Posts Tagged “akt oskarżenia”

Co najmniej 3 lata więzienia grożą księdzu katechecie z małej miejscowości w Podlaskiem, który miał trzykrotnie zgwałcić nastolatkę. Akt oskarżenia w tej sprawie skierowała do Sądu Okręgowego w Białymstoku Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce.

Z ustaleń prokuratury wynika, że oskarżony 28-letni Marcin Ł. – wikary, katecheta w szkole podstawowej i gimnazjum – w maju i w czerwcu ub. roku podstępem zwabiał dziewczynkę do budynku plebanii, zamykał drzwi na klucz i wykorzystywał ją seksualnie – poinformowała rzeczniczka prasowa ostrołęckiej prokuratury Elżbieta Edyta Łukasiewicz. Jak zaznaczyła, prokuratura nie podaje nazwy miejscowości ani innych szczegółów sprawy ze względu na dobro pokrzywdzonej, która ma mniej niż 15 lat. Oskarżonemu o trzykrotny gwałt grozi kara pozbawienia wolności na okres nie krótszy niż 3 lata.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

300 kilogramów materiałów wybuchowych, 25 tys. Sztuk amunicji i 25 sztuk broni znaleźli agenci ABW u mieszkańca okolic Olsztyna. Akt oskarżenia objął jednak nie tylko jego.

Tajne śledztwo w sprawie zamachu na “konstytucyjne organy władzy” zakończył Podlaski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej. W mieszkaniu mężczyzny, który usłyszał zarzuty, ABW znalazła także – informuje RMF – zapalniki i lont oraz ulotki, w których wzywano do “wypowiedzenia posłuszeństwa” organom władzy. Do aktu oskarżenia prokuratura dołączyła też sprawy dwóch mieszkańców woj. Śląskiego – u jednego znaleziono broń i amunicję,a drugi tylko ukrywał pociski, jak też sprawę mieszkańca Warszawy, przechowującego nielegalnie broń.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Krakowski Sąd Okręgowy, do którego w grudniu trafił akt oskarżenia przeciwko Marcinowi Dubienieckiemu i innym ośmiu osobom, nie zgodził się na uchylenie wobec Marcina Dubienieckiego zakazu opuszczania kraju – ustaliła w piątek PAP w sądzie.

“Sąd nie uwzględnił wniosku obrońców o uchylenie wobec oskarżonego środka zapobiegawczego w postaci zakazu opuszczania kraju” – poinformowała w piątek PAP Grażyna Rokita z biura prasowego Sądu Okręgowego w Krakowie. Jednocześnie sąd zmienił wobec Dubienieckiego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji w ten sposób, że zmniejszył częstotliwość jego stawiennictwa w Komendzie Miejskiej Policji w Gdyni na jeden raz w miesiącu.

Sąd zmniejszył także oskarżonej Katarzynie M. wysokość poręczenia majątkowego do kwoty 800 tys. zł, tj. o 200 tys. zł (z miliona).

Marcin Dubieniecki został oskarżony przez Prokuraturę Regionalną w Krakowie wraz z ośmioma innymi osobami m.in. o wyłudzenia 14,5 mln zł z Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych i pranie pieniędzy. Akt oskarżenia 29 grudnia trafił do krakowskiego sądu.

Dubieniecki (wyraził zgodę na podawanie nazwiska) został zatrzymany 23 sierpnia 2015 r. razem z czterema innymi osobami. Usłyszał zarzuty: kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzenia 14,5 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) i prania brudnych pieniędzy.

W październiku 2016 r. po 14 miesiącach przebywania w areszcie Dubieniecki został zwolniony po wpłaceniu 3 mln zł poręczenia majątkowego. Zastosowano wobec niego także zakaz opuszczania kraju połączony z zaborem paszportu oraz dozór policyjny.

W grudniu ub.r. akt oskarżenia w tej sprawie skierowano do Sądu Okręgowego w Krakowie. Jak informowała prokuratura, głównym zarzutem co do wszystkich osób jest udział w zorganizowanej grupie przestępczej, którą według prokuratury kierowali Marcin Dubieniecki i Wiktor D., a pozostałe osoby uczestniczyły w niej w różnych aspektach i w różnym zakresie.

Grupa działała od 1 maja 2012 r. do 23 sierpnia 2015 r. i wyłudziła 14,5 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz usiłowała wyłudzić kolejne 500 tys. zł. Dwaj główni oskarżeni mają również zarzuty udziału w procederze prania pieniędzy o wartości 8 mln 400 tys. zł.

Termin rozpoczęcia procesu nie został jeszcze wyznaczony.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Kajetan P. miał w momencie dokonania zbrodni ograniczoną poczytalność, ale może odpowiadać przed sądem za swoje przestępstwa – uznali śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie po konfrontacji biegłych, którzy badali „Hannibala z Żoliborza”. I skierowali do Sądu Okręgowego akt oskarżenia przeciwko P.

Kajetan P. został oskarżony o zamordowanie 3 lutego 2016 r. Katarzyny J., lektorki języka włoskiego, której ciało później rozczłonkował. Odpowie także za uderzenie łokciem w głowę policjanta, który eskortował P. w drodze do Polski. Z ustaleń śledczych wynika, że 28-letni bibliotekarz miał w „znacznym stopniu ograniczoną zdolność do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem”.

To już druga próba postawienia Kajetana P. przed sądem przez warszawskich śledczych. W połowie lipca 2017 r. prokuratura skierowała przeciwko P. akt oskarżenia o brutalne zabójstwo w 2016 r. Katarzyny J. i napaść na policjanta. Trzy miesiące później Sąd Okręgowy zwrócił śledczym sprawę Kajetana P. i nakazał uzupełnić postępowanie. Za najważniejsze uchybienie sąd uznał brak konfrontacji biegłych psychiatrów i psychologów z obu zespołów biegłych wypowiadających się w zakresie poczytalności oskarżonego. Ponadto nakazano doręczenie oskarżonemu i jego obrońcy kopii opinii psychiatrycznej oraz sporządzenie czytelnych odpisów protokołów zeznań świadków oraz jednego protokołu przesłuchania podejrzanego.

Dali wiarę drugiemu zespołowi

Prokuratura przekonuje, że przed ponownym skierowaniem aktu oskarżenia przeciwko „Hannibalowi z Żoliborza”, wykonała wszystkie zalecenia Sądu. Do konfrontacji dwóch zespołów biegłych, którzy badali Kajetana P. doszło 17 stycznia 2018 r. – Przed konfrontacją biegłych zapoznano ich aktualnymi informacjami na temat stanu zdrowia podejrzanego oraz materiałem dowodowym uzyskanym już po wydaniu przez nich opinii. Podczas konfrontacji każdy z biegłych podtrzymał swoje dotychczasowe stanowisko oraz potwierdził wnioski zawarte w sporządzonych opiniach. Ponadto wszyscy biegli zgodnie uznali, iż materiał dowodowy zgromadzony w toku śledztwa był wystarczający do wydania opinii – wyjaśnia tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej.

Prok. Łapczyński podkreślił, że po analizie całego materiału dowodowego prokuratura podzieliła wnioski drugiego zespołu biegłych, wskazujące na działanie sprawcy w warunkach tzw. ograniczonej poczytalności.

Opinia pierwszego zespołu biegłych psychiatrów i psychologów, budziła wątpliwości śledczych od samego początku. Eksperci skłaniali się bowiem ku niepoczytalności Kajetana P., choć nie byli całkowicie zgodni co do tego. Drugi zespół biegłych uznał, że P. cierpi na pewne zaburzenia, ale nie miał zniesionej poczytalności, a „tylko” ograniczoną, co pozwala postawić go przed sądem.

Makabryczne odkrycie

3 lutego 2016 r. strażacy otrzymali wezwanie do budynku przy ul. Potockiej na warszawskim Żoliborzu. Zaniepokojeni sąsiedzi zaalarmowali, że z lokalu na pierwszym piętrze wydobywa się dym. Po wejściu do środka strażacy odkryli, że pali się duży worek. Okazało się, że w środku znajduje się ciało młodej kobiety bez głowy. Głowę znaleziono w innym pomieszczeniu, ukrytą w plecaku. Następnego dnia śledczy potwierdzili, że zamordowaną jest Katarzyna J., mieszkanka Radomia, która jakiś czas temu zamieszkała w stolicy.

Kajetan P. uciekł z Polski, najpierw do Niemiec, a później do Włoch, skąd dotarł na Maltę. Tam właśnie został zatrzymany 17 lutego. Planował wyjazd do Tunezji.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła mu 27 lutego zarzut zabójstwa Katarzyny J. Kajetan P. przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia, które są zbieżne z materiałem dowodowym. Zrezygnował z renomowanego prawnika, którego wynajęła mu rodzina. Stwierdził, że chce sam bronić się przed sądem. Mimo to prokuratura przyznała mu obrońcę z urzędu.

Przypadkowa ofiara

Decyzję o morderstwie P. miał podjąć „miesiąc lub dwa przed samym zdarzeniem”. Podczas przesłuchania tłumaczył, że morderstwo miało na celu – jak sam powiedział – „pozbycie się słabości, jaką jest przekonanie, iż życie ludzkie jest warte więcej od świni lub komara”.

– Poszukiwał ofiary. Uznał, że powinna to być osoba obca, lektor języka, ponieważ z taką osobą miałby – z uwagi na wykonywane obowiązki – pewną nić porozumienia i wzbudzałby zaufanie. Całkowity przypadek zadecydował, że ofiarą została Katarzyna J. Telefon do niej znalazł na stronie internetowej z ogłoszeniami o korepetycjach językowych – tłumaczył prok. Przemysław Nowak, ówczesny rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Trzech nastolatków marokańskiego i nigerskiego pochodzenia stanie w czwartek przed sądem dla nieletnich w Bolonii. Są oskarżeni o gwałt i napaść na parę polskich turystów w Rimini. Za te zarzuty mogą trafić do więzienia na pięć lat. Za zamkniętymi drzwiami osądzeni zostaną bracia Marokańczycy w wieku 15 i 17 lat oraz 16-letni Nigeryjczyk. Wszyscy mieszkają w rejonie miasta Pesaro. Zarzuca się im zbiorowy gwałt, napaść oraz spowodowanie ciężkich uszkodzeń ciała w czasie trzech napadów w sierpniu w Rimini. W akcie oskarżenia jest łącznie osiem zarzutów.

Szef gangu już został skazany

Adwokaci nieletnich zamierzają złożyć wniosek o osądzenie ich w trybie uproszczonym, przewidującym redukcję kary. Tożsamość nieletnich sprawców brutalnego napadu na Polaków i innych ataków utrzymywana jest w tajemnicy. Przed trybunałem dla nieletnich regionu Emilia-Romania rozpoczyna się drugi sądowy finał sprawy, która w sierpniu zeszłego roku wstrząsnęła opinią publiczną we Włoszech i wywołała dyskusję na temat bezpieczeństwa. Jednej z sierpniowych nocy na plaży w Rimini czteroosobowy gang napadł na dwoje polskich turystów. Młoda kobieta została zgwałcona, a jej partner ciężko pobity. Sprawcami okazali się 20-letni Kongijczyk Guerlin Butungu oraz trzej nieletni.

Pełnoletni szef gangu, migrant ubiegający się o azyl we Włoszech, został w listopadzie skazany przez sąd pierwszej instancji na 16 lat więzienia. Proces przed sądem dla nieletnich nie przewiduje obecności pełnomocnika ofiar ani innych stron, które czują się poszkodowane.

Ofiary w liście opisały szczegóły napaści

Od reprezentanta Polaków przewodniczący składu sędziowskiego otrzymał ich listy z relacją z napaści, opisem ich stanu oraz kuracji, jakiej wymagają. – Stan obojga jest poważny – ujawnił wcześniej pełnomocnik ofiar mecenas Maurizio Ghinelli. Treść listów młodych Polaków wraz z drastycznymi szczegółami w dużym stopniu przyczyniła się do wymierzenia Kongijczykowi surowego, jak uznano, wyroku 16 lat więzienia, wyższego od tego, o jaki wnioskował prokurator. Adwokaci będą wnioskować o osądzenie nieletnich w trybie przewidującym redukcję kary, podając jako jeden z argumentów także to, że dwaj bracia sami zgłosili się na policję tydzień po napadzie, gdy byli poszukiwani przez policję w całym kraju. Złożone przez nich zeznania umożliwiły zatrzymanie dwóch pozostałych sprawców. Wszyscy zostali schwytani w ciągu ośmiu dni od napaści w Rimini.

Potem zaś, jak informowały źródła sądowe, 16-letni Nigeryjczyk udzielił wielu wyczerpujących informacji na temat działalności gangu i dokonanych napadów. Wyjątkowo trudna z prawnego punktu widzenia jest sytuacja dwóch nastoletnich Marokańczyków z miejscowości Vallefoglia koło Pesaro. W listopadzie zeszłego roku sąd podjął decyzję o wydaleniu z Włoch do Maroka ich ojca i matki, gdyż – jak uznano – nie są w stanie wypełnić właściwie roli rodziców. Wydając to postanowienie sąd powołał się na bezpieczeństwo publiczne. Ojciec nastolatków odbywa obecnie karę aresztu domowego m.in. za kradzież, jazdę po alkoholu i handel narkotykami. Już raz został wydalony z Włoch, ale wrócił do nich nielegalnie.

Eksperci mówią o pobłażliwości sądu

Według sądu ojciec nastolatków swoim zachowaniem sprawiał, że nie integrowali się oni z włoskim społeczeństwem. To on również w ocenie sędziów doprowadził do tego, że jego synowie w bardzo młodym wieku weszli w konflikt z prawem. Matka młodocianych przestępców opisywana jest jako osoba agresywna. Miejscowe media podały, że kobieta już wcześniej chciała oddać synów do opieki społecznej, a jej młodsze dzieci często żebrały na ulicy. Mężczyzna po zakończeniu kary w kwietniu, razem z żoną opuści Włochy. Znawcy prawa, cytowani przez media w Bolonii, zwracają uwagę na dość dużą pobłażliwość włoskiego wymiaru sprawiedliwości wobec nieletnich. Profesor Daniele Vicoli z katedry karnego prawa procesowego na uniwersytecie w Bolonii wyraził opinię, że kara wobec tej trójki może zostać obniżona podwójnie: z racji ich wieku oraz trybu, w jakim będą sądzeni. Vicoli obliczył, że kara ta może nie przekroczyć 5 lat i 4 miesięcy więzienia. Jak dodał, karę mogą oni odbyć najpierw w zakładzie dla nieletnich, a następnie w ośrodku resocjalizacyjnym.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Uchylono postanowienie sądu okręgowego o zwrocie aktu oskarżenia śledczym. Tym samym proces w sprawie głośnego zabójstwa 17-latki może się rozpocząć bez przeszkód.

Na początku stycznia pojawiła się informacaja, że sąd zwrócił do uzupełnienia akta w sprawie zabójstwa Iwony Cygan. Powodem był brak pełnego opisu czynów, których popełnienie zarzuca się konkretnym policjantom. Sędzia Marzena Ossolińska-Plęs tłumaczyła wówczas, że w tej sytuacji oskarżeni nie wiedzą jakie zarzuty im przedstawiono, a ona nie miała innego wyjścia jak zwrócić akt oskarżenia do uzupełnienia.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Rozpoznaniem zażalenia małopolskiego wydziału Prokuratory Krajowej na decyzję Sądu Okręgowego w Rzeszowie, Sąd Apelacyjny zajmie się 1 lutego. Sprawa dotyczy zabójstwa Iwony Cygan, do którego doszło w sierpniu 1998 roku. Akt oskarżenia w sprawie zabójstwa w sierpniu 1998 roku Iwony Cygan obejmuje 17 osób, wśród nich 14 byłych i obecnych funkcjonariuszy policji. Sprawę ma rozpoznać Sąd Okręgowy w Rzeszowie, który pod koniec ub. roku zwrócił do prokuratury akt oskarżenia w celu uzupełnienia śledztwa.

Potrzeba jawności

Jak wyjaśniła PAP na początku stycznia rzeczniczka rzeszowskiego sądu sędzia Marzena Ossolińska-Plęs, prokuratura ma uzupełnić postępowanie przygotowawcze o czynności, które mają na celu wyeliminować z zarzutów aktu oskarżenia część niejawną.

Chodzi o to, że wobec 14 oskarżonych policjantów zarzuty zostały tak sformułowane, że są one w części niejawne, co – zdaniem sądu – w konsekwencji uniemożliwia oskarżonym zapoznanie się z nimi i ustosunkowanie się do nich. Sąd uznał, że prokuratura ma je tak sformułować, by były one jawne w całości.

Na to postanowienie Sądu Okręgowego w Rzeszowie PK złożyła zażalenie. Śledczy uznali argumenty sądu za niezasadne.

Rzeczniczka PK Ewa Bialik poinformowała na początku stycznia PAP, że prokuratura nie zgadza się z tym stanowiskiem sądu; w ocenie prokuratury – jak dodała – nie ma ono oparcia w przepisach procedury karnej.

“Prowadzenie postępowań, które w części opierają się na dowodach zawierających informacje niejawne, wymaga jedynie prawidłowego przygotowania przez sąd rozpraw i wydania przez niego odpowiednich zarządzeń” – dodała. Zaznaczyła też, że zdaniem prokuratury takie sformułowanie zarzutów “w żaden sposób nie ogranicza oskarżonym prawa do obrony, ani swobody ich wypowiedzi przed sądem”.

Zażalenie na decyzję

Prokurator poinformowała też, że Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji PK w Krakowie skierował zażalenie na tę decyzję do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

“Zniesienie klauzuli tajności z części dokumentów, jak postuluje Sąd Okręgowy w Rzeszowie, niesie za sobą niebezpieczeństwo ujawnienia zasad pracy operacyjnej i rozpoznawczej policji, a tym samym godzi w bezpieczeństwo obywateli i państwa. Upublicznienie tych zasad uniemożliwiłoby w przyszłości skuteczne zwalczania przestępczości. Informacje o metodach pracy operacyjnej i rozpoznawczej policji stałyby się dostępne np. dla członków zorganizowanych grup przestępczych i pozwoliły im na skuteczne paraliżowanie działań organów ścigania” – uzasadniła.

Zażalenie, zgodnie z procedurą, zostało skierowane do rzeszowskiego SA za pośrednictwem rzeszowskiego sądu okręgowego. Sąd ten po zapoznaniu się ze stanowiskiem PK nie uwzględnił zażalenia i przekazał je do rozpoznania sądowi wyższej instancji, czyli SA w Rzeszowie. Ten na 1 lutego br. wyznaczył posiedzenie w tej sprawie.

Przesłuchania po latach

Zarzut zabójstwa kobiety ze szczególnym okrucieństwem postawiono obecnie 46-letniemu Pawłowi K.; o współsprawstwo w popełnieniu tego zabójstwa oskarżony został jego ojciec Józef K.

Według prokuratury Paweł K. w sierpniu 1998 r., korzystając z pomocy dwóch osób, zadał w Szczucinie swojej ofierze liczne ciosy twardym narzędziem, a następnie wywiózł ją w okolice wałów przeciwpowodziowych w Łęce Szczucińskiej i – brutalnie krępując – doprowadził do śmierci.

Podczas przesłuchania w prokuraturze Paweł K., sprowadzony 11 maja 2017 roku z Austrii na podstawie ekstradycji do Polski i aresztowany, nie przyznał się do zarzutu i skorzystał z prawa do odmowy wyjaśnień, nie chciał także odpowiadać na pytania.

W sprawie tej oskarżona została również koleżanka zamordowanej Iwony Cygan – Renata G.D. Prokurator zarzucił jej popełnienie czterech przestępstw składania fałszywych zeznań.

Z kolei 14 byłym i obecnym funkcjonariuszom policji prokurator zarzucił nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz poplecznictwo, czyli utrudnianie postępowania karnego.

Akt oskarżenia trafił w grudniu ub.r. do Sądu Okręgowego w Tarnowie. Wszyscy sędziowie wydziału karnego tarnowskiego sądu, dla dobra wymiaru sprawiedliwości, złożyli wnioski o wyłączenie ich z udziału w tej sprawie. Zostały one wraz z aktami sprawy przesłane do Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który przychylił się do nich i postanowił, że proces będzie się toczył przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie.

Jak informował wówczas rzecznik SO w Tarnowie sędzia Tomasz Kozioł, jeden z oskarżonych byłych policjantów jest powiązany rodzinnie z dwójką sędziów tarnowskich sądów. Zastrzeżenia wobec prowadzenia sprawy w Tarnowie wyrażała także rodzina ofiary.

Działania Archiwum X

Do zabójstwa 17-latki doszło w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 r. Ciało znalazł następnego dnia przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej przypadkowy świadek. Z sekcji zwłok wynikało, że dziewczyna została uduszona, a sprawcy upozorowali napaść seksualną.

Przed laty śledztwo w tej sprawie zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Obecne postępowanie wznowiono i kontynuował je zamiejscowy krakowski wydział Prokuratury Krajowej wraz z policjantami ze specjalnej grupy, zajmującej się niewyjaśnionymi zbrodniami sprzed lat – Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Zatrzymania podejrzanych zaczęły się po przełamaniu przez śledczych “zmowy milczenia”, w grudniu 2016 r.

Do tej pory policja i prokuratura, analizując zgromadzony materiał dowodowy, ustaliły też, że bezpośredni związek z zabójstwem Iwony Cygan ma zaginięcie i śmierć innego mieszkańca tej miejscowości. Mężczyzna ten w styczniu 1999 r., bezpośrednio po emisji programu kryminalnego, w którym omawiane było zabójstwo nastolatki i zapowiadana nagroda dla informatora, miał opowiadać, że zna sprawcę. Następnego dnia zniknął. Jego zwłoki znaleziono po kilku miesiącach w Wiśle, kilkanaście kilometrów poniżej Łęki Szczucińskiej.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Dwudniowe „seminaria” w luksusowym hotelu na Mazurach czy spotkania biznesowe w popularnych lokalach – tak Rafał K. wabił klientów, aby powierzyli mu swoje oszczędności celem „inwestycji” na rynku FOREX. Udało mu się omamić żądzą zysków 54 osoby, które łącznie powierzyły mu prawie 5 mln zł. Prokuratura uważa, że doszło do oszustwa; inwestor brak wypłat dla klientów tłumaczy „niepowodzeniem w interesach”.

Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko Rafałowi K., któremu zarzuca się dokonanie kilkudziesięciu oszustw na łączną kwotę prawie 5 mln zł.

– Mężczyzna odpowie m.in. za prowadzenie bez wymaganego zezwolenia KNF od 14 listopada 2012 r. do 19 grudnia 2013 r. działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi na rynku FOREX; oszustwa na łączną kwotę prawie 5 mln zł na szkodę 54 osób oraz wyrządzenie szkody wierzycielom i uszczuplenie zaspokojenia ich roszczeń przez zbycie zagrożonych zajęciem składników majątkowych o wartości ponad 1,9 mln zł – wylicza prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej.

Prosty pomysł na przekręt

Z ustaleń śledczych wynika, że Rafał K. pracował przed kilku laty w jednej z firm zajmujących się pośrednictwem finansowym. To właśnie wtedy wpadł na pomysł, że namówi klientów, którymi się „opiekował”, aby zainwestowali na rynku FOREX. Od listopada 2012 r. zaczął werbować kolejnych „inwestorów”.

– Mechanizm przestępstwa polegał na otwarciu przez pokrzywdzonych rachunków inwestycyjnych w domach maklerskich i wpłatę na nie środków finansowych jako tzw. depozytu, a następnie udzieleniu pełnomocnictwa do tych rachunków Rafałowi K. i przekazaniu mu loginów i haseł do rachunków oraz zobowiązaniu do zaniechania samodzielnego wykonywania jakichkolwiek transakcji inwestycyjnych i pieniężnych na rachunkach – mówi portalowi tvp.info prok. Łapczyński.

Rafał K. przekonywał klientów, że zarobił na rynku FOREX sumę pozwalającą kupić mu sześć nieruchomości. Wmawiał im, że będą one odpowiednim zabezpieczeniem dla osób, którzy powierzą mu pieniądze. K. zapewniał także, że ma polisę OC gwarantującą bezpieczeństwo inwestycji. W rzeczywistości klienci byli pozbawieni jakiejkolwiek szansy na dochodzenie swoich racji.

Dziesiątki oszukanych

Rafał K. miał od listopada 2012 do października 2013 r. naciągnąć 54 osoby do powierzenia mu pieniędzy na inwestycje. Klienci wpłacali od 14 tys. zł do nawet 340 tys. zł. Mężczyzna intensywnie zabiegał o inwestorów. Zorganizował i opłacił specjalne dwudniowe seminarium w renomowanym hotelu w Mikołajkach, podczas którego przekonywał zaproszonych ludzi o wielkich zyskach, jakie można osiągnąć na rynku FOREX.

K. twierdził w prokuraturze, że przez kilka miesięcy inwestycje przynosiły zysk. – Później straty na rachunkach Rafał K. tłumaczył przyjętą strategią inwestycyjną, polegającą na zarządzaniu kilkoma kluczowymi rachunkami, na które zostały przekazane środki, w celu zwiększenia zysków w dłuższym czasie, a potem przejściowymi trudnościami związanymi z sytuacją ekonomiczną i polityczną. Od września 2013 r. Rafał K. unikał stopniowo kontaktu z pokrzywdzonymi, po czym przestał odpowiadać na wiadomości i telefony pokrzywdzonych – dodaje prok. Łapczyński.

Rafał K. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśniania. Kara łączna, jaka grozi oskarżonemu, to 15 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Były rosyjski policjant z Angarska, który w 2015 roku został skazany na dożywocie za zabójstwo 22 kobiet, w środę stanął ponownie przed sądem. “Angarskiemu maniakowi”, jak nazywają zabójcę rosyjskie media, zarzuca się zamordowanie kolejnych 60 kobiet.

Sąd w Irkucku na Syberii przedstawił w środę zarzuty 53-letniemu Michaiłowi Popkowowi i wyznaczył datę kolejnej rozprawy na 15 stycznia. Sąd zarządził, że przesłuchania będą odbywać się za zamkniętymi drzwiami. Akt oskarżenia, jak poinformowało biuro prasowe sądu, składa się z 12 tomów.

Były policjant z syberyjskiego miasta Angarsk został aresztowany w 2012 roku. Jak twierdzi Komitet Śledczy, w latach 1992-2000 Popkow popełnił łącznie na terenie obwodu irkuckiego ponad 80 morderstw. Ekspertyza wykazała, że Popkow nie cierpi na zaburzenia psychiczne. W styczniu 2015 roku Popkow został uznany za winnego zamordowania 22 kobiet i próby zabicia dwóch kobiet. Sąd skazał go na dożywocie. Władze informują, że skazany przyznał się później do zamordowania kolejnych 59 kobiet. W marcu ubiegłego roku po przeprowadzeniu dodatkowego dochodzenia zarzucono mu zamordowanie 60 osób.

Nazywał się “czyścicielem”

Do niektórych morderstw miało dojść podczas służby w policji. Popkow wykorzystywał radiowóz i policyjny mundur do zwabienia przyszłych ofiar. Miał również zabić policjanta. W latach 1994-2000 w porze wieczornej i nocnej w miejscach publicznych Angarska ginęły kobiety w wieku 17-38 lat. Ich ciała, noszące ślady przemocy i napaści seksualnej, były odnajdywane na terenie obwodu irkuckiego – w lasach, na cmentarzach, na poboczach dróg.

W pobliżu niektórych ciał wykryto ślady samochodu terenowego Łada Niva, w związku z czym sprawdzono wszystkich właścicieli aut tej marki w Angarsku. Pobrano od nich materiał genetyczny, który porównano z DNA znalezionym na ciałach ofiar. W ten sposób policja dotarła do Popkowa. Morderca nazywał siebie “czyścicielem” i twierdził, że zabijał tylko kobiety, “które prowadziły rozwiązły tryb życia”. Popkow został zatrzymany w 2012 roku we Władywostoku na wschodzie Rosji. Podczas pobytu w areszcie Popkow miał chwalić się współwięźniom, że zabił więcej osób niż Andriej Czikatiło, który w 1994 roku został stracony za gwałty, morderstwa i kanibalizm. Jego ofiarą padły 52 osoby.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Blisko 2 000 stron liczy akt oskarżenia, który skierowała Prokuratura Okręgowa w Szczecinie do tamtejszego Sądu Okręgowego. Sprawa, prowadzona przez policjantów z CBŚP z Zarządu w Szczecinie, dotyczyła założenia i działania od 2009 do 2011 roku zorganizowanej grupy przestępczej dopuszczającej się oszustw bankowych, polegających na wyłudzaniu pożyczek oraz kredytów w placówkach bankowych, instytucjach finansowych również
przy współdziałaniu pracowników banku oraz rzeczoznawcy majątkowego. Aktem oskarżenia objęto 24 osoby, a w toku sprawy zabezpieczono mienie o wartości ponad 5 mln.

Prokuratura Okręgowa w Szczecinie skierowała do Sądu Okręgowego w Szczecinie akt oskarżenia w sprawie dotyczącej założenia i działania w okresie od stycznia 2009 r. do grudnia 2011 r. w Szczecinie i w innych miejscowościach, zorganizowanej grupy przestępczej dopuszczającej się oszustw bankowych, polegających na wyłudzaniu pożyczek oraz kredytów w placówkach bankowych, instytucjach finansowych również przy współdziałaniu pracowników banku oraz rzeczoznawcy majątkowego.

Śledztwo w tej sprawie nadzorował Wydział II do Spraw Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, a prowadził Zarząd w Szczecinie Centralnego Biura Śledczego Policji.

Aktem oskarżenia objęto 24 osoby, którym zarzuca się kierowanie i udział w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustwa kredytowe, poświadczanie nieprawdy w dokumentach, korupcję menadżerską, a także pranie brudnych pieniędzy. Jak ustalono główny sprawca prowadzący działalność gospodarczą w zakresie świadczenia usług finansowych m. in. nakłaniał inne osoby do zaciągania kredytów i pożyczek w oparciu o sfałszowane dokumenty, a następnie przekazywania uzyskanych w ten sposób środków pieniężnych na jego rzecz.

Z dokonanych w śledztwie ustaleń wynika, iż na skutek działania wyżej opisanej grupy i powiązanych z nią osób doszło do wyrządzenia szkody na rzecz banków i instytucji finansowych w łącznej kwocie przekraczającej 54 miliony zł. Od podejrzanych zabezpieczono mienie o wartości ponad 5 mln zł. Akta główne sprawy liczą ponad 1 000 tomów, zaś akt oskarżenia sporządzony przez prokuratora liczy blisko 2 000 stron.

Podejrzanym grozi kara pozbawienia wolności do 15 lat.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »