Hongkong: Jimmy Lai zostaje w areszcie

Jimmy Lai, hongkoński magnat medialny znany z poparcia dla ruchu demokratycznego i krytykowania komunistycznych władz Chin, jest oskarżony o oszustwo. Pozostanie w areszcie do zaplanowanej na 16 kwietnia rozprawy – zdecydował sąd. Założyciel krytycznego wobec władz tabloidu „Pinggwo Yatbou” („Apple Daily”) został aresztowany w środę wraz z dwoma innymi członkami kadry kierowniczej jego firmy Next Digital.

Sąd w Hongkongu przychylił się do wniosku prokuratury, która przekonywała, że Lai spędzał w ostatnich latach dużo czasu za granicą i nie ma w Hongkongu „lokalnych koneksji”, więc może zbiec z miasta przed rozprawą – przekazała publiczna stacja RTHK.

Lai, Wong Wai-keung i Royston Chow są oskarżeni o używanie siedziby głównej Next Digital w sposób niezgodny z kontraktem wynajmu, podpisanym w 1995 roku. Mieli zezwolić innej firmie Laia na korzystanie z tego lokum i zaoszczędzić dzięki temu 20 mln dolarów hongkońskich (9,5 mln zł) w ciągu 20 lat.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Niemcy: Wjechał w ludzi na deptaku. Zabójca z Trewiru w areszcie

Niemiec, który we wtorek wjechał w ludzi na deptaku w Trewirze najprawdopodobniej miał problemy z alkoholem. W dniach poprzedzających atak mieszkał w samochodzie. Na wniosek prokuratury sąd wydał nakaz aresztowania 51-latka. Według dotychczasowej wiedzy mężczyzna we wtorek około godziny 13:45 jechał strefą dla pieszych od strony bazyliki w Trewirze przez rynek główny w kierunku bramy Porta Nigra. Kierowca celowo wjeżdżał w przechodniów.

Według policji zginęło pięć osób. 14 osób odniosło bardzo poważne i poważne obrażenia. Oprócz dziewięciotygodniowego dziecka ofiarami śmiertelnymi są trzy kobiety w wieku 25, 52 i 73 lata oraz 45-letni ojciec dziecka. Wszyscy pochodzą z Trewiru. Matka dziecka przeżyła i według władz przebywa w szpitalu wraz z półtorarocznym synem.

Podejrzany jest Niemcem i pochodzi z Trewiru. W czasie popełnienia przestępstwa był pijany; stwierdzono, że miał 1,4 promila alkoholu we krwi. Prowadzone są przeciwko niemu dochodzenia w sprawie morderstwa, usiłowania zabójstwa i spowodowania niebezpiecznych obrażeń. Według śledczych mieszkał w samochodzie w dniach poprzedzających zbrodnię – informuje telewizja ARD.

Według informacji dziennika „Bild” sprawca nazywa się Bernd W. Urodził się i dorastał w Trewirze. Z wykształcenia jest elektrykiem. Ostatnio mieszkał w Trewirze-Zewen, był przez pewien czas bezrobotny. Podobno W. miał problemy z alkoholem. Na Facebooku obrażał policję i prokuraturę w Trewirze. Zamieszczał mizoginistyczne zdjęcia i swoje ulubione powiedzenie: „Pospiesz się, śmierć jest blisko”. Według śledczych nie można wykluczyć „choroby psychicznej”.

Auto, którym wjeżdżał w ludzi – Land Rover – był pożyczony od przyjaciela.

Zdaniem świadków mężczyzna upijał się często w barze z przekąskami w pobliżu swojego mieszkania. Właściciel baru, Arif E. powiedział dziennikowi „Bild”: Był z nami w sobotę. A wczoraj wrócił, żeby zapłacić za kebab.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Lubuskie. Zabójstwo starszego małżeństwa. Ich syn aresztowany

Dożywocie grozi 42-letniemu Krzysztofowi. D. podejrzanemu o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem swoich rodziców. Tragedia rozegrała się w ich domu w Jeninie niedaleko Gorzowa Wlkp. Ofiary miały 62 i 69 lat – poinformowała w poniedziałek Prokurator Rejonowa w Gorzowie Wlkp. Agnieszka Hornicka-Mielcarek. Zgodnie z przedstawionym zarzutem Krzysztofowi D. grozi dożywocie, a dolny wymiar kary to minimum 12 lat więzienia. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i wydał w niedzielę decyzję o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.

– Mężczyzna mieszkał z rodzicami. Obecnie nie znamy motywu jego działania. Podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego odmówił składania wyjaśnień. Jak zawsze w przypadku tak poważnych przestępstw na temat stanu zdrowia psychicznego podejrzanego wypowiedzą się biegli psychiatrzy – powiedziała prokurator.

Dodała, że ze wstępnych ustaleń sekcji zwłok wynika, że małżeństwo zginęło od ciosów zadanych tępym narzędziem.

Śledczy ustalają, kiedy dokładnie rozegrała się tragedia. Ciała 62-latki i jej 69-letniego męża znaleziono w ich domu w Jeninie w piątek (27 listopada br.) przed południem, tego samego dnia policja zatrzymała podejrzanego. Nie jest jednak wykluczone, że do zabójstwa mogło dojść poprzedniego dnia wieczorem. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano sprawcę napaści na tle seksualnym. Wpadł po publikacji wizerunku

Po opublikowaniu wizerunku poszukiwanego poznańscy policjanci zatrzymali podejrzanego ws. napaści seksualnej na młodą kobietę. Do ataku doszło pod koniec sierpnia. Podejrzany 67-latek został tymczasowo aresztowany – podała policja. W środę poznańscy policjanci opublikowali wizerunek poszukiwanego mężczyzny, który miał zaatakować kobietę na tle seksualnym. Do napaści doszło pod koniec sierpnia na jednym z przystanków komunikacji miejskiej na Rondzie Starołęka. Starszy mężczyzna ciągnął kobietę za włosy i przy użyciu przemocy chciał ją zmusić do wykonania tzw. innej czynności seksualnej.

Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak przekazał, że pierwsze informacje na temat poszukiwanego funkcjonariusze otrzymali już w środę, po publikacji wizerunku, który zarejestrowały kamery monitoringu tramwaju. Mężczyzna poruszał się nim tuż przed napadem – dodał Borowiak.

Mężczyzna ma 67-lat. Mieszkał na terenie Poznania, przy czym po identyfikacji okazało się, że nie przebywał w miejscu zamieszkania i został namierzony w czwartek, w centrum Poznania, w miejscu publicznym – powiedział Borowiak.

Mężczyźnie przedstawiono zarzut usiłowania doprowadzenia kobiety do tzw. innej czynności seksualnej. W czasie przesłuchania miał tłumaczyć się „niepamięcią”.

W przeszłości był karany za kradzież, oszustwo, fałszowanie pieniędzy oraz wyrabianie i posiadanie broni i amunicji. Dotychczas nie był notowany za napaści seksualne – powiedział Borowiak. Na wniosek policji i prokuratury podejrzany został tymczasowo aresztowany przez sąd. 67-latkowi grozi do ośmiu lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Samochód uderzył w bramę biura kanclerz Angeli Merkel. Kierowca w areszcie

A car stand in front of the chancellery after it crashed into the front gate of the building housing German Chancellors Angela Merkel???s offices in Berlin, Germany, Wednesday, Nov. 25, 2020. The slogan on the car reads: ‚you damned murderers of children and old people’. (Michael Kappeler/dpa via AP)

Samochód uderzył w środę w bramę urzędu kanclerz Niemiec Angeli Merkel w Berlinie – poinformowała agencja Reutera, powołując się na świadka zdarzenia. Berlińska policja poinformowała na Twitterze, że kierowca został aresztowany. Samochód uderzył w bramę siedziby Angeli Merkel. O wydarzeniu w stolicy Niemiec miał donieść w środę po godz. 10 świadek – informuje agencja Reutera. Berlińska policja poinformowała na Twitterze, że aresztowała kierowcę. Policja federalna bada, czy wjechał on w bramę urzędu celowo. Nie podejrzewa natomiast, by wydarzenie stanowiło atak ekstremistów.

W sieci pojawiło się nagranie, na którym widać pojazd, który uderzył w bramę biura kanclerz Niemiec. Auto pomalowane jest białymi napisami: „Stop Polityce Globalizacji” oraz „Wy cholerni zabójcy dzieci i starców”, co może sugerować, że zdarzenie nie było przypadkowe – informuje Reuters. 

Rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert poinformował, że kanclerz Angela Merkel, członkowie jej gabinetu ani inne osoby pracujące w urzędzie nie były zagrożone w związku z incydentem przy bramie. Nie jest jasne, czy szefowa rządu przebywała w urzędzie kanclerskim w chwili zdarzenia – pisze Reuters. Z kolei agencja dpa zauważa, że trwało wówczas posiedzenie rządu. Seibert dodał, że uderzenie w bramę skutkowało jedynie zniszczeniem mienia na niedużą skalę. Według dziennika „Bild” wygięło się kilka prętów ogrodzenia.

Straż pożarna usunęła sprzed bramy samochód, który miał tablicę rejestracyjną miasta Lippe na północnym zachodzie kraju. Według agencji Reutera nie było widać, by auto zostało w znaczący sposób uszkodzone.

Na razie nie jest jasne, czy incydent miał związek z najnowszymi protestami przeciw ograniczeniom wprowadzonym przez rząd w walce z epidemią COVID-1 – pisze agencja dpa. „Bild” przypomina na stronie internetowej, że we wtorek Merkel i premierzy niemieckich krajów związkowych wstępnie ustalili zalecenia epidemiczne na najbliższe tygodnie, a w kraju od miesięcy dochodzi do protestów przeciw polityce rządu w obliczu epidemii.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Berlin: Nauczyciel kanibal umówił się na seks z ofiarą. Odnaleziono kości

Policja w jednej z dzielnic Berlina odnalazła kolejne części ciała 44-letniego Stefana T., który miał paść ofiarą nauczyciela. W mieszkaniu domniemanego kanibala znaleziono piłę do kości i krew. 44-letni monter Stefan T. zaginął we wrześniu. Kilka tygodni później – 8 listopada – przypadkowi spacerowicze natrafili na kości, okazało się, że należą do zaginionego mężczyzny. Według niemieckich mediów psy tropiące doprowadziły policję do mieszkania 41-letniego Stefana R.

Okazało się, że R., który natychmiast został zatrzymany, to nauczyciel. To właśnie z nim Stefan T. miał umówić się na portalu randkowym dla homoseksualistów. Nauczyciel, podejrzany o Przeczytaj też o morderstwo na tle seksualnym , jest w areszcie śledczym.

Jak podaje Deutsche Welle, dwa dni temu berlińska policja natrafiła na kolejne części ciała zamordowanego mężczyzny. Śledczy potwierdzają, że mogło dojść do kanibalizmu. – Sprawca miał zamordować ofiarę i zaspokoić swój instynkt seksualny – poinformował prokurator Martin Steltner.

Sprawca szukał informacji o kanibalizmie

Według ustaleń policji sprawca szukał w internecie informacji na temat kanibalizmu i wchodził na platformy randkowe, na których miał kontakt także z ofiarą. W mieszkaniu R. znaleziono noże i piłę do kości, a także ślady krwi. – Śledczy nie zakładają, że ofiara wyraziła zgodę na śmierć. Nic na to nie wskazuje – podkreślił prokurator Steltner.
Źródło info i foto: TVP.info

Etiopia: Aresztowano ok. 800 osób podejrzanych o „spisek terrorystyczny”

Etiopska policja aresztowała 796 osób podejrzanych o planowanie „ataków terrorystycznych” w stolicy kraju, Addis Abebie, których inspiratorem jest Tigrajski Ludowy Front Wyzwolenia (TPLF), działający w zbuntowanej prowincji Tigraj – podała w poniedziałek rządowa agencja Fana. Informacji tej nie potwierdziły na razie ani źródła rządowe ani rebelianci.

Tymczasem lider TPLF Debretsion Gebremichael w poniedziałek zaprzeczył informacjom dowództwa armii etiopskiej, jakoby oddziały federalne zamknęły pierścień wokół stolicy prowincji – miasta Mekelle.

Zachodnie agencje nie mogły niezależnie zweryfikować żadnej wersji konfliktu w Etiopii. Twierdzenia wszystkich stron są trudne do potwierdzenia, ponieważ komunikacja telefoniczna i internetowa nie działa, a media są w dużej mierze zablokowane w regionie północnej Etiopii.

Do wybuchu konfliktu w Tigraju doszło na początku listopada, gdy według władz federalnych lokalne bojówki zaatakowały miejscową bazę wojskową etiopskiej armii, po czym wojska federalne rozpoczęły ofensywę w Tigraju. Rząd Etiopii zarzuca władzom tego regionu dążenie do secesji. Od 4 listopada w regionie obowiązuje wprowadzony przez władze centralne półroczny stan wyjątkowy i trwa interwencja wojskowa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nożownik zaatakował 21-letniego kierowcę motocykla. Sprawca zatrzymany 

39-letni napastnik zaatakował nożem 21-letniego kierowcę motocykla. Do zdarzenia doszło w Andrychowie (Małopolska) na jednej z lokalnych dróg. Młody mężczyzna z ranami kłutymi ramienia i uda trafił w ciężkim stanie do szpitala – poinformowała polsatnews.pl rzecznik wadowickiej policji. Sprawca został zatrzymany.

– 21-letni mężczyzna został zaatakowany nożem, z ranami kłutymi uda i ramienia trafił do szpitala w Wadowicach – poinformowała polsatnews.pl mł. asp. Agnieszka Petek, rzecznik wadowickiej policji. 

Młody mężczyzna wraz z ojcem jeździł na motocyklu. W pewnym momencie, wczesnym popołudniem, został zaatakowany nożem przez 39-letniego napastnika w okolicach andrychowskiej alei Wietrznego. Nożownik przebił także opony w motocyklu 21-latka. 

Sprawca zatrzymany 

Napastnik w krótkim czasie został zatrzymany przez funkcjonariuszy. Jak przekazuje Petek, 39-latek przebywa w areszcie i będą wobec niego prowadzone czynności zmierzające do wyjaśnienia zdarzenia. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Magdalena K. dziś trafi do aresztu w Polsce

Podejrzana o kierowanie gangiem pseudokibiców i przemyt narkotyków Magdalena K. trafi do polskiego aresztu już w piątek – dowiedział się tvn24. Wcześniej słowacki Sąd Najwyższy zdecydował, że wobec kobiety można zastosować Europejski Nakaz Aresztowania.

Magdalena K. starała się o azyl polityczny na Słowacji. Jej obrońcy argumentowali, że w Polsce nie obowiązuje zasada praworządności, dlatego kobieta nie może liczyć na uczciwy proces. Jednak w zeszłą środę, 11 listopada, słowacki Sąd Najwyższy zadecydował, że Magdalena K. zostanie wydalona do Polski i można zastosować wobec niej Europejski Nakaz Aresztowania.

Jak podaje tvn24.pl, rzeczniczka SN poinformowała, powołując się na ustawę w sprawie europejskiego nakazu aresztowania, że „wydanie osoby organom państwa pochodzenia musi nastąpić nie później niż dziesięć dni po uprawomocnieniu się decyzji o wykonaniu europejskiego nakazu aresztowania”. 10 dni mija w sobotę, 21 listopada, ale że jest to dzień wolny ekipa polskiej policji wybiera się do Bańskiej Bystrzycy już w piątek – dowiedział się portal tvn24.pl.

Kim jest Magdalena K.?

Magdalena K. była poszukiwana listem gończym od 2018 roku. Wpadła pod koniec lutego na Słowacji. Kobieta zmieniła wygląd, kolor włosów i w trakcie przesłuchania utrzymywała, że nie jest tą osobą, za którą się ją uważa.

Zatrzymanej postawiono zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przemytu i handlu narkotykami, utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie i składania fałszywych zeznań. Grozi jej do 15 lat więzienia. Magdalena K. miała przejąć kierownictwo nad gangiem pseudokibiców po zatrzymaniu w 2017 roku jej partnera Mariusza Z. Według ustaleń prokuratury gang sprowadził z Hiszpanii około 5,5 tony marihuany o wartości około 88 milionów złotych oraz kokainę z Holandii o wartości 4,3 miliona euro. Grupa składała się głównie z pseudokibiców Cracovii.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Roman Giertych opublikował na swoim Facebooku nagranie rozmowy Hofmana z Czarneckim

Roman Giertych opublikował nagranie rozmowy Adama Hofmana z Leszkiem Czarneckim. Fragment trwa niecałe dwie minuty. Hofman stanowczo zaprzeczył oskarżeniom Giertycha, jednak adwokat nie odpuszcza. Jak stwierdził, opublikował nagranie, żeby nikt nie zarzucał mu, że „mija się z prawdą”.

Według „Gazety Wyborczej” to Adam Hofman, były rzecznik PiS, miał składać w imieniu władzy korupcyjne propozycje Leszkowi Czarneckiemu. – Hofman mówił, że przychodzi w imieniu Ziobry. (…) W zamian za posadę dla Krupińskiego Hofman obiecywał złagodzenie kursu wobec banków Czarneckiego – twierdził informator cytowany przez „Wyborczą”. Sprawę opisał Roman Giertych, który mówił o „ostatecznej propozycji” złożonej przez Michała Krupińskiego, wieloletniego prezesa Pekao SA, któremu towarzyszyła „osoba blisko powiązana z PiS”.

Jednak Adam Hofman zdecydowanie zaprzeczył wszystkim oskarżeniom. Opublikował w niedzielę oświadczenie, w którym stwierdził, że rozpowszechniane informacje są nieprawdziwe i „zlecił już podjęcie kroków prawnych”. „Oświadczam, że nie powoływałem się wobec kogokolwiek na znajomości czy kontakty w administracji rządowej” – napisał. Zapowiedział, że będzie „bezkompromisowo walczyć o swoje dobre imię”.

Roman Giertych ujawnia nagranie rozmowy Hofmana

Na oświadczenie Adama Hofmana zareagował Roman Giertych. Adwokat opublikował na Facebooku fragment nagranej rozmowy i „przypomniał kalendarz zdarzeń”. „Opowiedziałem szczegółowo sprawę propozycji korupcyjnej dotyczącej TVN 24 złożonej Leszkowi Czarneckiemu. Dzisiaj główny ‚bohater’ pan Adam Hofman publicznie zaprzeczył doniesieniom Gazety Wyborczej, że to on stał za złożonymi dr Leszkowi Czarneckiemu ofertami. Będziecie mogli Państwo sami zweryfikować prawdziwość tego zaprzeczenia” – napisał pełnomocnik Leszka Czarneckiego.

Jak podkreślił adwokat, w czerwcu Adam Hofman z innymi osobami miał proponować Leszkowi Czarneckiemu udział w operacji przejęcia kontroli nad TVN24 przez spółki Skarbu Państwa. Leszek Czarnecki miał stanowczo odmówić. „Na początku sierpnia wpływa wniosek prokuratury do Sądu Rejonowego w Warszawie o areszt dla Czarneckiego. Nasilają się też działania KNF przeciwko firmom Czarneckiego” – czytamy dalej.

Jak poinformował Giertych, 13 września Leszek Czarnecki dowiedział się z wezwania do sądu, że został złożony wniosek o jego aresztowanie. „Przekazuje mi sprawę do prowadzenia. Nasze zdziwienie budzi fakt, że od początku sierpnia prokuratura nie ujawnia publicznie faktu złożenia takiego wniosku” – pisze adwokat. „14 września z Leszkiem Czarneckim kontaktuje się Adam Hofman proponując swój przylot z ważną sprawą” – poinformował.

Do spotkania, tak twierdzi Giertych, doszło 15 września. Na spotkaniu Adam Hofman i jego współpracownik mieli proponować „formalne lub nieformalne” zatrudnienie Michała Krupińskiego. „Jednocześnie Adam Hofman oświadcza, że w przypadku zatrudnienia pójdzie do Zbigniewa Ziobro, porozmawia, przekona i rozwiąże problemy Czarneckiego dzięki temu, że w PiS jest autorytetem od spraw bankowych, czyli w zakresie tych spraw w których zarzuty ma Czarnecki” – napisał mecenas na Facebooku.

Leszek Czarnecki miał jednak mieć wątpliwości, czy „za jego problemami nie stoi jednak premier, a nie Prokurator Generalny”. „Jego rozmówcy zapewniają go, że stoi za nimi Ziobro i sugerują, że uzgodnili ofertę zatrudnienia z Michałem Krupińskim. Do zatrudnienia Michała Krupińskiego nie dochodzi. Tydzień po spotkaniu Zbigniew Ziobro publicznie oświadcza, że chce aresztować L. Czarneckiego i wystawić za nim list gończy” – twierdzi Giertych.

Jak przypomniał, 15 października doszło do jego zatrzymania na dzień przed sprawą Leszka Czarneckiego. „Na której mam ujawnić dowody złożonej mu z powołaniem się na wpływy u Zbigniewa Ziobry oferty korupcyjnej. Agenci CBA szukają u mnie wyłącznie taśm” – pisze Giertych. „Ten fragment rozmowy za zgodą mego Mocodawcy udostępniam, aby nikt nie zarzucał, że mijam się z prawdą. Dalsze dowody możemy przekazać Komisji Śledczej” – dodał w opublikowanym w niedzielę oświadczeniu.

Fragment rozmowy, trwający niecałe dwie minuty, Roman Giertych opublikował w sieci. Poinformował też, że złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa korupcyjnego „przez ustalone i nieustalone osoby”. Zaapelował też o powołanie Komisji Śledczej Sejmu RP, ponieważ „wyjaśnienie tej sprawy przez prokuraturę pod obecnym kierownictwem byłoby działaniem w swojej własnej sprawie.” I na koniec zaapelował do CBA. „Chciałbym zapewnić CBA, że żadnych dowodów w tej sprawie nie mam przy sobie. Proszę więc mnie jutro nie odwiedzać” – stwierdził.

Adam Hofman: Współpracowaliśmy z Leszkiem Czarneckim i jego bankami

Po publikacji fragmentu rozmowy Adam Hofman przyznał, że od maja 2019 roku firma, w której jest jednym z partnerów, „współpracowała i współpracuje do dziś z Panem Leszkiem Czarneckim, jego dwoma bankami, fundacją i członkami rodziny”. „Propozycje współpracy złożył nam sam Leszek Czarnecki. Zawarliśmy z jego firmami umowy na usługi komunikacyjno-doradcze” – poinformował. I dodał, że doszło do „kilkudziesięciu spotkań z przedstawicielami obsługiwanych podmiotów”, w tym „wielokrotnie” z Leszkiem Czarneckim. „Stanowczo podkreślamy, że podczas tych spotkań nigdy nie składaliśmy żadnych „korupcyjnych” propozycji” – zaznaczył.

Jak oświadczył Adam Hofman, 24 lipca Leszek Czarnecki, podczas jednego ze spotkań, poprosił o znalezienie doradcy z zakresu bankowości „z drugiej strony”. „Ekspert ten miałby pomóc mu prowadzić komunikację z rynkiem i otoczeniem biznesowym. Pragniemy wyraźnie pokreślić, że to sam klient wyraził potrzebę poszukiwania i zatrudnienia takiego specjalisty” – stwierdził były polityk PiS. „Zostaliśmy poproszeni o sugestię, kto mógłby pełnić taką rolę w jego firmie” – dodał. Zasugerowano Michała Kurpińskiego, jednak, jak pisze Hofman, do współpracy nie doszło.

Zdaniem Hofmana opublikowana rozmowa miała miejsce 23 września i była „jedną z wielu rozmówców o charakterze doradczym wynikającym z realizacji zawartej umowy i nie zawiera żadnych treści, które stanowiłyby naruszenie prawa”. „Tym samym stanowczo dementujemy doniesienia Pana Romana Giertycha w tym temacie” – oświadczył. Zdementował również doniesienia adwokata w sprawie zakupu TVN24.

Dzisiaj warszawski Sąd Rejonowy zajmie się wnioskiem prokuratury o tymczasowe aresztowanie Leszka Czarneckiego. Biznesmen jest podejrzany w śledztwie dotyczącym tzw. afery GetBack. Przed sądem miał go reprezentować Roman Giertych, jednak po zatrzymaniu miesiąc temu przez CBA został zawieszony w czynnościach adwokata. Giertych sugeruje, że obie sprawy mają ze sobą związek.
Źródło info i foto: tokfm.pl