Londyn: Aresztowano 135 uczestników akcji Extinction Rebellion

W Londynie aresztowano 135 uczestników akcji protestu zainicjowanych przez Extinction Rebellion, organizację nawołującą do pilnych działań na rzecz powstrzymania zmian klimatycznych – poinformowała w poniedziałek policja metropolitalna. „Według stanu na godzinę 12:30 (13:30 w Polsce) przeprowadzono 135 zatrzymań” – napisała na Twitterze policja.

Wcześniej w poniedziałek policja informowała o aresztowaniu w Londynie 21 osób. Aktywiści z Extinction Rebellion planują protestować przez dwa tygodnie w ok. 60 miastach na świecie, oprócz Londynu m.in. w Berlinie, Nowym Jorku i Sydney.

W Londynie w poniedziałek rano działacze tej organizacji, zamykając się w samochodach, zablokowali most i kilka ulic w dzielnicy Westminster, gdzie mieszczą się budynki rządowe. Z kolei przed siedzibą ministerstwa obrony odbyła się pikieta. W ciągu dnia planowane są podobne blokady w pobliżu siedziby parlamentu i na Trafalgar Square, jak również siedząca manifestacja na lotnisku London City.

Jak zapowiadają aktywiści, demonstracje w brytyjskiej stolicy będą pięć razy liczniejsze niż te, które miały miejsce w kwietniu. Spodziewają się, że w ciągu dwóch tygodni protestów w Londynie weźmie w nich udział ok. 30 tys. osób.

Kwietniowe protesty Extinction Rebellion w Londynie trwały przez 11 dni. W ich czasie aresztowano ponad 1000 osób, z czego 850 osobom postawiono różne zarzuty naruszania porządku publicznego, a 250 z nich dotychczas uznano za winne.

W zeszłym tygodniu londyńska policja poinformowała o zmobilizowaniu tysięcy dodatkowych funkcjonariuszy w związku z protestami i zapowiedziała, że każdy, kto złamie prawo, nawet podczas pokojowych demonstracji, musi się liczyć z aresztowaniem.
Źródło info i foto: interia.pl

Meksyk: Aresztowani polscy marynarze oczyszczeni z zarzutów

Dwaj polscy marynarze, których aresztowano w Meksyku, zostali oczyszczeni z zarzutów i wypuszczeni na wolność – taką decyzję podjął sąd w Ciudad Victoria – informuje RMF FM. Do Polski wracają pierwszy oficer statku UBC Savannah i pracownik maszynowni. Trzeci z naszych rodaków – kapitan masowca – będzie musiał jeszcze pozostać w areszcie, a wraz z nim 19 Filipińczyków, czyli pozostali członkowie załogi. Wszyscy marynarze zostali aresztowani na początku sierpnia, kilka dni po tym, jak podczas rozładunku kruszywa w porcie w meksykańskiej Altamirze zauważyli w ładowni podejrzane pakunki. Kapitan natychmiast przerwał pracę i wezwał do portu policję.

Zwolnieni z aresztu Polacy otrzymali już paszporty tymczasowe od polskiego konsula. Cypryjska firma, która zatrudnia załogę, organizuje transport pierwszego oficera i pracownika maszynowni do kraju. Sąd zdecydował o pozostawieniu kapitana w areszcie, bo zdaniem miejscowych śledczych, dowodzący jednostką nie dopełnił swoich obowiązków. Prokurator zarzucając to kapitanowi powołał się jedynie na meksykańskie przepisy o żegludze i handlu na morzu. Zdaniem obrońców Polaków, nie przestawił on jednak żadnych konkretnych dowodów, mogących to w jakikolwiek sposób poprzeć. Wszystko wskazuje więc na to, że polskiego kapitana czeka proces przed meksykańskim sądem.

Nie wiadomo jeszcze, co czeka pozostałą część załogi, czyli 19 Filipińczyków. W ich przypadku sąd nie podjął jeszcze żadnej konkretnej decyzji – ani o przedstawieniu zarzutów, ani o ewentualnym zwolnieniu ich do domu.

Statek UBC Savannah to masowiec pływający pod cypryjską banderą. 11 lipca o 4:15 czasu lokalnego jednostka zacumowała w porcie w kolumbijskiej Branquilli. Załoga przypłynęła tam zrealizować zlecenie transportu 16 500 ton tzw. met-coke, czyli koksu metalurgicznego. O godzinie 12:00 tego samego dnia rozpoczęto załadunek.

Zarówno kapitan jak i miejscowe służby miały informację o tym, że istnieje ryzyko próby przemytu kokainy z Kolumbii. M.in. dlatego UBC Savannah, przed wypłynięciem z portu w Branquilli, była dwukrotnie kontrolowana przez kolumbijską policję antynarkotykową. Pierwszą kontrolę w dzienniku pokładowym odnotowano 14 lipca między 01:21 a 02:30 miejscowego czasu. Kolejną – w ciągu dnia, między 16:20 a 18:50. Oprócz tego, miejscowe służby przyglądały się również samemu procesowi załadunku. Żadna z kontroli nie wykazała nieprawidłowości.

Do Altamiry UBC Savannah dotarła po pięciu dniach. Kiedy ruszył rozładunek kruszywa i stopniowo opróżniano wszystkie ładownie, w jednej z nich załoga zauważyła podejrzane pakunki. Na mostek wezwano wówczas kapitana, który zdecydował o natychmiastowym przerwaniu prac i wezwaniu na miejsce policji. Okazało się, że w workach znajduje się kokaina. Początkowo zabezpieczono tylko nielegalne pakunki, ale po kilku dniach śledczy podjęli decyzję, by aresztować całą załogę masowca.

Termin rozprawy, na której sąd będzie podejmować kolejne decyzje dotyczące polskiego kapitana, nie jest jeszcze znany.
Źródło info i foto: interia.pl

Włochy: Aresztowano sprawców wybuchu paniki w dyskotece

Pod zarzutem zabójstwa aresztowano we Włoszech siedmiu członków grupy przestępczej, która wywołała panikę w dyskotece w regionie Marche, gdzie w grudniu 2018 roku zginęło pięcioro nastolatków i kobieta.

W wyniku śledztwa ustalono, że grupa z miasta Modena rozpyliła w zatłoczonym lokalu w miejscowości Corinaldo koło Ankony gaz pieprzowy, by okraść uczestników koncertu. Wybuchła tam panika, w wyniku której ludzie tratowali się uciekając na zewnątrz.

Gang z Modeny w czasie licznych napadów przeprowadzanych tą metodą zdobywał łupy w wysokości nawet 15 tysięcy euro – poinformowali śledczy, którzy analizują 60 podobnych ataków we Włoszech i poza granicami tego kraju.

Członkowie gangu mają od 19 do 22 lat. Postawiono im zarzuty wielokrotnego zabójstwa.

Inne tragiczne zdarzenie z użyciem gazu pieprzowego miało miejsce w 2017 roku w Turynie, gdzie został on rozpylony, także z zamiarem dokonania rabunku, w strefie kibica. Zginęły dwie osoby, a ponad 1500 zostało rannych. Sprawcami byli imigranci z Afryki Północnej.
Źródło info i foto: TVP.info

Olecko: Zabójstwo 9-miesięcznej Blanki. Badania wykazały, że Grzegorz W. nie jest ojcem dziecka

Badania DNA miały według „Faktu” wykazać, że Grzegorz W., którego aresztowano ws. zabójstwa 9-miesięcznego dziecka w Olecku, a następnie zwolniono, nie jest ojcem dziewczynki. – Mój klient jest w rozsypce – mówi dziennikowi obrońca mężczyzny.

We wtorek Prokuratura Okręgowa w Suwałkach poinformowała, że Grzegorz W., jak wskazują zebrane przez śledczych dowody, nie zabił 9-miesięcznego dziecka z Olecka. Tymi dowodami są m.in. analizy logowań telefonu komórkowego mężczyzny, zeznania świadków, ale również wynik badania DNA. Teraz dziennik „Fakt” donosi, że ten ostatnio dowód dostarczył jeszcze jedną informację – Grzegorz W. według gazety nie jest ojcem Blanki. – Mój klient jest okropnym stanie psychicznym. Pamiętajmy, że był oskarżony o gwałt i zamordowanie własnej córki. Jest w rozsypce, bardzo przeżył pobyt w areszcie. Wymaga pomocy psychologa i psychiatry, żeby go postawili na nogi – mówi „Faktowi” Grzegorz Stipiczyński, adwokat mężczyzny.

Zabójstwo 9-miesięcznego dziecka w Olecku

22 czerwca policja z Olecka poinformowała o zabójstwie 9-miesięcznej dziewczynki, do którego doszło dzień wcześniej. Jak informowała prokuratura, sekcja zwłok wykazała, że dziecko zostało kilkukrotnie uderzone narzędziem twardokrawędzistym, m.in. w głowę i szyję, a także miało uszkodzone serce, co było efektem uderzeń w klatkę piersiową. Zarzuty postawiono matce dziecka oraz Grzegorzowi W., oboje trafili do aresztu, w poniedziałek mężczyzna został jednak zwolniony. Dziewczynka od listopada 2018 roku przebywała w rodzinie zastępczej, m.in. z powodu nadużywania środków psychoaktywnych przez matkę. W kwietniu br. wróciła do rodziny biologicznej.

W poniedziałek Polsat News poinformował, że w sprawie zatrzymano trzecią osobę, 50-letniego mężczyznę, znajomego matki dziewczynki, 35-letniej Anny W.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Algieria: Aresztowano najmłodszego brata prezydenta kraju

Algierska policja aresztowała w sobotę Saida Buteflikę, najmłodszego brata byłego prezydenta Algierii Abdelaziza Butefliki, który na początku kwietnia podał się do dymisji – podały lokalne władze. Aresztowano także dwóch byłych szefów wywiadu. Said Bouteflika przez ponad dekadę pełnił funkcję głównego doradcy prezydenta. De facto jednak, jak pisze agencja Reuters, rządził krajem po tym, jak Abdelaziz Buteflika w 2013 roku doznał udaru i poruszał się na wózku inwalidzkim.

Kolejny etap demontażu systemu

„Aresztowanie Saida jest kolejnym etapem demontażu systemu Butefliki” – cytuje Reuters jednego z wysokich rangą polityków algierskich, który chce zachować anonimowość, ale jest bliskim współpracownikiem szefa sztabu armii Ahmeda Gaeda Salaha, który obiecał Algierczykom uwolnić kraj od skorumpowanych polityków, wojskowych urzędników i oligarchów. W areszcie znaleźli się również dwaj byli szefowie wywiadu – generałowie Baszir Atmane Tartag i Mohamad Mediene.

Trójka aresztowanych dołączyła do pięciu algierskich miliarderów, w tym zbliżonych do Abdelaziza Butefliki, którzy dwa tygodnie temu znaleźli się w rękach policji w ramach śledztwa korupcyjnego.

Chcą odsunięcia od władzy całej rządzącej elity

82-letni Buteflika podał się do dymisji 2 kwietnia pod presją organizowanych od końca lutego wielotysięcznych i w większości pokojowych protestów. Jego rezygnacja nie uspokoiła jednak nastrojów i protestujący nadal wychodzą na ulice, domagając się odsunięcia od władzy całej elity rządzącej krajem od uzyskania niepodległości w 1962 roku. Żądają także pociągnięcia do odpowiedzialności skorumpowanych polityków.

Buteflikę na czele państwa tymczasowo zastąpił Abdelkader Bensalah, przewodniczący wyższej izby parlamentu. Ma on sprawować ten urząd do wyborów prezydenckich zaplanowanych na 4 lipca. Bensalah nie ma jednak poparcia w społeczeństwie, które domaga się jego ustąpienia. Autorytetem wśród Algierczyków cieszy się natomiast Salah, który przez wielu uważany jest obecnie za faktycznego przywódcę kraju.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Algieria: Aresztowano pięciu miliarderów. Śledztwo w sprawie afery korupcyjnej

Pięciu algierskich miliarderów, w tym kilku zbliżonych do Abdelaziza Butefliki, który zrezygnował z urzędu prezydenta pod wpływem masowych protestów, zostało aresztowanych w ramach śledztwa korupcyjnego – poinformowała w poniedziałek telewizja państwowa.

Prywatna stacja Ennahar TV podała, że aresztowani zostali przewiezieni do sądu, gdzie zgodnie z algierskim prawem zapoznali się z zarzutami postawionymi im przez prokuraturę.

Według Ennahar są to: najbogatszy biznesmen Algierii Isad Rebrab oraz czterej bracia z rodziny Kuninef. Rebrab stoi na czele firmy Cevital, która zajmuje się importem nierafinowanego cukru z Brazylii i eksportem cukru białego do Tunezji, Libii i innych krajów Bliskiego Wschodu.

Rodzina Kuninef zbliżona jest do Butefliki, który na początku kwietnia, po 20 latach u władzy, złożył urząd pod presją wojska i utrzymujących się od tygodni antyrządowych protestów.

Przed sąd wezwano byłego premiera

Do ich aresztowania doszło kilka dni po wypowiedzi szefa sztabu armii algierskiej, wiceministra obrony gen. Ahmeda Gaeda Salaha, który powiedział, że oczekuje, iż członkowie panującej elity zostaną pociągnięci do odpowiedzialności za korupcję.

W sobotę algierska telewizja podała, że przed sąd wezwano już byłego premiera Ahmeda Ujahię oraz obecnego ministra finansów Mohameda Lukala, byłych zaufanych Butefliki, w ramach śledztwa dotyczącego domniemanego sprzeniewierzenia środków publicznych.

82-letni Buteflika podał się do dymisji 2 kwietnia pod presją organizowanych od końca lutego wielotysięcznych i w większości pokojowych protestów. Jego rezygnacja nie uspokoiła jednak nastrojów i protestujący nadal wychodzą na ulice, domagając się odsunięcia od władzy całej elity rządzącej krajem od uzyskania niepodległości w 1962 roku. Żądają także pociągnięcia do odpowiedzialności skorumpowanych polityków.

Buteflikę na czele państwa tymczasowo zastąpił Abdelkader Bensalah, przewodniczący wyższej izby parlamentu; ma on sprawować ten urząd do wyborów prezydenckich zaplanowanych na 4 lipca.

Algierczycy domagają się rezygnacji prezydenta

W piątek setki tysięcy Algierczyków po raz kolejny protestowały w kraju, domagając się rezygnacji Bensalaha i innych prominentnych polityków. Bensalah na poniedziałek zaprosił na spotkanie przedstawicieli organizacji obywatelskich i partii politycznych, by omówić okres przejściowy przed wyborami, kilku zaproszonych uczestników zapowiedziało jednak, że nie przyjmie zaproszenia.

Armia, która zachowuje w kraju największe wpływy, tolerowała niesłabnące protesty, jednak niedawna wypowiedź Salaha może sugerować, że jej cierpliwość już się kończy – zauważa Reuters. 16 kwietnia Salah oświadczył, że wojsko rozważa wszelkie możliwości rozwiązania kryzysu politycznego, i ostrzegł, że „czas się kończy”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Chiny: Kanadyjczyk skazany na karę śmierci sam napisał apelację od wyroku

Przekazanie Kanadzie przez USA formalnego wniosku o ekstradycję wiceprezes Huawei Meng Wanzhou to jednocześnie kolejny etap losów trzech Kanadyjczyków zatrzymanych w Chinach. Jeden z nich, skazany na karę śmierci, złożył w poniedziałek apelację od wyroku. Ministerstwo sprawiedliwości USA przedstawiło w poniedziałek Huawei oraz jej wiceprezes Meng Wanzhou 13 zarzutów, związanych z łamaniem amerykańskich sankcji przeciwko Iranowi oraz dotyczących licznych oszustw, w tym bankowych, elektronicznych i kradzieży technologii.

Meng zatrzymano 1 grudnia w Kanadzie na wniosek władz amerykańskich, została zwolniona za kaucją i przebywa obecnie w areszcie domowym w Vancouver. Jak powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej pełniący obowiązki prokuratora generalnego USA Matthew Whitaker, USA starają się o ekstradycję Meng i przekażą Kanadzie formalny wniosek do środy, 30 stycznia. Tydzień temu Chiny zażądały, aby Stany Zjednoczone zrezygnowały z wnioskowania o ekstradycję Meng z Kanady.

Po jej aresztowaniu chińskie władze zagroziły Kanadzie „poważnymi konsekwencjami”, jeśli nie zostanie ona natychmiast uwolniona. Kilka dni po zatrzymaniu Meng, w Chinach aresztowano byłego dyplomatę Michaela Kovriga i przedsiębiorcę Michaela Stavora – Kanadyjczyków podejrzanych o „działalność zagrażającą bezpieczeństwu narodowemu Chin”. Chiński sąd podwyższył również niedawno innemu obywatelowi Kanady Robertowi Schellenbergowi wyrok za przemyt narkotyków z 15 lat więzienia na karę śmierci. Rząd Kanady zwrócił się już do Chin o ułaskawienie Schellenberga.

Różne definicje praworządności

Jak podał w poniedziałek dziennik „The Globe and Mail”, Robert Schellenberg złożył apelację od wyroku. Kanadyjczyk, korzystając z porad swojego chińskiego prawnika, sam napisał list w sprawie apelacji, co w Chinach uznawane jest za rzecz niespotykaną. Nie wiadomo, jak długo zajmie rozpatrzenie apelacji. Cytowany przez dziennik rzecznik prasowy chińskiego MSZ powiedział w poniedziałek, że „podstawą działania Chin jest praworządność”. Pojęcia praworządności i państwa prawa powracają w trwającym od grudnia ubiegłego roku dyplomatycznym sporze między Kanadą a Chinami. Kanada odwołuje się do zasady praworządności i wyraża swoje zaniepokojenie losem Kanadyjczyków, Chiny natomiast powracają do wypowiedzi na temat suwerenności swoich decyzji.

Media kanadyjskie zwracały uwagę, że pojęcie praworządności, tak jak jest ono rozumiane w zachodnich demokracjach, ma inne znaczenie w komunistycznych Chinach.

Huawei na celowniku

W wielu krajach rośnie nieufność wobec koncernu Huawei, największego producenta sprzętu telekomunikacyjnego na świecie. USA i niektórzy ich sojusznicy podejrzewają firmę o niejawne związki z chińskim rządem i obawiają się, że może ona wykorzystywać produkowane przez siebie urządzenia do prowadzenia działalności szpiegowskiej na rzecz Pekinu. Huawei zaprzecza tym zarzutom.

Założycielem istniejącej od 1987 roku firmy Huawei jest Ren Zhengfei, ojciec Meng Wangzhou. Według amerykańskich prokuratorów wartość jego majątku wynosi 3,2 mld dolarów, plasując go na 83. miejscu na liście najbogatszych ludzi na świecie. Ren Zhengfei był w przeszłości inżynierem pracującym dla chińskiego wojska. Kanada nie podjęła jeszcze decyzji w sprawie dopuszczenia Huawei do działania na krajowym rynku technologii 5G, ale w ubiegłym tygodniu rząd poinformował, że zainwestuje 40 mln dolarów kanadyjskich we współpracę z fińską Nokią. Prace badawcze mają być prowadzone na terenie Kanady.

Kilka dni wcześniej minister bezpieczeństwa publicznego Ralph Goodale powiedział, że Kanada nie będzie narażać swojego bezpieczeństwa, rozważając opcje wyboru dostawcy technologii 5G.
Źródło info i foto: tvn24.pl

We Francji aresztowano jednego z przywódców „żółtych kamizelek”

Jeden z liderów antyrządowych demonstracji we Francji został aresztowany przez policję za zorganizowanie nielegalnego protestu. Eric Drouet miał już wcześniej wytoczony proces za posiadanie broni – drewnianego kija – podczas jednej z manifestacji.

Mężczyzna na co dzień jest kierowcą tira. Po wybuchu protestów występował w telewizji jako rzecznik „żółtych kamizelek”. Do uczestniczenia w manifestacji wzywał na filmiku wideo umieszczonym na Facebooku.

Minister gospodarki i finansów Francji Bruno Le Maire powiedział, że jest czymś naturalnym, iż jeśli ktoś łamie prawo, musi się liczyć z konsekwencjami.

Aresztowanie Erica Droueta skrytykował przywódca skrajnej lewicy Jean-Luc Melenchon, który ocenił, że jest to nadużycie władzy. „Żółte kamizelki” od 17 listopada protestują w całej Francji przeciw rosnącym kosztom utrzymania. Początkowo domagali się rezygnacji z planowanej na 1 stycznia 2019 roku podwyżki podatków od paliwa. Po tym jak rząd się z niej wycofał, żądają podniesienia wysokości płac, emerytur i zasiłków dla bezrobotnych, zgłaszają też postulaty polityczne, w tym ustąpienia prezydenta.

Od początku demonstracji w wyniku wypadków w pobliżu organizowanych przez „żółte kamizelki” blokad dróg zginęło 10 osób; półtora tysiąca protestujących zostało rannych, w tym 50 poważnie.
Źródło info i foto: TVP.info

Francja: Mężczyzna groził detonacją granatu. Został aresztowany

Uczestnik tzw. ruchu „żółtych kamizelek”, który wczoraj groził detonacją granatu, jeśli protestujący przeciw podwyżkom podwyżce akcyzy na paliwa nie zostaną przyjęci przez prezydenta Emmanuela Macrona, został aresztowany – podała dzisiaj francuska policja. Do zdarzenia doszło wczoraj po południu w Angers na zachodzie Francji. Jeden z uczestników protestu, 45-letni mężczyzna, twierdził, że ma przy sobie materiały wybuchowe i groził ich detonacją w znajdującej się przy centrum handlowym Espace Anjou myjni samochodowej. Protestujący przeciw podwyżkom zorganizowali tam jedną z blokad.

Po kilku godzinach negocjacji, mężczyzna oddał się w ręce policji. Jak poinformował przedstawiciel lokalnych władz, granat, którym groził mężczyzna, nie był atrapą i istniało realne ryzyko dla zgromadzonych w pobliżu osób. Ruch „żółtych kamizelek” odciął się od mężczyzny z granatem.

Protesty we Francji

Na dzisiaj ruch „żółtych kamizelek” zwołał kolejne protesty przeciw podwyżkom. Władze spodziewają się, że do samego Paryża przyjedzie około 30 tysięcy demonstrantów, w związku z czym zmobilizowano dodatkowe trzy tysiące policjantów, ale protesty będą się odbywać w całej Francji. W ubiegły weekend prowadzone były one w ponad 2000 miejsc, a wzięło w nich udział 280 tysięcy osób. Jak podało ministerstwo spraw wewnętrznych, w protestach śmierć poniosły dwie osoby, a ponad 600 doznało obrażenia. Aresztowano co najmniej 50 osób, choć w większość protestów przebiegała spokojnie.

Przyczyną protestów jest zapowiedziana przez administrację prezydenta Macrona kolejna podwyżka akcyzy na paliwa, w tym zwłaszcza na olej napędowy. Jak informuje AFP, w ciągu ostatnich 12 miesięcy jego cena we Francji wzrosła o 23 proc., do ok. 1,51 euro za litr, co jest najwyższym poziomem od początku XXI wieku. Po części przyczyną tego wzrostu jest podniesienie podatków – w tym roku zwiększyły się one o 3,9 eurocentów za litr benzyny i 7,6 eurocentów za litr paliwa typu diesel, zaś od 1 stycznia mają one zostać podniesione odpowiednio o 2,9 oraz 6,5 eurocentów za litr.

Władze chcą w ten sposób skłonić kierowców do wymiany bardziej szkodliwych dla środowiska samochodów z silnikami diesla, które we Francji są dość rozpowszechnione, jednak wielu mieszkańców małych miast i wsi – skąd głównie wywodzą się uczestnicy ruchu „żółtych kamizelek” – na to nie stać.
Źródło info i foto: onet.pl

W Bytomiu aresztowano dwóch mężczyzn w związku z zabójstwem

Decyzją sądu podejrzani w wieku 44 i 50 lat zostali tymczasowo aresztowani. Usłyszeli zarzut zabójstwa. Grozi im dożywocie. Policja prowadzi śledztwo w sprawie. Bytomscy funkcjonariusze zatrzymali dwóch mężczyzn w związku z zabójstwem 32-latka. Zwłoki bytomianina z ranami kłutymi znaleziono w mieszkaniu przy ul. Wyczółkowskiego.

Zatrzymano 44-latka i jego 50-letniego znajomego. Mężczyźni byli pijani. Badanie alkomatem wykazało u nich od 1 do 1,5 promila alkoholu w organizmie. Zebrany przez śledczych materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie zatrzymanym zarzutów zabójstwa. Decyzją sądu mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani. W więzieniu mogą spędzić resztę swojego życia.
Źródło info i foto: Wprost.pl