Aleksiej Nawalny wraca do Rosji

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny poinformował, że wraca do Rosji. Teraz jest w Niemczech, gdzie przechodził leczenie po próbie otrucia go bojowym środkiem chemicznym. Według władz niemieckich środek ten należał do grupy tzw. nowiczoków – trucizn opracowanych przez chemików jeszcze w ZSRR. Nawalny uważa, że za próbą jego otrucia stały władze Rosji, w tym prezydent Władimir Putin.

Opozycjonista powiedział, że przyleci do Moskwy 17 stycznia rejsem linii lotniczych Pobieda.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowa sprawa karna wobec Aleksieja Nawalnego

Wobec Aleksieja Nawalnego wszczęto sprawę karną dotyczącą malwersacji finansowych – poinformował Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Śledczy twierdzą, że opozycjonista sprzeniewierzył część datków na swoją Fundację Walki z Korupcją. Według Komitetu Śledczego opozycjonista przeznaczył na wydatki osobiste ponad połowę z 588 mln rubli (ponad 7,9 mln dolarów) zebranych dla Fundacji Walki z Korupcją i innych organizacji pozarządowych. Nawalny wydał te pieniądze na dobra materialne i wypoczynek za granicą – twierdzą śledczy.

Sam Nawalny, komentując wszczęcie sprawy karnej, ocenił, że „wygląda na to, że rosyjski prezydent Władimir Putin wpadł w histerię”. Dzień wcześniej rosyjska Federalna Służba Więzienna (FSIN) zażądała od Nawalnego, by pilnie pojawił się w jej oddziale w Moskwie i oznajmiła, że nie wywiązuje się on z warunków obowiązujących go podczas odbywania kary w zawieszeniu. FSIN zagroziła, że będzie się ubiegać o zamianę wyroku w zawieszeniu, wydanego w 2014 roku, na pozbawienie wolności. Również wcześniej służby więzienne ostrzegały przed taką możliwością.

Nawalny przebywa na rehabilitacji w Niemczech. Opozycjonista zapadł w śpiączkę w sierpniu na pokładzie samolotu lecącego z Tomska na Syberii do Moskwy. Po awaryjnym lądowaniu został hospitalizowany w Omsku. Później na prośbę rodziny został przewieziony na leczenie do Berlina. Władze Niemiec uznały, że próbowano go otruć wysoko toksycznym środkiem typu nowiczok, opracowanym jeszcze w czasach ZSRR. Nawalny uważa, że za próbą jego otrucia stoją władze Rosji, w tym Putin.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowe materiały śledcze ws. otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Jest reakcja FSB

Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa oświadczyła, że publikacje śledcze dotyczące próby otrucia opozycjonisty Aleksieja Nawalnego są „zaplanowaną prowokacją”, która nie mogła się odbyć bez pomocy obcych służb.

„Tak zwany ‚materiał śledczy’ opublikowany przez Nawalnego w internecie na temat działań jakoby podjętych przeciwko niemu stanowi zaplanowaną prowokację” – oświadczyły służby prasowe FSB. Celem owej prowokacji – dodały – jest „zdyskredytowanie FSB i pracowników organów Federalnej Służby Bezpieczeństwa, a jej przeprowadzenie nie byłoby możliwe bez wsparcia organizacyjnego i technicznego obcych służb specjalnych”.

Nagranie rozmowy telefonicznej Nawalnego z rozmówcą przedstawionym jako funkcjonariusz FSB jest podrobione – zapewniły służby. Oświadczyły przy tym, że użycie fałszywego numeru telefonu jest „znanym chwytem zagranicznych służb specjalnych, nieraz w przeszłości akceptowanym przy akcjach antyrosyjskich”. Według FSB metoda ta nie pozwala na ustalenie „realnych uczestników rozmowy”.

Służby zapowiedziały, że w związku z posłużeniem się przez Nawalnego podrobionym numerem telefonu organy rozpoczną postępowanie, by ocenić tego rodzaju działania pod kątem prawnym.

Dwa materiały śledcze

Komentarz FSB dotyczy dwóch materiałów śledczych. 14 grudnia dwa portale podały nazwiska funkcjonariuszy FSB, którzy – według dziennikarzy – zaangażowani byli w próbę otrucia Nawalnego w sierpniu bieżącego roku. Sam opozycjonista w poniedziałek upublicznił przeprowadzoną przed 14 grudnia swoją rozmowę telefoniczną z jednym z domniemanych funkcjonariuszy. Nawalny zadzwonił do niego, podszywając się pod współpracownika byłego szefa FSB Nikołaja Patruszewa.

Oskarżenia, że Nawalnego wspierają zagraniczne służby specjalne, padły w zeszłym tygodniu na dorocznej konferencji prasowej Władimira Putina. Rosyjski prezydent uzasadniał w ten sposób zainteresowanie rosyjskich służb opozycjonistą. Następnie rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził, że Nawalny był inwigilowany.

„Szokująca” otwartość rozmówcy Nawalnego

W nagraniu opublikowanym przez Nawalnego jego rozmówca wyjaśnia niektóre szczegóły operacji, której celem było otrucie opozycjonisty. Człowiek ten przedstawiony został jako Konstantin Kudriawcew, specjalista z zakresu obrony chemicznej. W rozmowie wyjaśnił m.in., że dostał odzież Nawalnego, by ją oczyścić ze śladów trucizny.

Rosyjski dziennikarz Andriej Sołdatow, autor książek o służbach specjalnych, powiedział w poniedziałek BBC, że otwartość rozmówcy Nawalnego jest „szokująca”, co można wyjaśnić tym, że jest on zapewne specjalistą technicznym, a nie funkcjonariuszem zajmującym się operacjami specjalnymi.

Po sześciu godzinach od publikacji nagrania zebrało ono w serwisie YouTube blisko 5 milionów odsłon.
Źródło info i foto: interia.pl

Są wyniki dziennikarskiego śledztwa ws. otrucia Nawalnego

​Dziennikarskie śledztwo Bellingcat, The Insider, CNN i „Der Spiegel” przyniosło odwiedź na pytanie kto dokonał otrucia Aleksieja Nawalnego. Miała to być grupa ośmiu funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa z wydziału działającego wewnątrz Instytutu Kryminalistyki FSB.

Dziennikarze prowadzący śledztwo ustalili tożsamość agentów Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej zaangażowanych w zamach na Aleksieja Nawalnego. Dotarli do danych telekomunikacyjnych, adresowych i lotniczych, które są albo ogólnodostępne.

Po przeanalizowaniu zebranych informacji odkryto, że rosyjski opozycjonista był śledzony przez funkcjonariuszy podczas 30 podróży po Rosji w latach 2017, 2019 i 2020. W trakcie podróży Nawalnego do Tomska podążało za nim trzech mężczyzn – Aleksiej Aleksandrow, Iwan Osipow oraz Władimir Panajew. Skład grupy zmieniał się jednak na przestrzeni lat. Ustalono także, że czasami funkcjonariusze kupowali bilety na fałszywe nazwiska.

Główna działalność FSB miała miejsce w 2017 roku, gdy Nawalny ogłosił, że będzie kandydował na prezydenta. Wszyscy funkcjonariusze zaangażowani w akcję to: Stanisław Makszakow, który był jednocześnie koordynatorem grupy, Oleg Tajakin (pseud. „Tarasow”), Aleksiej Aleksandrow (ps. „Frolow”), Iwan Osipow (ps. Spirifonow), Konstantyn Kudriacew (ps. „Sokołow), Aleksiej Kriwoszczekow, Michaił Szwiec (ps. „Stiepanow”), Władimir Paniajew.

Według dziennikarzy kiedy okazało sie, że Nawalny żyje, trzech funkcjonariuszy udało się do Bijska. Znajduje się tam Instytut Problemów Energii Chemicznej, z którym współpracuje FSB. Tam funkcjonariusze mieli pozbyć się śladów Nowiczoka. Śledztwo prowadziło Bellingcat, The Insider, CNN i „Der Spiegel”.
Źródło info i foto: o2.pl

Aleksiej Nawalny pozwał rzecznika Kremla

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny złożył do sądu w Moskwie pozew przeciw rzecznikowi Kremla Dmitrijowi Pieskowowi dotyczący zniesławienia. Powodem są słowa rzecznika prezydenta Władimira Putina o tym, że Nawalny jest instruowany przez specjalistów z CIA. Nawalny wnioskuje w pozwie, by oświadczenie Pieskowa sąd uznał za zniesławiające i niezgodne z rzeczywistością. Domaga się opublikowania sprostowania na oficjalnej stronie internetowej administracji (kancelarii) prezydenta Rosji.

Pieskow powiedział 1 października, że zachodnie służby specjalne „pracują” z Nawalnym. Dodał następnie, że „konkretnie pracują z nim w tych dniach specjaliści amerykańskiej CIA”. Pieskow wyraził opinię, że to oni dyktują Nawalnemu, co ma mówić. Wszystko, co on wygłasza, wkłada mu w usta ta organizacja – powiedział.

Oskarżenia wobec Nawalnego, że działa on dla zachodnich służb lub w ich interesach, pojawiały się w rosyjskich mediach państwowych. Pieskow był jednak pierwszym przedstawicielem władz, który oskarżył opozycjonistę publicznie o taką współpracę. Wypowiedź rzecznika Kremla padła zaraz po tym, gdy Nawalny w wywiadzie dla mediów niemieckich oskarżył Putina o zlecenie zamachu na jego życie.

Nawalny stracił przytomność i wpadł w śpiączkę w sierpniu br., na pokładzie samolotu lecącego z Tomska na Syberii do Moskwy. Po awaryjnym lądowaniu został hospitalizowany w Omsku. Później na prośbę rodziny został przewieziony na leczenie do Berlina. Władze Niemiec uznały, że próbowano go otruć wysoko toksycznym środkiem typu Nowiczok, opracowanym jeszcze w czasach ZSRR.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Putin zasugerował, że to on uratował Nawalnego

– Osobiście poprosiłem Prokuraturę Generalną o pozwolenie, by Aleksiej Nawalny mógł opuścić Rosję – powiedział Władimir Putin. Prezydent Federacji Rosyjskiej twierdził, że gdyby to władze stały za otruciem opozycjonisty, nie pozwoliłyby na jego wyjazd z kraju. Nawalny odpowiedział na te słowa, publikując mem.

Prezydent Rosji Władimir Putin mówił o udzieleniu zgody na wyjazd Aleksieja Nawalnego do Niemiec podczas obrad Klubu Wałdajskiego, w których brali udział eksperci specjalizujący się w studiach nad polityką wewnętrzną i zagraniczną Rosji. Podczas tego spotkania polityk przypomniał o prośbie żony Nawalnego, która napisała do Putina list krótko po tym, gdy jej mąż trafił w stanie śpiączki do szpitala w Omsku na Syberii – informuje Onet.

– Od razu po tym, jak zwróciła się do mnie żona tego obywatela, poleciłem prokuraturze, by sprawdziła możliwość jego wyjazdu za granicę na leczenie – mówił Putin, przekonując, że ze względu na toczące się w jego sprawie śledztwo Nawalny miał ograniczone możliwości wyjazdu z kraju.

Aleksiej Nawalny opublikował mem z Putinem i Łukaszenką

Po wypowiedzi prezydenta Rosji współpracownik Nawalnego Leonid Wołkow opublikował fragmenty briefingu rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa. Z jego wypowiedzi z sierpnia tego roku wynika, że zgoda na wyjazd Nawalnego do Niemiec zależała wyłącznie od decyzji lekarzy, a stanowisko Kremla w tej sprawie nie było potrzebne.

Aleksiej Nawalny skomentował tę sprawę, publikując mem. Widać na nim prezydentów Białorusi i Rosji oraz ich fikcyjny dialog. Alaksander Łukaszenka mówi: „Uratowałem Cichanouską”, a Władimir Putin odpowiada: „A ja uratowałem Nawalnego”.

Aleksiej Nawalny stracił przytomność 20 sierpnia 2020 podczas podróży na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy. Kiedy zasłabł, maszyna wylądowała w Omsku, a opozycjonista został przewieziony do miejscowego szpitala. Dwa dni później na żądanie rodziny został przetransportowany do szpitala w Berlinie. 7 września wybudzono go ze śpiączki farmakologicznej, a 22 września wyszedł ze szpitala. Według Niemiec istnieją dowody na próbę zabójstwa Nawalnego za pomocą zakazanego środka bojowego z grupy nowiczoków, który opracowano w Rosji. Strona rosyjska nie zgadza się z tym twierdzeniem. W czasie rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem Władimir Putin miał powiedzieć, że Aleksiej Nawalny mógł otruć się sam.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Weszły w życie sankcje za próbę otrucia Nawalnego

W czwartek w UE weszły w życie sankcje wobec sześciu osób i jednego podmiotu za zaangażowanie w próbę otrucia Aleksieja Nawalnego. Zostali nimi objęcie m.in. wiceministrowie obrony Rosji i dyrektor Federalnej Służba Bezpieczeństwa (FSB). Instytucją objętą sankcjami jest też Państwowy Instytut Naukowo-Badawczy Chemii Organicznej i Technologii (GosNIIOChT) w Moskwie.

Sankcje zostały w czwartek opublikowane w Dzienniku Urzędowym UE.

6 października Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) potwierdziła, że wobec Nawalnego użyto substancji należącej do grupy Nowiczoków, tj. bojowych środków trujących zaprojektowanych przez naukowców w ZSRR do celów wojskowych.

Ostro krytykujący rządy prezydenta Rosji Władimira Putina 44-letni Nawalny został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Opozycjonista poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Na żądanie rodziny kilka dni później przetransportowano go do kliniki Charite w Berlinie, gdzie został poddany badaniom i leczeniu.
Źródło info i foto: TVP.info

Aleksiej Nawalny o otruciu. „Nie czujesz żadnego bólu, ale wiesz, że umierasz”

Aleksiej Nawalny jest przekonany, że za jego otruciem stoi prezydent Rosji Władimir Putin. W wywiadzie dla „Der Spiegel” zapowiedział także, że wróci do ojczyzny i że się nie boi. Fragment wywiadu z Aleksiejem Nawalnym dla „Der Spiegel” został opublikowany przez agencję prasową Reuters. Rosyjski opozycjonista opowiedział niemieckiemu dziennikowi o swoich podejrzeniach dotyczących otrucia, którego padł ofiarą.

„Uważam, że za tą zbrodnią stoi Putin. Nie mam innego wytłumaczenia dla tego, co się stało” – powiedział krytyk Kremla.

Nawalny mówił także o odczuciach, które towarzyszyły mu po otruciu nowiczokiem. Stwierdził, że po przyjęciu tej trucizny „nie czujesz żadnego bólu, ale wiesz, że umierasz”. Rosyjski opozycjonista zapowiedział również, że wróci do ojczyzny, a jego zadaniem jest pozostanie nieustraszonym.

Otrucie Aleksieja Nawalnego

Aleksiej Nawalny stracił przytomność 20 sierpnia podczas podróży na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy. Kiedy zasłabł, maszyna wylądowała w Omsku, a opozycjonista został przewieziony do miejscowego szpitala. Dwa dni później na żądanie rodziny został przetransportowany do szpitala w Berlinie. 7 września wybudzono go ze śpiączki farmakologicznej, a 22 września wyszedł ze szpitala. Według Niemiec istnieją dowody na próbę zabójstwa Nawalnego za pomocą zakazanego środka bojowego z grupy nowiczoków, który opracowano w Rosji. Strona rosyjska nie zgadza się z tym twierdzeniem. W czasie rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem Władimir Putin miał powiedzieć, że Aleksiej Nawalny mógł otruć się sam.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Aleksiej Nawalny oskarżył prezydenta Rosji Władimira Putina o zlecenie zamachu na jego życie

Lider opozycji antykremlowskiej Aleksiej Nawalny oskarżył w czwartkowym wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel” prezydenta Rosji Władimira Putina o zlecenie zamachu na jego życie. Polityk zapowiedział też, że wróci do Rosji.

Twierdzę, że to Putin stał za zbrodnią i nie mam żadnej innej wersji – oznajmił Nawalny, cytowany przez niemieckie pismo w streszczeniu wywiadu. Pełna wersja rozmowy – jego pierwszego dużego wywiadu po otruciu zakazanym bojowym środkiem chemicznym Nowiczokiem – ma ukazać się jeszcze w czwartek na stronach internetowych tygodnika. Rosyjski opozycjonista oświadczył również, że zamierza powrócić do Rosji, bo uważa swoją rolę jako „typa, który się nie boi”.

Jak pisze Spiegel, Nawalny był w dobrym humorze i kondycji, jednak skutki ataku nadal są widoczne, bo miał trudności z nalaniem sobie wody do szklanki. Opisał też uczucie, jakie towarzyszyło mu po otruciu: „Nie czujesz bólu, ale wiesz, że umierasz”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kanclerz Niemiec odwiedziła Nawalnego w szpitalu

Kanclerz Niemiec Angela Merkel odwiedziła lidera antykremlowskiej opozycji Aleksieja Nawalnego, gdy był leczony w berlińskiej klinice po próbie zamordowania go chemicznym środkiem bojowym z grupy nowiczok – podał „Der Spiegel”. Tygodnik podkreśla, że Merkel poważnie traktuje sprawę tego zamachu.

Nie powołując się na żadne źródła, „Spiegel” poinformował, że Merkel udała się do Nawalnego do szpitala Charite, gdzie był leczony przez 32 dni. W sierpniu opozycjonista został przetransportowany z Omska na Syberii do Berlina. Nawalny zasłabł na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy. Maszyna lądowała awaryjnie w Omsku, gdzie Nawalny trafił do szpitala.

Rzecznik Merkel odmówił komentarza w sprawie doniesień „Spiegla” – podaje Agencja Reutera.

Według rządu RFN istnieją dowody na próbę zamordowania opozycjonisty środkiem bojowym z grupy Nowiczok, opracowanym jeszcze w ZSRR. Niemiecki rząd twierdzi, że wykazały to testy przeprowadzone w RFN, Francji i Szwecji. Zachód zażądał od Rosji wyjaśnień w tej sprawie. Władze Rosji twierdzą, że nie ma dowodów na próbę zamordowania Nawalnego, Kreml zaprzeczył też jakiemukolwiek swemu zaangażowaniu w sprawę.
Źródło info i foto: TVP.info