią.
Źródło info i foto: interia.pl

Warszawa: Atak nożownika w kwiaciarni na Mokotowie. Nie żyje 40-letni mężczyzna

Policjanci zatrzymali nożownika, który w czwartek w Warszawie zabił, kilkakrotnie godząc nożem, 40-letniego mężczyznę. Do ataku doszło w kwiaciarni na Mokotowie. Na miejscu pracują funkcjonariusze policji i prokurator. Policjanci podejrzewanego o atak mężczyznę zatrzymali w okolicach ul. Sobieskiego w Warszawie, niedaleko miejsca, w którym doszło do ataku.

Jak poinformował PAP asp. sztab. Robert Koniuszy ze stołecznej policji, ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że mężczyzna wszedł do kwiaciarni i kilkakrotnie ugodził nożem 40-latka, w wyniku czego zaatakowany zmarł.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl