W Gdańsku ruszył proces mężczyzn oskarżonych o wielokrotny gwałt na Mołdawiance

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się w piątek proces dwóch mężczyzn, oskarżonych o wielokrotny gwałt na obywatelce Mołdawii. W 2017 r. kobieta została uwięziona w mieszkaniu, gdzie ją gwałcono. W końcu wyskoczyła z czwartego piętra przez okno, doznając bardzo poważnych obrażeń. Sąd, powołując się na ochronę dóbr osobistych pokrzywdzonej, wyłączył jawność procesu.

Andrzej S. i Kamil G. są oskarżeni o zbiorowy wielokrotny gwałt na obywatelce Mołdawii, za co grozi nie mniej niż 3 lata więzienia. Jeden z mężczyzn został też oskarżony o uwięzienie kobiety, co jest zagrożone karą do 12 lat więzienia. Mężczyźni są w areszcie.

Pokrzywdzoną jest 35-letnia obywatelka Mołdawii Svietlana I. Pod koniec maja 2017 r. przyjechała na Pomorze, gdzie miała dostać pracę przy zbiorze owoców. Kiedy się to nie udało, przyjęła ofertę poznanego w Gdyni taksówkarza, który zaproponował jej pokój w zamian za sprzątanie mieszkania.

Według prokuratury, na miejscu mężczyzna zamknął drzwi na klucz, który ukrył. Mołdawianka zaczęła sprzątanie. Mężczyzna zaproponował jej współżycie, na co się nie zgodziła. Wykorzystując przewagę fizyczną i stosując przemoc, Andrzej S. wielokrotnie zgwałcił kobietę. W nocy przyszedł do niego znajomy, Kamil G., i obaj, stosując przemoc, zgwałcili pokrzywdzoną. Nagrali to telefonem komórkowym. Po opuszczeniu mieszkania przez Kamila G. Andrzej S. ponownie dopuścił się gwałtu.

Z ustaleń śledztwa wynika, że ratując się przed przemocą, kobieta wyskoczyła przez okno z mieszkania na 4. piętrze. Doznała przy tym licznych obrażeń, w tym obrzęku mózgu, pęknięć kości miednicy, złamania nogi i obrażeń wewnętrznych. Trafiła do gdańskiego Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. Przez miesiąc była nieprzytomna. Gdy odzyskała świadomość, złożyła zeznania.

Historię Svietlany opisała w lipcu ub. r. „Gazeta Wyborcza”. Według tej relacji, kobieta przyjechała do Polski, by zarobić na remont domu, w którym mieszka z trojgiem wychowywanych samotnie dzieci. Na propozycję gdyńskiego taksówkarza, oferującego pokój za sprzątanie, miała się zgodzić po tym, jak bezskutecznie szukała pracy, a noce spędzała w parku. Po tym reportażu Fundacja Gdańska zaczęła zbiórkę pieniędzy na leczenie Mołdawianki. Przez kilkadziesiąt godzin zebrano ponad 253 tys. zł.

Kobieta przeszła w gdańskim szpitalu kilka operacji. Nadal przebywa w Polsce i przechodzi kolejne zabiegi rehabilitacyjne.
Źródło info i foto: interia.pl

58-letni Andrzejowi S. zaatakował pracownika biura PiS. Będzie badany

Mężczyzna, który we wtorek zaatakował pracownika biura PiS w Chrzanowie (Małopolska), został skierowany na badania lekarskie. Biegli odpowiedzą, czy w momencie ataku zdawał sobie sprawę ze znaczenia swojego czynu i mógł pokierować swoim zachowaniem – ustaliła PAP w prokuraturze.

Kwestia ta będzie miała kluczowe znaczenie dla ustalenia ewentualnej odpowiedzialności karnej podejrzanego.

W czwartek prokuratura przedstawiła 58-letniemu Andrzejowi S. – który we wtorek uderzył w twarz pracownika biura PiS w Chrzanowie – zarzut stosowania przemocy wobec pracownika biura i kierowania gróźb pozbawienia życia wobec niego i grupy osób z uwagi na przynależność polityczną. Przemoc polegała na wielokrotnym uderzeniu pięścią w twarz, tułów i plecy oraz odepchnięciu powodującym upadek zaatakowanego.

Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, zaprzeczał, aby zamierzał uczynić krzywdę pracownikowi biura czy też innym osobom, ponadto mówił o swoich dolegliwościach zdrowotnych.

