USA: Ponad 100 anarchistów trafiło do aresztu

Departament Sprawiedliwości USA zatrzymał ponad 100 anarchistów za udział w zamieszkach i niszczenie mienia federalnego. Taką informację przekazała rzeczniczka Białego Domu Kayleigh McEnany. W USA nie słabną manifestacje podsycane przez środowiska lewicowe.

Przed tygodniem demonstrujący przed Białym Domem próbowali przy pomocy lin obalić pomnik Andrew Jacksona, siódmego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zapobiegła temu interwencja policji. Wcześniej na postumencie narysowano graffiti swastyki oraz pojawiły się napisy „Hiroshima” i „Nagasaki”.

Aby rozproszyć tłum, funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego. Policjanci ustawili się następnie na ulicy przed parkiem, blokując dostęp do pomnika. Stacja CNN informowała, że obecnych w poniedziałek wieczór Białym Domu dziennikarzy poproszono o opuszczenie prezydenckiej rezydencji.

Prezydent USA Donald Trump upoważnił władze federalne do zatrzymania osób niszczących pomniki i ukarania ich karą do 10 lat więzienia. „Upoważniłem rząd federalny do aresztowania każdego, kto dewastuje lub niszczy jakikolwiek pomnik, statuę lub inną federalną własność, karą do 10 lat więzienia” – napisał przed tygodniem na Twitterze prezydent, powołując się na ustawę o ochronie pomników weterana.

W poniedziałek rzecznik Białego Domu Kayleigh McEnany poinformowała, że Departament Sprawiedliwości USA zatrzymał ponad 100 anarchistów za udział w zamieszkach i niszczenie mienia federalnego. W myśl zapowiedzi prezydenta Donalda Trumpa może im grodzić nawet 10 lat więzienia.

Z kolei grupa kilkunastu mieszkańców Seattle złożyła pozew zbiorowy przeciwko miastu za naruszenie gwarantowanego im przez konstytucję prawa własności. Bezpośrednim powodem jest pozostawienie bez nadzoru służb obszaru, który został założony przez uczestników protestów po śmierci George’a Floyda w dzielnicy Capitol Hill. Sygnatariusze pozwu argumentują między innymi, że ich nieruchomości znajdujące się na tym terenie są bezkarnie dewastowane.
Źródło info i foto: TVP.info

Znęcali się nad 4-miesięcznym dzieckiem. 26-letnia matka i jej partner zatrzymani

26-letnia kobieta i jej 31-letni partner z Siemianowic Śląskich zostali tymczasowo aresztowani po tym, jak przedstawiono im zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad czteromiesięczną dziewczynką. Dziecko było wygłodzone, miało też liczne siniaki i złamania.

1 maja o poranku policjanci z Katowic poinformowali siemianowickich mundurowych, że w jednym ze szpitali wykonali czynności w sprawie hospitalizowanego tam niemowlęcia. Lekarz, który przyjął czteromiesięczną dziewczynkę, stwierdził, że dziecko było maltretowane. Badanie wykazało, że niemowlę ma liczne krwiaki i złamania, a ponadto jest niedożywione.

Z ustaleń „Gazety Wyborczej” wynika, że czteromiesięczna dziewczynka trafiła do szpitala, ponieważ przyniosła ją tam jej matka, która twierdziła, że dziecko dziwnie się zachowuje. Rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Siemianowicach Śląskich Tatiana Lukoszek poinformowała dziennikarzy, że stan dziecka był na tyle poważny, że lekarze z Chorzowa zdecydowali o jego natychmiastowym przewiezieniu do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Kiedy 26-letnia matka niemowlęcia usłyszała diagnozę, stwierdziła, że dbała o swoją córkę i nie wie, skąd wzięły się obrażenia na ciele dziecka.

26-letnia kobieta uciekła ze szpitala. Policjanci zatrzymali ją i jej partnera

Kiedy policjanci pojawili się w szpitalu w Katowicach, 26-latka uciekła. Mundurowi skierowali swoje kroki do jej domu, ale sąsiedzi powiedzieli im, że kobieta już tam nie mieszka. Wykonali szereg czynności, dzięki którym ustalili, gdzie znajduje się matka czteromiesięcznej dziewczynki i zatrzymali ją. Los kobiety podzielił także jej 31-letni partner. Oprócz czteromiesięcznej dziewczynki para wychowywała także dwulatka i pięciolatkę.

