Samochód staranował pieszych na deptaku w Trewirze. 5 osób nie żyje

Pięć osób, w tym małe dziecko zginęło, gdy samochód wjechał w pieszych na deptaku w Trewirze – podała policja. Według władz miasta rannych zostało 15 osób. Policja zatrzymała 51-letniego podejrzanego. „Samochód wjeżdżał w przechodniów celowo. Ludzi dosłownie wyrzucało w powietrze” – relacjonują świadkowie. Wieczorem policja poinformowała, że nie żyje pięć osób, w tym małe dziecko.  Rannych zostało kilka osób. Aresztowano 51-latka. 

Po południu policja nie chciała udzielić więcej informacji na temat płci i wieku zabitych i rannych. – Nie możemy jeszcze powiedzieć o motywacji, musimy najpierw zapytać aresztowanego, co jest trudne – oświadczył rzecznik policji, cytowany przez dziennik „Bild”.

„To był widok grozy”

Burmistrz Trewiru Wolfram Leibe był wyraźnie wstrząśnięty podczas konferencji prasowej. Powiedział: „Po prostu przeszedłem przez centrum miasta i to było po prostu straszne. To był widok grozy. I stał tam trampek… dziewczynka nie żyje”. Policja przekazała, że aresztowano jedną osobę i zabezpieczono samochód. Zaapelowała jednocześnie o unikanie obszaru, gdzie doszło do zdarzenia. Na miejscu pracują służby. W kolejnym komunikacie policja poinformowała, że sprawca został zatrzymany. Nieznane są jeszcze motywy jego działania. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Lubuskie. Zabójstwo starszego małżeństwa. Ich syn aresztowany

Dożywocie grozi 42-letniemu Krzysztofowi. D. podejrzanemu o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem swoich rodziców. Tragedia rozegrała się w ich domu w Jeninie niedaleko Gorzowa Wlkp. Ofiary miały 62 i 69 lat – poinformowała w poniedziałek Prokurator Rejonowa w Gorzowie Wlkp. Agnieszka Hornicka-Mielcarek. Zgodnie z przedstawionym zarzutem Krzysztofowi D. grozi dożywocie, a dolny wymiar kary to minimum 12 lat więzienia. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i wydał w niedzielę decyzję o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.

– Mężczyzna mieszkał z rodzicami. Obecnie nie znamy motywu jego działania. Podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego odmówił składania wyjaśnień. Jak zawsze w przypadku tak poważnych przestępstw na temat stanu zdrowia psychicznego podejrzanego wypowiedzą się biegli psychiatrzy – powiedziała prokurator.

Dodała, że ze wstępnych ustaleń sekcji zwłok wynika, że małżeństwo zginęło od ciosów zadanych tępym narzędziem.

Śledczy ustalają, kiedy dokładnie rozegrała się tragedia. Ciała 62-latki i jej 69-letniego męża znaleziono w ich domu w Jeninie w piątek (27 listopada br.) przed południem, tego samego dnia policja zatrzymała podejrzanego. Nie jest jednak wykluczone, że do zabójstwa mogło dojść poprzedniego dnia wieczorem. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano sprawcę napaści na tle seksualnym. Wpadł po publikacji wizerunku

Po opublikowaniu wizerunku poszukiwanego poznańscy policjanci zatrzymali podejrzanego ws. napaści seksualnej na młodą kobietę. Do ataku doszło pod koniec sierpnia. Podejrzany 67-latek został tymczasowo aresztowany – podała policja. W środę poznańscy policjanci opublikowali wizerunek poszukiwanego mężczyzny, który miał zaatakować kobietę na tle seksualnym. Do napaści doszło pod koniec sierpnia na jednym z przystanków komunikacji miejskiej na Rondzie Starołęka. Starszy mężczyzna ciągnął kobietę za włosy i przy użyciu przemocy chciał ją zmusić do wykonania tzw. innej czynności seksualnej.

Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak przekazał, że pierwsze informacje na temat poszukiwanego funkcjonariusze otrzymali już w środę, po publikacji wizerunku, który zarejestrowały kamery monitoringu tramwaju. Mężczyzna poruszał się nim tuż przed napadem – dodał Borowiak.

Mężczyzna ma 67-lat. Mieszkał na terenie Poznania, przy czym po identyfikacji okazało się, że nie przebywał w miejscu zamieszkania i został namierzony w czwartek, w centrum Poznania, w miejscu publicznym – powiedział Borowiak.

Mężczyźnie przedstawiono zarzut usiłowania doprowadzenia kobiety do tzw. innej czynności seksualnej. W czasie przesłuchania miał tłumaczyć się „niepamięcią”.

W przeszłości był karany za kradzież, oszustwo, fałszowanie pieniędzy oraz wyrabianie i posiadanie broni i amunicji. Dotychczas nie był notowany za napaści seksualne – powiedział Borowiak. Na wniosek policji i prokuratury podejrzany został tymczasowo aresztowany przez sąd. 67-latkowi grozi do ośmiu lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Samochód uderzył w bramę biura kanclerz Angeli Merkel. Kierowca w areszcie

A car stand in front of the chancellery after it crashed into the front gate of the building housing German Chancellors Angela Merkel???s offices in Berlin, Germany, Wednesday, Nov. 25, 2020. The slogan on the car reads: ‚you damned murderers of children and old people’. (Michael Kappeler/dpa via AP)

Samochód uderzył w środę w bramę urzędu kanclerz Niemiec Angeli Merkel w Berlinie – poinformowała agencja Reutera, powołując się na świadka zdarzenia. Berlińska policja poinformowała na Twitterze, że kierowca został aresztowany. Samochód uderzył w bramę siedziby Angeli Merkel. O wydarzeniu w stolicy Niemiec miał donieść w środę po godz. 10 świadek – informuje agencja Reutera. Berlińska policja poinformowała na Twitterze, że aresztowała kierowcę. Policja federalna bada, czy wjechał on w bramę urzędu celowo. Nie podejrzewa natomiast, by wydarzenie stanowiło atak ekstremistów.

W sieci pojawiło się nagranie, na którym widać pojazd, który uderzył w bramę biura kanclerz Niemiec. Auto pomalowane jest białymi napisami: „Stop Polityce Globalizacji” oraz „Wy cholerni zabójcy dzieci i starców”, co może sugerować, że zdarzenie nie było przypadkowe – informuje Reuters. 

Rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert poinformował, że kanclerz Angela Merkel, członkowie jej gabinetu ani inne osoby pracujące w urzędzie nie były zagrożone w związku z incydentem przy bramie. Nie jest jasne, czy szefowa rządu przebywała w urzędzie kanclerskim w chwili zdarzenia – pisze Reuters. Z kolei agencja dpa zauważa, że trwało wówczas posiedzenie rządu. Seibert dodał, że uderzenie w bramę skutkowało jedynie zniszczeniem mienia na niedużą skalę. Według dziennika „Bild” wygięło się kilka prętów ogrodzenia.

Straż pożarna usunęła sprzed bramy samochód, który miał tablicę rejestracyjną miasta Lippe na północnym zachodzie kraju. Według agencji Reutera nie było widać, by auto zostało w znaczący sposób uszkodzone.

Na razie nie jest jasne, czy incydent miał związek z najnowszymi protestami przeciw ograniczeniom wprowadzonym przez rząd w walce z epidemią COVID-1 – pisze agencja dpa. „Bild” przypomina na stronie internetowej, że we wtorek Merkel i premierzy niemieckich krajów związkowych wstępnie ustalili zalecenia epidemiczne na najbliższe tygodnie, a w kraju od miesięcy dochodzi do protestów przeciw polityce rządu w obliczu epidemii.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kosowo: Polscy policjanci zatrzymali podejrzanego o zbrodnie wojenne

Były rzecznik Armii Wyzwolenia Kosowa i były przewodniczący parlamentu Kosowa Jakup Krasniqi został aresztowany i przewieziony do Hagi. Zatrzymany został przez polskich policjantów z Jednostki Specjalnej Polskiej Policji w Kosowie. Trybunał ds. zbrodni wojennych w Kosowie mający siedzibę w Hadze sądzi domniemane zbrodnie popełnione w latach 1999-2000 przez członków Armii Wyzwolenia Kosowa na mniejszościach etnicznych i przeciwnikach politycznych.

Jakup Krasniqi zostanie oskarżony o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Zatrzymany przez polskich kontrterrorystów z FPU SWAT EULEX był przewodniczącym Zgromadzenia Kosowa od 2008 do 2014 roku. Od 27 września 2010 do 22 lutego 2011 oraz ponownie od 30 marca 2011 do 7 kwietnia 2011 pełnił obowiązki prezydenta Kosowa.

Polscy policjanci stanowią obecnie największą liczebnie grupę wchodzącą w skład misji EULEX Kosowo. Za profesjonalizm i zaangażowanie w działaniach polscy policjanci otrzymują bardzo wysokie oceny od władz misji.

