Nowe informacje ws. 18-letniego nożownika. Zaatakował swoją rodzinę

18-latek, który w sobotę w Jaworznie (Śląskie) zaatakował nożem rodzinę, był pijany – miał w wydychanym powietrzu ponad promil alkoholu – poinformował w niedzielę oficer prasowy jaworznickiej policji aspirant sztabowy Michał Nowak.

18-latek zranił nożem matkę, babcię i 12-letniego brata, wszyscy trafili do szpitala. On sam został zatrzymany przez policję. Kiedy funkcjonariusze przybyli na miejsce, chłopak – przytrzymywany przez ojca – był mocno pobudzony. Badania mają zweryfikować, czy był także pod wpływem innych środków odurzających.

– Dwie z poszkodowanych osób po zaopatrzeniu opuściły szpital, trzecia nadal przebywa w szpitalu, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – powiedział w niedzielę Nowak. Dodał, że sprawca przebywa obecnie w policyjnym areszcie, a w poniedziałek zostanie przesłuchany przez prokuratora.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Bodzentyn: Syn zabił nożem ojca w czasie rodzinnej kłótni

56-letni mieszkaniec Bodzentyna nie żyje po tym, jak ugodził go nożem jego 29-letni syn. Mężczyzna został już zatrzymany przez funkcjonariuszy. Miał niemal promil alkoholu w organizmie. W jednym z domów w Bodzentynie w woj. świętokrzyskim doszło w niedzielę do awantury między 56-latkiem i jego 29-letnim synem. 29-latek ugodził ojca nożem i uciekł. O sprawie jako pierwszy poinformował portal „Echo Dnia”,

Zraniony mężczyzna mimo reanimacji zmarł. Jego syn został wkrótce potem zatrzymany w tej miejscowości, miał w organizmie niemal promil alkoholu.

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną konfliktu między mężczyznami.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Prokurator, który oskarżał Tomasza Komendę, został zawieszony za jazdę pod wpływem

Wrocławska policja zatrzymała w sobotę samochód, którego kierowca – jak podejrzewali funkcjonariusze – mógł prowadzić po wpływem alkoholu. Według nieoficjalnych informacji to prokurator, który był oskarżycielem Tomasza Komendy. Został zawieszony w obowiązkach.

Policjanci wrocławskiej drogówki zatrzymali kierowany przez mężczyznę samochód, ponieważ jego zachowanie wskazywało, że może być nietrzeźwy. Potwierdziło to badanie alkomatem, które wykazało, że ma 0,59 promila alkoholu w organizmie. Zgodnie z prawem kierowca mający we krwi więcej niż 0,5 promila popełnia przestępstwo i może grozić za to nawet więzienie.

Jak informuje „Gazeta Wrocławska”, kierowca to prokurator, który w 2001 roku wystosował akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi Komendzie. Komenda został skazany niesłusznie, jako okazało się po 18 latach odbywania przez niego wyroku więzienia.

Z kolei wedle informacji wrocławskiej „Gazety Wyborczej” prokurator został zawieszony. Prokuratura we Wrocławiu czeka na wyniki badań toksykologicznych krwi. Jeśli potwierdzą się podejrzenia, to – poza sprawą karną – może mu grozić wydalenie z zawodu.

Sprawa Tomasza Komendy

Komenda został aresztowany w 2000 roku. Postawiono mu zarzuty gwałtu i zabójstwa 15-latki w Miłoszycach na Dolnym Śląsku. Cztery lata później został skazany na karę 25 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Po 18 latach, jego sprawa została ponownie rozpatrzona. Okazało się wówczas, że Komenda jest niewinny. Został uniewinniony przez Sąd Najwyższy w maju 2018 roku.

Tomasz Komenda domaga się od Skarbu Państwa rekordowo wysokiego zadośćuczynienia w wysokości 18 milionów złotych – po milionie za każdy rok spędzony w więzieniu, a także odszkodowania w wysokości ok. 812 tys. złotych – kwoty, którą mógłby zarobić, gdyby przez te lata pracował. Opolski Sąd Okręgowy we wrześniu przesłuchał dwóch więźniów, którzy odsiadywali karę w tych samych zakładach karnych, co Komenda, o czym Onet poinformował Zbigniew Ćwiąkalski, pełnomocnik niesłusznie skazanego. Teraz, powołani biegli mają ocenić, jak te 18 lat wpłynęło na zdrowie Komendy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Podkarpackie: 30-latka jechała z dzieckiem i rodzicami bez przedniej opony. Kobieta miała 3 promile

30-latka, która wiozła samochodem swojego syna i rodziców, miała blisko 3 promile alkoholu. Pijana matka została zatrzymana przez policjantów dzięki informacji od osoby, którą zaniepokoił sposób, w jaki kobieta jechała drogą wojewódzką w Godowej (woj. podkarpackie), a przede wszystkim to, że na przednim kole brakowało opony.

Jeden z kierowców jadących w poniedziałek po g. 16 drogą wojewódzką nr 989 w Godowej zauważył samochód terenowy volvo z uszkodzonym przednim kołem, który poruszał się po niewłaściwej stronie drogi. Zawiadomił policję. Patrol szybko namierzył podejrzany samochód. Okazało się, że za kierownicą siedziała 30-letnia mieszkanka powiatu strzyżowskiego. Badanie alkomatem wykazało u niej 2,86 promila alkoholu.

W środku 4-letnie dziecko i pijani rodzice

Pasażerami byli 4-letni syn kierującej oraz jej rodzice, którzy również byli pijani. Samochód, którym podróżowali był niesprawny technicznie, na przednim prawym kole brakowało opony, a felga była uszkodzona, na skutek tarcia aluminiowej obręczy o asfalt.

Chłopiec został przekazany pod opiekę najbliższych. Kobieta trafiła do policyjnego aresztu, do czasu wytrzeźwienia. Policjanci sprawdzają teraz czy matka sprawując opiekę nad dzieckiem w takim stanie nie stworzyła zagrożenia dla jego życia lub zdrowia. Ponadto kobieta odpowie za jazdę w stanie nietrzeźwości. O sytuacji został powiadomiony sąd rodzinny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polak zdemolował bar we Włoszech, bo odmówiono mu drinka

62-letni Polak został aresztowany przez miejscową policję za zdemolowanie baru w Montevirginio nieopodal Rzymu w regionie Lacjum we Włoszech. Zniszczenie lokalu było zemstą za odmowę sprzedaży alkoholu.

Zdarzenie opisał w piątek 11 października lokalny portal. 62-letni Polak spędzał wieczór w barze. Właściciel lokalu miał mu w pewnym momencie odmówić nalania kolejnego drinka. Według niego turysta znad Wisły był już wystarczająco pijany. Doszło wówczas do awantury, którą zażegnała wezwana na miejsce policja. Polak nie chciał się wylegitymować. Stawiał opór, a podczas przeszukania znaleziono przy nim nóż kuchenny.

Funkcjonariusze byli wyrozumiali i umieścili 62-latka w areszcie domowym.

Następnego wieczora mężczyzna znowu pojawił się w lokalu. Tym razem nie ograniczył się do ataku słownego. W zemście za niesprzedanie alkoholu dnia poprzedniego zdemolował lokal. Polak ponownie został aresztowany. 62-latek również tym razem szarpał się z funkcjonariuszami i ponownie znaleziono przy nim nóż. Tym razem sąd zdecydował o zaostrzeniu środka zapobiegawczego wobec niego – agresywny klient trafił o do aresztu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Funkcjonariusze KAS zlikwidowali gigantyczną leśną bimbrownię

W woj. podlaskim zlikwidowano gigantyczną leśną bimbrownię produkującą alkohol na wielką skalę. Funkcjonariusze KAS przejęli urządzenia i półprodukty służące do wytwarzania alkoholu, zabezpieczono ponad 800 litrów bimbru i 8 tysięcy litrów zacieru. Łącznie w tej sprawie 5 osobom zostały przedstawione zarzuty związane z produkcją i przechowywaniem nielegalnego alkoholu.

Funkcjonariusze KAS z Podlaskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białymstoku ustalili, że w lesie w okolicach miejscowości Szudziałowo (pow. sokólski) funkcjonuje bimbrownia, w której produkowany jest nielegalny alkohol na wielką skalę. Mundurowi wkroczyli na jej teren całkowicie zaskakując nadzorujących produkcję alkoholu trzech mężczyzn.

Na miejscu funkcjonariusze odkryli dwie kompletne, osłonięte plandeką linie służące do produkcji bimbru, składające się z m.in. z pieców, chłodnic i zbiorników na zacier. Ponadto na terenie bimbrowni mundurowi znaleźli blisko 170 litrów właśnie wyprodukowanego alkoholu o mocy ok. 50%, agregaty prądotwórcze, pompy, opał, dwunastometrową studnię głębinową, kadzie zawierające łącznie 8 tys. litrów fermentującego zacieru oraz drożdże i 7 ton mąki. Z ujawnionych półproduktów przestępcy mogliby wyprodukować kolejne ponad 8 tysięcy litrów nielegalnego alkoholu.

W ramach akcji funkcjonariusze KAS przeszukali również trzy prywatne posesje: jedną w okolicach Białegostoku oraz dwie położone w gminie Gródek, na których magazynowano i przygotowywano do dalszej dystrybucji nielegalny alkohol. Mundurowi znaleźli tam łącznie ponad 630 litrów alkoholu w butelkach i plastikowych kanistrach oraz etykiety, korki i puste butelki przygotowane do konfekcjonowania bimbru.

– Bimbrownicy oraz właściciele posesji, na których magazynowany był zabezpieczony alkohol usłyszeli już zarzuty dotyczące jego produkcji i przechowywania. Mężczyźni za swoje postępowanie odpowiedzą przed sądem. Grożą im wysokie grzywny lub kary pozbawienia wolności do 5 lat – informuje asp. Maciej Czarnecki, zespół prasowy Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku.

Dodatkowo w kompleksie leśnym bezpośrednio przy zlikwidowanej bimbrowni funkcjonariusze KAS odkryli rozlewisko odpadów powstałych po produkcji nielegalnego alkoholu o powierzchni ponad 1200 metrów kwadratowych. O sprawie został powiadomiony Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Białymstoku. Służby ochrony środowiska zbadają, czy w tym przypadku nie doszło do zanieczyszczenia terenu.

W roku 2016 dzięki działaniom podlaskiej KAS budżet państwa zasilono kwotą 2,2 mld zł, w roku 2017 było to 2,9 mld zł, a w 2018 roku z województwa podlaskiego do budżetu państwa wpłynęło 3,2 mld zł.
Źródło info i foto: se.pl

Uderzenie w europejski narkobiznes. 399 osób zatrzymanych

W przeprowadzonej na gigantyczną skalę akcji europejskich służb wzięło udział 35 tys. funkcjonariuszy: policji, służb celnych oraz granicznych z 16 państw. Zabezpieczono blisko 1,3 tony kokainy oraz 11 ton prekursorów do produkcji amfetaminy. – Same przygotowanie i implementacja akcji to było kilka tygodni wyjętych z życia – mówi Polsat News oficer CBŚP, który z Hagi nadzorował działania służb.

– Sama idea wyszła z CBŚP, które było naprawdę bardzo dzielnie wspierane przez belgijską i holenderską policję oraz brytyjską National Crime Agency – opowiada oficer.

W sumie zabezpieczono blisko 1350 kg. Oprócz kokainy również ecstasy, amfetaminę oraz inne zakazane substancje: nielegalne papierosy, tytoń, alkohol, sterydy, anaboliki – o łącznej wartości 365 mln zł. Do tego broń, amunicję i trotyl.

– Wykryto również 11 ton prekursorów do produkcji amfetaminy, których wartość osiągnęłaby w sprzedaży 253 mln zł – tłumaczy koordynator akcji.

399 osób zatrzymanych

Jej celem była likwidacja kanałów przemytniczych. Na terenie całej Europy służby dokonały łącznie ponad 463 tys. sprawdzeń osób, środków transportu, a także przesyłek pocztowych i kontenerów.

– Sposoby przemytu ciągle się zmieniają. Jesteśmy w XXI w., więc przestępcy dostosowują swoje działania do oczekiwań klientów. Takiego rodzaju substancje, wysyłane są przede wszystkim za pośrednictwem firm kurierskich, pocztowych, spedycyjnych. To wszystko staramy się wyłapywać, dochodzić do kupców, ale przede wszystkim do sprzedawców i idąc dalej do producentów – przekazał Polsat News oficer CBŚP.

Łącznie na terenie całej Unii Europejskiej zatrzymano 399 osób, wobec których wszczęto 340 postępowań przygotowawczych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

25-letni Dawid J. brutalnie zamordował kolegę. Śmiercią groził też policjantom

To spotkanie przy kieliszku zakończyło się tragicznie. W trakcie libacji Dawid J., według śledczych, zaczął bić i kopać swojego swojego kompana, a nawet skakać po jego głowie. W trakcie zatrzymania groził policjantom, że ich także zabije. W sobotę 21 września Dawid J. i Andrzej K. – mieszkańcy jednej z podwrocławskich wsi – spotkali się w opuszczonym budynku. Razem pili alkohol.

– W pewnym momencie Dawid J. zaczął bić, kopać oraz skakać po głowie pokrzywdzonego, czym spowodował u Andrzeja K. obrażenia głowy, w szczególności twarzoczaszki z masywnym krwotokiem zewnętrznym – informuje Justyna Pilarczyk, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

25-latek po dokonaniu zbrodni poszedł do swoich krewnych i przyznał się do zabicia człowieka. To oni wezwali policję.

Groził policjantom

– Policjanci natychmiast udali się we wskazane miejsce, gdzie zastali podejrzewanego o przestępstwo. Mężczyzna miał na sobie ślady krwi. W momencie zatrzymania był nietrzeźwy. Miał blisko dwa promile alkoholu w organizmie. Podczas czynności mężczyzna był bardzo agresywny. Groził policjantom pozbawieniem życia, a także wielokrotnie ich znieważył – relacjonuje Marta Stefanowska, rzecznik policji w Środzie Śląskiej.

Zeznania świadków, przeszukania mieszkań czy oględziny miejsca zbrodni dały śledczym mocne podstawy do zatrzymania Dawida J. i przedstawienia mu zarzutu zabójstwa. Oprócz tego usłyszał także zarzut kierowania gróźb pozbawienia życia wobec policjantów. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale odmówił złożenia wyjaśnień. Sąd zastosował wobec 25-latka tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. Grozi mu dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Znamy oficjalną przyczynę śmierci Piotra Woźniaka-Staraka

Przyczyną zgonu producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa będąca następstwem masywnego urazu czaszkowo-mózgowego. Obrażenia te powstały najprawdopodobniej od uderzenia śruby napędowej łodzi motorowej. Ponadto badania wykazały obecność alkoholu w organizmie producenta.

Jak poinformował dziś rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny, „Prokuratura Okręgowa w Olsztynie uzyskała z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku sprawozdanie z oględzin zewnętrznych i sekcji zwłok mężczyzny, który w dniu 18 sierpnia 2019 r. uczestniczył w wypadku do jakiego doszło na jeziorze Kisajno”.

Wynika z niego, że przyczyną zgonu była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa będąca następstwem masywnego urazu czaszkowo-mózgowego, w wyniku działania narzędzia ostrokrawędzistego. Rozmieszczenie i cechy morfologiczne ran wskazują, że najprawdopodobniej powstały one w wyniku zadziałania śruby napędowej łodzi motorowej. Ponadto badania chemiczne krwi zmarłego wykazały obecność 1,7 promila alkoholu etylowego, zaś badania chemiczne moczu wykazały obecność 2,4 promila alkoholu etylowego – podała prokuratura.

Do wypadku na jez. Kisajno w udziałem producenta filmowego doszło 18 sierpnia. 22 sierpnia płetwonurkowie wydobyli jego ciało, które zostało tego samego dnia zidentyfikowane.

Jak informowała policja, w nocy na Kisajnie odnaleziono dryfującą motorówkę, na pokładzie której nikogo nie było. Po wszczęciu poszukiwań osób, które płynęły motorówką, natrafiono na brzegu na 27-letnią kobietę. Z jej relacji wynikało, że płynęła łodzią z 39-letnim mężczyzną i podczas manewru skrętu obydwoje wypadli do wody. Kobieta zdołała dopłynąć sama do brzegu. Przez 5 dni powierzchnię, dno i brzegi jeziora przeszukiwali m.in. policyjni wodniacy, straż pożarna, ratownicy MOPR i WOPR z Gdyni – wyposażeni w specjalistyczny sprzęt, w tym sonary i robota do prac pod wodą.
Źródło info i foto: onet.pl

Wypadek z udziałem Kamila Durczoka. Śledczy zbadali, czy dziennikarz był pod wpływem narkotyków

Kamil Durczok, mając 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, wsiadł za kółko i na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim (woj. łódzkie) spowodował kolizję. Po zatrzymaniu mężczyzny pojawiały się pytania, czy dziennikarz nie był pod wpływem narkotyków. Teraz sprawę tę komentuje piotrkowska prokuratura.

Pod koniec lipca dziennikarz Kamil Durczok wracał z urlopu nad morzem. Na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim wjechał w słupki rozdzielające jezdnię. Jak się okazało, Durczok był pijany. W wydychanym powietrzu miał aż 2,6 promila alkoholu. Mężczyzna trafił do aresztu, a po wytrzeźwieniu został przesłuchany na prokuraturze. Tam Kamil Durczok usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości, oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Durczok przyznał się tylko do drugiego z nich. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Trybunalskim skierowała do sądu wniosek o tymczasowy areszt dla Kamila Durczoka, ale sąd nie przychylił się do tego i zastosował wobec dziennikarza poręczenie majątkowe, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Po złożeniu zażalenia od tej decyzji do sądu drugiej instancji Sąd Okręgowy zmienił jedynie wysokość poręczenia – dotychczasową kwotę 15 tys. zł podwyższył do 100 tys. zł.

Durczok był pod wpływem narkotyków?

We wtorek 20 sierpnia rzecznik piotrkowskiej prokuratury Witold Błaszczyk ostatecznie odpowiedział na pytanie, czy Kamil Durczok w chwili kolizji był także pod wpływem narkotyków. Jak powiedział PAP, z opinii badania krwi na zawartość środków psychoaktywnych wynika, że u podejrzanego nie ujawniono substancji o charakterze narkotycznym, czyli amfetaminy, kokainy, opiatów, metamfetaminy czy THC (marihuana, haszysz). Oznacza to, że w dniu uczestniczenia w kolizji drogowej mężczyzna nie był pod wpływem narkotyków.

Witold Błaszczyk nie skomentował natomiast, czy we krwi Kamila Durczoka wykryto obecność leku psychotropowego. – Na ten temat prokuratura nie będzie się wypowiadała. Kwestia zażywania leków to prywatna sprawa – powiedział.
Źródło info i foto: Fakt.pl