Wnuk Lecha Wałęsy skazany

Dwa lata i osiem miesięcy więzienia – tyle czasu w więzieniu spędzi wnuk Lecha Wałęsy Dominik W. Powód: brawurowa jazda pod wpływem alkoholu. W środę 22-latek może usłyszeć kolejny wyrok. Gdański sąd podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji w sprawie szaleńczego rajdu Dominika W. – donosi „Fakt”. 22-latek spędzi w więzieniu dwa lata i osiem miesięcy. Ma też zapłacić nawiązkę na rzecz jednego poszkodowanych (właściciela zniszczonego auta) w wysokości 2 tys. zł. Wyrok jest prawomocny.

Sprawa sięga 2018 r. Wtedy Dominik W. bez prawa jazdy i po alkoholu wsiadł prowadził auto, przekraczając dozwoloną prędkość. Po drodze zniszczył trzy zaparkowane auta. Podczas zatrzymania szarpał się z policjantami. Grożąc funkcjonariuszom podkreślał, ze jego dziadkiem jest Lech Wałęsa.

Prokuratura odwołując się od tego wyroku, wnioskowała o karę pięciu lat pozbawienia wolności dla Dominika W. oraz nawiązki po 10 tysięcy złotych na rzecz dwóch pokrzywdzonych.
Źródło info i foto: wp.pl

Przedłużone śledztwo ws. dziennikarza Kamila Durczoka

Śledztwo w sprawie oszustwa i sfałszowania weksla, w którym podejrzany jest znany dziennikarz telewizyjny Kamil Durczok, zostało przedłużone do końca lutego – poinformowała we wtorek prokurator Katarzyna Żołna z Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Znany dziennikarz został zatrzymany 2 grudnia. Prokurator przedstawił mu zarzuty podrobienia dokumentów, umożliwiających uzyskanie kredytu i przedłożenia ich w banku oraz doprowadzenia banku do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości.

Prokuratura wnioskowała w tej sprawie o areszt, sąd nie uwzględnił tego wniosku.

Zarzuty wobec Durczoka dotyczą podrobienia weksla i dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na blisko trzy mln zł z sierpnia 2008 r. Prokuratura zarzuca Durczokowi oszustwo oraz przestępstwo dotyczące m.in. podrobienia papieru wartościowego, jakim jest weksel. Może za to grozić kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat pięciu albo kara 25 lat.

Oświadczenie dziennikarza

W ostatnich dniach Kamil Durczok ujawnił na Twitterze, że zmaga się z chorobą alkoholową.

„Choroba alkoholowa to potwór. Atakuje, kiedy uważamy się za wszechsilnych. I pokazuje, że nie ma mocnych. Jestem alkoholikiem. Nie piję czwarty miesiąc” – napisał 12 stycznia.

Nie tylko sprawa weksla

Dziennikarz jest też podejrzany w innej sprawie. Chodzi o sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, prowadzonej przez Prokuraturę Okręgową w Piotrkowie Trybunalskim.

Pod koniec lipca na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim Durczok uczestniczył w kolizji na remontowanym odcinku trasy. Jak się okazało, dziennikarz miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Trafił do policyjnej izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości, oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości.

Grozi za to do 12 lat więzienia. Durczok przyznał się tylko do jazdy pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: interia.pl

Akcja KAS pod Białymstokiem. Zlikwidowano nielegalną bimbrownię

Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej zlikwidowali bimbrownię, która działała pod Białymstokiem. 36-latek na własnym gospodarstwie zajmował się produkcją alkoholu. W ręce służb wpadło blisko 500 litrów nielegalnego alkoholu, ponad 4700 litrów tzw. zacieru oraz aparatura i półprodukty służące do wytwarzania bimbru.

Funkcjonariusze KAS z Podlaskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białymstoku mieli informacje, że na terenie jednej z prywatnych posesji w gminie Dobrzyniewo Duże (pow. białostocki) działa bimbrownia, w której produkowany jest nielegalny alkohol na dużą skalę.

Mundurowi weszli na teren posesji. 36-letni właściciel gospodarstwa i nadzorca produkcji był zaskoczony.

– W jednym z pomieszczeń gospodarczych odkryto kompletną linię produkcyjną alkoholu składającą się m.in. z kolumny destylacyjnej, pieca i chłodnic – informuje asp. Maciej Czarnecki z zespołu prasowego Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku. – Znaleziono również blisko 500 litrów właśnie wyprodukowanego alkoholu o mocy ok. 40% oraz 5 zbiorników zawierających ponad 4700 litrów tzw. zacieru, z którego można by było uzyskać kolejne 2000 litrów bimbru.

W kontrolowanym pomieszczeniu funkcjonariusze KAS znaleźli również kilkadziesiąt rodzajów aromatów spożywczych wykorzystywanych do zabarwiania wyrobu gotowego, a także etykiety, zakrętki oraz puste szklane i plastikowe butelki przygotowane do konfekcjonowania alkoholu.
Źródło info i foto: se.pl

Policyjny pościg za pijanym kierowcą w Warszawie

Stołeczni policjanci zatrzymali w środę w Warszawie pijanego kierowcę mazdy, który w trakcie kontroli zaczął uciekać przed stróżami prawa i doprowadził do kolizji z innym samochodem – poinformował w środę po południu podkom. Piotr Świstak z Komendy Stołecznej Policji.

Podkomisarz wyjaśnił, że o godz. 13.30 do policjantów dotarło zgłoszenie, że najprawdopodobniej nietrzeźwy kierowca prowadził samochód na skrzyżowaniu ul. Modlińskiej i Światowida. Miał on też spożywać alkohol w trakcie jazdy.

Próbowali otworzyć drzwi, on wcisnął gaz

Świstak dodał, że informacja ta została przekazana policjantom z grupy „Speed”, zajmującej się zwalczaniem piratów drogowych. „Policjanci podjęli próbę zatrzymania mężczyzny na ul. Modlińskiej. Podczas interwencji, kiedy funkcjonariusz próbował otworzyć drzwi do mazdy, kierowca tego samochodu ruszył z impetem i zaczął uciekać. Zatrzymał się dopiero na skrzyżowaniu ul. Marymonckiej i Al. generał Marii Wittek, gdzie doprowadził do kolizji z innym pojazdem” – przekazał podkomisarz.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Łódź: 24-letni Ukrainiec ugodzony nożem

Do tragicznej w skutkach kłótni doszło w jednym z hoteli robotniczych w Łodzi. Podczas libacji alkoholowej obywatel Ukrainy miał chwycić za nóż i kilkukrotnie ugodzić nim swojego młodszego kolegę. Rannego nie udało się uratować.

– Zdarzenie miało miejsce dzisiejszej nocy. Między 24-letnim obywatelem Ukrainy, a jego 42-letnim kolegą miała wywiązać się awantura słowna, następnie doszło do rękoczynów. Mężczyźni wybiegli na klatkę schodową i wtedy starszy z nich miał zadać swojemu koledze kilka ciosów nożem – powiedziała reporterka Polsat News Ewa Żarska.

Pomimo natychmiastowej reanimacji podjętej przez narzeczoną ofiary i bardzo szybkiego przyjazdu pogotowia, mężczyzny nie udało się uratować.

Napastnika zatrzymano

Napastnik został zatrzymany. Według policji miał w organizmie ponad promil alkoholu. W sobotę, po wytrzeźwieniu, 42-latek usłyszał zarzut zabójstwa swojego rodaka. Do zdarzenia doszło w jednym z bloków mieszkalnych, gdzie funkcjonuje hotel robotniczy. W kilkunastu mieszkaniach zakwaterowani są pracownicy tymczasowi – głównie obywatele Ukrainy.

– Aktualnie w hotelu mieszka około 30-40 osób. Mieszkańcy bloku mówią o potężnej rotacji tych pracowników i wyrażają poważne wątpliwości co do tego, czy hotel funkcjonuje legalnie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowe informacje ws. 18-letniego nożownika. Zaatakował swoją rodzinę

18-latek, który w sobotę w Jaworznie (Śląskie) zaatakował nożem rodzinę, był pijany – miał w wydychanym powietrzu ponad promil alkoholu – poinformował w niedzielę oficer prasowy jaworznickiej policji aspirant sztabowy Michał Nowak.

18-latek zranił nożem matkę, babcię i 12-letniego brata, wszyscy trafili do szpitala. On sam został zatrzymany przez policję. Kiedy funkcjonariusze przybyli na miejsce, chłopak – przytrzymywany przez ojca – był mocno pobudzony. Badania mają zweryfikować, czy był także pod wpływem innych środków odurzających.

– Dwie z poszkodowanych osób po zaopatrzeniu opuściły szpital, trzecia nadal przebywa w szpitalu, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – powiedział w niedzielę Nowak. Dodał, że sprawca przebywa obecnie w policyjnym areszcie, a w poniedziałek zostanie przesłuchany przez prokuratora.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Bodzentyn: Syn zabił nożem ojca w czasie rodzinnej kłótni

56-letni mieszkaniec Bodzentyna nie żyje po tym, jak ugodził go nożem jego 29-letni syn. Mężczyzna został już zatrzymany przez funkcjonariuszy. Miał niemal promil alkoholu w organizmie. W jednym z domów w Bodzentynie w woj. świętokrzyskim doszło w niedzielę do awantury między 56-latkiem i jego 29-letnim synem. 29-latek ugodził ojca nożem i uciekł. O sprawie jako pierwszy poinformował portal „Echo Dnia”,

Zraniony mężczyzna mimo reanimacji zmarł. Jego syn został wkrótce potem zatrzymany w tej miejscowości, miał w organizmie niemal promil alkoholu.

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną konfliktu między mężczyznami.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Prokurator, który oskarżał Tomasza Komendę, został zawieszony za jazdę pod wpływem

Wrocławska policja zatrzymała w sobotę samochód, którego kierowca – jak podejrzewali funkcjonariusze – mógł prowadzić po wpływem alkoholu. Według nieoficjalnych informacji to prokurator, który był oskarżycielem Tomasza Komendy. Został zawieszony w obowiązkach.

Policjanci wrocławskiej drogówki zatrzymali kierowany przez mężczyznę samochód, ponieważ jego zachowanie wskazywało, że może być nietrzeźwy. Potwierdziło to badanie alkomatem, które wykazało, że ma 0,59 promila alkoholu w organizmie. Zgodnie z prawem kierowca mający we krwi więcej niż 0,5 promila popełnia przestępstwo i może grozić za to nawet więzienie.

Jak informuje „Gazeta Wrocławska”, kierowca to prokurator, który w 2001 roku wystosował akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi Komendzie. Komenda został skazany niesłusznie, jako okazało się po 18 latach odbywania przez niego wyroku więzienia.

Z kolei wedle informacji wrocławskiej „Gazety Wyborczej” prokurator został zawieszony. Prokuratura we Wrocławiu czeka na wyniki badań toksykologicznych krwi. Jeśli potwierdzą się podejrzenia, to – poza sprawą karną – może mu grozić wydalenie z zawodu.

Sprawa Tomasza Komendy

Komenda został aresztowany w 2000 roku. Postawiono mu zarzuty gwałtu i zabójstwa 15-latki w Miłoszycach na Dolnym Śląsku. Cztery lata później został skazany na karę 25 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Po 18 latach, jego sprawa została ponownie rozpatrzona. Okazało się wówczas, że Komenda jest niewinny. Został uniewinniony przez Sąd Najwyższy w maju 2018 roku.

Tomasz Komenda domaga się od Skarbu Państwa rekordowo wysokiego zadośćuczynienia w wysokości 18 milionów złotych – po milionie za każdy rok spędzony w więzieniu, a także odszkodowania w wysokości ok. 812 tys. złotych – kwoty, którą mógłby zarobić, gdyby przez te lata pracował. Opolski Sąd Okręgowy we wrześniu przesłuchał dwóch więźniów, którzy odsiadywali karę w tych samych zakładach karnych, co Komenda, o czym Onet poinformował Zbigniew Ćwiąkalski, pełnomocnik niesłusznie skazanego. Teraz, powołani biegli mają ocenić, jak te 18 lat wpłynęło na zdrowie Komendy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Podkarpackie: 30-latka jechała z dzieckiem i rodzicami bez przedniej opony. Kobieta miała 3 promile

30-latka, która wiozła samochodem swojego syna i rodziców, miała blisko 3 promile alkoholu. Pijana matka została zatrzymana przez policjantów dzięki informacji od osoby, którą zaniepokoił sposób, w jaki kobieta jechała drogą wojewódzką w Godowej (woj. podkarpackie), a przede wszystkim to, że na przednim kole brakowało opony.

Jeden z kierowców jadących w poniedziałek po g. 16 drogą wojewódzką nr 989 w Godowej zauważył samochód terenowy volvo z uszkodzonym przednim kołem, który poruszał się po niewłaściwej stronie drogi. Zawiadomił policję. Patrol szybko namierzył podejrzany samochód. Okazało się, że za kierownicą siedziała 30-letnia mieszkanka powiatu strzyżowskiego. Badanie alkomatem wykazało u niej 2,86 promila alkoholu.

W środku 4-letnie dziecko i pijani rodzice

Pasażerami byli 4-letni syn kierującej oraz jej rodzice, którzy również byli pijani. Samochód, którym podróżowali był niesprawny technicznie, na przednim prawym kole brakowało opony, a felga była uszkodzona, na skutek tarcia aluminiowej obręczy o asfalt.

Chłopiec został przekazany pod opiekę najbliższych. Kobieta trafiła do policyjnego aresztu, do czasu wytrzeźwienia. Policjanci sprawdzają teraz czy matka sprawując opiekę nad dzieckiem w takim stanie nie stworzyła zagrożenia dla jego życia lub zdrowia. Ponadto kobieta odpowie za jazdę w stanie nietrzeźwości. O sytuacji został powiadomiony sąd rodzinny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polak zdemolował bar we Włoszech, bo odmówiono mu drinka

62-letni Polak został aresztowany przez miejscową policję za zdemolowanie baru w Montevirginio nieopodal Rzymu w regionie Lacjum we Włoszech. Zniszczenie lokalu było zemstą za odmowę sprzedaży alkoholu.

Zdarzenie opisał w piątek 11 października lokalny portal. 62-letni Polak spędzał wieczór w barze. Właściciel lokalu miał mu w pewnym momencie odmówić nalania kolejnego drinka. Według niego turysta znad Wisły był już wystarczająco pijany. Doszło wówczas do awantury, którą zażegnała wezwana na miejsce policja. Polak nie chciał się wylegitymować. Stawiał opór, a podczas przeszukania znaleziono przy nim nóż kuchenny.

Funkcjonariusze byli wyrozumiali i umieścili 62-latka w areszcie domowym.

Następnego wieczora mężczyzna znowu pojawił się w lokalu. Tym razem nie ograniczył się do ataku słownego. W zemście za niesprzedanie alkoholu dnia poprzedniego zdemolował lokal. Polak ponownie został aresztowany. 62-latek również tym razem szarpał się z funkcjonariuszami i ponownie znaleziono przy nim nóż. Tym razem sąd zdecydował o zaostrzeniu środka zapobiegawczego wobec niego – agresywny klient trafił o do aresztu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl