Onet: Ukraina może wystąpić o ekstradycję Sławomira Nowaka

Sąd zdecydował o areszcie dla Sławomira Nowaka, ale jako obywatel Ukrainy może podlegać ekstradycji. Ukraińska prokuratura nie wyklucza wniosku, by osądzić go w swoim kraju – ustaliła „Rzeczpospolita”. Szef Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) na poniedziałkowej konferencji zapewnił, że tamtejsze władze nie chcą ekstradycji Nowaka. Dodał, że „to nie jest zasadnicze”, który sąd sprawę rozpatrzy.

„Nasi rozmówcy w Kijowie nie wykluczają jednak, że wniosek ekstradycyjny może pojawić się w przyszłości, lecz służby, ze względu na tajemnicę śledztwa, nie zdradzają szczegółów” – pisze „Rz”.

Rzeczniczka Specjalnej Antykorupcyjnej Prokuratury (SAP) Olga Postoliuk przyznaje, że sytuacja jest bezprecedensowa i na razie nie ma ostatecznej wizji co do tego, w którym kraju będzie proces Nowaka. – Trwa śledztwo i jest za wcześnie, by o tym mówić – twierdzi.

– Dla Nowaka sąd na Ukrainie mógłby być lepszą opcją, wyszedłby za kaucją, a może i zostałby oczyszczony z zarzutów. Sądy w Polsce dają większą gwarancję rzetelności – mówi „Rz” ukraiński śledczy.
Źródło info i foto: onet.pl

Dariusz G. , ps. „Łoli”, powiesił się w celi

Fot. Bartosz Krupa/East News. Warszawa 14.05.216. Zwiedzanie Aresztu Sledczego Warszawa – Mokotow w ramach wydarzenia „Noc Muzeow 2016”.

Nie żyje Dariusz G., pseudonim „Łoli”. Słynny gangster i były żołnierz popełnił samobójstwo we wrocławskim areszcie – podaje lokalna „Gazeta Wrocławska”. Trafił za kraty kilka dni temu, był powiązany w sprawie szajki oszustów. Tragiczna śmierć w areszcie śledczym we Wrocławiu. Samobójstwo popełnił Dariusz G. ps. „Łoli”. Były żołnierz Legii Cudzoziemskiej, był już karany za handel narkotykami, czy udział w zabójstwie.

Znany gangster był ścigany za niedawne porachunki z półświatka. Ciągnęły się za nim stare sprawy – w 1997 roku miał brać udział w wyroku śmierci na Marku Ł., ps. Łopuch. G. trafił do aresztu kilka dni temu – prokuratura zarzucała mu udział w grupie przestępczej i podatkowe oszustwa.

Czytamy, że jeszcze dwa dni temu nic nie zwiastowało tragedii. Jak podaje „Gazeta Wrocławska” „Łoli” powiesił się w dwuosobowej celi aresztu śledczego, 17 czerwca. Tuż przed północą wszczęto alarm, okazało się, że mężczyzna powiesił się na pętli zrobionej z koca. Pomoc strażników przyszła za późno, lekarz stwierdził zgon.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wielka Brytania: Polak zabił żonę i nastoletnią córkę na oczach młodszych dzieci

O dramatycznych wydarzeniach w Salisbury pisze brytyjska prasa. Mężczyzna na oczach dwóch małych dziewczynek podciął gardło żonie i nastoletniej córce. Według nieoficjalnych informacji do tragedii doszło w rodzinie polskich imigrantów. Policja w Salisbury w Wielkiej Brytanii aresztowała 39-letniego mężczyznę za zabójstwo żony oraz 18-letniej córki.

Do morderstwa doszło w poniedziałek po południu. Jak pisze „Daily Mail”, Marcin Z. był pracownikiem sieci supermarketów. W nocy układał towary na półkach. 39-latek zaatakował żonę i nastoletnią córkę. Następnie próbował uciec, ale został schwytany i powalony na ziemię przez zaalarmowanych krzykami sąsiadów.

Okoliczni mieszkańcy relacjonowali potem w rozmowie z dziennikarzami, że w poniedziałek po południu słyszeli hałasy. Początkowo myśleli, że dzieci głośno bawią się w domu. Po chwili z budynku wybiegły dwie dziewczynki w wieku 5 i 7 lat przeraźliwie krzycząc: „Mama jest ranna!”

Sąsiedzi zaprowadzili roztrzęsione dzieci do siebie. Tam dziewczynki miały powiedzieć, że tata kazał im iść do łazienki, a sam rzucił się na ich mamę i straszą siostrę.

Wezwano policję. Zanim nadjechał radiowóz, mężczyzna próbował uciec. Sąsiedzi ruszyli w pościg i go zatrzymali. W domu funkcjonariusze znaleźli ciało 18-latki oraz ciężko ranną 40-letnią kobietę, która chwilę później zmarła. Sąsiedzi Polaków są zszokowani. Mieli o rodzinie bardzo dobre zdanie. „Byli uprzejmi i zawsze mówili dzień dobry” – relacjonowali.

Podejrzany o popełnienie zbrodni Polak przebywa w areszcie. Po gruntownym przeszukaniu miejsca zbrodni policja znalazła na dachu domu nóż. Jak pisze „Daily Mail”, para jakiś czas temu rozstała się, a mężczyzna wyprowadził z domu. Miał wrócić w zeszłym tygodniu.

Rodzina przyjechała do Wielkiej Brytanii 4 lata temu z Tarnowa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Areszt dla matki i konkubenta za znęcanie się oraz usiłowanie zabójstwa 5-letnich bliźniaczek

Sąd zdecydował o tymczasowym areszcie wobec matki 5-letnich bliźniaczek z powiatu lęborskiego oraz jej partnera. Jedna z dziewczynek trafiła do szpitala z obrażeniami bezpośrednio zagrażającymi życiu. Druga z bliźniaczek – która także jest ofiarą przemocy – nie wymagała hospitalizacji.

Partner matki – Daniel P. – usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa dziecka i znęcania się. Wczoraj informowaliśmy, że mężczyzna nie przyznał się do winy, odmówił też składania wyjaśnień.

Kobieta będzie z kolei odpowiadać za brak reakcji na przemoc wobec dziecka, gdy narażone było ono na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Źródło info i foto: RMF24.pl.pl

Czerniowice: Bunt w areszcie po przyjęciu chorego na Covid-19. Osadzeni próbowali podciąć sobie żyły

W areszcie śledczym w Czerniowcach w południowo-zachodniej części Ukrainy wybuchł bunt w związku z przyjęciem osoby, u której potwierdzono zakażenie koronawirusem. Grupa aresztantów zabarykadowała się w celach, trzech próbowało podciąć sobie żyły. O zajściu poinformowała w niedzielę ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa.

Do zdarzenia doszło nocą z piątku na sobotę. Przebywający w placówce penitencjarnej zaczęli wyrażać masowy sprzeciw wobec nowego aresztanta, przyjętego w piątek ok. godz. 23.

Jak przekazała Denisowa, władze obiektu poinformowały, iż aresztowani wzywali do buntu i zabarykadowali się. W sobotę rano osoby znajdujące się w trzech celach stawiały opór podczas przeprowadzanej przez personel kontroli. W związku z tym wobec siedmiu z nich zastosowano siłę fizyczną, a jednego zakuto w kajdanki. Na znak protestu trzech aresztantów próbowało podciąć sobie żyły.

Denisowa podkreśliła, że chory na Covid-19 jest izolowany. W placówce trwa kontrola. W obwodzie czerniowieckim, którego głównym miastem są Czerniowce, wykryto najwięcej przypadków zakażenia koronawirusem na Ukrainie – 1 341.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Grudziądz: 63-latek oblał konkubinę denaturatem i podpalił

Bożena B., (53-l) ma poparzone 50 procent powierzchni ciała. Jest w stanie krytycznym. Wszystko przez swojego partnera Mirosława K. (63-l). Ten w sobotę (28 marca) został tymczasowo aresztowany. Trzy najbliższe miesiące spędzi w areszci.

W minioną środę (25 marca), około godziny 20 w kamienicy przy ulicy Wybickiego w Grudziądzu (województwo kujawsko-pomorskie) wybuchł pożar. Na miejscu zdarzenia szybko pojawiła się straż pożarna. Dzięki temu pożar został sprawnie ugaszony. Okazało się, że jedna z osób z płonącego mieszkania jest nieprzytomna.

Natychmiast po nim do specjalistycznego szpitala została przetransportowana Bożena B., Połowa ciała tej 53-letniej kobiety wyglądała jak zwęglony kawałek pochodni.

Policjanci po zdarzeniu zatrzymali jej partnera Mirosława K., Był pijany. To niepozorny mężczyzna chodzący o kuli. Biegły z zakresu pożarnictwa ustalił gdzie wybuchł ogień i w jakich okolicznościach. Akta sprawy trafiły do prokuratury.

Tam Mirosław K. usłyszał zarzut usiłowania morderstwa ze szczególnym okrucieństwem. Najpierw miał oblać Bożenę B. denaturatem, a potem rzucić w nią niedopałkiem od papierosa. W sobotę (28 marca) Sąd Rejonowy w Grudziądzu aresztował Mirosława K. na najbliższe trzy miesiące.

Mirosław K., nie przyznaje się do winy. Mówi, że to był wypadek.
Źródło info i foto: se.pl

Mariusz P. z Biskupca dźgnął córeczkę dziewięć razy. 29-latek trafił do aresztu

– Wszystkich was pozabijam! – krzyczał Mariusz P. (29 l.) z Biskupca (woj. warmińsko-mazurskie), wpadając do pokoju, gdzie spała jego żona Kinga L. (24 l.) razem z ich półtoraroczną córeczką Roksaną. Furiat zaczął dźgać na oślep nożem kuchennym. Kobieta zraniona dwukrotnie zdołała wybiec na klatkę schodową po pomoc. Maleństwo dostało od rozszalałego ojca dziewięć ciosów. Nie wiadomo, co by było, gdyby nie szybka reakcja policji…

– Usłyszałem krzyki i jakiś rwetes. Jak wyszedłem na korytarz, to na schodach wszędzie była krew, a ten bandzior leżał już skuty – opowiada Faktowi mieszkaniec bloku.

Ciężko ranna córeczka nożownika została przewieziona śmigłowcem do Szpitala Dziecięcego w Olsztynie. Tam trafiła od razu na stół operacyjny. Ojciec uderzył ją nożem 9 razy w klatkę piersiową – dwa razy na wylot. To cud, że przeżyła!

Jej mama dostała trzy uderzenia w klatkę piersiową i dwa w przedramię. Musiała zasłaniać się przez atakiem. Jest w ciężkim stanie.

Na razie nie wiadomo, dlaczego Mariusz P. zaatakował żonę i dziecko. Fakt dotarł do świadka, który twierdzi, że bandyta musiał planować zbrodnię. – Parę dni temu stał pod domem i wygrażał, że ich zabije. Policja zamknęła go wtedy w areszcie. Następnego dnia jednak wyszedł i prawie mu się udało spełnić groźby. Wcześniej siedział już za rozboje, pobicia i kradzieże – mówi nasz informator.

Nożownik krótko po ataku został złapany i siedzi w areszcie. – Nie przyznaje się do winy i zasłania niepamięcią – zdradza prokurator Krzysztof Stodolny, rzecznik prasowy olsztyńskiej prokuratury. Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa dwóch osób. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Płock: Chciał wysadzić blok. Trafi do aresztu na 3 miesiące

Sąd wydał decyzję o tymczasowym areszcie dla 47-letniego mieszkańca Płocka. Zatrzymany na trzy miesiące mężczyzna jest podejrzany o przygotowywaniu materiałów wybuchowych do wysadzenia bloku, w którym mieszkał. Podczas przesłuchania mężczyzna nie przyznał się do tego zamiaru. Przyznał się natomiast do gromadzenia materiałów wybuchowych.

„Sąd, na wniosek prokuratury, aresztował na trzy miesiące mężczyznę, któremu wcześniej przedstawiono zarzuty nielegalnego gromadzeniem materiałów wybuchowych i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia dla życia i zdrowia wielu osób w postaci eksplozji materiałów wybuchowych. Podczas przesłuchania mężczyzna złożył wyjaśnienia, przyznał się do gromadzenia materiałów wybuchowych, natomiast nie przyznał się do drugiego z przedstawionych zarzutów, który dotyczy przygotowań do wysadzenia bloku” – powiedziała prokurator Iwona Smigielska-Kowalska.

Jak zaznaczyła Śmigielska-Kowalska, w śledztwie dotyczącym 47-latka Prokuratura Okręgowa w Płocku planuje powołanie biegłych psychiatrów w celu ustalenia stanu zdrowia psychicznego mężczyzny.

Służby zabezpieczyły kilkadziesiąt kilogramów materiałów wybuchowych

Pirotechnicy podczas akcji zabezpieczyli skrajnie niebezpieczne materiały, m.in. 15 kg nitroglikolu, substancji znacznie silniejszej od trotylu, czarny proch oraz kilkadziesiąt kg prekursorów. W niemal każdym pomieszczeniu mieszkania znajdowało się mnóstwo środków, z których można wyprodukować skrajnie niebezpieczne materiały. Łącznie policjanci przejęli kilkadziesiąt kilogramów takich środków. Policjanci sprawdzali także inne miejsca użytkowane przez zatrzymanego, zabezpieczając kolejne substancje.

Podczas piątkowej akcji CBŚP i ABW ewakuowano mieszkańców bloku, a także pobliskie przedszkole i szkołę- w sumie ponad 430 osób. Funkcjonariusze przez kilka godzin wynosili z mieszkania 47-latka materiały wybuchowe i substancje do ich produkcji. Służby oceniły, że eksplozja w mieszkaniu podejrzanego mogłaby zniszczyć cały blok.

Tego samego dnia, już po wywiezieniu z bloku niebezpiecznych materiałów i chemikaliów, rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Ciarka ujawnił, że w mieszkaniu 47-latka znajdowała się duża ilość materiałów wybuchowych i było ono przygotowane do detonacji. „Z zebranego materiału dowodowego wynika jednoznacznie, że podejrzany chciał wysadzić mieszkanie i blok, w którym mieszkał” – podkreślił wówczas. Dodał, iż mężczyznę udało się ustalić i zatrzymać dzięki współpracy ABW i policji.

Wszystkie środki i materiały zostały przewiezione za pomocą specjalistycznych pojazdów w bezpieczne miejsce, gdzie poddano je analizie. W tych działaniach udział brali także pirotechnicy z Komendy Stołecznej Policji. Materiały wybuchowe zostały już zneutralizowane. W południe akcja została zakończona i mieszkańcy mogli wrócić do swoich mieszkań.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Gwałt na nieletniej w Tucholi. Podejrzany krewny

Mężczyzna podejrzany o zgwałcenie nieletniej w Tucholi trafił do aresztu tymczasowego – podaje „Gazeta Pomorska”. O areszcie dla mężczyzny zadecydował Sąd Rejonowy w Tucholi. Podejrzanym jest bliski krewny dziewczynki, mieszkający w Bydgoszczy.

„W toku śledztwa okazało się, że nie był to jedyny czyn wobec poszkodowanej, ostatni miał miejsce w sierpniu 2019 roku, wcześniejsze – w poprzednich latach” – powiedział gazecie prokurator Marcin Przytarski.

Zawiadomienie w tej sprawie złożył ojciec dziewczynki. Podejrzanemu grozi 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Były antyterrorysta „Majami” zatrzymany. Trafi do aresztu na 6 miesięcy

Policja zatrzymała byłego antyterrorystę Jarosława P., ps. „Majami”. Rozsławiony w mediach były funkcjonariusz nie zapłacił grzywny za zniesławienie innego byłego policjanta. Spędzi sześć miesięcy w areszcie.

Jarosław P. obecnie jest znany przede wszystkim z występów w mediach i książek, w których opisuje działania służb specjalnych. Jak podaje tvn24.pl, były antyterrorysta został zatrzymany w niedzielę wieczorem. W lipcu sąd skazał go na grzywnę w związku ze zniesławieniem. Według trójmiejskiej „Gazety Wyborczej”, chodzi o post zamieszczony na Facebooku, uderzający w Andrzeja D., byłego funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego Policji.

„Majami” zatrzymany przez policję. Chodzi o zniesławienie

Do sprawy zatrzymania odniósł się dziennikarz Wojciech Sumliński, z którym „Majami” współpracował podczas pisania książki. Jak twierdzi Sumliński, powołując się na rozmowę z P., wezwania sądowe przychodziły na jego adres zameldowania w Gdańsku, gdy przebywał on w Warszawie lub pracował jako ochroniarz na statkach morskich.
Źródło info i foto: Gazeta.pl