Po przesłuchaniu świadków i zgromadzeniu dokumentacji medycznej parze przedstawiono zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad niemowlęciem oraz narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź zdrowia pozostałych dzieci będących pod ich opieką.

„Rodzeństwo maltretowanej dziewczynki zostało umieszczone w placówce, a o całej sytuacji został powiadomiony sąd rodzinny, który podejmie w tej sprawie decyzje. Na wniosek śledczych i prokuratora, sąd tymczasowo aresztował na 3 miesiące 26-latkę i jej 31-letniego partnera. Parze grozi nawet 10 lat więzienia” – relacjonuje Komenda Miejska Policji w Siemianowicach Śląskich.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wielka Brytania: Pięciu aresztowanych za przygotowanie zamachu terrorystycznego

Pięć osób aresztowali brytyjscy antyterroryści w skoordynowanej operacji przeprowadzonej w Londynie, Manchesterze i Peterborough. Zatrzymani mieli brać udział w przygotowaniach do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego.

Zatrzymania, których dokonano w północnej części Londynu, w Manchesterze oraz Peterborough, były częścią zaplanowanej wcześniej operacji i nie miały związku ani z zamachem na London Bridge 29 listopada, ani ze zbliżającym się Sylwestrem – poinformowała brytyjska policja. „Funkcjonariusze wydziału antyterrorystycznego komendy policji Wielkiego Londynu wraz z kolegami z północno-zachodniej i ze wschodniej Anglii zatrzymali pięciu mężczyzn w związku z podejrzeniem o działalność terrorystyczną. „Zatrzymań dokonano 30 grudnia rano, cała piątka pozostaje w rękach policji” – czytamy w wydanym w tej sprawie przez Metropolitan Police komunikacie.

Zarzut udziału w przygotowaniach do popełnienia aktu terroru dotyczy czterech spośród zatrzymanych: 21-latka z Manchesteru, 19-latka z Peterborough oraz dwóch mężczyzn z Londynu, w wieku 22 i 23 lat. Piątemu zatrzymanemu, również 19-latkowi z Peterborough, przedstawiono zarzut nakłaniania do terroryzmu.
Źródło info i foto: TVP.info

Podejrzani o spowodowanie tragicznego wybuchu gazu w Szczyrku trafili do aresztu

Bielski sąd zdecydował o zastosowaniu aresztu tymczasowego dla trzech osób podejrzanych o spowodowanie wybuchu gazu w Szczyrku. W wyniku wybuchy zawalił się trzykondygnacyjny dom i zginęło osiem osób – w tym czworo dzieci. O zastosowanie wobec zatrzymanych aresztu tymczasowego wnioskowała prokuratura, prowadząca śledztwo w sprawie tej tragedii.

O decyzji sądu poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej sędzia Jarosław Sablik. Jak powiedział, dwaj podejrzani zostali aresztowani na trzy miesiące, trzeci – na miesiąc.

Decydując o aresztowaniu wszystkich trzech mężczyzn sąd kierował się chęcią zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania.

Przesłankami zastosowania aresztu, oprócz prawdopodobieństwa popełnienia przez podejrzanych zarzucanych im czynów, były m.in. obawa matactwa oraz zagrożenie wysoką karą. Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia. Mężczyźni są podejrzani o sprowadzenie pożaru i zawalenia się budynku, w wyniku czego śmierć poniosło osiem osób – to zarzuty z art. 163 Kodeksu karnego.

Prokuratura wnioskowała o trzymiesięczny areszt dla wszystkich mężczyzn

Podejrzani to: Roman D. – prezes firmy budowlanej, która zleciła przewiert pod ul. Leszczynową w Szczyrku, oraz Marcin S. i Józef D. – pracownicy firmy budowlanej specjalizującej się w przewiertach podziemnych i wykonujący to zlecenie. Sędzia Sablik nie sprecyzował, którzy podejrzani zostali aresztowani na trzy miesiące, a który na miesiąc. Prokuratura wnioskowała o trzymiesięczny areszt dla każdego z trzech podejrzanych.

Na decyzję sądu w sprawie zastosowania aresztu przysługuje odwołanie do sądu okręgowego.

Podejrzani zostali zatrzymani w środę. Po przedstawieniu im zarzutów przedstawiciele prokuratury poinformowali, że treść wyjaśnień złożonych przez zatrzymanych wymaga zweryfikowania, na co potrzeba czasu – stąd m.in. wniosek o areszt.

Kwalifikacja prawna zarzucanego podejrzanym czynu jest dla wszystkich taka sama. Treść zarzutów różni się w zależności od roli, jaką mężczyźni odgrywali w sprawie. Śledczy nie udzielają informacji na temat wyjaśnień podejrzanych.

Wybuch było słychać wiele kilometrów dalej

Do tragedii doszło 4 grudnia wieczorem. Wybuch gazu zniszczył całkowicie trzykondygnacyjny dom. Ratownicy znaleźli w gruzach ciała ośmiu ofiar, w tym czworga dzieci. Eksplozja była tak silna, że słychać ja było wiele kilometrów dalej, trzykondygnacyjny dom zawalił się całkowicie. Doszło również do pożaru. Jedna z mieszkanek domu w czasie wybuchu przebywała w pracy, to ona poinformowała służby, że w budynku mogło znajdować się osiem osób.

Po wybuchu bielska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Śledczy zlecili pisemne opinie powołanych w tej sprawie biegłych z zakresu fizykochemii, budownictwa, gazownictwa, geodezji i geologii.

Przed ponad tygodniem prokuratorzy potwierdzili, że istniał związek między wybuchem gazu w Szczyrku a pracami budowlanymi prowadzonymi pod ulicą, przy której stał zniszczony dom. Podczas badania z wykorzystaniem georadaru znaleziono miejsce uszkodzenia gazociągu, które później zostało odsłonięte i poddane szczegółowym oględzinom.

W poniedziałek bielska prokuratura poinformowała o zakończeniu identyfikacji wszystkich ofiar wybuchu gazu. Zostały one pochowane na cmentarzu parafialnym w Szczyrku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rozbito grupę handlującą narkotykami

13 osób zatrzymanych, 11 tymczasowo aresztowanych, a 2 objętych policyjnym dozorem to wynik dotychczasowych działań stołecznych policjantów wymierzonych w przestępczość narkotykową na terenie województwa mazowieckiego. Dzięki funkcjonariuszom na rynek nie trafi znaczna ilość środków odurzających i substancji psychotropowych, a mężczyźni podejrzewani o ich przemyt, wprowadzanie do obrotu oraz inne przestępstwa usłyszeli już zarzuty. Mogą im grozić kary wieloletniego więzienia.

Policjanci ze stołecznego wydziału do walki z przestępczością narkotykową prowadzą pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga sprawę, która swój początek miała w ubiegłym roku. Wspólne śledztwo przyniosło nowe ustalenia. Dzięki pracy operacyjnej i procesowej wytypowano osoby, które mogły zaopatrywać się w narkotyki produkowane w podwarszawskiej miejscowości, a następnie rozprowadzać je na terenie województwa mazowieckiego.

Z informacji śledczych i policjantów wynikało, że w narkotykowy proceder może być zamieszana grupa osób, mieszkańców powiatu ostrołęckiego i siedleckiego, wielokrotnie karanych, niebezpiecznych, mających na koncie kolejne poważne przestępstwa, w tym usiłowanie zabójstwa.

Policjanci po raz kolejny „uderzyli” w narkotykowe środowisko. Wspierani przez „antyterrorystów” jednocześnie weszli do ponad 20 mieszkań i domów głównie na terenie województwa mazowieckiego. Do działań zaangażowano również policjantów z radomskiego wydziału „antynarkotykowego”, komend rejonowych, powiatowych garnizonu stołecznego oraz wydziałów KSP. W powiecie ostrołęckim zostało zatrzymanych 8 mężczyzn, w Siedlcach – 2, a pozostali w Ostrowi Mazowieckiej, Elblągu i Warszawie. Podczas przeszukań ich miejsc zamieszkania, pomieszczeń gospodarczych oraz pojazdów zabezpieczono 65 tys. złotych na poczet przyszłych kar, znaczną ilość amfetaminy oraz marihuany. Przejęto także kokainę.

Z ustaleń śledczych wynika, że osoby te na przestrzeni ostatnich lat mogły wprowadzić do obrotu co najmniej 240 kilogramów narkotyków oraz brać udział w ich przemycie, m.in. z Holandii i Niemiec, a z procederu uczyniły sobie stałe źródło dochodu. W toku prowadzonego śledztwa okazało się również, że jeden z mężczyzn jest podejrzewany o próbę zabójstwa z broni palnej, a do zdarzenia doszło w Ostrołęce w 2016 roku.

Wszyscy zatrzymani zostali przewiezieni do Komendy Stołecznej Policji. Po wykonaniu czynności procesowych policjanci doprowadzili ich do Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga, gdzie zostali przesłuchani. Prokurator przedstawił im łącznie kilkadziesiąt zarzutów z Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii dotyczących głównie przemytu narkotyków, wprowadzania ich do obrotu oraz posiadania. Część z nich była wielokrotnie karana. 34-latek odpowie także za usiłowanie zabójstwa. Sąd po zapoznaniu się ze sprawą podjął decyzję o zastosowaniu aresztu wobec 11 mężczyzn, dwóch zostało objętych policyjnym dozorem.

Sprawa ma charakter rozwojowy, a policjanci nie wykluczają dalszych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Wielka Brytania: Trzecia osoba z zarzutami ws. 39 ciał znalezionych w ciężarówce

Brytyjska prokuratura postawiła formalne zarzuty trzeciemu mężczyźnie zatrzymanemu w związku ze śmiercią 39 Wietnamczyków, których ciała znaleziono w październiku w kontenerze ciężarówki w południowo-wschodniej Anglii – poinformowano w niedzielę.

23-letni Christopher Kennedy, który podobnie jak dwaj wcześniej aresztowani pochodzi z Irlandii Północnej, został oskarżony o współudział w przemycie ludzi oraz o pomoc w nielegalnym przekroczeniu granicy Wielkiej Brytanii. Został on zatrzymany w piątek na drodze w Beaconsfield, niespełna 40 km na zachód od Londynu. W poniedziałek ma stanąć przed sądem w Chelmsford w hrabstwie Essex.

Tragiczna śmierć 39 osób

Jest on trzecią osobą aresztowaną w związku ze śmiercią wietnamskich imigrantów. Tego samego dnia, w którym znaleziono ich ciała, zatrzymano 25-letniego kierowcę ciężarówki. Kilka dni później w Irlandii aresztowano jeszcze jednego mężczyznę, o którego ekstradycję starają się władze brytyjskie. Postawiono im zarzuty zabójstwa, uczestnictwa w przemycie ludzi oraz pomocy w nielegalnym przedostaniu się na terytorium Wielkiej Brytanii. Pochodzą z Irlandii Północnej, podobnie jak dwaj inni mężczyźni, bracia, którzy są poszukiwani w związku z tą sprawą.

Do makabrycznego odkrycia doszło w nocy z 22 na 23 października w parku przemysłowym Waterglade Industrial Park w hrabstwie Essex, ok. 30 km na wschód od Londynu. Ciała znajdowały się w kontenerze chłodni umieszczonym na naczepie ciężarówki. Kontener przypłynął tej samej nocy z belgijskiego Zeebrugge do angielskiego portu Purfleet, gdzie odebrał go kierowca ciężarówki, która – jak się przypuszcza – przyjechała z Irlandii Północnej.

Wszyscy zmarli – 31 mężczyzn i osiem kobiet – byli Wietnamczykami. Wśród ofiar było 10 nastolatków, w tym dwaj 15-letni chłopcy. W Wietnamie w związku z tą sprawą aresztowano dotychczas 11 osób.
Źródło info i foto: onet.pl

Funkcjonariusze CBŚP i KAS zatrzymali 3 osoby ws. prania pieniędzy

Funkcjonariusze CBŚP i dolnośląskiej KAS zatrzymali trzy osoby i zabezpieczyli ponad 160 tys. zł. Podejrzani usłyszeli zarzuty m.in. prania pieniędzy. Zostali aresztowani. Akcja odbyła się w ramach śledztwa, w którym zatrzymano już 17 osób i łącznie przedstawiono 64 zarzuty.

W ramach rozpracowywania zorganizowanej grupy przestępczej policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji Zarządu we Wrocławiu i funkcjonariusze Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu, zatrzymali trzy osoby. Według śledczych, członkowie tej grupy zajmowali się oszustwami, praniem pieniędzy i wyłudzeniem podatku VAT. Jeden z zatrzymanych mężczyzn jest podejrzany o kierowanie grupą i nadzorowanie przestępczego procederu.

Duże straty Skarbu Państwa

Z ustaleń funkcjonariuszy Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu i policjantów z Centralnego Biura Śledczego Policji wynika, że członkowie grupy łamali prawo w zakresie wyłudzenia nienależnego zwrotu podatku od towarów i usług poprzez organizowanie fikcyjnego łańcucha transakcji w obrocie śrutą sojową, powodując straty Skarbu Państwa. Pieniądze pozyskiwane z przestępstw, lokowano w innych interesach. Funkcjonariusze dolnośląskiej KAS oszacowali, że członkowie grupy mogli „wyprać” ponad 37 mln zł.

Z ustaleń śledztwa wynika, że każdy z zatrzymanych w minionym tygodniu miał określoną rolę w grupie. Jacek B. ps. „Lelek”, według śledczych, był „głową zarządu” grupy oraz osobą, która prawdopodobnie finansowała cały proceder. Kamil B. miał czuwać nad sprawną działalnością grupy, natomiast Tomasz D. miał zapewniać bezpieczeństwo pozostałym członkom grupy oraz załatwiał wszelkie sprawy „wierzytelności”.

Podczas przeszukań miejsc zamieszkania i użytkowania podejrzanych zabezpieczono pieniądze w kwocie ponad 160 tys. zł oraz mienie ruchome na kwotę około 25 tys. zł.

Prokurator Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, przedstawił zatrzymanym zarzuty dotyczące nie tylko udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, ale także prania pieniędzy oraz o charakterze karno-skarbowym. Na podstawie zebranego materiału dowodowego Sąd Rejonowy dla Wrocławia Śródmieścia zastosował tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy wobec wszystkich zatrzymanych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kraśnik: Policja zabezpieczyła 15 kg marihuany

Policjanci z Kraśnika zatrzymali czterech mężczyzn i zabezpieczyli ponad 15 kg suszu konopi indyjskich. Narkotyki zostały ujawnione w trakcie przeszukań posesji zatrzymanych mężczyzn. Wszyscy zostali już tymczasowo aresztowani. Za posiadanie znacznych ilości środków odurzających grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Kraśniccy kryminalni ustalili osoby, które mogą posiadać znaczne ilości marihuany. Policjanci przeszukali miejsca, w których mogła znajdować się zabroniona substancja. Ujawnili w sumie ponad 15 kg suszu roślinnego. Badanie potwierdziło, że jest to marihuana. Narkotyki były przechowywane w różnych miejscach, tylko w jednym przypadku policjanci w budynku gospodarczym odnaleźli 12,5 kg.

Kolejne narkotyki zostały znalezione w samochodzie jednego z zatrzymanych, w trakcie przewożenia z miejsca uprawy do suszenia, w tym przypadku waga zabezpieczonych roślin wyniosła ponad kilogram. W ustalonym miejscu uprawy policjanci zabezpieczyli kolejne 2 kilogramy ziela konopi przygotowane do przetworzenia.

Zatrzymani mężczyźni to mieszkańcy gminy Kraśnik w wieku 23-25 lat. Wszyscy już wcześniej byli notowani za złamanie przepisów ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Na podstawie zgromadzonych przez policjantów materiałów młodym mężczyznom zostały postawione zarzuty uprawy, posiadania oraz udzielania środków odurzających.

Sąd Rejonowy pojął decyzję o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci aresztów tymczasowych wobec wszystkich zatrzymanych.
Źródło info i foto: Policja.pl

Niemcy: Dwaj policjanci z Turyngii podejrzani o zgwałcenie Polki

Dwaj policjanci z Turyngii zostali aresztowani pod zarzutem zgwałcenia Polki podczas interwencji. Obaj zatrzymani weszli do mieszkania z kobietą, która miała okazać im dowód tożsamości. Tam miało dojść do gwałtu. Do gwałtu miało dojść w ubiegłą sobotę po tym, jak policja przeprowadziła rutynową kontrolę dokumentów tożsamości kobiety i towarzyszącego jej męża. Funkcjonariusze podejrzewali, że okazane im dokumenty są fałszywe.

Kontrolowanych przewieziono na komendę policji w Arnstadt, tam potwierdzono, że dokumenty są podrobione. Kobieta przyznała, że w domu ma oryginalny dowód tożsamości. Wraz z nią pojechało po niego trzech mundurowych. Dwóch weszło z kobietą do mieszkania, a trzeci pozostał na zewnątrz.

Funkcjonariusz „z tłem migracyjnym”

Jednym z funkcjonariuszy, który miał dopuścić się gwałtu, był 40-letni Niemiec. Media nie podają narodowości drugiego z policjantów. Informują jedynie, że był to młody mężczyzna „z tłem migracyjnym” – ukończył szkołę policyjną dopiero przed dwoma laty. Według informatorów stacji RTL, trzeci z policjant czekał w pobliżu mieszkania, razem z mężem Polki.

Dzień po tej interwencji kobieta oskarżyła funkcjonariuszy o gwałt. Według informacji stacji RTL z kręgów policyjnych, podczas obdukcji potwierdzono, że kobieta odbyła stosunek płciowy. Policja nie informuje jednak, czy dysponuje już wynikami badania DNA. Stacja podaje, natomiast, że kobieta była w stanie podać cechy charakterystyczne budowy anatomicznej mężczyzn.

Uciekał i stawiał opór przy zatrzymaniu

Obaj funkcjonariusze zostali we wtorek zatrzymani. Starszy z nich miał próbować zbiec, ale po pościgu ujęto go. Podczas zatrzymania stawiał opór. Obu zatrzymanym prokuratura postawiła już zarzut gwałtu zbiorowego. Grozi im kara więzienia od 3 do 15 lat.

Szef niemieckiego MSW: oczekuje się, że policjanci będą zachowywać się wzorowo

Do sprawy odniósł się minister spraw wewnętrznych Niemiec Georg Maier: – Gdyby zarzut został potwierdzony, byłoby to nie tylko poważne przestępstwo, ale miałoby także poważne konsekwencje prawne. Maier przyznał, że potwierdzenie zarzutów mogłyby zmniejszyć zaufanie do policji. Podkreślał, że „powszechnie oczekuje się, że policjanci będą zachowywać się wzorowo”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sztokholm: W mieście działa 50 gangów. Przywódcami są również kobiety

W Sztokholmie jest 50 gangów (w 2017 roku było ich 46), w których działa 1,5 tys. osób. Członkami grup przestępczych są coraz młodsi ludzie, a kluczowe role odgrywają w nich także kobiety – alarmuje ujawniony w czwartek raport szwedzkiej policji.

W dokumencie o „zorganizowanych siatkach przestępczych regionu sztokholmskiego” wyodrębniono 50 gangów, z czego za nowe uznano 20 grup. Jak podkreślają autorzy, niektóre powstały w wyniku transformacji poprzednich.

„W większości to lokalne grupy walczące ze sobą za pomocą broni palnej. Strzelaniny coraz bardziej zagrażają jednak osobom postronnym” – stwierdza szef wywiadu kryminalnego sztokholmskiej policji Palle Nilsson.

Według policji spiralę przemocy nakręca 25-30 osób. Najmniejsze grupy przestępcze liczą kilkanaście osób, największe mają nawet setki członków. W gangach aktywnie działają osoby poniżej 16. roku życia, które są rekrutowane ze szkolnych świetlic. „Widzimy także rosnące znaczenie kobiet, prowadzących działalność operacyjną, gdy mężczyźni zostają aresztowani lub zastrzeleni” – podkreśla Nilsson.

Przyczyną konfliktów między gangami jest walka o wpływy z handlu narkotykami. Jak podawały wcześniej media, w Sztokholmie od niedawna działa międzynarodowa grupa przestępcza Black Axe. Przestępcy trudnią się sprowadzaniem imigrantów z Afryki Zachodniej pod pretekstem pracy. W rzeczywistości imigranci są zmuszani do sprzedaży heroiny oraz prostytucji.

Bieżący rok uważany jest w stolicy Szwecji za wyjątkowo krwawy. Do końca sierpnia w Sztokholmie i okolicach miały miejsce 72 strzelaniny. W ich wyniku 15 osób poniosło śmierć, a 23 zostały ranne.

Jak twierdzi policja, sposobem na walkę z gangami powinno być zwiększenie obecności mundurowych w zagrożonych dzielnicach oraz rozszerzenie programu ułatwiającego młodym członkom opuszczenie świata przestępczego. Według mediów to dokonana w 2015 roku reorganizacja policji spowodowała, że w wielu miejscach przestała być ona widoczna, ustępując pola gangom.

Szwedzki rząd pracuje nad pakietem zmian przepisów mających zaostrzyć kary. Wciąż trwa dyskusja, na ile surowiej powinny być traktowane osoby poniżej 21. roku życia. Dziś przysługuje im specjalne złagodzenie wymiaru kary, co powoduje, że najczęściej unikają więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info