Arabia Saudyjska: Zniesiono karę śmierci dla osób nieletnich

W Arabii Saudyjskiej nie będzie już orzekana kara śmierci dla tych, którzy popełnili przestępstwa jako osoby nieletnie – oświadczyła zależna od rządu Komisja Praw Człowieka (HRC), powołując się na dekret króla Salmana.

Dekret oznacza, że osób, które zostały skazane na karę śmierci za przestępstwa popełnione w czasie, gdy były nieletnie, nie czeka już egzekucja – podkreślił przewodniczący HRC Awwad Alawwad. Zamiast tego osoba ta zostanie skazana na karę pozbawienia wolności nie dłuższą niż 10 lat w ośrodku dla nieletnich – dodał.

W sobotę saudyjski Sąd Najwyższy zniósł karę chłosty w celu „przestrzegania międzynarodowych standardów praw człowieka przeciwko karom cielesnym” – wynika z dokumentu dotyczącego decyzji w tej sprawie, na który powołuje się agencja AFP. Konkretnej daty tej decyzji nie podano.

Według SN sędziowie będą od teraz musieli decydować się na karę pozbawienia wolności i/lub grzywny, a także kary alternatywne, takie jak prace na cele społeczne.

Ultrakonserwatywne muzułmańskie Królestwo Arabii Saudyjskiej spotyka się z ostrą krytyką organizacji pozarządowych za łamanie praw człowieka, m.in. wolności słowa, praw mniejszości religijnych i seksualnych oraz kobiet.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Koniec chłosty jako formy kary w Arabii Saudyjskiej

Arabia Saudyjska zdelegalizowała chłostę, jak formę kary – wynika z dokumentu, do którego dotarł Reuters. Ma to na celu „przestrzeganie międzynarodowych standardów praw człowieka (przeciwko) karom cielesnym”. O tej zmianie zadecydował tamtejszy Sąd Najwyższy. Dotychczas chłostą karano między innymi publiczne picie alkoholu i seks pozamałżeński.

Ultrakonserwatywne muzułmańskie Królestwo Arabii Saudyjskiej spotyka się z ostrą krytyką organizacji pozarządowych za łamanie praw człowieka, w szczególności za karę chłosty, stosowanej w przypadku zabójstwa, naruszenia „porządku publicznego”, jak na przykład picie alkoholu „pod chmurką”, czy relacji pozamałżeńskich – zwraca uwagę AFP.

Chłosta była dotąd stosowana jako kara w przypadku szerokiego wachlarza przestępstw – przypomina Reuters. Wobec braku jasno skodyfikowanego systemu prawa, towarzyszącego obowiązującemu w kraju szariatowi, poszczególni sędziowie mają swobodę interpretacji tekstów religijnych i wydawania na ich podstawie wyroków. Organizacje broniące praw człowieka odnotowywały nałożenie kary chłosty między innymi za nękanie, publiczne pijaństwo, zakłócanie spokoju, pozamałżeński seks, a nawet za posiadanie alkoholu.

Eliminacja kary chłosty
„Sąd Najwyższy postanowił w kwietniu znieść chłostę spośród kar, które mogą nakładać sędziowie” – czytamy w dokumencie, wydanym przez ten najwyższy organ sądowy w Arabii Saudyjskiej. Konkretnej daty tej decyzji nie podano.

Według SN sędziowie będą od teraz musieli decydować się na karę pozbawienia wolności i/lub grzywny, a także kary alternatywne, takie jak prace na cele społeczne, aby – jak to ujęto „przestrzegać międzynarodowych standardów praw człowieka (które zabraniają) kar cielesnych”.

Organizacja Amnesty International (AI) zwraca uwagę, że ogłoszenie decyzji w sprawie zniesienia chłosty nastąpiło w następstwie ostrej krytyki Rijadu ze strony organizacji pozarządowych po śmierci w więzieniu w wyniku udaru mózgu działacza praw człowieka Abdallaha al-Hamida. Odsiadywał on karę 11 lat pozbawienia wolności za „złamanie wierności” królowi saudyjskiemu, „podżeganie do zamieszek” i dążenie do destabilizacji bezpieczeństwa państwa. AI to międzynarodowa organizacja pozarządowa, której celem jest zapobieganie naruszeniom praw człowieka.

Batożenie za blogowanie

W ostatnich latach sztandarowym przypadkiem naruszeń międzynarodowych standardów był saudyjski obrońca praw człowieka i wolności słowa, bloger Raif Badawi – wskazuje AFP. W 2014 r. został skazany na 10 lat więzienia i 1000 batów za apostazję i obrazę islamu oraz stworzenie strony internetowej „Wolni saudyjscy liberałowie”. Strona stanowiła forum debaty społecznej, politycznej i religijnej; jej założenie uznano za obrazę islamu. Pierwsze 50 batów wymierzono mu w miejscu publicznym w styczniu 2015 roku. W tym samym roku Badawi został laureatem przyznawanej przez Parlament Europejski Nagrody im. Sacharowa za wolność myśli. PE wezwał wówczas do jego „natychmiastowego uwolnienia”.

Inne formy kar cielesnych, takie jak amputacja za kradzież lub ścięcie za morderstwa i terroryzm, nie zostały jeszcze zakazane – przypomina Reuters.
Źródło info i foto: interia.pl

Pięć wyroków śmierci w związku ze sprawą zabójstwa Dżamala Chaszodżdżiego

Pięć osób zostało skazanych na karę śmierci, a trzy inne otrzymały wyroki opiewające na łącznie 24 lata pozbawienia wolności w związku z ubiegłorocznym zabójstwem saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego – poinformował w poniedziałek saudyjski prokurator. Dodał, że dotyczące zabójstwa śledztwo toczyło się także wobec byłego doradcy saudyjskiego dworu królewskiego Sauda al-Kataniego, ale nie postawiono mu żadnych zarzutów i wypuszczono z aresztu.

Współpracujący jako komentator z amerykańskim dziennikiem „Washington Post” Chaszodżdżi był krytykiem panujących w Arabii Saudyjskiej stosunków politycznych. W październiku 2018 roku wszedł do tureckiego konsulatu w Stambule w celu odebrania dokumentów potrzebnych mu do zawarcia małżeństwa i od tej pory nikt go więcej nie widział.

Zebrany w ramach międzynarodowego niezależnego dochodzenia materiał dowodowy wskazuje, iż Chaszodżdżiego zamordowali obecni w konsulacie agenci saudyjskich służb specjalnych, którzy następnie wywieźli z Turcji jego pokawałkowane zwłoki. Władze Arabii Saudyjskiej konsekwentnie twierdzą, że nie miały nic wspólnego z tą zbrodnią.
Źródło info i foto: interia.pl

Po atakach na rafinerie Stany wzmocnią obronę powietrzną Arabii Saudyjskiej

Szef Pentagonu Mark Esper ogłosił, że USA wyślą kolejnych żołnierzy i sprzęt w rejon Zatoki Perskiej, by wzmocnić obronę powietrzną Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich po niedawnych atakach na saudyjskie rafinerie, o które Waszyngton oskarża Iran.

W odpowiedzi na prośbę Arabii Saudyjskiej prezydent Donald Trump zgodził się na rozmieszczenie sił USA, których działania będą miały charakter obronny i skoncentrują się przede wszystkim na obronie przeciwlotniczej i przeciwrakietowej – powiedział Esper na konferencji prasowej. Jak dodał, o pomoc wojskową poprosiły Waszyngton także Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Będziemy pracować także nad przyspieszeniem dostaw sprzętu wojskowego do Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, aby zwiększyć zdolności obronne tych państw – poinformował szef Pentagonu.

Nie sprecyzował jednak, ilu żołnierzy zostanie wysłanych w rejon Zatoki Perskiej.

Będzie to liczba „umiarkowana”, na pewno nie będą to tysiące żołnierzy – powiedział przewodniczący kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA, gen. Joseph Dunford. Dodał, że więcej informacji na ten temat zostanie podanych w przyszłym tygodniu.

To kolejny w tym roku ruch administracji prezydenta Donalda Trumpa wzmacniający amerykańską obecność wojskową na Bliskim Wschodzie. Na początku maja USA skierowały w ten rejon grupę uderzeniową okrętów wojennych z lotniskowcem Abraham Lincoln i eskadrę bombowców B-52 oraz baterie Patriot, zwiększyły tam także liczbę swoich żołnierzy.

Na piątkowej konferencji prasowej Mark Esper powtórzył, że to Iran jest odpowiedzialny za ostatnie ataki z użyciem dronów i pocisków manewrujących na instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej.

Szef Pentagonu zapewnił, że USA nie chcą wojny z Iranem, ale ostrzegł, że mają w zanadrzu także opcje militarne, po które mogą sięgnąć, jeśli będzie to konieczne. Esper wezwał Iran, by odstąpił od swojej „niszczycielskiej i destabilizującej działalności”. Do przeprowadzonych w ubiegłą sobotę ataków na saudyjskie rafinerie oficjalnie przyznali się sprzymierzeni z Iranem jemeńscy rebelianci Huti, ale Waszyngton i Rijad oskarżają o nie Teheran. Irańskie władze temu zaprzecza.

Wcześniej w piątek prezydent Donald Trump ogłosił, że w związku z atakami na saudyjskie instalacje naftowe USA nakładają sankcje na irański bank. Resort finansów USA sprecyzował później, że restrykcje obejmą Bank Centralny Iranu, Irański Narodowy Fundusz Rozwoju, które wspierają finansowo irańską Gwardię Rewolucyjną, siły Al-Kuds, czyli elitarną jednostkę Gwardii Rewolucyjnej, oraz libański Hezbollah.

Sankcje zostaną też nałożone na firmę Etemad Tejarate Pars Co., która – jak wyjaśnia ministerstwo – jest wykorzystywana do ukrywania transakcji zakupu broni dla irańskiej armii.

Po jednostronnym wycofaniu się USA w 2018 roku z porozumienia nuklearnego światowych mocarstw z Iranem Stany Zjednoczone przywróciły bardzo surowe sankcje gospodarcze na Iran. Napięcia między Waszyngtonem a Teheranem narastają więc od miesięcy, a Trump na przemian grozi Teheranowi lub deklaruje, że nie chce doprowadzić do wojny, a nawet powtarza, że chce się spotkać z prezydentem Iranu Hasanem Rowhanim bez jakichkolwiek warunków wstępnych – przypomina dziennik „The Hill”.

Jednak po groźbach Trumpa i sekretarza stanu Mike’a Pompeo, którzy dawali do zrozumienia, że nie wykluczają militarnej akcji odwetowej po atakach na saudyjskie rafinerie, minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif ostrzegł, że atak zbrojny USA lub Arabii Saudyjskiej na jego kraj przerodzi się w „wojnę na pełną skalę”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Huti grożą kolejnym atakiem na rafinerie

Jeszcze w niedzielę Biały Dom nie wykluczał, że do takiego spotkania może dojść, ale cytowany w poniedziałek przez irańską telewizję rzecznik MSZ Iranu nie widzi takiej możliwości. Według niego podczas zbliżającej się sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku nie dojdzie do spotkania prezydentów Iranu i USA, Hasana Rowhaniego i Donalda Trumpa.

– Takiego spotkania nie ma w naszej agendzie (…). Takie spotkanie się nie odbędzie – powiedział Abbas Musawi.

Ponownie odparł zarzuty, jakoby Iran odegrał jakąkolwiek rolę w sobotnich atakach na instalacje naftowe koncernu ARAMCO w Arabii Saudyjskiej. – Te zarzuty potępiamy jako nieakceptowalne i całkowicie bezpodstawne – powiedział rzecznik MSZ Iranu. Natomiast rzecznik irańskiego rządu Ali Rabiei zadeklarował, że jego kraj jest gotowy do współpracy z ONZ i wszystkimi państwami dążącymi do pokoju i stabilności w Jemenie i całym regionie.

Celem sobotniego ataku były dwie instalacje naftowe w mieście Bukajk i Churajs, na wschodzie Arabii Saudyjskiej. Do ataku przyznał się wspierany przez Iran rebeliancki ruch Huti, który walczy w Jemenie z siłami rządowymi, które z kolei wspiera koalicja pod przywództwem Arabii Saudyjskiej. Huti twierdzą, że do ataku użyli dronów.

Wysoki rangą urzędnik USA w rozmowie z agencją Reutera mówił jednak, że zakres i precyzja sobotniego ataku na saudyjskie obiekty naftowe wskazują, że został on przeprowadzony z Iranu, a nie Jemenu. Dodał, że nie ma wątpliwości, iż odpowiedzialny jest za to Iran. Już w sobotę o atak na saudyjskie rafinerie oskarżył Iran szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo. W niedzielę na Twitterze prezydent Trump zagroził uderzeniem odwetowym, jednak nie sprecyzował, kogo USA uważają za sprawcę ataku.

Grożą kolejnym atakiem

Huti w poniedziałek ogłosili na Twitterze, że saudyjskie instalacje naftowe koncernu Aramco wciąż pozostają celem oraz że mogą zostać zaatakowane „w każdej chwili”. Ostrzegli cudzoziemców, by opuścili zagrożone tereny. Rzecznik Hutich Jahja Sarea wezwał też Arabię Saudyjską, by wstrzymała „agresję i blokadę Jemenu”. Na skutek ataku na instalacje naftowe wydobycie saudyjskiej ropy zmniejszyło się o połowę, co spowodowało wzrost cen tego surowca. W niedzielę, po oszacowaniu strat, koncern Aramco zapowiedział, że do poniedziałkowego wieczoru będą w stanie jedynie częściowo przywrócić produkcję.
Źródło info i foto: tvn24.pl

134 egzekucje skazanych na śmierć w Arabii Saudyjskiej

Arabia Saudyjska wykonała w 2019 roku już 134 egzekucje. Część z nich przeprowadzono przy użyciu wyjątkowo brutalnych metod. W co najmniej 6 przypadkach egzekucja w Arabii Saudyjskiej została wykonana na osobach, które były dziećmi w chwili aresztowania.

Wielu skazańców było torturowanych. Po brutalnych torturach odbierano im życie, w niektórych przypadkach przez ścięcie głowy lub ukrzyżowanie – wynika z raportu zaprezentowanego przez Radę Praw Człowieka ONZ w Genewie.

Przynajmniej 58 zabitych przez Arabię Saudyjską to obcokrajowcy. Wśród nich było m.in. 21 osób z Pakistanu, 15 z Jemenu, 5 z Syrii i 4 z Egiptu. Większość obcokrajowców stracono za szerzenie szyizmu, co jest zakazane w kraju, w którym dominującą religią jest islam sunnicki.

W tym roku miała miejsce przerażająca masowa egzekucja. W kwietniu straconych zostało 37 osób. Większości skazanych ścięto głowy, a jednego z nich ukrzyżowano. Wszystkich skazano na karę śmierci w związku z terroryzmem.
Źródło info i foto: o2.pl

Kto jest odpowiedzialny za atak na rafinerię w Arabii Saudyjskiej?

Na globalnych rynkach ropy w poniedziałek notowane są rekordowe wzrosty cen po ataku na instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej, co wyeliminowało z rynku ok. 5 procent globalnych dostaw ropy – podają maklerzy.

Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na październik na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 60,10 USD, po zwyżce ceny o 9,57 proc. W pierwszych minutach handlu skala wzrostu ceny WTI była tak mocna, że notowania zostały wstrzymane na około 2 minuty. Po otwarciu handlu skok ceny wyniósł 15,5 proc. do 63,34 USD/b – najmocniej od 2008 r.

Ropa Brent w dostawach na listopad na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie jest wyceniana po 66,68 USD za baryłkę, po wzroście notowań o 10,71 proc.

W czasie pierwszych kilkunastu sekund po otwarciu poniedziałkowego handlu Brent zdrożała od razu o prawie 12 USD, czyli ponad 19 proc. do 71,95 USD/b – najmocniej w p.procentowych od 1991 r. i w USD od 1988 r. Dwie instalacje naftowe w mieście Bukajk (Abqaiq) i Churajs (Khurais) na wschodzie Arabii Saudyjskiej stały się w sobotę wcześnie rano celem ataków dronów; doszło do dwóch pożarów, które opanowano, ale produkcja i eksport saudyjskiej ropy naftowej ucierpiały.

Saudyjski książę Muhammad ibn Salman poinformował w sobotę, że ataki dronów na dwie instalacje spowodowały „tymczasowe” wstrzymanie działalności tych dwóch zakładów.

Saudyjskie ministerstwo energii oszacowało, że wstrzymana została produkcja 5,7 mln baryłek ropy dziennie, czyli ok. 50 proc. całkowitej produkcji Aramco, co stanowi 5 proc. globalnej podaży na ten surowiec.

Do ataku przyznał się rebeliancki ruch Huti walczący w Jemenie z siłami rządowymi, wspieranymi przez koalicję pod przywództwem Arabii Saudyjskiej. Huti twierdzą, że do tego ataku użyli dronów.

W sobotę amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo oskarżył Iran o przeprowadzenie tego ataku.

„Iran rozpoczął bezprecedensowy atak na globalne dostawy energii. Wzywamy wszystkie kraje do publicznego i jednoznacznego potępienia ataków Iranu. Stany Zjednoczone będą współpracować z naszymi partnerami i sojusznikami w celu zaopatrzenia rynków energii i pociągnięcia Iranu do odpowiedzialności za jego agresję” – napisał Pompeo na Twitterze.

Prezydent USA Donald Trump zagroził uderzeniem odwetowym sprawcy sobotniego ataku na rafinerie w Arabii Saudyjskiej.

Trump nie sprecyzował, kogo USA uważają za sprawcę ataku na instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej. „Możemy powiedzieć, że znamy winowajcę, jesteśmy gotowi do odwetu na podstawie weryfikacji, ale czekamy aż Królestwo (Arabia Saudyjska – PAP) powie nam, kto to jest (…) i w jakiej formie będziemy musieli działać” – napisał w niedzielę prezydent USA na Twitterze.

W USA może dojść do uwolnienia ropy z amerykańskich rezerw strategicznych, jeśli pojawi się taka konieczność.

– Nigdy nie widzieliśmy aż takich zakłóceń w dostawach ropy i reakcji cenowych na giełdach paliw – mówi Saul Kavonic, analityk rynku energii w Credit Suisse Group.

– Na agendy rynków ropy powraca premia za ryzyko polityczne – dodaje.

W przypadku rynków ropy naftowej obecne zakłócenia na rynkach można zaliczyć do jednych z największych nagłych zakłóceń w historii, mocniejszych niż utrata ropy z Kuwejtu i Iraku w sierpniu 1990 r., kiedy Saddam Husein dokonał napaści na Kuwejt.

Według ocen Międzynarodowej Agencji Energii obecne straty na rynkach ropy z powodu zakłóceń w dostawach z Arabii Saudyjskiej są też mocniejsze niż z Iranu w 1979 r., podczas rewolucji islamskiej.

Arabia Saudyjska może wznowić znaczną część wstrzymanej produkcji ropy w ciągu kilku dni, ale potrzebuje tygodni, aby przywrócić pełną moc wydobywczą – oceniają eksperci z branży naftowej.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Donald Trump grozi odwetem za atak na saudyjską rafinerie

Prezydent Donald Trump zagroził uderzeniem odwetowym sprawcy sobotniego ataku na rafinerie w Arabii Saudyjskiej, na skutek którego wydobycie saudyjskiej ropy zmniejszyło się o połowę, co z kolei może spowodować wzrost cen tego surowca na światowych rynkach.

Trump nie sprecyzował, kogo USA uważają za sprawcę ataku na instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej. „Możemy powiedzieć, że znamy winowajcę, jesteśmy gotowi do odwetu na podstawie weryfikacji, ale czekamy aż Królestwo (Arabia Saudyjska – red.) powie nam, kto to jest (…) i w jakiej formie będziemy musieli działać” – napisał w niedzielę prezydent USA na Twitterze.

Pompeo oskarżył Iran

Już w sobotę szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo oskarżył Iran o atak na saudyjskie rafinerie. Władze w Teheranie zaprzeczyły, by miały z tym jakikolwiek związek.

Z kolei Donald Trump zaprzeczył w niedzielę na Twitterze, że gotów jest spotkać się z prezydentem Iranu bez żadnych warunków wstępnych. Agencja dpa przypomina, że jeszcze niedawno prezydent USA sam wspominał, że jest otwarty na właśnie takie spotkanie – bez warunków wstępnych.

Doradczyni prezydenta USA Donalda Trumpa, Kellyanne Conway nie wykluczyła ewentualnego spotkania Trumpa z prezydentem Iranu Hasanem Rowhanim w kuluarach sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, zastrzegając przy tym, że atak na saudyjską rafinerię „temu nie pomógł”.

– Pozwolę prezydentowi ogłosić, czy spotkanie się odbędzie, czy nie – powiedziała Conway w programie „Fox News Sunday”.

Zaznaczyła, że amerykańskie sankcje na Iran i polityka „maksymalnej presji” na ten kraj w związku z irańskim programem nuklearnym i rakietowym będą kontynuowane bez względu na to, czy przywódcy się spotkają. „Nie pomaga się swojej sprawie”, atakując Arabię Saudyjską, obszary cywilne i krytyczną infrastrukturę, co wpływa na globalne rynki energii – wskazała.

USA: atak na saudyjskie rafinerie przeprowadzono z Iranu, a nie Jemenu

– Zakres i precyzja sobotniego ataku na saudyjskie obiekty naftowe wskazują, że został on przeprowadzony z Iranu, a nie Jemenu – powiedział w niedzielę agencji Reutera wysoki rangą urzędnik administracji waszyngtońskiej.

Celem ataku były dwie instalacje naftowe w mieście Bukajk (Abqaiq) i Churajs (Khurais) na wschodzie Arabii Saudyjskiej.

Do ataku przyznał się rebeliancki ruch Huti walczący w Jemenie z siłami rządowymi, wspieranymi przez koalicję pod przywództwem Arabii Saudyjskiej. Huti twierdzą, że do tego ataku użyli dronów.

Urzędnik, którego cytuje agencja Reutera, twierdzi, że ataku dokonano z kierunku północno-zachodniego, a nie z południa, z terytorium Jemenu. – Nie ma wątpliwości, że odpowiedzialny jest za to Iran – podkreślił pragnący zachować anonimowość urzędnik. Według niego do ataku mogły zostać użyte pociski rakietowe.

O możliwym ataku rakietowym, a nie dronów, mówią także saudyjskie służby bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowe dowody w sprawie zabójstwa dziennikarza Dżamala Chaszodżdżi

Istnieją „wiarygodne dowody” świadczące o tym, że następca tronu Arabii Saudyjskiej Muhammad ibn Salman mógł być osobiście odpowiedzialny za zamordowanie krytycznego wobec reżimu saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego – uważa ekspertka ONZ Agnes Callamard. W opublikowanym w środę w Genewie raporcie dla Rady Praw Człowieka ONZ Agnes Callamard – sprawozdawczyni ONZ ds. egzekucji pozasądowych, doraźnych i arbitralnych – zastrzegła, że wyjaśnienie kwestii winy wymaga dalszego dochodzenia. Wezwała sekretarza generalnego ONZ Antonia Guterresa do zorganizowania międzynarodowego śledztwa.

Wyraziła opinię, że sankcje wobec Saudyjczyków powiązanych z zabójstwem Chaszodżdżiego „powinny obejmować następcę tronu i jego osobiste aktywa za granicą”.

„Chaszodżdżi padł ofiarą rozmyślnej egzekucji”

Ekspertka ONZ w raporcie sporządzonym na podstawie sześciomiesięcznego śledztwa zawarła wniosek, iż według niej Chaszodżdżi padł ofiarą rozmyślnej egzekucji, „pozasądowego zabójstwa, za które Arabia Saudyjska jest odpowiedzialna zgodnie z prawem międzynarodowym”. Callamard wezwała Arabię Saudyjską do zawieszenia procesu 11 podejrzanych w sprawie Chaszodżdżiego, wskazując na ryzyko poważnej pomyłki sądowej. Podkreśliła, że Arabia Saudyjska musi wziąć odpowiedzialność za zamordowanie dziennikarza i wypłacić odszkodowanie jego rodzinie.

Zabójstwo saudyjskiego dziennikarza

Krytyczny wobec władz w Rijadzie dziennikarz Dżamal Chaszodżdżi został zabity w saudyjskim konsulacie w Stambule, do którego poszedł 2 października, aby załatwić formalności związane ze swoim ślubem.

Władze saudyjskie przez długi czas twierdziły, że nie mają nic wspólnego z jego zaginięciem, jednak ostatecznie przyznały, że doszło do zabójstwa. Zwłok nigdy nie odnaleziono. Saudyjski prokurator potwierdził, że zostały rozczłonkowane i wyniesione z konsulatu.

Wówczas nie było jasne, czy saudyjski następca tronu, książę Muhammad ibn Salman, zlecił zabójstwo bądź wiedział o planach pozbawienia dziennikarza życia. Choć część zabójców wywodzi się z bezpośredniego otoczenia księcia, Rijad utrzymuje, że zostało ono przeprowadzone bez jego wiedzy. Proces w sprawie zabójstwa dziennikarza rozpoczął się w Rijadzie na początku tego roku. Na ławie oskarżonych zasiadło 11 mężczyzn, a po pierwszej rozprawie poinformowano, że „prokurator generalny Arabii Saudyjskiej żąda kary śmierci dla pięciu oskarżonych z powodu ich bezpośredniego zaangażowania w morderstwo”.

Już w lutym Callamard twierdziła, że Chaszodżdżi padł ofiarą „brutalnego i dokonanego z premedytacją zabójstwa, zaplanowanego i przeprowadzonego przez władze Arabii Saudyjskiej”. Mówiła wtedy, że ma „poważne obawy” co do uczciwości postępowania prowadzonego wobec 11 osób, które zostały w Rijadzie oskarżone w związku ze sprawą tego zabójstwa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Agnes Callamard Prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa Dżamala Chaszodżdżiego. Nie mogła wejść do saudyjskiego konsulatu

Agnes Callamard, przedstawicielka ONZ prowadząca międzynarodowe śledztwo w sprawie morderstwa Dżamala Chaszodżdżiego, nie mogła wejść do saudyjskiego konsulatu w Stambule, gdzie zginął dziennikarz. Wysłanniczka ONZ zbadała teren przy konsulacie i spotkała się z tureckimi władzami.

Agnes Callamard oświadczyła, że wniosek o wejście do konsulatu został wysłany późno i trzeba dać czas saudyjskim służbom na rozpatrzenie tej prośby. Jednocześnie wezwała saudyjskie władze, by zgoda na wejście do konsulatu została wydana do 2 lutego.

Międzynarodowe dochodzenie

Rzecznik rządzącej Turcją Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, Omer Celik nazwał incydent skandalem i podkreślił potrzebę rozpoczęcia międzynarodowego śledztwa w sprawie zabójstwa saudyjskiego dziennikarza, Dżamala Chaszodżdżiego.

Wcześniej Agnes Callamard spotkała się z szefem tureckiego MSZ Mevlutem Cavusoglu i ministrem sprawiedliwości Abdulhamitem Gülem. Dyrektor ds. komunikacji w kancelarii prezydenta Erdogana napisał na Twitterze, że liczy na to, że sprawiedliwości stanie się zadość. Jednocześnie podkreślił, że nadal nie są znani sprawcy morderstwa. Wciąż nie wiadomo też, gdzie znajduje się ciało zabitego dziennikarza.

Tajemnicza śmierć Dżamala Chaszodżdżiego

Dżamal Chaszodżdżi był saudyjskim dziennikarzem mieszkającym na emigracji w Stanach Zjednoczonych. Został zamordowany 2 października 2019 r. w saudyjskim konsulacie w Stambule. Znany był z krytyki wobec władz Królestwa, pisał m.in. dla „Washington Post”. Po sprzecznych wyjaśnieniach Arabia Saudyjska przyznała, że dziennikarz zginął w konsulacie, twierdząc jednocześnie, że władze nie miały nic wspólnego ze śmiercią dziennikarza. Do tej pory saudyjska prokuratura skazała w tej sprawie jedenaście osób. Turcja stoi na stanowisku, że wyniki saudyjskiego dochodzenia nie są wystarczające i konieczne jest międzynarodowe śledztwo w sprawie śmierci Dżamala Chaszodżdżiego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl