Wybuch w banku PKO BP w centrum Bierutowa

Eksplozja w placówce banku PKO BP w centrum Bierutowa na Dolnym Śląsku. Wysadzono tam bankomat. „Słychać było tylko głośny huk i po chwili pisk opon szybko odjeżdżającego samochodu” – relacjonuje jeden z okolicznych mieszkańców. W placówce banku uruchomił się alarm. Siła wybuchu spowodowała, że zostały uszkodzone drzwi oraz wyleciały szyby z okien, które znajdują się na pobliskich chodnikach i parkingu. Okolica została odgrodzona taśmą przez policję.

Potwierdzam, że doszło do wysadzenia bankomatu. Obecnie funkcjonariusze policji prowadzą w tej sprawie czynności – informuje asp. Bernadeta Pytel z Komendy Powiatowej Policji w Oleśnicy.

Nie wiadomo, czy sprawcom udało się zabrać gotówkę. Mundurowi proszą natomiast świadków zdarzenia o kontakt, najlepiej dzwoniąc na numery alarmowe 997, 112 lub bezpośrednio z najbliższym dyżurnym policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Holandia: Przemoc domowa. 1/3 zgłoszeń z polskich rodzin

Jedna trzecia wszystkich zgłoszeń o przemocy domowej lub krzywdzenia dzieci w holenderskich gminach Helmond i Peel dotyczy polskich rodzin – wynika z raportów gromadzonych przez organizację społeczną Veilig Thuis. – Kiedy oferujemy pomoc, ludzie często reagują zdziwieniem. Nie są do tego przyzwyczajeni – zauważyła przedstawicielka organizacji.

Organizacje społeczne w Holandii z obawą obserwują sytuację w polskich rodzinach w regionach, do których najczęściej osiedlają się przybysze z Polski. Liczba zgłoszeń dotyczących przemocy domowej wzrasta, rośnie też liczba osób, które otrzymują zasiłek chorobowy. 

Krystyna Meijer z ośrodka wsparcia migrantów zarobkowych LEVGroep uważa, że „​​czas wszcząć alarm”: – Ta grupa jest zagrożona zapomnieniem. Według Meijer wiele polskich rodzin trafia do domów, które są właściwie slumsami, a czasem nagle trafiają na ulicę. Problem dotyczy jednak także sporej grupy polskich rodzin, które w gminach Peel (Limburgia) i Helmond (Brabancja Północna) mieszkają często od ponad piętnastu lat.

Według raportów otrzymywanych przez organizację Veilig Thuis problem dotyczy zarówno przemocy domowej, jak i krzywdzenia dzieci. Jedna trzecia spraw zgłaszanych w gminach Peel i Helmond dotyczy sytuacji w społeczności polskiej.

„Udział polskich rodzin jest uderzający”

Merijn Goes z Veilig Thuis nie potrafi odpowiedzieć, dlaczego liczby są tak wysokie. – Udział polskich rodzin jest uderzający i dlatego zwracamy na to szczególną uwagę. Od jakiegoś czasu rozmawiamy na ten temat wspólnie z gminami, agencjami opieki nad młodzieżą, a także z LEVGroep – powiedział Merijn Goes w rozmowie z „Algemeen Dagblad”. – Razem staramy się zobaczyć, co możemy z tym zrobić. Jak możemy pomóc – dodał.

Zwrócił uwagę, że udzielanie pomocy nie jest proste, gdyż „ludzie często są bardzo zaniepokojeni, myślą, że przyjeżdżamy po ich dzieci”.  

Pomocy w rodzinach, w których dochodzi do przemocy domowej, udziela m.in. projekt Safe at Home. Przyjmuje on zgłoszenia dotyczące wykorzystywania dzieci, handlu ludźmi, przymusowej prostytucji, znęcania się nad rodzicami lub przemocy domowej. Każde zgłoszenie jest wnikliwie badane. „Nie jesteśmy sędzią, nie zabieramy dzieci z domów. Udzielamy tylko wiążących porad” – informują przedstawiciele Safe at Home.

Pomoc napotyka liczne bariery

W przypadku społeczności polskiej istnieją jednak poważne przeszkody w zgłaszaniu się do projektu. – Największym problemem jest bariera językowa – wyjaśnia Goes. Zauważa, że wiele osób, które powinny otrzymać wsparcie, mówi tylko po polsku lub słabo po angielsku.

Dlatego społecznicy pojawiają się z tłumaczem. Wydano też broszurę w języku polskim z wyjaśnieniem, jak działa organizacja. Większość osób nie zna bowiem Safe at Home. 

Goes zwraca także uwagę na różnice kulturowe, które nie ułatwiają kontaktu. – Polacy zawsze byli dużo bardziej zależni od siebie. Są do tego przyzwyczajeni. Dziwią się, kiedy oferujemy pomoc. Ich odpowiedź brzmi: sami to rozwiązujemy – wyjaśniał Goes. Zwrócił jednak uwagę, że ponieważ problemy narastają, a w pewnej chwili może ich być za dużo, by samodzielnie sobie z tym poradzić, to wówczas Polacy nie wiedzą choćby z jakiej skorzystać infolinii, gdzie szukać pomocy. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowy, groźny narkotyk dotarł do Polski. GIS alarmuje

Główny Inspektor Sanitarny bije na alarm – do Polski dotarł nowy, śmiertelnie niebezpieczny narkotyk. Syntetyczna marihuana ma wyjątkowo silne i długotrwałe działanie i – co najistotniejsze – obecnie nie ma na nią antidotum. Na Węgrzech, skąd dotarła do naszego kraju, zabiła już co najmniej 11 osób.

Nowy narkotyk nazywa się 4F-MDMB-BICA i pochodzi z grupy syntetycznych kannabinoidów. W ostatnim czasie pojawił się w kilku europejskich krajach, w tym w Polsce. Na Stary Kontynent dotarł najprawdopodobniej z Chin. Jak przestrzega Główny Inspektor Sanitarny, w samych tylko Węgrzech nowa, syntetyczna marihuana zabiła co najmniej 11 osób w okresie od maja do sierpnia.

– Do tej pory substancja ta była obecna na rynku w postaci pomarańczowego lub brązowo-białego proszku do przyrządzenia roztworu do nasączenia suszu lub gotowego suszu roślinnego i tytoniu – czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie GIS. W formie suszu narkotyk można bardzo łatwo pomylić z powszechnie dostępną na czarnym rynku marihuaną.

Skutki zdrowotne nowego narkotyku

Zażycie nowego narkotyku niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje dla zdrowia. Jak informuje GIS, u osoby, które zażyły syntetyczną marihuanę, wystąpiły bóle w klatce piersiowej, duszności, przyspieszenie czynności serca, śpiączka, zaburzenia postrzegania, pobudzenie, ostra psychoza, a przy ciężkich zatruciach ostra niewydolność nerek i uszkodzenia wielonarządowe.

– Chociaż działanie syntetycznych kannabinoidów może być podobne do działania marihuany czy haszyszu, to z uwagi na ich zwielokrotnioną siłę oddziaływania i toksyczność, mogą powodować poważniejsze skutki psychiczne, fizyczne i zmiany w zachowaniu. Częściej występuje również ciężkie i śmiertelne zatrucie – ostrzega Główny Inspektor Sanitarny.

Podkreśla jednocześnie, że obecnie nie ma swoistego antidotum na zatrucia spowodowane syntetycznymi kannabinoidami, a jedyną formą leczenia jest leczenie objawowe.

Co zrobić, gdy podejrzewamy u kogoś zażycie tego narkotyku?

Gdy podejrzewamy, że ktoś z naszego otoczenia zażył groźną substancję, należy przede wszystkim zadbać o swoje bezpieczeństwo, dopiero potem przystąpić do udzielania pomocy takiej osobie. Jak przekazuje GIS, w pierwszej kolejności powinniśmy zadzwonić pod numer alarmowy 112, by wezwać karetkę pogotowia. Później, jeśli zachodzi taka potrzeba, należy przystąpić do udzielenia pierwszej pomocy medycznej.

Główny Inspektor Sanitarny przestrzega przed niebezpieczeństwem związanym z zażyciem nowych narkotyków, zwanych popularnie „dopalaczami”.

– Produkty sprzedawane jako tabletki, proszki, ziołowe lub plastyczne mieszanki, jak również liquidy do palenia, często zmieniają skład i stężenie. Użytkownicy często nie są świadomi jakie substancje spożywają, co powoduje trudności w niesieniu pomocy przez służby medyczne – alarmuje GIS.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nowa fala pedofilów w internecie. Pandemia sprzyja przestępcom seksualnym

Mniej drastycznych przestępstw wobec dzieci, a pedofile aktywność skoncentrowali w sieci. Rekordzista ściągnął ponad 4 tys. filmików – alarmuje wtorkowa „Rzeczpospolita”. Uwodzenie na czatach, zwabianie podstępem i wykorzystywanie, gromadzenie pedofilskich nagrań i zdjęć oraz kolportowanie ich w sieci – w czasie pandemii problem nie zniknął, a niektóre nadużycia wobec dzieci przybrały na sile – wynika z danych Komendy Głównej Policji, które publikuje wtorkowa „Rzeczpospolita”.

„Rz”, analizując odnoszące się do małoletnich artykuły kodeksu karnego, podliczyła, że od stycznia do lipca tego roku w kraju doszło do 5961 przestępstw seksualnych wymierzonych w dzieci. W roku ubiegłym w tym samym okresie takich czynów ujawniono 2,2 tys.

Ściągnął ponad 4 tys. filmów

Lawinowy wzrost to głównie efekt działań mężczyzny, który ściągnął z sieci ponad 4 tys. filmów z dziecięcą pornografią i tym podbił statystyki. Jednak nie licząc tego „rekordu”, mimo ograniczeń związanych z pandemią, nadużyć seksualnych, których ofiarami padają najmłodsi, jest wciąż dużo – od stycznia do lipca – ponad 1,9 tys. – wynika z policyjnych danych, które przytacza gazeta.

„Dzieci są wciąż uwodzone za pośrednictwem internetu – w tym roku 213 razy (o 27 razy mniej niż rok temu do lipca) – chociaż w okresie najostrzejszych rygorów związanych z pandemią policja była nastawiona głównie na sprawdzaniu przestrzegania kwarantanny. Policjanci twierdzą, że pedofile lepiej się kamuflują, więc ujawnianych jest tylko część takich zdarzeń” – alarmuje „Rz”.

Więcej nagrań z dziecięcą pornografią

Największy wzrost dotyczy utrwalania, posiadania i rozpowszechniania dziecięcej pornografii – przestępstw z art. 202 kodeksu karnego odnoszących się do małoletnich – w tym roku do lipca stwierdzono ich łącznie 4903, gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku – 975.

To efekt działań jednej osoby – mężczyzny z Pomorza, który z sieci ściągnął ponad 4 tys. filmów z dziecięcą pornografią. Namierzyli go jeszcze w ubiegłym roku policjanci z Gorzowa Wielkopolskiego. „W sprawie zasięgaliśmy dwóch opinii. Jedna potwierdziła treści pornograficzne, druga, uzupełniająca opinia antropologiczna, określiła wiek osób utrwalonych na filmach” – mówi „Rz” prok. Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. W efekcie, już w tym roku mężczyzna usłyszał aż 4025 zarzutów.

Gazeta pisze również, że znacząco przybyło zachowań, za którymi kryje się m.in. produkowanie, utrwalanie i rozpowszechniania treści pornograficznych z udziałem małoletnich, za co grozi do 12 lat więzienia. W tym roku do lipca ujawniono ich 488 – rok temu, do lipca – 215.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Tajemnicza zbrodnia na poddaszu w miejscowość Orzesze

Tajemniczy pożar na poddaszu domu w miejscowość Orzesze (woj. śląskie) zabił 42-letniego Szymona S. i jego dziewięcioletnią córkę Klaudię. 41-letnia żona mężczyzny, Joanna, walczy w szpitalu o życie; trafiła pod opiekę lekarzy z ranami kłutymi. Reporterzy programu „Alarm!” nieoficjalnie ustalili, że Szymon S. miał potężne długi i w akcie desperacji najpewniej najpierw udusił córeczkę, potem zaatakował żonę, a następnie popełnił samobójstwo. Rodzina nie miała założonej tzw. niebieskiej karty (nie była też objęta kwarantanną), a służby nigdy nie interweniowały w tym domu.
Źródło info i foto: TVP.info

30-latek odpowie za fałszywy alarm o ładunku wybuchowym w bloku

Kryminalni zatrzymali 30-latka, który telefonicznie przekazał policji, że jeden z mieszkańców gminy w Ożarowie Mazowieckiem chce wysadzić w powietrze blok mieszkalny – poinformowała w piątek podinsp. Ewelina Gromek-Oćwieja z Komendy Powiatowej Policji dla Powiatu Warszawskiego Zachodniego. Mężczyzna usłyszał zarzut fałszywego zawiadomienia o podłożeniu ładunku wybuchowego. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.

Jak przekazała policjantka, w połowie marca do dyżurnego komisariatu w Ożarowie Mazowieckim wpłynęło zgłoszenie, że jeden z mieszkańców gminy chce wysadzić w powietrze blok mieszkalny. Funkcjonariuszy powiadomił mężczyzna, który twierdził, że rozmawiał z lokatorem tego budynku i ten mu powiedział o planach wysadzenia.

Na miejsce błyskawicznie udali się policjanci, którzy dowiedzieli się od strażaków, że mieszkaniec, który miał grozić podłożeniem ładunku wybuchowego, objęty jest kwarantanną domową, ponieważ kilka dni wcześniej wrócił z zagranicy.

Pirotechnicy ubrani w kombinezony ochronne sprawdzili budynek wraz z terenem do niego przyległym, jednak nie znaleźli ładunku wybuchowego. Nie potwierdziła się również informacja, aby 30-latek odbywał kwarantannę domową. Został zatrzymany do czasu wytrzeźwienia i wyjaśnienia jego udziału w sprawie fałszywego zawiadomienia o podłożeniu ładunku wybuchowego – poinformowała podinsp. Ewelina Gromek-Oćwieja. Badanie alkomatem wykazało u niego 2 promile alkoholu w organizmie.

W czwartek funkcjonariusze zatrzymali mieszkańca powiatu otwockiego, który zawiadomił policję. Mężczyzna w momencie przekazywania informacji o ładunku wiedział, że zagrożenie nie istnieje. Pomimo to swoim zachowaniem wywołał niepotrzebne czynności służb odpowiedzialnych za ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego mające na celu uchylenie tego zagrożenia – podała podinsp. Ewelina Gromek-Oćwieja.

30-latek usłyszał zarzut fałszywego zawiadomienia o podłożeniu ładunku wybuchowego. Grozi mu za to kara do 8 lat więzienia. Mężczyzna został objęty policyjnym dozorem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Warszawa: Biały proszek w kopercie. Alarm i ewakuacja Urzędu Dzielnicy Bielany

Kilkadziesiąt osób zostało ewakuowanych, a jedna trafiła do szpitala po tym, jak z jednej z kopert, które przyszły do Urzędu Dzielnicy Bielany w Warszawie, wysypał się biały proszek. Jednocześnie pojawiło się ostrzeżenie o podłożonym ładunku wybuchowym. Na szczęście alarm okazał się fałszywy. Policja szuka „dowcipnisia”. Grozi mu nawet osiem lat więzienia.

Wszystko wydarzyło się dziś tuż przed południem w siedzibie Urzędu Dzielnicy Bielany przy ul. Żeromskiego 29 w Warszawie. – Podczas otwierania jednej z kopert, która przyszła do kancelarii urzędu, wysypał się z niej biały proszek. W związku z tym, że nie wiadomo było, co to za substancja, natychmiast wdrożyliśmy procedury bezpieczeństwa i wezwaliśmy straż pożarną, policję i sanepid – mówi Onetowi Magdalena Borek, pełniąca obowiązki rzecznika prasowego Urzędu Dzielnicy Bielany.

Służby szybko pojawiły się na miejscu. Na początku odizolowano tę część urzędu, w którym znajdowała się podejrzana przesyłka. Potem, w związku z tym, że w liście znajdowało się też ostrzeżenie o ładunku wybuchowym podłożonym w budynku, podjęto jednak decyzję o ewakuacji wszystkich pracowników i petentów. W sumie z budynku wyprowadzonych zostało kilkadziesiąt osób. Potem sprawdzono go pod kątem pirotechnicznym.

– Osoba, która miała styczność z proszkiem, została przewieziona do szpitala na badania. Służby natomiast sprawdziły, czy substancja z przesyłki jest niebezpieczna. Po wstępnych oględzinach nie stwierdzono, by była groźna dla życia lub zdrowia, ale zostanie ona jeszcze zbadana w laboratorium – mówi nam aspirant Kamila Szulc z bielańskiej policji.

Cała akcja zakończyła się ok. godz. 15.30. Otwarto zostało jeszcze biuro podawcze, by petenci mieli możliwość złożenia dokumentów i załatwienia innych spraw. Policja natomiast szuka „dowcipnisia”, który wysłał kopertę z białym proszkiem. Za wywołanie fałszywego alarmu może mu grozić nawet osiem lat więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

Nożownik zaatakował w Kołobrzegu. Nie żyje 17-latek. Trwają poszukiwania sprawcy

Dziś rano na klatce schodowej jednego z kołobrzeskich budynków znaleziono zwłoki 17-latka. Trwa policyjny pościg za zabójcą – podaje RMF FM. Według nieoficjalnych informacji radia nastolatek miał rany kłute w okolicy brzucha. Jego tożsamość została już ustalona przez policję. W Kołobrzegu ogłoszono alarm dla całej komendy powiatowej – informuje RMF FM.
Źródło info i foto: onet.pl

Odnaleziono zaginionego 79-latka

Ponad 100 policjantów i 20 strażaków przeszukiwało wczoraj okolice Stoczka Łukowskiego. Mundurowi szukali 79-latka, który poprzedniego dnia wyszedł z domu i do wieczora nie skontaktował się z rodziną. Wczoraj mężczyznę odnaleźli policjanci w Lublinie. Cały i zdrowy powrócił już do najbliższych.

W poniedziałek wieczorem policjanci ze Stroczka Łukowskiego zostali powiadomieni o zaginięciu 79-latka. Miejscowi funkcjonariusze razem ze strażakami do późnych godzin nocnych poszukiwali zaginionego mężczyzny, lecz nie odnaleźli go w ustalonych miejscach. Dlatego też w jednostce zarządzono alarm. Ponad 100 policjantów z Łukowa, Adamowa i Stoczka Łukowskiego wspieranych przez strażaków ochotników od wczesnych godzin rannych poszukiwało 79-latka w okolicach Stoczka Łukowskiego. W międzyczasie kryminalni ustalili, że poszukiwany mężczyzna widziany był na terenie sąsiedniego województwa mazowieckiego.

W południe z dyżurnym łukowskiej komendy skontaktował się dyżurny Komisariatu III Policji w Lublinie, który przekazał informację, że poszukiwany mężczyzna „odnalazł” się na terenie działania jego jednostki. Z przekazanej informacji wynikało, że od kilku godzin przebywał na dworcu kolejowym w Lublinie, gdzie zauważyli go policjanci z patrolówki.

79-latek mówił mundurowym, że przyjechał do rodziny swojej żony, jednak nie potrafił wskazać miejsca zamieszkania tej rodziny. Mężczyzna razem z policjantami pojechał na komisariat, skąd odebrali go najbliżsi. 79-latek cały i zdrowy wrócił już do domu.
Źródło info i foto: Policja.pl

Alarm bombowy w Nowym Jorku

Nowojorski dwupoziomowy most im. Jerzego Waszyngtona nad rzeką Hudson został w czwartek wieczorem (czasu lokalnego) tymczasowo zamknięty dla ruchu z powodu alarmu bombowego – poinformowały władze.

Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio poinformował na Twitterze, że wszystkie pasy ruchu tego mostu zostały zamknięte ok. godz. 21.30 czasu lokalnego (godz. 3.30 nad ranem w piątek czasu polskiego). Alarm ogłoszono po tym jak znaleziono podejrzanie wyglądającą paczkę.

De Blasio wezwał podróżnych do korzystania z możliwych dróg objazdu.

Władze otworzyły później dolny poziom mostu a ok. godz. 23 również górny. Most Waszyngtona, uważany za jeden z najruchliwszych na świecie, łączy Nowy Jork z sąsiadującym z metropolią stanem New Jersey.
Źródło info i foto: polsatnews.pl