Wznowiono poszukiwania ciała Jana Lityńskiego

Pu³tusk 22.02.2021. Akcja poszukiwawcza polityka, dzia³acza opozycji w czasach PRL Jana Lityñskiego w rzece Narwi w okolicach Pu³tuska, 22 bm. 75-letni mê¿czyzna 21 bm. spaceruj¹c wa³em przeciwpowodziowym wszed³ do rzeki, chc¹c uratowaæ z niej psa, pod którym za³ama³ siê lód. Do chwili obecnej nie odnaleziono jego cia³a. (aldg) PAP/Marcin Obara

Jan Lityński nie żyje. We wtorek rano służby wznowiły poszukiwania ciała b. opozycjonisty z czasów PRL, który zginął w niedzielę, ratując swoje psa. – Działania będą się koncentrowały w pobliżu miejsca zaginięcia – powiedział rzecznik prasowy komendanta mazowieckiego PSP mł. bryg. Karol Kierzkowski. Akcja została przerwana w poniedziałek o zmroku.

Jan Lityński, były działacz opozycji w okresie PRL i wieloletni poseł na Sejm, spacerując wałem przeciwpowodziowym wzdłuż rzeki Narew w Pułtusku, wszedł do wody, chcąc uratować psa, pod którym załamał się lód. Niestety, zginął podczas próby ratowania zwierzęcia. O śmierci Lityńskiego poinformował w niedzielę wieczorem dziennikarz, również opozycjonista z czasów PRL, Eugeniusz Smolar.

Rzecznik mazowieckiej Państwowej Straży Pożarnej mł. bryg. Karol Kierzkowski zaznaczył, że poszukiwania Lityńskiego są we wtorek kontynuowane. – Na miejsce wyjechały trzy samochody straży pożarnej z dwunastoma strażakami – poinformował w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Dodał, że działania wspomagające policję prowadzą strażacy z dwóch jednostek OSP i jednej PSP.

Kierzkowski poinformował również, że działania będą się koncentrowały w pobliżu miejsca zaginięcia Lityńskiego. Strażacy wspólnie z ratownikami WOPR będą kruszyć lód. Niewykluczone, że w akcji weźmie udział nurek. Tak jak dnia poprzedniego, służby będą również patrolowały brzegi Narwi. Wcześniej Kierzkowski przyzywał, że poszukiwania utrudnia duża pokrywa lodowa, dlatego akcja koncentruje się głównie w pobliżu brzegów rzeki.

„Nurt mógł zepchnąć ciało nawet kilka kilometrów w stronę Warszawy. Mogło się ono schować pod lodem w meandrach rzeki, pod korzeniami” – MŁ. BRYG. KAROL KIERZKOWSKI, RZECZNIK MAZOWIECKIEJ PSP

Wyraził przekonanie, że strażakom pomogą wiosenne temperatury, które spowodują topnienie lodu na Narwi, ale – jak zwrócił uwagę – nawet przy znacznym ociepleniu lód będzie zalegał na Narwi co najmniej kilka dni.

Jan Lityński urodził się w 1946 r. Był organizatorem i uczestnikiem studenckich wystąpień w marcu 1968 r., za co został skazany na 2,5 roku więzienia. Pracował jako robotnik, następnie programista komputerowy. W 1976 r. współzałożyciel „Biuletynu Informacyjnego”, pierwszego pisma ukazującego się poza cenzurą. W 1977 r. współredaktor „Robotnika”, niezależnego pisma na rzecz zakładania wolnych związków zawodowych. Członek KSS „KOR”, współpracownik Biura Interwencyjnego KSS „KOR” i „Krytyki” (członek redakcji).
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Szczęśliwy koniec poszukiwań zaginionego 66-latka

Szeroko zakrojona akcja poszukiwawcza, jaką chodzieska policja prowadziła we współpracy ze strażą leśną oraz ze strażą miejską z Margonina zakończyła się sukcesem. 66-latek, który wyszedł ze szpitala w Chodzieży i nie dotarł do domu w gminie Margonin, został odnaleziony – poinformowała KPP w Chodzieży.

Rodzina mężczyzny poinformowała policję w Chodzieży o zaginięciu 66-latka, po czym wspólnie z funkcjonariuszami prowadziła poszukiwania. „Sprawdzono między innymi, okoliczne szpitale, publiczne środki transportu, drogi w powiecie. Powiadomiono sąsiadujące jednostki Policji. Sytuacja była o tyle poważna, że istniało zagrożenie dla życia i zdrowia mężczyzny. W tych dniach temperatura na zewnątrz oscylowała w okolicach -10°C” – informuje policja. Policjanci wraz strażnikami leśnymi, miejskimi oraz bliskimi zaginionego tyralierą przeczesywali kompleksy leśne w okolicach miejsca zamieszkania.