Polski Kontyngent Policyjny w Kosowie realizuje zadania w zakresie rozwoju i wzmacniania wieloetnicznych służb policyjnych oraz wspomagania lokalnych organów odpowiedzialnych za zapewnienie przestrzegania prawa, bezpieczeństwa i porządku publicznego. W celu sprostania tym obowiązkom, zgodnie z porozumieniami zawartymi z misją EULEX, polska Policja wystawiła do służby jednostkę zdolną do realizacji zadań zarówno z zakresu kontroli tłumu i zamieszek (CRC – Crowd and Riot Control), oraz z zakresu specjalnej taktyki uzbrojenia (SWAT – Special Weapon and Tactics).
Źródło info i foto: Policja.pl

Francja: Podejrzany o atak 35-latek był pod kontrolą psychiatry

Aresztowany w sobotę mężczyzna, który przyznał się do zabicia dwóch osób i spowodowania ciężkich obrażeń u starszej kobiety w Cholet na zachodzie Francji, był monitorowany psychiatrycznie – powiadomił prokurator. Początkowo informowano, że podejrzanego zatrzymano bez pewności, że to sprawca. Ten 35-letni mężczyzna powiedział, że „Bóg, katolicki Bóg”, prowadził go do działania – przekazał w niedzielę prokurator Angers, Eric Bouillard.

Do ataku doszło w sobotę po południu na jednej z ulic Cholet w departamencie Maine i Loara w regionie Kraj Loary. Mężczyzna zaatakował parę starszych osób: 82-letniego mężczyznę, który zmarł od odniesionych ran, i 81-letnią kobietę, która została ciężko ranna. Trzecia osoba, 63-letni mężczyzna, który również został zaatakowany przez tego samego sprawcę, zmarł.

Następnie napastnik wrócił do domu, trochę w nim posprzątał, tak jak to zrobił między dwoma atakami, położył się na sofie i czekał – poinformował prokurator. Mężczyznę zatrzymano ok. godz. 18. Na początku dochodzenia śledczy szukali narzędzia zbrodni, którym może być „tępy przedmiot”. Jednak zgodnie z oświadczeniami zatrzymanego atakował on gołymi rękami i nogami.

Aresztowany twierdzi, że się wypalił; jak powiedział, kilka lat temu pracował jako sprzedawca w Cholet. Przez rok był przymusowo hospitalizowany i został zwolniony w lecie – powiedział Bouillard. Sąsiedzi znali go „jako kogoś nieco zaburzonego” – dodał prokurator. Mężczyzna był znany z przestępstw pospolitych.

Według śledztwa trzy ofiary nie mają żadnego związku z podejrzanym.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zarzuty po śmiertelnym postrzeleniu 16-latka z Kazachstanu

Zarzut zabójstwa postawiła prokuratura 51-letniemu Dariuszowi Ch., który podczas nocnego polowania postrzelił śmiertelnie 16-latka z Kazachstanu w Kluczkowicach (Lubelskie). Mężczyzna został aresztowany. Zatrzymany też został 41-letni Marcin B., który nie udzielił pomocy postrzelonemu i utrudniał postępowanie karne – poinformowała w czwartek (5 listopada) w komunikacie Agnieszka Kępka rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie, która prowadzi postępowanie w tej sprawie.

Do postrzelenia doszło 1 listopada. Zginął 16-letni obywatel Kazachstanu, który z grupą młodzieży z tego kraju mieszkał w internacie Zespołu Szkół w Kluczkowicach. Wieczorem trzech chłopców wyszło do sadu w pobliżu internatu. Wtedy padł strzał z samochodu. Jeden z nastolatków został postrzelony. Sprawca po oddaniu strzału odjechał. Podjęto próbę reanimacji chłopca, jednak pomimo starań, jego życia nie udało się uratować.

Śledztwo prowadzone pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Lublinie doprowadziło do ustalenia i zatrzymania podejrzanych. To 51-latek, który oddał strzał z broni myśliwskiej oraz jego 41-letni kolega, który przebywał wspólnie z nim w samochodzie i pomagał mu.

Mężczyzna nie przyznał się do zabójstw

51-letni Dariusz Ch. usłyszał zarzut, że prowadząc polowanie w porze nocnej, strzelił z broni myśliwskiej, przewidując i godząc się na to, że cel może być człowiekiem. Spowodował u chłopca uszkodzenia nerki, wątroby i płuca, co w konsekwencji doprowadziło do śmierci pokrzywdzonego. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa.

Podejrzany mężczyzna nie przyznał się do zabójstwa. Sąd aresztował go na trzy miesiące. Za zarzucane mu czyny grozi kara więzienia od lat 8 do dożywocia.

41-letni Marcin B. usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy postrzelonemu chłopcu. Jest on także podejrzany o to, że utrudniał postępowanie karne. Pomagał sprawcy w usiłowaniu uniknięcia odpowiedzialności karnej, w szczególności poprzez uzgodnienie nieprawdziwej wersji zdarzeń.

Marcin B. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Zastosowano wobec niego dozór policji, zakaz kontaktowania się ze świadkami zdarzenia, poręczenie majątkowe w kwocie 2 tys. zł i zakaz opuszczania kraju. Za zarzucane mu czyny grozi do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Pedofil w Prokocimiu. Chciał zgwałcić trzy dziewczynki

41–latek grasował w rejonie Prokocimia i zaczepiał dziewczynki, które wracały do domu ze szkoły. Na zaczepianiu niestety nie kończył, molestował je, dotykając w intymne miejsca. Uczennice od razu opowiedziały o wszystkim swoim rodzicom, a Ci zawiadomili funkcjonariuszy. Policjanci od razu zaczęli działać. Na osiedlu pojawiły się dodatkowe partole, które miały, w szczególności, pilnować bezpieczeństwa uczniów wracających ze szkoły. W tym samym czasie inni funkcjonariusze rozpracowywali pedofila. Szybko wytypowali sprawcę.

Okazał się nim 41–letni mężczyzna. Jeszcze tego samego dnia został zatrzymany w miejscu, w którym zaczepiał uczennice.

– Mężczyzna został już przesłuchany przez prokuratora. Usłyszał zarzut, w dwóch przypadkach, dopuszczenia się tzw. „innej czynności seksualnej” wobec małoletniego poniżej 15 roku życia oraz drugi, usiłowanie gwałtu osoby poniżej 15 roku życia – informuje Katarzyna Cisło z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Został tymczasowo aresztowany.
Źródło info i foto: se.pl

Głogów: 29-latek napadał, bił i okradał swoje ofiary

29-letni mieszkaniec Głogowa w ciągu jednego tylko dnia dopuścił się dwóch brutalnych rozbojów. 29-latek zaatakował dwóch przypadkowo spotkanych na ulicy mężczyzn. Napastnik bił i kopał swoje ofiary po całym ciele, po czym zabierał im wartościowe rzeczy i pieniądze. Sprawca przez kilka tygodni ukrywał się przed policją. Ostatecznie został zatrzymany i aresztowany. Grozi mu nawet 15 lat więzienia.

Do dwóch brutalnych rozbojów w Głogowie doszło we wrześniu. 29-letni mężczyzna w ciągu jednego dnia zaatakował dwóch, przypadkowo spotkanych na ulicy mężczyzn. Za każdym razem sprawca działał w ten sam sposób – brutalnie bił rękami i kopał swoje ofiary po całym ciele, po czym zabierał im wartościowe przedmioty i pieniądze.

Pierwszy z zaatakowanych mężczyzn w wyniku rozboju stracił pieniądze, zegarek i odzież – wartość strat oszacowano na 850 zł. W drugim przypadku łupem napastnika padł telefon i pieniądze. Pobity mężczyzna oszacował straty na 1700 zł.

Podejrzewany o dokonanie rozbojów – 29-letni mieszkaniec Głogowa – przez kilka tygodni ukrywał się przed policją. Na początku października został jednak namierzony i zatrzymany.
Źródło info i foto: se.pl

25-latek porwał nastolatka z ulicy. Jest decyzja o areszcie

Na trzy miesiące został aresztowany 25-latek, który w piątek uprowadził chłopca idącego ulicą w Wieluniu. Mężczyzna zażądał od rodziców nastolatka kilkudziesięciu tysięcy złotych. Porywacz uwolnił chłopca przed podjęciem okupu. Zatrzymano go po kilku godzinach.

Chłopiec został wciągnięty do samochodu przez 25-latka w piątek około południa. Porywacz następnie zadzwonił do rodziców nastolatka z żądaniem okupu w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych. Sprawą zajęli się m.in. funkcjonariusze z Łodzi, Opola oraz tzw. „łowcy cieni” z Centralnego Biura Śledczego Policji.

Jak informuje policja, mężczyzna uwolnił chłopca przed podjęciem okupu. Nastolatek bezpiecznie wrócił do domu. „Do akcji wkroczyli policjanci, którzy natychmiast rozpoczęli działania blokadowo-kontrolne na ulicach okolicznych powiatów. W akcję włączono także śmigłowce policyjne, których załogi przeszukiwały teren z powietrza” – czytamy w komunikacie CBŚP.

„W efekcie, przed godziną 18:00 policjanci CBŚP zatrzymali w powiecie kluczborskim, 25-letniego mężczyznę. Nie miał on najmniejszych szans na ucieczkę, ponieważ drogę miał zablokowaną przez policjantów ruchu drogowego z Kluczborka. Funkcjonariusze znaleźli przy nim narkotyki, kominiarkę, nóż i atrapę broni” – podkreślają policjanci.

Wstępne ustalenia wskazują, że porywacz chciał szybko zdobyć pieniądze i „wytypował idącego ulicą chłopca”, którego następnie wciągnął do samochodu. 25-latek w Prokuraturze Okręgowej w Sieradzu usłyszał zarzut porwania dziecka w celu uzyskania okupu.

Decyzją sądu został tymczasowo na trzy miesiące. Grozi mu do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl