W Grecji aresztowano polskiego kapitana statku, który zderzył się z okrętem wojennym

Polski kapitan kontenerowca Maersk Launceston został aresztowany w środę, dzień po zderzeniu jego statku z okrętem greckiej marynarki wojennej w pobliżu portu w Pireusie – poinformowało greckie ministerstwo żeglugi. Okręt wojenny został poważnie uszkodzony, a dwie osoby zranione.

Polski kapitan został aresztowany po przesłuchaniu przez władze greckiego portu – przekazało biuro prasowe ministerstwa. Dodano, że Polaka oskarżono o „spowodowanie wypadku morskiego na skutek zaniedbania”. Liczący 266 m i 22 członków załogi pływający pod portugalską banderą kontenerowiec na razie nie może też opuścić portu.

Do kolizji doszło we wtorek nad ranem trzy mile morskie od Pireusu, głównego portu w pobliżu Aten – relacjonuje agencja AFP. Długi na ok. 70 m grecki niszczyciel min Kallisto został poważnie uszkodzony, a dwie spośród 27 znajdujących się na pokładzie osób lekko ranne.

Marynarka wojenna i straż przybrzeżna natychmiast podjęły akcję ratunkową, poszkodowanych przetransportowano do szpitala, a okręt został odholowany do bazy morskiej na Salaminie.

Według greckich mediów najbardziej zniszczona została rufa Kallisto, a okręt został „niemal przecięty na pół”. Uszkodzenia są tak poważne, że okrętu najprawdopodobniej nie da się naprawić.

To cud, że nie było ofiar – powiedział we wtorek rzecznik greckiego rządu Stelios Pecas.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

FBI: Chcieli porwać gubernator Michigan Gretchen Whitmer

Federalne Biuro Śledcze (FBI) informuje o rozbiciu siatki, która planowała porwanie gubernator stanu Michigan Gretchen Whitmer i szturm na stanowy parlament. W sprawie aresztowano 12 osób.

Z dokumentów FBI wynika, że spiskowcy dwukrotnie omawiali porwanie gubernator do „bezpiecznego miejsca” w Wisconsin. Tam miałaby mieć „proces”. Zdaniem spiskowców Whitmer, która wprowadziła w swoim stanie szerokie restrykcje związane z epidemią koronawirusa, sprzeniewierzyła się konstytucji Stanów Zjednoczonych.

W przekazanym sądowi dokumencie agent FBI informuje, że członkowie grupy mówili m.in. o „zamordowaniu tyranów”. Spiskowcy prowadzili rekrutację do swojej siatki – zachęcali do rozmów z sąsiadami i rozpowszechniania swojego planu.

Grupa początkowo rozważała szturm na stanowy parlament w Michigan. Później jednak głównym planem było porwanie gubernator z jej wakacyjnego domu na północy Michigan. By przygotować się do akcji, w sierpniu i wrześniu konspiratorzy dwukrotnie udali się pod dom gubernator. W planach mieli wysadzenie mostu oraz detonowanie ładunków, by przeszkodzić służbom bezpieczeństwa w próbie odbicia Whitmer. Ostatnie ćwiczenia planowali na koniec października. Cała akcja miała zostać przeprowadzona jeszcze przed amerykańskimi wyborami prezydenckimi, które odbędą się 3 listopada.

Do środy wieczór – jak podaje portal Detroit News – pod zarzutami stanowymi i federalnymi aresztowano 12 osób.

Śledztwo wszczęto na początku 2020 roku. FBI dowiedziało się o spisku z mediów społecznościowych i dyskusji o obaleniu władz przemocą. Na jednym ze spotkań grupy w Ohio była wynagradzana przez federalne służby osoba, której informacje pomogły w aresztowaniach. Źródło otrzymało w zamian 8,6 tys. USD.

Słowa wsparcia dla reprezentującej Partię Demokratyczną Whitmer płyną zarówno od polityków jej macierzystego ugrupowania, jak i Republikanów. – To jedna z największych spraw w najnowszej historii policji w Michigan – ocenił pułkownik Joe Gasper.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Aresztowano kobietę podejrzaną o przesłanie koperty z trucizną do Białego Domu

Na granicy amerykańsko-kanadyjskiej aresztowano kobietę podejrzaną o wysłanie koperty z trucizną do Białego Domu – poinformowała w niedzielę agencja Associated Press, powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa USA. Amerykańskie służby przejęły kopertę zawierającą rycynę przed kilkoma dniami. Adresowany do prezydenta Donalda Trumpa list został przechwycony w jednej z sortowni.

List miał zostać wysłany z Kanady. Kobiecie najprawdopodobniej postawione zostaną zarzuty federalne. Jej tożsamość nie jest znana. To nie pierwszy przypadek wysłania listu z rycyną do amerykańskiego przywódcy.

W 2018 roku aresztowano weterana marynarki wojennej, który przyznał się, że wysłał Trumpowi i innym przedstawicielom administracji koperty zawierające substancję podobną do rycyny. Listy zostały przechwycone przez służby.

Cztery lata wcześniej na 25 lat więzienia skazano mężczyznę z Missisipi, który zaadresował listy z rycyną do ówczesnego prezydenta USA Baracka Obamy oraz innych urzędników. W żadnych z tych przypadków koperty z trucizną nie trafiły do rąk amerykańskich prezydentów.

Rycyna to toksyczna substancja pochodząca z rącznika pospolitego i była stosowana w zamachach terrorystycznych. Zażycie trucizny może być śmiertelne, skutkować m.in. krwotokiem wewnętrznym, uszkodzeniami wątroby, nerek i układu krwionośnego.
Źródło info i foto: onet.pl

Białystok: Fałszywe faktury VAT, milionowe straty

Krajowa Administracja Skarbowa z Białegostoku wykryła i rozbiła grupę przestępczą, która naraziła Skarb Państwa na stratę co najmniej 150 mln zł. Przestępcy fałszowali dokumentację handlową i faktury VAT, dotyczące sprowadzanych z Azji towarów. W ten sposób zaniżali płacone podatki i cło. 10 członków grupy aresztowano na 3 miesiące.

Podlaska KAS w ramach śledztwa nadzorowanego przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku ustaliła, że w Polsce działa zorganizowana grupa przestępcza, która sprowadza z Azji towary po zaniżonych wartościach. Przestępcy wykorzystywali do tego celu m.in. sfałszowane faktury i fikcyjne podmioty gospodarcze (tzw. słupy). Według śledczych w wyniku działalności grupy Skarb Państwa stracił co najmniej 150 milionów zł z tytułu niezapłaconego cła i podatków. Pod koniec sierpnia 130 funkcjonariuszy i pracowników z podlaskiej, mazowieckiej i dolnośląskiej KAS oraz z Ministerstwa Finansów weszło jednocześnie do 17 wytypowanych miejsc i zatrzymało 10 członków grupy.

Nawet do 25 lat pozbawienia wolności

„Podczas przeszukań miejsc zamieszkania przestępców i siedzib firm, które brały udział w nielegalnym procederze, zabezpieczyliśmy dokumenty, elektroniczne nośniki danych i telefony, wykorzystywane w przestępstwach” – przekazano w komunikacie. Śledczy zabezpieczyli również 1,5 mln zł w gotówce, biżuterię, zegarki i złoto inwestycyjne o wartości blisko 1 mln zł. Znaleźli także broń, narkotyki i nielegalny alkohol.

Zatrzymani usłyszeli w Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i fałszowania faktur (tzw. zbrodnia fakturowa). Podejrzanym grożą kary pozbawienia wolności nawet do 25 lat.

Wszystkich 10 członków grupy aresztowano na 3 miesiące. Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Aresztowano 22-latka w związku z zabójstwem 16-latki w Dzierzgowie

Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Łowiczu sąd aresztował na trzy miesiące 22-letniego mężczyznę podejrzanego o zabójstwo 16-latki w Dzierzgowie (woj. łódzkie) – poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Potrzebę aresztowania uzasadnialiśmy grożącą podejrzanemu surową karą, zachodzącą z jego strony obawą matactw i ukrywania się przed organami ścigania – przekazał prokurator Kopania.

Dodał, że podczas przesłuchania, które odbyło się w szpitalu, gdzie mężczyzna przebywa dozorowany przez policjantów, nie odniósł się do stawianego zarzutu, odmówił złożenia wyjaśnień, odpowiadał jedynie na pytania obrońcy, które dotyczyły stanu zdrowia.

„Planowane jest przeprowadzenie badań sądowo-psychiatrycznych. Oczekujemy na wyniki badania próbek krwi, które pozwolą na ustalenia, czy nie znajdował się pod wpływem środków odurzających. W chwili zatrzymania był trzeźwy” – przekazał w poniedziałek Kopania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Irlandia Północna: Aresztowano 27-latka podejrzanego o zabójstwo dziennikarki

W miejscowości Londonderry w Irlandii Północnej został aresztowany 27-latek. Zatrzymanie mężczyzny ma związek z zabójstwem dziennikarki Lyry McKee – poinformowała północnoirlandzka policja. Mężczyzna został przewieziony do Belfastu, gdzie jest przesłuchiwany. Przeprowadzono również przeszukanie domu w Londonderry.

29-letnia McKee zginęła 18 kwietnia 2019 roku w trakcie zamieszek, które wybuchły w Londonderry, w zamieszkanej przez republikanów, czyli zwolenników zjednoczenia Irlandii, dzielnicy Creggan, gdy pojawiła się w niej policja, aby przeszukać jeden z domów. W momencie, gdy padł strzał, pochodząca z Belfastu McKee stała w pobliżu jednego z policyjnych samochodów.

Kilka dni później odpowiedzialność za jej śmierć wzięła na siebie Nowa Irlandzka Armia Republikańska, jedno z ugrupowań sprzeciwiających się procesowi pokojowemu w Irlandii Północnej. Nowa IRA przeprosiła za śmierć McKee, wyjaśniając, że została ona postrzelona przypadkowo, gdyż celem bojowników byli policjanci.

Zabójstwo McKee spotkało się z powszechnym potępieniem zarówno ze strony polityków republikańskich, jak i unionistycznych, a w jej pogrzebie uczestniczyli ówczesna premier Wielkiej Brytanii Theresa May i ówczesny premier Irlandii Leo Varadkar.

W lutym w związku z tą sprawą aresztowano czterech mężczyzn, zaś jeden z nich, 52-letni Paul McIntyre z Londonderry, został oskarżony o morderstwo. Nie przyznaje się on do winy.

W czerwcu policja znalazła broń, z której śmiertelnie postrzelona została McKee. Jak oświadczyła później policja, okazało się to kamieniem milowym dla prowadzonego śledztwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Starcia po zabiciu George’a Floyda wymknęły się spod kontroli

Prezydent Donald Trump ostro potępił w sobotę (30 maja) – jako „dzieło rabusiów i anarchistów” – zamieszki w amerykańskich miastach, które wybuchły po zabiciu w Minneapolis przez policję Afroamerykanina George’a Floyda. Ostatniej nocy do starć doszło nawet przed Białym Domem. „Śmierć George’a Floyda na ulicach Minneapolis to ogromna tragedia” – podkreślił Trump. Dodał jednak, że „jego pamięć została zhańbiona przez uczestników zamieszek, rabusiów i anarchistów”.

„To, co teraz widzimy na naszych ulicach, nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością czy też pokojem” – powiedział prezydent. Zapewnił, że jego rząd położy kres przemocy.

Aresztowano ponad 50 osób

W sobotę, 30 maja, tysiące osób demonstrowało m.in. przed wieżowcem prezydenta USA Trump Tower, na 5. Alei, Times Square oraz na Brooklynie. Uczestnicy manifestacji we wszystkich pięciu dzielnicach miasta blokowali ruch uliczny. Doszło do podpalenia co najmniej dwóch policyjnych samochodów. Niektórzy wywracali kosze na śmieci, rzucali na interweniujących funkcjonariuszy butelkami, śmieciami i odłamkami z gruzów. Nie reagowali na wezwania stróżów porządku, aby ograniczyć się do zgromadzeń i przemarszów po chodnikach.

„Żadnych chodników. To protest. Ulice należą do nas”, „Bez sprawiedliwości nie ma pokoju” – skandowali. Wznosili okrzyki przywołujące pamięć Floyda. Mieli transparenty z napisami np. „Czarne życie ma znaczenie”, „Biała cisza to biała przemoc”.

Z powodu demonstracji wyłączone były z ruchu samochodowego mosty Brooklyn Bridge i Manhattan Bridge na Rzece Wschodniej. Zamknięto też część autostrady West Side Highway.

Policja używała dla rozproszenia tłumów gazu pieprzowego. W powietrzu unosił się helikopter. Według wstępnych informacji, aresztowano ponad 50 osób. W mediach społecznościowych ukazały się zdjęcia i filmy wideo pokazujące, jak funkcjonariusze wywlekali ich z tłumów.

Burmistrz Nowego Jorku: To jest nie do zaakceptowania

Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio mówił na konferencji prasowej, że pośród uczestników manifestacji znalazła się mała grupa tych, którzy uciekli się do aktów przemocy. Ostrzegał, że nie będzie to tolerowane i poniosą oni konsekwencję swych czynów.

„Byli tu niestety tylko dlatego, by atakować policjantów, którzy nas chronią. To jest nie do zaakceptowania” – przekonywał, sugerując, że agresorzy przybyli z zewnątrz, nie reprezentując lokalnej społeczności. Zapewniał tych, którzy protestują w pokojowy sposób, o pragnieniu rozwiązania problemów, potrzebie sprawiedliwości i prawdziwych zmian społecznych.

„Jeśli jesteście, by domagać się pokojowych zmian, jesteście wysłuchani. Zmiany zachodzą w mieście i nie mam co do tego wątpliwości. Wierzymy w protesty pokojowe, w obywatelskie nieposłuszeństwo, korzystanie przez ludzi z ich demokratycznych praw, ale nie atakowanie policjantów i społeczności” – akcentował burmistrz.

Przyznał, że w Nowym Jorku jest wiele do zrobienia, ale jest miejsce na wielkie zmiany i postęp, co nastąpi. Zwrócił jednocześnie uwagę, aby nie zapominać o zwalczaniu ogromnego kryzysu związanego z COVID-19.

„Walczymy z tym razem jako jeden Nowy Jork. (…) W ostatnich trzech miesiącach nowojorczycy są zjednoczeni, walcząc z kryzysem, jakiego nie można sobie nigdy było wyobrazić, z chorobą, o której nawet nie wiedzieliśmy” – zaznaczył.

Przekonywał, że także obecnie nowojorczycy będą razem w przezwyciężaniu wyzwań, w których obliczu stoją.

Głos komisarza policji

Komisarz nowojorskiej policji Dermot Shea przyznał, że wszyscy są zdenerwowani i „będzie to długa noc”. „Wszyscy, racjonalne umysły, możemy się zgodzić, że pójście do przodu będzie wynikać z dyskusji, protestów, aktywizmu, ale nie z większej przemocy” – tłumaczył.

Lokalni politycy obecni na demonstracjach zapowiadali zmiany w przepisach. „Dla tych z nas, którzy są we władzach, obowiązkiem jest zapewnić zmiany i zamierzamy je wprowadzić” – obiecywał w telewizji CBS senator stanu Nowy Jork Michael Gianaris. Wtórowała mu senator stanowa Jessica Ramos. Twierdziła, że jeśli dojdzie do współpracy, można naprawić wszystko. „Musimy jednak pozwolić przewodzić ludziom, którzy najbardziej doznali bólu” – wyjaśniała.

Śmierć 46-letniego czarnoskórego George’a Floyda

Zarzewiem zamieszek stała się sprawa 46-letniego czarnoskórego George’a Floyda, który zmarł w trakcie zatrzymania przez policję w Minneapolis. W poniedziałek, 25 maja, do internetu trafiło nagranie z incydentu, na którym widać, jak jeden z policjantów brutalnie przyciska mężczyźnie kolanem szyję do ziemi, nie reagując na jego krzyki, że nie może oddychać. Wkrótce mężczyzna zmarł. Słowa przyciskanego do ziemi Floyda – „Nie mogę oddychać” – stały się głównym hasłem protestów.

Śmierć Floyda wywołała gwałtowne protesty i zamieszki w wielu innych amerykańskich miastach. W czasie protestów śmierć poniosły już trzy osoby – w Detroit, Oakland i Minneapolis.

Zamieszki w Minneapolis

W Minneapolis protesty po śmierci Afroamerykanina trwają kolejną noc, mimo że w mieście obowiązuje godzina policyjna. Według CNN, siły porządkowe użyły gazu łzawiącego i grantów hukowych, by nie dopuścić demonstrantów pod budynek policji.

Godzina policyjna w Minneapolis rozpoczęła się w sobotę wieczorem o godz. 20 czasu lokalnego. Wcześniej gubernator stanu Minnesota Tim Walz wezwał mieszkańców Minneapolis do pozostania w domach. Ostrzegł też protestujących, że znajdą się w „bardzo niebezpiecznej sytuacji”, jeśli ponownie złamią godzinę policyjną.

Po raz pierwszy od drugiej wojny światowej gubernator zmobilizował Gwardię Narodową. Na razie jednak żołnierze tej formacji nie biorą udziału w konfrontacjach z protestującymi.
Źródło info i foto: interia.pl

39 ciał w ciężarówce. W Niemczech aresztowano organizatora siatki przemytników ludzi

W Niemczech został aresztowany mężczyzna, podejrzany o zorganizowanie siatki, która przemyciła do Wielkiej Brytanii wietnamskich nielegalnych migrantów. Ciała 39 migrantów znaleziono w ciężarówce w Wielkiej Brytanii w październiku zeszłego roku. Mężczyznę aresztowano w Niemczech w ramach europejskiego nakazu aresztowania (ENA), wydanego przez Francję – podaje AFP.

Francuska prokuratura poinformowała z kolei o aresztowaniu we Francji 13 osób i kolejnych 13 w Belgii w związku ze śmiercią 39 wietnamskich migrantów, których ciała znaleziono w ciężarówce pod Londynem. Maurice Robinson, pochodzący z Irlandii Północnej kierowca ciężarówki, w której znaleziono ciała, przyznał się w kwietniu w Londynie podczas rozprawy wstępnej do 39 zarzutów nieumyślnego zabójstwa.

Drugi oskarżony w tej sprawie, Gheorge Nica, który ma podwójne obywatelstwo rumuńskie i brytyjskie, nie przyznał się ani do 39 zarzutów nieumyślnego zabójstwa, ani do pomocy w nielegalnej imigracji. W rozprawie uczestniczyło jeszcze trzech innych oskarżonych – jeden mieszkaniec Irlandii Północnej oraz dwóch mieszkających w Wielkiej Brytanii Rumunów. Wszystkim trzem poprzednio postawiono zarzuty udziału w spisku w celu pomocy w nielegalnej imigracji.

Właściwy proces oskarżonych rozpocznie się 5 października.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ciała 39 wietnamskich migrantów w ciężarówce. Aresztowano 26 osób

Francuska prokuratura poinformowała w środę (27 maja) o aresztowaniu we Francji 13 osób i kolejnych 13 w Belgii w związku ze śmiercią 39 wietnamskich migrantów, których ciała znaleziono w październiku ubiegłego roku w ciężarówce pod Londynem. W ramach śledztwa w sprawie tej tragedii, prowadzonego wspólnie przez Wielką Brytanię, Irlandię, Francję i Belgię, dokonano we wtorek 16 przeszukań głównie w Brukseli i aresztowano 13 osób – 11 Wietnamczyków i dwóch Marokańczyków. 13 osób zatrzymano w rejonie Paryża.

Osoby aresztowane przez policję są również podejrzane o udział w ogromnym handlu ludźmi między Francją, Belgią i Zjednoczonym Królestwem. Francuska prokuratura nie sprecyzowała narodowości osób zatrzymanych, lecz źródło zbliżone do śledztwa twierdzi, że są to głównie Wietnamczycy.

„Podejrzewa się, że sieć utworzona przez handlarzy ludźmi prawdopodobnie transportowała do kilkudziesięciu osób dziennie przez kilka miesięcy” – podkreśla belgijska prokuratura.

„Organizacja skupiła się na transporcie imigrantów z Azji, głównie z Wietnamu” – dodała belgijska prokuratura, podkreślając, że „podejrzewa się, że to ta siatka umożliwiła” przemyt 39 nielegalnych migrantów, którzy zostali znalezieni martwi 23 października w dzielnicy przemysłowej w Grays w Wielkiej Brytanii.

Rozprawa

Maurice Robinson, pochodzący z Irlandii Północnej kierowca ciężarówki, w której znaleziono ciała, przyznał się w kwietniu w Londynie podczas rozprawy wstępnej do 39 zarzutów nieumyślnego zabójstwa. Drugi oskarżony w tej sprawie, Gheorge Nica, który ma podwójne obywatelstwo rumuńskie i brytyjskie, nie przyznał się ani do 39 zarzutów nieumyślnego zabójstwa, ani do pomocy w nielegalnej imigracji.

W rozprawie uczestniczyło jeszcze trzech innych oskarżonych – jeden mieszkaniec Irlandii Północnej oraz dwóch mieszkających w Wielkiej Brytanii Rumunów. Wszystkim trzem poprzednio postawiono zarzuty udziału w spisku w celu pomocy w nielegalnej imigracji.

Właściwy proces oskarżonych rozpocznie się 5 października.

Tragiczne zdarzenie

W nocy z 22 na 23 października zeszłego roku na terenie parku przemysłowego w Grays w hrabstwie Essex w kontenerze-chłodni na naczepie ciężarówki prowadzonej przez Robinsona odkryto ciała 31 mężczyzn i ośmiu kobiet. Wśród zmarłych było 10 nastolatków, w tym dwóch 15-letnich chłopców. Wszyscy zmarli byli Wietnamczykami. Kontener tej samej nocy przypłynął promem z Zeebrugge w Belgii. W marcu poinformowano, że wszyscy zmarli w wyniku niedoboru tlenu lub wychłodzenia, bądź połączenia tych czynników.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Pielęgniarka niesłusznie aresztowana za próbę zabicia wcześniaków

Pielęgniarka ze szpitala w niemieckim mieście Ulm, którą podejrzewano o próbę zabicia pięciu noworodków, wyszła na wolność. Wyniki badań, na podstawie których ją aresztowano, okazały się błędne – poinformowała we wtorek prokuratura. Pielęgniarka została aresztowana w środę, a wyszła na wolność w niedzielę.

Noworodki, w wieku od jednego dnia do jednego miesiąca, 20 grudnia rano prawie jednocześnie zaczęły mieć trudności z oddychaniem. Personel szpitala szybko zareagował i wszystkie dzieci zostały uratowane.

Pracownicy placówki początkowo podejrzewali, że duszności wywołała infekcja. Jednak później znaleźli w moczu noworodków ślady morfiny i powiadomili policję. Śledczy uznali, że substancję najprawdopodobniej podano dzieciom w nocy. W czasie przesłuchań nikt z personelu, który był na nocnej zmianie, nie przyznał się do winy.

Później śledczy w szafce jednej z pielęgniarek znaleźli strzykawkę z mlekiem. Pierwszy przeprowadzony test wykazał, że płyn zawierał morfinę. Pielęgniarkę, do której należała szafka, aresztowano. Kolejne przeprowadzone badanie nie potwierdziło jednak obecności morfiny w mleku. Nie znaleziono także śladów DNA pielęgniarki na butelce z morfiną przechowywanej na oddziale – poinformowała we wtorek prokuratura.

Prokurator Christof Lehr w poniedziałek zadzwonił do pielęgniarki, żeby wyrazić ubolewanie w związku z tym, że niesłusznie spędziła cztery dni w areszcie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl