Dublin: Dwie Irlandki aresztowane za odmowę kwarantanny. Wracały z Dubaju po powiększeniu piersi

Dwie Irlandki zostały aresztowane na lotnisku w Dublinie za odmowę udania się na kwarantannę obowiązkową dla osób przybywających do tego państwa z niektórych innych krajów. Wprowadzona z powodu epidemii Covid-19 12-dniowa płatna izolacja odbywa się w wyznaczonych hotelach. 30-letnia Kirstie McGrath i 25-letnia Niamh Mulready zostały aresztowane w piątek, gdy wracały z Dubaju, do którego udały się na operacje powiększenia piersi – informuje BBC.

Dlaczego kobiety odmówiły kwarantanny?

Według relacji policji kobiety odmówiły udania się na kwarantannę, dlatego postawiono im zarzuty łamania przeciwepidemicznych obostrzeń i zatrzymano je na komisariacie. W sobotę odbyła się rozprawa w sprawie zwolnienia za kaucją.

Jak pisze dziennik „Irish Independent”, prawnik zatrzymanych argumentował, że kobiety nie znały obowiązujących przepisów i nie chciały udać się na kwarantannę, ponieważ w domach opiekują się małymi dziećmi. Kwestionował też decyzję o zatrzymaniu, zauważając, że unikanie kwarantanny jest przestępstwem, za które grozi góra miesiąc więzienia, a kobiety nie były wcześniej karane.

Przesłuchiwani przed sądem policjanci relacjonowali, że przez blisko dwie godziny starali się wyjaśnić McGrath i Mulready obowiązujące prawo oraz konsekwencje ich decyzji. Sąd zdecydował o zwolnieniu kobiet za kaucją, dodatkowych gwarancjach finansowych i zatrzymaniu ich paszportów, zobowiązując je jednocześnie do natychmiastowego udania się na kwarantannę.

Jakie przepisy covidowe obowiązują w Irlandii?

Po przybyciu do Irlandii z 33 krajów świata (od wtorku z 58) obowiązkowo należy przejść 12-dniową kwarantannę w wyznaczonych przez państwo hotelach. Izolacja, wraz z transportem z lotniska i kończącym ją testem na obecność koronawirusa kosztuje 1850 euro. Wymóg kwarantanny dotyczy także podróżnych, którzy przyjechali do Irlandii bez negatywnego wyniku testu typu PCR, co jest warunkiem wjazdu do kraju.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zlikwidowano ogromną plantację marihuany

Policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w Szczecinie namierzyli jedną z większych dotąd zlikwidowanych w regionie plantacji konopi wraz z kompletną linią do produkcji marihuany. Na terenie powiatu koszalińskiego zatrzymano trzy osoby, które już zostały tymczasowo aresztowane.

Do realizacji tej sprawy doprowadziły kryminalnych informacje operacyjne. Ustalenia wskazywały, że w jednej z małych miejscowości w powiecie koszalińskim, w specjalnie przygotowanych obiektach może działać linia produkująca narkotyki.

Wszystko się potwierdziło. W podziemnym budynku, znajdującym się na zupełnym odludziu, rosło blisko 1000 krzewów konopi innych niż włókniste, w różnej fazie wzrostu. Ponadto funkcjonariusze z komendy wojewódzkiej, wspierani przez koszalińskich policjantów, zabezpieczyli ponad 2 kg gotowej marihuany oraz specjalistyczny sprzęt oświetleniowy, wentylacyjny i grzewczy potrzebny do prowadzenia uprawy. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono także gotówkę w kwocie 60 tysięcy złotych.

Łącznie z opisanej ilości krzewów przestępcy mogli uzyskać środki odurzające o wadze nawet 90 kilogramów.

Do tej sprawy zatrzymano dwóch mężczyzn w wieku 36 i 59 lat oraz 44-letnią kobietę. Usłyszeli zarzuty dotyczące prowadzenia nielegalnej uprawy oraz posiadania znacznych ilości narkotyków. Grozi za to do 10 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo okazało się, że starszy z zatrzymanych figurował jako poszukiwany listem gończym za inne, popełnione wcześniej przestępstwo.

Prokurator z Prokuratury Rejonowej w Szczecinku złożył do sądu wniosek o zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego. Decyzją sądu najbliższe trzy miesiące podejrzani spędzą w tymczasowym areszcie.

Postępowanie w tej sprawie kontynuują policjanci z komendy miejskiej w Koszalinie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Były strateg prezydenta USA trafił do aresztu

Były główny doradca strategiczny prezydenta USA Donalda Trumpa, Steve Bannon został aresztowany przez służby federalne wraz z trzema innymi osobami i oskarżony o defraudacje – poinformował w czwartek (20 sierpnia) amerykański resort sprawiedliwości. Ministerstwo podało, że defraudacje miały związek z kampanią zbierania funduszy na budowę muru na granicy Stanów Zjednoczonych i Meksyku pod hasłem „Budujemy Mur”.

Prokuratorzy federalni oskarżają Bannona oraz Briana Kolfage’a, Andrew Badolato i Timothy’ego Shea o „zorganizowanie projektu zdefraudowania (pieniędzy) setek tysięcy ofiarodawców w ramach kampanii crowdfundingowej online”, dzięki której zebrano 25 mln dolarów na budowę muru – napisano w komunikacie resortu.

Dziennik „Hill” przytacza oświadczenie prokuratury federalnej Południowego Okręgu Nowego Jorku, w którym wyjaśniono, że „oskarżeni oszukali setki tysięcy osób, kapitalizując ich zainteresowanie ufundowaniem muru granicznego, dzięki fałszywej informacji o tym, że wszystkie (zebrane) pieniądze będą wydane na budowę”.

Aresztowanym postawione zostaną dwa zarzuty – zmowy w celu defraudacji pieniędzy i prania pieniędzy; grozi im do 20 lat więzienia – pisze „Hill”

Kim jest Steve Bannon?

Bannon był głównym doradcą strategicznym Trumpa po jego inauguracji, a wcześniej, w 2016 roku, kierował jego kampanią wyborczą. Odszedł z Białego Domu w sierpniu 2017 roku, co zostało przedstawione jako wspólna decyzja stron, choć według mediów został zwolniony. Przed swoją dymisją Bannon znajdował się przez długi czas w otwartym konflikcie z zięciem i doradcą Trumpa Jaredem Kushnerem, z doradcą gospodarczym prezydenta Garym Cohnem oraz z innymi reprezentującymi umiarkowane poglądy urzędnikami Białego Domu.

Stosunki Bannona z Trumpem pogorszyły się, gdy został zacytowany w książce „Ogień i gniew: wewnątrz Białego Domu Trumpa” Michaela Wolffa. Według autora książki Bannon określił spotkanie Donalda Trumpa juniora i innych członków sztabu wyborczego z grupą Rosjan w czerwcu 2016 roku jako „zdradzieckie” i „niepatriotyczne”. Podczas tego spotkania w Trump Tower rosyjska prawniczka miała oferować sztabowi wyborczemu Trumpa kompromitujące informacje o kandydatce Demokratów w wyborach prezydenckich Hillary Clinton.

Odejścia Bannona domagali się wpływowi sojusznicy Trumpa, w tym magnat medialny Rupert Murdoch, właściciel m.in. prawicowej telewizji Fox News oraz córka i doradczyni prezydenta Ivanka oraz jej mąż Kushner.
Źródło info i foto: interia.pl

Po 4 latach poszukiwań zatrzymano sprawcę śmiertelnego pobicia

Na Śląsku młody mężczyzna zmarł w wyniku pobicia. 4 lat trwało wyjaśnienie zagadki, kim był sprawca. Zajmowali się tym policjanci z KMP w Bielsku-Białej, CBŚP oraz katowicka prokuratura. W końcu natrafiono na sprawcę pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Ukrywał się w wynajmowanym mieszkaniu.

23-letni Rafał M. został zatrzymany. Decyzją Sądu Rejonowego Katowice-Wschód, podejrzany został tymczasowo aresztowany na okres 3 miesięcy. Jak informuje Policja Śląska, za pobicie ze skutkiem śmiertelnym grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: o2.pl

Rozbito grupę przestępczą, której członkowie nie odprowadzali należnego podatku VAT

Wspólne działania CBŚP i Prokuratury Okręgowej w Poznaniu doprowadziły do rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie nie odprowadzali należnego podatku VAT. Zatrzymano 9 osób, dwie zostały tymczasowo aresztowane – poinformowała w poniedziałek rzeczniczka CBŚP nadkom. Iwona Jurkiewicz. Jak przekazała rzeczniczka CBŚP śledztwo w tej sprawie prowadzą policjanci z Zarządu w Poznaniu Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Według jego ustaleń na przestrzeni kilku lat (od 2009 do 2013 roku), współdziałające ze sobą podmioty gospodarcze nie odprowadzały należnego podatku VAT, czym mogły narazić Skarb Państwa na uszczuplenia wynoszące ponad 37 mln zł.

– Ze zgromadzonego w sprawie materiału wynika, że firmy podawały nieprawdę w treści składanych organom podatkowym deklaracjach VAT i oświadczeniach oraz w sposób nierzetelny wystawiały faktury VAT podlegające rozliczeniu. Członkowie grupy działali na terenie województwa wielkopolskiego – podała nadkom. Jurkiewicz.

Dodała, że w minionym tygodniu, w Poznaniu i w okolicy funkcjonariusze zatrzymali 9 osób, mieszkańców pow. poznańskiego. – W wyniku przeszukań miejsc zamieszkania podejrzanych zabezpieczono dokumentację, która jest poddawana dokładnej analizie. Ponadto podczas czynności ujawniono i tymczasowo zajęto mienie ruchome m.in. w postaci pieniędzy, samochodów, maszyn oraz ruchomości o łącznej wartości ok. miliona złotych – poinformowała policjantka.

Sprawa jest rozwojowa

Zaznaczyła, że działania były poprzedzone długotrwałym, skrupulatnym gromadzeniem i weryfikowaniem materiału dowodowego przez policjantów CBŚP oraz prokuratorów.

– Praca ta doprowadziła również do ujawnienia przez funkcjonariuszy CBŚP i wskazania prokuratorom do zabezpieczenia mienia należącego do podejrzanych oraz mienia przeniesionego na inne osoby o łącznej wartości ok. 64 mln zł – przekazała nadkom. Jurkiewicz.

Dwóch zatrzymanych w Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu usłyszało zarzuty założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, a siedmioro podejrzanych udziału w niej, a także prania pieniędzy i popełnienia przestępstw karno-skarbowych, w tym narażenia Skarbu Państwa na uszczuplenie podatku VAT w kwocie ponad 37 milionów złotych.

Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto w Poznaniu na wniosek prokuratora Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, zastosował wobec dwóch podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Wobec pozostałych zatrzymanych zastosowane zostały wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozorów policji, poręczeń majątkowych i innych.

Sprawa jest rozwojowa i niewykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ciała 39 wietnamskich migrantów w ciężarówce. Aresztowano 26 osób

Francuska prokuratura poinformowała w środę (27 maja) o aresztowaniu we Francji 13 osób i kolejnych 13 w Belgii w związku ze śmiercią 39 wietnamskich migrantów, których ciała znaleziono w październiku ubiegłego roku w ciężarówce pod Londynem. W ramach śledztwa w sprawie tej tragedii, prowadzonego wspólnie przez Wielką Brytanię, Irlandię, Francję i Belgię, dokonano we wtorek 16 przeszukań głównie w Brukseli i aresztowano 13 osób – 11 Wietnamczyków i dwóch Marokańczyków. 13 osób zatrzymano w rejonie Paryża.

Osoby aresztowane przez policję są również podejrzane o udział w ogromnym handlu ludźmi między Francją, Belgią i Zjednoczonym Królestwem. Francuska prokuratura nie sprecyzowała narodowości osób zatrzymanych, lecz źródło zbliżone do śledztwa twierdzi, że są to głównie Wietnamczycy.

„Podejrzewa się, że sieć utworzona przez handlarzy ludźmi prawdopodobnie transportowała do kilkudziesięciu osób dziennie przez kilka miesięcy” – podkreśla belgijska prokuratura.

„Organizacja skupiła się na transporcie imigrantów z Azji, głównie z Wietnamu” – dodała belgijska prokuratura, podkreślając, że „podejrzewa się, że to ta siatka umożliwiła” przemyt 39 nielegalnych migrantów, którzy zostali znalezieni martwi 23 października w dzielnicy przemysłowej w Grays w Wielkiej Brytanii.

Rozprawa

Maurice Robinson, pochodzący z Irlandii Północnej kierowca ciężarówki, w której znaleziono ciała, przyznał się w kwietniu w Londynie podczas rozprawy wstępnej do 39 zarzutów nieumyślnego zabójstwa. Drugi oskarżony w tej sprawie, Gheorge Nica, który ma podwójne obywatelstwo rumuńskie i brytyjskie, nie przyznał się ani do 39 zarzutów nieumyślnego zabójstwa, ani do pomocy w nielegalnej imigracji.

W rozprawie uczestniczyło jeszcze trzech innych oskarżonych – jeden mieszkaniec Irlandii Północnej oraz dwóch mieszkających w Wielkiej Brytanii Rumunów. Wszystkim trzem poprzednio postawiono zarzuty udziału w spisku w celu pomocy w nielegalnej imigracji.

Właściwy proces oskarżonych rozpocznie się 5 października.

Tragiczne zdarzenie

W nocy z 22 na 23 października zeszłego roku na terenie parku przemysłowego w Grays w hrabstwie Essex w kontenerze-chłodni na naczepie ciężarówki prowadzonej przez Robinsona odkryto ciała 31 mężczyzn i ośmiu kobiet. Wśród zmarłych było 10 nastolatków, w tym dwóch 15-letnich chłopców. Wszyscy zmarli byli Wietnamczykami. Kontener tej samej nocy przypłynął promem z Zeebrugge w Belgii. W marcu poinformowano, że wszyscy zmarli w wyniku niedoboru tlenu lub wychłodzenia, bądź połączenia tych czynników.
Źródło info i foto: interia.pl

Radom: Trzy osoby aresztowane w związku z porwaniem 9-letniego chłopca

Trzy osoby zostały zatrzymane w związku z uprowadzeniem w Radomiu dziewięcioletniego chłopca. Dziecko było w tym czasie pod opieką partnerki ojca. Do aresztu trafił 20-latek, który uprowadził chłopca, a wobec pomagającego mu mężczyzny i matki dziecka sąd zastosował dozory policyjne. Jak poinformowała w piątek 22 maja rzeczniczka mazowieckiej policji podisnp. Katarzyna Kucharska, do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem w jednym z domów w Radomiu.

20-latek wszedł do mieszkania przez balkon. Zaatakował kobietę, która tam przebywała, groził jej i użył broni gazowej, po czym uprowadził dziecko. Kobieta, będąca partnerką ojca dziecka, natychmiast powiadomiła o zajściu oficera dyżurnego radomskiej policji. „Krótko po tym, gdy mężczyzna szedł z chłopcem, został zatrzymany przez policjantów. 20-latek trafił do policyjnej celi, a dziecko wróciło do domu” – przekazała Kucharska.

Policjanci zatrzymali również 38-latka, który pomagał w uprowadzeniu dziecka oraz 39-letnią matkę chłopca, która najprawdopodobniej w ten sposób chciała odzyskać dziecko. Jak wynika z policyjnych ustaleń, trwa postępowanie o ustalenie prawa opieki nad małoletnim.

20-letni mieszkaniec powiatu grójeckiego został doprowadzony do prokuratury, gdzie przedstawiono mu zarzuty m.in. uprowadzenia małoletniego, pozbawienia wolności, uszkodzenia ciała. Sąd przychylił się do wniosku śledczych i zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt na czas trzech miesięcy.

Wobec pozostałych osób, które miały związek z tym przestępstwem, zastosowano policyjne dozory. 39-letnia kobieta odpowie za podżeganie do przestępstwa, a 38-latek za pomocnictwo.
Źródło info i foto: interia.pl

Zwieźli 55 tys. ton rakotwórczych odpadów, zarobili miliony. Jest akt oskarżenia wobec 41 osób

Do krakowskiego sądu okręgowego trafił akt oskarżenia wobec 41 osób; sprawa dotyczy nielegalnego obrotu niebezpiecznymi odpadami; ponad 55 tys. ton rakotwórczych substancji trafiło na nielegalne składowiska – poinformowała Prokuratura Krajowa. Grupa mogła zarobić na tym nawet 23 mln złotych.

Jak poinformowano, osoby objęte oskarżeniem są w wieku od 25 do 75 lat, 34 spośród nich zakwalifikowano jako członków zorganizowanej grupy przestępczej. Oprócz udziału w tej grupie oskarżonym zarzucono popełnienie przestępstw przeciwko środowisku, wiarygodności dokumentów, mieniu, bezpieczeństwo powszechnemu – za co grożą kary nawet do 25 lat więzienia. Tymczasowo aresztowane pozostają dwie osoby, w tym szef grupy.

Rakotwórcze odpady

Jednocześnie krakowska prokuratura okręgowa wystąpiła do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska z wnioskiem „o rozważenie systemowego określenia sposobu zabezpieczenia obiektów, w których składowane są odpady niebezpieczne”, czyli m.in. sporządzenia regulaminów dla magazynów, w których są składowane, zamknięcie obiektów i wyposażenie ich w alarmy.

– Zwrócono również uwagę, że koszty związane z unieszkodliwieniem odpadów są ogromne, co powoduje potrzebę zabezpieczenia również przez państwo środków pieniężnych na likwidacje nielegalnych składowisk – oceniła prokuratura.

Chodzi głównie o odpady przemysłu chemicznego, petrochemicznego, farbiarskiego, lakierniczego i motoryzacyjnego, o właściwościach wywołujących m.in. nowotwory, lub zwiększających na nie zachorowalność. – Wskazane związki mają silne właściwości rakotwórcze, ulegają bardzo powolnemu rozkładowi i są trudne do usunięcia. Są to szczególnie niebezpieczne substancje, które zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego z końcem 2010 r. miały zostać usunięte z użytkowania – wskazała prokuratura.

Jak przekazała PK, postępowanie miało swój początek, gdy w styczniu 2019 r. Małopolski Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w związku działalności spółki Clif z siedzibą w Skawinie. – Miało ono polegać na składowaniu i usuwaniu odpadów niebezpiecznych zawierających PCB, czyli polichlorowane bifenyle, w sposób zagrażający środowisku oraz życiu i zdrowiu człowieka – przekazała prokuratura.

Zamiary i cele

Grupa prowadziła działalność od 2017 r. do 2 kwietnia 2019 r., a kierujący nią Andrzej N. sprzedał usługi odbioru i zagospodarowania odpadów niebezpiecznych wielu podmiotom gospodarczym łącznie za ponad 23 mln zł. – Zamiarem było porzucenie odpadów, celem uniknięcia kosztów związanych z ich unieszkodliwieniem – ustalili śledczy.

– Sprawcy działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, czyniąc sobie z tego procederu stałe źródło dochodu. Jak ustalono, grupa obejmowała swoim działaniem województwa: małopolskie, śląskie, świętokrzyskie, wielkopolskie oraz podkarpackie. Odpady składowane były także w dwóch lokalizacjach na terenie Republiki Czeskiej – poinformowano.

Podczas śledztwa okazało się, że tylko około jednego procenta odpadów niebezpiecznych, czyli około 800 ton o wartości ponad 164 tys. zł, zostało odebranych przez uprawnione do tego podmioty. – W oparciu o dane księgowe ustalono, że spółka Clif odebrała od wytwórców 56 tys. ton odpadów niebezpiecznych, z czego zutylizowała 720 ton. Pozostałe 55 tys. 280 ton odpadów, co stanowi około 2 tys. 300 naczep samochodowych po 24 tony, trafiło w formie płynnej bądź zmieszanej na nielegalne składowiska lub zalegało w magazynie w Jaworznie i Skawinie – podała PK.

W beczkach i wykopkach ziemnych

Grupa przewoziła odpady płynne głównie w pojemnikach o pojemności 1000 litrów lub w beczkach o pojemności 200 lub 120 litrów i porzucała na terenie hal, bądź działek na otwartej przestrzeni. Natomiast odpady zmieszane zawierające dodatkowo odpady komunalne trafiały do wykopów ziemnych, następnie zasypywanych, bądź składowane były w hałdach. Takie mieszanki powstawały w siedzibie spółki Clif w dwóch betonowych silosach, skąd następnie ładowano je na wywrotki i przewożono do miejsc docelowych.

– Ich transport odbywał się pojazdami do tego nieprzeznaczonymi, bez wymaganych oznaczeń, po uprzednim usunięciu kodów odpadów i znaków ostrzegających o zagrożeniach dla zdrowia i środowiska – wskazują śledczy.

Ustalono, że dokumenty przewozowe też nie wskazywały na odpady niebezpieczne. – Brak stosownych oznaczeń towarzyszył również składowaniu odpadów. Pojemniki często posiadały uszkodzenia, ułożone były obok siebie piętrowo w budynkach nieprzystosowanych do magazynowania tego typu substancji, bez nadzoru, w pobliżu domostw, budynków użyteczności publicznej, zakładów pracy, terenów zielonych, rekreacyjnych, pól ornych, rzek. Te pozostawione w beczkach na zewnątrz budynków narażone były na działanie czynników atmosferycznych” – przekazano.

– Kierowcy otrzymywali podrobione, a także nierzetelne dokumenty przewozowe, wskazujące, że transport dotyczy produktu niepodlegającego uregulowaniom ADR (umowy dotyczącej międzynarodowego przewozu drogowego materiałów niebezpiecznych) lub odpadu innego niż niebezpieczny. Używano też podrobionych pieczęci firmowych. Dokumenty przewozowe nie wskazywały rzeczywistego miejsca odbioru odpadów – zaznaczyła PK.

Dodała, że również umowy z właścicielami nieruchomości „podpisywane były przy użyciu podrobionych dokumentów, na firmy tzw. słupy, by docelowo przenieść ogromne koszty utylizacji odpadów na te podmioty i utrudnić ustalenie rzeczywistego pochodzenia odpadów”.

Przy śledztwie w tej sprawie krakowska prokuratura współpracowała z wydziałem do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, I Urzędem Skarbowym w Krakowie oraz Małopolskim Urzędem Celno-Skarbowym.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjanci CBŚP zlikwidowali 8 agencji towarzyskich. 11 osób zatrzymanych

CBŚP zlikwidowało osiem agencji towarzyskich, zatrzymując przy tym 11 osób. Grupa przestępcza mogła działać w latach 2018-20 i w tym czasie w ponad 30 „mieszkaniówkach” mogło „pracować” nawet 100 kobiet. Policjanci z Zarządu w Poznaniu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, prowadzą śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie podejrzani są o zorganizowanie sieci agencji towarzyskich i czerpanie korzyści z cudzego nierządu.

W ostatnim czasie funkcjonariusze CBŚP przeprowadzili akcję na terenie województwa wielkopolskiego oraz dolnośląskiego, w wyniku której zlikwidowali osiem agencji towarzyskich tak zwanych mieszkaniówek. Policjanci jednocześnie weszli do ustalonych wcześniej mieszkań i zatrzymali 11 osób.

W działaniach wzięli udział także funkcjonariusze z zarządów CBŚP w Gorzowie Wielkopolskim i we Wrocławiu, a dynamiczne zatrzymania niektórych podejrzanych przeprowadzili policjanci zespołów specjalnych CBŚP.

W trakcie przeszukania miejsc pobytu podejrzanych oraz mieszkań przeznaczonych na agencje towarzyskie policjanci zabezpieczyli między innymi sprzęt elektroniczny, dokumenty, a także pieniądze w kwocie ponad 100 tys. zł, biżuterię i samochody. Podczas czynności w jednym z mieszkań w Poznaniu znaleziono również około 2 kg marihuany.

Nawet sto prostytutek

Jak wynika z ustaleń policjantów CBŚP grupa działała w latach 2018-20 na terenie Wielkopolski i Dolnego Śląska. Wszystko wskazuje na to, że w tym czasie w ponad 30 agencjach towarzyskich funkcjonujących w wynajmowanych mieszkaniach mogło „pracować” nawet 100 kobiet. Werbunkiem prawdopodobnie zajmował się 34-letni mężczyzna o pseudonimie „Norbert”, który podejrzany jest o kierowanie tą grupą. Kobietom poszukującym w internecie zatrudnienia, członkowie grupy oferowali pracę jako masażystki, nie informując, czym dokładnie będą się zajmowały.

Gdy już dowiedziały się w jakim charakterze mają „pracować”, wtedy część z nich rezygnowała. Z ustaleń śledztwa wynika, że pozostałe osoby zatrzymane zajmowały się umawianiem zleceń i ochroną „biznesu”.

Większość kobiet „pracujących” w agencjach stanowiły Ukrainki, ale zatrudniano także Polki. Cudzoziemkom legalizowano pobyt w Polsce na podstawie fałszywych zaświadczeń o zatrudnieniu. W ramach grupy działało także „call center”, gdzie przyjmowano zlecenia na daną usługę, a następnie informowano klienta o adresie gdzie będzie ona świadczona.

Odbierali pieniądze za nieposłuszeństwo

Jeśli któraś z kobiet chciała odejść z „biznesu”, lider grupy stosował psychiczne formy nacisku, m.in. groźby ujawnienia jej wizerunku na stronie internetowej. Nieposłuszeństwo było karane finansowo, a w niektórych przypadkach kobiety traciły większość zarobionych pieniędzy.

Ze wstępnych szacunków śledczych wynika, że podejrzany o kierowanie tą grupą mógł osiągać nawet 60 tys. zł miesięcznego zysku „na czysto”, po odliczeniu kosztów funkcjonowania „biznesu”. Śledczy szacują, że grupa mogła zarobić na nielegalnym procederze około 1,44 mln zł.

Policjanci CBŚP doprowadzili zatrzymanych do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, gdzie prokurator przedstawił im zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym jednej kierowania tą grupą. Dziewięć osób podejrzanych jest o czerpanie korzyści z nierządu innych osób, dwie o pranie pieniędzy pochodzących z przestępstw, a jedna o posiadanie narkotyków. Cztery osoby zostały tymczasowo aresztowane.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpania: 28 osób tymczasowo aresztowanych po protestach w Barcelonie

Po siedmiu dniach zamieszek w Katalonii zatrzymano łącznie 104 osoby, z których 28 zostały tymczasowo aresztowane – oszacowało hiszpańskie ministerstwo spraw wewnętrznych. Niedziela była najspokojniejszym dniem w Katalonii od rozpoczęcia protestów, które wybuchły po skazaniu 9 separatystycznych polityków katalońskich na więzienie za organizację nielegalnego referendum niepodległościowego. Wprawdzie wieczorem dwie osoby zostały ranne podczas manifestacji, ale starcia protestujących z policją były sporadyczne.

W niedzielę największą akcję protestu separatyści zorganizowali w Barcelonie pod siedzibą przedstawicielstwa rządu Hiszpanii. Blisko 3000 osób przyniosło ze sobą worki ze śmieciami, które następnie pozostawiono przy wejściu do budynku urzędu.

Przy barcelońskiej Via Laietana, gdzie w piątek i sobotę dochodziło do licznych starć z policją, separatyści podpalili jedną z barykad, ale nie podjęli ataku na jednostki policji. Tysiące manifestantów okupują tę arterię od późnego popołudnia w sposób pokojowy.

Masowe akcje protestacyjne rozpoczęły się w ubiegły poniedziałek. Wybuchły po skazaniu 9 separatystycznych polityków katalońskich na 9-13 lat więzienia za organizację w regionie w 2017 r. nielegalnego referendum niepodległościowego. Od poniedziałku w starciach z policją w największych miastach Katalonii rannych zostało ponad 600 osób, z czego 288 to funkcjonariusze policji oraz żandarmerii.

W efekcie starć z policją w szpitalach przebywa obecnie 18 osób, z których dwie są w stanie bardzo ciężkim. Z informacji służb medycznych Katalonii wynika, że wśród poszkodowanych są cztery osoby, które podczas zamieszek straciły oko.

Szef katalońskiego rządu Quima Torry zabiega o spotkanie z premierem Hiszpanii, jednak Pedro Sanchez odrzucił w niedzielę możliwość dialogu. Szef hiszpańskiego rządu uzależnił rozmowy z władzami Katalonii od potępienia przez nie sprawców zamieszek w regionie.

Wprawdzie Torra współuczestniczył w pokojowych marszach organizowanych w Katalonii, a także deklarował, że sprzeciwia się „stosowaniu przemocy”, ale w dalszym ciągu nie skrytykował autorów starć separatystów z policją.

W niedzielę szef hiszpańskiego MSW Fernando Grande-Marlaska zapewnił, że wszystkie policyjne formacje w Katalonii są zdeterminowane do zaprowadzenia ładu w regionie. Po raz kolejny zapewnił, że wobec autorów zamieszek zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje.
Źródło info i foto: Fakt.pl