Po przesłuchaniu prokurator zastosował wobec podejrzanego wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji i zakazu zbliżania się do pokrzywdzonego i biura PiS, oraz zatrzymania paszportu. Przekazał też podejrzanemu skierowanie na badania sądowo-psychiatryczne.

Jak podawała policja, mężczyzna we wtorek 9 grudnia wszedł do biura Zarządu Okręgowego PiS w Chrzanowie, wykrzyknął kilka zdań i uderzył pracownika biura. Po wszystkim zbiegł. Jak wynikało ze wstępnych ustaleń, słowa wykrzyczane przez agresora mogły nosić znamiona groźby, były także wulgarne, jak również irracjonalne.

Zaatakowany pracownik złożył zawiadomienie w Komendzie Powiatowej Policji w Chrzanowie. Policja poszukiwała napastnika, opublikowała jego zdjęcie z kamery monitoringu. Mężczyzna w czwartek w nocy sam zgłosił się na komisariat policji w Chrzanowie.
Źródło info i foto: niezalezna.pl

Rusza proces Andrzeja S.

Na ten proces czekała cała stolica. Dziś przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia stanie Andrzej S. (36 l.). Jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku w centrum miasta pod koniec października zeszłego roku. Kompletnie pijany pirat drogowy zabił Grzegorza W. († 47 l.) i obywatela Włoch Alessandra C. († 33 l.). Za pijacki rajd grozi mu do 12 lat więzienia.

To tragiczne wydarzenie zostanie w pamięci mieszkańców Śródmieścia na zawsze. W sobotnią noc 31 października rozpędzone volvo prowadzone przez 36-letniego Andrzeja S. z impetem uderzyło w dwóch mężczyzn w stojących obok przystanku autobusowego przy ulicy Marszałkowskiej. Siła uderzenia była tak duża, że oprócz wiaty przystankowej osobówka skosiła drzewo, śmietnik i kilka słupków. Zanim przyjechała policja i karetka pogotowia, kompletnie pijany 36-letni pirat drogowy uciekł z miejsca zdarzenia do swojego domu na Mokotowie. Niestety, mimo przeprowadzonej reanimacji ratownikom nie udało się uratować Grzegorza W. († 47 l.) i Alessandra C. († 33 l.). Po kilku godzinach od wypadku policjantom udało się zatrzymać odpowiedzialnego za to zdarzenie Andrzeja S. W chwili zatrzymania w wydychanym powietrzu miał ponad dwa promile alkoholu.

Jak się później okazało, do wypadku doszło po awanturze Andrzeja S. ze swoją znajomą, z którą jechał samochodem. Według ustaleń śledczych, podczas jazdy doszło między nimi do szarpaniny, przez którą 36-latek stracił panowanie nad pojazdem. W trakcie pierwszego posiedzenia aresztowego pirat drogowy płakał jak bóbr.

Teraz Andrzej S. odpowie za swój występek. Bo już nikt nie zwróci życia dwóm mężczyznom, którzy zginęli przez nieodpowiedzialne zachowanie 36-latka.
Żródło info i foto: Fakt.pl

„Kelner” wpadł w Czechach

Andrzej Ś. ps. „Kelner”, który według polskiej policji kierował zorganizowaną grupą wyłudzającą kredyty, został zatrzymany w Czechach. W sumie grupa wyłudziła siedem milionów złotych – poinformował Karol Jakubowski z Komendy Głównej Policji. 53-latek czeka na powrót do Polski. Działalność grupy, którą miał kierować „Kelner” rozpoczęła się w 2002 r. Jak mówił Jakubowski, szajka wyspecjalizowała się w oszustwach bankowych i kredytowych. Podstawione przez Andrzeja Ś. osoby posługując się sfałszowanymi dokumentami brały kredyty, w sumie na prawie 7 milionów złotych. Żródło info i foto: TVP.info

Policjant śmiertelnie postrzelił mężczyznę

Po dwuletnim śledztwie już wiadomo: to tarnowski policjant postrzelił podczas interwencji w Tuchowie zatrzymanego do kontroli mężczyznę. Krakowska prokuratura oskarża funkcjonariusza o nieumyślne spowodowanie jego śmierci. To jedna z najbardziej tajemniczych spraw, jakie przyszło ostatnio wyjaśniać krakowskim śledczym. Splot nieprawdopodobnych okoliczności, jakie doprowadziły do śmierci 28-letniego Andrzeja S., trudno wyobrazić sobie na co dzień. Śledczym rozwikłanie tajemnicy, z czyjej ręki zginął młody mężczyzna, zajęło dwa lata. Dziś już nie mają wątpliwości: kula, która ugodziła mężczyznę, została wystrzelona przez Daniela S., 33-letniego policjanta z tarnowskiej komendy miejskiej. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Niskie wyroki dla szefów pruszkowa

Porażka i kompromitacja prokuratury? Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok w procesie szefów i członków gangu pruszkowskiego. Dawny szef „Pruszkowa” z lat 90. Janusz P., pseud. „Parasol” został skazany na półtora roku więzienia, dwaj inni przywódcy gangu – Andrzej S., ps. „Słowik”, i Zygmunt R., ps. „Bolo” – zostali uniewinnieni – zdecydował sąd okręgowy w procesie członków gangu pruszkowskiego. W sprawie było blisko 40 oskarżonych. Sąd wymierzył kary od ośmiu lat więzienia do roku pozbawienia wolności w zawieszeniu. Kilkunastu oskarżonych zostało uniewinnionych, m.in. Andrzej S., ps. „Słowik”, i Zygmunt R., ps. „Bolo”. Żródło info i foto: Dziennik.pl

CBŚ rozbiło gang wprowadzający do obrotu nielegalny alkohol

Policjanci Centralnego Biura Śledczego zatrzymali 7 członków zorganizowanej grupy przestępczej, która wprowadziła do obrotu ponad 50 tysięcy litrów nielegalnego alkoholu o wartości czarnorynkowej ponad 4 milionów złotych. 42-letni Bolesław B. i 46-letni Andrzej S. usłyszeli zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, natomiast 5 pozostałych osób usłyszało zarzuty udziału w tej grupie. Mężczyźni odpowiedzą również za popełnienie przestępstw skarbowych. Wszystkim zatrzymanym grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Żródło info i foto: Policja.pl

Umorzono śledztwo ws kradzieży napisu „Arbeit macht frei”

Śledztwo w sprawie milionera, który miał zamówić kradzież napisu „Arbeit macht frei” z bramy hitlerowskiego obozu w Oświęcimiu, umorzono. O sprawie pisze „Rzeczpospolita”. Napis „Arbeit macht frei” znad bramy byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz został skradziony w grudniu 2009 roku. Zuchwałych złodziei wkrótce ujęto i postawiono przed sądem. Marcin A. i Andrzej S. dostali wyroki odpowiednio dwóch lat i sześciu miesięcy oraz dwóch lat i czterech miesięcy więzienia. Podżegacz kradzieży, Szwed Anders Högström – dwa lata i osiem miesięcy więzienia (karę odbywa w Szwecji). Ten ostatni, jako domniemanego zleceniodawcę wskazał Larsa Görana Wahlströma, kolekcjonera sztuki. Żródło info i foto: TVP.info

Andrzej S. z zarzutami wciąż rządzi szkołą

Dyrektor szkoły w Olszynie (woj. dolnośląskie) nadal piastuje swoje stanowisko, mimo iż ma prokuratorskie zarzuty za jazdę po pijanemu i ucieczkę przed policją. Sam nie widzi w tym nic złego. Zawiesić go w wykonywaniu obowiązków nie chce też burmistrz miasta. Rodzice uczniów są oburzeni. Dwa miesiące temu dyrektor gimnazjum z Olszyny, Andrzej S., został zatrzymany przez policję, gdy prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Wcześniej, przez 8 km uciekał przed funkcjonariuszami. Wydychanym powietrzu miał 1,6 promila alkoholu. Usłyszał prokuratorskie zarzuty za jazdę po pijanemu. Mimo to, nadal kieruje szkołą. Żródło info i foto: tvn24.pl

„Szkatuła” był gwiazdą klubu piłkarskiego

Zatrzymany kilka dni temu polski gangster numer jeden od miesięcy bezczelnie grał na nosie policji! Poszukiwany od 10 lat groźny bandzior Rafał S. ps. Szkatuła był… gwiazdą lokalnej ligi piłkarskiej. Pod nazwiskiem Andrzej P. grał jako pomocnik w klubie LKS Pniewy – ustalił „Super Express”. Koledzy z boiska są zszokowani, że ich „Messi” to „Szkatuła”! Cała polska policja od dziesięciu lat zachodziła w głowę, gdzie mógł ukryć się „Szkatuła”, czyli gangster z Czerniakowa, który dowodził jedną z najbardziej brutalnych i bezwzględnych grup przestępczych działających w kraju. Rafał S. spędzał sen z powiek śledczym. Bezskutecznie próbowali go namierzyć. Żródło info i foto: Dziennik.pl