Jak się okazało, mężczyzna pojawił się w miejscowości Białośliwie, gdzie „chodził od domu do domu” w poszukiwaniu pomocy. Wieś oddalona jest o 20 kilometrów od jego miejsca zamieszkania. Lokalni policjanci, powiadomieni o obecności nieznanego mężczyzny, zabrali go na komisariat. Tam okazało się, że to ten sam 66-latek, którego poszukują ich koledzy po fachu z chodzieskiej komendy.

Mężczyzna był wyziębiony, a policjanci zaopiekowali się nim do przyjazdu karetki. Jak zrelacjonował 66-latek, dzień wcześniej wszedł do lasu, gdzie stracił orientację. Mężczyzna szedł całą noc. Gdyby pozostał w bezruchu, mogłoby mu grozić zamarznięcie. Ostatecznie nic mu się nie stało i mógł wrócić do domu.
Źródło info i foto: interia.pl

Zaginęła 16-letnia Oliwia Rync z Rumi

Zaginęła 16-letnia Oliwia Rync z Rumi. Nastolatka wyszła z domu 30 stycznia o godzinie 5.30. Miała pójść na praktyki do cukierni, ale nie dotarła na miejsce. Oliwia choruje na padaczkę, jednak nie zabrała ze sobą leków. W dniu zaginięcia nastolatka miała na sobie czarną, długą kurtkę, szalik-komin w kolorze granatowym, przetykany srebrną nitką, jasne spodnie i szare botki z czarną kokardą. Miała też przy sobie czarny worek z białym napisem Nike.

Oliwia ma 162 cm wzrostu, waży 49,5 kg. Ma niebieskie oczy i ciemnobrązowe włosy. Nastolatka posiada znak szczególny w postaci blizn na przedramieniu, będących śladem po samookaleczeniach. Oliwia choruje na padaczkę, jednak wyszła z domu, nie biorąc leków, które w razie ataku mogą się okazać niezbędne.

16-latka wyszła z domu, po czym miała się udać na praktyki w cukierni w Rumi, na które nie dotarła. Od soboty od godziny 5.30 nie dała znaku życia. Według informacji zamieszczonych przez grupę poszukiwawczą na Facebooku Oliwia może przebywać w towarzystwie swojego chłopaka, 17-letniego Kamila, który uciekł z Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Rumi.

Osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu 16-letniej Oliwii Rync, mogą kontaktować się z komisariatem policji w Rumi pod numerem telefonu 47 742 99 22.
Źródło info i foto: interia.pl

Zaginęła 15-letnia Oliwia Porzuczek

Zaginęła 15-letnia Oliwia – alarmuje grupa poszukiwawcza „Zaginieni Cała Polska”. Nastolatka ostatni raz widziana była w Nysie (województwo opolskie). Policja i rodzina apelują o pomoc w poszukiwaniach dziewczyny.

Zaginęła 15-letnia Oliwia Porzuczek. Zaginięcie dziewczyny nagłośniła grupa poszukiwawcza „Zaginieni Cała Polska”. Nastolatka ostatni raz widziana była 18 stycznia 2021 roku. Tego dnia prawdopodobnie przebywała na terenie Nysy, w okolicach ulic Jagiellońskiej i Krawieckiej. Miała też być w Hajdukach Nyskich. Od tego momentu ślad po dziewczynie zaginął, 15-latka nie nawiązała żadnego kontaktu z bliskimi.

Zaginiona Oliwia Porzuczek ma 15 lat, około 150 centymetrów wzrostu i drobną budowę ciała. Ma niebieskie oczy wpadające w zieleń oraz długie, ciemne wygolone po bokach i z tyłu głowy włosy. Poniżej publikujemy zdjęcia nastolatki.

W dniu zniknięcia ubrana była w jasnobrązową kurtkę, czarne obuwie Nike oraz prawdopodobnie czarne lub ciemne spodnie. „Osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu zaginionej, proszone są o kontakt z Komisariatem Policji w Otmuchowie pod numerem tel. 47 863 54 03. Lub kontakt do rodziny pod numerami telefonów 783 992 504, lub 691 532 776” – czytamy w komunikacie poszukiwaczy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Udało się odnaleźć zaginionego 3,5-latka

Ponad 2 godziny trwały poszukiwania 3,5-letniego chłopca, który zaginął w okolicy lasu w Starym Adamowie, w gminie Aleksandrów Łódzki. Blisko 200 policjantów i funkcjonariuszy straży pożarnej przeczesywało teren metr po metrze. Jeszcze przed zmrokiem chłopiec został odnaleziony cały i zdrowy.

20 października 2020 r., przed godziną 15:00, zgierscy policjanci otrzymali zgłoszenie o zaginięciu 3,5-letniego chłopca w okolicy lasu w Starym Adamowie, w gminie Aleksandrów Łódzki. Ze wstępnych ustaleń mundurowych wynikało, że mama straciła chłopca z oczu, a po chwili nie mogła go już odnaleźć. Do poszukiwań dziecka wyruszyło ponad 100 policjantów ze Zgierza i komisariatów podległych, a także z Łodzi oraz powiatów sąsiednich. W poszukiwania zaangażowani byli także funkcjonariusze straży pożarnej. Na miejscu pracował policyjny śmigłowiec oraz policyjny pies służbowy. Funkcjonariusze policji i straży pożarnej przeczesywali las i teren przyległy metr po metrze.

Dzięki szybkim działaniom już po godzinie 17:00 dziecko zostało odnalezione w okolicznym lesie całe i zdrowe. Jeszcze tego samego dnia wróciło z mamą do domu. O sprawie zostanie powiadomiony sąd rodzinny, który być może oceni prawidłowość sprawowania władzy rodzicielskiej. Cała sytuacja będzie także wnikliwie wyjaśniona przez policjantów.
Źródło info i foto: Policja.pl

Tragiczny finał poszukiwań 87-latka

Po trwającej cztery dni akcji poszukiwawczej, strażaccy płetwonurkowie wyłowili z częstochowskiego zbiornika „Michalina” ciało zaginionego w miniony wtorek 87-latka z tego miasta. Wszystko wskazuje na to, że senior utopił się podczas kąpieli. Wcześniej na brzegu znaleziono jego rzeczy.

O zakończeniu wszczętej w minioną środę akcji poinformowała w niedzielę śląska policja. Zaginięcie 87-latka zgłosiła rodzina, zaniepokojona jego nieobecnością. Ustalono, że dzień wcześniej senior wypoczywał nad wodą; znaleziono tam torbę z jego rzeczami i telefon.

Rozpoczęły się trwające cztery dni poszukiwania, prowadzone zarówno w okolicy zbiornika, jak i w wodzie. W sobotę płetwonurkowie ze specjalistycznej jednostki strażackiej w Bytomiu odnaleźli i wyłowili ciało mężczyzny. Okoliczności jego śmierci wyjaśniają teraz policjanci, pod nadzorem częstochowskiej prokuratury.

Jak wynika z policyjnych statystyk, w lipcu tego roku w woj. śląskim utonęło 6 osób, podczas gdy w lipcu rok wcześniej – jedna. W sierpniu zeszłego roku w regionie utonęło 5 osób. Policja apeluje o rozsądek i przestrzeganie zasad bezpiecznego wypoczynku nad wodą.

– Nie bądźmy obojętni i zwracajmy uwagę na innych wypoczywających nad wodą – nasza reakcja na zagrożenie może uratować komuś życie – przypominają częstochowscy policjanci.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Krzysztof Rutkowski o poszukiwaniach zaginionego 3-latka. Szokujące kulisy

Ponad tydzień trwała akcja poszukiwawcza zaginionego 3,5-letniego Kacperka z Nowogrodźca. Niestety, potwierdziły się przypuszczenia policji oraz wizja jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego (56 l.) i w rzece Kwisa znaleziono ciało poszukiwanego chłopczyka. W sprawę zaangażowany był Krzysztof Rutkowski (60 l.), który postanowił zdradzić kulisy akcji poszukiwawczej.

Sprawą zaginionego 3,5-letniego Kacperka żyła cała Polska. Mimo że szanse na odnalezienie zdrowego chłopczyka były małe, to jednak wielu wierzyło w szczęśliwy finał poszukiwań. Tak jednak się nie stało.

W miniony weekend w rzece Kwisa znaleziono ciało chłopczyka. W akcję poszukiwawczą włączył się również najsłynniejszy polski detektyw, Krzysztof Rutkowski. To właśnie rodzina zwróciła się do niego o pomoc, licząc na to, że uda mu się szybko i sprawnie rozwiązać tajemnicze zniknięcie chłopca.

Słynny detektyw po odnalezieniu ciała Kacperka zdecydował się ujawnić kilka szczegółów związanych ze sprawą, przy której pracował.

„Ciałko odnaleziono około godziny 9 (w sobotę 9 maja, przypis.red.), około 1200 metrów od miejsca, w którym zaginął Kacper. Przypuszczaliśmy, że ciało odnajdzie się po takim czasie. Nie braliśmy innej wersji pod uwagę oprócz tej, że dziecko jest w rzece. To był nieszczęśliwy wypadek” – wyznał w rozmowie z „Faktem” Rutkowski.

Polsat News poinformował również, że Rutkowski oraz matka Kacperka apelują, by nie szykanować ojca i oczerniać w sieci ojca chłopczyka.
Źródło info i foto: pOmponik.pl

Słowenia: Wstrzymano poszukiwania 23-letniego Polaka

Słoweńscy policjanci i ratownicy zawiesili w niedzielę poszukiwania polskiego studenta, który wpadł w sobotę do rzeki Socza na zachodzie kraju. Akcja ma zostać wznowiona w poniedziałek.

Słowenia. Polak wpadł do rzeki

Około godziny 17:00 znaleźli się nad kanionem rzeki. Polak, który podszedł do krawędzi kanionu, stracił równowagę i wpadł do wody. Świadkowie widzieli, jak 23-latek przepłynął kilkadziesiąt metrów, po czym zniknął im z oczu. Na miejsce wezwano policję i ratowników. Poszukiwania prowadzono do godz. 22 w sobotę i wznowiono je w niedzielę rano. Niestety, nie dały one żadnego rezultatu. Zostaną wznowione w poniedziałek.

Portal delo.si opisuje, że w poszukiwaniach brali udział policjanci z Bovec, a także z Novej Goricy i strażacy oraz ratownicy górscy. Oprócz tego użyto drona, a w akcję zaangażowano ponad 30 osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

W rzece znaleziono ciało dziecka. To zaginiony Kacper?

W sobotę w rzece Kwisa w Nowogrodźcu znaleziono ciało chłopca. Jak informuje policja, najprawdopodobniej, to poszukiwany od dwóch tygodni 3,5-letni Kacperek. Poszukiwania zaginionego chłopca trwały od poniedziałku 27 kwietnia. Wtedy matka zgłosiła zaginięcie chłopca, który był pod opieką ojca. W sobotę w rzece odnaleziono ciało. Prawdopodobnie jest to ciało 3,5-letniego chłopca.

Funkcjonariusze prowadzili nieprzerwanie poszukiwania od dwóch tygodni – przeczesano łącznie 500 hektarów – tereny otwarte, leśne, przyrzeczne oraz kolejowe. Niemal każdego dnia sprawdzane są również tereny wodonośne – z łodzi i pontonów, jak i przez policyjnych nurków. W akcji brał udział m.in. policyjny śmigłowiec, drony, łodzie z sonarami, roboty podwodne oraz system trackerów gps umożliwiający bieżącą analizę sprawdzonego terenu.

Ciało chłopca zostało znalezione w Kwisie kilkaset metrów od miejsca, gdzie Kacper widziany był po raz ostatni – niedaleko działek między wiaduktem kolejowym i drogowym. Na miejscu pracuje prokurator, który musi potwierdzić tożsamość chłopca.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Tajlandia: Poszukiwania zaginionego Polaka

Dotychczasowa akcja poszukiwawcza Polaka, który zaginął w Tajlandii nie przyniosła spodziewanych efektów. Miejscowa policja poinformowała konsula RP w Bangkoku o podjęciu decyzji o zmniejszeniu zakresu dalszych poszukiwań – poinformował w poniedziałek polski resort dyplomacji.

Biuro rzecznika prasowego MSZ zapewniło, że ambasada RP w Bangkoku pozostaje w tej sprawie w kontakcie z władzami lokalnymi, konsulem honorowym oraz rodziną zaginionego.

Tydzień temu resort spraw zagranicznych poinformował, że trwa akcja poszukiwawcza Polaka, który zaginął wraz z towarzyszącą mu mieszkanką Tajlandii. Kajak, którym para płynęła niedaleko brzegu wyspy Phuket, został zniesiony na otwarte morze.

Suriya Khunto z policji wodnej powiedział agencji AP, że 26-letni Mateusz i 23-letnia Werakan zaginęli w sobotę 7 grudnia około godz. 18 czasu lokalnego (godz. 12 w Polsce). Płynęli kajakiem do wysepki niedaleko plaży Yanui na wyspie Phuket. Ich znajomi płynęli trzema innymi kajakami.

Jak informuje policja, znajomi Polaka powiedzieli właścicielowi wypożyczalni kajaków, że 26-latek tuż przed zaginięciem zadzwonił do nich z telefonu komórkowego. Powiedział, że wysokie fale i silny wiatr znoszą go do morza, a jego kajak już raz przewrócił się do góry dnem.

Poszukiwania rozpoczęły się już w sobotę wieczorem.

Rodzina zaginionego Polaka rozpoczęła w internecie zbiórkę pieniędzy na kontynuowanie poszukiwań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl