Kibole Cracovii z zarzutami. Wśród oskarżonych poszukiwana Magdalena K.

Prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Krakowie akt oskarżenia przeciwko 20 osobom zarzucając im udział w zorganizowanej grupie przestępczej skupionej wokół środowiska pseudokibiców Cracovii. Grupa działała w latach 2015-2018. Akt oskarżenia przygotował Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.

Jak podała PK w piątkowym komunikacie, 19 osób spośród oskarżonych przebywa w tymczasowym areszcie.

Jak ustalił prokurator zorganizowana grupa przestępcza działała w latach 2015-2018 na terenie Krakowa i innych miejscowości województwa małopolskiego, śląskiego, pomorskiego. Jej członkowie zajmowali się popełnianiem przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu, mieniu, bezpieczeństwu publicznemu oraz wprowadzaniu do obrotu oraz obrotem substancjami psychotropowymi i środkami odurzającymi.

Magdalena K. dalej jest poszukiwana

Do grudnia 2017 roku grupą tą kierowali bracia Adrian i Mariusz Z (ps. „bracia zieloni”). W grupie brało udział co najmniej kilkadziesiąt osób. Od grudnia 2017 roku, w związku z zastrzeleniem Adriana Z. oraz tymczasowym aresztowaniem Mariusza Z., kierownictwo grupą przestępczą przejęła konkubina Mariusza Z. – Magdalena K. – współdziałając w tym zakresie z innymi członkami grupy przestępczej. Wobec Magdaleny K. nadal prowadzone są międzynarodowe poszukiwania.

Według prokuratury działalność gangu była podzielona na dwa piony: zbrojno-narkotykowy oraz ekonomiczny, związany z inwestowaniem i tzw. praniem pieniędzy pochodzących z przestępstw.

W Hiszpanii grupa pakowała narkotyki

W części zbrojnej oraz narkotykowej część z osób była delegowana do pracy w Hiszpanii przy pakowaniu i ładowaniu narkotyków, część osób była odpowiedzialna za przyjmowanie narkotyków w Polsce i ich wyładowanie oraz rozwiezienie do poszczególnych dilerów narkotykowych, inne osoby były odpowiedzialne za przywożenie narkotyków. Dodatkowo wykorzystywano także kierowców firm transportowych którzy nieświadomie uczestniczyli w przestępczym procederze.

Niektóre osoby były odpowiedzialne za wymianę pieniędzy na narkotyki oraz ich przewożenie dla zagranicznych dostawców, inni członkowie grupy odpowiadali za dalszy obrót narkotykami poprzez ich sprzedaż detaliczną lub jeszcze mniejszym dilerom narkotykowym.

Podejrzani uczestniczyli w obowiązkowych zbiórkach

Wszystkie osoby działające w ramach grupy przestępczej zobowiązane były do udziału w tzw. zbiórkach, czyli natychmiastowego zgłaszania się na wezwanie Adriana lub Mariusza Z. i udziału w zaplanowanych przez nich akcjach związanych np. z pobiciami kibiców innych drużyn oraz udziału w tzw. ustawkach. Do kolejnych obowiązków należało uiszczania składek na klub piłkarski oraz udzielania wsparcia finansowego osobom tymczasowo aresztowanych.

W skład „ekonomicznej” części grupy wchodzili m.in. przedstawiciel spółki deweloperskiej, osoba inwestująca nielegalne środki w spółki i nieruchomości czy podstawione osoby, na które nabywano nieruchomości.

Według prokuratury łączna wartość mienia poddanego procederowi prania brudnych pieniędzy wynosiła prawie 7 mln zł oraz ponad 55 tys. euro.

W toku postępowania prokurator zabezpieczył majątek podejrzanych oraz powiązanych z nimi osób i podmiotów gospodarczych w postaci pieniędzy, ruchomości i nieruchomości na łączną kwotę ponad 9,5 mln zł.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zajmowali się nielegalną produkcją papierosów. Jest akt oskarżenia

Prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko pięciu osobom, którym zarzucił działanie w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującą się nielegalną produkcją papierosów, w wyniku której Skarb Państwa stracił 121 mln zł – powiedziała w środę rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Jak przekazała Ewa Bialik, akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Poznaniu skierował Wielkopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Prokurator zarzucił w nim oskarżonym udział w zorganizowanej grupie przestępczej, wytwarzanie podrabianych wyrobów tytoniowych, opatrzonych znakami towarowymi znanych marek oraz dokonywanie przestępstw skarbowych. – Przestępstwa zarzucane oskarżonym zagrożone są karą do 5 lat pozbawienia wolności – podkreśliła prokurator.

Wskazała, że wśród oskarżonych jest czterech Polaków i jeden Ormianin.

Dobrze zorganizowany biznes

– W toku śledztwa prokurator ustalił, że zorganizowana grupa przestępcza działała na terenie Polski w latach 2017-2018. W wyniku jej działalności Skarb Państwa stracił prawie 121 mln złotych z tytułu uszczuplonych podatków VAT i akcyzy – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Krajowej, która dodała, że jak ustalili śledczy, oskarżeni w ramach grupy uczestniczyli w procederze nielegalnej produkcji papierosów, w szczególności zajmowali się produkcją opakowań do papierosów, ich dostarczaniem oraz transportem.

Przypomniała również, że ta sprawa, jest kontynuacją śledztwa prowadzonego od kwietnia 2018 r. wspólnie z Nadodrzańskim Oddziałem Straży Granicznej. – W toku postępowania ujawniono dwie pełne linie produkcyjne papierosów na terenie miejscowości Brody i Chromiec oraz nielegalną drukarnię podrabianych opakowań do papierosów znajdującą się na terenie Łodzi. Wcześniej w kwietniu 2019 roku, w związku z działaniem opisanej grupy przestępczej, skierowano akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Poznaniu wobec czterech obywateli Serbii, których zatrzymano podczas procesu produkcyjnego – dodała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Słowacja: Ruszył proces zabójców Jana Kuciaka

W Pezinoku koło Bratysławy rozpoczęła się główna rozprawa w sprawie zabójstwa dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego narzeczonej. Na ławie oskarżonych zasiadają cztery osoby. Zaplanowano 9 dni procesowych, ale zdaniem mediów proces będzie trwał dłużej. Na początku odczytany zostanie akt oskarżenia czwórki oskarżonych. Jeżeli sąd uzna, że prokuratura przedstawiła wystarczające dowody winy, oskarżonym grożą kary 25 lat więzienia lub dożywocie.

Wśród oskarżonych jest przedsiębiorca Marian Koczner, który według prokuratury zlecił zabójstwo Kuciaka. Zastrzelona została również jego narzeczona Martina Kusznirova. Kuciak w swoich artykułach zajmował się m.in. działaniami biznesowymi Kocznera.

Zlecenie zamordowanie dziennikarza miała przekazać innemu pośrednikowi, Zoltanowi Andrusko, znajoma Kocznera – oskarżona Alena Zsuzsova. Według prokuratury Andrusko wynajął byłego policjanta Tomasza Szabo, który już wcześniej współpracował z byłym wojskowym Miroslavem Marczekiem. Początkowo śledczy twierdzili, że zabójcą Kuciaka i Kusznirovej jest Szabo, ale ostatecznie do morderstwa przyznał się Marczek, wcześniej uznawany za kierowcę byłego policjanta. Pod koniec 2019 r. sąd zatwierdził umowę prokuratury z Andruską, który ma spędzić w więzieniu 15 lat. Początkowo prokuratura ustaliła z nim karę 10 lat więzienia, ale sąd uznał ją za niesprawiedliwą.

Rozprawa, której towarzyszą nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, toczy się przed sądem zajmującym się najważniejszymi przypadkami kryminalnymi, korupcji, przestępczości zorganizowanej, a także ewentualnymi przestępstwami najwyższych przedstawicieli państwa.

Jan Kuciak i jego narzeczona zginęli w lutym 2018 roku w miejscowości Velka Macza, w pobliżu Trnawy na zachodzie Słowacji. Zbrodnia wywołała w kraju falę demonstracji i doprowadziła do kryzysu politycznego, w wyniku którego upadł rząd premiera Roberta Fico. Na stanowisku premiera zastąpił go należący do tego samego ugrupowania SMER-Socjaldemokracja (SMER-SD) Peter Pellegrini.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Gotowy akt oskarżenia ws. „Ramzesa”. Miał brutalnie zgwałcić dwie kobiety

Prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Pawłowi P. ps. „Ramzes”, zarzucając mu zgwałcenie dwóch kobiet – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. Jak przekazała Bialik, akt oskarżenia został skierowany dziś przez Prokuraturę Okręgową w Zielonej Górze do Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda.

Według śledczych „Ramzes” miał zgwałcić dwie kobiety. Pierwszego przestępstwa zgwałcenia Paweł P. dopuścił się w nocy z 29 na 30 października 2013 r. w Poznaniu. Wówczas Paweł P. kilkakrotnie uderzył swoja ofiarę młotkiem – tłumaczyła prokurator.

Drugi raz oskarżony zaatakował 4 kwietnia 2014 r., także w Poznaniu. Swoją ofiarę doprowadził do obcowania płciowego, używając przemocy polegającej na szarpaniu, uderzaniu w twarz i ciągnięciu za włosy – dodała rzecznika Prokuratury Krajowej.

NIE PRZEGAP: Gdańsk: Duchowny oskarżony o gwałt na 17-latce

Wskazała również, że Paweł P. dwóch zgwałceń dopuścił się przed upływem pięciu lat od opuszczenia zakładu karnego, gdzie odbywał karę pozbawienia wolności za podobne przestępstwa.

Bialik podała także, że w toku śledztwa sąd przesłuchał obie pokrzywdzone. Biegła psycholog w opiniach sporządzonych na okoliczność oceny wiarygodności psychologicznej zeznających kobiet wskazała, iż zeznania te spełniają kryteria wiarygodności – powiedziała rzeczniczka PK.

Dodała, że badaniom psychiatrycznym poddano także oskarżonego. W ocenie biegłych w chwili popełnienia czynów miał on zachowaną zdolność rozpoznania znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem – przekazała prokurator.

Za zarzucane „Ramzesowi” czyny grozi do 15 lat więzienia.

Tajemniczy „układ”

W lipcu 2018 r. dziennikarz „Gazety Wyborczej” Piotr Żytnicki opisał „układ” poznańskiej prokurator Agnieszki Nowickiej z gangsterem Pawłem P., ps. „Ramzes”. W publikacji wskazano, że „Ramzes” był podejrzany o zgwałcenie dwóch kobiet. Sprawę prowadziła prok. Nowicka. Postawiła Pawłowi P. zarzuty, po czym śledztwo „niespodziewanie umorzono”. Paweł P. miał już wówczas pójść na współpracę ze śledczymi i obciążyć swoimi zeznaniami przestępców z gangu Marka F., ps. „Western”.

W połowie listopada 2018 r. akta umorzonej sprawy Pawła P. były analizowane w Prokuraturze Krajowej. Wtedy dział prasowy Prokuratury Krajowej poinformował, że „przeprowadzona w Departamencie Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej analiza akt postępowania Prokuratury Rejonowej Poznań-Nowe Miasto w Poznaniu, zakończonego wydaniem postanowieniem z dnia 5 czerwca 2015 roku o umorzeniu śledztwa przeciwko Pawłowi P., podejrzanemu o dokonanie zgwałcenia dwóch kobiet, wykazała, że materiał dowodowy zgromadzony w tej sprawie został błędnie oceniony przez prokuratora”.

W komunikacie zaznaczono ponadto, że w „związku z takim stanowiskiem uznano, że zachodzi potrzeba przeprowadzenia czynności dowodowych w celu sprawdzenia okoliczności uzasadniających wydanie postanowienia o wznowieniu prawomocnie umorzonego postępowania przygotowawczego, co może nastąpić na mocy postanowienia prokuratora nadrzędnego nad tym, który wydał postanowienie o umorzeniu”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Afera SKOK Wołomin. Gotowy akt oskarżenia w sprawie prania pieniędzy

Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wlkp. skierowała do Sądu Okręgowego w Gorzowie akt oskarżenia przeciwko byłemu oficerowi WSI Piotrowi P. sprawa dotyczy prania brudnych pieniędzy, jednego z wątków afery SKOK Wołomin. Śledczy ustalili, że grupa przestępcza, którą kierował, wyprała ponad 350 mln zł.

Liczący przeszło 700 stron akt oskarżenia to wynik współpracy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. z Warszawską Delegaturą Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Według śledczych Piotr P. (były oficer WSI, w okresie PRL służył w kontrwywiadzie wojskowym) kierował grupą przestępczą, której był założycielem, a która od 2007 roku zajmowała się uzyskiwaniem wielomilionowych pożyczek pieniężnych ze SKOK w Wołominie.

P. miał we współpracy z innymi ustalonymi i nieustalonymi osobami doprowadzić do zawarcia co najmniej 911 umów pożyczkowych/kredytowych. W tym zakresie Prokuratura Okręgowa w Gorzowie prowadzi odrębne postępowanie.

Podejrzany miał podejmować również różnego rodzaju działania mające ukryć przestępne pochodzenie pieniędzy w kwocie ponad 350 mln zł. Polegały one na tym, że na rachunek swój i innych członków SKOK Wołomin, do których posiadał pełnomocnictwa, przyjmował lub polecał przyjmować róże kwoty pieniężne, wpłacane zarówno w gotówce, jak i przelewem. Kwoty te pochodziły z korzyści związanych z wyłudzeniami pożyczek i kredytów ze SKOK w Wołominie.

Pieniądze te były transferowane dalej. Dla nadania tym działaniom pozorów legalności zawierano fikcyjne umowy pożyczek, umowy przejęcia wierzytelności, umowy inwestycyjne, związane z działalnością podmiotów gospodarczych itp. Żadne z tych aktywności nie miały jednak odzwierciedlenia w zdarzeniach gospodarczych. Celem było wyłącznie ukrycie i dalsze przeniesienie własności środków pieniężnych z jednoczesnym ich lokowaniem w zakup mienia ruchomego i nieruchomości na terenie Polski i za granicą – przekazała prokuratura.

Piotrowi P. zarzucono popełnienie 227 czynów kwalifikowanych. Grozi mu za nie kara do 15 lat pozbawienia wolności. Oskarżony jest tymczasowo aresztowany.
Źródło info i foto: TVP.info

Jest akt oskarżenia ws. zabójstwa Jaroszewiczów

Prokuratura Okręgowa w Krakowie skierowała do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko Dariuszowi S, Marcinowi B. i Robertowi S. ws. zabójstwa Alicji i Piotra Jaroszewiczów.

Jaroszewiczów zamordowano w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku w ich willi w warszawskim Aninie. Nie wiadomo, w jaki sposób włamywacze dostali się do jednorodzinnego, stojącego wśród drzew budynku Jaroszewiczów. Małżeństwo dbało o swoje bezpieczeństwo. Willi pilnował pies obronny, a Jaroszewicz zawsze miał przy sobie broń. Do willi wpuszczano jedynie wcześnie umówionych gości, po których Jaroszewiczowie wychodzili na zewnątrz sami.

Zabójcy spędzili w willi Jaroszewiczów wiele godzin. Były premier był torturowany przez wiele godzin i uduszony nad ranem 1 września rzemiennym paskiem i ciupagą. Jego żona leżała związana w łazience, gdzie nad ranem została zabita strzałem w tył głowy ze sztucera męża.

Ciała ofiar odnalazł 1 września około godziny 23. ich syn Jan. Gdy rodzice nie odbierali jego telefonów, zaniepokojony postanowił ich odwiedzić.
Źródło info i foto: interia.pl

Jest akt oskarżenia ws. księdza Łukasza A. Odpowie za kontakty z 14-latkiem. Chciał nagich zdjęć

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie księdza Łukasz A. z parafii w Zabłudowie w Podlaskiem. Zdaniem śledczych duchowny miał przez komunikator internetowy kontaktować się z 14-latkiem i domagać się od chłopca erotycznych fotografii.

Akt oskarżenia, przesłany właśnie do sądu przez Prokuraturę Rejonową w Białymstoku, zarzuca księdzu Łukaszowi A. proponowanie małoletniemu udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych. Chodzi o wydarzenia z 2018 r. i 14-latka z Domu Dziecka w pobliżu parafii wikariusza.

– 35-letni mężczyzna wiedząc, ze koresponduje z chłopakiem poniżej 15. roku życia, poprosił, by ten przesłał mu nagie zdjęcia – wyjaśnia w rozmowie z Radiem Białystok prok. Karol Radziwonowicz. Szef Prokuratury Rejonowej w Białymstoku zaznacza, że oskarżonemu grozi kara do dwóch lat więzienia.

Białostocka kuria nie odpowiedziała na pytania dziennikarzy ws. decyzji wobec oskarżonego księdza. Reporterom stacji udało się ustalić, że duchowny nie pełni już posługi w podlaskiej parafii. Jak podaje „Fakt”, ks. Łukasz A. przyjął święcenia 10 lat temu, a do Zabłudowa trafił w 2012 r.

To następny podobny przypadek w Podlaskiem w ostatnich tygodniach. Zarzuty rozpowszechniania pornografii z udziałem dzieci usłyszał także inny białostocki ksiądz.
Źródło info i foto: wp.pl

Jest akt oskarżenia przeciwko Mateuszowi H. za spowodowanie wybuchu w Bielsku-Białej

Prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Mateuszowi H., który jest oskarżony o popełnienie łącznie dwudziestu przestępstw, w tym sprowadzenie zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach, w postaci eksplozji materiałów łatwopalnych – powiedziała w czwartek rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Jak przekazała rzecznik Prokuratury Krajowej, akt oskarżenia został skierowany do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej 3 grudnia.

– Mateusz H. został zatrzymany 25 lutego 2019 roku na polecenie prokuratora Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach – powiedziała Bialik, która dodała, że prokurator oskarżył Mateusza H. o dwadzieścia przestępstw, w tym sprowadzenie zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać eksplozji materiałów łatwopalnych oraz usiłowania spowodowania zawalenia kolejnych dwóch budynków mieszkalnych, powodując szkodę w mieniu inwestora w kwocie co najmniej 1,2 miliona.

Prokurator przypomniała, że do zdarzenia doszło 17 lipca 2018 r., gdy służby ratunkowe zostały powiadomione o nagłych wybuchach, wskutek których częściowo zawalił się budowany budynek wielorodzinny na osiedlu Sarni Stok w Bielsku-Białej. – Sprawca zdarzenia podłożył cztery butle gazowe z zawartością gazu propan-butan, które uprzednio przerobiono – tłumaczyła Bialik.

Wskazała też, że w tamtym czasie w mediach elektronicznych opublikowano manifest, z którego wynikało, iż sprawcą wybuchu jest osoba podpisana jako „Pocahontas”, która działa w imieniu organizacji „Brygada Wschód”. „W liście zawarte były żądania skierowane do dewelopera, aby zaprzestał on rozbudowy rozpoczętej inwestycji. List zawierał groźby, że nie zastosowanie się do żądań spowoduje kolejne działania „Brygady Wschód” skutkujące wyburzeniami innych budynków – podała prokurator.

Oskarżonemu grozi do 10 lat więzienia

Poinformowała również, że w kolejnych dniach do innych adresatów trafiło również siedem tradycyjnych listów, w których autor wskazał, iż zostały one sporządzone z zachowaniem środków ostrożności, bez odcisków palców, śladów osmologicznych, biologicznych, identyfikacyjnych drukarki, ani żadnych innych, które mogłyby zostać wykorzystane przez policję.

– W toku postępowania prokurator, w oparciu o uzyskane opinie biegłego, ustalił adres skrzynki e-mail oraz adres IP, który był przypisany do ogólnodostępnego WI-FI w placówce jednego z banków w Bielsku-Białej – opisuje Bialik.

Dodatkowo śledczy ustalili, że w 2017 r. na budowie doszło do spalenia koparki budowlanej podwykonawcy. Sprawca na miejscu pozostawił wydrukowaną kartkę z ostrzeżeniem.

– Kolejne czynności dowodowe przeprowadzone przez prokuratora w tym m.in. powołanie kolejnych biegłych, pozwoliły na ustalenie, że sprawcą tych zdarzeń jest Mateusz H. – student kilku uczelni śląskich – poinformowała.

Dodała, że jednocześnie ustalono, że H. dopuścił się on innych przestępstw w tym gróźb karalnych oraz w kilkunastu wyłudzeń świadczeń socjalnych zarówno na szkodę wyższych uczelni, jak i na szkodę ośrodków pomocy społecznej.

Za zarzucane mu czyny może grozić nawet do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Podkarpacie: 39-latek z Izdebek oskarżony o molestowanie córeczek. Niebawem ruszy proces

Nieporozumienia między prokuraturą a sądem rozstrzygnął sąd wyższej instancji. Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, aby Krzysztof S. (39 l.) z Izdebek na Podkarpaciu odpowiedział za ohydne czyny, których miał się dopuścić wobec trzech swoich kilkuletnich córeczek.

Choć akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Brzozowie wiele tygodni temu, proces jeszcze się nie rozpoczął. Nieoczekiwanie sąd dopatrzył się braków w dokumentach. Chodziło o stenogram z przesłuchania dziecka. Prokuratorzy z Lublina, którzy zajmowali się sprawą, byli zdziwieni. Według nich akt oskarżenia jest kompletny, a z przesłuchania jest nawet nagranie. Decyzję zaskarżyli do Sądu Okręgowego w Krośnie, który przyznał im rację. Akt oskarżenia wróciły zatem do brzozowskiej rejonówki. Teraz ten sąd powinien niebawem wyznaczyć termin pierwszej rozprawy.

O wielodzietnej rodzinie z Izdebek rok temu mówiła cała Polska. To wtedy zaginął najstarszy syn Danielek (13 l). Dwie doby błąkał się po lesie na bosaka i omal nie zamarzł. Na szczęście w porę odnalazł się cały i zdrowy. Akcja poszukiwawcza skupiła większą uwagę śledczych i na jaw wyszedł dramat, który rozgrywał się w czterech ścianach biednego domu.

Prokuratura oskarżyła Krzysztofa S. (39 l.) o pedofilię. Według śledczych ojciec krzywdził trzy dziewczynki. Kilkukrotnie dopuszczał się wobec nich tzw. innych czynności seksualnych. Ten horror miał trwać miesiącami. Po ujawnieniu koszmaru, dziesięcioro dzieci małżeństwa S. trafiło do rodziny zastępczej.

Oskarżony ojciec na swój proces oczekuje w areszcie. Podczas śledztwa do niczego się nie przyznał. Grozi mu do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

20-latek oskarżony o rozpowszechnianie pornografii dziecięcej

Akt oskarżenia przeciwko 20-letniemu mieszkańcowi powiatu ostrowskiego, któremu zarzucono posiadanie i rozpowszechnianie zdjęć i filmów z pornografią dziecięcą, skierowała do sądu Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce (Mazowieckie). Za zarzucany oskarżonemu czyn grozi do 12 lat więzienia.

Jak poinformowała w czwartek ostrołęcka prokuratura, mężczyźnie zarzucono „posiadanie i rozpowszechnianie treści pornograficznych z udziałem małoletnich, w tym z prezentowaniem przemocy oraz posługiwaniem się zwierzęciem”.

Według prokuratury 20-latek miał ponad 2500 zdjęć i ponad 1000 filmów pornograficznych. Treści pornograficzne z udziałem małoletnich były zapisane na kontach internetowych i elektronicznych nośnikach danych. Od stycznia 2017 r. do maja 2018 r. oskarżony miał je rozpowszechniać za pośrednictwem internetu.

Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Rejonowego w Ostrowi Mazowieckiej. Za zarzucany 20-latkowi czyn grozi do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Dziennik.pl